http://napoleon.org.pl/forum/ |
|
| Waldemar Łysiak http://napoleon.org.pl/forum/viewtopic.php?f=20&t=2225 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | Zenobi [ 18 lis 2025, o 14:13 ] |
| Tytuł: | Waldemar Łysiak |
Nie wiem, kto, kiedy i dlaczego zohydził mi pisarstwo Waldemara Łysiaka! Myślę jednak, że w kontekście odznaczenia go Orderem Orła Białego warto pokusiś się o refleksje nad niewątpliwym fenomenem tego pisarza. Ne chciałbym jednak, aby ewentualna dyskusja przewrodziła się w, za przeproszeniem, w psedopoltyczną pyskówkę, tak często obeną ostatnio na róznych forach, nie wyłączając historycznych. Sam z jego osobą i twórczością po raz pierwszy spotkałem się w latach 70-tych, czyli w czasach początków moich nieśmiałych jeszcze zainteresowań epoką napoleońską. Obok Mariana Brandysa był dla mnie wtedy, bardziej może intuicyjnie niż Brandys, osobowością budzącą podziw dla znawstwa czasów Napoleona. Podziw ten, oparty na uczuciach ambiwalentnych, zaczął się pewnie po lekturze artykułu pod tytułem bodajże "Anglicy oddajcie nam Napoleona", zamieszczonym w tygodniku "Perspektywy" chyba w roku 1973. Artykuł ten był polemiką Łysiaka z tezam francuskiego dziennikarza o arystokratycznie brzmiącym nazwisku Restif de La Bretonne, który na łamach "Paris Match" ogłosić miał, popartą dowodami z pamiętnikarskich relacji na temat śmierci, pogrzebu i ekshumacji Napoleona. Nie wiem, czy osoba RdB (tak oreśla go w skrócie Łysiak) była mistyfikacją, ale z postawioną przez niego tezą, że Napoleon nie został pochowany w Longwood, a jego ciało wykradli Anglicy, aby anonimowo pochować go u siebie. Łysiak nie zgadza się z tym pomysłem i punkt po punkcie w większośc zbija tezy RdB, z wyjatkiem jednak paru, które w efekcie pozostawiają wątpliwość, czy u Inwalidów "nie leży najbardziej nieprawdopodobne w dziejach kukułcze jajo"! (cytat z pamięci) Efektem lekturu tego tekstu był mój pierwszy bunt przeciw Łysiakowi. Moje upodobanie do tzw. teorii siskowych kazało mi bardziej być po stronie RdB niż Łysiaka przyznam się, że problem zasygnalizowany przez Francuza nurtuje mnie do dziś, co zapewne wzbudzi Wasz pobłażliwy uśmieszek politowania. Drugie moje "spotkanie" z Łysiakiem było mniej więcej w tym samym czasie, kedy jako uznany już napoleonista gościł w programie telewizyjnym "Studio 2". To były tzw. czasy Gierka. Powiew "wolości" i bliżenia PRL-u z Zachodem. Mógł więc pojawić się również "wolościowiec", czyl człowiek niezależny od partii. Z tego spotkania zapamietałem migawk z domu Autora (chyba w Konstancinie) pełne pamiątek Napoleońskich książek. O sławnej bibliotece, zbieranej jeszce przez ojca a może i dziadka pisarza, liczącej 2000 napoleoników, wiedziałem już z artykułu o sensancjach RdB, alej jej obrazu sobie nie przypominam. Trochę też byłem zwiedziony, że nie pokazano wtedy tej mitycznej już dla mnie biblioteki, pełnej, jak sobie wyobrażałem, oprawnych w skórę tomów. Autor z dumą jednak prezentował wejśce do swojego domu, gdzie przytwierdzony był do ściany pokażnych rozmiarów, jak to mówiono, orzeł w koronie! Jedyną książką Łysiaka, którą w tym czasie przeczytałem, była dopiero co wydana, "Szuańska ballada". Potem jakoś psarstwo Łysiaka przestało dla mnie istnieć i naprawdę nie wiem dlaczego. Być może przyczynili się do tego historycy, z którymi przyszło