Nasza księgarnia

Biblioteka Barwy i Broni

  • Biblioteka Barwy i Broni
  • Ułani Księstwa Warszawskiego 1807-1814
  • Piechota XW wg przepisu 3 września 1810
  • Huzarzy Księstwa Warszawskiego 1809-1813

Napoleon Bonaparte

Napoleon Bonaparte – Cesarz Francuzów. Człowiek, który zmienił historię świata i któremu Polacy winni są ogromną wdzięczność, bo choć na krótko, to właśnie on przywrócił nam wolność. Ta witryna poświęcona jest osobie Napoleona i czasom, w których przyszło mu żyć. "We Francji – jak pisał Andrzej Nieuważny – spadek po epoce napoleońskiej jest zadziwiająco żywotny. Prefekci w departamentach, organizacja policji paryskiej, nowoczesna biurokracja, Rada Państwa, Bank Francji…, prawo cywilne, Legia Honorowa, oraz wiele innych instytucji, które przetrwały do XXI wieku..." Do tego dochodzi jeszcze wspomnienie hegemonii francuskiej w Europie i wiecznej chwały z tym związanej. „Nie był niski. Nie wywoływał kolejnych wojen. Nie był kapralem. Nie był krwawym tyranem” – napisała Agnieszka Fulińska, twórczyni witryny Napoleon inaczej. Nie był również mistrzem zbrodni, mordercą na miarę dyktatorów XX w., gwałcicielem, bezwzględnym oprawcą, który wysyłał na śmierć najbliższych przyjaciół, jak chcą tego współcześni pseudohistorycy.

Nie eksterminował też polskich legionistów na San Domingo. To oni sami chcieli tam popłynąć po bogactwa i przygodę, nie widząc dla siebie miejsca w Europie. Rekrutacja na wyprawę na San-Domingo odbywała się w atmosferze prawdziwego entuzjazmu. Żołnierze wydawali się sobie nowymi Argonautami. Każdy widział się już właścicielem niepomiernych bogactw. Jeden z legionistów tak opisał pobudki uczestników tej wyprawy: "Bardzo nam smutno pożegnać Włochy, Włoszki, zabawy, etc., a puszczać się w obce kraje, skąd bardzo daleko do Ojczyzny. Jest nas wielu młodych, determinowanych jeszcze być w San Domingo i jeżeli los nam posłuży – powrócenia, spodziewamy się być bogatszymi, gdyż żeby nie dlatego żeśmy goli, to w tę podróż nie puszczalibyśmy się".

Nie wierzcie też tym, którzy mówią: „Napoleon oszukał Polaków”. Mamy dla nich niezmiennie taką odpowiedź: „Że Napoleon oszukiwał Polaków dla własnej korzyści, to nam powtarzają już milion razy i w różnych językach. Niech temu wierzy, kto chce, tylko Polaki, których to bliżej interesuje, temu nigdy nie uwierzą. Aleksander i Napoleon pracowali dla przywrócenia Polski, lecz cele ich były zupełnie różne, pierwszy chciał Polski dla siebie, drugi żądał jej istnienia dla ludzkości i bezpieczeństwa Europy; dodam jeszcze dla niepewnej nadziei nabycia dla Francji wdzięcznego i mocnego sprzymierzeńca. Że Napoleon naprzód żądał ofiar bez żadnej pewnej obietnicy, a potem utworzywszy Księstwo Warszawskie ciągle żądał nowych, to jest prawda; lecz Polacy sami bez szemrania chętnie wypełniali jego życzenia ciesząc się, że mogą być użytecznymi, to także jest prawda. Największym dowodem służy to, że zostali mu wierni aż do końca. Tak ten oszust potrafił oczarować Polaków, że dziś imię jego w pałacu bogacza i w ubogiej chatce wieśniaka jest wspominane z błogosławieństwem, zamiast że imiona Aleksandra, Konstantyna i Mikołaja powtarzane są z nienawiścią i przekleństwem, chociaż ci książęta mieli więcej sposobów i czasu do działania nam dobrego”

Recenzje

Krzysztof Gerlach, Rok 1810 na Oceanie Indyjskim. Zwycięstwo Francuzów w wielkiej bitwie fregat i zdobycie Ile De France przez Brytyjczyków

Jeśli komuś się wydawało, że o epoce napoleońskiej napisano już wszystko i ten okres nie skrywa już przed czytelnikiem żadnych białych plam, to żył w błędzie, a książka Krzysztofa Gerlacha jest tego najlepszym przykładem. Autor przedstawia bowiem temat z polskiej perspektywy dosyć egzotyczny, a mianowicie brytyjski atak na Archipelag Maskarenów w 1810 roku. Przede wszystkim w pozycji widać ogromną wiedzę i pasję autora na temat marynarki wojennej omawianego okresu. Książka pełna jest informacji o okrętach, ale moim zdaniem czytelnik nawet kiepsko zorientowany w żargonie żeglarskim odnajdzie przyjemność w lekturze. Poza tym, Gerlach nie ogranicza się do opisywania tylko działań morskich, ale omawia również działania na lądzie, do których odchodziło podczas zajmowania wysp należących do Maskarenów. Widać również ogrom pracy wykonanej przy krytyce źródeł, bo autor nie bierze żadnych liczb za pewnik, lecz przedstawia i argumentuje własne wnioski na różne zagadnienia. Podkreślić należy też ładne wydanie książki, zawierające sporą liczbę ilustracji oraz map. W zasadzie jedyną łyżką dziegciu jest dosyć charakterystyczny styl autora, który określam jako lekko nadęty, którego wielkim fanem być może nie zostanę, ale nie powinno to jednak przysłaniać korzyści z lektury tak znakomitej pracy.

Balcar