ALBUMY MONIUSZKI
Prezentowany po raz pierwszy poemat
oraz rysunki Czesława Moniuszki są częścią spuścizny po ojcu
wielkiego kompozytora, która znajduje się w zbiorach Warszawskiego
Towarzystwa Muzycznego im. Stanisława Moniuszki. Ich opublikowanie na łamach
naszego wortalu było możliwe dzięki uprzejmemu zezwoleniu, jakiego udzielił
kierujący Biblioteką, Muzeum i Archiwum WTM p. Andrzej Spóz, któremu
pragniemy serdecznie podziękować.
Autor
Czesław Moniuszko był postacią nietuzinkową,
nawet jak na swoją epokę. Posesjonat, żołnierz, rymopis, malarz-amator,
kolekcjoner wreszcie. Współcześni pisali o nim, iż "lubił namiętnie
rysunek i z upodobaniem mu się oddawał, a nawet malarstwem się zajmował,
chociaż wysoko w nim nie postąpił". Do historii przeszedł jednak nie jako
artysta czy dzielny oficer, lecz jako ojciec jednego z najwybitniejszych
kompozytorów polskich - Stanisława Moniuszki. Ale to właśnie dzięki sławie
jego syna, do naszych czasów przetrwały pamiątki po Czesławie, w tym
wspomnienia i rysunki z kampanii 1812 r., której był uczestnikiem. Czytelnikom
jego barwnej relacji warto przybliżyć postać ich autora oraz okoliczności w
jakich relacja ta powstała.
Przebyta
w dzieciństwie ospa naznaczyła Czesława kalectwem - stracił
prawe oko. Wychowywał się w dużej rodzinie - miał pięciu braci
(Ignacego, Dominika, Józefa, Kazimierza i Aleksandra) oraz cztery siostry. Jego
ojciec - Stanisław Moniuszko zakupił od hetmana wielkiego litewskiego Michała
Kazimierza Ogińskiego rozległe dobra, którymi dotąd jedynie zarządzał - m.in.
Śmiłowicze i Ubiel. Dzięki temu rodzina ta awansowała do pozycji jednej ze
znaczniejszych na mińszczyźnie. Ród Moniuszków pochodził jednak z Podlasia
- dziad Czesława - Józef Moniuszko był podczaszym podlaskim. Wydaje się,
że Czesława wychowywała przede wszystkim jego babka, którą często wspominał
z miłością. Czesław gospodarzył się w Ubielu, choć mieszkał także w Mińsku
i już w czasach Królestwa Polskiego - w Warszawie. Przez większą część
życia zajmował się gospodarstwem i swoją pasją do rysunku i malarstwa.
Środowisko, rodzina, przyjaciele
Siedzibą Moniuszków były Śmiłowicze.
Po pałacu śmiłowickim, w którym jeszcze na początku XX wieku znajdowała się wielka
biblioteka, archiwum rodowe Ogińskich, Moniuszków, Wańkowiczów oraz galeria
obrazów (gdzie był eksponowany sławny portret Mickiewicza "na Judahu
skale" pędzla Walentego Wańkowicza - obecnie w Muzeum Narodowym w
Warszawie) pozostały po rewolucji, kolektywizacji i kilku wojnach jedynie
smutne ruiny. A była to niegdyś nie tylko rodowa siedziba, ale także ośrodek
kultury i nauki oddziałujący na cały region. W Śmiłowiczach gościli artyści,
m.in. Józef Peszka. Po śmierci
Stanisława nastąpił podział majątku pomiędzy jego synów. Śmiłowicze
przypadły Kazimierzowi Moniuszce, który znany był ze swych naukowych dokonań.
Miał tytuł doktora praw i pełnił funkcję inspektora sławnego liceum
Krzemienieckiego. Sam też założył przy pałacu śmiłowickim szkołę. Jego
pasją była botanika - sprowadzał do śmiłowieckich ogrodów rzadkie okazy
roślin, zgromadził bogatą bibliotekę. Jego częstym gościem był Jędrzej
Śniadecki. Po śmierci Kazimierza, Śmiłowicze odziedziczył Aleksander, o którym
wiadomo niewiele (m.in. to, że był
kamerjunkrem na carskim dworze). Później Śmiłowicze przeszły we władanie
spokrewnionej z Moniuszkami rodziny Wańkowiczów.
Poprzez
siostrę Michalinę (która wyszła za Edwarda Wańkowicza) i brata
Ignacego (żonatego z kolei z Michaliną Wańkowicz) Czesław Moniuszko
skoligacony był z wybitnym malarzem polskim doby romantyzmu - Walentym Wańkowiczem
(1799-1842). Łączyły ich nie tylko koneksje i wspólna pasja "do pędzla",
ale także serdeczna przyjaźń i jak się wydaje... bonapartyzm (świadczą o
tym m.in. obrazy Wańkowicza
"Napoleon przy ognisku", "Apoteoza Napoleona"). Moniuszko z Wańkowiczem
w latach 30-tych wspólnie prowadzili w Mińsku mieszkanie wraz z pracownią
malarską. Bywali tam m.in. zaprzyjaźnieni
z Moniuszką: wileński malarz i nauczyciel Wańkowicza - Jan Damel oraz Joachim
Lelewel. Zarówno dom, który należał do Moniuszki, jak i dwór Wańkowiczów
w Mińsku zachowały się do dziś (w tym drugim jest obecnie muzeum). Warto
zaznaczyć, że Czesław Moniuszko nie tylko sam malował, ale także
kolekcjonował obrazy. Niestety większość z nich spłonęła podczas pożaru
w 1834 r.
Spośród
licznego potomstwa Stanisława Moniuszki, najwięcej wiemy o Czesławie i jego
najstarszym bracie - Ignacym (1787-1869) który był marszałkiem szlachty
powiatu ihumeńskiego. To właśnie on witał 8 lipca 1812 r. u rogatek Mińska
marszałka Davouta najbardziej też angażując się w sprawę napoleońską. Był
wiceprezydentem Rządu Tymczasowego dla guberni mińskiej a następnie został
mianowany podprefektem powiatu mińskiego. Tej ostatniej funkcji w zasadzie nie
objął, gdyż zaangażował się w formowanie własnym kosztem pułku jazdy -
21 pułku strzelców konnych (co ciekawe, Czesław pisząc o pułku brata, do którego
miał być przypisany w stopniu kapitana pisze o... 22 pułku szaserów). I choć
Ignacy zdołał zebrać zaledwie jeden szwadron (10 oficerów, 258 podoficerów
i żołnierzy i zaledwie... 118 koni!), był to, wedle ustaleń Dariusza
Nawrota, najsilniejszy oddział ochotniczy powstały na Litwie w 1812 r. Ignacy
jako fundator i organizator tej jednostki przywdział mundur pułkownika, a
etaty oficerskie przeznaczył także dla swych krewnych. Szefem szwadronu został
jego brat Dominik, a kapitanem Czesław. Obaj zapewne nie objęli swych funkcji,
gdyż Czesław - jak sam opisuje - służył podczas tej kampanii w sztabach
francuskich, a Dominik (jak wynika z zapisków Czesława) dołączył do 22 pułku
piechoty litewskiej (płk Czapskiego). Po latach, wielki Książę Konstanty
uznał Dominikowi rangę majora, a Czesławowi kapitana. Dominik Moniuszko
(1788-1848) był działaczem oświatowym, filantropem i podkomorzym ihumeńskim.
Być może Ignacy Moniuszko podczas odwrotu znalazł się wraz ze swym pułkiem
na terenie Księstwa Warszawskiego, w Krakowie a potem w Saksonii. Podczas
reorganizacji wojsk polskich resztki jego żołnierzy wcielono prawdopodobnie do
16 pułku ułanów. Czy był z nimi jeszcze Ignacy Moniuszko, czy też podobnie
jak niektórzy oficerowie (np. Eustachy Sanguszko czy Gabriel Rzyszczewski) pod
groźbą konfiskaty majątku wrócił wówczas do domu porzucając służbę? Być
może odpowiedź na to i inne pytania znajduje się w zapiskach Czesława
Moniuszki.
