Teraz jest 12 cze 2021, o 16:35

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 10 lut 2010, o 12:50 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Monte Cassino

Turyści przyjechali zwiedzać Somo-Sierra,
Pytają, czy nie można kupić polskich kości,
I szybko obejrzawszy, chcą nowej wzniosłości
I nowego oglądać jadą bohatera.

Jeszcze widzą, jak czako płynie z prądem rzeki,
I słyszą okrzyk "Honor!" stłumiony przez fale,
Więc, stanąwszy na brzegu, wołają: "Wspaniale!
Jakże zginął wspaniale! Pokój mu na wieki!"

I teraz do Włoch jadą. Zakupili kwiaty,
Chcąc na groby je rzucić poetyczną dłonią.
Lecz nocą pękły groby i Polacy z bronią
Ruszyli, aby żądać za swą krew zapłaty.



Legenda

Wszystkie słowa-podniosłe, któreś znał ze szkoły,
Muzyka starych pieśni, wolności anioły,
Książę Józef na koniu, wiszący nad biurkiem,
I olbrzymi Batory w małej czapce z piórkiem,
I młodzieniec z Grottgera, co żegna swą miła,
Pocztówka z Białym Orłem - wszystko to ożyło!
I oto między nimi jako brylant krwawy
Świeci mur zburzonego katedry ołtarza,
Leży kamień zwyczajny z ulicy Warszawy,
Stara chustka służącej, czapka gazeciarza.
Wśród stalowych husarzy skrzydlatego szyku
Widzisz pana niskiego w czarnym meloniku.
A dalej, gdzie więzienia gruby mur i wieże,
Generała Kleeberga podniesiona głowa
I słyszysz - (czyś mógł myśleć?) - równie piękne słowa
Jak tamte, które kiedyś umilkły w Elsterze.



J.Lechoń


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 12:55 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Michał Lermontow

OKRĘT WIDMO


(wg Zedlilza)

Na siny spieniony ocean,
Gdy gwiazdy zapalą się nagle
Wypływa samotny żaglowiec,
Wiatr wszystkie napina mu żagle.
Nie chylą się maszty wysokie
Bandera ponad nim nie wzlata
I, milcząc, w otwarte wyloty
Spogląda żelazna armata.
Nie zabrzmi tam głos kapitana
I majtków nie widać przy burtach,
Lecz niczym dlań burze i skały,
Mielizny czające się w nurtach.
Jest wyspa na tym oceanie —
Z nagiego granitu jej ściany.
Na wyspie — samotna mogiła,
I cesarz jest w niej pochowany.
Wrogowie go w piasku grzebali
Bez werbli, orszaku żołnierzy;
By z trumny nie powstał, głaz ciężki
Na grobie cesarskim tam leży.
W godzinę smutnego pogrzebu,
Północą, z kończącym się rokiem,
Widmowy żaglowiec bezgłośnie
Przystaje przy brzegu wysokim.
Sam cesarz z mogiły przybywa,
Zwaliwszy swój kamień grobowy,
Kapelusz ma swój trójgraniasty
I szary swój surdut polowy.
Jak mocarz krzyżuje ramiona
I głowę na pierś swoją kłoni
Wstępuje i siada u steru,
Okrętem po morskiej mknie toni.
Żegluje do Francji kochanej,
Gdzie tron pozostawił i chwalę,
I syna-następcę zostawił,
I gwardii swej pułki wspaniałe.
Zaledwie swą ziemię ojczystą
Z daleka dostrzeże wśród mroku,
A znów jego serce uderza
I ogień zapala się w oku.
Na brzeg ogromnymi krokami
Odważnie i prosto wstępuje,
I walk towarzyszy przyzywa,
Marszałków surowo zwołuje.
Lecz śpią grenadierzy-wąsacze,
Gdzie Elba przetacza swe fale,
Pod Rosji śniegami wśród mrozów,
Pod piaskiem piramid w upale.
Z marszałków nikt hasła nie słyszy:
Na wojnie zginęli niektórzy,
A inni zdradzili cesarza,
Ich szpada innemu dziś służy.
Więc nogą uderza o ziemię
I groźnie spogląda dokoła,
Po cichym się brzegu przechadza
I głośno na kogoś znów woła.
Przyzywa on syna drogiego,
Go w zmiennych był losach ostoją;
I świata mu pół obiecuje,
Dla siebie chce Francję mieć swoją.
Lecz jego jedyny następca
Zgasł w kwiecie nadziei i mocy;
I czeka na próżno tam cesarz,
I stoi samotnie wśród nocy.
Tak stoi i ciężko tak wzdycha,
Nim zorzą się wschód nie zapłoni,
I z oczu na piasek ostygły
Wezbrane goryczą łzy roni.
A potem na okręt widmowy,
Na pierś kłoniąc głowę samotną,
Wstępuje i, ręką znak dając,
Wyrusza w swą drogę powrotną.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 13:03 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Gipsy

"Somo-Sierra, opowiadanie szwolezera"

"(....) Mialem szkape, jak siarka, ojcowego chowu,
Scigla jak wiatr, krwi wschodniej, bez wad, bez narowu,
Gniada, w ponczoszkach bialych na przednich pecinach;
Wiec gdy kapitan po nas spojrzal jak po synach
I sformowal kolumne czworkami z prawego -
Cuglem puscil swobodnie na grzywe gniadego,
A on, ledwo poslyszal: Marsz! marsz!, jak mi skoczy!
- I zaraz mgla mi krwawa przeslonila oczy!

Jezus Maria! Gdy wspomne, wprost nie moge wierzyc,
Jak on mogl to rozkazac, a my tak uderzyc!
Wariatem lub polbogiem trza byc! Kawaleria
Brac wawoz, gdzie bateria stoi za bateria!
Ale wtedy z nas zaden nie pomyslal o tem;
Rwalismy z krzykiem: <Cesarz!>, z brzekiem i loskotem,
Gotowi do ostatniej wylac krew kropelki...
Jak on nas znal do szpiku! jak nas znal ten <wielki>! .

Jek! Wrzask! Dym! Krew! Plomienie! Ciemna kurzu chmura!
Ludziom piora i koniom wystrzelily piora!
Wpadlismy w wawoz... gnamy... rabkiem jak szatany...
Sprzed kopyt oglupiale zmykaja Hiszpany.
Grzmia dziala, karabiny! We krwi pol szwadronu
Leci z siodel! Trzask kosci! Straszny charkot zgonu!
Tu przepasc! tam harmaty! - <W skok! w skok!! w skok!!! do czarta!!!!>
Bateria jedna!...druga!... i trzecia!... i czwarta!...
Zdobyte!.

Jam sie ocknal, w krwi caly, na ostatnim dziale...
Zlote slonce na niebie gorzalo wspaniale,
Nadjezdzal wlasnie cesarz. Patrze: a on z glowy
Zdjal kapelusz trzyrozny: z twarzy marmurowej
Bily blaski promienne... Spojrzal na harmaty,
Na trupy szwolezerow, jak wiosniane kwiaty
Sciete kosa... I nagle sciagnal brwi sokole
I wolal: <Czesc walecznym!>....
I wstyd mial na czole!...."


Or-Ot


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 15:44 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Po polsku on trochę słabo brzmi. Jeśli znasz rosyjski, to nosi on tytuł "Wozdusznyj korabl' ". Dodam, że na niego uwagę zwróciła mi koleżanka :)

ВОЗДУШНЫЙ КОРАБЛЬ

(Из Зейдлица)


По синим волнам океана,
Лишь звезды блеснут в небесах,
Корабль одинокий несется,
Несется на всех парусах.

Не гнутся высокие мачты,
На них флюгера не шумят,
И молча в открытые люки
Чугунные пушки глядят.

Не слышно на нем капитана,
Не видно матросов на нем;
Но скалы и тайные мели,
И бури ему нипочем.

Есть остров на том океане —
Пустынный и мрачный гранит;
На острове том есть могила,
А в ней император зарыт.

Зарыт он без почестей бранных
Врагами в сыпучий песок,
Лежит на нем камень тяжелый,
Чтоб встать он из гроба не мог.

И в час его грустной кончины,
В полночь, как свершается год,
К высокому берегу тихо
Воздушный корабль пристает.

Из гроба тогда император,
Очнувшись, является вдруг;
На нем треугольная шляпа
И серый походный сюртук.

Скрестивши могучие руки,
Главу опустивши на грудь,
Идет и к рулю он садится
И быстро пускается в путь.

Несется он к Франции милой,
Где славу оставил и трон,
Оставил наследника-сына
И старую гвардию он.

И только что землю родную
Завидит во мраке ночном,
Опять его сердце трепещет
И очи пылают огнем.

На берег большими шагами
Он смело и прямо идет,
Соратников громко он кличет
И маршалов грозно зовет.

Но спят усачи-гренадеры —
В равнине, где Эльба шумит,
Под снегом холодной России,
Под знойным песком пирамид.

И маршалы зова не слышат:
Иные погибли в бою,
Другие ему изменили
И продали шпагу свою.

И топнув о землю ногою,
Сердито он взад и вперед
По тихому берегу ходит,
И снова он громко зовет:

Зовет он любезного сына,
Опору в превратной судьбе;
Ему обещает полмира,
А Францию только себе.

Но в цвете надежды и силы
Угас его царственный сын,
И долго, его поджидая,
Стоит император один —

Стоит он и тяжко вздыхает,
Пока озарится восток,
И капают горькие слезы
Из глаз на холодный песок,

Потом на корабль свой волшебный,
Главу опустивши на грудь,
Идет и, махнувши рукою,
В обратный пускается путь.

Михаил Лермонтов


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 15:44 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika pomsee

Equesie... dziekuje, dziekuje... naprawde po rosyjsku wiersz brzmi wspaniale!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 15:46 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Cieszę się, ze mogłem być pomocnym :D

Ostatnia mapa Polski

Zbłąkany pocisk w namiot sztabu trafił rano
I spadł na stół zasłany obrusami map.
Pergaminowy obrus czyjąś krwią schlapany
Zamiast jedynej mapy kraju ujrzał sztab.

Pędzi Naczelnik wśród wiwatujących czapek,
Stolica dobrych parę staj, a wróg - tuż, tuż;
Kraj zalał Moskal, zaraz diabli wzięli mapę!
Może naprawdę Bóg zapomniał o nas już?

Wpada na Zamek, w rozbiegane korytarze.
Pakuje kufry ktoś, papiery pali ktoś,
Wiernopoddańcze listy piszą dygnitarze
O łaskę prosząc w skrusze Jej Cesarską Mość.

- Wasza Wysokość ma ostatnią mapę kraju!
Woła Naczelnik i królowi - bęc do stóp!
- Napiera wróg, a na nią w sztabie tam czekają!
Bez niej - masakra i dla wszystkich wspólny grób!

- Ostatniej mapy nie dam kłuć chorągiewkami,
Co oznaczają wojska, których nie mam już!
Rzekł król i Polskę w rulon zwinąć a pergamin
Jak muszla zwinął w sobie szum Jej obu mórz.

Więc z niczym wybiegł wódz, o gniew wołając boży
A król, wsłuchany w znikający tupot nóg.
Pomiędzy osobiste rzeczy mapę włożył
Do sakwojaża na ostatnią ze swych dróg.


Jacek Kaczmarski

27.4.1983


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 15:46 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Duroc

Niezłe Equesie, niezłe...
Szkoda tylko, że ma tak jawnie antystanisławowską wymowę...
Ale data wiele mówi...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 16:14 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Czyżby grand maréchal du palais był wielbicielem książki "Mój przyjaciel król" J. Hena? Ja mimo mojej sympatii dla Bocheńskiego jestem pewnie skażony wizją Łojkowo-Łysiakową i nie lubię tego pana.
Specjalnie dla duc'a Frioul:

Krajobraz po uczcie


Nie ogryźli kości, nie dopili wina
Resztek jedzenia szuka pies pod stołem
Na dębowym blacie obrana cytryna
I suche pestki czereśni dookoła

Odeszli z damami o zatłuszczonych wargach
Do łożnic szerokich za ciężkie zasłony
Gdzie biały pudel kraj krynoliny targa
Przez panią w rumieńcach za fotel rzuconej

A w stolicy koronacja się zaczyna
I król światowy pokazuje szyk
Ale z obecnych nie wie jeszcze nikt
Że na tortach dał napis "Wiwat Katarzyna"

Ksiąg nie doczytali, nie skończyli pisać
Drukując hymny gorące epistoły
Jakby miały spoić pękniete ścian rysy
Gryzące pochwały, pochwalne gryzmoły

Odeszli do zajęć sennych długotrwałych
Nad biurka za małe dla królewskich zaleceń
Gdzie świtem pióra skrzypiące się łamały
A świece świeciły, by nic nie oświecić

A w stolicy Sejm kończy obrady
Na rękach niesiony uśmiecha się król
Ambasadorowie nie zmieniają ról
Wiedząc jak blisko od sławy do zdrady

Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych
Nie ruszyli zamków i sal pałacowych
Nie powywieszali wszystkich zdrajców stanu
W ziemię pól bitewnych powgniatane głowy

Odeszli w sukmanach, kurtach i opończach
Po staremu się męczyć nad nie swoja rolą
Ktoś powiedział - wiedziałem, że to się tak skończy
Na żer wyszły obce wojskowe patrole

A król bez królestwa chodził na spacery
Nie ze swojej kasy utrzymując dwór
I nie wiedział jeszcze niepotrzebny chór
Jakie kiedy i za co zalśnią mu ordery

Akt abdykacji:
"Imperatorowa i państwa ościenne
Przywrócą spokojność obywatelom naszym
Przeto z wolnej woli dziś rezygnujemy
Z pretensji do tronu i polskiej korony
Nieszczęśliwie zdarzona w kraju insurekcja
Pogrążyła go w chaos oraz stan zniszczenia
Pieczołowitośc nasza na nic się nie przyda
Świadczymy z całą rzetelnością Naszego Imienia"

Nie ogryźli kości
Nie dopili wina
Resztek jedzenia szuka pies pod stołem.
.

Jacek Kaczmarski


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 16:17 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika pomsee
Cytuj:
(Eques @ Dzisiaj o 8:54)Cieszę się, ze mogłem być pomocnym



Jestes jak zwykle b. pomocny! A wracajac do lermontowa to tylko "szapoklak" zabrzmial mi lekko "struna lekko rozstrojona"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 16:18 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Duroc
Cytuj:
Specjalnie dla duc'a Frioul:

Ha, złośliwcze...
Nie tylko Hena, ale również Zamoyskiego i innych, próbujących spojżeć nieco chłodniejszym i bardziej obiektywnym okiem na Stanisława Augusta...
Ale to bajka nie na to Forum...


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL