Tak, chodziło o Moustache'a, weterana Wielkiej Armii, znanego z inteligencji i wzorowej lojalności. Na odgłos bębnów kompanii grenadierów 40 półbrygady piechoty liniowej dołączył do niej w 1799 roku i pozostał z nią aż do śmierci. Jako jeden z pierwszych przekroczył przełęcz św. Bernarda. Kilkukrotnie ranny w czasie kampanii 1800 roku, dzielnie bronił chorążego ze sztandarem. Pod Austerlitz desperacko bronił pułkowego orła, uratował go przed zdobyciem, odnosząc kolejne rany (został odnaleziony ciężko ranny na polu bitwy). Po bitwie marszałek Lannes odznaczył go specjalnym medalem z napisem: "Wszyscy powinni go szanować jako dzielnego", a z drugiej strony "Podczas bitwy pod Austerlitz został ranny w łapę, ratując sztandar swego pułku". Po zakończeniu kampanii został przedstawiony cesarzowi, dla którego wykonał kilka sztuczek. W wojnie z Prusami walczył między innymi pod Jeną i Friedlandem. Brał udział w blokadzie Saragossy, w bitwie pod Ocaną, w oblężeniu Badajoz, gdzie 11 marca 1811 roku zginął od kuli armatniej pod Rio Guardiana. Został pochowany z wszelkimi honorami na miejscu swej śmierci.
Taki był żywot pudla maści barbet o imieniu Moustache, urodzonego w Normandii w sierpniu 1799 roku.
Źródeł wiele, choćby
https://fr.wikipedia.org/wiki/Moustache_(chien)
Twoja kolej, Sewerze.
Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj