bavarsky napisał(a):
O porządnym Prusaku von Willisenie, który miesiącami walczył o poczciwy i obiektywny głos na łamach rodzimych miesięczników/kwartalników wojskowych, tocząc nierówny spór niemal z całą świtą "jeneralstwa" pruskiego.
Wspierał Go - i ekwipował przed wyjazdem do Warszawy - sławny podówczas chirurg berliński Dieffenbach.
A niedobitki korpusu Rybińskiego oraz Turny i żołnierze, którzy przedostawali się przez granicę pruską w okolicach Brodnicy wiele zawdzięczają Paulowi Fitzmonds Eve istnej "...skórzanej pończosze..." Powstania Listopadowego. Przyjechał do Warszawy z Paryża gdzie uzupełniał swoje studia chirurgiczne m.in. u Velpeau. Pracował zrazu jako chirurg w 15 pułku piechoty później w ambulansie, a gdy zobaczył jaką techniką walczą Rosjanie - szczególnie Kozacy - często zamieniał skalpel na łuk i toporek którym rzucał jak tomahawkiem. Las nie miał dla Niego tajemnic, więc "...wyprowadzał w pole..." nawet duże oddziały. Był odznaczony Virtuti Militari.
Oto tablica sprzed budynku Wydziału Medycznego University of Georgia którego był załozycielem i portret naszego Bohatera.
...może to okres późniejszy ale był opiekunem naukowym Dr.Huntera McGuire lekarza "Stonewalla" Jacksona.