|
Cóż, minęła ponad doba, a więc odpowiedź udzielę sam.
Chodzi o incydent z udziałem francuskiej kantynierki, który miał miejsce kilka dni po bitwie pod Marengo, w czasie przejścia przez Pad (Pô). Został on opisany m. in. przez Jeana-Rocha Coigneta w jego pamiętnikach (Les Cahiers du capitaine Coignet (1799–1815), w redakcji i opracowaniu L. Larcheya, 1883), który był wówczas żołnierzem kompanii grenadierów 96. półbrygady piechoty liniowej: "Nous arrivames dans cet ordre jusqu'au pont volant sur le bord du Po. La, nous vîmes un spectacle hideux. Nos maraudeurs entrèrent dans un château et prirent l’argenterie et la vendirent à une cantinière qui eut le malheur de receler ces objets. Et le maître du château qui vit les soldats déposer ces objets dans le tablier de cette femme monte à cheval et arrive au bord du fleuve et vient trouver le colonel et lui désigne la receleuse des objets volés et la marque de son argenterie et la quantité. Tout cela vérifié, la cantinière fut condamnée à être tondue et menée sur son âne et toute nue, et à défiler devant le front du régiment; et huit militaires menaient l’âne, et cette malheureuse tremblait et sur cet âne à poil, nue! Et le maître de l’argenterie qui demandait grâce et pleurait! C’était déchirant à voir. Mais le soldat rit de tout. La malheureuse, épuisée de fatigue dans cette position, lâcha tout sur le dos de son âne et les militaires qui conduisaient la victime par-devant et par-derrière ne voulaient plus faire leur service parce que l'odeur ne leur convenait pas. Ils jetèrent l’âne et la femme dans le Po «pour la laver», dirent-ils. Le maître de l'argenterie demandait grâce; elle pleurait, mais le soldat rit de tout. La malheureuse, épuisée de fatigue dans cette position, lâcha tout sur le dos de son âne, et les militaires qui conduisaient la victime par devant et par derrière ne voulaient plus faire leur service parce que l’odeur ne leur convenait pas. Ils jetèrent l'âne et la femme dans le Po pour les laver et on les retira de suite. La femme fut chassée du régiment, et le seigneur du château lui donna une bourse; il pleurait sincèrement. I w wolnym przekładzie: „Dotarliśmy w dobrym porządku aż do mostu na brzegu Padu. Tam byliśmy świadkami odrażającego widowiska. Nasi rabusie włamali się do pałacu, ukradli srebra i sprzedali je kantynierce, która ukryła skradzione dobra. Właściciel pałacu, widząc żołnierzy wrzucających srebro do fartucha kobiety, pojechał do pułkownika i opisał kobietę, która ukryła skradzione dobra, a także skradzione przedmioty i ich liczbę. Po inspekcji wszystko zostało potwierdzone, a winowajczyni została skazana na ścięcie włosów i przeprowadzenie przed pułkiem, zupełnie nago, na ośle. Osiemnastu żołnierzy prowadziło osła, a ta nieszczęsna kobieta, naga, drżała na jego grzbiecie! A właściciel sreber, który błagał o sprawiedliwość, płakał! To był rozdzierający widok. Ale żołnierze śmiali się ze wszystkiego. Nieszczęsna kobieta, wyczerpana tą sytuacją, wypróżniła się na grzbiecie osła, a żołnierze, którzy eskortowali ofiarę przed i za nią, odmówili kontynuowania swojego zadania, ponieważ smród był okropny. Wrzucili osła i kobietę do Padu, żeby się «umyli», jak to powiedzieli. Następnie kobietę wyrzucono z pułku, a właściciel pałacu dał jej sakiewkę, szczerze płacząc."
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|