Teraz jest 15 sie 2026, o 01:52

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 12 sie 2026, o 14:25 
Offline
Adiutant
Adiutant

Dołączył(a): 26 cze 2021, o 15:00
Posty: 249
I kolejny temat do ewentualnej dyskusji.

Obroty trzema/trójkami, stosowane w II połowie XIX i Iej XX wieku chyba przez większość ówczesnych kawalerii (w tym polską czy rosyjską), znane były co najmniej od połowy XVIII wieku. Jak pisze Wilczyński (Taktyka jazdy, Bruksela 1852): "Postawiwszy 3 konie obok siebie, otrzymamy kwadrat 7 1/2 stóp szeroki i tyleż głęboki, który bez zmienienia pozycji dozwala wszelkich obrotów na swojej średnicy. Dwa szeregi jeden za drugim, dają głębokość stóp 18, głębokość tę można przyjąć za głębokość ustawienia w linji czyli frontalnego czyli pierwiastkowego". W wielu polskich publikacjach pojawia się sugestia, czy wręcz twierdzenie, że było to coś co odróżniało naszą jazdę od jazdy naszych przeciwników i sojuszników. I zastosowić miało niemalże jakąś niezwykłą innowację będącą jedną z przyczyn wyższości naszej kawalerii czasu Legionów, Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Ale chyba nie był to nasz pomysł, ani aż tak rewolucyjny.

W większości XVIII-wieczne regulaminy nie były zbyt jasno napisane, zalecenia nie były jednoznaczne, a wiele szczegółów pomijano, zakładając, że są one powszechnie znane i wynikają z codziennej pragmatyki. Powodowało to, że regulaminy tego czasu pozostawiały sporą dozę dowolności w ich interpretacji. Szkolenie opierało się na doświadczeniu i preferencjach dowódców oraz praktyce panującej w danej jednostce, która była znana jej kadrze. Powodowało to, że pułki szkolone nawet według tego samego regulaminu mogły się znacznie różnić między sobą w szczegółach manewrów czy sposobów szkolenia. Mimo, że zwolennikiem systemu 3kowego był Fryderyk II, to oficjalnie w Prusach dopiero Exerzierreglement für die Kavallerie [Ubanderungen und Berordnungen bei dem Preussischen Kavalleriedienst / Vorschriften über die Dienst der Kavallerie von 13 April 1788] w cz. Iej wprowadził rozwijanie 3-kami i 4-kami. Ale wciąż trwał zażarty spór zwolenników systemu 2-owego i 3-owego. Jak pisze Jany w publikacji o przygotowaniu i służbie polowej kawalerii pruskiej w kampanii 1806-1807 (por. C. Jany, Der Preussische Kavalleriedienst vor 1806) pierwsza opcja, pod przewodnictwem gen. Kalkreutha ostatecznie zwyciężyła w regulaminach z 1796 r., choć poza tym był on prawie w całości kompilacją wcześniejszych regulaminów i instrukcji. Mimo to np. Regiment Garde du Corps pozostał przy obrotach 3ami, aż do powszechnego ich wprowadzenia instrukcją musztry w 1810 r. (zresztą chyba najlepszego w owym czasie, wypranego z rzeczy zbędnych, a opartego na doświadczeniu i pragmatycznego). Pozwoliło to, jak i osoba Różnieckiego, na bezbolesne wdrożenie w epoce Królestwa Polskiego regulaminów opartych na rosyjskich, które były z kolei niemalże wierną kopią francuskich, o czym poniżej.

W armii Rzeczypospolitej Obojga Narodów stosowano system podwójny 3kowy i 4kowy. K. Griesheim'a, który służył wcześniej w pruskich huzarach a następnie był w służbie Rzeczypospolitej, w pracy Die Pflichten des leichten Reuters, nebst - verschiedenen militarischen Reserions bei Kriegs- und Friedenszeiten", cz. II, Warszawa 1777 zalecał marsz i rozwijanie/zwijanie szyków 3ami. Aleksander Różniecki, późniejszy d-ca Pułku Jazdy Legionów, inspektor kawalerii Księstwa Warszawskiego i generał kawalerii armii Królestwa Polskiego, był gorącym zwolennikiem obrotów trzema. Różniecki zalecał "Wszelkie obroty trzema tak mało czasu potrzebują choćby najpowolniej były robione, iż nigdy za powoli nie mają ich robić i więcej daleko potrzebuje się czasu na poprawienie błędów przez prędkie zajście popełnionych, niżeli się traci czasu na powolnym zajściu”. J. Albrecht (Generalny inspektor…) stwierdza, że „Z pozostawionych przepisów Rożnieckiego trudno dzisiaj wyrobić sobie dokładne ogólne pojęcie wobec ich lakoniczności i braku jednolitej myśli. Pozwalają one jednak wnioskować o dużej jeszcze, nadmiernie przeciążonej zbytecznymi i zawiłymi ćwiczeniami musztrze formalnej”, jednakże pod względem musztry powszechnie zastosowano system trójkowy, w odróżnieniu od francuskiego czwórkowego i dawnego polskiego podwójnego (trójki i czwórki). Zapoznał się on z obrotami trzema jeszcze w okresie Rzeczypospolitej, gdy jako IIgi adiutant II Małopolskiej BKN brał udział w manewrach pod Gołębiem kierowanych przez gen. lejt. Ludwika ks. Wirtemberskiego. Był on niewątpliwie dobrym fachowcem znającym od podszewki pragmatykę pruskiej kawalerii. W armii pruskiej rozpoczął służbę w 1774 r. początkowo w piechocie, w kórej został podpułkownikiem w 1775. W latach 1778-79 brał udział w "wojnie kartoflanej". W 1782 r. został szefem 5 Regimentu Kirasjerów, a 25 września tegoż roku awansował na generała majora kawalerii. Generałem lejtnantem w armii koronnej i dowodzącym Dywizją Małopolską został 1 maja 1790 roku, a szefem koronnego 4 Pułku Straży Przedniej 9 kwietnia 1791 roku (dzięki niemu był to chyba najlepszy pułk straży przedniej w armi RzON). W manewrach pod Gołębiem wzięły udział m. in.: 10 szw. BKN Piotra Hadziewicza, 4 szw. II BKN Jana Potockiego, cały pułk 4 PSP ks. Wirtemberskiego (8 szwadronów). Jak pisze B. Zaleski w Żywocie księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, t. I, Poznań 1881, na s. 455 Adam ks. Czartoryski (który też służył ) wspominał, że we wczasie pobytu we Włoszech spotkał znanego mu już wcześniej Różnieckiego, który mu "(...) powiedział, że do jazdy legionów wprowadził nauki z regulaminu pruskiego pod Gołębiem brane, i że to jej dawało w szybkości ruchów pierwszeństwo przed jazdą francuską". W czasie insurekcji 1794 roku Różniecki mógł też obserwować sposób walki i manewrowania kawalerii pruskiej. W okresie legionowym opracowałon Przepisy dla jazdy, które przesłał do aprobaty gen. Dąbrowskiego. Podobno ich początek drukowano we własnej drukarni pułkowej (por. J. Pachoński, Korpus oficerski Legionów Polskich 1796-1807, Kraków 1999). I pozostanie tajemnicą dlaczego ich Różniecki nie wykończył i nie stały się oficjalnym regulaminem kawalerii Księstwa Warszawskiego. W praktyce dowódcy pułków oraz podlegli im oficerowie Wmogli różnie interpretować ciągle zmieniane zalecenia Różnieckiego. "Istotne jest, że dyspozycje gen. Rożnieckiego wprowadzały zamieszanie prowadzące czasem do błędów. Charakteryzowały się też pewną ogólnością oraz dowolnością myśli generała. Szczególnie uderzające jest to, że rozkazy z 9. pułku ułanów obrazują wysyłanie przez inspektora generalnego jazdy coraz to nowszych wersji przeprowadzania musztry i manewrów. Jak pisze D. Madziar (Organizacja szkolenia kawalerzysty armii Księstwa Warszawskiego… ) musiało to negatywnie wpływać na organizację szkolenia kawalerzysty. Nie zmienia to faktu, że podstawowe elementy musztry w jeździe Księstwa Warszawskiego w świetle dyspozycji płk. Feliksa Przyszychowskiego były stale obecne — stosowanie systemu trójkowego, podział na grupy zaawansowania, rozdział szkoły pieszej i konnej czy też wyuczenie odpowiedniej postawy żołnierza, jak i umiejętnej jazdy konnej." (wymienione elementy szkolenia powszechnie stosowano już znacznie wcześniej w armii pruskiej i francuskiej - przyp. A.P.).

W Rosji w latach 1796-97 w zasadzie skopiowano pruskie regulaminy z 1796 r., ale dosyć powszechnie stosowano manewry trójkami. Z kolei rosyjski regulamin z 1805 r. dla jednego z pułków (Опыт наставлений, касающихся экзерциции и маневров кавалерийского полка ) praktycznie wiernie kopiował regulamin francuskiej kawalerii, ale z tą różnicą, żę stosowano w nim poruszenia 3ami, a nie 2 i 4ami jak robili to Francuzi. Ostatecznie oficjalnie obroty 3ami wprowadzono w całej kawalerii rosyjskiej regulaminem z 1812 r., który poza tym oparty był prawie w całości na regulaminie francuskim. W Austrii Exercier-Reglement für die kaiserl. und kaiserl. königl. Cavallerie" z 1805 r. wprowadził system podwójny. Podobnie saski Exercier-Reglement fur die Koniglisch Sachsische Cavalerie z 1810.

Tak więc, jak widać, obroty trzema nie były ani polskim pomysłem, ani polską specjalnością, ani jazda Legionów i Księstwa nie była w tym czymś szczególnym. System znano i stosowano w Europie od kilkudziesięciu lat, a w czasie wojen napoleońskich upowszechnił się, choć raczej wśród kawalerii przeciwników Wielkiej Armii. Ale faktycznie kawaleria Księstwa Warszawskiego obrotami w trójkach odróżniała się od jazdy francuskiej i sporej części sojuszniczej. Ale chyba nie na tym zasadzała się jej świetność.

Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj

_________________
---
NAPOLEON I BONAPARTE oczami Polaków : pamiętniki, dzienniki, relacje, listy >>>
Legenda Napoleona I Bonaparte w kulturze polskiego romantyzmu >>>


Ostatnio edytowano 14 sie 2026, o 10:13 przez Andrzej Pochodaj, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2026, o 17:39 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 lut 2010, o 19:07
Posty: 1292
Odnosząc się po trosze do obu wpisów.

Ma pan rację, że polska armia nie byłą jedyną w której stosowano obroty trójkami, jednak faktycznie był to element wyróżniający na tle innych armii systemu napoleońskiego. Inna sprawa, że trzeba podkreślić, że Polacy w XVIII-XIX w. zachowywali dozę samodzielności jeśli chodzi o szkolenie i taktykę tego rodzaju broni, gdyż posiadali bogate doświadczenia sięgające czasów staropolskich, które bynajmniej nie przepadły całkowicie. Zresztą odróżnia to polską jazdę od piechoty i broni technicznych, gdzie wpływy zagraniczne były znacznie bardziej widoczne.

Problem z badaniem kawalerii polskiej armii doby napoleońskiej wynika z jednej strony z utraty znacznej części źródeł a z drugiej ze wspomnianej polityki Rożnieckiego. Jego zachowanie krytykowało zresztą wielu pamiętnikarzy tj. Weyssenhoff czy Karol Turno. Niespójność jego działań dobrze pokazuje fakt, że wspomniany płk Przyszychowski wysłał pewnego razu oficera do innego pułku żeby sprawdzić czy otrzymał on analogiczne instrukcje.

Po kilku latach zajmowania się tematem postawiłbym tezę, że praktyka wyglądała tak, że w zakresie musztry miksowano rozwiązania różnej proweniencji, przede wszystkim polskie przedrozbiorowe i francuskie (ale także w mniejszym stopniu austriackie i pruskie co zdają się sugerować odpowiednio Dembiński i Chłapowski) a wpływ poszczególnych rozwiązań był zależny od dowódcy pułku. Prof. Strzeżek (Kawaleria Księstwa Warszawskiego w wojnach napoleońskich...) sugeruje nawet, że swój własny regulamin miał 4 pułk strzelców konnych. Sam Rożniecki w instrukcji z 1808 r. w kwestii regulaminów wspomina początkowe przepisy do musztry dla kawalerji narodowej wojska koronnego i W. Ks. Litewskiego przez ks. Poniatowskiego w r. 1790 wydane; Służba polowa dla gwardji konnej koronnej w r. 1786 wydana (...) Nakoniec ostatni regulamin francuski dla kawalerji z r. 1804 w Paryżu drukowany.

Kolejna kwestia - pamiętajmy, że w polskiej armii doby napoleońskiej po raz pierwszy w historii na większą skalę pojawiły się jednostki szaserów, huzarów i kirasjerów, zatem podejście do nich musiało być z natury inne niż do pułków ułańskich. W zakresie taktyki walki miks mógł być podobny. Myślę, że dużo wyjaśnić mogłaby bliższa analiza rękopisu z Biblioteki Polskiej w Paryżu, który prawdopodobnie jest regulaminem dystrybuowanym tuż przed kampanią 1812 r. (o takowym wspomina w swoich rozkazach dziennych Dziewanowski). Rafał Woźniak (Taktyka Wojska Polskiego...) stwierdza, że Ustawienie pułku, nieco przypomina regulaminy polskie z ostatnich lat Rzeczpospolitej, oczywiście z pominięciem podziału na towarzyszy i pocztowych, co pokazuje że nie kopiowano w tym zakresie rozwiązań francuskich mimo francuskiej (4-szwadronowej) struktury organizacyjnej.

Na marginesie, abstrahując od armii Księstwa, wartościowe byłoby porównanie szkolenia i taktyki ułanów nadwiślańskich ze szwoleżerami Gwardii co dałoby pewne wyobrażenia na temat możliwego miksowania rozwiązania polskich i francuskich. W końcu opisując pułk ułanów nadwiślańskich Kazimierz Tański stwierdził, że pułk nasz robił obroty trzema, więc co do szkoły plutonu, trzymaliśmy się naszego pułkowego regulaminu, zaś w wyższej szkole szwadronu, pułkowych manewrów, francuzkiej jeździe przepisanych. Z kolei szwoleżerowie opierali się na regulaminie francuskim z racji na to, że byli szkoleni przez francuskich oficerów (co zresztą dowodzi tezy o znacznej roli politycznych powodów w powołaniu tej jednostki, ale to temat na osobne rozważania) i dopiero wprowadzenie lanc wprowadziło "polski" element w zakresie bojowym. Jeszcze ciekawszy zagadnieniem, którym mam zamiar zająć się w niedalekiej przyszłości, jest pułk litewskich szwoleżerów Gwardii, gdyż zachowały się rozkazy dzienne Tańskiego (będącego jednym z majorów), gdzie widać pewne elementy zbieżne z formowaniem polskiej kawalerii w latach 1806-1807. Wobec braku źródeł dla armii XW będzie można spróbować zobaczyć jak doświadczony oficer, jakim w 1812 bez wątpienia był Tański, podchodził do formowania jednostki od zera.

_________________
Pole bitwy jest miejscem gdzie króluje chaos. Zwycięża ten kto potrafi ujarzmić ten chaos, zarówno jego własny jak i przeciwnika.
- Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2026, o 22:08 
Offline
Adiutant
Adiutant

