|
Odpowiedź: Zenobi
Pozwólcie, że przejdę teraz w swoim monologu do podstawowej kwestii szarży pod Somosierrą – ustawienia armat. Zastanówmy się nad sugestiami pamiętnikarzy, co do sposobu rozmieszczenia kolejnych baterii. I bateria – przed wejściem do wąwozu, ustawiona za płytkim rowem, który w pierwszej fazie bitwy został zakryty faszyną. Według mnie składała się z 4 armat, z których dwie stały bezpośrednio na drodze. Działa te oddały salwę kartaczami. Była to prawdopodobnie jedyna bateria widoczna od strony Francuzów do momentu opadnięcia mgły, kiedy to ukazały się baterie stojące na wzniesieniu wieńczącym pozycję już przed wsią Somosierra.
Kozietulski – „Przybiegamy do armat pierwszych, odpędzamy kanonierów, rąbiąc, kogo się napotka. Drugie armaty już częścią były opuszczone przez uciekającego nieprzyjaciela (...)”. Z relacji Kozietulskiego wynika, że w zasięgu wzroku miał cztery działa, ustawione w dwóch bateriach po dwa, w sumie była to jednak tylko tzw. pierwsza bateria, złożona z czterech dział. Różnice w ocenie sytuacji powodowały późniejsze pomyłki w liczeniu baterii, określania miejsca, w którym padali kolejni dowódcy szarży, a także ilości dział.
Dautancourt („Dziennik”) – „(...) po wzięciu pierwszej (baterii) trzeba było zsiąść z koni i wszystko przewrócić dla zrobienia miejsca do nowego ataku”. Uwaga majora jest bardzo ważna, bo wskazuje, że przynajmniej część dział w pierwszej baterii tarasowała drogę, czego nie było już w trakcie dalszej szarży. Tak więc kolejne działa nie stały już prawdopodobnie bezpośrednio na drodze, ale obok niej.
Chłopicki – „(...) zaledwo postąpiliśmy kilkaset kroków, ujrzeliśmy w dwóch miejscach po dwie armaty nieprzyjacielskie z przekopanymi fosami, dla zrównania których wyptrzebowaliśmy kompanię pionierów, a wtenczas skonfiskowawszy cztery armaty, zabieraliśmy się w dalszą drogę (...)”. Warto zwrócić uwagę na zdanie o „wypotrzebowaniu kompanii pionierów” do zrównania przekopanych rowów przed działami. Z wszystkich relacji i ustaleń wynika, że rów był zasypywany tylko raz, a Chłopicki wyraźnie mówi o 4 armatach ustawionych w dwóch różnych miejscach – to była właśnie I bateria, składająca się z czterech armat, ustawionych po dwie.
Łubieński (list do Niegolewskiego z 1 lutego 1855) – „Piechota hiszpańska stojąca na prawo i lewo od traktu posłała mu (szwadronowi Kozietulskiego) grad kul, podczas gdy kartacze, którymi rzygały stanowiska armat na drogę, uczyniły ją niedostępną. Ale nic nie zatrzymało tych dzielnych i bateria została natychmiast zdobyta. To jest w tym momencie,gdy przybyłem na to miejsce wysłany przez pułkownika Krasińskiego dla zastąpienia podpułkownika Kozietulskiego.”
P. Krasiński – „Gdy nasz szwadron szarżować zaczął, prócz gradu kul kartaczowych, uleciawszy pod górę jakie sto kroków, znaleźliśmy po prawej i po lewej stronie wąwozu piechotę hiszpańską, stojącą frontem do drogi. Piechota hiszpańska stojąca na wzgórku po prawej stronie wąwozu stała tylko o kilkanaście kroków oddalona od drogi, którąśmy szarżowali, ta zaś która po lewej stronie stała, nie dalej jak 30 kroków oddaloną była, obydwa te oddziały piechoty hiszpańskiej na nas lecących do szarży wciąż strzelały, żeśmy przez nich wielu utracili ludzi.” Tekst dostarcza ważnych informacji topograficznych oraz dotyczących ustawienia wojska hiszpańskiego i sposobu walki. Po pierwsze mamy drugie (po Łubieńskim) potwierdzenie, że salwa z pierwszej baterii oddana została kartaczami (pisał też o tym także Toedwen), choć być może, że nie wszystkie działa zdołały wystrzelić, bo straty w pierwszej fazie szarży musiałyby być wtedy większe. Dowiadujemy się, że dystans dzielący atakujących od I baterii wynosił około 100 kroków, a dalej już stała piechota asekurująca armaty. Niewielka odległość oddziałów hiszpańskich od drogi tłumaczy informacje uczestników o przestrzelonej odzieży, podziurawionych kulami czapkach i siodłach ponabijanych pociskami „jak ćwiekami”. Od kul piechoty padł też koń Kozietulskiego (A. Skarżyński). Chcę też zasugerować, że mapka zamieszczona u Kujawskiego jest błędnie narysowana, „negatywowo”, przez co wszystko jest na odwrót – bardziej stroma jest góra po prawej stronie drogi, co potwierdza relacja Krasińskiego (sprawdzałem tez na współczesnym zdjęciu satelitarnym, gdzie wyraźnie zakręty biegną w przeciwna stronę, niż na mapce Kujawskiego). To na razie tyle. Zanim przejdę do II baterii, czekam na uwagi.
_________________ "Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić." "Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."
|