|
Zgadza się. Chodziło o: - kpt. Aleksandra Bykowskiego pochodzącego z Litwy adiutanta generała Langerona, który zbiegł z Włodzimierza do Zamościa (w swoich raportach wspomina o nim Hauke) - mjr Piotrowskiego, adiutanta generał-gubernatora wileńskiego Rimskiego-Korsakowa, który przekazał informacje o sytuacji w rosyjskiej kwaterze głównej. Piotrowski 15 sierpnia został odesłany do macierzystego Ingryjskiego Pułku Dragonów, ale w nim się nie zameldował. Później wyjaśniał, że "opuścił armię rosyjską, ponieważ był Polakiem, a wszystkie jego nieruchomości znajdowały się w guberni mińskiej. Nie chciał walczyć z rodakami, dowiedziawszy się o unii z proklamacji" (Konfederacji Generalnej Królestwa Polskieg i Litwy). Na podstawie raportu książę Barclay de Tolly sporządził 6 czerwca 1813 roku raport dla cara o wykluczeniu Piotrowskiego ze służby za niezgłoszenie się do pułku, na którym widniał cara: "przeszedł na stronę wroga". Wiadomo, że w lipcu 1827 roku Piotrowski zwrócił się o pozwolenie na powrót do służby w armii rosyjskiej, ale nie udało się ustalić, jaka była odpowiedź Mikołaja I.
Por. m. in.: M. Kukiel, Wojna 1812 roku, t. II; powtórzone m. in. przez J. Czubatego, Zasada dwóch sumień... i D. Nawrota, Litwa i Napoleon w roku 1812; Е.А. Назарян, ДЕЗЕРТИРСТВО В РУССКОЙ АРМИИ: МОТИВЫ И ОБСТОЯТЕЛЬСТВА
Swoją drogą, to próbowałem znaleźć w literaturze rosyjskiej (zwłaszcza tej z przed 1917 r.) więcej konkretów na temat polskich dezercji z armii rosyjskiej w epoce napoleońskiej, ale jakoś konkretów brak. Mam wrażenie, że była to, zwłaszcza w 1812 roku, bardziej psychoza i szukanie kozła ofiarnego, na którego można by zrzucić swe porażki, niż rzeczywisty problem armii rosyjskiej. Jeśli, ktoś miałby jakieś namiary bibliograficzne dotyczące tego problemu, to byłbym wdzięczny o podesłanie.
Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj
|