Nie wiem, kto, kiedy i dlaczego zohydził mi pisarstwo Waldemara Łysiaka! Myślę jednak, że w kontekście odznaczenia go Orderem Orła Białego warto pokusiś się o refleksje nad niewątpliwym fenomenem tego pisarza. Ne chciałbym jednak, aby ewentualna dyskusja przewrodziła się w, za przeproszeniem, w psedopoltyczną pyskówkę, tak często obeną ostatnio na róznych forach, nie wyłączając historycznych.
Sam z jego osobą i twórczością po raz pierwszy spotkałem się w latach 70-tych, czyli w czasach początków moich nieśmiałych jeszcze zainteresowań epoką napoleońską. Obok Mariana Brandysa był dla mnie wtedy, bardziej może intuicyjnie niż Brandys, osobowością budzącą podziw dla znawstwa czasów Napoleona. Podziw ten, oparty na uczuciach ambiwalentnych, zaczął się pewnie po lekturze artykułu pod tytułem bodajże "Anglicy oddajcie nam Napoleona", zamieszczonym w tygodniku "Perspektywy" chyba w roku 1973. Artykuł ten był polemiką Łysiaka z tezam francuskiego dziennikarza o arystokratycznie brzmiącym nazwisku Restif de La Bretonne, który na łamach "Paris Match" ogłosić miał, popartą dowodami z pamiętnikarskich relacji na temat śmierci, pogrzebu i ekshumacji Napoleona. Nie wiem, czy osoba RdB (tak oreśla go w skrócie Łysiak) była mistyfikacją, ale z postawioną przez niego tezą, że Napoleon nie został pochowany w Longwood, a jego ciało wykradli Anglicy, aby anonimowo pochować go u siebie. Łysiak nie zgadza się z tym pomysłem i punkt po punkcie w większośc zbija tezy RdB, z wyjatkiem jednak paru, które w efekcie pozostawiają wątpliwość, czy u Inwalidów "nie leży najbardziej nieprawdopodobne w dziejach kukułcze jajo"! (cytat z pamięci)
Efektem lekturu tego tekstu był mój pierwszy bunt przeciw Łysiakowi. Moje upodobanie do tzw. teorii siskowych kazało mi bardziej być po stronie RdB niż Łysiaka przyznam się, że problem zasygnalizowany przez Francuza nurtuje mnie do dziś, co zapewne wzbudzi Wasz pobłażliwy uśmieszek politowania.
Drugie moje "spotkanie" z Łysiakiem było mniej więcej w tym samym czasie, kedy jako uznany już napoleonista gościł w programie telewizyjnym "Studio 2". To były tzw. czasy Gierka. Powiew "wolości" i bliżenia PRL-u z Zachodem. Mógł więc pojawić się również "wolościowiec", czyl człowiek niezależny od partii. Z tego spotkania zapamietałem migawk z domu Autora (chyba w Konstancinie) pełne pamiątek Napoleońskich książek. O sławnej bibliotece, zbieranej jeszce przez ojca a może i dziadka pisarza, liczącej 2000 napoleoników, wiedziałem już z artykułu o sensancjach RdB, alej jej obrazu sobie nie przypominam. Trochę też byłem zwiedziony, że nie pokazano wtedy tej mitycznej już dla mnie biblioteki, pełnej, jak sobie wyobrażałem, oprawnych w skórę tomów. Autor z dumą jednak prezentował wejśce do swojego domu, gdzie przytwierdzony był do ściany pokażnych rozmiarów, jak to mówiono, orzeł w koronie!
Jedyną książką Łysiaka, którą w tym czasie przeczytałem, była dopiero co wydana, "Szuańska ballada".
Potem jakoś psarstwo Łysiaka przestało dla mnie istnieć i naprawdę nie wiem dlaczego. Być może przyczynili się do tego historycy, z którymi przyszło mi pracować.
Nie śledziłem też jego kariery pisarskiej. Pmiętam z witryn ksiegarskich jego "Wyspy bezludne" oraz "Malarstwo białego człowieka", bardziej jednak Nie wiem, kto, kiedy i dlaczego zohydził mi pisarstwo Waldemara Łysiaka! Myślę jednak, że w kontekście odznaczenia go Orderem Orła Białego warto pokusiś się o refleksje nad niewątpliwym fenomenem tego pisarza. Ne chciałbym jednak, aby ewentualna dyskusja przewrodziła się w, za przeproszeniem, w psedopoltyczną pyskówkę, tak często obeną ostatnio na róznych forach, nie wyłączając historycznych.
Sam z jego osobą i twórczością po raz pierwszy spotkałem się w latach 70-tych, czyli w czasach początków moich nieśmiałych jeszcze zainteresowań epoką napoleońską. Obok Mariana Brandysa był dla mnie wtedy, bardziej może intuicyjnie niż Brandys, osobowością budzącą podziw dla znawstwa czasów Napoleona. Podziw ten, oparty na uczuciach ambiwalentnych, zaczął się pewnie po lekturze artykułu pod tytułem bodajże "Anglicy oddajcie nam Napoleona", zamieszczonym w tygodniku "Perspektywy" chyba w roku 1973. Artykuł ten był polemiką Łysiaka z tezam francuskiego dziennikarza o arystokratycznie brzmiącym nazwisku Restif de La Bretonne, który na łamach "Paris Match" ogłosić miał, popartą dowodami z pamiętnikarskich relacji na temat śmierci, pogrzebu i ekshumacji Napoleona. Nie wiem, czy osoba RdB (tak oreśla go w skrócie Łysiak) była mistyfikacją, ale z postawioną przez niego tezą, że Napoleon nie został pochowany w Longwood, a jego ciało wykradli Anglicy, aby anonimowo pochować go u siebie. Łysiak nie zgadza się z tym pomysłem i punkt po punkcie w większośc zbija tezy RdB, z wyjatkiem jednak paru, które w efekcie pozostawiają wątpliwość, czy u Inwalidów "nie leży najbardziej nieprawdopodobne w dziejach kukułcze jajo"! (cytat z pamięci)
Efektem lekturu tego tekstu był mój pierwszy bunt przeciw Łysiakowi. Moje upodobanie do tzw. teorii siskowych kazało mi bardziej być po stronie RdB niż Łysiaka przyznam się, że problem zasygnalizowany przez Francuza nurtuje mnie do dziś, co zapewne wzbudzi Wasz pobłażliwy uśmieszek politowania.
Drugie moje "spotkanie" z Łysiakiem było mniej więcej w tym samym czasie, kedy jako uznany już napoleonista gościł w programie telewizyjnym "Studio 2". To były tzw. czasy Gierka. Powiew "wolości" i bliżenia PRL-u z Zachodem. Mógł więc pojawić się również "wolościowiec", czyl człowiek niezależny od partii. Z tego spotkania zapamietałem migawk z domu Autora (chyba w Konstancinie) pełne pamiątek Napoleońskich książek. O sławnej bibliotece, zbieranej jeszce przez ojca a może i dziadka pisarza, liczącej 2000 napoleoników, wiedziałem już z artykułu o sensacjach RdB, ale jej obrazu sobie nie przypominam. Trochę też byłem zwiedziony, że nie pokazano wtedy tej mitycznej już dla mnie biblioteki, pełnej, jak sobie wyobrażałem, oprawnych w skórę tomów. Autor z dumą jednak prezentował wejście do swojego domu, gdzie przytwierdzony był do ściany pokażnych rozmiarów, jak to mówiono, orzeł w koronie!
Jedyną książką Łysiaka, którą w tym czasie przeczytałem, była dopiero co wydana, "Szuańska ballada".
Potem jakoś pisarstwo Łysiaka przestało dla mnie istnieć i naprawdę nie wiem dlaczego. Być może bardziej interesowały mnie wtedy sprawy literatury polskiej i twórczość Kazimierza Przerwy Tetmajera, czemu poświęciłem parę lat życia.
Łysiak borykał się wtedy z krytyką, ktorej ślady odzwerciedla wstęp do "Wysp bezludnych":
"(...) w dyskusji o moim pisarstwie padło złosliwe zdanie, iż
gonię za sensacją.
"Formalnie nic się nie zmieniło - wśród wrzeszczących jestem niemową, wśród dewotów ateistą, wśród krwiożerczych antysemitów Żydem, wśród fanatycznych lewaków oficerem białej gwardii, wśród awariowanych ekologów, którzy mylą elektrownie jądrowe z bombą atomową, jestem radioaktywną cząsteczką wzbogaconego uranu, a wśród głodnych chciałbym być manną. Lecz wychodzę z tej przygody pisarskiej smutniejszy głębiej pogrążony w samotności".
Zanim napisałem ten post, przejrzałem wpisy na naszym Forum dotyczące Łysiaka. Oto one:
Cytuj:
O wymyślonym Frączewskim pisze W. Łysiak w "Opowieści o heroicznej obronie portu Genua i o polskim kawalerzyście, który z szablą w zębach płynął wpław przez morze" w "Morzu" z czerwca 1975 roku i przedruk ...
Cytuj:
... z twierdz w 1800 roku przedarł się z niej (w kwietniu) i do niej (w maju) pokonując blokadę floty brytyjskiej. Na kanwie tego wydarzenia Waldemar Łysiak stworzył fantastyczną opowieść przekonując czytelników, że wcale nie był on Francuzem a dzielnym Polakiem, gdyż tylko Polak mógł tak brawurowo ...
Cytuj:
Witam, radziłbym traktować książki p. Łysiaka raczej jako literackie fiction niż źródło wiedzy historycznej. Sam przeszedłem przez tę "chorobę" w młodości

Sposób ochrony Bonapartego się zmieniał od czasu Vallegio aż po Waterlo. ...
Cytuj:
.. zawołał: "Poddajcie się, waleczni Francuzi!" Cambronne odpowiedział; "Gówno!" [...] U nas opis Hugo rozpropagował Waldemar Łysiak i tak to mit, za sprawą wspaniałego pisarza i francuskich pismaków z pierwszej połowy XIX wieku uchodzi za prawdę historyczną. Jeśli jednak głębiej ...
Cytuj:
Można nie wierzyć Łysiakowi jako napoleoniście, ale z jego pracą doktorancką nie będę polemizował. W przypisach przyznaje, że tomy od 1 do 4 noszą identyczny tytuł, ale tom piaty i następne noszą już tytuł "L'art defenisf superieur ...
Cytuj:
... le quarré et tous les polygones, de quelqu'étendue qu'en soient les côtés, en donnant à leur défense une direction perpendiculaire tak jest źr. Łysiak, napoleon fortyfikator Nie chcę być "upierdliwy", ale to jest podtytuł całego dzieła. Można go znaleźć na stronach tytułowych wszystkich ...
Cytuj:
Jean Dejean nie był nigdy ministrem wojny...
Łysiak podał, że był ministrem wojny, natomiast sprawdziłem w"Encyklopedii Wojen Napoleońskich" Bieleckiego i tam widnieje, że był ministrem w administracji wojennej, więc chyba stąd ten skrót myślowy Łysiaka. dzięki za czujność.
Cytuj:
U schyłku epoki zwycięskiego socjalizmu PT Łysiak zaczął - fakt, że beznadziejnie - pisać fikcje o epoce. Stworzył "Operację Waterloo" - dla niezaznajomionych było to o tym że I. K. W.A. D'Erlona zdążył. Dwa dni wcześniej.
Cytuj:
Dzięki Kampowi, który zamieścił cytaty z Szenica, wiem już, skąd Łysiak wziął wiele informacji,a nawet całe opisy, które "twórczo rozwinął"

Ale to właśnie dzięki temu, jego tekst tak dobrze się czyta

Cytuj:
... napisał o 60 tysiącach i tak zostało powielane w kolejnych pracach, przecież to dość częste zjawisko u historyków (i nie tylko u nich, przykładem Łysiak zrzynający od Macdonella...). Bo niezdobycie prawie bezbronnego Kadyksu w odpowiedznim czasie, zemscilo sie pozniej zwiazaniem i zaangazowaniem ...
Cytuj:
... Gipsy, ale dla mnie nie jest argumentem fakt, że Szymon Kobyliński uznaje go za autorytet. Toczyliśmy już kiedyś na tym forum dyskusje na temat Łysiaka. Ja osobiście uważam, że spełnia on doskonałą rolę popularyzatora tej wspaniałej epoki. A było kilka zdecydowanie ostrzejszych opinii. Przeczytałem ...
Cytuj:
Zdaje się, ze Dechamps występuje również w "Huraganie" Gąsiorowskiego? Ciekawe, nie sądziłem, że jest aż tak wiarygodny. Aczkolwiek czy Łysiak pisze prawdę?

Cytuj:
post użytkownika Castiglione Nie wiem, czy komuś chciało się poświęcić 20 minut i obejrzeć Łysiaka, ale co by nie powiedzieć o p. Waldku, to tak pięknie mówił o Cesarzu, że jego adwersarza najzwyczajniej zatkało. Zapomniał nawet zadawania pytań

Łysiak jest bałwochwalcą ...
Teraz postanowiłem "wrócić" do Łysiaka i jak na razie nie żałuję. Proszę też o Wasz głos.
P.S. Moim marzeniem jest zobaczenie biblioteki Łysiaka.