Dołączył(a): 26 cze 2021, o 15:00
Posty: 249
Muracie,

przypuszczam, że w tzw. "szkole plutonu”, czyli de facto rekruta (czasami stosowano wymiennie te określenia dla tego samego okresu i zakresu szkolenia), oraz podstawowej musztrze mogło być najwięcej elementów niefrancuskich. Oprócz obrotów 3-kami, dodałbym jeszcze dosiad, władanie lancą i szablą (preferowanie cięcia, nad pchnięciem), może nieco luźniejszy szyk. Co potwierdza w jakimś sensie Tański, nie odnosząc się do szczegółów. Natomiast w szkole szwadronu i zapewne pułku wzory francuskie były chyba decydujące, zwłaszcza przyswojone przez oficerów służących w jednostkach na etatach armii francuskiej. I tak jak pisałem wcześniej, potwierdzałyby to Przepisy jazdy Dwernickiego oraz "gładkie" przejście na regulaminy rosyjskie. Pomijam tu wstępny okres formowania nowych jednostek w 1806, 1809 czy 1812 roku, kiedy to z konieczności odwoływano się do regulaminów przedrozbiorowych znanych przedrozbiorowym oficerom i podoficerom.
I. Lubowiecki w swoich Pamiętnikach faktycznie wspomina o przygotowaniu regulaminu dla 4 PSK, ale chyba nie wszedł on w życie. "Znając" Różnieckiego, sądzę, że by się on na to nie zgodził.
Co do regulaminu ze zbiorów paryskich, to trudno mi się do niego odnieść, gdyż nie znam oryginału, a informacje podane przez R. Woźniaka są bardzo enigmatyczne. Moim zdaniem stwierdzenie, że jest to "regulamin Różnieckiego", jest mocno na wyrost, a R. Woźniak nie przedstawia w zasadzie żadnych dowodów czy argumentacji na poparcie swej tezy. Jest to zapewne jeden z bardzo wielu odpisów, jakie sporządzali oficerowie dla swoich potrzeb (musiało być ich bardzo wiele), a o których wspomina choćby Przyszychowski.
Sznayde w swoich Wypisach do teorii jazdy... pisał (co prawda dwadzieścia lat później), że nasze regulaminy z czasów Królestwa Polskiego były w zasadzie takie same jak rosyjskie oraz bardzo podobne do pruskich, a w nieco mniejszym stopniu do austriackich. Ale jeśli porównamy regulaminy rosyjskie tego czasu (zwłaszcza te z 1805 i 1812), to są one w znacznym stopniu prawie wiernymi tłumaczeniami francuskich. A dla późniejszych regulaminów francuskie stanowiły punkt wyjścia do adaptacji rozwiązań w musztrze bojowej. A największe różnice znajdziemy właśnie w szkole rekruta/plutonu. I wydaje mi się, że różne fragmenty naszych pamiętników, relacji czy dokumentów wskazują właśnie na podobną praktykę.

Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj

_________________
---
NAPOLEON I BONAPARTE oczami Polaków : pamiętniki, dzienniki, relacje, listy >>>
Legenda Napoleona I Bonaparte w kulturze polskiego romantyzmu >>>


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 sie 2026, o 00:06 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 lut 2010, o 19:07
Posty: 1292
Andrzej Pochodaj napisał(a):
Co do regulaminu ze zbiorów paryskich, to trudno mi się do niego odnieść, gdyż nie znam oryginału, a informacje podane przez R. Woźniaka są bardzo enigmatyczne. Moim zdaniem stwierdzenie, że jest to "regulamin Różnieckiego", jest mocno na wyrost, a R. Woźniak nie przedstawia w zasadzie żadnych dowodów czy argumentacji na poparcie swej tezy. Jest to zapewne jeden z bardzo wielu odpisów, jakie sporządzali oficerowie dla swoich potrzeb (musiało być ich bardzo wiele), a o których wspomina choćby Przyszychowski.


Tak się składa, że widziałem ten rękopis i jest on zatytułowany Regulamin dla Jazdy Xięstwa Warszawskiego (strona tytułowa dostępna pod linkiem https://drive.google.com/file/d/1BAxCQLJ6wmnCrJc2DwqpsDs2LDWnxhPB/view?usp=sharing), co jednak sugeruje, że może to być rękopis z epoki, podobnie jak jego długość i złożoność, która nie ma porównania do żadnej instrukcji wydanej przez Rożnieckiego (np. tej dla 3 pułku ułanów z 1808 r.). Argumentem przemawiającym za tym jest także rozkaz gen. Dziewanowskiego z 25 maja 1812 r. (oryginał w Bibliotece Kórnickiej, dostępny online), gdzie nakazuje dowódcom 7 i 11 pułku ułanów wykonać odpisy otrzymanego manuskryptu. Oczywiście ja sam nie ma 100-procentowej pewności żeby była jasność, ale są poszlaki przemawiające za tezą Woźniaka. Szkoda, że rękopis jest miejscami trudny do odczytania, przez co proces jego transkrypcji byłby dość pracochłonny. Jeśli miałby pan możliwość, polecam wybrać się do Paryża i sprawdzić.

I druga sprawa, nie abstrahowałbym od polskich tradycji. W obu swoich wpisach dużo pisze pan o regulacjach zagranicznych, niemniej warto podkreślać, że polska kawaleria wyróżnia się pod tym zakresem, że czerpała najmniej ze wszystkich rodzajów broni z rozwiązań zagranicznych i sama stała się inspiracją dla zagranicy po zakończeniu wojen napoleońskich (np. tłumaczenie regulaminu Krasińskiego na angielski). Podobieństwa nie muszą oznaczać kopiowania ani naśladownictwa. A co do łatwego wprowadzania rozwiązań rosyjskich po 1815 r. - pamiętajmy, że polska armia znajdowała się pod rosyjskim zwierzchnictwem od wiosny 1814 r., zatem istniała możliwość odpowiedniego "dostosowania" oddziałów przed jego wydaniem (choć oczywiście wiedza i doświadczenie oficerów zapewne także robiło swoje).

_________________
Pole bitwy jest miejscem gdzie króluje chaos. Zwycięża ten kto potrafi ujarzmić ten chaos, zarówno jego własny jak i przeciwnika.
- Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 sie 2026, o 18:54 
Offline
Adiutant
Adiutant

Dołączył(a): 26 cze 2021, o 15:00
Posty: 249
Muracie,

jak zapewne wiesz, taktyka niższa kawalerii w zasadzie niewiele zmieniła się od czasów Fryderyka II (który był jej odnowicielem w Europie zachodniej po okresie jej upadku) do epoki napoleońskiej. Francuzi, po wojnie siedmioletniej, poddali ją szczegółowej analizie, wyciągnęli wnioski, usystematyzowali ją i nadali jej jasne i precyzyjne ramy regulaminów, obejmujące także programy wyszkolenia (co było nowością), które, tak jak pisałem, stały się wzorem dla innych armii. Ponadto wkładem Francuzów w okresie wojen rewolucji i cesarstwa było wprowadzenie wyższych, samodzielnych związków taktycznych i operacyjnych kawalerii, co wiązało się także z rozwinięciem wyższej taktyki tej broni. Polski wkład w rozwój kawalerii europejskiej tego czasu to niewątpliwie rozpropagowanie ułanów jako rodzaju kawalerii z ich bronią - lancą i sposobu władania nią oraz munduru o kroju polskim. Natomiast poza tym na polu organizacji kawalerii, jej taktyki czy metodyki szkolenia chyba nie wnieśliśmy nic więcej. Ale proszę mnie wyprowadzić z błędu (przywołując przykłady), jeśli się mylę. Nie wspominam o walorach moralnych, brawurze, odwadze, inicjatywie, doświadczeniu, sprawności w manewrowaniu czy władaniu bronią (zwłaszcza jednostek na służbie francuskiej czy w latach 1813-1814) itp. polskiej kawalerii, która dzięki tym przymiotom wzbudzała podziw u sojuszników i respekt u przeciwników. Ale to są zupełnie inne kwestie i nie o tym pisałem w poprzednich postach.

W. hr. Krasińskiego Essai sur le maniement de la lance, jak sam autor podał w tytule, jest to esej (napisany na zlecenie czy prośbę), a nie regulamin czy instrukcja. I nigdy nie był tak traktowany. Z tego powodu nie jest wymieniany w bibliografii druków normatywnych armii francuskiej. Był nim natomiast regulamin władania lancą przygotowany dla pułków szwoleżerów-lansjerów (Règlement Portant Instruction sur l'Exercise Et Les Manoeuvres de la Lance Du 24 Septembre 1811. A Paris: Chez Magimel), a liczący 34 strony tekstu. Tekst Krasińskiego nie był też regulaminem czy instrukcją w armii Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Jak stwierdza J. Garry-Corbet (Cavaliers, En Garde! L’escrime de guerre à cheval dans l’armée Française, des campagnes Napoléoniennes aux Guerres mondiales) "Porównując tekst Krasińskiego z tekstem regulaminu, odkrywamy kilka istotnych różnic: Krasiński ogranicza się do szermierki, podczas gdy regulaminy dotyczą również „posługiwania się”, salutowania, noszenia lancy itd. Tekst hrabiego został przeformułowany, czasami doprecyzowany, czasami uproszczony, ale pierwotny duch pozostał. (...) Jest zatem wysoce prawdopodobne, że tekst Krasińskiego jest po prostu pisemną wersją, dostosowaną do docelowego odbiorcy, polskich technik już stosowanych". Dodam, że w komisji przygotowującej ten regulamin nie było żadnego Polaka, choć autorzy (przynajmniej P. Dautancourt i zapewne to on w znacznej części był redaktorem regulaminu) znali tekst Krasińskiego oraz zasady szkolenia i władania lancą w 1. Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Cesarskiej.

Co prawda R. H. de Montmorency nawet w tytule swojej pracy Rules and regulations for the exercise and manoeuvres of the lance: compiled entirely for the Polish system, instituted by marshal prince Joseph Poniatowski, and general count Corvin Krasinski, and adapted to the formations, movements, and exercise of the British Cavalry opublikowanej w 1820 r. powołuje się na wzorce polskie, ale mam wrażenie, że bardziej po to, aby dodać swojej pracy większego znaczenia (pamięć lanc ułanów nadwiślańskich i szoleżerów gwardii była wciąż żywa w armii brytyjskiej). Ale jego rozbudowany tekst liczący około 240 stron z ilustracjami na pewno nie jest tłumaczeniem pracy Krasińskiego, która stanowiła jedynie inspirację, punkt wyjścia i zaczyn do rozwinięcia swych własnych pomysłów, technik władania lancą i procesu szkolenia w posługiwaniu się nią.

To że, na karcie tytułowej widnieje napis Regulamin Jazdy Księstwa Warszawskiego oznacza dla mnie na obecnym etapie jedynie tyle, że jest wielce prawdopodobne, że odnosi się do tego okresu. Choć co do tego też nie ma pewności. Reszta pozostaje w sferze przypuszczeń i domysłów dopóki doputy tekst nie zostanie porównany z zaleceniami Różnieckiego, praktyką opisywaną przez weteranów, regulaminami państw obcych etc. etc. Czyli do momentu szczegółowej i krytycznej analizy porównawczej, semantycznej, historycznej, grafologicznej (czy np. okładka nie została dodana później przez kogoś innego), językowej, która dałaby mniej lub bardziej jasną odpowiedź z czym faktycznie mamy do czynienia. I z wypiekami czekam na takową analizę. Póki co teza postawiona przez R. Woźniaka, pozostaje dla mnie jedynie śmiała i nieudowodniona.

Posiadam kopie regulaminów kawalerii francuskiej, pruskiej, rosyjskiej, austriackiej, saskiej, polskiej mniej więcej od połowy XVIII po połowę XIX w. Zadałem sobie trud dosyć dokładnego porównania części z nich - zwłaszcza rosyjskich z pruskimi i francuskimi, a także polskich z czasów Królestwa Polskiego z rosyjskimi. I to, co zauważyłem, to, że rosyjskie są po prostu tłumaczeniami lub kompilacjami (z niewielkimi własnymi uzupełnieniami) najpierw pruskich, a następnie francuskich. A polskie z kolei są niemalże kopiami rosyjskich. Można w nich prześledzić drogę pewnych elementów musztry bojowej czy szkolenia. Jakoś nie odnalazłem drogi od "polskiego źródła" (oprócz Krasińskiego i ewentualnie saskiego szyku "débandade" zapożyczonego podobno od chorągwi tatarskich w służbie saskiej w czasie wojny siedmioletniej) do regulaminów czy instrukcji obcych. W porównaniu z tym, co publikowano i nad czym dyskutowano na Zachodzie, regulaminy czy teksty naszych autorów są zasadniczo nic nie wnoszące i wtórne. Choć jestem ciekaw, jak wyglądałyby na tym tle rękopisy Kozietulskiego.

Broń Boże, nie jest moją intencją negowanie osiągnięć polskiej kawalerii epoki napoleońskiej czy okresu Powstania Listopadowego, bo te są niewątpliwe i niepodważalne. Ale nie zasadzały się one na jakiejś szczególnej innowacyjności czy odmienności na polu taktyki, organizacji, musztry bojowej, metod szkolenia. A do tego odnosiły się moje posty.

Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj

_________________
---
NAPOLEON I BONAPARTE oczami Polaków : pamiętniki, dzienniki, relacje, listy >>>
Legenda Napoleona I Bonaparte w kulturze polskiego romantyzmu >>>


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 sie 2026, o 23:24 
Offline
Caporal-Fourrier
Caporal-Fourrier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 4 maja 2020, o 15:48
Posty: 64
Lokalizacja: Zagranica
Tak na marginesie dyskusji, którą panowie toczycie dałbym komentarz zwłaszcza do pana Andrzeja. Czy nie jest może tak, że analizując polską wojskowość doby napoleońskiej nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na tym co było na papierze tylko na tym jak wyglądało to w praktyce? Napisał pan w swoim ostatnim poście, że ma od groma regulaminów. Fajnie. Ale czy porównał pan to z innego rodzaju źródłami powstającymi "na bieżąco" np. rozkazami? O ile się nie mylę, przykład francuskiego regulaminu piechoty z 1791 r. pokazuje, że teoria może się rozjeżdżać z praktyką. A w naszej jeździe przez faktycznie cały okres był, za przeproszeniem, mniejszy lub większy burdel jeśli chodzi o przepisy, głównie z powodu Rożnieckiego. Pewnie dlatego stąd ten wątek. I konkluzja może też być taka, że nie trzeba było być wcale innowacyjnym w sferze taktyki czy szkolenia, aby wyróżniać się na tle epoki, tylko posiadać tradycje dobrze wpisujące się w bieżące potrzeby, ludzi z odpowiednimi predyspozycjami (bo przecież dlaczego jeszcze w XVIII w. formacje ułańskie na stałe zagościły w armiach naszych zaborców a szkoleni od zera szwoleżerowie tak szybko stali się sprawną jednostką?) i umieć wykorzystywać oba te elementy w praktyce.

_________________
Historia Magistra Vitae Est


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: wczoraj, o 09:14 
Offline
Adiutant
Adiutant

Dołączył(a): 26 cze 2021, o 15:00
Posty: 249
Zgadza się. I ja mam pełną świadomość tego, że posiadaliśmy świetną kawalerię mimo braku porządnych regulaminów, fachowej literatury czy dyskusji dotyczących taktyki itd. Doskonale zdaję sobie też sprawę, że praktyka często odbiegała lub była równoległa do oficjalnych regulacji. Ale świetność i wyższość naszej jazdy (zwłaszcza Ułanów Nadwiślańskich, Szwoleżerów czy w czasie kampanii 1813-1814 roku), moim zdaniem, zasadzała się nie na odmienności organizacyjnej czy taktycznej, bo ja takowej odmienności nie dostrzegam (także w innych źródłach niż regulaminy) i o tym piszę. Nasza jazda wyróżniała się innymi, bezdyskusyjnymi walorami, czego mam pełną świadomość i w żaden sposób nie zamierzam podważać. Odniosłem się jedynie, do tego że pojawiają się głosy jakoby obroty 3-trzema były czymś typowo polskim (a nie były) i innowacyjnym w tym czasie (nie były), i wraz z organizacją 3-plutonową (a moim zdaniem od 1810 takiej nie było) przyczyniały się do owej świetności naszej kawalerii tego czasu.

Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj

_________________
---
NAPOLEON I BONAPARTE oczami Polaków : pamiętniki, dzienniki, relacje, listy >>>
Legenda Napoleona I Bonaparte w kulturze polskiego romantyzmu >>>


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL