Więc zacznę od końca, czyli od Somosierry. Otóż pewnie większość z Was czytała pracę Bieleckiego, w której przedstawia koncepcję, że Hiszpanie ustawili cztery baterie, po dwie sztuki armat w pierwszych trzech i 10 w ostatniej, ustawionej na szczycie. Miało to być spowodowane tym, że szerokość drogi pozwalała na ustawienie tylko dwóch armat i w tym miejscu pada przypis do Dautancourta (s. 99 przypis 13 - jeśli chodzi o dziennik to nie podano strony).
Tymczasem jakiś cza temu dorwałem na gallice wspomnienia Senarmonta. Tak, już widzę, część z Was pukających się w głowę, jak koleś mógł napisać wspomnienia, skoro przyjął czapę w czasie oblężenia Kadyksu. Taki jest jednak tytuł dzieła, gdzie zebrano z papierów rodzinnych jego raporty, listy itp. cuda. I oto nasz dzielny 39 letni generał, że szerokość drogi pozwalała na rozstawienie 2 armat 8 funtowych i jednej haubicy 24 funtowej (czyli haubicy 5,5 calowej, a więc systemu roku XI). Dalej tam opisuje, jak to działa sobie dzielnie pykały (należały do 2 kompanii 3 pułku artylerii konnej i dowodził nimi porucznik Michel, pewnie 1500 oficer o tym nazwisku

).
Ponieważ bezczelnie bardziej ufam artylerzyście, który nadzorował rozstawiania dział, a nie naszemu "papie regimentu" wydaje "mnie" się, że szerokość drogi pozwalała na rozstawienie trzech dział. Nie rezygnując jednak do końca z koncepcji Bieleckiego, można więc przyjąć, że pierwsze trzy baterie składały się z trzech dział każda, a ostatnia z siedmiu.
Aha, źródło zwie się
Memoire sur le lieutenant-general d'artillerie baron Alexandre de Senarmont. Paris, 1846. Zostało zredagowane przez generała artylerii Mariona. Wspomniany fragment znajduje się na s. 50.