Teraz jest 16 gru 2017, o 21:47

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:22 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Temat założony przez użytkownika pink f post 23.01.2006

Mam przyjemności podzielić się z Wami artykułem Stanisława Kirkora zamieszczonym w londyńskich "Wiadomościach" z maja 1974. Jak zaznacza sam Kirkor: "Artykuł ten stanowi zbiór informacji o kapitanie Janie Szulcu, zawartych w różnych rozdziałach książki (...) Polscy Donatariusze Napoleona".
Z tego, co wiem, książka ta została wydana w niewielkim nakładzie i bardzo trudno ją w polskich bibliotekach znaleźć. Stąd pomysł zamieszczenia artykułu na forum.

Drugi powód jest taki, że postać Szulca jest doprawdy niezwykła, tak jak koleje jego życia. Zresztą, sami przeczytajcie...

Dla większej czytelności podzieliłem artykuł na kilka części.

Przyjemnej lektury życzę!

pzdr
pf

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:23 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pink f

Stanisław Kirkor

JENIEC Z KELSO

W południowej Szkocji, w hrabstwie Roxburgh, jest małe miasteczko Kelso nad rzeką Tweed. W tym miasteczku byli w czasie ostatniej wojny polscy żołnierze. Nie przeszło, nie mogło im przejść przez myśl, że tymi samymi ulicami miasteczka, w którym oni się znaleźli, przed bardzo wielu laty chodzili inni polscy wojownicy, nieznani, nie wymienieni dotąd w historii, nie wolni żołnierze, a jeńcy wojenni. Chcę pisać o jednym z nich.
Szulc był w Kelso w latach 1810-1812 jako parole prisoner, mógł więc korzystać ze swobody poruszania się w obrębie miasteczka. W zniszczonym mundurze kapitana 1. P. Ułanów Nadwiślańskich, utykając ciężko na prawą nogę, szedł powoli ten stary wojownik ogromnego wzrostu, z twarzą marsową, pooraną wichrami północy, słońcem południa, kurzem wielu bitew. Może szedł nad rzekę, by patrzeć w jej wody, wsłuchać się w szmer fali, pytać się skąd płynie i dokąd, tak jak jego własne życie, które go tu właśnie przywiodło i nie wiadomo dokąd dalej poprowadzi. Gdzie te czasy, gdy jako syn zamożnej rodziny warszawskiej mógł wybrać żywot spokojny, mieć żonę i dzieci, własny dom rodzinny. Szulcowie byli wyznania ewangelicko-reformowanego, ich przodkowie pewnie przybyli z Niemiec, lecz za Stanisława Augusta należeli już do czołowych mieszczan polskich w Warszawie. Gdy za panowania tego króla rozwijał się polski przemysł i handel, powstały też w Warszawie nowe kantory bankierskie, zakładali je Piotr Tepper, Prot Potocki i inni. Był wśród nich i Szulc, zdaje się stryj przyszłego jeńca z Kelso, ożeniony z córką adoptowanego syna Piotra Teppera. Przez szereg lat dobrze wiodło się tym polskim bankierom, lecz wojna r. 1792, inwazja rosyjska i grożący nowy rozbiór Polski zachwiały polską gospodarką narodową. W połowie kwietnia 1793 gruchnęła wieść, że Tepper zbankrutował. W ślad za nim zbankrutowali inni bankierzy, także i Szulc. Zły los stryja pewnie smucił młodego Jana Szulca, lecz na jego własny los wpływu nie miał. Z innej był on gliny, niż jego krewniacy, w inne echa był wsłuchany, marzyła mu się wojaczka od wczesnej młodości. Miał zaledwie 15 lat, gdy w grudniu 1783 wstąpił jako kadet do 2.brygady Kawalerii Narodowej. Był na wojnie z Rosją w r. 1792, potem w Powstaniu Kościuszkowskim. Powolna była jego kariera wojskowa, bo dopiero 15 czerwca 1794 został kornetem. W czasie oblężenia Warszawy był ranny kulą w prawą nogę i skłuty spisą kozacką w lewy bok. Nie odstraszyło go to od dalszej wojaczki. Chęć walki o ojczyznę silniejszą była niż więzy rodzinne i po upadku powstania Szulc przeszedł do Turcji i w styczniu 1795 wstąpił do Legii Polskiej na Wołoszczyźnie. Brak tam był zgody i porządku i może dlatego jeszcze przed końcem tej imprezy Szulc udał się do Włoch. Było to w czasie, gdy gen. Dąbrowski robił starania o tworzenie Legii Polskiej we Włoszech. Gen. Bonaparte zarządził 5 grudnia 1796 uformowanie polskiego batalionu przy Legii Lombardzkiej, do tego batalionu został przyjęty Szulc jako starszy sierżant. Batalion przeszedł następnie do Legii Polskiej Dąbrowskiego i w tej Legii, po blisko dwu latach, Szulc został mianowany podporucznikiem. Powoli więc i w ciężkim trudzie żołnierskim dorabiał się swych szlif oficerskich. Nic dziwnego, że w późniejszych latach, gdy był kapitanem, mówiono o nim, iż nie tylko celował gorliwością w służbie, ale był w rygorze dla podoficerów okrutny, dla oficerów złośliwym gderaczem, a dla żołnierzy nieznośną mantyką. Z twardej sam wyszedł szkoły żołnierskiej i taką szkołę uważał za konieczną by stworzyć żołnierza. Ale dbał o swych podwładnych i niejeden z nich nazywał go potem swym ojcem.
W Legii włoskiej dołączył do Jana Szulca jego dużo młodszy brat Józef. Razem przeszli do pułku jazdy i gdy w r. 1801 Jan został porucznikiem, Józef był podporucznikiem. Bili się we Włoszech i nad Renem i Dunajem. Po paru latach Józef wrócił do kraju, Jan został w pułku w Królestwie Neapolitańskim do końca i 11 grudnia 1806 został mianowany kapitanem. Było to w czasie, gdy po bitwie pod Jeną Prusy leżały u stóp Napoleona, w Poznaniu i Warszawie tworzono nowe pułki polskie. Tam wyrywali się polscy legioniści z Włoch.

