Teraz jest 1 lut 2026, o 22:33

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 783 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30 ... 79  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 26 lip 2013, o 01:45 
Offline
Colonel
Colonel

Dołączył(a): 22 lis 2010, o 22:21
Posty: 383
Cytuj:
Ukazało się wznowienie "Lipsk 1813" Jadwigi Nadziei.


To przykre, ale co zrobić. Można liczyć, że ludzie nie sięgną po to ;) .


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 lip 2013, o 15:00 
Offline
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 07:27
Posty: 603
"To przykre, ale co zrobić. Można liczyć, że ludzie nie sięgną po to"

Witaj Santa!
A moglbys troszke uzasadnic dlaczego tak Ci przykro? Pytam tak, tylko z ciekawosci. Jakie masz generalnie zastrzezenia.
Pozdrawiam
Gipsy

_________________
"Najjasniejszy Panie, Trzeci Korpus bedzie dla Ciebie zawsze tym, czym Legia Dziesiata dla Cezara".
Marszalek - Ludwik Davout


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 lip 2013, o 21:34 
Offline
Colonel
Colonel

Dołączył(a): 22 lis 2010, o 22:21
Posty: 383
Bo ta książka jest beznadziejna, wbrew nazwisku autorki?
Dwa buraki pierwsze z brzegu: s. 102-103. Najpierw przedstawia wersję, zgodnie z którą do niewoli Merveldta biorą Francuzi. Potem twierdzi, ze takoż podaje Thiers, wbrew polskim pamiętnikarzom. Następnie pisze, że wzięli go nasi ułani, co jest potwierdzone przez naszych pamiętnikarzy. Owszem, praca jest popularnonaukowa, ale zaraz potem jest przypis. Tylko nie do naszych pamiętnikarzy, którzy tak twierdzą, ale do wspomnień Faina i opracowania Sommera. Wydaje mi się, że jak już się rzuca kamieniem w Thiersa, to warto chociaż to usprawiedliwić. Nie jestem jego fanem, ale tak mi się zdaje.

S. 48 opis jak to Napoleon przemierzył 40 mil w ciągu 4 dni na koniu. Autorka przelicza top na 65 km, Skąd ten pomysł? I czy to jakiś wielki wyczyn, gdyby to było faktycznie tylko 65 km? Nie ma przypisu skąd ta informacja...

A i jeszcze straty też kosmiczne. Co prawda tu podpiera się przypisami, ale to niezwykle ciekawe. Oto w zwycięskiej dla siebie bitwie sprzymierzeni tracą prawie 54 tys. zabitych. Rannych i wziętych do niewoli autorka nie zna, ale liczy ich na 20-25 tys. Byłaby to niesamowita proporcja doprawdy. Jakie są straty Francuzów? Oto 20 tys. zabitych i 30 tys. rannych oraz 15 tys. wziętych do niewoli i tych, co przeszli na stronę nieprzyjaciela. Czyli w sumie 65 tys. i znów ta ciekawa proporcja zabitych do rannych. Ani słowa komentarza na ten temat z jej strony.
Poza tym cała masa uproszczeń....

To tak skrótowo. Pomijam fakt, że prawie wszyscy tam dzielnie walczyli (oprócz rzecz jasna tchórzliwych sprzymierzeńców niemieckich Cesarza) i miałem wrażenie, że czytam opis bitwy z Tolkiena. Ale to już niemerytoryczny argument i moje odczucie li i jedynie ;).


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 lip 2013, o 17:19 
Offline
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Vice-roi d'Australie et d'Oceanie
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2010, o 07:27
Posty: 603
No tak, Twoje argumenty Santa, wyjasniaja czesciowo dläczego Ci "przykro".
Ale chcialbym zauwazyc ze to jest bardzo profesjonalna ocena ksiazki z pozycji zawodowego historyka, ktory korzystajac ze swojej wiedzy, dopatrzy sie wielu niescislosci, praktycznie w kazdej ksiazce historycznej. Przypuszczam ze dla przecietnego czytelnika ta ksiazka generalnie mimo wszystko naswietla wyczerpujaco obraz bitwy oraz wydarzen w dniach od 15 do 19 pazdziernika 1813 roku pod Lipskiem. A wiec dobrze ze ta ksiazka jest na rynku dostepna. Lepsza taka niz wcale. Kto glebiej sie interesuje tematem i tak skorzysta z kilku innych zrodel uzupelniajac informacje.
Nie czytalem Lipska 1813 Jadwigi Nadziei, wiec trudno mi o obiektywna ocene. Ale czytalem i mam w swojej bibliotece, Lipsk 1813 - Digby Smitha i uwazam ze ksiazka ta ma rowniez swoje slabe strony. Jest napisana chaotycznie i jezeli ktos nie zna podstawowych informacji na temat tej bitwy z innych zrodel to ciezko sie zorientowac w sytuacji. Niektore fragmenty trzeba czytac po kilka razy zeby przeanalizowac chronologiczny przebieg wydarzen. Ale to jeszcze nie znaczy ze nie warto po nia siegac, bo mimo wszystko wnosi bardzo duzo informacji i wiedzy na temat Bitwy pod Lipskiem w 1813r.

