Cytuj:
No i zakupiłem tę książeczkę...
Też oczywiście kupiłem.
Myślę, że tego rodzaju wydawnictwom nie trzeba stawiać zbyt wygórowanych wymagań. "Na oko" książeczka sprawia pozytywne wrażenie, a miłośnicy Ospreyów mogą być nawet zachwyceni. Z pewnością też spełnia ono wszelkie zadania stawiane popularyzacji historii. Dla mnie najważniejsze jest, czy sa w nim jakieś istotne przewartościowania wydarzeń, których odbiór dzisiaj bliższy jest mitologii niz historii. Pod tym względem niestety nic się nie zmieniło, chociaż pojawiła niewielka zapowieź zmian, pochlebiam sobie, pod moim wpływe. Mianowicie Autorka w trzech przypisach powołała się na opracowanie, publikowane na naszym portalu: "Somosierra 1808. Chrzest bojowy trzeciego szwadronu". Dziwne tylko, że nie potrafię zlokalizować tych przypisów w tekście. Domyślam sie tylko, że chodziło o podział sił San Juana na trzy częśći: Sepulveda-Somosierra-Robregordo. Przy czym najbardziej istotne dla sprawy jest poewtórzenie wniosku, że na przełęczy rozlokowane zostały najsłabsze z wszystkich oddziałów, co koresponduje z moja tezą, że San Juanowi nie tyle chodziło o obronę pozycji, ile o ocalenie najlepszych pułków do dalszej walki. Niestety, taka perspektywa kłóci sie trochę z ogólną tezą, usankcjonowaną długoletnią tradycją podkreślania, że przeciwnik Francuzów w Somosierze był szczególnie zdeterminowany do walki i silny, potwierdzana przez autorkę np. przez powtórzenie rzekomego przydomku San Juana - "fanatyczny Kastylijczyk".
Mam też jedną watpliwość natury merytorycznej. Ciekawe mianowicie, skąd Autorka zaczerpnęła wiedze na temat ustawienia czterech dział na 8 metrowej (sic!) szerokości drodze w ten sposób, że skrajne dwie stały na swoch łożach z kołami, a dwie wewnętrzne zostały kół pozbawione.
To tyle i chyba wystarczy
