Anrep napisał(a):
Co z tymi cycami, to nie wiem
Zwiedzając ten szalenie interesujący quiz trafilam na to zagadnienie. I jeśli można
"...rozjaśniam...". Otóż
"...cyc..." to rodzaj drelichu, bawełnianego bardzo mocnego płótna, często bywało z dodatkiem włókien pokrzywowych lub konopnych, używanego na tańsze ubrania, płachty namiotowe (tu były dwa rodzaje: surowy, prawie biały zwany czasami
"...celtem..." używany na namioty (sprowadzano go nawet do Polski o czym cytując niestety nie istniejące już archiwum Szpitala Ujazdowskiego wspomina Fr. Giedroyć w Swojej "Służba zdrowia w dawnem wojsku polskim" Warszawa 1927, a sprowadzono je na namioty ambulansowe m. in. dla Regimentu Działyńskich) oraz właściwy "...cyc..." który mógł byc również biały, a raczej jasnokremowy, ale bywał i szaroniebieski, często w paski albo w prążki ("...denim..." i płótna dzinsowe to również pochodne "...cycu..." - to pierwsze no to nazwa miasta Nimes we Francji) tzw. tkanie dwuosnowowe lub diagonalowe - nie do zdarcia.
Z tego szyto wszystko: ze spodniami włącznie.
A skąd o tym wie medyk - ano cienka wersja "...cycu..." była też używana jako "...spód..." do ceraty i plastrów.
Sam materiał - do dziś jest rekonstruowany w szkole połączonej z paryską Manufacture des Gobelins i jestem szczęśliwą posiadaczką kilku kawałków, które na ogół przez obserwatorów są kojarzone z włóknami syntetycznymi (aby nie było niedomówień każda bela lub próbka ma swoje certyfikaty lub znaczki - moje mają numer i czerwoną łatkę oznaczenie produkcji 2005 roku) gdyż są dość wodoodporne, pokrzywowe praktycznie niepalne i mają rzadko spotykaną w palecie barwę szarego błękitu.
Pozdrowienia