Teraz jest 12 cze 2021, o 17:11

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 10 lut 2010, o 19:21 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika towarzysz

Witam ,

Trochę się ostatnio pisało o naszych szwoleżerach , dobrze i źle .
Czytając to przypomniałem sobie , że mam nagranie pieśni o nich właśnie.
Słowa znalazłem w sieci ... i zamieszczam , bo sądzę , że im to się należy ...
Pieśń skomponowana w 1814 roku przez oficera strzelców konnych gwardii , w związku powrotem pułku lekkokonych gwardii do Polski , po abdykacji Napoleona.

Adieux des Chasseurs à Cheval de la Garde aux Lanciers Polonais
(czyli pożegnanie Polskich Lansjerów przez Strzelców Konnych Gwardii )

1.Dans la froide Scandinavie
Du héros retentit le nom.
Soudain la Pologne asservie
Se lève pour Napoleon.
Il avait brisé les entraves
De ce peuple ami des Français.
|: Et la France, au rang de ses braves
Compta les lanciers Polonais.

2. Sans regrets, quittant leur patrie,
Pour Napoleon, ces guerriers.
Vont jusqu’aux champs d’Iberie,
Cueillir des moissons de lauriers.
Partout où l’honneur les appelle,
Ils volent tenter de hauts faits.
|: Et partout la gloire est fidèle
Aux braves lanciers Polonais.

3.Quand la fortune trop volage,
Quand la plus noire des trahisons.
Ensemble ont trompé le courage
De notre grand Napoleon,
Il fit, en desposant les armes
De touchants adieux aux Français.
|: Et l’on vit répandre des larmes
Aux braves lanciers Polonais.

4.Napoleon, l’âme attendrie,
Leur dit dans ce cruel moment:
’’Retournez dans votre patrie,
Allez, je vous rends vos serments’’.
Il croyait dans son triste asile
N’être suivi que de Français,
|: Mais il retrouva dans son île
Encore des lanciers Polonais.

5.Vous, qu’a nos nobles journées
La gloire a fait participer,
Polonais, de vous destinées,
Le ciel doit enfin s’occuper.
Mais fussiez-vous dans les alarmes,
Amis nous n’oublions jamais
|: Que nous avions pour frères d’armes
Les braves lanciers Polonais.


Pozdrowienia
Towarzysz

29.12.2016
Po latach , dzięki youtube , odszukałem link do tej pieśni:

https://www.youtube.com/watch?v=Ubnk7r9CCMc
T.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 19:41 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika kpt.psztymuc

To ja może z ciekawostką: coś z epoki, czyli "dziełko" Marcina Molskiego, pierwszego grafomana Księstwa. Niedawno wydobyte z rękopisu, jako "Wiersz dwuznaczny". Z całym szacunkiem dla Cesarza, radzę przeczytać najpierw pełną linijkę po pełnej linijce, a potem jako dwie oddzielne zwrotki- jako pierwszą: fragmenty wersów przed średniówką (czyli to przed drugą wielką literą w wersie), jako drugą- fragmenty wersów po średnówce.

Oby wszystkie Narody wszędzie czuły Twe czyny Napoleonie
Miecz Rosjanów i zwycięskie siły Niech wieczna wzgarda pochłonie
Niech ma od Boga pomyślność udziałem Sam Napoleon jedynie
Cny Aleksander z swym wojskiem całym Niech pod jarzmem nieszczęść ginie
Niech w coraz większej wspaniałści stawa Moc Napoleona Wszędzie
Rossyjskiej broni szczęście i sława Niech wzgardą okryta będzie
Niech się okryje laurami zwycięstwa Napoleona wyprawa
Rosyjskie wojsko ze swego męstwa Niech bez zwycięstwa zostawa.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 19:44 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika towarzysz

Witam,

Czytam sobie dla rozrywki jeszcze raz M.Brandysa "Kozietulski i inni".
Oto co znalazłem i przytaczam . Dla rozrywki również.

