Eques napisał(a):
Wczoraj na wykładzie prowadzący powiedział że po Tokarzu nic już o bitwie grochowskiej się nie da dodać.
Oczywiście, jeżeli mowa o głównym zrębie działań, opisu terenu bitwy, kolejnych natarć etc.
Wynika to również z tego smutnego faktu iż w 1944 r. wyparowało sporo witalnych dokumentów, do których historycy polscy zaczęli docierać w okresie międzywojennym.
Jest dwutomowe opracowanie poświęcone tej sprawie pt.
"Straty archiwów i bibliotek warszawskich w zakresie rękopiśmiennych źródeł historycznych, t. I, Archiwum Główne Akt Dawnych; t. II. Archiwa porozbiorowe i najnowsze. Warszawa 1957"Inna sprawa że Tokarz władał biegle w mowie i piśmie językami: rosyjskim, niemieckim i francuskim. Była to zresztą umiejętność charakterystyczna dla wielu historyków tamtych lat, Askenazego, Pawłowskiego, Kukiela.
Dzisiaj natomiast wiele można zrobić w gestii opracowania dotyczącego armii rosyjskiej. Np. powinny być prowadzone prace nad przekładem korespondencji imperatora Mikołaja I do feldmarszałka Dybicza [Wojna s polskimi miatieżnikami 1831 goda w pierepiskie impieratora Nikołaja I s grafom Dibiczem Zabałkanskim].
Całość została wydrukowana w częściach Russkiej Starinie roczniki 1884-1885.
Przykładowo
Pierwszy list, [RS, t. 41, 1884], adresuje feldmarszałek Dybicz do Jego Wieliczestwa Mikołaja pierwego, w Dyneburgu dn. 24 XII 1830 r. opisuje w nim swoje wrażenie odnośnie wysiłków koncentracyjnych armii interwencyjnej "...razlicznije doniesijenia ot generalow: Korsakowa, Chrapowickiego, Rozena, Kabłukowa i Kreutza.", gen. Puzyrewski pisząc iż "do czasu przybycia Dybicza do Grodna (tj. do 9 stycznia) mieliśmy skoncentrowanych na linii Grodno-Białystok-Brześć przeszło 56 tys. ludzi." otóż Dybicz odnotował owe 56 tys. tymi słowami: "będę rozporządzał w tym rejonie 55 batalionami, 52 szwadronami i 200 działami..."
W kwestii edytorskiej, są jednak spore problemy, ponieważ listy Mikołaja są pisane piękną francuszczyzną, a Dybicza kanciastą grażdanką, potrzeba stosować unifikację w terminologii, a innym razem zachowywania pewnych "smaczków jak np. Dybicz pisząc o korpusach kawalerii nie dodaje nigdzie znaczeniowego słowa: rezerwowy. Mikołaj czasami wtrąca "réserve" innym razem pisze "Corps de'cavalerie", to tak ad hoc, gdyby jakiś mądrala stwierdził że tłumaczenie zawiera nieścisłości

Ja jednak optuję za tym że Tokarz pozostawił po sobie niesłychany dorobek metodologiczny. Jego pierwszorzędna krytyka źródeł, z ukoronowaniem wypunktowania "Pamiętników" Prądzyńskiego, jest w zasadzie fundamentem o który zahaczają w swoich ustaleniach tacy historycy jak Strzeżek, Warmiński, Ziółek i inni.
Czasami idzie się spotkać i dzisiaj że krytyka ta była w niektórych przypadkach przesadną, jak np. we wstępie do wspomnień Antoniego Białkowskiego, wydanego ponownie przez oficynę "Armagedon" w 2003 r., gdzie autor wstępu do memuaru Białkowskiego, nie omieszkał wspomnieć iż:
"Wydawca zdecydował również, że część (tylko część ze względu na ich objętość) przypisów Tokarza należy opatrzyć komentarzami. Okazało się to konieczne, albowiem Tokarz, chociaż uznał przecież, że wspomnienia Białkowskiego powinny zostać wydane - w różnych miejscach, może w zbyt mocnych słowach, zarzuca autorowi pewne nieścisłości w przekazywanej treści, czy wręcz niewiedzę i zmyślenia..." Pozdr.
Marcin