
Gaskończyk
Jan Baptysta Bernadotte rozpoczął karierę wojskową mając siedemnaście lat
jako prosty żołnierz i po dziewięciu latach służby zdołał się wspiąć
na zawrotne wyżyny starszego sierżanta, najprawdopodobniej dlatego, że
wszystkim, czym się wówczas odznaczał, były kształtne kończyny dolne
— towarzysze broni nazywali go „sierżant-piękna nóżka”.
Odkąd tylko poznał Napoleona, intrygował przeciwko niemu i był nawet
zamieszany w spisek z roku 1804. Gdy przechwycono kompromitujące Bernadotte
dokumenty, Bonaparte krzyczał, iż własnoręcznie zastrzeli zdrajcę, lecz
zamiast tego mianował go kolejno: gubernatorem Luizjany, posłem w Waszyngtonie
i marszałkiem Cesarstwa, a w końcu ozdobił wielką wstęgą Legii Honorowej i
wyniósł do godności księcia Ponte-Corvo. Wszystko przez sentyment dla swej
eks-narzeczonej, Dezyderii Clary, która wyszła za pięknonogiego syna
Gaskonii, kiedy utraciła szansę poślubienia pięknorękiego syna Korsyki.
Wszystko to jednak nie usposobiło Gaskończyka życzliwiej wobec Korsykanina,
dalej bruździł mu, gdzie tylko mógł. W roku 1806, pod Auerstaedt, nie
przyszedł z pomocą walczącemu resztką sił korpusowi Davouta, chociaż
znajdował się w odległości dziesięciu kilometrów od pola bitwy. Twierdził,
że nie usłyszał grzmotu dział. Nie usłyszał zaś dlatego, że uprzednio
nie zawiódł go słuch, gdy Davout powiedział o nim: — Ten nędznik
Ponte-Corvo! Popisowym występem Bernadotte`a było jego zachowanie się w roku
1809 pod Wagram. Zakwestionował wówczas cesarski plan batalii, reklamując własny.
Toteż kiedy podczas boju on i jego korpus zaczęli się cofać w popłochu,
Napoleon zatrzymał go pytając, czy to jest właśnie ów genialny manewr, którym
marszałek chciał pobić Austriaków. Sposób, w jaki zareagował na to już po
bitwie Bernadotte, był prawdziwym arcydziełem bezczelności. Wydał mianowicie
bezprawną proklamację, w której całą zasługę za zwycięstwo pod Wagram
przypisał... sobie i swoim żołnierzom. Tego już było Napoleonowi za wiele
— zhańbiony korpus Bernadotte`a został karnie rozwiązany, a on sam wypędzony
z Wielkiej Armii pod pozorem „udania sią do wód”. W roku 1810
Szwedzi, pragnący mieć w kraju jakiegoś żołnierza, obrali go szwedzkim następcą
tronu, dzięki czemu płaksiwa Dezyderia została później królową Szwecji.
Generał Caffarelli wydał o Bernadotcie następującą opinię, z którą
zgadzali się niemal wszyscy, którzy znali Bernadotte`a: „Pochlebca tłumów,
zdradliwy i niebezpieczny nieprzyjaciel”.
W. Łysiak, Cesarski poker