Chyba już tu nikt nie zagląda

Od Oszmiany (wyjazd około 2 w nocy; niektórzy piszą, że od Miednik, ale włoskie publikacje obstają przy Oszmianie) do Wilna (przyjechali około 10ej rano) cesarza konwojowali włosi z dwóch szwadronów konnych welitów gwardii neapolitańskiej (veliti a cavallo il reggimento della guardia) pod dowództwem płk Caracciolo Lucio ks. di Roccaromana i trzech szwadronów gwardii honorowej (Guardia d'Onore) płk Ferdinanda Sambiase ks. Campanii. Zgodnie z regulaminem gwardii honorowej jechali w eskorcie władcy w mundurach wielkich bez peleryn, mimo, że Napoleon wielokrotnie zwracał się do ks. Campanii, który kłusował po prawej stronie, o nałożenie pelisy i płaszcza. Książę jednak uważał, że byłoby to oznaką słabości kładącą się cieniem na ich honorze. Z każdym kilometrem 40 kilometrowej drogi, którą przebyli w 8 godzin, eskorta cesarza się kurczyła. Ci którzy upadli, zatrzymali lub padły im konie, umierali (43) lub dostawali się w niewolę (101 welitów i 162 żołnierzy gwardii wpadło w ręce Rosjan). Pozostali, w tym obydwaj pułkownicy, dotarli do Wilna z odmrożonymi lub prawie odmrożonymi kończynami. Resztki w kolejnych dniach wycofały się do Królewca.
Por.: E. Pigni, La Guardia di Napoleone re d'Italia, Milano 2001; i chyba wciąż podstawowa publikacja czyli G. Cappello, Gli Italiani in Russia nel 1812, Citta del Castello 1912. Swoją drogą to konia z rzędem temu, kto rozgryzie w nich wszystkie nazwy dolnośląskich, polskich, wschodnio-pruskich, litewskich, białoruskich czy rosyjskich miejscowości
Pozdrawiam - Andrzej Pochodaj