Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

S. K I R K O R, POD SZTANDARAMI NAPOLEONA

PO WIELU LATACH

Powrót prochów

Napoleon, stojący samotnie na wysokiej skale, wpatrzony w zachodzące słońce jego chwały, leżące obok zdruzgotane tablice nazw jego zwycięstw, to był obraz, którym władcy starej Europy pragnęli uspokoić siebie i swe ludy. Faktycznie było inaczej. Wciąż drżeli przed tym człowiekiem, choć był więziony pośrodku oceanu, otoczony przez pułk angielskiej piechoty i eskadrę bojową. Bali się nawet jego imienia, jego głosu, jego słów. Wydano ostre zarządzenia, by żadne słowo byłego cesarza Francuzów nie mogło dotrzeć do Europy. Bo nie mogli wyzbyć się wrażenia, że siedzieli na tronach podminowanych wulkanem, którego tłumione wstrząsy groziły wybuchem stale i wszędzie. Nie można było wymazać z dziejów ludzkości Wielkiej Rewolucji francuskiej i jej największych osiągnięć, idei wolności człowieka i równości wobec prawa, rozniesionych po Europie przez orły napoleońskie i zaszczepionych nawet wśród nigdy niepobitych wrogów. Napoleon nie bez słuszności mówił, że Waterloo było klęską nie tylko jego, ale i Anglii, Anglii liberalnej oczywiście. Bo przecież nie minęło wiele więcej, niż cztery lata, jak po Waterloo przyszło Peterloo. Tak nazwano wielką masakrę pod Manchesterem 16 sierpnia 1819 r., gdy na tłum 60.000 ludzi, domagających się reform demokratycznych, szarżowały gwardie miejskie i 15. pułk huzarów, ten sam, który pod generałem Sir C. Grantem bił się pod Waterloo. Według raportów oficjalnych pozostawili za sobą 600 ofiar leżących na ziemi; faktycznie było ich dużo więcej, mężczyzn, kobiet i dzieci.
Mimo wszelkich zabiegów głos jeńca ze Św. Heleny doszedł przecież do Europy. Ujęty w liście gen. Montholona do Sir Hudson Lowe'a, dzięki akcji Santiniego, gen. Wilsona i lorda Hollanda wstrząsnął Anglią i Europą. Pod tym wrażeniem gen. Gneisenau, szef sztabu armii pruskiej pod Waterloo, pisał 17 października 1817 r. do Sir Hudson Lowe'a: "Sławny manuskrypt ze Św. Heleny wywołał sensację skandaliczną ł niebezpieczną w Europie, zwłaszcza we Francji, gdzie, choć, skonfiskowany, był czytany we wszystkich koteriach paryskich i nawet kobiety, zamiast spać ze swymi kochankami, spędzały swe noce dla jego kopiowania. Wielu ludzi światłych uważa, że to sam uzurpator pisał ten manuskrypt, gdyż, choć nie jest niemożliwe naśladować jego styl zwięzły i ognisty, nie byłoby możliwe tchnąć weń cały jego charakter i jego ducha. Pokój we Francji nie jest zabezpieczony, sprawy uległy nawet pogorszeniu. Jak długo oddychać będzie choćby jeden żołnierz Napoleona, jak długo choćby jeden urzędnik jego administracji nie będzie ministrem lub prefektem, nie wróci spokój do tego narodu ambitnego, chciwego i mściwego. Gdyby Bonaparte stanął dziś na ziemi Francji, rządziłby tam bardziej autorytatywnie niż kiedykolwiek i mógłby ponownie wstrząsnąć posadami starej Europy."1) Starej Europy! Jej posady, rozbite przez Napoleona i hasła nowej Francji, nie odrodziły się. Stara Europa zapadła w przeszłość, choć tego obecni władcy uznać jeszcze nie chcieli.
Przyszedł rok 1820 i wstrząsy społeczne, z Wielkiej Rewolucji i wojen napoleońskich zrodzone, objęły Włochy i Hiszpanię, groziły innym krajom Europy. Tym większy strach opanował władców, by głos Napoleona nie dotarł ze Św. Heleny do Europy. Odetchnęli z ulgą na wiadomość, że Napoleon już kona. Umarł 5 maja 1821 r. Ale nawet imię zmarłego cesarza groźbą być się zdało. Więc złożono jego trumnę w mogile pod bezimienną płytą grobową. Nic te zabiegi, nic te ostrożności pomóc nie mogły. Napoleon toczył na Św. Helenie swą ostatnią bitwę i wygrał ją. Siła woli jednego człowieka, siła idei, które on reprezentował, silniejsze się okazały, niż bagnety i działa, których on już nie miał. Przed tą siłą wrogowie Napoleona musieli skapitulować i skłonić głowę przed życzeniem tego, który chciał być pochowany nad brzegiem Sekwany, wśród ludu Francji, który ukochał.
Minęło 25 lat od dnia, w którym okręt Northumberland zarzucił kotwicę w porcie wyspy Św. Heleny, przywożąc tu Napoleona. Minęło dziewiętnaście i pół lat od czasu jego śmierci. Nadchodził dzień, gdy ludność Paryża miała znowu wołać: Vive l'Empereur! Dnia 15 października 1840 r. w porcie Św. Heleny wniesiono na pokład okrętu Belle-Poule trumnę ze zwłokami cesarza Francuzów. W eskorcie do portu maszerowały oddziały angielskie w paradnych mundurach, a gubernator wyspy, stary generał lord Middlemore, szedł za trumną piechotą. Dnia 15 grudnia 1840 r. król Ludwik Filip czekał w Paryżu u wrót kościoła Inwalidów, by wprowadzić tam tę trumnę. W trumnie, umieszczonej na wspaniałym karawanie, Napoleon wracał nad Sekwanę wśród szpalerów nowego wojska, za nim szli weterani jego własnych armii. Grenadierzy, strzelcy konni Gwardii, lansjerzy czerwoni... Nie brakło wśród nich Polaków, nie zapomniano o nich. Książę Adam Czartoryski przesłał im takie zawiadomienia:

9 Grudnia 1840. Paryż.
Stosownie do zawiadomienia odebranego od Marszałka Gerard, dowodzącego wojskiem przy wprowadzeniu zwłok Cesarza NAPOLEONA, - Xiąże Czartoryski ma honor donieść W .................................. że Wojskowi Polscy, którzy służyli za czasów Cesarza Napoleona, mają sobie przeznaczone miejsce w orszaku zaraz po byłej Gwardii Cesarskiej, i że w dzień obchodu mają się zameldować w mundurach, w Courbevoie, Generałowi prowadzącemu oddział b. Gwardii Cesarskiej
2).

Polacy iść mieli za Gwardią Napoleona, co było zaszczytnym wyróżnieniem. Wśród nich byli nie tylko ci, już tylko nieliczni, którzy po wojnach napoleońskich pozostali we Francji, ale także ci, którzy wrócili do Polski Aleksandra i po Powstaniu Listopadowym poszli na emigrację do Francji. Bo krótką była złuda, że sprawa polska nie upadła wraz z upadkiem Napoleona. Jest coś tragicznie wymownego w tym, że za trumną Napoleona posyłał polskich weteranów ten sam książę Adam Czartoryski, który wraz z Aleksandrem chciał tworzyć Polskę antynapoleońską i z takimi planami w lutym 1811 r. jeździł do księcia Józefa Poniatowskiego do Warszawy.
W Courbevoie nad Sekwaną, niedaleko mostu Neuilly, formował się pochód, który miał wprowadzić zwłoki Napoleona do Paryża. W pochodzie wzięło udział przeszło stu Polaków. Brak mundurów, w których okazać się byli powinni, i trudność dla wielu dostania się do stolicy Francji były powodem, że nie było ich więcej3). W opisie obchodu w "Journal des Debats" był taki ustęp:

"Zgodnie z ogłoszonym porządkiem, generałowie i oficerowie niższych stopni wojsk polskich znajdowali się w obchodzie żałobnym Napoleona, postępowali zaraz za szlachetnymi szczątkami Gwardii Cesarskiej, odznaczając się postawą i twarzami prawdziwie żołnierskimi. Widzieliśmy generałów Sierawskiego, Bema, Rybińskiego, Dwernickiego, Skarżyńskiego, Sołtyka, Gawrońskiego, Dembińskiego; między nimi kilku dekorowanych oficerskimi krzyżami Legii Honorowej, a jednego komandorskim; przez wszystkie oddziały gwardii narodowej witani byli głośnymi okrzykami: niech żyje Polska! Niech żyją Polacy!4)

Oficer polski z krzyżem komandorskim Legii Honorowej na piersi, to był pułkownik Jan Paweł Jerzmanowski. Miał on specjalny tytuł by iść za trumną Napoleona. Oficer legionowy, od połowy listopada 1805 r. służył w kawalerii Gwardii, był w bitwie pod Austerlitz. Wszedł do 1. pułku szwoleżerów Gwardii z chwilą jego powstania i tam pozostał do końca. Był ranny wiele razy, odznaczył się w wielu bitwach, w szczególności 27 sierpnia 1813 r. w bitwie pod Dreznem. Był z Napoleonem na Elbie i z nim wrócił do Francji, bił się pod Waterloo. Według relacji, zdaje się wiarygodnych, po drugiej abdykacji Napoleona zgłosił się do niego w Malmaison; nie udał się z nim jednak do Rochefort, gdyż wraz z gen. Drouotem i gen Labédoyerem został pozostawiony we Francji do czasu objęcia tronu Francuzów przez syna Napoleona; dopiero potem mieli udać się do Napoleona do Stanów Zjednoczonych Ameryki5). Los chciał inaczej. Teraz płk Jerzmanowski szedł za trumną Napoleona, przewiezioną Łukiem Triumfalnym, w dół Pól Elizejskich, do kościoła Inwalidów. U sztachet kościoła zatrzymano karawan i dwaj heroldowie, w dziedziniec obróciwszy się, zawołali: "Cesarz"6).
Juliusz Słowacki napisał piękny wiersz "Na sprowadzenie prochów Napoleona"7), kończyły go takie strofy:

Z tronów patrzą szatany przestępne,
Car wygląda blady spoza lodów,
Orły siedzą na trumnie posępne
I ze skrzydeł krew trzęsą narodów.
Orły, niegdyś zdobywcze i dumne,
Już nie patrzą na słońce - lecz w trumnę.
Prochu! prochu! o leż ty spokojny,
Gdy usłyszysz trąby śród odmętu,
Bo nie będzie to hasło do wojny,
Ale hasło pacierzy - lamentu ...
Raz ostatni hetmanisz ty roty!
I zwyciężysz - lecz zwycięstwem Golgoty.

Ale nigdy, o nigdy! choć w ręku
Miałeś berło, świat i szablę nagą,
Nigdy, nigdy nie szedłeś śród jęku
Z tak ogromną litości powagą
Z taką mocą... i z tak dumnym obliczem,
Jak dziś, wielki! gdy powracasz tu niczem.

PRZYPISY

1. W. Forsyth, History of the captivity of Napoleon at St. Helena, London 1853, t. 2, s. 441.
2. Według oryginału z archiwum p. A. Zaremby w Nowym Jorku. Podobne zawiadomienie umieszczone było w piśmie "Trzeci Maj", Paryż, z dnia 12 grudnia 1840, s. 197.
Pismo "Demokrata Polski", Poitiers, w numerze z 21 grudnia 1840, s. 216, umieściło ostry napad na ks. Adama Czartoryskiego za to, że on rozsyłał te zawiadomienia. Wypomniało mu dawne antynapoleońskie stanowisko.
3. "Trzeci Maj", z 21 grudnia 1840, s. 202.
..Demokrata Polski", z 21 grudnia 1840, s. 215.
4. Journal des Débats z 17 grudnia 1840 r. Wymienieni tu generałowie byli wszyscy przed abdykacją Napoleona oficerami armii Księstwa Warszawskiego i z nich tylko Julian Sierawski miał rangę generała brygady z nominacji z dnia 3 lutego 1813 r. Inni byli: Józef Bem porucznikiem artylerii konnej, Maciej Rybiński szefem batalionu, Józef Dwernicki majorem w jeździe, Kazimierz Skarzyński szefem szwadronu, Roman Sołtyk szefem szwadronu, Stanisław Gawroński kapitanem w jeździe. Maciej Dembiński szefem szwadronu. Awansowali w armii Królestwa Polskiego względnie w czasie Powstania Listopadowego.
5. S. Kirkor, Polscy donatariusze Napoleona, Londyn 1974. s. 273-4. S. Kirkor, Les lettres d'un Polonais sur son séjour a Sainte-Hélene auprés de Napoléon, w: "Anternurale", t. XXII, 1978, s. 22.
6. Opis pogrzebu cesarza Napoleona w Paryżu dnia 15 grudnia 1840, wyd. Breitkopfa i Haertela, Lipsk 1841, s. 45.
7. J. Słowacki, Dzieła wybrane, t. l, Warszawa 1954, s. 64-65.

<<< Wstecz     CDN >>>

* * * * * * * * * * * * * * * * * *




Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone