Kones napisał(a):
Jestem w trakcie lektury Andrew Uffindell "Wielcy Generałowie Wojen Napoleońskich oraz Ich Bitwy 1805 - 1815", Rebis 2006. Czy tylko ja mam takie wrażenie czy autor utwierdza nas w przekonaniu że Francuzi wygrywali bitwy tylko dlatego że akurat wybitni generałowie angielscy nie brali w nich udziału lub byli trochę niedysponowani... Przy czym większość brytyjskich generałów i dowodzących to chodząca gloria (no, czasem można im zarzucić parę wad, np. gen. Moore był wrażliwy i uczuciowy, co zaskarbiało mu przyjaźń żołnierzy ale nie pozwoliło na zgniecenie armii wroga do szczętu...) zaś Francuzi mieli po prostu dużo szczęścia. Na razie dobrnąłem do Anglików, czekam na pierwsze objawy obiektywizmu, może przy Rosjanach?
Kto czytał? podobne odczucia?
Powiem tak, Brytyjczycy są skłonni do samouwielbienia (jeśli ktoś z Was oglądał filmy dodawane do serii Ospreya na temat wojny na Półwyspie Iberyjskim to też zauważy to zjawisko, mnie niektóre stwierdzenia tam zawarte doprowadzały do szewskiej pasji).
Tak samo starają się przedstawiać działania wojenne tylko ze swojej tzn. brytyjskiej strony, żeby podkreślić jacy to Brytyjczycy byli odważni, z Francuzi okrutni i nieudolni - żadnego śladu wspomnień ze strony żołnierzy Napoleona (jestem aktualnie w trakcie lektury "Wojny o wszystkie oceny" i tam tak właśnie jest).