Należy
jeszcze wspomnieć o Karolu Moniuszce, zaprzyjaźnionym z Czesławem i
zapewne blisko z nim spokrewnionym. Karol zaciągnął się do 3 pułku szwoleżerów-lansjerów
gwardii cesarskiej. Uniknął losu swego pułku rozbitego pod Słonimem i
kampanię 1813 r. (m.in. bitwy pod Lützen,
Budziszynem, Dreznem, Lipskiem i Hanau) odbył w stopniu wachmistrza w szeregach
1 pułku szwoleżerów-lansjerów gwardii. Wraz z awansem do stopnia
podporucznika został 1 stycznia 1814 r. przeniesiony do 3 pułku eklererów.
Walczył pod Brienne, Montmirail, Chateau-Thierry i Arcis-sur-Aube i został
nagrodzony Legią Honorową. W armii Królestwa Polskiego służył początkowo
w szwadronie wzorowym ułanów a potem w pułku strzelców konnych gwardii.
Walczył w powstaniu listopadowym. Służbę zakończył w stopniu majora. Wśród
rysunków w tekach Czesława Moniuszki jest też wiele poświęconych wojennym
przygodom Karola, a także kilka przez niego samego wykonanych. W niektórych
opracowaniach (np. Michała Karpowicza i Mirosława Filipiaka "Elita jazdy
polskiej", Warszawa 1995) pod imieniem Czesława występuje w istocie Karol
Moniuszko. Takich błędów wynikających z nierozpoznania zawiłości pokrewieństwa
tej rodziny jest zresztą więcej.
Zbiór
W zbiorach Biblioteki, Muzeum i
Archiwum Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego znajduje się kilka albumów
Czesława Moniuszki z opatrzonymi obszernymi komentarzami rysunkami jego
oraz jego przyjaciół. Stanowią one rodzaj "pamiętnika", w którym autor
zamieszczał relacje z czasów bieżących, jak również wspomnienia z przeszłości
i dygresje na różne tematy - od projektowania nowego młyna po przepis na miód
pitny. To prawdziwa kopalnia wiedzy o różnych aspektach życia i kultury
ziemiaństwa na Kresach w I połowie XIX w. Pierwotnie było tych albumów 19,
jednak do naszych czasów zachowało się 11.
Najbardziej
nas interesujące prace, poświęcone kampanii 1812 r. i służbie wojskowej
Czesława Moniuszki, są rozrzucone w dwóch zachowanych albumach (sygn. 362/M i
364/M). Wiadomo, że pierwszy z tej serii albumów, który niestety zaginął
podczas ostatniej wojny, zawierał wykonane z natury szkice i rysunki oraz
wspomnienia Moniuszki z kampanii 1812 r. O zawartości tego albumu możemy domyślić
się z informacji przechowywanych w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk w
Warszawie. Wymienione są tam tytuły zapewne większych prac Czesława
Moniuszki, jakie przed wojną znajdowały się w Bibliotece WTM. Był tam m.in.
"Mój portret, na przepraw(ie) Berezyńska z dwoma braćmi Szymanowskimi
Ignacym i Aleksandrem, którzy byli razem ze mną adiutantami przy marszałku
Davuscie aż do Wierzbna, gdzie się z nimi rozstałem", portret konny
Napoleona ze szpadą w ręku pod tytułem "Napoleon I nad Berezyną, gdzie miał
zginąć" czy też np. scena ukazująca żołnierzy dzielących mięso na
postrzelonym, ale jeszcze żywym koniu.
Oprócz
albumów z rysunkami, w zbiorach Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego
znajdował się olejny portret Czesława Moniuszki w mundurze (który
Gembarzewski interpretuje jako mundur oficera 21 psk) oraz oprawiony, duży
szkic ukazujący przeprawę przez Berezynę opisany przez autora "Plan
najwierniejszy rejterady armii francuskiej w roku 1812 i przejście Berezyny pod
Studzianką, przez naocznego świadka Czesława Moniuszkę". Został on na
szczęście opublikowany przez Łunińskiego w albumie "Napoleon, Legiony i
Księstwo Warszawskie". To właśnie ten szkic posłużył Januaremu
Suchodolskiemu za wzór dla jego dwóch obrazów ukazujących przeprawę.
Wzajemne kontakty Moniuszki i Suchodolskiego potwierdzają zapiski tego
pierwszego. Archiwum Czesława Moniuszki, być może ze względu na trudność w
odczytaniu jego pisma i chaotyczny często tok narracji, nie było do tej pory
publikowane. Co więcej - nie było nawet wspominane w żadnym ze znanych nam
opracowań.
Dziś
z tej kolekcji, którą odziedziczył po ojcu Stanisław Moniuszko
pozostała jedynie część. Jej wojenne losy były takie same jak reszty
archiwaliów Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, które zostały dosłownie
zdziesiątkowane. Historię tę znamy dzięki relacji kierującego Biblioteką,
Muzeum i Archiwum WTM p. Andrzeja Spóza. Dokumenty i pamiątki po Czesławie
Moniuszce na szczęście wraz z innymi zbiorami rękopiśmiennymi Biblioteki WTM
zostały wywiezione z Warszawy i uniknęły spalenia podczas powstania
warszawskiego. Były w transporcie, który trafił przez Pruszków do Adelina.
Zostały tam w skrzyniach złożone na strychu stajni. Na nieszczęście po wejściu
Rosjan, upatrzyli oni sobie ową stajnię i inne zabudowania na lazaret, i wkrótce
odkryli zawartość skrzyń. Bezcenne nuty i dokumenty po najwybitniejszych
polskich kompozytorach walały się po ogrodzie, używane przez czerwonoarmistów
jak zwykły papier... Po wojnie część dokumentów pojawiała się na
straganach w niektórych polskich miastach. Straty wojenne Biblioteki WTM sięgnęły
40 % pozycji rękopiśmiennych. Istnieje mała nadzieja, że być może gdzieś,
w czyichś mniej lub bardziej świadomych rękach znajduje się album ze
szkicami Czesława Moniuszki z wojny 1812 r...
Rysunki
Trudno mówić o większej wartości
artystycznej czy faktograficznej rysunków Moniuszki. Daleko mu do Albrechta
Adama, Christiana Faber du Four czy choćby naszego Józefa Peszki. Moniuszko ma
kłopoty zarówno z proporcjami, jak i perspektywą, a pozy i kompozycje
utrzymane są w klasycystyczno-sentymentalnym schemacie jeszcze z XVIII w.
Moniuszko był po prostu amatorem, znajdującym przyjemność w rysowaniu
otaczającego go świata - krajobrazów, ludzi, scen. Tworzenie
skomplikowanych kompozycji batalistycznych czy drobiazgowe odtwarzanie detali po
prostu przerastało jego możliwości. Rysunki zawarte w zachowanych albumach
powstały na pewno później, niektóre w oparciu o popularne litografie
batalistyczne (np. Carla Verneta), z których kopiowane były poszczególne
figury lub całe grupy postaci. Dużym problemem w odczytaniu niektórych prac
Moniuszki jest ich stan zachowania wynikający z używanych przez niego nietrwałych
materiałów. Część rysunków wykonanych przy pomocy ołówka z biegiem czasu
niestety zatarła się. Przetrwały w dobrym stanie przede wszystkim prace sepią
oraz rysunki ołówkiem "podkreślone" zapewne w latach późniejszych przy
pomocy tuszu. Karty z rysunkami opatrzone są często obszernymi komentarzami.
Nie wszystkie rysunki są autorstwa Czesława Moniuszki. Niektóre wyszły spod
ręki Karola Moniuszki lub innych przyjaciół artysty-amatora.
Poemat
W spuściźnie po Czesławie Moniuszce,
oprócz wspomnianych albumów zachował się też zeszyt zatytułowany
"Rok 1812" zawierający opublikowany tu poemat wraz z autorskimi przypisami
umieszczonymi oddzielnie, na końcu. W zeszycie nie ma jednak rysunków
(publikowane obok ilustracje pochodzą z albumów). Już po lekturze pierwszych
wersów tego wierszowanego utworu można się przekonać, że Czesław Moniuszko
poetą nie był. Co najwyżej był rymopisem. Jeśli mu wierzyć, za pióro
chwycił, aby zostawić pamiątkę dla swych wnuków. Być może chciał się
także skonfrontować z innym dziełem opisującym "ów rok 1812", którego
autora znał przecież chociażby za pośrednictwem swego kuzyna Walentego Wańkowicza.
Efekt nie zachwyca jednak tak jak strofy "Pana Tadeusza", ale też mimo
najszczerszych chęci dorównanie Mickiewiczowi było zadaniem chyba
niewykonalnym. Dla nas jednak mniej liczą się te koślawe nieraz rymy
Moniuszki, a bardziej od nich informacje, które ze sobą niosą. Mamy bowiem do
czynienia z relacją osoby będącej świadkiem wielu ważnych momentów tej
wojny: bitew pod Borodino i Małojarosławcem, pożaru Moskwy i przeprawy przez
Berezynę. Co więcej - Moniuszko będąc adiutantem u boku gen. Valence, marszałka
Davouta i wreszcie neapolitańskiego króla, był niejednokrotnie w centrum
wydarzeń. Był m.in. świadkiem
wjazdu Murata do Kremla czy ranienia płk. Kobylińskiego pod Małojarosławcem.
Oczywiście autor wiele uwagi poświęca sobie - swym wojennym przewagom,
eksponując własną odwagę, szlachetność i bezinteresowność. Czasami czuć
w jego opowieści gorycz z powodu "braku nagrody" czyli niedocenienia przez
współczesnych. Był jednak dumny ze swej służby, a dla Napoleona żywił
szacunek i podziw, choć nie można chyba tego nazwać "kultem". Doceniał
intencje Aleksandra wobec Polaków. Moniuszko dając obraz całej kampanii odwołuje
się do wspomnień z kampanii rosyjskiej Filipa Pawła de Segure'a
opublikowanych w 1824 r. Wydaje się, że pod względem informacyjnym ciekawsze
dla nas są (pisane już na szczęście prozą) przypisy do poematu.
Postaci
Warto przyjrzeć się niektórym
postaciom, jakie pojawiają się w opowieści Czesława Moniuszki.
Jedną z najciekawszych informacji, jakie możemy wyłowić z poematu i
przypisów, to garść nazwisk młodzieży litewskiej pełniących służbę
podobną do tej w jakiej pozostawał autor. Znajdujemy tu nazwiska: Najmanowski,
Sliżanowski lub Śliżanowski, Piotr Świda, Zaderowie, Melier a także
Justyn Hrebnicki i Stanisławe Szumski. W przypadku tych ostatnich dwóch osób
z tekstu nie wynika na pewno, że służyli w wojsku, ale możemy założyć to
ze sporym prawdopodobieństwem. Ponadto żadna z wymienionych osób nie występuje
w spisie oficerów opracowanym przez Bronisława Gembarzewskiego. Biorąc pod
uwagę kłopoty topograficzne i komunikacyjne sztabów korpusów i dywizji
Wielkiej Armii, Litwini ze znajomością języka francuskiego byli pilnie
poszukiwani. Jeśli uwzględnimy liczbę korpusów i dywizji Wielkiej Armii to
zastęp owych Gidów, czy adiutantów jak ich woli nazywać autor poematu, mógłby
stanowić dobrze okryty szwadron. Ich nazwiska i historia jest dziś w ogromnej
większości nieznana. Można mieć nadzieję, że z ocalałych przecież i
zachowanych do dziś dokumentów Wielkiej Armii można będzie w przyszłości
odtworzyć większość tych nazwisk i przydziały służbowe, choć jest to nie
proste i żmudne zajęcie. Spośród Polaków najwięcej miejsca poświęca pułkownikowi
Kobylińskiemu.
Kobyliński (Kobylański) Florian
(1774-1843). Pochodził z Litwy. W młodości otrzymał godność szambelana królewskiego.
Walczył w insurekcji kościuszkowskiej, dostając się do rosyjskiej niewoli, z
której powrócił po kilku latach. W 1804 r. przybył do Paryża, utrzymując
kontakty z gen. Dąbrowskim i Kościuszką. W 1805 r. wstąpił w szeregi
Wielkiej Armii, służąc w sztabach (od 1806 r. w sztabie marsz. Davouta).
Zajmował się m.in. wywiadem. Wziął
udział w kampanii 1806/1807 (m.in. w
bitwie pod Gołyminem). W 1809 r. odznaczony Legią Honorową, a rok później
mianowany baronem cesarstwa. Od 1811 r. był adiutantem marsz. Davouta w randze
pułkownika. Pod pozorem odwiedzin u krewnych na Litwie prowadził intensywną
działalność wywiadowczą, przez co został wydalony przez władze rosyjskie
jako "persona non grata". W czasie bitwy pod Małojarosławcem stracił nogę.
Davout powierzył go opiece francuskiej kompanii grenadierskiej, dzięki poświęceniu
której dostał się do Wilna. Tam został wzięty do niewoli. Po spotkaniu z
carem Aleksandrem i powrocie do Polski, zaangażował się w tworzenie
administracji Królestwa Polskiego. Został prezesem komisji wojewódzkiej płockiej,
przyczyniając się do rozwoju regionu. Po wybuchu powstania listopadowego
wspierał je finansowo.
Wiele ciepłych słów Moniuszko poświęcił gen.
Valence, pod którego rozkazy trafił na samym początku swej służby.
Valence de Timbrune de Thiembronne
Jean Baptiste (1757-1822) Karierę wojskową rozpoczął w armii królewskiej
dosługując się stopnia pułkownika i dowódcy pułku dragonów Chartres. W
1792 był komendantem placu w Strasbourgu i inspektorem generalnym kawalerii
armii Górnego i Dolnego Renu. Awansował wówczas do stopnia generała, dowodząc
przez pewien czas najpierw Armią Ardenów, a potem całą Armią Północy (w
zastępstwie Dumourieza). Ranny pod Neerwinden, zbiegł z armii wraz z
Dumouriezem, przez sześć lat przebywając na emigracji w Anglii, Ameryce i
Hamburgu. Ponownie wstąpił do armii francuskiej w 1800 r. W 1805 r. mianowany
senatorem, a w 1808 r. hrabią Valence. Dowodził wówczas w Hiszpanii 3 dywizją
piechoty (Księstwa Warszawskiego). W latach 1811-1812 dowodził 5. dywizją ciężkiej
kawalerii, z którą wyruszył na wojnę z Rosją. W 1813 r. pełnił funkcję
komisarza nadzwyczajnego w Besançon, rok później został sekretarzem senatu i
parem Francji. Po powrocie Burbonów w 1815 r. był wykluczony z Izby Parów
(ponownie przyjęty w 1819).
Podczas
odwrotu Czesław znalazł schronienie w dobrach rodziny Gieczewiczów.
Liczył na ich pomoc, ponieważ był poprzez żonę brata
skoligacony z Wincentym Gieczewiczem.
Gieczewicz Wincenty
(?-1840) Był jedną z bardziej wpływowych postaci na Białorusi. W 1812 r.
został powołany przez Davouta do Rządu Tymczasowego guberni mińskiej.
Szwagrem jego żony był starszy brat Czesława - Ignacy Moniuszko.
Już
po powrocie do domu, Czesław spotkał się z ówczesnym wojennym gubernatorem
mińskim gen. Ignatiewem.
Ignatiew Gawrił
Aleksandrowicz (1768-1852). Od 1782 r. kształcił się w szkole
artyleryjsko-inżynieryjnej, którą ukończył w 1785 r. w stopniu chorążego.
Brał udział w wojnie z Turcją w latach 1789-1791. Za postawę przy szturmie
Izmaiła był awansowany do stopnia porucznika. W 1793 r. wchodził w skład
rosyjskiego poselstwa w Stambule. Za udział w wyprawie do Włoch w 1799 r. i za
zasługi w tej kampanii 11 października 1799 r. uzyskał awans do stopnia pułkownika.
Od marca 1800 do 15 czerwca 1801 r. dowodził 8 pułkiem artylerii. W
kampanii 1805 r, bił się pod Amstetten, Krems i na koniec pod Austerlitz. W
kampanii 1807 r. odznaczył się w bitwie pod Ostrołęką. 16 marca 1808 r.
otrzymał nominację do stopnia generała-majora. Od 1810 r. kierował pracami
przy wzmacnianiu twierdzy w Bobrujsku. W 1812 r. po wkroczeniu Wielkiej Armii z
własnej inicjatywy objął dowództwo załogi broniącej bobrujskiej twierdzy.
Dopiero w toku wojny dotarła do Bobrujska pisemna nominacja zatwierdzająca go
na tym stanowisku. Pod koniec roku 1812 r. został odznaczony orderem św. Włodzimierza.
Po wycofaniu się armii Napoleona został postawiony na czele Mińskiej Gubernii
i piastował to stanowisko do 1815 r. Potem sprawował dowództwo
artylerii kolejno w 6 i 2 korpusach piechoty. W roku 1821 otrzymał awans
do stopnia generała-porucznika. W 1826 r. objął stanowisko dyrektora
departamentu artylerii w Ministerstwie Wojny. Za osiągnięcia na tym stanowisku
w 1829 r. otrzymał kolejny awans do stopnia generała broni (artylerii). Zmarł
w 1852 r. Jego grób znajduje się na cmentarzu Smoleńskim w Petersburgu.
Post Scriptum
Odczytując rękopis Czesława Moniuszki szczególną uwagę staraliśmy się zwrócić na występujące tam nazwiska. Oprócz kilku innych nie udało nam się ustalić osób kryjących się za nazwiskami "Meliera" i "Zadera". Nie wiem dlaczego ale zakładaliśmy, że pierwszy jest Francuzem a drugi najprawdopodobniej Niemcem. Niedawno podczas ponownej lektury Austerlitz Roberta Bieleckiego, w rozdziale poświęconym Polakom uczestnikom bitwy znaleźliśmy taki fragment : "W 3 Korpusie Davouta - także w sztabie służył kpt. Michał Zadra (pozostanie u Davouta aż do końca wojen napoleońskich, potem będzie pułkownikiem w powstaniu listopadowym i uczestnikiem Wielkiej Emigracji)". Ponieważ od "Zadry" do "Zadery" droga niewielka wypadało to sprawdzić. Oficerowie w sztabach Wielkiej Armii w 1805 roku pochodzili na ogół z pozostających bez przydziału oficerów legionowych biedujących w obozie w Chalons sur Marne. Powinien więc poszukiwany Zadera znaleźć się w słowniku Prof. J. Pachońskiego. Oczywiście był - Michał Adolf Zadera, porucznik w II batalionie 2 legii. Walczył pod Weroną gdzie został ranny i wzięty przez Austriaków do niewoli. Po powrocie z niewoli był porucznikiem w Legii Włoskiej w V batalionie. Potem San Domingo, krótka niewola u Anglików na Jamajce i powrót via Stany Zjednoczone do Francji w lutym 1804. Z obozu w Chalons otrzymał przydział do artylerii III korpusu Davouta w Manchaim w stopniu kapitana. Odznaczył się podczas kampanii pod Lambach przy zdobywaniu Steyer, w potyczce pod Marienzelles oraz w bitwie Pod Austerlitz. Sam Davout wystawił mu następującą opinię: "En raisondes bons serwices de cet officier, stisable sons tous les rapparts, brave, intelligent, sachant presque toytes les langues, tres instrait et tres attache a la France." Zapewne już pod Austerlitz był w sztabie III Korpusu w każdym razie to Davout domagał się od Berthiera zatwierdzanie stopnia kapitana i przydziału oficjalnie do sztabu na adiunkta. Potem w sztabie "Żelaznego Marszałka" odbył kampanie 1806, 1807, 1809 awansując na szefa batalionu i zdobywając Legię Honorową (nr 2054). Następnie odbył kampanie rosyjską 1812 oraz kampanie 1813 i 1814 pełniąc służbę jako adiutant komenderujący najpierw w I a potem w XIII korpusie w Hamburgu. W 1815 roku został szefem sztabu w 4 dyw. odwodowej gwardii narodowej w korpusie obserwacyjnym Jury. Powrócił do Królestwa Polskiego ale nie wstąpił do armii. Brał udział w Powstaniu Listopadowym w stopniu pułkownika. Po klęsce udał się do Francji. Zmarł w Pau w 1855 roku. To w skrócie informacje z biogramu Michała Zadery zamieszczonego w słowniku Jana Pachońskiego. Kpt Zadra jako oficer sztabu III korpusu wymieniony jest również w opracowaniu T. Rogackiego dotyczącego bitwy pod Austerlitz. Niestety ani R. Bielecki ani T. Rogacki nie opatrzyli tej informacji przypisem stąd trudno nam ustalić jej pochodzenie. Znamienne jest identyczne "przekręcenie" nazwiska co może sugerować wspólne źródło. Wydaje się niezwykle prawdopodobne, że to właśnie o nim, niezbyt sympatycznie, wspomina Czesław Moniuszko w swoich pamiętnikach. Jak widać obu oficerów dzielił znacznie staż w armii jak również zapewne doświadczenie. Dodać warto, że Michał Zadera był średnim z trójki braci Zaderów służących w Legionach. Najmłodszy z nich Józef po podobnych kolejach losu jak brat trafił do sztabu VI korpusu Neya brał udział w operacji osaczenia Austriaków pod Ulm. Potem zginął wykonując na ochotnika misję nawiązania kontaktu z oddziałami Masseny. Skoro więc udało się zidentyfikować "Zadera" to być może w podobny sposób można by ustalić osobę drugiego "gnębiciela" Czesława ukrywającego się pod nazwiskiem "Melier". Nie trzeba było długo szukać. W słowniku znajduje się biogram Ferdynada Mehlera vel Möllera, również żołnierza legionowego, tym razem sierżanta Legii Naddunajskiej. W 1802 roku wziął dymisję będąc już w stopniu podporucznika. Według autora biogramu powrócił do służby w listopadzie 1806 roku jako adiunkt w sztabie generała Girard gubernatora Warszawy. Potem pełnił funkcję adiutanta placu we Wrocławiu (1808) będąc oficjalnie zapisany w ewidencji 8 pp. XW. Od września 1809 roku pełnił służbę w sztabie L. Kamienieckiego. W 1810 roku na własną prośbę otrzymał dymisję i przeszedł na służbę francuską. Od tej chwili datuje się jego związek ze sztabem marsz. Davouta. Już pełniąc służbę w sztabie otrzymał awans na kapitana. Jako oficer sztabowy odbył kampanie1812 a następnie 1813 i 1814 roku. Bronił mostu w Frankfurcie nad Odrą (II.1813). Potem był w Hamburgu, dowodził batalionem we francuskim 15 pp., był ranny. Uczestniczył w obronie Hamburga. W III.1814 otrzymał awans na szefa batalionu. Z tego okresu służby zachowała się opinia o nim: "Dobry oficer w sztabie gen., zatrudniony przy marszałku ks. D'Eckmuhl od 7 lat (?). Jego piękna postawa, gorliwość, inteligencja i męstwo, które rozwinęły się we wszystkich okolicznościach, zjednały mu szacunek księcia i armii." Według autora biogramu 14.II.1815 został kawalerem Legii Honorowej. Jeśli nie ma tu błędu w dacie to Mehler otrzymał Legię od Bourbonów w czasie pierwszej restauracji, zapewne w czasie gdy hrabia D'Artois szafował tym odznaczeniem na lewo i prawo. W czasie "Stu dni" był jednym z organizatorów 3 pp. cudzoziemskiej w Soissons. Brał udział w bitwach pod Quatre Bras, Fleurus, i Waterloo. Został zwolniony ze służby 8.VIII.1815 roku. Powrócił do kraju w kolumnie J. Łączyńskiego pełniąc w niej funkcję szefa sztabu. Wstąpił do armii Królestw Polskiego jako major do służby nieliniowej. Wziął udział w Powstaniu Listopadowym. Po upadku powstania pozostał w Warszawie. Zmarł 14.XI.1843. Podobnie ja w przypadku Michała Zadera, Ferynad Mehler górował doświadczeniem nad Czsałwem Moniuszko. Wydaje nam się, że w przypadku Mehlera jego identyfikacja z "Melierem" wymienionym w poemacie i przypisach nastręcza nieco więcej wątpliwości. Sztab korpusu był dość liczny i nie wykluczone, że znajdowały się w nim osoby o podobnie brzmiących nazwiskach.
Jaka była rzeczywista przyczyna niesnasek pomiędzy Moniuszką a jego "prześladowcami" to dziś trudno ustalić. Jednak nieodparcie nasuwa się myśl, że tzw. "fala" w wojsku to nie jest wymysł naszych czasów.
Waldemar Karczmarczyk, Adam Paczuski