| ||||
| Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni | ||||
|
Śmierć marszałka Berthier Opracował: Kamp |
||
Poniższy tekst bazuje na rozważaniach opublikowanych na forum napoleon-online.de, autorstwa Hansa-Karla Weissa oraz przeprowadzonych przez niego w archiwum miasta Bamberg poszukiwaniach.
"...Berthier, prince de Neuchatel et de Wagram (Louis-Alexandre), marechal de France, ne a Versailles le 20 novembre 1753, se tua a Bamberg (Bavarie) en tombant d'une fenetre du palais soit par suicide, soit, comme certains le pensent, precipite par six hommes masques qui s'etaient introduits dans sa chambre, 1er juin 1815." G.Six - Dictionnaire biographique des generaux & amiraux francais... Śmierć szefa sztabu Wielkiej Armii, najbliższego współpracownika Napoleona i, dzięki niemalże do perfekcji doprowadzonej pracy kierowanego przez niego sztabu, współautora wielu zwycięstw armii francuskiej, nie jest do dzisiaj w pełni wyjaśniona. Wiadomym jest jedynie, że poniósł śmierć wylatując z okna rezydencji książęcej w Bambergu. Niejasne są jednak okoliczności jego śmierci. Wśród możliwych hipotez najczęściej wspominane są trzy możliwości: 1. Wypadek, podczas obserwowania z okna rezydencji maszerujących na zachód wojsk rosyjskich 2. Samobójstwo, jako wyraz niemocy na wieść o powrocie Napoleona z wygnania i rozpoczynającej się kampanii 3. Morderstwo. Dwie z tych hipotez zanotował również w swoim "Słowniku..." G. Six pisząc: "...zginął wypadając z okna pałacu popełniając samobójstwo, albo wyrzucony przez sześciu zamaskowanych osobników, którzy wkradli się do jego pokoju". Nieodmiennie rodzi się wśród zainteresowanych epoką napoleońską pytanie, jaki przebieg miałaby kampania 1815 roku, a w szczególności bitwa pod Waterloo, gdyby u boku Napoleona stał ten genialny organizator? Przypomnijmy: 9 marca 1808 roku Berthier, jak twierdzą niektórzy, na życzenie Cesarza (co mnie osobiście wydaje się bezpodstawne), poślubił księżniczkę Marie Elisabeth in Bayern, córkę księcia Wilhelma in Bayern i siostrzenicę króla Bawarii. Urodzona 5 maja 1784 w Landshut księżniczka, była w dniu ślubu o 30 lat młodsza od francuskiego marszałka.
Gdy 1 marca 1815 roku Napoleon wylądował w zatoce San Juan i rozpoczął swój "lot orła" w kierunku stolicy, Berthier, jak i wielu innych byłych dowódców napoleońskich, udał się z królem Ludwikiem XVIII do Ostendy. "On już nie wróci" - powiedział Napoleon wiosną 1814 roku, gdy Berthier poprosił o urlop. I miał niestety rację. Przybywszy do Ostendy, Berthier pożegnał uciekającego króla i udał się do Bawarii, śladami swojej rodziny przebywającej tam od 19 marca. Dziesięć dni później, 29 marca Berthier zawitał w Bambergu, gdzie zamieszkał w książęcej rezydencji teścia. Już 2.kwietnia marszałek zwraca się z prośbą do króla Bawarii o wydaniu paszportu i pozwolenia na wyjazd do Francji. Jako powód wizyty podana została troska o pozostawione we Francji posiadłości. Ta prośba, z którą Berhier wystąpił w zaledwie trzy dni po przybyciu do Bawarii, budzi zrozumiałe zdziwienie i jest źródłem wielu spekulacji. A może przyczyną był, jak pisze Thiers, fakt nawiązania kontaktu przez Napoleona ze swoim szefem sztabu? W odręcznym piśmie z dnia 13 kwietnia król Maksymilian Józef odmówił wystawienia paszportów, a minister bawarski, hrabia Montgelas zlecił prezydentowi policji w Bambergu, Schauerowi ".... wszystkimi stojącymi do dyspozycji siłami obserwację księcia Wagram oraz w tajemnicy, bez informowania kogokolwiek, uniemożliwienia mu wyjazdu". Prezydent miejscowej policji z wielką sumiennością wykonał polecenie ministra. Poczmistrzowie w Bambergu i okolicy otrzymali zakaz wydawania komukolwiek koni bez zezwolenia prezydenta policji, a 5 policjantom polecono nieustanne, lecz dyskretne, śledzenie poczynania francuskiego marszałka. 18 kwietnia Berthier napisał kolejny list adresowany do króla Bawarii. Tym razem prosił o wystawienie paszportów jedynie dla żony, aby mogła wraz z dziećmi udać się do Francji i nadzorować posiadłości rodziny. Ta prośba została rozpatrzona pozytywnie i 30 kwietnia, o godzinie 15.30 księżna Wagram wraz z dziećmi opuściła Bamberg i udała się, zgodnie z opisaną w paszporcie trasą, przez Szwajcarię do Francji. W swojej sumienności miejscowy prezydent policji posunął się nawet dalej, niż to przewidywała ministerialna dyrektywa. Powóz podróżującej rodziny Berthier został w miejscowości Forchheim ponownie przeszukany, a w Bambergu stanęła pikieta złożona z trzech szwoleżerów, gotowa w każdej chwili zareagować, gdyby książę Wagram próbował wykorzystać wyjazd swojej rodziny i zbiec. Sama księżna też nie zajechała daleko: powóz jej został w Stockach zatrzymany przez gen. ks. Hohenzollerna i po stwierdzeniu (pretekst?), że paszport nie został sygnowany przez ks. Schwarzenberga, skierowany z powrotem do Bambergu. 1 maja marsz.Berthier wystosował list do króla Bawarii, w którym protestował przeciwko takiemu postępowaniu wobec jego rodziny. W odpowiedzi Maksymilian pismem z dnia 5 maja polecał gen. von Rechberg wystąpić do ks. Schwarzenberga o odpowiednią wizę. 24 maja pojawiły się w pobliżu Bambergu wojska rosyjskie. 31.maja książę Wilhelm in Bayern wydał uroczyste przyjęcie na cześć rosyjskiego dowództwa, w którym wziął udział m.in. Barclay de Tolly kwaterujący w leżącej niedaleko Bambergu miejscowści Memmelsdorf. Obecny na przyjęciu generał Osten von Sacken uczynił marszałkowi Berthier wątpliwy komplement, chwaląc go za dotrzymanie wierności królowi Ludwikowi, mimo powrotu Napoleona do Paryża. Słowa te wprawiły księcia Wagram w widoczne zakłopotanie. W tym miejscu kończą się niestety fakty, a zaczynają spekulacje. 1 czerwca marsz.Bertier miał obserwować z najwyższego piętra książęcej rezydencji przemarsz rosyjskiej dywizji kawalerii gen. Korffa. "Właśnie - pisał tego dnia prezydent policji Schauer w liście do ministra Montgelasa - po południu, o godzinie 1 minut 10, książę Wagram wypadł z okna trzeciego piętra tutejszej rezydencji na bruk ulicy Ludwika (Ludwigstrasse) rozbijając sobie głowę. Poinformowany o tym natychmiast przez zaufaną osobę, poleciłem przenieść zwłoki do kaplicy najbliższego kościoła IV dystryktu. Było to zgodne z życzeniem księcia Pana. Przypuszcza się, że książą Wagram chciał zobaczyć z okna pokoju jego dzieci, które udały się właśnie na przejażdżkę, a także przemarsz rosyjskiej brygady kawalerii. Stracił przy tym równowagę i wypadł. Świadkowie donoszą, że słyszeli wołanie o pomoc spadającego; mózg z rozbitej głowy opryskał ścianę na wysokość ponad 6 stóp".
Ostatnią osobą, która widziała Berthiera krótko przed śmiercią była przypuszczalnie opiekunka jego dzieci. W protokole spisanym podczas jej przesłuchania, napisano: "...niniejszym przesłuchiwana bona książęcych dzieci, madame Gallien oświadczyła, co następuje w sprawie ostatnich godzin życia księcia. Według jej słów, książę przed południem 1 czerwca często podchodził do okna i obserwował przez lunetę wojsko rosyjskie. Pomiędzy godziną pierwszą i wpół do drugiej zjawił się w pokoju dzieci i polecił madame Gallien udać się do czekającego powozu. Gdy chciała ubrać dzieciom rękawiczki, książę powtórzył swoje polecenie. Będąc już za drzwiami słyszała, jak wspiął się na stojący bezpośrednio przed parapetem fotel i zawołał: ma pauvre patrie (moja biedna ojczyzna). Później usłyszała odgłos upadającego fotela, wbiegła do pokoju i stwierdziła, że książę wypadł z okna." Być może zatem opiekunka książęcych dzieci była rzeczywiście ostatnią osobą, która widziała Berthiera przed śmiercią. Jej zeznania zostały spisane dopiero w dwa tygodnie później, 14.czerwca. Nieszczęsna opiekunka doznała bowiem szoku i nie nadawała się w dniach po wypadku do przesłuchania. Wątpliwości budzi jednak podawany w powyższych świadectwach fakt obserwowania przez Berthiera z okna rezydencji przemarszu wojsk rosyjskich. Gdyby jednak tak rzeczywiście było, to wypadający z okna marszałek... spadłby na głowy rosyjskich żołnierzy. Zresztą, jak pisali współcześni, przemarsz wojsk przez Bamberg odbywał się nie przebiegającą pod oknami rezydencji Residenzstrasse, lecz odległą o około 75 metrów (w linii powietrznej) Sandstrasse. Ulica ta jest gęsto zabudowana i prawie niewidoczna z okien rezydencji. I czy marszałek musiał przysuwać fotel do okna, aby z niego wyjrzeć? Wysokość parapetu w tym pokoju wynosi, jak podaje Gambiez, 1,07m, żadna przeszkoda dla dorosłego mężczyzny. A może marszałek przewrócił fotel wypadając z okna, próbując w ostatniej chwili zapobiec wypadnięciu? Gdy lokalna gazeta "Bamberger Volksblatt" w swoim wydaniu z dnia 14 grudnia 1938 roku opublikowała artykuł, przypominający śmierć francuskiego marszałka, do redakcji zgłosiła się kobieta, która udzieliła dodatkowych informacji w tej tajemniczej sprawie. W opublikowanym 18.grudnia na łamach gazety artykule czytamy: "... między innymi opowiedziała nam wdowa radcy tajnego, Petera Fleischmanna, że ojciec jej zmarłego przed 10 laty męża, nauczyciel Fleischmann, podczas swojego pobytu służbowego w Bambergu, był przypadkowym świadkiem tego wydarzenia. Widział on na własne oczy upadek Berthiera i przypominał sobie, że wziął nawet do ręki część czaszki, która rozbita, leżała wokół zniekształconego ciała". Tyle świadkowie. Wprawdzie nikt dokładnie nie widział przebiegu zdarzenia, ale nie ma mowy o obecności zamaskowanych osobników, tak często wspominanych przez różne źródła. Informuje o tym również, wydawałoby się, zawierająca jedynie sprawdzone informacje, Grande Encyclopedie. A zatem: wypadek czy samobójstwo? Pogłoski o samobójczej śmierci francuskiego marszałka zrodziły się niemal natychmiast po jego śmierci. Świadczyć może o tym zrobiona ołówkiem adnotacja na marginesie raportu Schauera: "...po tym jak książę Wagram sam zakończył obserwację jego osoby". Zwolennikiem hipotezy o samobójczej śmierci wydaje się być również Gambiez, który napisał: "...pour cette derniere hypothese s'il n'y a pas de preuves, il existe tout au moins de fortes présomptions ; d'abord l'état dépressif du maréchal depuis le retour de l'Empereur". (Gambiez, str. 212 / 213). Z pewnością nie był marszałek Berthier w ostatnich dniach życia w najlepszym nastroju: wieści dochodzące z Francji, ograniczenie własnej swobody, wyjazd rodziny, który nie doszedł do skutku, to wszystko nie mogło korzystnie wpłynąć na samopoczucie psychiczne byłego szefa sztabu Wielkiej Armii. Ale czy wydarzenia te mogły doprowadzić do tak głębokiej depresji psychicznej, która skłoniłaby go do popełnienia samobójstwa? Ostatnie listy napisane przez Berthiera do króla Bawarii nie świadczą o jakichkolwiek zaburzeniach umysłowych, a opiekujący się nim lekarz pałacowy, doktor Ziegler stwierdził jedynie, że Berthier w ostatnich dniach przed śmiercią skarżył się jedynie na bóle żołądka i wątroby, wywołujące czasami zawroty głowy. Również w osobistych notatkach marszałka nie znaleziono żadnych wskazówek świadczących o zachwianiu równowagi psychicznej, które mogłyby być przyczyną ewentualnego samobójstwa. Notatki te, przewiezione w zalakowanej kopercie do kancelarii królewskiej w Monachium, zostały po kilku dniach zwrócone rodzinie. Spekulowano również, że próby uzyskania przez Berthiera paszportów na wyjazd do Francji miały na celu połączenie się z Napoleonem. W obliczu tych pogłosek teść Berthiera, książę Wilhelm in Bayern napisał 16 czerwca list do hrabiego Montgelasa, w którym zaręczał: "...niech Pan przyjmie, Panie Hrabio moje oświadczenie, które poręczam moim honorem, że książę Wagram ani bezpośrednio ani pośrednio nie utrzymywał kontaktów z Napoleonem i jego poplecznikami i nie miał żadnych innych zamiarów, jak życie w zaciszu swojej rodziny". W osobistych notatkach Bertiera nie znaleziono żadnego śladu potwierdzającego przypuszczenia, jakoby Berthier utrzymywał listowny kontakt z Napoleonem. Bo przecież, gdyby nosił się on z zamiarem powrotu w szeregi armii napoleońskiej, mógłby to uczynić już wcześniej, w Ostendzie, skąd, jak pisałem już wcześniej, udał się do Bambergu, a nie do Francji, na spotkanie Napoleona. Berthier nie nosił się też z zamiarem walki po stronie króla Ludwika XVIII. Na list królewski, napisany 12.maja, z żądaniem natychmiastowego stawienia się u jego boku, Berthier odpowiedział, że został zwolniony z armii i nie nosi się z zamiarem powrotu do aktywnej służby (list z 22.maja 1815). Z powrotem księcia Wagram w szeregi armii napoleońskiej nie liczyli też poważnie koalicjanci. Zarządzenia bawarskiego ministra Montgelasa ograniczały się jedynie do dyskretnej obserwacji, a nie postawienia u drzwi książęcych pokoi warty, czy nawet uwięzienia marszałka. Stąd też bezpodstawne wydaje mi się twierdzenie wyrażone w renomowanym "Słowniku..." Tularda : "...pour l'empecher de se rallier a l'Empereur, les Alliés le retiennent prisonnier" (Gambiez; Tulard- Dictionnaire, str. 212).
Pogrzeb księcia Wagram odbył się 5 czerwca 1815 roku w katedrze w Bamberg. Kilka dni po uroczystości żałobnej orszak pogrzebowy, udał się do zamku Banz, posiadłości księcia Wilhelma, gdzie złożono trumnę. Jak na ironię losu ostatnią swoją podróż Berthier odbył "w towarzystwie" stacjonujących w pobliżu oddziałów rosyjskiej kawalerii i piechoty. Doczesne szczątki Berthiera spoczywały w krypcie zamku Banz do roku 1884, kiedy to, wraz z trumną zmarłej w 1849 żony, przewiezione zostały do krypty rodziny Wittelsbach nad jeziorem Tegern w Bawarii, gdzie spoczywają do dzisiaj. Na zakończenie krótka uwaga: zdecydowałem się na zachowanie w tekście oryginalnej, niemieckiej pisowni nazwisk bawarskiej rodziny Berthiera (Marie Elisabeth in Bayern/Wilhelm in Bayern). Często bowiem nazwiska te uzupełniane są słowami: księżniczka bawarska/książę bawarski, co jest moim zdaniem błędne. Sformułowanie "in Bayern" - "w Bawarii", oznacza bowiem, że nie chodzi tutaj o władcę Bawarii i jego rodzinę, lecz jedynie osoby z nim spokrewnione. W tekście wykorzystano: Gambiez, Général Berthier zawarte w: Dictionnaire Napoléon, Tulard (Éditeur), 2 vol. Paris 1999, (1. vol. A - H) pp. 210-213. G.Six, Dictionnaire biographique des generaux & amiraux francais de la Revolution et de L'Empire, Paris 1934 Dla potrzeb serwisu opracował: Kamp |
||
|
|
||||||||||||
|
||||||||||||