mi pracować. Nie śledziłem też jego kariery pisarskiej. Pmiętam z witryn ksiegarskich jego "Wyspy bezludne" oraz "Malarstwo białego człowieka", bardziej jednak Nie wiem, kto, kiedy i dlaczego zohydził mi pisarstwo Waldemara Łysiaka! Myślę jednak, że w kontekście odznaczenia go Orderem Orła Białego warto pokusiś się o refleksje nad niewątpliwym fenomenem tego pisarza. Ne chciałbym jednak, aby ewentualna dyskusja przewrodziła się w, za przeproszeniem, w psedopoltyczną pyskówkę, tak często obeną ostatnio na róznych forach, nie wyłączając historycznych. Sam z jego osobą i twórczością po raz pierwszy spotkałem się w latach 70-tych, czyli w czasach początków moich nieśmiałych jeszcze zainteresowań epoką napoleońską. Obok Mariana Brandysa był dla mnie wtedy, bardziej może intuicyjnie niż Brandys, osobowością budzącą podziw dla znawstwa czasów Napoleona. Podziw ten, oparty na uczuciach ambiwalentnych, zaczął się pewnie po lekturze artykułu pod tytułem bodajże "Anglicy oddajcie nam Napoleona", zamieszczonym w tygodniku "Perspektywy" chyba w roku 1973. Artykuł ten był polemiką Łysiaka z tezam francuskiego dziennikarza o arystokratycznie brzmiącym nazwisku Restif de La Bretonne, który na łamach "Paris Match" ogłosić miał, popartą dowodami z pamiętnikarskich relacji na temat śmierci, pogrzebu i ekshumacji Napoleona. Nie wiem, czy osoba RdB (tak oreśla go w skrócie Łysiak) była mistyfikacją, ale z postawioną przez niego tezą, że Napoleon nie został pochowany w Longwood, a jego ciało wykradli Anglicy, aby anonimowo pochować go u siebie. Łysiak nie zgadza się z tym pomysłem i punkt po punkcie w większośc zbija tezy RdB, z wyjatkiem jednak paru, które w efekcie pozostawiają wątpliwość, czy u Inwalidów "nie leży najbardziej nieprawdopodobne w dziejach kukułcze jajo"! (cytat z pamięci) Efektem lekturu tego tekstu był mój pierwszy bunt przeciw Łysiakowi. Moje upodobanie do tzw. teorii siskowych kazało mi bardziej być po stronie RdB niż Łysiaka przyznam się, że problem zasygnalizowany przez Francuza nurtuje mnie do dziś, co zapewne wzbudzi Wasz pobłażliwy uśmieszek politowania. Drugie moje "spotkanie" z Łysiakiem było mniej więcej w tym samym czasie, kedy jako uznany już napoleonista gościł w programie telewizyjnym "Studio 2". To były tzw. czasy Gierka. Powiew "wolości" i bliżenia PRL-u z Zachodem. Mógł więc pojawić się również "wolościowiec", czyl człowiek niezależny od partii. Z tego spotkania zapamietałem migawk z domu Autora (chyba w Konstancinie) pełne pamiątek Napoleońskich książek. O sławnej bibliotece, zbieranej jeszce przez ojca a może i dziadka pisarza, liczącej 2000 napoleoników, wiedziałem już z artykułu o sensacjach RdB, ale jej obrazu sobie nie przypominam. Trochę też byłem zwiedziony, że nie pokazano wtedy tej mitycznej już dla mnie biblioteki, pełnej, jak sobie wyobrażałem, oprawnych w skórę tomów. Autor z dumą jednak prezentował wejście do swojego domu, gdzie przytwierdzony był do ściany pokażnych rozmiarów, jak to mówiono, orzeł w koronie! Jedyną książką Łysiaka, którą w tym czasie przeczytałem, była dopiero co wydana, "Szuańska ballada". Potem jakoś pisarstwo Łysiaka przestało dla mnie istnieć i naprawdę nie wiem dlaczego. Być może bardziej interesowały mnie wtedy sprawy literatury polskiej i twórczość Kazimierza Przerwy Tetmajera, czemu poświęciłem parę lat życia. Łysiak borykał się wtedy z krytyką, ktorej ślady odzwerciedla wstęp do "Wysp bezludnych": "(...) w dyskusji o moim pisarstwie padło złosliwe zdanie, iż gonię za sensacją. "Formalnie nic się nie zmieniło - wśród wrzeszczących jestem niemową, wśród dewotów ateistą, wśród krwiożerczych antysemitów Żydem, wśród fanatycznych lewaków oficerem białej gwardii, wśród awariowanych ekologów, którzy mylą elektrownie jądrowe z bombą atomową, jestem radioaktywną cząsteczką wzbogaconego uranu, a wśród głodnych chciałbym być manną. Lecz wychodzę z tej przygody pisarskiej smutniejszy głębiej pogrążony w samotności". Zanim napisałem ten post, przejrzałem wpisy na naszym Forum dotyczące Łysiaka. Oto one: Cytuj: O wymyślonym Frączewskim pisze W. Łysiak w "Opowieści o heroicznej obronie portu Genua i o polskim kawalerzyście, który z szablą w zębach płynął wpław przez morze" w "Morzu" z czerwca 1975 roku i przedruk ... Cytuj: ... z twierdz w 1800 roku przedarł się z niej (w kwietniu) i do niej (w maju) pokonując blokadę floty brytyjskiej. Na kanwie tego wydarzenia Waldemar Łysiak stworzył fantastyczną opowieść przekonując czytelników, że wcale nie był on Francuzem a dzielnym Polakiem, gdyż tylko Polak mógł tak brawurowo ... Cytuj: Witam, radziłbym traktować książki p. Łysiaka raczej jako literackie fiction niż źródło wiedzy historycznej. Sam przeszedłem przez tę "chorobę" w młodości Cytuj: .. zawołał: "Poddajcie się, waleczni Francuzi!" Cambronne odpowiedział; "Gówno!" [...] U nas opis Hugo rozpropagował Waldemar Łysiak i tak to mit, za sprawą wspaniałego pisarza i francuskich pismaków z pierwszej połowy XIX wieku uchodzi za prawdę historyczną. Jeśli jednak głębiej ... Cytuj: Można nie wierzyć Łysiakowi jako napoleoniście, ale z jego pracą doktorancką nie będę polemizował. W przypisach przyznaje, że tomy od 1 do 4 noszą identyczny tytuł, ale tom piaty i następne noszą już tytuł "L'art defenisf superieur ... Cytuj: ... le quarré et tous les polygones, de quelqu'étendue qu'en soient les côtés, en donnant à leur défense une direction perpendiculaire tak jest źr. Łysiak, napoleon fortyfikator Nie chcę być "upierdliwy", ale to jest podtytuł całego dzieła. Można go znaleźć na stronach tytułowych wszystkich ... Cytuj: Jean Dejean nie był nigdy ministrem wojny... Łysiak podał, że był ministrem wojny, natomiast sprawdziłem w"Encyklopedii Wojen Napoleońskich" Bieleckiego i tam widnieje, że był ministrem w administracji wojennej, więc chyba stąd ten skrót myślowy Łysiaka. dzięki za czujność. Cytuj: U schyłku epoki zwycięskiego socjalizmu PT Łysiak zaczął - fakt, że beznadziejnie - pisać fikcje o epoce. Stworzył "Operację Waterloo" - dla niezaznajomionych było to o tym że I. K. W.A. D'Erlona zdążył. Dwa dni wcześniej. Cytuj: Dzięki Kampowi, który zamieścił cytaty z Szenica, wiem już, skąd Łysiak wziął wiele informacji,a nawet całe opisy, które "twórczo rozwinął" Ale to właśnie dzięki temu, jego tekst tak dobrze się czyta Cytuj: ... napisał o 60 tysiącach i tak zostało powielane w kolejnych pracach, przecież to dość częste zjawisko u historyków (i nie tylko u nich, przykładem Łysiak zrzynający od Macdonella...). Bo niezdobycie prawie bezbronnego Kadyksu w odpowiedznim czasie, zemscilo sie pozniej zwiazaniem i zaangazowaniem ... Cytuj: ... Gipsy, ale dla mnie nie jest