|
Pragnąc odrobinę przypomnieć o tym, że projekt nieprzerwanie się rozwija i zmierza w jedynym możliwym kierunku, tj. rychłego wydania gry, chciałbym pokazać obie skończone mapy, tj. mapa główna Raszyn i mapa mniejsza Dawidy. Niestety konfigurator wiadomości nie przyjmuje linków z miniaturką na forum dlatego wrzucam dwa bezpośrednie odnośniki, które przekierowują do grafik (w poście powyżej), bo konfigurator nie przyjmuje linków wraz z tekstem... Jednocześnie zamieszczam tekst, którego motywem przewodnim jest charakter użycia jazdy w boju. Tekst jest o tyle specyficzny, że zestawiłem ze sobą wypisy z róźnych źródeł, które w dość jasny sposób wskazują na charkater jazdy jako jednej z broni głównych. Tekst jest syntezą ogólnie dostępnych materiałów, jednak myślę, że jego skondensowany przekaz może być ciekawy dla każdego zainteresowanego aspekatmi taktycznymi...
Marszałek Auguste Marmont miał powiedzieć, że prowadzenie wojny byłoby po prostu niemożliwe bez lekkiej kawalerii, którą opisał jako oczy i uszy armii, bez których generał maszerowałby z zawiązanymi oczami. Philip Haythornthwaite, „Napoleonic Light Cavalry Tactics”
„...Sposobność uskuteczniania z szybkością wszelkich poruszeń czyni konnicę zdatną do wielu ważnych czynności. Do przedniej i tylnej straży, do całej służby zewnętrznej. Do rezerwy, ponieważ może się najprędzej przenieść na punkt potrzebujący wsparcia. Ona uzupełnia zwycięstwo, rozgramiając wojsko zachwiane działaniem innych broni...” Ignacy Prądzyński, „O sztuce wojennej. Kurs taktyki”
„...Głównym jej celem jest doprowadzenie zwycięstwa do końca. Aby ono było całkowite, kawaleria bierze jeńców i łupy, ściga nieprzyjaciela, udziela natychmiastowego wsparcia punktom zagrożonym, likwiduje rozbite oddziały piechoty i wreszcie osłania odwrót własnej piechoty i artylerii...” Antoine-Henri Jomini, „Zarys sztuki wojennej” „...W ogóle konnica nie powinna się rzucać na piechotę, jak tylko wtenczas gdy ta już wzruszona lub w złej postawie lub szyku...” Ignacy Prądzyński, „O sztuce wojennej. Kurs taktyki”
„...Ogólnie przyjmuje się, że kawaleria nie może liczyć na powodzenie w ataku na nie zdezorganizowaną linię bojową, jeżeli nie będzie przynajmniej z pewnej odległości wsparta przez piechotę...ale na ogół najlepszych wyników można się spodziewać wtedy, gdy kawaleria wykonuje szarżę na linię piechoty zaangażowanej już w walce z piechotą nieprzyjaciela... Antoine-Henri Jomini, „Zarys sztuki wojennej”
Powyższe niech uzupełni fragment z regulaminu jazdy dla Królestwa Polskiego (pisownia oryginalna): „...Przeciwnie nacieranie jazdą na piechotę znayduie większą trudność, dla różnicy broni i strzelania, a w części i dla tego że konie wzwyczaione do słuchania człowieka nie chętnie się rzucaią na niego. Z tego powodu nacierania jazdą na ściśniętą i do odporu gotową piechotę, (wyiąwszy nieodzowną tego potrzebę) uskuteczniać nie należy, a zwłaszcza uderzać na nią z frontu. Komenderuiący frontem jazdy czeka z zimną krwią dopóki nie uyrzy, że Artyllerya, ręczne strzelanie lub inne iakie przyczyny, sprawiły w piechocie wahanie, przedziały lub zamieszanie, na ten czas uskutecznia nacieranie podług wzwyż wymienionych i iuż wiadomych prawideł. Nacieranie na piechotę uskutecznia się nayczęściey na iedno z iey skrzydeł. Jeżeli piechota uszykowana iest w kolumnę, lub w karre (czworobok) na ten czas jazda stara się natrzeć na ieden z kątów, ponieważ te punkta są naysłabsze. Nieprzyjaciel który wie co ma do czynienia, nigdy nie będzie oczekiwał nacierania we froncie, lecz zformuie się w karre lub w kolumnę. W pierwszem zdarzeniu, to iest kiedy w karre zformowanym zostanie, można go złamać; w drugim zaś zdarzeniu, to iest: gdy się zwinie w kolumnę ściśniętą, dopóty złamać go prawie niepodobna, dopóki w skutku ognia Artyllerycznego nierozerwie się iego kolumna; w tym więc momencie natarcie na niego iest naykorzystnieysze, które iednakże uskutecznić się powinno z wielką zręcznością i wprawnością rzutu oka ze strony komenderuiącego, inaczey bowiem nieprzyjaciel mógłby dać odpór strzelaniem i bagnetami. Jeżeli nieprzyiaciel błąd ten popełni że zbyt rychło strzelać zacznie, na ten czas Komenderuiący jazdą zoczywszy takową pomyłkę, może mniemać iż uda mu się natarcie; nieprzyjaciel bowiem wśród nabiiania broni i huku strzelania, często krew zimną traci...” Przepis frontowej służby dla jazdy wydany z rozkazu jego Cesarsko-Królewskiej Mości w Warszawie 1819 roku.
„...W obronie kawaleria może również uzyskać ogromne wyniki, atakując w odpowiedniej chwili wojska nieprzyjaciela, które po dojściu do linii bojowej są gotowe do jej przełamania albo ją już nawet przełamały. W tym wypadku kawaleria może odtworzyć położenie i zniszczyć osłabionego już przeciwnika, u którego wstrząs i rozprzężenie występują nawet w okresie własnych początkowych sukcesów...” Antoine-Henri Jomini, „Zarys sztuki wojennej”
Fragment o trudnościach w dowodzeniu rozciągniętymi liniami jazdy, które u Ciebie rozciągnięte są do granic możliwości po całej linii bojowej: „...W kawalerii jest korzystne, aby kierownictwo sprawowane przez dowódców sięgało w ugrupowaniu bojowym bardziej w głąb niż wszerz wzdłuż frontu. Nie będzie na przykład dobrze, jeżeli w dywizji złożonej z dwóch brygad każda z nich utworzy tylko jedną linię i linie te leżeć będą jedna za drugą. Będzie dużo lepiej, jeżeli każda brygada będzie miała dwie linie i w każdej z tych linii po jednym pułku. W ten sposób każda jednostka znajdująca się w linii bojowej będzie miała poza sobą własny odwód. Korzyść z tego jest oczywista, ponieważ w czasie walk kawalerii wydarzenia toczą się z taką szybkością, że dowódca nie będzie w stanie kierować dwoma rozwiniętymi pułkami...” Antoine-Henri Jomini, „Zarys sztuki wojennej”
Podsumuję wszystko powyższe wypisami z regulaminu generała Wojciecha Chrzanowskiego, co prawda spisanym już po wojnach Wiosny Ludów, ale właśnie dlatego ma walor podsumowujący całościowo charakter użycia jazdy: „...Jazda jest jedną z trzech broni wzajemnie wspierać się w boju mających. Gdy w składzie armii zachowany jest dobry stosunek między temi broniami, tak że nie jest się zmuszonym zastępować niedostatecznej ilości jednej przez większe natężenie drugich, to w wielkiej bitwie do Artyleryi należy zachwianie i napoczęcie mass nieprzyjacielskich, do piechoty ich przełamanie i zepchnięcie, a do jazdy ich rozpędzenie i branie niewolnika. W wielkiej bitwie jazda nie stawia się w pierwszej linii, ale tak aby, zasłoniona od ognia nieprzyjacielskiej artyleryi, przed wejściem w działanie nie była narażona na niepotrzebne straty, coby osłabiły zarazem jej siłę moralną. Stawiać ją trzeba za skrzydłami piechoty, a jeśli jedno ze skrzydeł jest oparte o jaką przeszkodę naturalną, a grunt przedstawia tam trudności dla działań jazdy, stawia się ją na skrzydle przeciwnem, nie ogałacając zeń jednak zupełnie opartego skrzydła. Również, jeżeli zajmowany front jest rozciągły, należy mieć jazdę za każdą częścią szyku bojowego. Trzecia część całej jazdy zostawia się przy ogólnej rezerwie, unikając przy tem postawienia jej za blisko lub za daleko. Jazda stawiana za skrzydłami piechoty, stosownie do swej liczby jako też do miejscowości, stawia się, nim wejdzie w działanie, w jednej albo w dwóch liniach, w kolumnach lub rozwinięta. Służy ona tam do osłaniania skrzydeł piechoty, i stamtąd wypada przeciw obchodzącej je nieprzyjacielskiej jeździe. Przeznaczeniem jazdy postawionej za liniami piechoty jest korzystać z częściowych powodzeń otrzymywanych przez piechotę; oddziały te widnie bywają bardzo silne. Należy starać się tak je stawiać aby dla nieprzyjaciela były niewidzialne przez to będzie się on wszędzie obawiał jazdy, a niespodziane jej wypadnięcie zrobi na nim większe wrażenie niżby wywarło postępowanie oddziału podwójnej siły, ale na widoku stojącego. Gdy nadejdzie pora do działania, ta jazda przechodzi w kompanicznych kolumnach, na środek zwiniętych, przez odstępy piechoty i każda kompania, wyszedłszy przed front piechoty, rozwija się uderza nie oglądając się na inne kompanie...” Wojciech Chrzanowski, „Zarys zastosowanej taktyki jazdy...”
Przed samym końcem jeszcze słowo o wyjściowym uszykowaniu do bitwy i jak ono było istotne i jak gry planszowe nie są w stanie sobie poradzić z realnym oddaniem trudności wynikających z… „…Zdaie się, iż niepodobna powątpiewać o użyteczności ustanowienia takowych bojowych szyków z których łatwo przechodzić można do każdego innego porządku. Pierwiastkowe uszykowanie iest w ogólności naytrudnieyszém, i więcéy wymaga czasu niż każde inne poruszenia wykonywane przez Woysko w iakikolwiek sposób iuż uszykowane; w niektórych zaś przypadkach, może bydź połączone z szczególnemi zawadami… ..Jeżeli przypuściemy, naprzykład, iż dywizya występując z swych stanowisk, w blizkości nieprzyjaciela działającego zaczepnie, zbiera się zrozmaitych stron i powinna uformować się w miescu, z którém woysko ieszcze nie iest obeznane; łatwo wystawić sobie można iak trudno będzie należyty ustanowić porządek; gdy przeciwnie, korzystając z wiadomych szyków bojowych, kilka słów Dowódzcy Dywizyi dostatecznemi będą do wskazania każdey części tak własne iéy miejsce iak i gdzie inne części znaydować się będą; żeby, w przypadku potrzeby, wiedzieć, zkąd spodziewać się można wspierania i komu takowe wzaiemnie podawać. A podobne przypadki zdarzają się bardzo często… …Szybkość z iaką Jazda wykonywa wszystkie swoje poruszenia, a która składa celnieyszą iéy zaletę, każdą chwilę czyni dla niéy nieocenioną, i przeto wymaga aby tak rozporządzenia w ogólności jak i same nawet kommendy odpowiadały spieszności iéy poruszeń. Z tego powodu, używać należy wszelkich sposobów aby przyzwyczaiać woysko do dokładnego z głównym celem zgodnego działania; wykonywaiąc wszystkie poruszenia bez przewlekłych przygotowań. To wszystko, zdaie się, osiągnąć można za pomocą przepisanych tu szyków bojowych. „Przepisy do rozmaitych szyków i poruszeń dywizyi jazdy działającey oddzielnie z rozkazu Jego cesarzewiczowskiey mości Wielkiego Xięcia Konstantego wydany.”[/i Fragment z regulaminu Karla von Deckera, który mówi o zachowaniu jazdy kiedy zostanie odparta przez czworobok, a kolumna ścieśniona z obróconymi flankami i tyłem to taki pełny czworobok, który to szyk potrafili wykonywać nawet rekruci: ”… Doświadczenie naucza, iż Jazda odparta przez czworobok piechoty, rzadko kiedy, zwróciwszy w tył, uchodzi tą samą drogą, którą szła naprzód; lecz pospolicie spycha się w bok, i, że tak powiem, osuwa się około czworoboku, który atakowała. Gdyby zatem Pułk Jazdy uformował się w kolumnę do ataku Szwadronami tym sposobem, ażeby każdy Szwadron przeskrzydlał poprzedzający o dwa Plutony; wtedy Szwadrony z tyłu będące, nie wpadłyby w zamieszanie będących na przodzie, w przypadku gdyby te zostały przymuszone do odwrotu, i miałyby miejsce wolne, dla ponowienia ataku…”.
Precyzyjnie w przedmiotowym temacie wyraził się także wybitny generał francuski Joseph Rogniat, który napisał: „…kawaleria liniowa powinna być wykorzystywana w dużych zgrupowaniach i trzymana w rezerwie aż do późnej fazy bitwy, kiedy można ją rzucić na flankę nieprzyjaciela lub do powstania luki w linii nieprzyjacielskiej, gdy tylko armaty i karabiny wywołają zamieszanie i liczne ubytki wśród nich. W ten sposób ruchy kawalerii liniowej mogą zapewnić zwycięstwo, pod koniec bitwy, w chwili gdy piechota, utrudzona i wyczerpana długimi zmaganiami, prowadzi jedynie niepewny i źle kierowany ogień. Jeśli jednak pozwolilibyśmy jej na szarżę na początku bitwy, na nietkniętą i niewzruszoną piechotę, niewątpliwie zostałaby odrzucona na resztę armii, której udzieliłby się jej nieład…”. [i] Philip Haythornthwaite, “Taktyka ciężkiej kawalerii i dragonów w epoce napoleońskiej”
Podsumuję całość wypisów, fragmentami prac wybitnego wodza Arthura Wellesleya, z których to słów wyłania się dość krytyczna ocena, a może po prostu pragmatyczna? Bo czego jak czego, ale pragmatyzmu w użyciu wojska księciu Wellington odmówić nie sposób: „…Formowanie i szkolenie oddziału kawalerii jest bardzo trudne i żmudne, wymaga wielkiego doświadczenia oraz cierpliwości od osób, które tego próbują (…). Jednocześnie w dniu bitwy nie ma nic bardziej użytecznego od oddziału zdyscyplinowanej kawalerii. Nie ma też niczego bardziej kosztownego i bezużytecznego od oddziału regularnej kawalerii(…), który nie jest wystarczająco zdyscyplinowany…” Philip Haythornthwaite, “Taktyka ciężkiej kawalerii i dragonów w epoce napoleońskiej”
„…Niewielu żołnierzy zniesie zaskoczenie i ogólną panikę; we wszystkich przypadkach młodzi kawalerzyści łatwiej ulegają wpływowi tych okoliczności, a wywierany na nich efekt jest o wiele większy i daje się bardziej odczuć (…) niż podobne okoliczności oddziałowujące na piechotę w tym samym stanie dyscypliny. Ich konie umożliwiają im ucieczkę, a gdy kawaleria zatraca porządek, nie sposób go przywrócić. Z tego powodu zawsze jestem skłonny trzymać kawalerię z dala od walki najdłużej, jak to możliwe…” Philip Haythornthwaite, “Taktyka ciężkiej kawalerii i dragonów w epoce napoleońskiej”
„…Moja praktyka w odniesieniu do kawalerii była następująca: po pierwsze, wykorzystywałem ją do przednich straży, ochrony flanek itp., jako najszybszą formację, która pozwalała mi uzyskać jak najwięcej informacji w jak najkrótszym czasie; po drugie, wykorzystywałem ją do chwilowego pościgu za pokonanymi oddziałami; po trzecie, wykorzystywałem ją w małych grupach do atakowania niewielkich oddziałów kawalerii wroga. Ale nigdy nie atakowałem samą kawalerią, zawsze wraz z piechotą, i uważałem naszą kawalerię za gorszą od francuskiej z powodu braku dyscypliny, chociaż uważam, że jeden szwadron może dorównać dwóm szwadronów francuskich, nie chciałbym widzieć czterech szwadronów brytyjskich przeciwko czterem francuskim; a wraz ze wzrostem liczby i oczywiście większą koniecznością utrzymania porządku, byłem coraz mniej skłonny ryzykować naszą kawalerię bez posiadania znacznej przewagi liczebnej ... Moja galopowała, ale nie potrafiła utrzymać porządku, dlatego nie mogłem jej użyć, dopóki nasza wspaniała piechota nie wyparła kawalerii francuskiej z jej pozycji…” Philip Haythornthwaite, „Napoleonic Light Cavalry Tactics”
_________________ Rok 1809. Raszyn viewtopic.php?f=3&t=1765
|