W czasie odwrotu Francuzów za Ebro , po niesławnej ucieczce króla Józefa Bonapartego z Madrytu , szwoleżerowie polscy znaleźli się w tylnej straży pod dowództwem gen. Antoniego Karola Ludwika hr. de Lassalle , "pierwszego kawalerzysty Cesarstwa".
Polakom nowy szef bardzo się spodobał , i ze wzajemnością chyba , bo taką oto pieśń napisał Lassalle "dla narodu polskiego"(pisownia za Brandysem):

Les Français êtaient en Pologne
L'Espagne voit des Polonais
L'Europe verra sans vergogne
Régner Français et Polonais.

Quelle nation est asser forte
Pour ressister à leur effort ?
Polonais , Français font en sorte
De mettre tout le monde à mort.


A oto przekład na polski (nie mój, ale chyba Brandysa):

Francuzi byli w Polsce
Hiszpania widzi Polaków
Europa bez wstydu ujrzy
Panowanie Francuzów i Polaków.

Któryż naród jest dość silny
By wytrzymać ich napór ?
Polacy , Francuzi , jak się zawezmą
To wszystkich pouśmiercają.


Nieskomplikowane , proste , sympatyczne - dobrze chciał , szkoda, że młodo zginął.

Wtedy podobno "cały pułk z zapałem śpiewał".
A dzisiaj ? politycznie niepoprawne i nieaktualne. Szkoda.

Pozdrowienia
T.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 19:56 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Zenobi

Z okazji rocznicy Somosierry dedykuję Wam 3 przykłady poezji na ten temat:

WĄWÓZ SAMOSIERRY
(M. Konopnicka)




A czyjeż to imię,
Rozlega się sławą,
Kto walczy za Francję
Z Hiszpanami krwawo?

To konnica polska,
Sławne szwoleżery
Zdobywają cudem
Wąwóz Samosierry.

Już francuska jazda
Cofa się w nieładzie,
Pod śmiertelnym ogniem
Wał trupów się kładzie.

A wtem Napoleon
Na Polaków skinął:
Skoczył Kozietulski,
W czwórki jazdę zwinął.

Na wiarusów czele
Jak piorun się rzucił,
Wziął pierwszą baterię,
Ale już nie wrócił.

Skoczył Dziewanowski,
Jak piorun się rzucił,
Wziął drugą baterię,
Ale już nie wrócił.

Skoczył Krzyżanowski,
Jak piorun się rzucił,
Wziął trzecią baterię,
Ale już nie wrócił.

Jeszcze się została
Ta bateria czwarta...
Bronią jej Hiszpanie,
Walka trwa zażarta.

Niegolewski młody
Spiął konia ostrogą
- Może stracę życie,
Lecz przedam je drogo!

Jak wicher się rzucił
I jak błyskawica,
A za nim, jak burza,
Ta polska konnica.

Już biorą armaty,
Już tną kanoniery,
Już wzięli Polacy
Wąwóz Samosierry!

Niegolewski ranny
Z konika się chyli,
Napoleon do piersi
Orła mu przyszpili.

I rzecze ściskając
Rannego junaka:
- Nie ma niepodobnej
Rzeczy dla Polaka!





WIARUS NAPOLEOŃSKI (fragment)
(Wł. Syrokomla)


Potem byłem przeznaczony
Do Hiszpanii iść w legiony,
W szwoleżerach Krasińskiego;
A żem przebył dużo złego,
I że w bitwach tak się wprawił,
Że to potem człeka bawi,
To i dalej z chętką szczerą,
W one góry, w one lasy,
Naprzód pobić gerylasy,
Potem upić się maderą.