argumentem fakt, że Szymon Kobyliński uznaje go za autorytet. Toczyliśmy już kiedyś na tym forum dyskusje na temat Łysiaka. Ja osobiście uważam, że spełnia on doskonałą rolę popularyzatora tej wspaniałej epoki. A było kilka zdecydowanie ostrzejszych opinii. Przeczytałem ... Cytuj: Zdaje się, ze Dechamps występuje również w "Huraganie" Gąsiorowskiego? Ciekawe, nie sądziłem, że jest aż tak wiarygodny. Aczkolwiek czy Łysiak pisze prawdę? Cytuj: post użytkownika Castiglione Nie wiem, czy komuś chciało się poświęcić 20 minut i obejrzeć Łysiaka, ale co by nie powiedzieć o p. Waldku, to tak pięknie mówił o Cesarzu, że jego adwersarza najzwyczajniej zatkało. Zapomniał nawet zadawania pytań Teraz postanowiłem "wrócić" do Łysiaka i jak na razie nie żałuję. Proszę też o Wasz głos. P.S. Moim marzeniem jest zobaczenie biblioteki Łysiaka. |
|
| Autor: | Murat [ 18 lis 2025, o 20:10 ] |
| Tytuł: | Re: Waldemar Łysiak |
Waldemar Łysiak zdecydowanie jest wybitnym pisarzem i z tego powodu zasłużenie otrzymał Order Orła Białego. Przyznam, że sam osobiście z jego twórczością zetknąłem się pod koniec liceum, gdy już mocno interesowałem się epoką. Niemniej, jego książki, na czele z Empirowym pasjansem i Cesarskim pokerem czytało mi się bardzo przyjemnie, choć wiadomo, że mają one wartość przede wszystkim literacką. Jako osoba, która zajmuje się teraz epoką na poważnie szkoda, że po swoim doktoracie nie chciał zająć się epoką chociaż po części w bardziej naukowy sposób. Podstawowym problemem dla wielu osób, który zresztą jest przyczyną całej dyskusji wokół otrzymanego odznaczenia, są dość zdecydowanie poglądy polityczne Łysiaka z którymi ten nigdy się nie krył. Zresztą przez wiele lat udzielał się także jako publicysta (np. przez kilka lat jego teksty ukazywały się na ostatniej stronie "Do Rzeczy"). Zenobi napisał(a): P.S. Moim marzeniem jest zobaczenie biblioteki Łysiaka. Moim też |
|
| Autor: | Andrzej Pochodaj [ 19 lis 2025, o 14:45 ] |
| Tytuł: | Re: Waldemar Łysiak |
Witam Szanownych Przedmówców i pozostałych forumowiczów, szczerze mówiąc to czekałem cóż to pojawi się na forum po nadaniu p. Waldemarowi Łysiakowi OOB Sądzę, że jak większość urodzonych przed rokiem 80tym, zaczytywaliśmy się w książkach p. Łysiaka w czasach słusznie minionej epoki. Pisane barwnym, żywym, plastycznym, pełnym wigoru, czasami kolokwialnym, czasami archaizowanym, utkanym erudycyjnymi detalami językiem wielce sugestywnym, działającym na emocje czy nawet zmysły teksty wciągały czytelnika w sam środek opowieści napoleońskich, historycznych czy poświęconych sztuce. A wtedy tylko nieliczni tak pisali. Książki, mimo, że ukazywały się w ogromnych nakładach (dzisiaj wręcz chyba niewyobrażalnych i niemożliwych), rozchodziły się jak świeże bułeczki, często spod lady. Sądzę, że właśnie sposób pisania czyli walor literacki tak przyciągał czytelników i zapewniał autorowi ich podziw oraz popularność. Gdyby pisał o innej epoce, to teraz pewnie wielu z nas pasjonowało by się nie epoką napoleońską a powiedzmy czasami rycerstwa czy sarmatami. A tak, wielu doświadczyło czegoś, co na własny użytek nazywam, "ukąszeniem" czy "wirusem Łysiaka", dzięki któremu dzisiaj jesteśmy na tym a nie na innym forum. I właśnie ten walor literacki, przynajmniej w książkach pisanych do końca lat 80-tych, jest niezaprzeczalną wartością twórczości pisarza. Jednakże, moim osobistym zdaniem, od mniej więcej "Dobrego" konstrukcja narracyjna, styl i język pisarstwa Łysiaka wydają mi się co raz słabsze. W pewnym momencie styl (oprócz poglądów) zaczęły mnie wręcz odstręczać od czytania książek, jak by nie było, jednego z moich ulubionych autorów. Inną kwestią, poza literacką, jest wartość merytoryczna książek Łysiaka. Nie odbieram mu niewątpliwej wiedzy i erudycji, ale niestety w wielu miejscach mija się z prawdą, wyolbrzymia jedne i umniejsza inne wydarzenia czy postaci, niekiedy wręcz konfabuluje (podejrzewam, że świadomie, wiedząc że ówcześnie dotarcie do literatury przedmiotu i zweryfikowanie informacji było na tyle trudne, że w praktyce czasami niemożliwe). Podejrzewam, że nie ja jeden, wraz z pogłębianiem mej wiedzy na temat epoki napoleońskiej oraz sztuki, natykając się na różne "kwiatki" nabywałem coraz większego dystansu do tego co pisze autor (choć wciąż mi się podobało w sposób jaki pisze). Pamiętam, że krótko po ukończonych studiach historii sztuki czytaliśmy z kolegą (również historykiem sztuki i wielbicielem WŁ) "Malarstwo Białego Człowieka" wielokrotnie zadumiewając się co to za dziwy wypisuje autor (zakupiłem tylko trzy tomy, które później szybko sprzedałem). Dlatego w pewnym momencie zacząłem traktować książki p. Waldemara nie jako historyczne, ale mocno fabularyzowane eseje osadzone mniej lub bardziej w historii, będące wyrazem wyrazistych, nader subiektywnych, osobistych poglądów i emocji autora, a nie choćby próbą opowiedzenia zobiektywizowanej wersji wydarzeń. Mam też wrażenie, że pewnym problemem jest traktowanie przez część czytelników historii, faktów, ocen p. Łysiaka jako "jedynej prawdziwej historii", niemalże "prawd objawionych". Podobnie było, i chyba wciąż jest, np. z "Trylogią" Sienkiewicza, która również daje mocno zmitologizowany, legendowy i w wielu miejscach nieprawdziwy obraz opisywanych wydarzeń. Historycy i historycy literatury wielokrotnie już o tym pisali, choć w niewielkim stopniu ma to wpływ na odbiór i funkcjonowanie tych dzieł. W przypadku książek p. Łysiaka zachodzi chyba podobne zjawisko. O działalności publicystyczno-politycznej p. Łysiaka się nie wypowiadam. Każdy ma prawo do wyrażania swych poglądów. Natomiast budzi we mnie uśmiech zażenowania pewna mitomania p. Łysiaka, poprzez (moim zdaniem zupełnie niepotrzebne) dorabianie sobie "kombatanckiej" (czasami wręcz zupełnie niewiarygodnej) legendy. I to przez kogoś, kto w latach 70 i 80tych był gwiazdą nie tylko jako poczytny autor, ale autor wręcz lubiany przez ówczesne władze, którego książki miały wielokrotne nakłady i dodruki w ilościach dzisiaj nie spotykanych. Autor piszący dla wielu czasopism (przytrafił się i "Sztandar Młodych" czy "Żołnierz Polski"). Autor, według którego opowiadań były nagrywane słuchowiska w ówczesnym radiu i spektakle w telewizji. Postacią udzielającą licznych wywiadów w prasie, radiu, telewizji. Osobą studiującą (! - w tamtych czasach) za granicą i podróżującą po świecie. Jak dla mnie, człowieka pamiętającego dobrze realia PRL-u, p. Łysiak był osobą wręcz wspieraną przez ówczesne władze (także po stanie wojennym, kiedy to rzekomo miał zaprzestać publikować i zakończyć współpracę z reżymowymi wydawcami). Był ówczesnym swego rodzaju celebrytą, a dzisiaj