|
Epizod; zda się pomyśleć, nic nie znaczący.
"W parę dni później odbyła się podobna uroczystość w 1 pułku ułanów, lecz połączona z ogromnym pijaństwem. W Luszniewie urządzono na naszą cześć zabawę. A więc przyjechali z okolicy państwo Brońscy, Pileccy, Wyganowscy, cała masa Jelskich, gdyż co drugi majątek w tej okolicy do nich należał. Najoryginalniejszy był senior tego rodu siwiuteńki pan Jelski (*, który kiedy mu się przedstawiłem, zapytał mnie: -Nim będziemy mówić, będzie pan łaskaw mi powiedzieć kto pana rodził, z kim pan żonaty. Dopiero gdy uważał, że jestem godny tego, rozmowę rozpoczął. Na dzień ten austriacki oficer ustąpił kilku pokoi i prześliczny był to widok ułanów w rabatach z obu pułków, tańczących na sali. Podczas kolacji wzruszające było, kiedy stary pan Jelski wznosił toast za zdrowie Wojska Polskiego i zaczął: -100 lat minęło, kiedy w tej samej sali dziadek mój przyjmował ks. Józefa Poniatowskiego z jego ułanami. Nie ufałem Wam to przyznaję, jednak żeście mnie swoim sercem, swojemi zapatrywaniami zwyciężyli."
Ze wspomnień Jana Dunina-Brzezińskiego, pt. Rotmistrz Legionów Polskich. Wspomnienia z lat 1914-1919, Pruszków [2004?], s. 145-146.
(* Starszy pan Jelski, na imię miał Aleksander i żył w latach 1834-1916. Właściciel Zamościa pod Mińskiem i Dudzicz pod Baranowiczami, etnograf, kolekcjoner i publicysta, w swoim dworze zgromadził wiele pamiątek po Karolu Prozorrze, członku Rządu Tymczasowego Litwy i innych osobach z jego rodziny.
|