Teraz jest 17 paź 2019, o 11:56

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 1 paź 2013, o 17:05 
Mon Marechal
I mamy jeszcze brak szacunku dla bogactwa języka francuskiego u naszych "...producentów..." historycznych bubli.
W języku francuskim kowal ma tyleż określeń co i obowiązków bo jest i forgeron w odmianie wojskowej maréchal-ferrant
czyli specjaliści od podków i haceli, jest burineur czyli kowal od zamków, krat i bram bardziej ślusarz niż kowal i wreszcie ferronnier czasem z dodatkiem maréchal wykonujący metalowe dekoracje czyli te cudeńka z żelaza.
A tu nasz P-Fr. Percy złożył wizytę u nożownika (współcześnie jest to sprzedawca wyrobów żelaznych i tak figuruje w słownikach do końca XIX wieku to były noże i wyroby raczej precyzyjne) myślę, że jeśli trafił na warsztat, a takowe bywały przy sklepach, ostrzono, naprawiano i przekuwano, to na jednym ostrzu się nie skończyło. Zastanawiam się czy w którejś z tych piłek na zdjęciu nie siedzi właśnie to zakupione w 1806 roku. Przy tej największej leży nawet zapasowy brzeszczot.
...pozwalam sobie popuścić "...wodze fantazji..." i widzę naszego Bohatera jak przegląda na blacie ze lśniącego dębowego drewna świeżo wyjęte z "...zamczystej szafy..." brzeszczoty, zaś prze szeroko otwarte drzwi widać palenisko przy którym czeladnik dziarsko rozgrzewa kolejny do dopasowania. Zaś "...pryncypał..." na małym kowadełku skuwa już rozgrzany. "...Herr Doktor widerstehen viele Jahre..." pomrukuje z saksońskim akcentem.
Castiglione przezacny - przepraszam... :oops:


Góra
  
 
PostNapisane: 2 paź 2013, o 17:36 
GIPSY - z podzięką za cierpliwość.
Umundurowanie medyka wojskowego na obrazku Romana Rupniewskiego (zbiory Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)
Obok niego oficer "...od weteranów...".
Pozdrowienia serdeczne


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
  
 
PostNapisane: 2 paź 2013, o 21:59 
Offline
Roi de Danemark
Roi de Danemark
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2010, o 23:58
Posty: 718
Rupniewski to niestety w tym wypadku niezbyt wiarygodne źródło. Mundury urzędników zdrowia, w tym lekarzy i chirurgów były chabrowe. Niżej wyjątek z odnośnych przepisów.


PRZEPISY UBIORÓW DLA WOYSK I ADMINISTRACYÓW WOJENNYCH XSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO (z 3 września 1810 roku)

T Y T U Ł XX .

Przepis Ubioru dla Urzędników Zdrowia

A r t y k u ł 1 .

U b i ó r .

Mundur galowy Urzędników Zdrowia przy Armii, Szpitalach Woyskowych, i Korpusach będących składa się z Fraka sukiennego koloru habru, czyli iasno granatowego. Kamizelka dla Lekarzy będzie koloru tegoż co i frak; dla Chirurgów ponsowa a dla Aptekarzy ciemno-zielona sukienna. Spodnie dla wszystkich Urzędników Zdrowia będą z tegoż sukna co i frak. Kołnierz i łapki u rękawów bydź powinny z aksamitu dla Lekarzy z czarnego, dla Chirurgów z Ponsowego, a dla Aptekarzy z ciemno-zielonego. Guziki metalowe żółte, na których znaydować się ma robotą wypukłą: snopek z trzech lasek okręcony wężem Epidaura, na snopku zaś zwierciadło rostropności, to związane ieszcze gałązką dębową z laurem; króy i forma munduru, ilość guzików, zapinanie, chustka na szyię, Kapelusz, Kokarda, Bóty, Ostrogi i sprzączki do trzewików tak, iak przepis w Artyk: 1. dla Inspektorów Popisów.