W Somosierra przez wąwozy
Napoleon wiódł obozy,
A że chłodne były ranki
Dalej ja tu do blaszanki,
A gdy piję zdrowia dwoje,
Napoljona, potem swoje,
Słyszę, trąbka gra sygnały,
Konie to już to tak znały,
Stępa, stępa, to jak dzieci,
Wtem od sztabu ktoś nadleci.
Kozietulski, znałem jego,
Miał konika bułanego,
Dobył szabli: Szwoleżery,
Hej wiarusy, dalej w kłusy,
A dobędziem Somosierry.
Nie ma strachu na Mazura,
Dalej chłopcy, za mną, hurra!
Stroma ścieżka między skały,
Kirasjery rejterują,
Ale nasi nie folgują,
Choć armaty strasznie grały;
Ogień bucha, co wypalą,
To się ludzie z konia walą.
Z Kozietulskim szarżowali,
Bułanego mu zabili,
Piórko z czapki ustrzelili,
Wziął innego, dalej, dalej!
Kule się jak grad sypały,
W jego szablę uderzały.
Dobrze mówią, że nie minie,
Kto ma zginąć, to i zginie,
A kto nie, to ujdzie cały.
Dalej wiara! – i kamraty,
Już wpadają na armaty,
Słońce jakby po to wstało,
By zwycięstwo oświecało.
I tak nasze szwoleżery
Wzięły szaniec Somosierry.



KOMENTARZ DO SZARŻY
(Marianowi Brandysowi)
(Tadeusz Kubiak)

Więc szarżowali. W muzealnych salach
jak taboryci za frontem płowieją.
Pstra maskarada za szkłem się dopala.
Sypie się kukła dziejów, panie dzieju!

Sukno znoszone do nitki ostatniej,
do rdzawych guzów z orłem na odlocie.

...Aż w tarabany uderzy, aż zadmie
w ułańską trąbkę zapłakany ojciec...

Historia, ręką ściągając wędzidło,
nie zawsze wstrzyma rozszalały galop.
Jak ptak, co łamie w czasie lotu skrzydło
jeźdźcy się wtedy wśród wąwozów walą.

Nie oni jedni z rozpaczą, z nadzieją
szukali Polski jak znaków na niebie.
W górach Hiszpanii zawierzyli dziejom.

I umierali.
I wierzyli w siebie


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 19:57 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

To ja też coś dorzucę, tylko po zagarnicznemu bo mi się nie chce tłumaczyc:

Casabianca

The boy stood on the burning deck,
Whence all but him had fled;
The flame that lit the battle's wreck
Shone round him o'er the dead.


Yet beautiful and bright he stood,
As born to rule the storm;
A creature of heroic blood,
A proud though childlike form.

The flames roll'd on; he would not go
Without his father's word;
That father, faint in death below,
His voice no longer heard.

He call'd aloud, "Say, Father, say,
If yet my task be done ! "
He knew not that the chieftain lay
Unconscious of his son.

"Speak, Father ! " once again he cried,
"If I may yet be gone ! "
And but the booming shots replied,
And fast the flames roll'd on.

Upon his brow he felt their breath,
And in his waving hair,
And look'd from that lone post of death
In still yet brave despair,

And shouted but once more aloud,
"My father ! Must I stay?"
While o'er him fast, through sail and shroud,
The wreathing fires made way.

They wrapt the ship in splendour wild,
They caught the flag on high,
And stream'd above the gallant child,
Like banners in the sky.

Then came a burst of thunder sound;
The boy, --- Oh ! Where was he?
Ask of the winds, that far around
With fragments strewed the sea, ---

With shroud and mast and pennon fair,
That well had home their part, ---
But the noblest thing that perish'd there
Was that young, faithful heart.


Felicia Hemans


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lut 2010, o 20:04 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Pocałunek Roberta Emmeta


Wschodzi ranek z różanej świetlicy...
Stanął Emmet u stóp szubienicy.
Stanął Emmet, pojrzał się do świata...
Nic ma przy nim ni druha, ni brata.

- Hej, bratowic! Hej, wy szczere druhy!
Jak świat pusty bez was, jaki głuchy!
Nie masz, komu ścisnąłbym prawicę,
Gdy mi przyszło iść na szubienicę!

Stanął Emmet, pojrzy się po niebie:
- Ziemio-matko, ginę, syn, za ciebie...
Za twą wolność, narodzie mój, ginę
Sam - samotny w ostatnią godzinę..

Głucho bęben złowieszczy uderza:
- Robert nmmet, dornawiaj pacierza!
Z głuchym ziemię kopają łoskotem:
- Robert Emmet, żegnaj się z żywotem!

Podniósł Emmet płonące źrenice
Na wysoką, czarną szubienicę.
- O Irlandio, tyś moją modlitwą,
Ty pacierzem przed ostatnią bitwą!

Jakiś gwałt mu rozpręża ramiona:

- Lud mój chciałbym przycisnąć do łona,
Chciałbym żegnać... Chciałbym raz ostatni
Czuć na ustach pocałunek bratni!

I pochylił swą tragiczną głowę:
- Przez te rany... przez te Chrystusowe...
I ostatnim pocałunkiem brata
Ucałował straszne lico kata.

Głucho bęben złowieszczy uderza,
Płacze wolność swojego rycerza:
Głucho grudę ciskają kopacze,
Ziemia - matka syna swego płacze.


Maria Konopnicka


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lut 2010, o 12:42 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Zenobi

REWIA NOCNA
Christian von Zedlitz

(tłumaczenie: Cz. Jankowski)

Na krótko przed samą północą
Zrywa się dobosz z mogiły
I pole szparko obchodzi
Werblując ze wszystkiej siły...

Piszczele rak walą w bęben.
Az dudni skóra stężała.
Nigdy tak dziwna pobudka
Przed żadną rewią nie grała.

Od wrblów tych przeraźliwych,
Lecących grzmotem po błoni,
Budzą się w grobach kurchannych
Wąsale wszelakiej broni.

I ci, co w śniegach północy
Zastygli zwolna na wieki,
I ci, co leżą w spiekocie
Auzońskiej ziemi dalekiej.

I ci, których muły nilowe
Grzebały bezładną rzeszą -
Zrywają się i za oręż
Chwyciwszy, na apel spieszą.

Na króyko przed samą północą
Zrywa się trębacz z mogiły
I wcwał pole całe objeżdża
I trąbi ze wszystkiej siły.

Tedy na lotnych rumakach
Jadą szwadrony z kopyta:
Konnica krwią obryzgana,
Kurzem bitewnym okryta.

Szczerzą się białe czerepy
Pod lśniącą blachą kaszkietów,
Kurczowo ściskają szable
Kościane palce szkieletów...

Zaś z uderzeniem północy
Sam wódz powstaje z mogiły:
Jedzie powoli, złociste
Eskorty go wkrąg otoczyły.

Kapelusz czarny na głowie,
Błysk orli w monarszym oku,
Płaszcz szary wdziany na mundur,
Szpadka przylega do boku.

Wielka, srebrzysta poświata
Przez chmur przelewa się strzępy.
Naczelnik w szarej kapocie
Lustruje wojsk swych zastępy.

Szeregi broń prezentują...
Łamią się - stają znów w szyku -
Poczem z muzyką na czele
Płynie marsz armii bez liku.

Marszałków i generałów
Krąg wodza otoczył i słucha.
Wódz najbliższemu z nich cicho
Rzekł wyraz jeden do ucha.

Słowo z ust do ust przelata,
Obiega calutkie pole:
Na hasło wyzwawcze: "Francja",
"Waterloo" zabrzmią parole.

Taka jest rewia ogromna,
Która w świetlistej przestrzeni
Odprawia Cezar umarły
W krainie duchów i cieni.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lut 2010, o 12:49 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika pink f

PAMIĄTKA NIEGOLEWSKIEMU - Wiersz do Piotra Michałowskiego

(Józef Załuski)

Bard Albionu spojrzał na polskie stepy
I stworzył jeźdźca w obrazie Mazepy,
Co lotem wichru ma przedziały za nic
I gna bez przerwy, aż do kraju granic.
Obraz ten cała Europa podziwia,
Pędzlem i rylcem myśli barda odżywia.

Lecz jakież dzieło przyszłego hetmana
Przekazał Bajron zdziwionemu światu?...

Czy myśl dostojna, w ten obraz ubrana,
Sięga do szczytu cnoty majestatu?
Nie! bohater gna, bo musi – spętany –
Gna, gdzie go niesie traf, los, przeznaczenie…

O ileż wyżej ja Mazepę cenię:
Co Polak, będąc z ojczyzny wygnany,
Gdy poznał wartość dla Polski Karola,
Podziela bój z nim Połtawskiego pola;

Mazepa barda gna bez swej woli,
Gna bez nadziei, śmiało umrzeć gotów:
Nasz – by ujść kraju – Mazepa niewoli
Rzuca się z cnoty w ostrze Piotra grotów,
stawiając przykład następcom buławy,
Jakiej się mają nadal trzymać sprawy.

Wieszcz Niemna, twórca nieśmiertelnych pieśni,
W swoim Farysie stawia nam wzór szczytny,

Jak z wytrwałością można z ziemskich cieśni
Unieść się duchem w niebios strop błękitny!...

Ale ten obraz, choć go cudnie kreśli,
Nie stał się czynem, został płodem myśli.

Ja ci przynoszę, polski Apellesie!
Wzór, co Farysa z Mazepą przeniesie:

Wystaw młodego jeźdźca narodowca,
Co hufca swoich mężnych towarzyszy
U skalistego dogania manowca,
I jeden okrzyk w całym hufcu słyszy…
A wśród poległych rycerzy i koni
Za poprzednimi niewstrzymany goni…
Z płomiennem okiem, z rozczochranym włosem,
Konia ostrogą, braci rzeźwiąc głosem:
„Dalej! a dalej!” wśród kul i kartaczy
Tylko na paszcze dział morderczych baczy.

Gdy poprzednicy padli lub ustali,
On, co był zaczął natarcie ostatni,
Staje zwycięzcą… tam, gdzie strzał armatni
Na samym szczycie i jego powali.

To nie czyn musu, nie płód urojenia,
Lecz owoc istny polskiego natchnienia.
Zdobycie szesnastu armat Somosierry:
To jest nasz Farys – Jędrzej z Niegolewa,
Którego pamięć niech twój pędzel szczery
Nieśmiertelnemi barwy przyodziewa!


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lut 2010, o 13:41 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Savary

Jacek Kaczmarski-„Somosierra”.

Pod prąd wąwozem w twarz ognistym wiatrom,
po końskie brzuchy w nurt płynącej lawy.
Prze szwoleżerów łatwopalny szwadron,
gardła armatnie kolanami dławić.
Mokry mrok topi głowy szwoleżerów,
deszcz gliny, ziemi i rozbitej skały,
Ci co polegną pójdą w bohatery,
Ci co przeżyją pójdą w generały.

Potem twarz z ognia jeszcze nie obeschłą
będą musieli w szczere giąć uśmiechy,
z oczu wymazać swoją hardą przeszłość,
uszy nastawić na szeptów oddechy.
Zwycięskie piersi obciążą ordery
I wstęgi spłyną z ramion sytych chwały.
Ci co polegli idą w bohatery.
Ci co przeżyli idą w generały.

Potem zaś czyści-w paradnych mundurach
Galopem w wąwóz wielkiej polityki.
Gdzie w deszczu złota i kadzideł chmurach,
pióra miast armat państw krzyżują szyki.
I tylko niektórych ominie pokuta,
w mrowisku lękiem karmionych koterii
nieść będą ciężar wytrząśniętej z buta,
grudki zaschniętej gliny Somosierry.

Ale twarz z ognia jeszcze nie obeschłą
będą musieli w szczere giąć uśmiechy.
Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość,
uszy nastawić, na szeptów oddechy.
Nie ten umiera co właśnie umiera,
lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale.
Ci co zginęli poszli w bohatery.
Ci co przeżyli musza walczyć dalej.




Swoją droga słuchając tego można dojść do niewesołego wniosku. W generały poszedł Krasiński, który w szarży nie uczestniczył. W bohatery Kozietulski, który też de facto w niej nie brał udziału. Autentyczni bohaterowie tego dnia: Dziewanowski i Niegolewski nie załapali się na żadną z tych kategorii


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lut 2010, o 13:48 
Offline
Vice-roi d'Italie
Vice-roi d'Italie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 17:37
Posty: 1273
post użytkownika Eques

Requiem rozbiorowe

Pamięć moja - ponurej natury:
Nie chce wskrzeszać soczystych rozkoszy,
Nie rozczuli jej flet,
Nie rozrusza tamburyn,
Płoche szczęście ją peszy i płoszy.


Pamięć moją ożywia żałoba,
Lecz - nie płaczka rozpaczą podniosła,
Tylko wściekły ten wstyd,
Co się szwenda po grobach,
Które lepka pleśń legend porosła.


Jeśli grzmiące obrzędy bezcześci,
Jeśli babrze się w szczątkach wstydliwych -
To nie po to, by mieć
Nośny temat do pieśni,
Lecz by wstyd - był ostrogą - dla żywych


II

Głos II:
1.

Na śniadaniu u Carycy
Sutą dzieli się potrawę;
Pertraktują biesiadnicy
Komu jaki kęs i skrawek.
Temu galicyjski połeć,
Temu - wielkopolski gryz;
Monarchini żre nad stołem
Schab "Polonia á la russe"


Chór:
Nie przystroi się garnirem
Za to krwistym sosem lśni,
Dies irae, dies irae
Idą na nią gniewu dni.


2.

Uczta w imię Trójcy Świętej
Oświeconych autokratów
Potwierdzona dokumentem
Co posiada moc traktatu.
Nie ma to, jak pełna miska
Do dyplomatycznej gry,
Choć wątpliwy na niej przysmak:
Kapuściane polskie łby.


Chór:

Zaraz się nad nimi schylą
Żeby im upuścić krwi
Dies irae, dies irae
Idą na nią gniewu dni.


3.

Polska karczma wciąż pijana
Od swych obłąkańczych swar,
Polska pana i plebana
Zatopiona w chamski gwar.
Bizantyjski na niej przepych
Azjatycki na niej brud.
Więc się do trzech par rąk lepi
I potrójny syci głód.


Chór:

Nie powlecze jej nikt kirem
Nie uroni nad nią łzy
Dies irae, dies irae
Idą na nią gniewu dni.


III

Głos II:

Śpijcie spokojnie ojcowie i matki
Naszego "ja" - co tak dziś niewyraźne.
Już poza wami żywotów przypadki
I wybór między zbawieniem, a kaźnią.
Was nic już więcej obchodzić nie musi
Dotknięci życiem - snujcie śmierci smutek.
To nam spuściznę dziwną czas wykrztusił,
Niewymienialną na żadną walutę.


Chór:

Śpijcie - wy poza dobrem, poza złem
Requiem.


Głos I:

Śpijcie spokojnie - zdradzeni, zsyłani,
Mięso eposów skomlące o sens;
Straceńcy, stróże niewidzialnych granic
Powyznaczanych majestatem klęsk.
Niech was nie budzą skrzekliwe capstrzyki,
Parady, werble, rocznicowe msze;
Szare - z ołowiu sumień - żołnierzyki,
Grzechot w pudełku pamięci, na dnie!


Chór:

Śpijcie - już poza dobrem, poza złem
Requiem.


Głos II:

Śpijcie spokojnie - skrytym zdradom wierni,
Za bezcen strachu swej pychy kupieni,
Karni dzierżawcy cmentarnej guberni,
Hetmańskich buław, biskupich pierścieni.
Nikt wam już dzisiaj nie pohańbi mogił;
Sąd ostateczny odległy, niepewny,
Nieprzeliczone zapomnienia drogi,
Bóg dobrotliwy, człowiek - krótko gniewny.


Chór:

Śpijcie - znów poza dobrem, poza złem
Requiem.


Głos I:

Śpijcie spokojnie - mędrcy przenikliwi,
Żonglerzy światła, tak bezsilnie świetni,
Że nawet temu niezdolni się dziwić,
Gdy próchnem w mroku świeci ból szlachetny.
Wszystkoście z góry najlepiej wiedzieli,
Lecz nie zdołali niczemu zapobiec:
Naładowana broń - co nie wystrzeli,
Bo ma na ścianie wisieć ku ozdobie.


Chór:

Śpijcie więc, poza dobrem, poza złem
Requiem.


Głos II:

I ty spokojnie śpij, bezkształtny tłumie
Analfabetów o zwichniętych karkach,
Którego grozy nigdy nie zrozumie
Mędrzec, wojownik, skazaniec ni zdrajca.
Śpij, boś też myślał, walczył, i też zdradzał;
Czemu byś lepszy miał być niż te tuzy,
Dla których człowiek, wiara, rozum, władza
Do tego tylko, by im służyć - służy!


Głos I i II:

Śpij wstrzymywany dobrem, gnany złem
Requiem.


IV

Chór:

Jesteśmy - jacy jesteśmy
Byliśmy - jacyśmy byli
Tę prawdę o sobie unieśmy
W tej krótkiej, danej nam chwili.
Będziemy - jacy zechcemy
Byle wiedzieć nam - czego chcieć,
Lecz - nie wiemy - czego nie wiemy,
Więc nie mamy - co chcemy mieć.
Mogliśmy, czego nie wolno,
Co wolno - nie chcemy móc.
Wolimy niewolę niż wolność,
W której nie ma o co łbem tłuc.
Więc będziemy - jacyśmy byli,
Więc jesteśmy - a jakby nas brak
W tej krótkiej danej nam chwili,
Której jutro nie będzie i tak...


V

Głos I:

Tym, co w szkarłatach, tym w kazamatach,
Tym, co w kapturach i tym na sznurach,
Tym, co w powozach i tym w powrozach


Chór:

Lacrimosa.

Nie mamy rąk - mamy łapy,
Nie mamy głów - mamy łby.
Dlatego dla nas ochłapy,
Dlatego po nas - łzy.


Głos II:

Tym w dumnej pozie i tym w pokorze,
Tym, co w koszarach i tym w koszmarach,
Tym, co w przestworzach i tym w obozach -


Chór:

Lacrimosa.

Nie mamy snów - lecz majaki,
Nie mamy myśli - lecz szał,
Dlatego los byle jaki,
Dlatego głos łka, jak łkał.


Głos I:

Tym - złote zboża, tym - ostrze noża.
Tym - szlak po płozach, tym - szlam bezdroża,
Tym - łaska boża, tym - trwożna groza


Chór:

Lacrimosa.

Nie mamy wiary, lecz złudy,
Za dzieje nasze - zbiór klechd.
Dlatego trwać będą trudy
Nasz własny płacz i z nas śmiech.

Ostatnia zwrotka może brzmieć też:

Za wiarę mamy - błaganie,
Za dzieje nasze - zbiór klechd.
Bezsilną ożywia nam pamięć
Nasz płacz i z nas cudzy śmiech.


Jacek Kaczmarski

wykonanie Jacek Kaczmarski i Przemysław Gintrowski (wspólnie)


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 10  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL