|
Tak, chodzi o księżniczkę Eudoksję Iwanowną ks. Golicyną z domu Izmaiłową (1780-1850), żonę Sergieja Michajłowicza ks. Golicyna (1774-1859). Granville Leveson Gower zwał ją "Barbarian" czy "Little Barbarian". Poznał ją w Petersburgu na balu w listopadzie 1804 r. Podczas pobytu w Rosji lord Granville bardzo przywiązał się do księżnej Golicyny, a jednym z powodów, dla których chciał wrócić do domu, była konsultacja z rodziną w sprawie małżeństwa z nią. Księżna tymczasem miała się upewnić, czy możliwe byłoby uzyskanie przez nią rozwodu z mężem. Oboje jednak, księżna i Lord, po kilku miesiącach rozłąki, najwyraźniej zmienili zdanie i nie podjęli dalszych kroków. Sara Lady Lyttelton tak ją opisywała: "To kobieta około trzydziestki i niezwykle urodziwa, z cudownie pięknymi, czarnymi oczami, czarnymi jak węgiel włosami i dziwnie silnym, a zarazem słodkim wyrazem twarzy. Jej mowa była o wiele lepsza od wszystkich, jakie słyszeliśmy dotąd od zagranicznych dam; w godnym podziwu języku francuskim, a zarazem urocza i sympatyczna. Mówi się, że jest nieskazitelnie cnotliwa. Lord G. soupira en vain pour trois ans ["przez trzy lata wzdychał na próżno" - A.P.], powiadają, i to, wiecie, niesamowicie podnosi jej siłę oporu. Prowadzi dziwne życie; kładzie się spać o trzeciej nad ranem i leży w nim dwanaście lub trzynaście godzin, nosi głowę i szal na swój własny sposób, co przyniosło jej reputację ekscentrycznego geniusza". Jak wynika z listów Granville'a nie była aż tak niedostępna jak to opisuje Lady Sara. Wydaje się, że dobrze się "ukrywali". Por.: Lord Granville Leveson Gower (first earl Granville): private correspondence, 1781 to 1821, t. 1-2, 1916.
Twoje pytanie Kampie.
Pozdrawiam
Andrzej Pochodaj
|