...

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:23 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pink f

Wiosną 1807 polski pułk jazdy opuścił Neapol i 13 maja przybył do Lignicy, zaś 15 maja pod Szczawnem rozbił oddziały pruskie, idące na Wrocław. W tym starciu Szulc odznaczył się wybitnie i został ranny kulą w prawe ramię. Stan służby Szulca mówi, że w pułku Ulanów Nadwiślańskich, który powstał z pułku jazdy z Włoch, został mianowany kapitanem 28 maja 1808 i tego samego dnia otrzymał krzyż kawalerski Legii Honorowej. Pułk przebywał wtedy we Francji, w czerwcu przeszedł do Hiszpanii. Niełatwe tam były boje! Szulc brał udział we wszystkich akcjach swego pułku, odznaczył się przy przejściu rzeki Ebro, przy oblężeniu Saragossy (gdzie był ranny w lewe ramię), przy blokadzie tego miasta. Był w bitwie pod Tudelą. Pułkiem dowodził Jan Konopka, odważny i wsławiony szarżami, które prowadził, ale nazbyt pewny siebie, a więc czasem lekkomyślny. Słyszeli ułani o szarży szwoleżerów pod Somosierrą, podobne śniły im się sukcesy. Spod Saragossy poszli na zachód, po bitwie pod Ponte Almaras poszli do Portugalii, odcięci przez Anglików przedzierać się musieli przez góry Leonu do Avila, gdzie dowiedzieli się, że Napoleon opuścił już Madryt i Hiszpanię, by iść na nową wojnę z Austrią. Ułanów z Madrytu skierowano na południe do Toledo i dalej ku wąwozom gór Sierra Morena. Ryzykowna to była wyprawa, kazano pułkowi pozostawić sztandary w Madrycie. Konopka tylko drzewca w futerałach pozostawił, chorągwie wiózł w swoim furgonie. Z Toledo wyszli 20 marca 1809. Zbliżała się chwila, która jak zmora ciąży nad wspomnieniami jeńca z Kelso. Na noc z 23 na 24 marca piechota i artyleria stanęły we wsi Mora, dla ułanów wyznaczono stanowiska o milę dalej we wsi Orias, pod wysoką górą, przez którą już przedtem stromą drogą w zygzak często za dnia posuwali się do wsi Jovenes, na dużej polanie za górą. Tym razem Konopka tam na noc z pułkiem pozostał. Służba tej nocy przypadła kpt. Szulcowi. Pułk rozlokowano kompaniami po oberżach, wszystkie dojścia do wsi obstawiono pikietami. Pod murem kościoła stała w pogotowiu 5.kompania. Noc była cicha, w tej ciszy słychać było jakieś poruszenia i jakby tętent koni. Pułkownik zignorował raport o tym, twierdząc że nieprzyjaciel jest jeszcze oddalony o parę dni marszu. Przyszedł ranek mglisty, zagrała pobudka, żołnierze chodzili koło koni, oficerowie jeszcze po kwaterach spoczywali. Naraz pikiety dały ognia, placówki zostały spędzone przez atak Hiszpanów. Pod osłoną 5.kompanii pułk uformował się szybko n
a placu za wsią. Nadjechał pułkownik i szefowie szwadronów. Gdy mgła się podniosła ujrzano na polanie liczną kawalerię hiszpańską i dwie baterie. Odwrót pułku długą kolumną zaczął się stępa i w porządku. Na czele szła 8.kompania, którą dowodził Szulc. Krótko to trwało. Pułk był otoczony, przed sobą miał dwa pułki kawalerii hiszpańskiej, pięć pułków za sobą. Straż tylna dawała silny odpór, padł tam zrąbany porucznik Stawiarski. Przednia kompania Szulca ruszyła do szarży, na wąskiej drodze górskiej starły się fronty dwóch kolumn. Walka była krwawa, trupy i ranni zawalali drogę. Pod naporem ułanów wielu Hiszpanów