Teraz jest 21 lis 2017, o 18:48

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostNapisane: 4 lis 2010, o 11:08 
Offline
Comte de Lobau et Maréchal d'Empire
Comte de Lobau et Maréchal d'Empire
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lut 2010, o 02:48
Posty: 130
Stary napisał(a):

PS. Jaki piękny offtopic :)


To prawda. 12. pułk nie eskortował cesarza, ale niewątpliwie ma tę zasługę, że nieźle nas rozruszał ;) .

_________________
Mon Mouton est un lion
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2010, o 19:00 
Offline
Duc d'Essling
Duc d'Essling
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lut 2010, o 22:42
Posty: 597
lobau napisał(a):
Stary napisał(a):

PS. Jaki piękny offtopic :)


To prawda. 12. pułk nie eskortował cesarza, ale niewątpliwie ma tę zasługę, że nieźle nas rozruszał ;) .


Wolałbym pewnie, że brak jest dowodów na w/w eskortę. Pozostaje wszakże pytanie skąd taka informacja się wzięła. Jeśli to legenda pułkowa to dlaczego akurat 12 płk-u? Pewnie każdy pułk chętnie by się do czegoś takiego "przyznał". Tymczasem w Tygodniku Ilustrowanym z 1912 r. trafiłem na informację (bez źródeł), że w czasie pobytu Cesarza w Oszmianie z 5-ego na 6-ego grudnia Oszmianę zaatakował oddział Siesławina, a obronił ją nie nimiecki garnizon ale "ułani polscy znajdujący się akurat w okolicy". Przynależności ułanów w tekście brak. Samej informacji jeszcze nie weryfikowałem.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2010, o 20:39 
Offline
Roi de Lituanie et Duc de Valmy
Roi de Lituanie et Duc de Valmy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 10:16
Posty: 515
Odpaliłem latarnię - Nawrot (przypisy 128 i 129 na str. 661) częściowo potwierdza tę informację. Jak mniemam chodzi o piekielników Stokowskiego ("Napoleon pochwalił brawurę żołnierzy polskich stanowiących jego eskortę"). Nawrot opisuje wcześniej eskortę Napoleona i też ani słowa o 12 ułańskim.

PS. Askenazy w "Szkicach i portretach" (klik) streszcza Wąsowicza ("Powrót Napoleona z Moskwy").


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2010, o 20:40 
Offline
duc de Sandomierz, Maréchal d'Empire
duc de Sandomierz, Maréchal d'Empire
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 mar 2010, o 22:42
Posty: 4997
Lokalizacja: galicyjskie ciemności
Austin podaje /1812 Wielki Odwrót/,że atak odparły dwa pułki piechoty,i oddział lekkiej jazdy pod dowództwem Loisona.Czeka tu też świeża eskorta:dwa pododdziały polskiej jazdy... ,,jeden z Pułku Szwoleżerów Gwardii,a drugi z 7.Pułku Lansjerów Nadwiślańskich,stoją rozciągnięte w szyku bojowym....''./str 501/.

_________________
,,Messieurs,prevenez les grenadiers que le premier d'entre eux qui m'amene un Prussien prissonier ,je le fais fusiller''.Gen.Roguet.Ligny.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2010, o 01:14 
Offline
Duc d'Essling
Duc d'Essling
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lut 2010, o 22:42
Posty: 597
W/g Wąsowicza (w ujęciu Askenazego) lansjerzy przejęli eskortę w Oszmianie i kontynuowali do Równopola, gdzie zluzowała ich gwardia neapolitańska. Ani słowa o 12 płk.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2010, o 11:11 
Offline
Comte de Lobau et Maréchal d'Empire
Comte de Lobau et Maréchal d'Empire
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lut 2010, o 02:48
Posty: 130
Pozwoliłem sobie umieścić poniżej fragment mojego tekstu o podróży Napoleona ze Smorgoni do Paryża. Być może pozwoli rozstrzygnąć niektóre wątpliwości. Umieściłem tylko te przypisy, w których rozwinięta została jakaś kwestia. Liczę na Wasze uwagi.


(...) Wyjazd zaplanowano na godzinę 22 1. Początkowo eskortę cesarskich powozów stanowiło 200 koni lekkiej jazdy Starej Gwardii 2. Od okolic Oszmiany do Równopola nad bezpieczeństwem Bonapartego czuwać mieli Polacy (z 1. pułku szwoleżerów gwardii i 7. pułku lansjerów) 3, a następnie gwardia neapolitańska.
Niełatwo jednoznacznie określić wszystkich uczestników cesarskiej podróży, jeszcze trudniej ustalić dokładny rozkład osób w poszczególnych pojazdach. Najbardziej wiarygodna wydaje się wersja Wąsowicza, uzupełniana innymi relacjami.
Z całą pewnością w pierwszej i najważniejszej karecie podróżował cesarz w towarzystwie Caulaincourta. Mameluk Rustan jechał na koźle powozu 4 Napoleona. Żadnych wątpliwości nie ma również co do obsady drugiej karety. Wszystkie relacje są zgodne, że wsiadł do niej marszałek dworu Duroc i generał Mouton, hrabia Lobau – generalny inspektor francuskiej piechoty. Trzecia kareta przeznaczona została dla jednego wojskowego i kilku cywilów. Podróżował nią generał Lefebvre – Desnouettes, dowódca szaserów gwardii, cesarski kamerdyner Constant, oraz sekretarze Fain i Maunier. Wśród swoich towarzyszy podróży Fain wymienił ponadto szefa geografów Wielkiej Armii Baclera d’Albe i chirurga Yvana. Znaczna ilość podróżujących w trzecim powozie pozwala przypuszczać, że była to tzw. gondole,wyposażona w ławki i na co dzień przeznaczona dla cesarskiej służby.
Najwięcej problemu dostarcza sama postać Wąsowicza, przez pamiętnikarzy umieszczana na koźle cesarskiej karety (Rustan, Ségur), konno za karetą (Caulaincourt
i Fain) lub w saneczkach, poprzedzających cały orszak (Bourgoing i Askenazy, Chłapowski). Ta ostatnia wersja wydaje się najbardziej wiarygodna. Napoleon podróżował incognito, jako hrabia Gerard de Reyneval, sekretarz księcia Vicenzy.
W tym miejscu głos wypada oddać Józefowi Załuskiego, kapitanowi szwoleżerów gwardii: Dnia 5 grudnia byłem w szwadronie służbowym przy Napoleonie pod dowództwem szefa Szeptyckiego. Biwak nasz był między parkanem a wrotami otworzonymi stanowiącymi trójkąt z parkanem, ognisko przed nami. (...) zażywaliśmy posiłku tak dalece, że był i plaster miodu na wety. Godzina była późna. Wtem dają znać, żeby szwadron wsiadał na koń (...) i każą nam iść na dziedziniec pałacu, czyli raczej obszernego staroświeckiego drewnianego dworu. Zastajemy już prawe skrzydło podwórza zajęte przez szwadron strzelców konnych gwardii, formujemy się więc na lewo, ciekawi, co to będzie? Zajeżdżają dwie karety latarniami oświetlone, wychodzi cesarz na ganek otoczony wielu osobami i wsiada do jednego pojazdu, kilka osób do drugiego. Strzelcy konne puszczają się kłusem i tak kłusując pędzimy aż do stacji ku Oszmianie.
Towarzyszem podróży Wąsowicza w saneczkach początkowo był Amondru, jeden z dwójki kurierów podległych rozkazom Caulaincourta. Drugiego z gońców (Fagalde) wielki koniuszy od razu wysłał przodem do Oszmiany dla przygotowania świeżych koni. Dopiero w drodze, dzięki swojemu współtowarzyszowi, Wąsowicz poznał prawdziwy cel wyprawy. Caulaincourt wspominał z satysfakcją: Niezbędne przygotowania zostały poczynione tak ostrożnie, tajemnica tak dobrze utrzymana, że nikt nie miał najmniejszego podejrzenia, co się działo. Poza Wielkim Marszałkiem i Baronem Fainem, nawet ci, którzy wyruszali w podróż nie wiedzieli o niej aż do siódmej trzydzieści, kiedy marszałkowie zostali poinformowani.
Tereny, przez które wiódł początkowy etap podróży zamieszkiwała ludność mówiąca głównie po litewsku. Język polski był jednak w powszechnym użyciu w miastach i stacjach pocztowych, dlatego przodem jechał Wąsowicz. To właśnie Polak i Amondru w nocy jako pierwsi dotarli do Oszmiany. Zastali tam szczątki dywizji piechoty gen. Loisona 5 i oddział doskonałej polskiej jazdy. Jednostki te zostały postawione na nogi przez operujący pod miastem oddział pułkownika Szesławina, który nieco wcześniej wpadł do Oszmiany i podpalił magazyny.
Godzinę po przyjeździe Wąsowicza, około 1. w nocy na miejsce dojechała kareta ze śpiącym Napoleonem. Od razu zwołano naradę i przedstawiono cesarzowi zaistniałą sytuację. Generał dowodzący piechotą namawiał podróżnych do pozostania
w mieście, wskazując na niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą kontynuowanie jazdy na terenach pozostających pod kontrolą lotnych oddziałów przeciwnika. Bonaparte nie zgodził się na takie rozwiązanie. Po zmianie koni podróż miała być kontynuowana. Podobno Napoleon wyraźnie odetchnął, kiedy dowiedział się, że dalszą eskortę będzie stanowiła doświadczona kawaleria polska. Wąsowicz zanotował: (...) obecność tego elitarnego oddziału zupełnie uspokoiła cesarza. Przed opuszczeniem Oszmiany nastąpiła zamiana miejsc. Wąsowicz i słynący z brawury generał Lefebvre – Desnouettes usiedli na koźle cesarskiej karety, by w razie potrzeby bronić władcy. Rustan, nieprzyzwyczajony do niskich temperatur, wsiadł do wnętrza powozu. Na chwilę przed odjazdem Bonaparte wręczył Wąsowiczowi parę pistoletów i poprosił
o zastrzelenie go, gdyby mieli dostać się do niewoli. Polak przetłumaczył rozkaz kawalerzystom zgromadzonym przy karecie, którzy złożyli cesarzowi spontaniczną deklarację przywiązania, wykrzykując, że prędzej dadzą się porąbać, niż pozwolą, żeby stała mu się krzywda. (...)

1.Wąsowicz, cytowany przez Askenazego i Bourgoinga, zanotował wprawdzie, że miało to nastąpić o godzinie 20, ale przeczą temu m. in. relacje Caulaincourta i Ségura. Odległość między Smorgoniami, a Oszmianą w linii prostej wynosi 30 km, traktem natomiast ok. 39 km. W cytowanej niżej relacji Załuski wspomina, że przez całą drogę do Oszmiany cesarski orszak przebył kłusem (tzn. 1 km w ciągu 5 minut). Na kłusowanie pozwalał stan drogi, którą aż do Miednik określano jako dobrą. Oznacza to, że pokonanie pierwszego etapu trasy powinno trwać nieco ponad 3 h. Jak wiadomo przybycie do Oszmiany nastąpiło bardzo późno (kareta cesarska dojechała na miejsce ok. godziny 1 w nocy), co wyklucza możliwość wyjazdu Bonapartego ze Smorgoni o godz. 20. W takim wypadku cesarz dotarłby do Oszmiany ok. godz. 23. Zob. Miedniki, w: Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, red. T. Sulimierski, B. Chlebowski, W. Walewski, t. VI, Warszawa 1885, s. 329 – 330, Oszmiana, w: Ibidem, t. VII, Warszawa 1886, s. 751 – 754, Smorgonie, w: Ibidem, t. X, Warszawa 1889, s. 915, Itinéraire de la route de Doubrovna à Vilna, w: A. Chuquet, 1812. La guerre de Russie. Notes et documents. t. I, Paris 1912, s. 206.

2.W skład tego oddziału wchodziło najprawdopodobniej po jednym szwadronie francuskich strzelców konnych i polskich szwoleżerów. Bourgoing (a za nim Reboul i Lachoque) twierdzi wprawdzie, że eskortę stanowiło zaledwie 30 szaserów, ale od czasu przygody pod Horodnią nie wydaje się to prawdopodobne, a poza tym kłóci się z relacjami Caulaincourta, Załuskiego i Rustana (ten ostatni twierdzi, że eskortę stanowiły 3 szwadrony).

3.Sprawa eskorty cesarskiej karety w drodze pomiędzy Oszmianą, a Miednikami jest dosyć skomplikowana. Bezpieczeństwa Bonapartego na tym odcinku bronił oddział jazdy polskiej płk. Ignacego Stokowskiego, barona cesarstwa i dowódcy 7. p. lansjerów (dawnego 1. p. ułanów Legii Nadwiślańskiej). Jak wiadomo, lansjerzy zatrzymani przez marszałka Soulta, w 1812 r. wciąż walczyli w Hiszpanii, pomimo kategorycznych rozkazów cesarskich, wzywających ich na front rosyjski. Na Litwę dotarł jedynie Stokowski na czele szwadronu zakładowego. W marszu pułkownik podporządkował sobie idący spod Gdańska świeżo zorganizowany V szwadron 1. p. szwoleżerów gwardii, prowadzony przez Seweryna Fredrę. Według ustaleń Andrzeja Ziółkowskiego, Stokowski pozostawił swój szwadron w Oszmianie, a następnie na czele oddziału Fredry pomaszerował dalej. Ziółkowski myli się jednak, twierdząc, że: Stokowski (...) zameldował się w smorgońskiej Kwaterze Głównej z 9. i 10. kompanią lekkokonnych (czyli z całym V szwadronem Fredry). Z wiarygodnych notatek majora Dautancourta, słynnego „Papy” regimentu szwoleżerów wynika, że Stokowski rzeczywiście 4 XII dotarł do kwatery głównej. Z tym, że wtedy mieściła się ona jeszcze w Bienicy. Ze Stokowskim nie przybyły też kompletne dwie kompanie szwoleżerów, a jedynie grupa, którą zdołano już „posadzić na koń”. W Wilnie pozostawiono bowiem 132 spieszonych kawalerzystów ze szwadronu Fredry. Wobec tego, zakładając, że szwadron miał pełną obsadę, Stokowski mógł przyprowadzić maksymalnie 118 szwoleżerów. 5 XII oddział pomaszerował z Bienicy do Smorgoni. Tam pułkownik dokonał przeglądu, który wykazał 78 szwoleżerów w szeregach (możliwe, że jednostka poniosła straty w czasie rekonesansów, do których została skierowana po przybyciu do kwatery głównej, o czym wspomina Ziółkowski). Znacznie wyprzedzając cesarski wyjazd, oddział ruszył następnie w kierunku Oszmiany. Po drodze minął kolumnę spieszonej kawalerii gwardii, prowadzoną przez Dautancourta. Obaj panowie spotkali się później we wsi Sedaniszki pod Oszmianą. Gdy Dautancourt dotarł tam w nocy ze swoją kolumną, okazało się, że Stokowski i Fredro oczekują na przyjazd Napoleona. Kiedy cesarska kareta dotarła do wsi, zadanie jej eskortowania przejęło 78 szwoleżerów Fredry, wzmocnionych w Oszmianie oddziałem lansjerów. Załuski potwierdza wersję o spotkaniu jednego oddziału polskiej jazdy pod Oszmianą, a drugiego bliżej Wilna. Zob. J. Załuski, Wspomnienia, oprac. A. Palarczykowa, Kraków 1976, s. 256, S. Kirkor, Legia Nadwiślańska, Londyn 1981, s. 328, A. Ziółkowski, Pułk Jazdy Legionowej, Pułk Lansjerów Nadwiślańskich 1799 – 1815, Warszawa 2006, s. 179 – 184, Źródła do dziejów historyi pułku polskiego lekkokonnego Gwardyi Napoleona I, wyd. A. Rembowski, w: „Biblioteka Ordynacyi Krasińskich”,
t. XIV – XVIII, Warszawa 1899, s. 212 – 222.

4. Najprawdopodobniej była to sześciokonna berlina coupé, używana przez Napoleona podczas dłuższych podróży. Nazywano ją również dormeuse, gdyż jej specjalna konstrukcja pozwalała na spanie podczas jazdy (posiadała specjalne przedłużenie na nogi, umieszczone pod skrzynią, na której siedział woźnica).
Trzy tego rodzaju powozy zostały zamówione dla Bonapartego przed kampanią rosyjską u budowniczego karet Gattinga. Zob. R. Pawly, P. Courcelle, Napoleon’s Imperial Headquarters (1). Organisation & Personnel, Oxford 2004, s. 16, 31, 42.

5. 34. dywizja piechoty gen. Loisona należała do XI Korpusu Rezerwowego marszałka Augereau, skupiającego oddziały drugiego rzutu. W jej skład wchodziły jednostki francuskie i niemieckie. Zgodnie z rozkazami gubernatora Wilna gen. van Hagendorpa, dywizja miała odbyć forsowny marsz z Królewca na Litwę, w celu wzmocnienia nadwerężonych linii komunikacyjnych Wielkiej Armii. Gen. Loison stopniowo wysyłał w drogę kolejne rzuty dywizji. Sam zamierzał dołączyć do niej w trakcie marszu, jednak w czasie jazdy z Królewca nie pozwolono mu skorzystać z rozstawnych koni pocztowych (rozkazy Caulaincourta), dlatego do Oszmiany żołnierzy doprowadził gen. Gratien. W czasie marszu, odbywanego w niezwykle trudnych warunkach, przy temperaturze spadającej do – 30º C liczebność dywizji zmniejszała się w zastraszającym tempie. Napoleon przed wyjazdem ze Smorgoni liczył, że dywizja Loisona liczyła ok.10 tys. ludzi pod bronią. Rapp oceniał ją podobnie. Tymczasem do Oszmiany doszło jedynie od 3 do 6 tys. żołnierzy. W III 1813 r. Loison był przesłuchiwany przez komisję wojskową, której tłumaczył między innymi powody nieobecności przy swojej dywizji w XII 1812 r. Zob. A. Chuquet, 1812..., t. I, s. 218 – 226, [J. Rapp], op. cit., s. 213 – 214, J. Tulard, Loison (Louis Henry), w: Dictionnaire Napoléon..., t. II, s. 216.

_________________
Mon Mouton est un lion
Napoleon


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL