Zgadzam się w zupełności z Panią Doktor. Pierwszy tom na milę śmierdzi antynapoleońską propagandą. Poczucie tego, że wyprawa zakończy się klęską jest widoczne od początku. Autor ewidentnie przyjął od pamiętnikarzy ich zapatrywania na kampanię, które jak wiadomo w znacznej części powstawały post factum, kiedy już wszystko było jasne. Jak dla mnie jest to brak krytycznego podejścia do źródeł. Zaletą pracy jest za to fakt, że podaje, którzy pamiętnikarze spisywali wspomnienia na bieżąco. Dzięki temu można nieco zweryfikować ich spojrzenie i bardziej "uwierzyć" w ich opowieść. Kolejną wadą jest za to fakt, iż kompletnie nie można zrozumieć o co chodziło w działaniach wojennych. Nawet na najniższym szczeblu poczucie panującego chaosu jest porażająco nieprawdziwe. Za to faktycznie ostatni tom najlepszy, gzie okazuje się, że Francuzi jednak potrafią się bić. Bo wcześniej, to w sumie jakby tego nie było... Za to źródła świetne. Zwłaszcza, ze do dziś trudno jest dostać wiele z nich, nawet w oryginale...
Strasznie rozbawił mnie tekst z drugiego tomu (niestety nie mam przy sobie, wiec nie podam strony). Autor powołuje się w pewnym momencie na Chłapowskiego, po czym podaje w przypisie, że nasz dzielny szef szwadronu "nawet jak na Polaka był wyjątkowym szowinistą"

.
Może trochę lepszy był Zamoyski, chociaż i on im bliżej końca tym lepszy. W obu pozycjach kwestie militarne leżą i kwiczą, kolokwialnie rzecz ujmując.