z koni zsiadło i darło się w górę lub rzucało w przepaść, inni w tył uciekali. Po drugiej szarży droga stała się wolniejsza, pułk ruszył naprzód kłusem, potem galopem. W tym boju pułk. Konopka stracił kontakt z pułkiem i po przejściu góry z szefem szwadronu Ruttie i kilkunastu ułanami uchodził. Pułk wyprowadził na równinę i tam go uformował szef szwadronu Telesfor Kostanecki, za nimi nacierali Hiszpanie. Na równinie, pod wsią, pułk napotkał masy kawalerii hiszpańskiej, lecz po paru godzinach przedarł się do wsi Mora. Za tą wsią dywizja gen. Valence stanęła w szyku bojowym. Pułk był uratowany, lecz stracił ponad dwustu ludzi w zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Przepadły wszystkie bagaże, furgony, chorągwie, które jeszcze za Francji rewolucyjnej pułkowi we Włoszech dane były. Najwięcej strat poniosła kompania piąta straży tylnej, i ósma, która szła na czele kolumny i szarżę prowadziła. Jej dowódca, kpt. Szulc, ciężko ranny postrzałem w prawą nogę, poszedł do niewoli. Podobny los spotkał rannego kapitana Kajetana Stokowskiego. Wspomnienie tego bólu i tych strat, bohaterskiego lecz niesławnego końca swej wojaczki, uniósł ze sobą jeniec z Kelso, Szulc, i teraz w tym szkockim miasteczku, wraz z kpt. Stokowskim i por. Stawiarskim ze smutkiem tylko o tym boju mówić mogli.
Hiszpanie przekazali jeńców polskich Anglikom 19 lipca 1809. Przewieziono ich do Portsmouth, stąd do pobliskiego obozu jeńców w Bishop’s Waltham. Jeszcze w niewoli hiszpańskiej dochodziły ich wieści o nowej wojnie z Austrią, o bitwie pod Raszynem, o przesadnie i przedwcześnie rozgłoszonym zwycięstwie Austriaków pod Essling. Teraz nie mogli ukryć przed nimi Anglicy wiadomości o zwycięstwie Napoleona pod Wagram, o wyprawie galicyjskiej księcia Józefa i uwolnieniu Krakowa, o poddaniu się Austrii. Tylko w Hiszpanii wojna nadal trwała. Tam walczył ich pułk, by zmazać hańbę porażki pod Jovenes. W bitwie pod Ocana (19 listopada 1809) ten pułk w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa. Szulc żal czuć musiał, że nie bierze w tych walkach udziału, że gnuśnieje za drutami. Bo choć kulał, czuł że może jeszcze dosiąść konia.
Z końcem listopada 1810 przewieziono Szulca i jego kolegów do Szkocji do Kelso i tu dano im pewną swobodę, związawszy ich słowem honoru, że nie uciekną. Tu doszła ich wieść o bitwie pod Albuera (16 maja 1811), gdzie ich pułk rozbił szarżami cztery bataliony angielskie, wziął siedem sztandarów. Spłacił swój dług za Jovenes z nadwyżką, posypały się na pułk odznaczenia i awanse. Konopka został generałem, dowództwo pułku objął Ferdynand Stokowski, brat Kajetana, który teraz przebywał z Szulcem w Kelso. Niewola i bezczynność coraz cięższe zdać im się musiały. Może Szulc stawał nad rzeką Tweed i w smętnej zadumie pytał sam siebie: Co dalej, co dalej będzie? O rzeko, gdzie płyniesz, o losie, gdzie zaprowadzisz człowieka? Nawet najbardziej fantastyczne wizje nie mogły roztoczyć przed Szulcem tych dziejów, które go jeszcze czekały. Nic to, że kulał; nic to, że siwizną były przyprószone jego włosy, a ciało pełne blizn po ranach. Przemierzył kraje od Polski po Neapol, od Bosforu po Portugalię, a jeszcze dalsze czekały go wędrówki.

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:24 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pink f

Potem przyszły do Kelso wieści o nowej wojnie z Rosją, o uwolnieniu Wilna, nadzieje na odbudowę Polski. Niestety, niestety, radość krótką była. Mróz zniszczył armię cesarza, trzeba było oddać Księstwo Warszawskie, cofnąć się za Łabę. W tym czasie przeniesiono Szulca z Kelso do Anglii, do obozu w Alresford, w hrabstwie Hampshire, potem do Forton, gdzie 15 lutego 1813 został uznany za inwalidę i 3 marca skierowany do Valleyfield na leczenie. Na kontynencie trwała pierwsza kampania saska Napoleona, pułk Szulca brał udział w zwycięskiej bitwie pod Bautzen (21 maja 1813). Zabłysły nowe nadzieje, zgasły po bitwie lipskiej (16-19 października 1813). Wojska Napoleona cofały się do Francji. Szulc był znowu w Forton i jako inwalida miał być zwolniony i skierowany do Portsmouth dla zaokrętowania w dniu 4 grudnia. Faktycznie wsiadł na okręt wcześniej, gdyż już 23 października był we Francji i bez zwłoki zgłosił się do służby. Uzyskał zaświadczenie, że istotnie może dosiąść konia, i 10 listopada został skierowany do Sedanu, gdzie był zakład jego pułku, noszącego teraz nazwę 7. pułku szwoleżerów-lansjerów. Z dawnego pułku zostały tylko szczątki, z nich i z podobnych szczątków 8.pułku tworzono nowy 7. pułk.
W czasie kampanii francuskiej r. 1814 Szulc dowodził szwadronem, który był przydzielony do 6.korpusu marszałka Marmonta. Po kapitulacji Paryża (30 marca) 6.korpus stał nad Essone i gdy Napoleon szykował się do ataku na Paryż, Marmont haniebnie zdradził. Jego korpus zszedł z pozycji w nocy z 4 na 5 kwietnia. Tylko kilku najwyższych dowódców wiedziało o celu nocnego marszu, inni oficerowie i cała brać żołnierska myśleli, że wykonują manewr nakazany przez Napoleona. Wojska austriackie otworzyły front i ukryły się w ciemności i tą luką 6.korpus przeszedł na druga stronę frontu, i szedł w kierunku Wersalu. Gdy z brzaskiem dnia żołnierze zorientowali się w sytuacji, wybuchł w korpusie bunt, generałowie się ukryli. Korpus chciał wracać, było już na to za późno.
W czasie nocnego marszu 6.korpusu w straży tylnej szedł szwadron 7.pułku polskich szwoleżerów-lansjerów. Dowódca jego, zaniepokojony niezwykłym manewrem, wysłał kilku zwiadowców na boki. Ci wrócili galopem z wiadomością, że tak z prawej, jak i z lewej strony korpus jest eskortowany przez długie szeregi kawalerii bawarskiej. „Zdrada!” – wołali polscy ułani. Ich dowódca zawrócił szwadron i zdecydował przebić się, siłą przeszedł galopem przez linię frontu na stronę francuską.
Pierwszą wiadomość o nocnym marszu korpusu Marmonta przyniósł do Fontainebleau por. Combes ze sztabu 6.korpusu. W ślad za nim z taką samą wiadomością przybył kpt. Magnien. Ten marsz wydał się im podejrzany, więc opuścili kolumnę i zawrócili. Można było łudzić się jeszcze, że to nie była zdrada. Gdy jednak wpadł do Fontainebleau szwadron polski i jego oficerowie zjawili się w poczekalni cesarza, wszelkie iluzje prysły. Historia nie zanotowała nazwiska dowódcy tego szwadronu, nie mam jednak wątpliwości, że był nim kpt. Szulc. Tym się tłumaczy, że gen. Krasiński proponował 6 kwietnia jego awans na szefa szwadronu.
Napoleon inną dał mu nagrodę: włączył go do szwadronu jazdy, który miał z nim iść na Elbę. Ten szwadron był złożony z samych polskich szwoleżerów gwardii. Szulc był w nim jedynym nie gwardyjskim oficerem. W liście gratyfikacji pieniężnych dla oficerów udających się na Elbę jego nazwisko było umieszczone obok nazwiska por. Combes, awansowanego na kapitana w Batalionie Napoleona, też udającym się na Elbę. Ich awanse i gratyfikacje były niewątpliwie wynikiem roli, jaką obaj odegrali w nocy z 4 na 5 kwietnia. Baliński, kapitan Gwardii w Batalionie Napoleona, miał sobie przyznaną gratyfikację 4.000 franków, zaś Szulc, kapitan liniowy, co odpowiadało randze porucznika Gwardii, miał otrzymać 6.000 franków i był wymieniony jako „commandant l’escadron Napoleon”.
Na Elbie major Jerzmanowski został mianowany komendantem Porto Longone. Część Szwadronu Napoleona pod komendą kpt. Balińskiego udała się do Parmy, by tam daremnie czekać na cesarzową Marię Ludwikę. Część drugą kpt. Szulc przyprowadził na Elbę 28 maja. Dekretem Napoleona z daty Porto Ferraio 5 czerwca 1814 został mianowany kapitanem gwardii i dowódcą Szwadronu Napoleona. Jednakże w październiku, po przybyciu z Parmy kpt. Balińskiego, Szulc ustąpił mu pierwszeństwa.
W lutym 1815 uroczyście obchodzony karnawał pokrywał plany Napoleona opuszczenia Elby i powrotu do Francji. Na zakończenie karnawału barwny korowód przeciągał ulicami Porto Ferraio. Prowadził go major Antoine Malet, dowódca Batalionu Napoleona, przebrany za sułtana i jadący na białym koniu cesarza, bogato przystrojonym kaszmirami księżniczki Pauliny. Obok niego jechał kpt. Szulc, przedstawiający Don Kichota. Jego wysoka, chuda postać i koń kościsty oraz strój odpowiednio ubrany odtwarzały dobrze bohatera Cervantesa. W cztery miesiące potem pod Waterloo płk Malet był ciężko ranny i umarł w Charleroi. Inne były dzieje Szulca-Don Kichota.

...

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:24 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pink f

Po wylądowaniu Napoleona i jego szczupłej armii w Cannes 1 marca, w czasie marszu przez Francję, szwoleżerowie odegrali pierwszoplanową rolę. Z początku także dla wielu z nich był to marsz pieszy, tym dla nich uciążliwszy, iż oprócz uzbrojenia musieli nieść przez góry swe siodła i uprząż. Powoli skupowano konie. Z pierwszą próbą stawienia oporu spotkał się Napoleon pod Laffray przed Grenoble, gdzie zagrodził mu drogę batalion 5.pułku piechoty. Szwoleżerowie naciskali piechurów, lecz szarżować im nie dozwolono. Gdy Napoleon wystąpił przed front tego batalionu, kpt. Randon, późniejszy marszałek burboński i minister wojny, skomenderował: „Ognia!”, lecz nikt go nie posłuchał, żołnierze przeszli na stronę cesarza. Randon rzucił się do ucieczki, Szulc ścigał go przez dwie mile i Randon zawdzięczał swe ocalenie tylko szybkości swego konia. Wpadł do Grenoble chory ze strachu.
Poza Lyonem na drodze do Auxerre powóz Napoleona wyprzedził konną eskortę. Przy drzwiach powozu jechali wtedy płk Duchand i szef szwadronu Raoul oraz Jerzmanowski i Szulc, tworząc straż cesarza. Pod eskortą polskich szwoleżerów Napoleon wjechał 20 marca późnym wieczorem do Paryża. A gdy cesarz w pałacu Tuileries obejmował z powrotem władzę nad Francją, oni przywiązali swe konie do sztachet pałacowych, sami pokładli się na ziemi, przykryli płaszczami. Noc marcowa ciepłą być nie mogła. Ich misja zdawała się być skończoną. Szwadron Napoleona niknął w nowej, szybko odradzającej się armii cesarskiej.
Z dniem 25 kwietnia Szwadron Napoleona został wcielony do pułku szwoleżerów lansjerów Gwardii, lanciers rouges z powodu ich czerwonych mundurów. Polacy zachowali jednak swe mundury niebieskie i w tym pułku tworzyli pierwszy szwadron, dowodzony przez szefa szwadronu Balińskiego, złożonego z dwu kompanii pod komendą kapitanów Szulca i Fiatowskiego. W kampanii belgijskiej juz pierwszego dnia (15 czerwca) szwadron ten podszedł pod Quatre Bras , na drugi dzień był tam w bitwie z Anglikami i Szulc został lekko ranny. Ta rana nie przeszkodziła mu we wzięciu udziału w szarżach swego pułku pod Waterloo (18 czerwca). Po klęsce był pewnie jednym z tej garstki szwoleżerów lansjerów i strzelców konnych, którzy stanowili osłonę cesarza, potem jego eskortę do Paryża. Tym tłumaczyć można, iż 23 czerwca – w dzień po drugiej abdykacji Napoleona – Szulc był w Paryżu i otrzymał wtedy list tej treści:


Au palais du l’Elysée, le 23 juin 1815.

A Monsieur le Colonel Schultz, Chef d’escadron aux Chevaux Legers Lanciers de la Garde Imperiale,

L’Empereur me charge de vous prevenir, Monsieur, que vous etes admis a l’ honneur de la suivre dans sa retrait.

Le Grand Marechal Bertrand



W dniach następnych Szulc był w Soissons w dowództwie Gwardii, gdzie załatwił formalności służbowe i pożegnał swych dowódców i kolegów, po czym dołączył do świty Napoleona w Malmaison. Napoleon 29 czerwca opuścił Malmaison, udał się do Rochefort, gdzie czekały nań dwie fregaty, które miały go zawieźć do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Gdy to okazało się niemożliwe z powodu blokady angielskiej, rankiem 15 lipca Napoleon wszedł na pokład statku Bellerophon i oddał się w ręce Anglików. Cały ten czas Szulc był w świcie cesarza, wraz z nim przybył do brzegów Anglii. Znane mu były te brzegi, ale jakżeż odmienne warunki od tych sprzed prawie dwu lat, gdy opuszczał Anglię. Po rozstrzygnięciu się losu Napoleona i gdy wolno mu było zabrać ze sobą na Św. Helenę tylko czterech oficerów, pozostali mieli pożegnać się z nim na statku Northumerland. Wśród żegnających był Szulc i tak pisał o nim świadek tego pożegnania, poseł do Izby Gmin, W.H. Lyttelton:

Ale było tam dwu Polaków, jeden w wieku dość zaawansowanym, drugi w pełni swej młodości, których postawa i zachowanie były wybitnie uderzające. Starszy, dostojny stary pan, prawie gigantycznej postaci, był bezwzględnie jedną z najbardziej wyjątkowych i barwnych osobistości, jakie kiedykolwiek spotkałem. Co za marsowa postawa, smutek, ale opanowana powaga w jego wyrazie i specjalny efekt jego polskiego ubioru, przypominającego zupełnie zrozumiale wzruszającą historię jego bardzo pokrzywdzonego kraju; nie można było patrzeć bez wzruszenia na tego szlachetnego weterana, towarzyszącego swemu przybranemu suwerenowi do ostatnich krańców jego fortuny i znoszącego dla niego drugie wygnanie. Obaj oni zwrócili się do lorda Keitha, prosząc o pozwolenie udania się na Św. Helenę; starszy z poważaniem, ale męskim i opanowanym wyrazem; młodszy pełen łez, ponawiający swą prośbę raz po raz długo potem, gdy inni już przestali jej jako beznadziejnej.

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:25 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pink f

Po odpłynięciu Napoleona na Św. Helenę w Plymouth na Bellerophon pozostali generałowie Charles Lallemand i Savary, zaś na statku Eurotas kilku innych oficerów z dawnej świty Napoleona, wśród nich Szulc i Piątkowski. Szulc prosił o zezwolenie na powrót do Polski, lecz spotkał się odmową. Za wyjątkiem Piątkowskiego wszystkich wywieziono 18 sierpnia na Maltę, gdzie przybyli 19 września i zostali umieszczeni w forcie Manuel. Uważani byli za jeńców wojennych. W tym smutnym forcie w ciężkich warunkach przebyć mieli 7 miesięcy. Z końcem listopada Szulc ciężko zachorował i jego towarzysze, powołując się na to, prosili o lepsze warunki uwięzienia. Z chwilą podpisania drugiego traktatu paryskiego (20 listopada 1815) dalsze ich traktowanie jako jeńców wojennych straciło podstawę formalną, mimo to nadal byli więzieni. Generałowie Lallemand i Savary uciekli 5 kwietnia 1816, podobno nie bez cichej zgody, a nawet pomocy angielskiej. Planat, Szulc i Resigny zostali 27 kwietnia 1816 przeniesieni na własną prośbę na wyspę Gozo, gdzie korzystali ze względnej swobody, związani jednak byli słowem honoru, że nie uciekną. Zwolniono ich 11 lipca 1816 pod warunkiem, że nie udadzą się ani do Francji, ani do Anglii i jej posesji. Wypłacono im trzymiesięczną gażę przynależną ich stopniom, o środki transportu z wyspy mieli sami się starać. Szulc razem z Planat odpłynął z Malty 6 sierpnia do Civita Vecchia.

Z Włoch Szulc pojechał do Polski w ślad za swymi dawnymi towarzyszami broni ze Szwadronu Napoleona, którzy tam wrócili i zostali wcieleni do różnych oddziałów wojska polskiego. Szulca nie tylko do wojska nie przyjęto, ale na rozkaz Wielkiego Księcia Konstantego został on w lutym 1817 wydalony z kraju. Po krótkiej tułaczce w Europie popłynął do Ameryki i przyłączył się do współwięźnia z Malty, gen. Lallemand, który w grudniu 1817 założył w Teksasie kolonię uchodźców bonapartystowskich. Kolonia była zorganizowana na sposób wojskowy, Szulc dowodził w niej drugą kohortą. Ta próba osiedlenia się na ziemi amerykańskiej nie powiodła się. Na wiadomość o ogłoszonej we Francji amnestii, wielu uchodźców tam powróciło. Szulc był wśród nich i 23 lutego 1820 wylądował w Hawrze. Od kwietnia zabiegał w ministerstwie wojny w Paryżu o przyznanie mu jakiegoś zaopatrzenia z tytułu swej wieloletniej służby w armii francuskiej lub choćby z tytułu posiadanego krzyża kawalerskiego Legii Honorowej. Daremne to były starania. Po powrocie z Elby Napoleon przyznał mu, jak i innym oficerom stamtąd przybyłym, dotację 500 franków rocznie, lecz rząd burboński tych dotacji nie honorował. Żył więc Szulc w biedzie z zasiłków dawnych towarzyszy broni i z wyprzedaży swych rzeczy. Ostatni ślad jego życia mamy z czerwca 1821 i nie wiemy, gdzie i kiedy umarł. Nie wiemy więc, gdzie był ostatni postój życiowy jeńca z Kelso, gdzie spoczęły jego kości. Nie powie nam tego szmer rzeki Tweed, nad której brzegiem tak wiele tęsknych dni przeżył.

- KONIEC -

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:25 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pink f

I jeszcze - dla uzupełnienia - biogram Szulca ze Słownika Oficerów LN tegoż autora:

Schultz (Szulc) Jan, ur. 27.12.1768 w Kurlandii, syn Józefa i Izabelli, od 22.12.1783 służył w wojsku polskim. W 1795 był w legionie polskim na Wołoszczyźnie, wstąpił 31.12.1796 do batalionu polskiego Legii lombardzkiej jak st.sierż., przeszedł do Legii Włoskiej, mian. ppor. 1.12.1798, wszedł do p. jazdy, por. 3.10.1800, kpt. 11.12.1806. Ranny 15.5.1807 pod Szczawnem na Śląsku. Mianowany kawalerem Legii Honorowej 29.5.1808. Ciężko ranny i wzięty do niewoli hiszp. 24.3.1809 pod Yevenes. Więziony na Cabrerze, przywieziony 28.9.1810 do Anglii, trzymany na słowo w Anglii i Szkocji, zwolniony 1.10.1813. We Francji zgłosił się do służby, skierowany 10.11.1813 do zakładu 7. p.szwoleżerów-lansjerów w Sedanie. W czasie kamp. franc, dowodził szwadr., po zdradzie marsz. Marmonta z 4 na 5 kwietnia 1813 opuścił straż tylną 6. korp. i powrócił do Fontainebleau do Napoleona. Wszedł w skład Szwadronu Napoleona na Elbie, mian. kpt. Gwardii na Elbie W marcu 1815 towarzyszył Napoleonowi w powrocie do Francji, mian. 14.4.1815 kpt. w p.szwol. lansjerów Gw. Otrzymał 15.5.1815 donację 500 fr. Ranny 16.6.1815 pod Flerus. Po nowej abdykacji Napoleona wezwany 23.6.1815 do towarzyszenia Napoleonowi w wygnaniu, był w świcie cesarza aż do wywiezienia go na św. Helenę. Więziony na Malcie, zwoln. 6.8.1816. Wydalony z Król. Pol.w lutym 1817 na rozkaz W.Ks. Konstantego, prowadził życie tułacze w Europie i Ameryce. Wrócił do Francji, gdzie żył jeszcze w czerwcu 1821.

No i to tyle o Janie Szulcu... Jeśli ktoś ma o nim jakieś informacje dodatkowe lub sprzeczne z tymi podanymi przez Kirkora, to niech śmiało zamieści je pod tym tematem, a być może wyjdzie z tego jakiś kolejny ciekawy biogram....

pozdr :)
pf

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:26 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika Gipsy

:roll:

Bravo Pink f, dobra robota.
Ja osobiscie lubię czytać takie historie o autentycznych losach moich ulubionych bohaterow.
Wbrew opinii Rafala, również pamiętniki uważam za dobre źródło informacji, pomimo ich czestej tendencyjnosci autorow..

Pink f, zdaje sie ze ksiazka ktora polecasz jest do sprzedania na Allegro.

Pzdr.
Gipsy

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:27 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika pik f

Dzieki Gipsy, ja tez lubie poczytac takie historie :)

Zgadza się, książka Kirkora jest obecnie na Allegro, i muszę przyznać ze to właśnie stało sie impulsem do przepisania artykułu na forum. A dokladnie - fakt, ze idzie ona po tak wysokiej cenie!!

Pozdrawiam serdecznie :) :) :)

pf

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2010, o 03:29 
Offline
Général de brigade
Général de brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2010, o 06:45
Posty: 1248
Post użytkownika Castiglione

Cytuj:
Był wśród nich i Szulc, zdaje się stryj przyszłego jeńca z Kelso, ożeniony z córką adoptowanego syna Piotra Teppera. Przez szereg lat dobrze wiodło się tym polskim bankierom, lecz wojna r. 1792, inwazja rosyjska i grożący nowy rozbiór Polski zachwiały polską gospodarką narodową. W połowie kwietnia 1793 gruchnęła wieść, że Tepper zbankrutował. W ślad za nim zbankrutowali inni bankierzy, także i Szulc. Zły los stryja pewnie smucił młodego Jana Szulca...


Te dywagacje Kirkora rozmijają się z prawdą. Sam je zresztą dementuje w: Polacy w niewoli angielskiej... Stwierdza tam, że informacje o warszawskim rodowodzie Schultza i jego rodziny zaczerpnął z jego stanu służby odtworzonego w Sedanie, który jest błędny. Według informacji podanej przez samego Schultza po przybyciu z Cabrery do Portsmouth miał on wywodzić się z Kurlandii i przez to nie miał nic wspólnego z warszawskimi bankierami. Zresztą w biogramie z Legii... jest już podana prawidłowa informacja na temat miejsca jego urodzenia.

Cytuj:
Jej dowódca, kpt. Szulc, ciężko ranny postrzałem w prawą nogę, poszedł do niewoli...



Szkoda, że tak enigmatycznie :cry: Bo Schultz prosto z Yevenes trafił do piekła Cabrery, gdzie - jako oficerowi - i tak wiodło się pewnie nie najgorzej. Ale przeżycie tam ponad roku, to były raczej wątpliwej jakości wakacje 8-)
Zresztą z pobytem Schultza na Cabrerze wiążą się pewne moje wątpliwości i podejrzenia :oops: Co prawda nie ma żadnej informacji o postawie Schultza w tym piekle, ale... dziwi mnie fakt, że jako jedyny z polskich oficerów, którzy mieli szczęście odpłynąć z Cabrery w 1810 r. opuścił w Portsmouth "polskie" towarzystwo wdając się w komitywę z Francuzami i trafiając wraz z nimi do Bishop's Waltham, a następnie via Edynburg do Kelso. Biorąc pod uwagę jego dalsze losy nasuwa mi się myśl, o jakimś konflikcie, który miał miejsce między Schultzem a innymi Polakami z Cabrery :?:

I na koniec jeszcze ciekawostka :lol: Kirkor pisze, że F. Abell w Prisoners of War in Britain... wspomina jakoby w Kelso "wielu jeńców nosiło kolczyki, a jeden Polak, miał kółko u nosa".
I dalej "Nie mogło to dotyczyć Schultza, a innego Polaka w Kelso nie było"
Ciekawym czemu nie mogło dotyczyć :?: :lol:

_________________
"W polityce głupota nie stanowi przeszkody."
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL