Teraz jest 22 paź 2019, o 11:27

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 27 wrz 2013, o 07:26 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1240
Chciałbym przypomnieć, że można sięgnąć także do artykułów p. Doktor w "Zeszytach Raszyńskich". W ich ostatnim wydaniu - 1(9)/2013 są dwa: na temat Leopolda Lafontaine'a oraz "Z polskim ambulansem do Moskwy... Służba zdrowia wojsk Księstwa Warszawskiego w 1812".
pzdr - apacz

_________________
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
Stendhal


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 wrz 2013, o 10:44 
Offline
Caporal-Fourrier
Caporal-Fourrier

Dołączył(a): 26 sty 2012, o 00:39
Posty: 87
Baldauf napisał(a):
bonzo napisał(a):
Potencjał na sukces taka pozycja miała by duży. Ja już obiecuję, że jeśli się pojawi, to ją nabędę

BONZO przemiły.
Chyba się znamy bo z 12 Pułkiem Piechoty los mnie parę razy zetknął. Dziękuję za komplement i zachętę, ale napiszę szczerze jest to rzecz bardzo trudna. Nie dlatego, że nie mam czasu czy materiałów, ale ze względów środowiskowych. Nawet we Francji Prof. Jean Marchioni (nota bene jeden z najlepszych znawców biografii J.D. Larrey'a i autor książki o Nim) napisał biografię J. D. Larrey'a w wersji zbeletryzowanej (Nagroda Val-de-Grace 2003/4) żeby się nie narażać utytułowanemu gronu. To że są błędy w innych dziełach to nikogo nie obchodzi, najważniejsze by o historii pisał historyk, zaś lekarz, inżynier czy naukowiec z innej dyscypliny o swoich zagadnieniach zawodowych (i to współczesnych nie historycznych). Dopiero od niedawna po wielu mniej lub bardziej "...naciąganych..." koncepcjach co sprawiło ów potworny mróz w czasie odwrotu spod Moskwy "...przeproszono się..." z pogodowymi modelami numerycznymi gdzie okazało się, iż była to erupcja wulkanu w strefie pasatowej.
Próbowałam pisać - m. in. do czasopism zajmujących się historią medycyny, ale odzew był znikomy poza "Medycyną Nowożytną" gdzie zamieszczono klika moich tekstów. Podobnie jest na mojej uczelni gdzie ukazał się esej o J.D. Larrey. Oto link do tego tekstu http://mdw.wum.edu.pl/12-2012. Wiele sobie obiecuję po możności zamieszczania w tomie esejów jaki ma ukazać się pod auspicjami "NapoleonV". Być może zachcą coś więcej.


Znamy się, a jakże. Choć pewnie nie rozpoznałaby mnie Pani na ulicy, spotkaliśmy się. Miałem przyjemność być opatrywanym przez Panią na będomińskim "pobojowisku" :)
Co do samej pracy. Wszystko sprowadza się do obrania sobie tzw grupy targetowej. Felietony, rozprawy, eseje, choćby najciekawsze, jeśli są kierowane do złej grupy, nie odbiją się głośnym echem. Jeśli byśmy spróbowali zaś arkana sztuki medycznej sprowadzić do poziomu dla lekarzy i adeptów medycyny wręcz prymitywnego, ale zrozumiałego dla historyków i miłośników dziejów dawnych, odzew mógł by być większy.
"Stulecie chirurgów" jest książką, która często pojawia się w rozmowach ludzi nie parających się medycyną i pokrewnymi jej tematami.
Naturalnie, niczego nie próbuję wmusić. Wyrażam tylko swoje zdanie i deklaruję gotowość nabycia pozycji, jeśli się pojawi. :)

apacz napisał(a):
Chciałbym przypomnieć, że można sięgnąć także do artykułów p. Doktor w "Zeszytach Raszyńskich". W ich ostatnim wydaniu - 1(9)/2013 są dwa: na temat Leopolda Lafontaine'a oraz "Z polskim ambulansem do Moskwy... Służba zdrowia wojsk Księstwa Warszawskiego w 1812".
pzdr - apacz


Z "Zeszytami Raszyńskimi" jest jak z Yeti. Są ludzie, którzy je widują, ale nie można tak po prostu pójść do lasu (księgarni) i zobaczyć :).

_________________
http://www.facebook.com/33deligne


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 wrz 2013, o 19:24 
BONZO przemiły.
Pozdrowienia dla "...ranionego..." z Będomina. Zgadzam się z argumentami, lecz przykład "Stulecia chirurgów" nie jest tu najlepszym przykładem. I w tej pozycji i w "Tryumfie..." czyli części dalszej są błędy merytoryczne, które przy tak komunikatywnym języku i takiej sugestywności łatwo uchodzą uwadze i później - nawet studenci medycyny w ramach zajęć z historii tego przedmiotu operują nimi.
Myślę, iż tekst o polskiej chirurgii wojennej w początkach XIX wieku ujrzy światło dzienne pod koniec przyszłego roku - mam szkic, teraz kwestia dokumentów, aparatu krytycznego, bibliografii nie tylko polskiej ale i obcojęzycznej oraz porządków w tym co już napisałam.
Być może, poza moją macierzystą uczelnią ktoś zechce to wydać.
...a teraz coś dla GIPSY przezacnego.
Któż by się spodziewał - to w nawiązaniu do totalnego braku środków znieczulających. Mamy październik 1813 roku, równo 200 lat.
I cóż pisze Sergent Faucheur - Souvenirs de campagne du sergent Faucheur
Bibliothèque napoléonienne Taillandier 2004 s. 241
"...Chirurg pułku przemył ranę wodą, włożył szarpie mocno obandażował moją nogę i powiedział mi, że nie powinienem się martwić bo szybko się zagoi. Kazał mi przełknąć coś co pachniało wódką i po chwili już spałem...". To "...coś..." to była nalewka Hoffmanna czyli 2/3 mocnej wódki + 1/3 eteru. Można spać po tym jak przysłowiowy "...suseł...". I pytanie - lekarz to miał w manierce ze sobą, manierki zachowały się (są w muzeum Armii i na Val-de-Grace w Paryżu, są w Emperi) miarki również, pamiętnik proszę spojrzeć na rok wydania i edytora, świetny z aparatem krytycznym i odnośnikami niczym praca naukowa.
...ale może lepiej powielać "...nie znali i nie używali...".
Sama jestem ciekawa ilu żołnierzom ów medyk spod Lipska uratował życie. Pamięci Jego i Jemu podobnych są poświęcone tablice na Val-de-Grace w hallu przy bibliotece.
Pozdrowienia.


Góra
  
 
PostNapisane: 28 wrz 2013, o 15:54 
Offline
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 07:27
Posty: 595
Cytuj:
Otóż doczekał się... I to nie jednego ;)

Dziekuje Ksiaze za te zdjecia pomnikow Dr. Larrey'a, lzej mi sie na duszy zrobilo, bo swiadczy to o tym ze Francuzi jednak nie zapomnieli o najslawniejszym lekarzu epoki napoleonskiej .....

Cytuj:
Zestaw podstawowy składał się z 32 bądź 34 instrumentów i były to trzy noże

Na tych zdjeciach wydac wyraznie ze w zestawie lekarskim sa az cztery pily o roznych wymiarach do amputacji konczyn. Skad sie w takim razie biora takie brednie w ksiazkach, ze lekarze zaopatrywali sie w przypadkowych sklepach w prymitywne narzedzia takie jak np. pila stolarska?

Cytuj:
Dziękuję za komplement i zachętę, ale napiszę szczerze jest to rzecz bardzo trudna.

Popieram Bonzo i rowniez zachecam. "Bo wszystko co wielkie i piekne rodzi sie w bolesciach."
NEVER, NEVER, NEVER GIVE UP.

Cytuj:
w nawiązaniu do totalnego braku środków znieczulających.

Ta nalewka Hoffmanna to troche dziwne polaczenie wodki z eterem. Nie kwestionuje ze to nie dziala, tylko z wlasnego doswiadczenia wiem (w mlodosci trenowalem boks w KS Burza - Wroclaw) ze eter uzywa sie raczej do cucenia, odzyskania swiadomosci i do dzisiaj podaje sie eter bokserom po ciezkim (nakautujacym) ciosie. Natomiast wodka, ma tendencje usypiajace o ile jest uzyta w duzej ilosci. Droga Pani Doktor, prosze mnie zle nie zrozumiec, ja nie probuje sie wymadrzac bo nie mam zielonego pojecia o medycynie, tylko probuje zrozumiec jak to dzialalo. Czasami mi sie zdarza ze sam "dezenfekuje" gardlo wodka, oczywiscie bez eteru, ale mnie to nigdy nie usypia.

Droga Pani Doktor, jeszcze jedno pytanie. Czy lekarze i sanitariusze podczas wojen napoleonskich byli w jakis widoczny sposob oznakowani? Tak zeby do nich nie strzelano? Na zalaczonych obrazkach nie widac zadnych szczegolnych oznaczen ktore by odroznialo sluzbe sanitarna od regularnego wojska.
Malo tego, wyraznie widac ze oficerowie/lekarze nosza szpady lub szable. We wspolczesnych wojskach sluzba sanitarna nie posiada broni i jest oznakowana czerwonym krzyzem.

Service de Sante
Załącznik:
service de sant.jpg


Pozdrawiam serdecznie
Gipsy


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
"Najjasniejszy Panie, Trzeci Korpus bedzie dla Ciebie zawsze tym, czym Legia Dziesiata dla Cezara".
Marszalek - Ludwik Davout


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 wrz 2013, o 19:24 
Gipsy napisał(a):
Na tych zdjeciach wydac wyraznie ze w zestawie lekarskim sa az cztery pily o roznych wymiarach do amputacji konczyn. Skad sie w takim razie biora takie brednie w ksiazkach, ze lekarze zaopatrywali sie w przypadkowych sklepach w prymitywne narzedzia takie jak np. pila stolarska?

GIPSY przezacny.
Jak wspomniałam to był rozłożony cały duży zestaw. Takich pięknych i bardzo ostrych (moja datowana w laboratorium przy hucie w Łaziskach ma już 200 lat - powstała między 1810 - 1815 - a nie powiem, "...zawarcie znajomości..." z ostrzem kończy się różnej głębokości ranką, leczę właśnie po ubiegłotygodniowej konferencji w Jabłonnie) piłek było pięć lub siedem. Cztery te tzw. rozporowe (z wymienianymi brzeszczotami) o bardzo ciężkiej ramie - ozdabiane gałką, jedna szeroka (i tu widzę "...punkt wyjścia..." do bzdur o "...piłkach stolarskich...", dysponuję takową, datowana w pracowni konserwacji metali w Paryżu została przez mnie nabyta po prostu z płachty na ulicy przy bazarze na ul. Banacha, wszyscy myśleli, że kupuję do drewna, kosztowała grosze, ale układ ząbków kazał mi się zastanowić co to jest faktycznie, znajomy stolarz od razu zwrócił mi uwagę, że coś jest "...nie tak...", ale na pierwszy rzut oka przypomina piłkę do drewna i na ogół na pokazach budzi właśnie takie "...książkowe..." skojarzenia) i jedna lub dwie precyzyjne do resekcji fragmentów kostnych. "...na szybko..." używano też piłki włosowej w formie wstążeczki do której była prowadnica, zaś medyk na ogół na stałe, nosił na palcu specjalny pierścień. A jeśli miał znajomych - hm... "...z przeszłością..." to i miał piłkę włosówkę typu "...do krat...". Takie cudeńko mieli i J. D. Larrey i L-V.Lagneau.. To tnie błyskawicznie.
Co do "...liquor anodynus minerale de Hoffmanni...". Owszem eter świetnie cuci - bo jest lotny i momentalnie paruje. To zimno budzi a nie ciecz. Podany z alkoholem, z którym działa synergistycznie działa usypiająco. Tan samo wchłania się z błon śluzowych przewodu pokarmowego co i dróg oddechowych.
...no i wreszcie na sam koniec. W czasach wojen napoleońskich medycy niemieli żadnych oznakowani. Wielokrotnie - w tym zimą 1806/07 w Warszawie - J.D. Larrey i P-Fr.Percy przedkładali memoranda o nietykalności osobistej ratujących rannych na polu bitwy. Najbardziej przeciw byli Austriacy.
Rzeczywiście - choć znów obrazek jest piękną kompilacją - mieli broń, no i jako znawcy anatomii potrafili zrobić z niej użytek nawet w momencie bardzo "...gorącym...". W Hiszpanii jeden z polskich lekarzy zaatakowany właśnie na pobojowisku przez kilkunastu Anglików mało, że im "...spuścił lanie..." to jeszcze zdobył "...płomień..." na trąbkę (jest w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie). Ale - niestety nie pamiętam dokładnie tytułu tej monografii gdzie jest ten szczegół - swoich adwersarzy ładnie opatrzył.
W załączeniu jeszcze jeden "...piłkowy..." argument. Rycina z 1817 roku - narzędzia nie zmieniały się wówczas co tydzień - z typową piłką prostą. Czy nie podobna do stolarskiej.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
  
 
PostNapisane: 29 wrz 2013, o 23:32 
Offline
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 13:53
Posty: 896
Cytuj:
Na tych zdjeciach wydac wyraznie ze w zestawie lekarskim sa az cztery pily o roznych wymiarach do amputacji konczyn. Skad sie w takim razie biora takie brednie w ksiazkach, ze lekarze zaopatrywali sie w przypadkowych sklepach w prymitywne narzedzia takie jak np. pila stolarska?
Nie wiem jak inne, ale ta akurat "brednia" wzięła się od samego Percy'ego.

_________________
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa... :(


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2013, o 12:00 
Offline
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 07:27
Posty: 595
Cytuj:
Nie wiem jak inne, ale ta akurat "brednia" wzięła się od samego Percy'ego.

Duroc, o ile masz na mysli ten cytat z "Bernadotte", to nie wiadomo na ile on jest wiarygodny. Margarette Beckman nie podaje zadnych przypisow. Powoluje sie na pamietniki Percy'ego ale na koncu ksiazki w wykazie listy opracowan, nie wymienia jego pamietnikow.
Nie przypuszczam zeby najslynniejszy obok Larrey'a naczelny chirurg w armii francuskiej nie posiadal osobistego podstawowego zestawu przyrzadow chirurgicznych. A jak P.Doktor nam tu zademonstrowala zdjecia tych zestawow, to wyglada na to ze lekarze byli nawet niezli wyposazeni.

Cytuj:
Rycina z 1817 roku - narzędzia nie zmieniały się wówczas co tydzień - z typową piłką prostą. Czy nie podobna do stolarskiej.

Ta pila na pozycji 2-giej. Nie tylko ze podobna ale nawet trudno sobie wyobrazic ze to jest pila lekarska ktora sluzyla do przeprowadzania amputacji.

Ponizej ksiazka, ktora prawdopodobnie wyjasnia wszelkie watpliwosci umundurowania sluzb medycznych w wojsku francuskim.
Załącznik:
Etat-major et service de sante.jpg

Załącznik:
Etat-major et service de sante 2.jpg

Ale jak wygladaly mundury w wojskach Ksiestwa Warszawskiego?

Pzdr.
Gipsy


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
"Najjasniejszy Panie, Trzeci Korpus bedzie dla Ciebie zawsze tym, czym Legia Dziesiata dla Cezara".
Marszalek - Ludwik Davout


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2013, o 13:32 
Offline
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 13:53
Posty: 896
Nie, nie mam na myśli laurki na cześć Pontecorvo... ;)

Niedawno przetłumaczyłem dla NapoleonV pozycję Georgesa Lechartiera o służbach tyłowych Wielkiej Armii w kampanii 1806-1807. Są tam także rozdziały poświęcone służbie zdrowia i m.in. jej funkcjonowaniu. Jednym z głównych źródeł dla autora był dziennik Percy'ego. To sam naczelny chirurg Wielkiej Armii napisał, że po bitwie pod Schleiz kupił żelazną piłę, zarekwirował płótno na bandaże i "hereusement" ;) znalazł w szpitalu skrzynkę z instrumentami.

Pozdr

_________________
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa... :(


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2013, o 17:37 
Duroc napisał(a):
Niedawno przetłumaczyłem dla NapoleonV pozycję Georgesa Lechartiera o służbach tyłowych Wielkiej Armii w kampanii 1806-1807. Są tam także rozdziały poświęcone służbie zdrowia i m.in. jej funkcjonowaniu. Jednym z głównych źródeł dla autora był dziennik Percy'ego. To sam naczelny chirurg Wielkiej Armii napisał, że po bitwie pod Schleiz kupił żelazną piłę, zarekwirował płótno na bandaże i "hereusement" znalazł w szpitalu skrzynkę z instrumentami.

Mon Marechal
...ależ to zupełnie normalne. Te narzędzia ktoś przecież produkował. Np. Solingen to nie tylko ostrza szpad czy szabli, ale doskonałe skalpele i "...bistouri..." małe noże do cięć precyzyjnych, więc każdy medyk wzdychał do czegoś tak ostrego i tak twardego zarazem. Z bardzo dobrych narzędzi słynęła cała Bawaria, zaś szkło apteczne to Dolny Śląsk i pogranicze czeskie. Wyśmienite drobne instrumenty okulistyczne to również Łużyce (Cottbus - Chociebuż). Była okazja to się kupowało dla siebie, a często - np. J. D. Larrey jest jednocześnie konstruktorem piłki do przecinania więzadeł pierwszą najprawdopodobniej wykuto Mu w St.Etienne - podpowiadało nożownikowi co by się chciało mieć. Moim zdaniem autorzy współcześni patrzą na tamte czasy współczesnymi oczami, a dużo łatwiej jest napisać "...że nie było..." niż przyjrzeć się rzeczywistości.
P-Fr. Percy - że też zapomniałam Jego pamiętników - przypuszczalnie trafił na jakiegoś dobrego fachowca, który kuł brzeszczoty do pił rozporowych (a może i coś niezbyt legalnego "...po drodze...") i po prostu uzupełnił sobie braki. Taki brzeszczot wytrzymywał dość długo, ale biorąc pod uwagę, że był średni raz dziennie wypalany po jakimś czasie pękał. A w języku francuskim "...scie..." to piłka obojętnie czy płaska czy z brzeszczotem. Gdyby napisał "...lame de scie..." - a to by dziś nie było tego bałaganu.
Ta "...skrzynka z narzędziami..." jest dla mnie dużo bardziej ciekawa.
GIPSY przezacny.
Cieszę się, iż piłka się podobała. Mojej nawet nie mogę sfotografować, bo właśnie leży jako część ekspozycji, lecz nic straconego. Mundury Księstwa - niebawem, ale "...zdechło..." mi zasilanie w laptopie gdzie mam dokumentację (drobiazg musze wymienić ładowarkę).
Dziś za to - dla Was Mon Marechal również rozmaite piłki.
Na pierwszym trzy piłki brzeszczotowe własność P-Fr. Percy dziś w zbiorach Val-de-Grace. Proszę zwrócić uwagę na rękojeść pierwszej. To jest przeróbka z piłki płaskiej - Percy nie był zbyt silny i używał lżejszych narzędzi.
Na drugim - :oops: za jakość ale zdjęcie zrobiłam aparatem w telefonie komórkowym - dwie "...ambulansowe..." (jedna - ta dolna obecnie jest moja). W górnej pękło ostrze - gdzieś "...po drodze..." w kuźni, a może i u artylerzystów wkuto dłuższy brzeszczot.
Smutny temat, ale myślę, iż potrzebny.
Pozdrowienia serdeczne


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
  
 
PostNapisane: 30 wrz 2013, o 23:37 
Offline
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 13:53
Posty: 896
Napisał "scie de quincaillier" ;)

Pozdr

_________________
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa... :(


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL