grenadier napisał(a):
Baldauf napisał(a):
ale dęby są długowieczne
Swoją drogą p.Doktor,naoczny świadek/A.Słubicki/pisze,że była to wierzba.
...to drzewo rośnie do tej pory. A gdyby to była wierzba to pocisk o takim wagomiarze (czy nawet kartacz) po prostu ugzązłby w drewnie i w próchnie gdyż wierzby czy te dekoracyjne (płaczące) czy iwy, czy te nasze rosochate jak tylko wejdą w fazę "...dużego drzewa..." zaczynają szybko próchnieć wewnątrz. To był skraj zagajnika (dziś przecina tet teren szosa - zapraszam na "...stronę..."
http://picasaweb.google.pl/jdl1842 - gdzie jest kilka fotografii z Markersdorff) i pewnie rosło tam wiele drzew.
...w latach 70-tych, Doc. Grzelak z WAM-u (bo jeszcze wtedy istniała ta uczelnia) przeprowadzał eksperymenty z przestrzeliwaniem drewnianych palików kulami okragłymi i o ile mnie pamięć nie myli (muszę odszukac ten biuletyn WAM)
to najwięcej pocisków grzęzło w palikach własnie wierzbowych i topolowych.
Rzecz jest bardzo ciekawa, bo nie wykluczone - skąd by Larrey, który opatrywał Marszałka Duroc, a później był przy Nim, aż do smierci napisał w "Recueil" (czyli bardziej chirurgicznym dodatku do "Memoires") po raz drugi słowo "...biscayen..." - iż artylerzyści widząc w tych zaroślach barwne mundury załadowali kartaczami i pociski rozrywały się wśród drzew kosząc gałezie i ludzi jednoczesnie.
Ale to taka "...gdybologia niestosowna...".
Pozdrowienia