Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Strona główna 
Powrót 

KAMPANIA 1812

   Przyczyny wojny
   Druga wojna polska
   Plan Napoleona
   Plan Aleksandra
   Manewr wileński
   Manewr dźwiński
   Smoleńsk
   Bitwa pod Borodino
   Pobyt w Moskwie
   Odwrót z Rosji
   Bitwa nad Berezyną
   Smorgonie
   Smorgonie-Kowno
   Bilans kampanii
   Austriacy w 1812
   Polacy pod Mirem

Dlaczego Napoleon ruszył na Rosję?

Stosunki Francja - Rosja

  Upadek Napoleona nastąpił w wyniku klęski, jakiej doznał w wojnie z Rosją w 1812 roku. Skutki tej wojny sięgnęły bardzo głęboko, jej następstwa boleśnie dotknęły fundamenty cesarstwa, tak że nie było już ono w stanie odzyskać równowagi i odbudować dawnej potęgi. Rosja była początkiem końca imperium Napoleona w Europie.
Przede wszystkim powinnyśmy spróbować odpowiedzieć na jedno, najważniejsze chyba pytanie. Dlaczego doszło do tej wojny?
Sprowadzenie problemu do pospolitego, politycznego awanturnictwa Napoleona, którego nadmierna ambicja przyćmiła jasność widzenia, jest bardzo powierzchowne i bardzo niesprawiedliwe. Usiłując głębiej spojrzeć na powody tego historycznego kataklizmu, należy przede wszystkim dostrzec fakt, że tkwiły one w układzie sił politycznych ówczesnej Europy. A punktem wyjścia do tych rozważań musi być pokój w Tylży z lipca 1807 roku. W jego to wyniku kontynentalna Europa rozpadła się na dwie część: cesarstwo Napoleona i imperium Aleksandra I.
Na pokój tylżycki należy także spojrzeć, jak na porozumienie dwóch supermocarstw, które uzgodniły między sobą granicę wpływów politycznych. Imperium Napoleona było bardzo różnorodnym tworem politycznym, obejmującym państwa i państewka o różnym stopniu uzależnienia od Paryża. Oczywiście, nie były one tym stanem zachwycone, dlatego też Francja była przez nie postrzegana jako tyran, czekając tylko na okazję do obalenia francuskiej okupacji. Nie było to jednak takie proste. Armia napoleońska ciągle była niepokonana. Austria, która w kwietniu 1809 roku zbuntowała się, odebrała bardzo surową lekcję pokory. Równie dumne Prusy były bardziej ostrożne.
Stosunek Rosji do napoleońskiej Francji był dość jednolity. Na dworze carskim Napoleon był jednoznacznie oceniany jako tyran, który siłą podporządkował sobie dużą część Europy, a teraz dąży do odebrania Rosji jej najcenniejszych prowincji zachodnich. Zarówno car, jak i jego doradcy uważali zgodnie, że po klęskach lat 1805 i 1806-1807, nowa wojna z Francją jest tylko kwestią czasu. Jeśli Rosja nie zmierzy się z Napoleonem, zostanie zepchnięta do Azji i podporządkowana hegemonii Paryża na kontynencie.
Z roku na rok narastała nieufność między dwoma mocarstwami, chociaż na zewnątrz długo prowadziły wobec siebie politykę "uśmiechu". Z upływem czasu jednak nawet utrzymywanie pozorów stawało się trudniejsze. Najważniejszym punktem zapalnym w stosunkach dwustronnych była kwestia blokady kontynentalnej, a ściślej przestrzegania jej przez Rosję. Oficjalnie Aleksander I zgodził się na to w Tylży. Niestety, rychło okazało się, że ten punkt traktatu pozostanie tylko na papierze. Rosyjska gospodarka była bowiem mocno powiązana wymianą handlową z Anglią i taka blokada uderzała raczej cara po kieszeni niż rząd w Londynie. Z tego powodu Moskwa w niedługim czasie przestała przestrzegać surowych rygorów blokady kontynentalnej. Najpierw nieoficjalnie towary angielskie docierały do portów rosyjskich, a stamtąd do reszty Europy, potem zaś car niemal ostentacyjnie rzucił Bonapartemu rękawicę wydając w grudniu 1810 roku dekret ograniczający import towarów francuskich poprzez narzucenie ceł zaporowych. To było już jawne manifestowanie przez Kreml niechęci wobec Paryża.
Analizując narastającą nieufność, niechęć, czy wręcz nienawiść w Rosji i we Francji, możemy od razu dojść do wniosku, że wojna między nimi po prostu musiała wybuchnąć. Tym bardziej, że Napoleon był świadomy jednej rzeczy. Jeśli chce zaryglować przed towarami angielskimi francuskie imperium, musi koniecznie zmusić Aleksandra I do ponownego uznania blokady kontynentalnej za obowiązującą w całej Rosji. A nie można było tego osiągnąć bez wojny, ponieważ car nigdy nie zgodziłby się na takie ponowne upokorzenie jak trzy lata temu w Tylży. Teraz chodziło już tylko o jedno. Kiedy i przy jakim układzie sił międzynarodowych dojdzie do tego starcia tytanów?
Spójrzmy jak politycznie przygotowywał się do wojny Napoleon?
Podstawowym problemem dla cesarza była postawa, jaką zajmą w obliczu wojny z Rosją państwa ujarzmionej przez niego Europy. Bonaparte liczył się przecież z tym, że większość z nich jest mu niechętna, znosi jego władzę pod przymusem francuskich bagnetów i zechce skorzystać ze sposobności, aby wyrwać się spod jego panowania. Chodziło tu głównie o dwa najpotężniejsze państwa niemieckie - Prusy i Austrię. Oba kraje zostały przez niego pobite i upokorzone (ta ostatnia kilkakrotnie) oraz zmuszone do zaakceptowania jego dominacji na kontynencie. Czy uda mu się teraz skłonić je do posłuszeństwa na okres zmagań z carską Rosją?

Stosunki Francja - Prusy

  Napoleon zlekceważył niebezpieczeństwo, jakim był silnie rozwijający się w Niemczech ruch narodowy, skierowany przeciwko jego rządom. Fryderyk Wilhelm III bał się, że Napoleon zechce zlikwidować w ogóle państwo pruskie, stąd też od początku próbował pozyskać pomoc ze strony Anglii i Rosji, a nawet Austrii. Tymczasem w Prusach trwały ciche zbrojenia, ćwiczono milicję obywatelską, przygotowywano zręby ruchu partyzanckiego, kupowano też masowo broń z Anglii (nijak to się miało do przestrzegania blokady kontynentalnej) i już na wiosnę 1811 roku Prusy miały pod bronią przeszło 124-tysięczną, dobrze wyszkoloną i wyekwipowaną armię. Owoc trudu dwóch najważniejszych generałów pruskich - Gerharda von Scharnhorsta; szefa departamentu wojny i Augusta von Gneisenau; twórcę tzw. Krumpersystem. Na czym on polegał? Na mocy traktatu tylżyckiego Prusy musiały ograniczyć armię do 42 tysięcy, potem podniesionych za zgodą Napoleona do 75 tysięcy (było to tuż przed wojną z Rosją). Po odbyciu pełnego szkolenia żołnierze odchodzili do rezerwy. Na ich miejsce przychodzili świeży rekruci. Po przeszkoleniu ich cały cykl się powtarzał. Dzięki temu Fryderyk Wilhelm III rozporządzał dużo większą armią niż pozwalały ograniczenia traktatowe, choć oficjalnie wszystko było zgodne z prawem. Do tego jeszcze ambasada francuska w Berlinie nie ostrzegła Napoleona przed tym, co się w Prusach wyrabiało. Dlaczego? Czy to nieudolność polityczna (mało prawdopodobne, gdyż ruch ten odbywał się na skalę masową), czy też zdrada? Tego nie wiemy na pewno.
W każdym razie Napoleon faktycznie nie bardzo wiedział, jak postąpić z Prusami przed wojną z carem. Myśl o likwidacji państwa Hohenzollernów przemknęła mu przez głowę w sierpniu 1811 roku, jednakże nie zdecydował się na tak radykalne posunięcie, a to dlatego, że musiałby na egzekucję wojskową w Prusach przeznaczyć co najmniej 100 tysięcy francuskich żołnierzy, a to mocno osłabiłoby go przed kampanią rosyjską. Przeciwnie zaś, sojusz z Fryderykiem Wilhelmem III oddawałby mu około 20-tysięczny pruski korpus posiłkowy pod dowództwem gen. Johanna Yorcka. Tak też postanowił. Rozprawę z Prusami odsuwając na termin późniejszy. 24 lutego 1812 roku stosowny traktat został podpisany w Paryżu. Tym samym monarcha pruski stawał się sojusznikiem Napoleona, poniżonym i akceptującym rolę cesarskiego podnóżka, gotowym jednak zdradzić w każdej chwili, gdy tylko poczuje, że nienawistna potęga francuska została nadwerężona.

Stosunki Francja - Austria

  Stosunki Paryż - Berlin miały generalnie jednolitą barwę: ze strony Prus maskowana strachem nienawiść, a ze strony Francji duma i pogarda dla pokonanych. Stosunki Paryż - Wiedeń układały się zgoła inaczej.
Po klęsce 1809 roku wysunął się w Wiedniu na czoło jako nowy kierownik polityki zagranicznej Klemens von Metternich, który planował nie narażać się więcej Napoleonowi, lawirować między Francją i Rosją i czekać na rozwój wydarzeń. Przewidywał, że oba supermocarstwa w niedalekiej przyszłości wezmą się za bary, a wtedy Austria powinna odegrać rolę języczka u wagi i jak najwięcej skorzystać na tym - terytorialnie i prestiżowo. Gdy wojna stawała się coraz bardziej realna, Napoleon zażądał od Austrii sojuszu, obiecując poszerzenie granic na Bałkanach (Mołdawia i Wo-łoszczyzna) oraz ewentualną wymianę Galicji, którą miano odstąpić Księstwu Warszawskiemu, za Ilirię, którą miała przekazać Francja. Rozmowy sfinalizowano 14 marca 1811 roku. Wiedeń obiecał oddać Napoleonowi pod komendę 34-tysięczny korpus posiłkowy z artylerią w sile 60 armat pod ogólnym dowództwem gen. Karla Schwarzenberga.
Metternich podpisując kontrakt z Napoleonem, o którym, mimo jego tajności, szybko dowiedział się Aleksander I, dążył do tego, by jak najmniej narazić się Rosji. Car wykazał dużą wyrozumiałość, odpowiadając austriackim dyplomatom, że ich rozgrzesza z sojuszu, gdyż zostali do niego przymuszeni, ale jednocześnie wymaga, aby w czasie wojny korpus austriacki był jak najmniej aktywny. Woli Kremla stało się zadość. Austria stanęła więc do wojny z Rosją po stronie Napoleona, jednak zajęła de facto stanowisko wyczekujące, a jej zaangażowanie militarne było czysto formalne.
Maszerując na Moskwę miał Napoleon za plecami dwóch rzekomych sojuszników, z których jeden czyhał tylko na pierwszy sygnał, aby go zdradzić, zaś drugi, stojąc z bronią u nogi czekał tylko, co z tego wyniknie.

Opracował: Szymon Jagodziński

Powrót 
Copyright © 2001 - 2014  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone