Post użytkownika SantaHolender, a ja nie mogłem sie wtrącić, bo kumpel przez przypadek wyłączył sieć

.
Więc od początku (a raczej końca, patrząc z tej perspektywy

).
Cytuj:
Jeżeli chodzi o te "zdrady" XVII-XVIII wieku to zauważ, że Polska była jedynym takim krajem w Europie, a pewnie i na swiecie, gdzie podobne zachowania były właściwie legalne
Tak, ale mimo wszystko trzeba przyznać rację Gipsy'emy, że nie mamy na sumieniu zamachów na króla, nie licząc porwania Stasia Poniatowskiego przez konfederatów barskich, i rzutu czekanem w jednego z pierwszych królów elekcyjnych (Batorego?, Zygmunta III?), z dodaniem odpowiedniej inwektywy.
Magisterkę piszę na samobójczy, ale przez siebie wybrany temat (wielokrotnie mnie zajmujący) "Militarne szanse powstania listopadowego". Samobójczy dlatego, że pisze w Poznaniu, w którym to powstanie nie miało szans (zgodnie z opinią historyków wielkopolskich

). No, a poza tym to piekielnie obszerny temat, a ja jestem leniwy

. Właśnie ze względu na temat pracy, moje częste wycieczki w tę stronę, uwielbienie dla Chłopickiego, Trębickiego, Żymirskiego, Lewińskiego, paru innych gości... i podoficera Gierłatowskiego .
Cytuj:
Niestety, kiedy napisałeś, ze "historycy zajmują się rozpowszechnianiem prawdy historycznej" to coś we mnie zazgrzytało

. To trzeba posłuchać co historycy mówią o sobie nawzajem! Oni zajmują się rozpowszechnianiem swojej prawdy!!
Racja! Powinienem napisać, że tym się zajmowac powinni

. Mea culpa Apacz. Wydaje mi się, że jednak troche przesadasz, albo miałeś wyjątkowo złe doświadczenia. Na mojej uczelni (pisze na "mojej", nie dlatego, że jest lepsza od innych, ale na innych nie bywałem), większość profesorów nie mówiąc o doktorach, nie ma problemów z uznaniem swoich błędów, nie stawia sie ponad innymi. Ze studentami rozmawia jak z równymi. Nie wiem, czy już o tym pisałem, ale najwyżej się powtórzę shy.gif. Otóż na wykładach z XIX wieku, jeden z moich ulubionych profesorów (ze względu na sporą ilość anegdot, cytowanych w czasie wykładów i niesamowity szacunek, jaki potrafił wytworzyć do siebie) wspomniał coś o generale Kleber i zakończył, że został on później marszałkiem. Po wykładzie mocno spękany poszedłem i powiedziałem mu, że raczej nim nie został, bo już wtedy nie żył i byłoby ciężko w związku z tym. Profesor przyznał mi rację i sprawa była zamknięta.
Trochę chybiony przykład z tym Kukielem, ponieważ miał on w momencie wydania książki 25 lat, stąd jego skromność jest zupełnie zrozumiała, zwłaszcza, że żyli jeszcze ludzie-legendy jak Skałkowski na przykład. Chociaż może to faktycznie dziwne być skromnym, publikując coś w tym wieku

.
Cytuj:
Santa pisze: " A slyszales moze o Hieronimie Radziejowskim...". Nie slyszalem i niechce slyszec o zdrajcach i warcholach, zostawiam ich dla zawodowych historykow, w mysl zasady, wyciagajmy na powierznie to, czym sie mozemy chlubic w narodzie a nie wstydzic, po zatym na podstawie jednego czy kilku zdrajcow nie mozna podsumowywac generalnie, wszystkich Polakow. Przypomina mi to bzdurna zasade, ze jak np: w Chicago upil sie Kowalski i pobil policjanta to w gazecie napisali ze pijany Polak (a nie Kowalski) pobil policjanta, przyklejajac od razu latke wszystkim Polakom.
W takim razie popełniasz błąd Gipsy

. To tak jakbyś chciał słyszeć tylko o swoich zaletach, a nic o wadach

. Nie uważam, że wszyscy Polacy to zdrajcy

I nic takiego nie brzmi w moim poście. Po prostu podałem kilka takich postaci, które obalają Twoją teorię o braku takowych w naszym kraju. Powinno się mówić o takich ludziach, własnie przede wszystkim w szkołach i przy każdej "historycznej" okazji, aby NIGDY to już się nie powtórzyło. Nie mówię, żeby się za nich kajać, ale pamiętać i mówić o nich. To, że ktoś na podstawie sprawy Jedwabnego stwierdził, że Polacy to antysemici, świadczy o jego głupocie i naiwności, a nie naszej. Nota bene jakiś czas temu IPN ogłosił zakończenie śledztwa w tej sprawie i okazało się, że nie taki Polak straszny

. Chociaż rzecz jasna nie mamy z czego byc dumni

.
Cytuj:
To kolejny mit Gipsy. Za katastrofę Polski w XVIII wieku odpowiada przede wszystkim słynna polska mentalność, której slady mamy i dzisiaj. W drugiej poł. XVIII w. Polska była juz w takim stanie, że nie tylko Batory i Sobieski, ale i sam Napoleon niewiele by poradził. A tak przy okazji, to własnie Sobieski przyczynił sie posrednio do tego stanu, będąc wyjatkowo pobłażliwym wobec politycznych ambicji rodów magnackich i niezbyt szczęsliwej polityce zagranicznej.
Franz w swoich wykładach wysnuł, trudną do przełknięcia dla mnie tezę, z którą się nie zgadzam, że upadku naszego kraju należy szukać już za panowania Zygmunta III. Wiązało się to z upadkiem autorytetu władcy, czemu winien był po części Zamojski, a po części coraz gorsza świadomość narodowa i oświata wśród szlachty. No, i tak jak pisze Duroc, Stanisław August niewielu mógł już zrobić. Aczkolwiek czytałem ostatnio "Zieleńce, Mir, Dubienkę" z "Historycznych..." i autor pokusił sie tam o ciekawą myśl

.
I znów do Ciebie Apaczu
Cytuj:
Nic o Westerplatte, Helu, Bzurze, Mokrej, Modlinie, rumuńskim przedmościu.
Rumuńskie przedmoście, to faktycznie żaden powód do dumy. W tym czasie próby oparcia obrony na tej rubieży to mrzonki. Brak sił i środków. A poza tym co by nam to dało?
Chociaż racja co do poziomu programów tzw. "dokumentalnych" na stacji Discovery. Ależ czego można się spodziwac po Angolach.