Witam,
Przyznam się kolegom, że "Manewr na Pułtusk" (oryginału francuskiego nie czytałem) jak na razie bardzo mi się podobał

Dobre wrażenie zrobiła na mnie forma edytorska. Wprawdzie z powodu innych obowiązków, przeczytałem na razie tylko 40 stron, ale sprawiły mi one dużą przyjemność, przede wszystkim z powodu nieco już dziś archaicznego "kukielowego" stylu, który bardzo cenię. Fakt, że też trafiałem na potknięcia w tłumaczeniu (przydałaby się korekta nazw geograficznych i nazwisk), ale w mojej opinii nie wpływają one znacząco na odbiór całości. Moim zdaniem Janku, osoby dla których Lechartier będzie źródłem - już wiedzą, albo
powinny wiedzieć, że pułk dragonów z Kargopola to to samo co dragoni kargopolscy (tym bardziej, że obie formy stosowane są w książce wymiennie). Także wielkich szkód polskie wydanie Lechartiera w badaniach nad epoką raczej nie wyrządzi...

Niemniej wydawca musi się liczyć z "czepialstwem" takich maniaków jak niżej podpisany i koleżeństwo forumowe. To wychodzi tylko na dobre. Wiem coś o tym...
Moim zdaniem dobra korekta to skarb. Nie wystarczy kilka słowników i translator. Tu potrzeba wiedzy nie tylko specjalistycznej z danej dziedziny, której dotyczy publikacja - ale szerokiej wiedzy ogólnej. Gdyby wydawcy inwestowali właśnie w dobrą korektę nie mielibyśmy dziś na rynku takich "potworków" jak biografia Bernadotte'a (pewnie p. Ryba na mnie się obrazi - ale niestety zdania nie zmienię), która bije wszelkie normy jeśli chodzi o ilość błędów - nie tylko literówek, czy w nazewnictwie, ale przede wszystkim merytorycznych. Jeśli porównamy te dwie książki, to moim zdaniem "Manewr na Pułtusk" stoi dwie półki wyżej
Jeśli chodzi zaś o Łęczycę, to pozwolę sobie zacytować fragment artykułu z Gazety Poznańskiej z 7 stycznia 1807
„ Z Łęczycy donoszą, iż dnia 5 tm (stycznia) odbyły tam rewią 5 kompanii piechoty Polskiey z nowego powstania, iedna kompania artyleryi, i dwa szwadrony iazdy narodowey i przysięgę wykonały w przytomności JPana Perrin Kapitana, Adiutanta JW. Marszałka Davoust i Kommendanta fortecy Łęczycy, niemniej JW. Jenerała Kretkowskiego i bardzo wielu zgromadzonych szanownych obywateli i mieszkańców tamteyszych”Z tym, że zamek łęczycki był określany jako "forteca" spotkałem się jeszcze kilkakrotnie.
Howgh!
-apacz