Teraz jest 31 sty 2026, o 02:37

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 416 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 42  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:20 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Kamp

quote]Cytując list Kujawski powołuje się na Trepińskiego, Od San Domingo do Cassino, Kraków 1947. Niestety nie mam tej pracy pod ręką żeby sprawdzić, gdzie znalazł go Trepiński.[/quote]
Bielecki w "Szwoleżerach gwardii" pisze, że "...Trepiński przytoczył tam (tj. w Od San Domingo do Cassino) nie znany poprzednio list Jana Kozietulskiego pisany wnet po bitwie do Juliana Ursyna Niemcewicza i zachowany w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie".

Cytuj:
Kampie, ja absolutnie nie miałem zamiaru wskazywać na wartość merytoryczną tego artykułu...

Wcale Cię o to nie podejrzewałem. Napisałem jedynie moje zdanie na temat tego artykułu. :)

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:22 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Duroc

Cytuj:
Od San Domingo do Cassino
Miałem tę pozycję w ręku. Trepiński nie zamieścił żadnych danych bibliograficznych dotyczących listu. Książkę pisał zresztą na emigracji... To jedna z ciekawszych pozycji antynapoleońskich, choć nie pisana z perspektywy komunistycznego punktu widzenia, co rok wydania - 1947 - mógłby sugerować...

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:25 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Zenobi

Przez czas jakiś nie było mnie na Forum, bo przez 6 dni wędrowałem po Ukrainie. Aż tu wracam i cóż widzę, temat Somosierry ożył... na chwilę. Wobec tego czuję się zobowiązany dorzucić swoje trzy grosze:
Cytuj:
artykuł to produkt typowej dziennikarskiej fantazji
Autorem tego artykułu jest Kazimierz Władysław Wójcicki, autor "Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie" i trudo mu zarzucać dyletantyzm lub złą wolę, bo ma pewne zasługi w dziele badania źródeł epoki.
Cytuj:
skądś tego Berthiera musiał wytrzasnąć
Oparł się na wspomnieniach T. Łubieńskiego i W. Toedwena. Pierwszy z nich pisał o 8 działach na szczycie pozycji i myślę, że nie ma powodów, by tego nie uznać za prawdę. W tym kontekście ustalenia Bieleckiego (10 armat) wydaja się niczyn nie uzasadnioną spekulacją. Drugi zaś (Toedwen) informował o roli Berthiera (była to oczywiście pomyłka, którą wyjaśnił w liście do Załuskiego, chodziło bowiem o Bessiera) w szarży, o czym już wyżej pisałem. Cytowana anonimowa relacja też była wcześniej przeze mnie cytowana i choć nie znamy jej autora, to myślę, że warto przyjrzeć jej się ze względu na fragment informujący o ustawieniu pierwszej baterii:"Dziewanowski (...) zboczył na lewo drogi, wpadł na baterie nieprzyjacielskie (...) wybiwszy kanonierów i rozproszywszy piechotę w asekuracji armat stojącą, wrócił na drogęi w najsilniejszym ogniu kartaczowym szarżował na drugą baterię". Wynika ztego, że przynajmniej część armat w pierwszej baterii stała obok drogi (po lewej stronie). Myślę, że warto o tym pomyśleć.

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:26 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Zenobi

Chciałbym zwrócić uwagę na jeden jeszcze aspekt Somosierry, jak mi się wydaje pomijany w analizach tej bitwy. Aby być dobrze zrozumianym, zastrzegam się, że nie chodzi mi o pomniejszanie zasług szwoleżerów, ale jak to ktoś kiedyś określił przy innej okazji, „surową prawdę”. Najpierw powołam się na Bieleckiego, który w ocenie sił hiszpańskich pod Somosierrą pisze: „3 szwadron, a następnie inne szwadrony polskiego pułku nie miały do czynienia z całą 9-tysięczną armią San Juana, ale tylko z 3 tys. Żołnierzy. Były to zreszta bataliony milicji andaluzyjskiej, utworzone zaledwie cztery miesiące wcześniej i złożone głównie z niewyszkolonych chłopów” (s.164). I nieco dalej: „Tymczasem Don banito obawiał się przede wszystkim, że Francuzi ,mogą obejść jego stanowiska drogą prowadzącą od Sepulvedy. Dlatego tez trzymał w Robregordo i Buitrago – w drugiej linii – swe najlepsze bataliony” (s. 165). Wygląda więc na to, że zwycięstwo pod Somosierrą było jednak głównie zasługą… Napoleona., który zwykł mówić, że najlepszą receptą na zwycięstwo jest posiadanie w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie odpowiedniej ilości wojska. Przypomnę, że od Arandy szwoleżerowie spiesznymi marszami podążali w stronę Saragossy, a gdy byli już 18 mil od tego miasta (Kozietulski), dostali rozkaz „spieszenia drogą ku Madrytowi” i „w trzech dniach stanęli przed wąwozem Somosierra” (Kozietulski). Ten pośpiech był zapewne podyktowany względami taktycznymi. (Tu zachęcam do wypowiedzi kolegów specjalizujących się w rozważaniach strategicznych). Spóźnienie się o parę dni mogło spowodować odpowiednie decyzje Don Juana i dodatkowe umocnienie pozycji. Wspomina o takiej ewentualności Toedwen (jego relacja mimo krytyki kałuskiego wydaje mi się bardzo wartościowa): „Kto wie, czy jeden dzień spóźniony, w któryby Hiszpanie zdążyli oszańcować to przejście, nie byłby je uczynił niezdobytym na zawsze, ale szczęście chciało, żeśmy ich wyprzedzili, a przygotowane do obrony deski, koły i wańtuchy, które użyte umiejętnie w wąwozie, stałyby się dla nas murem, leżały bezużyteczne po bokach tegoż pod górą”.

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:28 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Rafalm

Cytuj:
Spóźnienie się o parę dni mogło spowodować odpowiednie decyzje Don Juana i dodatkowe umocnienie pozycji.

Oczywiście jest to możliwe, choć pamiętaj, że Hiszpanie byli 10 dni wcześniej na pozycji Somosierra niż wojska cesarskie, tak więc mieli dostatecznie dużo czasu na umocnienie tejże pozycji. :)

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:29 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Zenobi

Bielecki pisze, że don Juan był w Somosierra już od 18 listopada (!). Wynikałoby z tego, że lekceważył możliwość zatakowania tej pozycji przez Napoleona. I przeliczył się.

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:31 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Rafalm

Janku, a czy wyobrażasz sobie, że San Juan mógłby, używając nawet całego swojego korpusu i czyniąc z Somosierry "Linię Maginota", powstrzymać Wielką Armię pod wodzą Napoleona w pochodzie na Madryt (?) Bo ja sobie jakoś tego nie wyobrażam :huh:

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:36 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Nie wiem, dlaczego nie odpowiedziałem wtedy Rafałowi na tę kwestię. To słuszna uwaga - pozycja pod Somosierrą była nie do obronienia, ale jakoś bronić jej trzeba było, by nie byc posądzonym o zdradę. Stąd takie liche siły na pozycji: ochotnicy i milicja... no i oczywiście artyleria. San Juan nie był głupcem, ale tragicznym bohaterem swojej epoki i chyba wielkim patriotą uwikłanym w bezsensowna politykę sojego pożal się Boże króla i junty, zapłacił za to zreszta wysoką cenę, bestialsko zamordowany i pohańbiony przez swoich rodaków w Talavera de la Reyna, kiedy jego zwłoki powieszono na drzewie, a potem do nich strzelano.

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:38 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
Odpowiedź: Zenobi

Pozwólcie, że przejdę teraz w swoim monologu do podstawowej kwestii szarży pod Somosierrą – ustawienia armat. Zastanówmy się nad sugestiami pamiętnikarzy, co do sposobu rozmieszczenia kolejnych baterii.
I bateria – przed wejściem do wąwozu, ustawiona za płytkim rowem, który w pierwszej fazie bitwy został zakryty faszyną. Według mnie składała się z 4 armat, z których dwie stały bezpośrednio na drodze. Działa te oddały salwę kartaczami. Była to prawdopodobnie jedyna bateria widoczna od strony Francuzów do momentu opadnięcia mgły, kiedy to ukazały się baterie stojące na wzniesieniu wieńczącym pozycję już przed wsią Somosierra.

Kozietulski„Przybiegamy do armat pierwszych, odpędzamy kanonierów, rąbiąc, kogo się napotka. Drugie armaty już częścią były opuszczone przez uciekającego nieprzyjaciela (...)”.
Z relacji Kozietulskiego wynika, że w zasięgu wzroku miał cztery działa, ustawione w dwóch bateriach po dwa, w sumie była to jednak tylko tzw. pierwsza bateria, złożona z czterech dział. Różnice w ocenie sytuacji powodowały późniejsze pomyłki w liczeniu baterii, określania miejsca, w którym padali kolejni dowódcy szarży, a także ilości dział.

Dautancourt („Dziennik”)„(...) po wzięciu pierwszej (baterii) trzeba było zsiąść z koni i wszystko przewrócić dla zrobienia miejsca do nowego ataku”.
Uwaga majora jest bardzo ważna, bo wskazuje, że przynajmniej część dział w pierwszej baterii tarasowała drogę, czego nie było już w trakcie dalszej szarży. Tak więc kolejne działa nie stały już prawdopodobnie bezpośrednio na drodze, ale obok niej.

Chłopicki„(...) zaledwo postąpiliśmy kilkaset kroków, ujrzeliśmy w dwóch miejscach po dwie armaty nieprzyjacielskie z przekopanymi fosami, dla zrównania których wyptrzebowaliśmy kompanię pionierów, a wtenczas skonfiskowawszy cztery armaty, zabieraliśmy się w dalszą drogę (...)”.
Warto zwrócić uwagę na zdanie o „wypotrzebowaniu kompanii pionierów” do zrównania przekopanych rowów przed działami. Z wszystkich relacji i ustaleń wynika, że rów był zasypywany tylko raz, a Chłopicki wyraźnie mówi o 4 armatach ustawionych w dwóch różnych miejscach – to była właśnie I bateria, składająca się z czterech armat, ustawionych po dwie.

Łubieński (list do Niegolewskiego z 1 lutego 1855)„Piechota hiszpańska stojąca na prawo i lewo od traktu posłała mu (szwadronowi Kozietulskiego) grad kul, podczas gdy kartacze, którymi rzygały stanowiska armat na drogę, uczyniły ją niedostępną. Ale nic nie zatrzymało tych dzielnych i bateria została natychmiast zdobyta. To jest w tym momencie,gdy przybyłem na to miejsce wysłany przez pułkownika Krasińskiego dla zastąpienia podpułkownika Kozietulskiego.”

P. Krasiński„Gdy nasz szwadron szarżować zaczął, prócz gradu kul kartaczowych, uleciawszy pod górę jakie sto kroków, znaleźliśmy po prawej i po lewej stronie wąwozu piechotę hiszpańską, stojącą frontem do drogi. Piechota hiszpańska stojąca na wzgórku po prawej stronie wąwozu stała tylko o kilkanaście kroków oddalona od drogi, którąśmy szarżowali, ta zaś która po lewej stronie stała, nie dalej jak 30 kroków oddaloną była, obydwa te oddziały piechoty hiszpańskiej na nas lecących do szarży wciąż strzelały, żeśmy przez nich wielu utracili ludzi.”
Tekst dostarcza ważnych informacji topograficznych oraz dotyczących ustawienia wojska hiszpańskiego i sposobu walki. Po pierwsze mamy drugie (po Łubieńskim) potwierdzenie, że salwa z pierwszej baterii oddana została kartaczami (pisał też o tym także Toedwen), choć być może, że nie wszystkie działa zdołały wystrzelić, bo straty w pierwszej fazie szarży musiałyby być wtedy większe. Dowiadujemy się, że dystans dzielący atakujących od I baterii wynosił około 100 kroków, a dalej już stała piechota asekurująca armaty. Niewielka odległość oddziałów hiszpańskich od drogi tłumaczy informacje uczestników o przestrzelonej odzieży, podziurawionych kulami czapkach i siodłach ponabijanych pociskami „jak ćwiekami”. Od kul piechoty padł też koń Kozietulskiego (A. Skarżyński). Chcę też zasugerować, że mapka zamieszczona u Kujawskiego jest błędnie narysowana, „negatywowo”, przez co wszystko jest na odwrót – bardziej stroma jest góra po prawej stronie drogi, co potwierdza relacja Krasińskiego (sprawdzałem tez na współczesnym zdjęciu satelitarnym, gdzie wyraźnie zakręty biegną w przeciwna stronę, niż na mapce Kujawskiego).

To na razie tyle. Zanim przejdę do II baterii, czekam na uwagi.

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2010, o 21:39 
Offline
Roi des Espagnes et des Indes
Roi des Espagnes et des Indes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:01
Posty: 1418
ciąg dalszy

Jeszcze do I baterii.

Anonim („Tygodnik Ilustrowany” 1860, t. II)„Celem wszystkich strzałów był na czele jadący szef szwadronu Kozietulski; wkrótce tez ubito pod nim konia. Wtedy kapitan Dziewanowski, objąwszy komendę, zboczył na lewo drogi, wpadł na baterie nieprzyjacielskie, a za nim cały szwadron, wybiwszy kanonierów i rozproszywszy piechotę z asekuracji armat stojącą, wrócił na drogę i w najsilniejszym ogniu kartaczowym szrżował na druga baterie.”

Z relacji tej mogłoby wynikać potwierdzenie tezy, że I bateria złożona z 4 czterech dział po dwie baterie częściowo stała po lewej stronie poza drogą. Dwie pierwsze, stojace na drodze, zdobywał jeszcze Kozietulski, ale dwie następne już Dziewanowski. Pewnym potwierdzeniem tezy, że po lewej stronie było odpowiednie miejsce na ustawienie armat, znajdujemy u Toedwena: „Po jednej stronie tegoż wąwozu wznosiła się góra, ale tak stroma, ale tak stroma i prostopadła, że niepodobna wdrapać się na nią, po drugiej również góra poprzedzona z boku niejaką płaszczyzną i nieco już pochylsza.” Gdy patrzeć na mapę Kujawskiego, ale zgodnie z prawdą, czyli negatywowo, to rzeczywiście, góra po prawej stronie raczej uniemożliwia ustawienie armat, ale po lewej (tak jak pisze Anonim) jest to już możliwe. Ogólnie budząca tyle wątpliwości, głoszona przeze mnie teza o ustawieniu części armat poza drogą, może być też poparta innym jeszcze dowodem., który jednak należałoby sprawdzić pod kątem bibliograficznym, bo nie wiem dokładnie, skąd pochodzi. Prawdopodobnie jest to komentarz A. Skałkowskiego ( a może nawet Załuskiego – gdyby ktoś miał ten artykuł Skałkowskiego z korespondencją Niegolewskiego i Załuskiego, to prosiłbym o sprawdzenie) do ogłoszonej przez niego korespondencji byłych szwoleżerów. Kiedy Niegolewski podróżował do Hiszpanii w 1854 roku z zamiarem odwiedzenia Somosierry, wykonał szkic terenu. Fragment, o którym mówię brzmi: „Zaciekawia jednak na tym planie odsunięcie (zresztą bardzo przesadne) dwu baterii hiszpańskich od gościńca, który jest niemal zatarasowany dopiero u wylotu wąwozu”. Tu niestety znowu nasuwa się wątpliwość, co autor cytowanego zdania rozumiał przez pojęcie „wylot wąwozu”, czy jego początek, czy koniec już w Somosierra.

Całą sprawę pierwszej baterii dodatkowo komplikuje relacja Chłopickiego, który sugeruje, że po zdobyciu tej baterii lub jej części (co może mieć jakiś sens) szwadron się zatrzymał i czekał na dalsze rozkazy Napoleona: „(...) a wtenczas, skonfiskowawszy cztery armaty, zabieraliśmy się w dalszą drogę, gdy w tę prawie chwilę nadjechał i Napoleon z jednym pułkiem piechoty liniowej. Wtenczas rozkazano nam uformować się na prawej stronie drogi, na przeciw samej baterii nieprzyjacielskiej (...)” potem jest opis śmierci por. Rudowskiego, atak piechoty francuskiej na góry i wreszcie rozkaz do szarży.

Na koniec jeszcze prośba. Gdyby ktoś mógł tu podrzucić fragment z opisem Somosierry z pamiętników Płaczkowskiego i fragment Puzyrewskiego, gdzie mowa o ustawieniu armat w wąwozie, byłbym bardzo wdzięczny.

_________________
"Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić."
"Tak oto rodzą się bajki zwane umownie historią."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 416 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 42  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL