|
Skoro już mowa o kampanii 1813 roku... Nie mam zwyczaju „reklamować” czegoś, do czego powstania sam „przyłożyłem rękę”. Ale w tym wypadku postanowiłem zrobić wyjątek. Chodzi o książkę, która za kilka dni będzie w sprzedaży. Friederich - Kampania jesienna 1813 roku (tom I). Nazwisko mało znanego, a na dodatek niemieckiego autora, nie powinno nikogo zmylić. Jego książka nie jest typowym dziełem „chwalącym pruskie oręże” i jego zwycięstwo nad Napoleonem. Wręcz przeciwnie, autor wyraźnie sympatyzuje z Napoleonem i przedstawia kampanię w sposób bardzo obiektywny. Posuwa się nawet tak daleko, że ...krytykuje zwycięzców i chwali pokonanych. Chyba, że chodzi o bitwę pod Drezno - wtedy postępuje odwrotnie. Książka, która, moim skromnym zdaniem, jest bardzo ciekawie napisana, zawiera szczegółowe opisy bitew nad Kaczawą, pod Dreznem, Gross-Beeren i Kulm, naszpikowanych mniej znaną korespondencją (chodzi tutaj o korespondencję koalicjantów, bo listy Napoleona są znane). Autor nie tylko przedstawia, ale również obszernie analizuje wydarzenia i decyzje obydwóch stron, zaznaczając jednak już na wstępie, że starał się to robić z punktu widzenia posiadanych wiadomości krytykowanej / chwalonej osoby. Bo nie sztuka, jak zaznacza, „mądrzyć się” z perspektywy czasu., wiedząc, jakie były konsekwencje tej czy innej decyzji... A gdyby komuś czytając nasunęły się analogie z książką F.L. Petre „Ostatnia kampania Napoleona na terenie Niemiec” to mogę podpowiedzieć, że podobieństwo .. nie jest przypadkowe. Petre, którego książka ukazała się bodajże 7 lat później, odpisał po prostu (chociaż tylko w jednym czy dwóch miejscach przyznaje się do tego) od Friedericha spore fragmenty tekstu. Z tą jednak różnicą, że to, na co Friederich w 3 tomach potrzebował ok. 1500 stron, Petre „zmieścił”, przynajmniej w polskim tłumaczeniu, na niespełna 300. Naprawdę zachęcam zainteresowanych kampanią 1813 roku do przeczytania tej pozycji, bo naprawdę warto...
|