Mundur mały czyli codzienny, iest: Frak tymże samym kroiem i formą zrobiony iak mundur galowy, wyiąwszy, że kołnierz bydź powinien odwiiany i kieszenie z tyłu w fałdach. Kołnierz i łapki u rękawów z aksamitu koloru stanowiącego rodzay Służby.

Surdut z tegoż sukna iak frak, Kołnierz i wyłogi z aksamitu podług rodzaiu służby, z resztą tak, iak przepisano dla Inspektorów Popisów, w Art: 1.

Płaszcz z tegoż sukna co frak, obwód Kołnierzowy mieć ma galon złoty na półtora cala szeroki, Kołnierz i łapki z aksamitu podług rodzaiu służby. W lecie nosić można Kamizelkę i spodnie nie sukienne, lecz z białey dymy lub z nankinu.

A r t y k u ł 2.

Znaki Różnicy.

Urzędnicy zdrowia różnić się będą stosownie do Klass i Służby, haftem złotym w kształt galona w deseń liścia burakowego okręconego wężem Epidauryiskim (Fig: 14.), tudzież felcechem. Paski zaś iedwabne na taśmie od felcecha (o których niżey wyszczególnione będzie) różniące Stopni Urzędników zdrowia, będą dla Lekarzy czarne, dla Chirurgów ponsowe a dla Aptekarzy zielone.

Członki Rady zdrowia i Inspektorowie Generalni Służby zdrowia, mieć powinni na mundurze galowym haft złoty półtora cala szeroki, w około sukni z wierzchu, na połach z tyłu i na fałdach; podwóyny haft na Kołnierzu, łapkach u rękawów i na kieszeniach bocznych, na ieden cal szeroki. Na Mundurze zaś małym iako Surducie podwóyny tylko haft będzie na Kołnierzu i łapkach u rękawów. - Felcech z bulionami.

Lekarze, Chirurgowie, i Aptekarze Naczelni, mieć będą mundur galowy iak Inspektorowie Generalni, z tą tylko różnicą, iż na Kołnierzu, łapkach u rękawów i kieszeniach bocznych, haft tylko będzie poiedyńczy. Na mundurze zaś małym i Surducie poiedyńczy haft na Kołnierzu i łapkach u rękawów. Felcech z bulionami. - Lekarze, Chirurgowie i Aptekarze mieć maią podług stopni. -

1szey Klassy: 9 hafcików (Boutonniere Fig: 15.) z przodu Fraka, 2 na Kołnierzu, 3 na łapkach u rękawa, i 3 na kieszeniach bocznych. - U małego Munduru i Surduta na Kołnierzu 2 Hafciki, i na łapkach 3 hafciki. Felcech z cienkiey franzelki.

2giey Klassy: 2 hafciki na Kołnierzu, 3 na łapkach u rękawa, 3 na klapach od kieszeni bocznych, a żaden na przodkach; u małego munduru i surduta tylko dwa hafciki na kołnierzu. Felcech z cienką franzelką, maiący w środku taśmy pasek iedwabny szerokości pół cala maiący.

3iey Klassy: 2 hafciki na Kołnierzu tylko; u małego munduru i surduta ieden hafcik na kołnierzu. Felcech z cienką franzelką, a po obydwóch brzegach taśmy pasek iedwabny, szerokości ćwierć cala.

Chirurgowie Korpusów, nosić będą Mundur takiż sam iak powyżey przepisano dla Chirurgów, z tąż samą liczbą hafcików ustanowioną dla każdey Klassy, z tą tylko różnicą, że guziki u Munduru powinny mieć też same i tymże Numerem, iakie ma Korpus lub Pułk przy którym zostaią.

Urzędnicy zdrowia wysłużeni pensyonowani, będą mogli nosić Mundur sposobem wyżey opisanym, wyiąwszy Kołnierz i Mankiety, które bydź powinny z aksmitu karmazynowego, Mundur cały bez żadnych haftów.

Urzędnicy zdrowia wysłużeni niepensyonowani, nie mogą nosić żadnego munduru.

Uczniowie Chirurgii, i Apteki, czyli nadkompletni przy Szpitalach Woyskowych, mogą nosić Mundur z Kołnierzem sposobem powyżey opisanym, z guzikami mundurowemi, ale bez żadnych haftów.

A r t y k u ł 3.

B r o ń .

Jak przepis dla Inspektorów popisów w Art: 3. z różnicą, że haft u pasa do Szpady poiedyńczy.

A r t y k u ł 4.

Ekwipaż Konny .

Siodło Francuzkie ze skóry cielęcey lakierowaney, czaprak i kapy od Olstrów z sukna tegoż koloru iak mundur, bydź powinny obszyte galonem złotym, na półtrzecia cale szerokim, dla Inspektorów Generalnych; na 2 cale dla Urzędników Naczelnych; na półtora cala, dla Urzędników 1ey Klassy; na 1 cal dla Urzędników 2ey Klassy; na pół cala dla Urzędników 3ey Klassy. - Wszystkie resztuiące skóry, czarne iako też i munsztuk z tręzlą, sztuczki metalowe żółte, iako też i gałki okrągłe przy munsztuku.

„Ubiór Woyska Polskiego”, akwarelowy album Sylwestra Zielińskiego:
viewtopic.php?f=4&t=69&start=30

Pozdrawiam.

p.s. Do 1810, w myśl przepisu z marca 1807 lekarze nosili granatowe fraki z czarnymi łapkami i kołnierzem. Lekarz przedstawiony przez Rupniewskiego wyposażony został jednak w obszlegi pąsowe, co świadczyć może, że chodziło mu o mundury po 1810.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 paź 2013, o 09:06 
Offline
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 07:27
Posty: 595
Baldauf, Zuzu, dziekuje slicznie za te profesjonalne wyjasnienia w sprawie umundurowania sluzb medycznych. Zastanawia mnie jeszcze fakt czym motywowano w przepisach o umundurowaniu, wyposazenie lekarzy w bron?
To chyba tylko sprawa prestizu, ze oficerom w czasach napoleonskich nie wypadalo paradowac bez przybocznej broni osobistej.

Cytuj:
Na pierwszym trzy piłki brzeszczotowe własność P-Fr. Percy dziś w zbiorach Val-de-Grace.

Pilki na tym zdjeciu wygladaja dosyc profesjonalnie. Za to na tym zdjeciu drugim A(1), to pilki wygladaja jak by byly wlasnioscia jakiegos taniego (bez urazy) hydraulika, a nie zawodowego chirurga.
Czy mogla by P. Doktor (o ile to mozliwe) dla porownania umiescic na forum zdjecie wspolczesnych przyrzadow uzywanych do amputacji konczyn?

Cytuj:
To sam naczelny chirurg Wielkiej Armii napisał, że po bitwie pod Schleiz kupił żelazną piłę, zarekwirował płótno na bandaże i "hereusement" ;) znalazł w szpitalu skrzynkę z instrumentami.

Takie zdanie w pamietnikach naczelnego chirurga, nie wystawia dobrego swiadectwa Wielkiej Armii o zaopatrzeniu sluzb medycznych w niezbedne medykamenty. Nic dziwnego ze pozniej na bazie tych pamietnikow w literaturze utarl sie taki stereotyp o kupowaniu przez lekarzy pilek do amputacji przed kazda bitwa..

Pozdrawiam.
Gipsy

_________________
"Najjasniejszy Panie, Trzeci Korpus bedzie dla Ciebie zawsze tym, czym Legia Dziesiata dla Cezara".
Marszalek - Ludwik Davout


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 paź 2013, o 13:35 
Offline
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 13:53
Posty: 896
Cytuj:
Takie zdanie w pamietnikach naczelnego chirurga, nie wystawia dobrego swiadectwa Wielkiej Armii o zaopatrzeniu sluzb medycznych w niezbedne medykamenty
To prawda, generalnie w tych pamiętnikach przesłanie jest takie: chirurdzy i lekarze byli prawdziwymi bohaterami i robili co mogli, ale sprawę zawalała administracja i generalny stosunek władz do wojskowej służby zdrowia. We wspomnianej pozycji Lechartiera jest wiele informacji i świadectw, które podkopują Twój wysiłek "odbrązawiania" czarnego obrazu tej służby w epoce napoleońskiej ;)

Cytuj:
Nic dziwnego ze pozniej na bazie tych pamietnikow w literaturze utarl sie taki stereotyp o kupowaniu przez lekarzy pilek do amputacji przed kazda bitwa..
A to już Twoja nadinterpretacja Gipsy... Mówimy tu o jednym konkretnym przypadku przed jedną konkretną bitwą.

_________________
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa... :(


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 paź 2013, o 17:37 
Gipsy napisał(a):
Pilki na tym zdjeciu wygladaja dosyc profesjonalnie. Za to na tym zdjeciu drugim A(1), to pilki wygladaja jak by byly wlasnioscia jakiegos taniego (bez urazy) hydraulika, a nie zawodowego chirurga.
Czy mogla by P. Doktor (o ile to mozliwe) dla porownania umiescic na forum zdjecie wspolczesnych przyrzadow uzywanych do amputacji konczyn?

GIPSY przezacny.
Tak wygląda wyjątkowo dobra stal nie dotknięta przez konserwatora, bo rzeczone instrumenty przeleżały blisko dwieście lat (mniej więcej od 1828 roku - była na skrzynce kartka iż "...zdjęto ze stanu...") i rdzy - no na upartego - odrobina miligramowa. Model piłki rozporowej do dziś jest taki sam - zapędzę moją sekretarkę, żeby w ramach "...pomocy dydaktycznych..." obfotografowała mi współczesny zestaw i oczywista wyekspediuję. Różnica jest - i trudno ocenić "...in plus..." czy "...in minus..." w jakości samego metalu. Ta stal pochodzi z - owszem - wielkiego pieca, ale typu dymarki a nie martenowskiego. Była skuwana - a od czegóż to był najmłodszy z czeladników - dosłownie tak jak ta damasceńska czy na miecze samurajskie. Ciemne ostrze często było niesamowicie ostre i twarde.
...ale i kosztowne - Leopold Lafontaine nie mogąc nic wskórać w administracji prośbę o 750 złotych polskich na zakup narzędzi chirurgicznych w tym kompletu do trepanacji złożył na ręce samego Ks. Józefa Poniatowskiego a Ten podpisał "...od ręki..." (dokument w AGAD-zie w Warszawie).
Mon Marechal
Zgadzam się, iż obraz służby zdrowia był czarny - i to nie tylko Lechartier, ale i sami medycy bezpośredni bohaterowie wydarzeń piszą o tym "...bez ogródek...", lecz z drugiej strony trzeba uszanować tych ludzi, którzy mimo rozmaitych ograniczeń potrafili jednak pomóc. na miarę swoich sił i środków.
Dla mnie takim bohaterem jest Raymond Pontier, o którego losach już tu chyba pisałam.
Pozdrowienia sedeczne.
ZUZU drogi.
Szkoda, że nie sfotografowałam swojego palca po pewnych hafcikach do munduru - to na wspomnienie :evil: , ale niebawem będzie ukończony. Ten z 1807 roku z "...płaskim po turecku...' jednak był łatwiejszy


Góra
  
 
PostNapisane: 3 paź 2013, o 23:17 
Offline
Roi de Danemark
Roi de Danemark
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2010, o 23:58
Posty: 718
Płaski po turecku... Jak to teraz mówią młodzi ludzie: mega szacun. Ja co najwyżej guzik sobie czasem przyszyję i to też bez rewelacji.
Pozdrawiam serdecznie,
Z.

p.s. A może korzystając z ożywienia w temacie medycyny, warto by pomyśleć o paru nowych planszach przedstawiających umundurowanie urzędników zdrowia? Co prawda „redakcja” "Biblioteki Barwy i Broni” ma teraz sporo innej roboty, ale przy wsparciu pani doktor… Wizualizacje mundurów „redakcja” oczywiście weźmie na siebie, ale co do sprzętu medycznego to nie ukrywam, że przydały by się tu jakieś bardziej szczegółowe korepetycje.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 paź 2013, o 14:39 
Offline
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 07:27
Posty: 595
Cytuj:
Mówimy tu o jednym konkretnym przypadku przed jedną konkretną bitwą.

Duroc, a ktory przypadek masz na mysli?
Ten z pod Jeny czy ten z pod Schleiz?
1.
Cytuj:
Na szczescie trzy dni wczesniej Percy kupil w sklepie z artykulami zelaznymi pile. Ranni ktorym obcinano konczyny, najpierw wyli z bolu, a potem juz tylko jeczeli. Brakowalo jedzenia i picia, a ranni lezeli na golej

2.
Cytuj:
To sam naczelny chirurg Wielkiej Armii napisał, że po bitwie pod Schleiz kupił żelazną piłę,

Czytalem jeszcze o trzecim takim przypadku przed bitwa pod Essling, z tym ze ten opis moze byc mniej wiarygodny gdyz pochodzi z ksiazki, Bitwa - Patrica Rambaud'a, a ta ksiazka raczej nie jest wiarygodnym zrodlem.

Cytuj:
piszą o tym "...bez ogródek...", lecz z drugiej strony trzeba uszanować tych ludzi, którzy mimo rozmaitych ograniczeń potrafili jednak pomóc. na miarę swoich sił i środków.

Droga Baldauf, wydaje mi sie ze tu zaszlo male nieporozumienie. My tych ludzi SZANUJEMY, nikt logicznie myslacy i o zdrowych zmyslach nie bedzie kwestionowal ich wielkiego wysilku i poswiecenia w ratowaniu rannych zolnierzy na wszystkich polach bitew.
To historia o nich zapomniala, wciaz pozostaja w cieniu zolnierskich wyczynow militarnych, wielkich bitew i brawurowych szarz ulanskich. A jezeli sie juz o nich pisze, to mniej wiecej tak jak w powyzszych cytatach.

Cytuj:
Leopold Lafontaine nie mogąc nic wskórać w administracji prośbę o 750 złotych polskich na zakup narzędzi chirurgicznych w tym kompletu do trepanacji złożył na ręce samego Ks. Józefa Poniatowskiego a Ten podpisał "...od ręki..." (dokument w AGAD-zie w Warszawie).

Kochany ksiaze Pepi, zawsze mi imponowal swoja rycerska godna szacunku i nasladowania postawa.

Cytuj:
A może korzystając z ożywienia w temacie medycyny, warto by pomyśleć o paru nowych planszach przedstawiających umundurowanie urzędników zdrowia?

Uwazam ze to jest swietny pomysl, ktory by bardzo wzbogacil wiedze o sluzbie zdrowia w czasach napoleonskich.

Pozdrawiam.
Gipsy

_________________
"Najjasniejszy Panie, Trzeci Korpus bedzie dla Ciebie zawsze tym, czym Legia Dziesiata dla Cezara".
Marszalek - Ludwik Davout


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 paź 2013, o 14:51 
Offline
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Roi de Westphalie et duc de Frioul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 13:53
Posty: 896
Cytuj:
Duroc, a ktory przypadek masz na mysli?
Ten z pod Jeny czy ten z pod Schleiz?
Gipsy, to jest jeden i ten sam przypadek: bitwa pod Schleiz miała miejsce 9 października, pod Jeną - 14 października. "Trzy dni wcześniej" przed Jeną, czyli 11 października, czyli po Schleiz.

Cytuj:
a ta ksiazka raczej nie jest wiarygodnym zrodlem.
Gipsy to jest powieść. Rzeczy tam opisane nie mogą być przywoływane jako dowód czegokolwiek.

Cytuj:
A jezeli sie juz o nich pisze, to mniej wiecej tak jak w powyzszych cytatach.
Ale zauważ Gipsy, że sprawy te nie poddają w wątpliwość ani ich umiejętności, ani poświęcenia i zaangażowania. Po prostu służba zdrowia, jako osobny "korpus" traktowana była jeszcze po macoszemu. Zmieniało się to dopiero w II połowie XIX wieku...

Pozdr

_________________
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa... :(


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 paź 2013, o 17:52 
zuzu napisał(a):
ale co do sprzętu medycznego to nie ukrywam, że przydały by się tu jakieś bardziej szczegółowe korepetycje.

ZUZU - miły.
...pomysł jest bardzo dobry tym bardziej, iż można obok rycin kłaść oryginalne instrumenty bądź ich kopie - bardzo wierne wykonywane pod okiem konserwatorów z Val-de-Grace i Muzeum Armii w Paryżu (np. mój trepan waży tyle samo co oryginalny - własność J.D. Larrey'a - i nawet udało się dobrać drewno na gałkę w rękojeści; to było po to by narzędzia nie przymarzały na zimnie i jest to "...plon..." pierwszej pracy J.D. Larrey'a gdy na okręcie "Vigilantia" wyruszył do Nowej Funlandii, Jego zdanie na temat mordowania młodych fok na futra nie nadaje się do publicznego zacytowania, ale mogło by być mottem ekologów, słowo "...d...." jest w nim najłagodniejsze, tam właśnie podmarzł parę razy i później poprosił o przeróbkę trepana i małej piłki prototypu późniejszej własnego pomysłu na instrumenty z drewnianymi rękojeściami, najlepiej widać to porównując zbiory instrumentów z Muzeum Historii Medycyny w Paryżu ze zbiorami Val-de-Grace, choć również na łamach jakiegoś czasopisma czy w przewodniku nawet :!: "...skleroza..." zapomniała gdzie :?: przeczytałam, iż to wynikało z niższych kosztów wykonania). Mój turnikiet jest dosłownie "...milimetr w milimetr...", skórzana podkładka jest ruchoma i działa idealnie. Czyli - temat do "...ruszenia...".
:oops: "...piekę raka..." za komplement odnośnie garderoby
Mon Marechal
"...chodziła..." mi po głowie nazwa tej miejscowości gdzie była owa potyczka 9. X. 1806 roku no i "...przyszła...". Otóż Schleiz słynęło z mechaników. L. Augustin autor wydanej w 1809 roku "Pharmacopoea extemporanea" w dodatku o przygotowaniu "...medykamentów odżywczych..." pisze o miarkach ze "...Schleiz saksońskiego...", które "...w ogień wstawiane..." nie odkształcają się. Przypuszczalnie produkowano tam też specjalne formy do odlewania czopków i inne aptekarskie utensylia, czyli i noże i brzeszczoty, albo nawet wszystko dla cyrulików. No to miał P-Fr.Percy w czym wybierać.
...i dziś "...na okrasę..."
Na zdjęciu "A" - narzędzia w pracowni konserwatorskiej - na pierwszym planie śliczna piłka płaska, obok niej tzw. Larrey'a duża (mała w głębi to ten "...nóż...") ładna rozporowa z 1806 roku z zachowanym brzeszczotem (na oprawie data i numer pułku - poproszę konserwatora o dokładne zdjęcie), trzy rozporowe z czasów wojny krymskiej no i kolekcja żegadeł.
Na zdjęciu "B"
Narzędzia J. D. Larrey'a których używał przez cały czas od 1803 roku gdy podarował Mu ten komplet R.Sabatier
Na zdjęciu "C"
Zestaw narzędzi do amputacji również początek XIX wieku - na pewno z Gwardii - wystawa w domu aukcyjnym w Paryżu, obok małe etui na zestaw kieszonkowy.
Pozdrowienia


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL