Post użytkownika talleyrandCytuj:
Cytuj:
Aha i jeszcze jedno - to, że wraz z religijnością szły "mordy, zabójstwa, pojedynki, warcholstwa, pijaństwo" mie jest chyba powodem do dumy Niestety, takie to juz były czasy...
wcale nie twierdze że to powód do dumy taka była rzeczywistość i istniała obok silnej wiary w Boga
Cytuj:
Uncleanie, hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna" nie pochodzi w ogóle z Rzeczpospolitej szlacheckiej - pojawiło się w okresie zaborów. W okresie Księstwa to było HONOR I OJCZYZNA (podobnie jak w dewizie Legii Honorowej - "Honneur et Patrie"). W II Rzeczpospolitej - podobnie, choć na niektórych sztandarach Bóg pojawił sie ponownie.
na sztandarach tak ale Bóg jako pierwszy był na pewno po prostu nawet nie trzeba było umiejscawiać tego w hasłach, "kto w Boga wierzy i ojczyzne miłuje! za mną!" tak wołał prawie każdy dowódca
no i właśnie słuszne pytanie Durocu co powiedziałaby mamusia braciszków Hempel?
Talleyrandzie sam widzisz Hempel znał Pater Noster po łacinie a to świadczy o jego wychowaniu (chyba każdy szlachcic znał?) To że wieszał księży nie oznacza że był ateistą, barbarzyńcą, zeświedczonym żołdakiem itp. wieszał i wycinał (i nie tylko on)wszystkich którzy stali na drodze do uspokojenia (czytaj rebeliantów i sprzyjającym im) kraju. Nie spotkałem się natomiast z opisem napaści na kościół
klasztor czy inne miejsce święte przez Polaków a już na pewno o bezczeszczeniu
takich miejsc czy rabunku (chodziaż wątpliwe jest że któryś z Polaków chwaliłby się takim uczynkiem - ale to też o czymś świadczy)
Cytuj:
Unclean, nie zapominaj, że esprit francuskiego korpusu oficerskiego sprzed Rewolucji również było związane z katolicyzmem. Od drugiej połowy XVIII stulecia (nie pamietam już od którego roku, chyba od 1781, ale praktykowano to wcześniej) oficerem armii Arcykatolickiego monarchy (taki był jeden z tytułów królów francuskich ) mógł zostać wyłącznie szlachcic - katolik. Nie można więc powiedziec, że była to tylko polska tradycja.
jak najbardziej ale czy duża część kadry nie była wypromowaną za Napoleona właśnie, a poza tym jeśli chodzi o kompletny brak szacunku do "sacrum" to cechował on raczej żołnierzy niższych szczebli - ci wierzyli w "opatrzność"
Cytuj:
Talleyrandzie sam widzisz Hempel znał Pater Noster po łacinie a to świadczy o jego wychowaniu (chyba każdy szlachcic znał?)
Protestanci zrezygnowali z łaciny już jakiś czas wcześniej.
Chodziło mi raczej o to, że najzabawniejszą właściwością religii jest to iż Katolicy (et cohortes) przypominaj sobie o Bogu przeważnie(ale nie zawsze) kiedy jest im do czegoś potrzebny.
Cytuj:
Nie spotkałem się natomiast z opisem napaści na kościół
klasztor czy inne miejsce święte przez Polaków a już na pewno o bezczeszczeniu
takich miejsc czy rabunku (chociaż wątpliwe jest że któryś z Polaków chwaliłby się takim uczynkiem - ale to też o czymś świadczy)
Nie najlepiej u mnie z pamięcią a źródeł nie mam pod ręka, ale znam kilka przykładów takiego zachowania.
Pewnego dnia (nie pamietam czy w epoce czy też w II RP) ślubu udzielił
kapral ( dla laików - to nie to samo co kapłan)nie byłoby w tym jeszcze nic nader zdrożnego (nie takie rzeczy się robiło na studiach) gdyby nie to że na ślubnym kobiercu stanęło dwóch szeregowych, a rzecz cała miała miejsce w kościele. Czy ktoś potrafi umiejscowić to zdarzenie - mnie zajmie to trochę czasu , pewne jest wszakże że istotnie to się zdążyło.
Akurat mam przy sobie cytowaną już przeze mnie książkę , wiec nie wertując jej zbyt długo podaję przykład, może nie aż tak świętokradczy dla nas, lecz dla współczesnych ewidentnie bluźnierczy:
Saragossa 20 XII 1808
".... Żołnierze nasi[ 2p LN] upojeni radością pomyślnego skutku [zdobycie klasztoru św Józefa] stali sie rozpustnymi; przynosili z kościoła posagi i figury [sakralne], poprzypasywali im mundury i kaszkiety na głowy po poległych i oparli je o mur od strony miasta [ Hiszpanie rzecz jasna podziurawili "świętych męczenników"]..." [pod. za : Dał nam przykład Bonaparte. Wspomnienia i relacje zołenierzy polskich 1796-1815, oprac. R. Bielecki, A. Tyszka, t. I-II, Kraków1984, t.I, s. 216.]
O ile znam prawo kanoniczne czyn Naszych Bohaterskich przodków zbescześcił posągi - ich powrót do Kościelnych naw musiał poprzedzić akt ponownego poświęcenia. A fe, pradziadku!
Cytuj:
Na pewno nie w tym w czasach napoleońskich. Nawet Polacy nie mieli wtedy kapelanów. Bez szans.
Ciekawe, że w Powstaniu Listopadowym kapelani pojawiają się gremialnie w polskich jednostkach.
Nota bene kapelan "wołyńców" Karola Różyckiego stał się bohaterem zabawnej anegdoty(przytaczam z pamięci - vide "Pamiętnik..." Karol Różycki, lata 40(?) XIXw):
Kapelan ów dostał pod siodło konia kawaleryjskiego i pewnego razu, w czasie walk trębacz zagrał sygnał szarży , szwadro mruszył do ataku, a rumak naszego biednego księżula trzymającego się dotąd przezornie za frontem oddziału, poniósł i po prostu zajoł miejsce w I szeregu, tak jak był do tego przyuczony.
Szkoda że nie wiedział że na grzbiecie mam duchownego a nie ułana...
Kapelan zbladł

i po bez skutecznych próbach poskromienia wierzchowca, zrobił dobrą minę do złej gry

, uniósł do góry wielki krzyż , który z sobą woził i wpadł razem ze szwadronem pomiędzy Moskali.
Przeżył...
Co więcej dostał krzyż, ale założę się że zmienił konia.
hrabia de Perigord