Odpowiedź: KampOdnoszę wrażenie, że ten artykuł to produkt typowej dziennikarskiej fantazji i ówczesnego stanu wiedzy o wyglądzie „wąwozu” Somosierry. Mowa jest bowiem o „niedostępnych górach” i drodze, która była „...na ośm lub dziesięć łokci szeroka”. Temu ostatniemu zaprzecza, moim zdaniem, autor sprostowania, pisząc „...Kozietulski uformował oddział czwórkami, bo droga, którą szarżować mieliśmy nie dozwalała szerszego frontu”. Jak wiadomo, 8-10 łokci to około 4,80-6,0m. Moim zdaniem za mało miejsca dla szeregu złożonego z 4 koni.
„Wypływa” też ponownie sprawa armat. „...na każdym załomie ustawiono piętrami po cztery armaty, wzgórek zaś, który po wyjściu z wąwozu nad niemi panował, ośma działa obwarowany został.”
„...Kozietulski uderza na baterye i dwanaście dział zdobywa (...) Dziewanowski uderza i zdobywa ostatnią bateryę”.
Autor nie wspomina wprawdzie, kto zdobył te osiem armat, ustawionych na zamykającym wąwóz wzgórzu (może Hiszpanie opuścili je bez oddania strzału??), ale z artykułu wynika, że całej pozycji broniło 24 armat.
Jak dla mnie, artykuł jest mało wiarygodny, stąd też mam wątpliwości m.in. co do roli Bertiera jako "cesarskiego gońca". Ze autor sprostowania temu nie zaprzecza, niczego, moim zdaniem, nie dowodzi. Nie zaprzeczył też innym nieścisłościom.
P.S. a Niegolewski na drzeworycie wygląda jak weteran wojen napoleońskich, <_< a nie jak 21-letni młodzieniec.
P.S. drobna korekta dla tych, którzy chcieliby szukać oryginału: artykuł ukazał się w "Tygodniku Ilustrowanym" w roku 1860 (nr 55 - 1-13.października), a sprostowanie było w numerze 61 (12-21.listopada 1860)