kreuje się na ofiarę systemu. A przecież wtedy zdarzało się, że za naprawdę o wiele drobniejsze niż przypisywane sobie przez p. Łysiaka "przewinienia" pisarze, naukowcy, artyści, działacze spychani byli w społeczny niebyt, wyrzucani z pracy (czasami i mieszkań), trafiali na indeks, dostawali zapisy cenzorskie, ich książki nie były drukowane lub przez wiele lat nie wychodziły ze składnic księgarskich, nigdzie nie byli zapraszani etc. etc. Ta strona charakteru i tego typu działania p. Łysiaka najpierw budziły me zdumienie, później zażenowanie, a teraz już tylko politowanie i niesmak. Tak więc reasumując krótko ten przydługi wywód: lubię i cenię za stronę literacką dawne książki p. Waldemara Łysiaka - nawet po latach czyta się je świetnie, z przyjemnością. Od dawna uważam, że na podstawie "Selekcji" powinno się zrobić świetny film, i to niekoniecznie w realiach amerykańskich, a współcześnie polskich. Do informacji czy ocen zawartych z zakresu historii czy historii sztuki w twórczości literackiej podchodzę natomiast z dużą ostrożnością. Od połowy lat 90-tych twórczość literacka (wyraźnie odróżniam ją od publicystycznej) autora "Cesarskiego pokera" jest dla mnie niestety co raz bardziej niestrawna czy wręcz odstręczająca. Wszystko co napisałem powyżej jest moją osobistą i subiektywną opinią, z którą nikt nie musi się zgadzać. Nie zamierzam też polemizować z tymi, którzy się z nią nie zgadzają lub popierają ją aż nazbyt Pozdrawiam Andrzej Pochodaj |
|
| Autor: | Castiglione [ 20 lis 2025, o 10:15 ] |
| Tytuł: | Re: Waldemar Łysiak |
Pan Łysiak znakomitym pisarzem był! I za to przede wszystkim dostał OOB, a nie za badania stricte historyczne... Na naszych social mediach wywiązała się ożywiona dyskusja na ten temat. Pośród licznych komentarzy pozytywnych, jak i negatywnych, mnie najbardziej spodobał się jeden: Cytuj: Pierwszy Bonapartysta Polski. Nikt jak On nie zasłużył na post tutaj! Wszystkich zainteresowanych tamtą dyskusją zapraszam tu: www.facebook.com/napoleonorgpl |
|
| Autor: | WPK [ 21 lis 2025, o 12:35 ] |
| Tytuł: | Re: Waldemar Łysiak |
Przez pewien czas wstrzymywałem się z zabraniem głosu ale jednak postanowiłem dorzucić swoje "trzy grosze". Całkowicie zgadzam się decyzją uhonorowania Pana Waldemara Łysiaka Orderem Orła Białego.Nie sposób przecenić jego roli w popularyzacji epoki napoleońskiej. Co do intencji działalności Pana Łysiaka nie mam ochoty się wypowiadać bo te znane będą na Sądzi Ostatecznym. Natomiast Waldemar Łysiak popełnił jeden ogromny "grzech" - osiągnął sukces, niezaprzeczalny sukces. W Polsce ( a może nie tylko w Polsce) obowiązuje jedna generalna zasada (przepraszam za rubaszność stwierdzenia) "Sukces jest jak pierdnięcie tylko własne ładnie pachnie". Zarzut wobec Twórczości Pana Łysiaka przypominają (toutes proportions gardees) zarzuty współczesnych wobec Sienkiewicza Krytyka która spotkała Henryka Sinkiewicza za Trylogię była czymś niebywałym, moim zdaniem głównie dlatego, że osiągnęła ona niebywały jak na tamte czasy sukces i nie ważne było, jak napisał sam autor, że księgi te powstały "KU POKSZEPIENIU SERC". O innej twórczości Pana Łysiaka nie chcę się wypowiadać bo zatrąca to dziś o politykę a tego wolę uniknąć. |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ] |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|