Pzdr.
Gipsy

_________________
"Najjasniejszy Panie, Trzeci Korpus bedzie dla Ciebie zawsze tym, czym Legia Dziesiata dla Cezara".
Marszalek - Ludwik Davout


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 lip 2013, o 19:26 
Offline
Colonel
Colonel

Dołączył(a): 22 lis 2010, o 22:21
Posty: 383
Heh, jasne obie pozycje mają swoje wady. Całkiem możliwe, że Digby Smith ma ich więcej. Widziałem jego sprzeczkę na forum napoleon.series z Kevinem Kileyem i powiem, że Smith zarobił taką krechę za swoje nastawienie, (które zresztą jest widoczne w jego książkach), że nie wiem, czy się kiedyś z tego wygrzebie. Dodatkowo w jego pracy są jeszcze buraki tłumaczeniowe, więc masz rację.
Natomiast wydaje mi się, że można napisać dobrą pracę popularnonaukową, nie popełniając tylu błędów. Tym bardziej, że taka praca jest czytana przez znacznie szersze grono odbiorców, niż naukowe opracowania. W dodatku pozbawione krytycznego spojrzenia i często nie potrafiące zweryfikować danych z powodu braku przypisów (lub ich bardzo ograniczonej liczby). Historia jest dla ludzi, cieszę się, że powstaje dużo prac popularnonaukowych, ale paradoksalnie, błędy w tych pracach są bardziej brzemienne w skutkach niż dziełach naukowych. Przez takie rzeczy powstaje mity, niesprawiedliwe stereotypy i co tu dużo mówić fałszywe spojrzenie na wiele spraw. A jeśli to jest podane w błyskotliwej formie, tym łatwiej wchodzi do głowy. Vide ostatnie dzieło pana Mazowskiego, o którym była już mowa na forum.
Seria Historyczne Bitwy, ma długą tradycję, ale nie zawsze wychodziły w niej dobre rzeczy. To jest jedna ze słabszych pozycji, dlatego jej wydawanie w kolejnym wydaniu świadczy tylko i wyłącznie o kiepskim rozeznaniu w temacie wydawnictwa Bellona. Które z jednej strony wydaje "Tarutino 1812" Dusiewicza, a z drugiej taki gniot jak "Borodino 1812" Dróżdża.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 lip 2013, o 18:39 
Santa napisał(a):
Historia jest dla ludzi, cieszę się, że powstaje dużo prac popularnonaukowych, ale paradoksalnie, błędy w tych pracach są bardziej brzemienne w skutkach niż dziełach naukowych. Przez takie rzeczy powstaje mity, niesprawiedliwe stereotypy i co tu dużo mówić fałszywe spojrzenie na wiele spraw. A jeśli to jest podane w błyskotliwej formie, tym łatwiej wchodzi do głowy.

...czy można za te słowa przyznać ZŁOTY LAUR
Otóż historia popularna to moim zdaniem wielka sztuka - tu uwaga musi być napięta do ostatnich granic by nie dać się ponieść i nie pisać - dla samego pisania.
Ile osób przeczytało "Wielką Armię Napoleona" R. Bieleckiego gdzie mamy te słynne słowa o tym iż chirurdzy nie używali leków przeciwbólowych, co zresztą powtarza tekst w "AleHistoria Extra" o roku 1812.
...a oto mamy - nomen omen po bitwie pod Lipskiem - coś co zanotował sierżant Faucheur w "Souvenirs de campagne du sergent Faucheur" (najnowsze bardzo staranne wydanie w Bibliothèque napoléonienne Taillandier 2004) na str. 241 tychże notatek:
"...chirurg pułkowy opatrzył moje rany, starannie je przemył, usunął kulę i powiedział że szybko wrócę do zdrowia. Dał mi do picia coś co pachniało jak wódka po czym spałem całą noc..." . To "...coś..." to były krople Hoffmanna (1/3 eteru 2/3 mocnego alkoholu) i jeśli lekarz miał je przy sobie właśnie tam, pod Lipskiem no to pewnie miał je zawsze.
...ale kto przeczyta ten piękny pamiętnik. Trzeba znać francuski.
...hmmm...


Góra
  
 
PostNapisane: 29 lip 2013, o 20:59 
Offline
Colonel
Colonel

Dołączył(a): 22 lis 2010, o 22:21
Posty: 383
Czy Pani Doktor, próbowała już kiedyś policzyć, ile było takich wypadków? Jestem niezmiernie ciekaw proporcji...

Może już o tym wspominałem, ale dość zaskakujące było dla mnie, jak mało odbywało się amputacji w tych czasach. Z błędu wyprowadziła mnie tutaj książka o Albuerze, autorstwa Dempseya. Dotychczas jednak świadomość walających się rąk i nóg oraz Larreya, tnącego kiedy tylko było zagrożenie gangreny (czytaj:prawie zawsze) zwyciężał. Przyznaję, że i ja kiedyś rozpowszechniałem takie informacje. Jednak dzięki wspominanej książce i lekturze postów i artykułów Pani Doktor znacznie zweryfikowałem swoje stanowisko i mam nadzieję, nie sadzić już takich "buraków".


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 lip 2013, o 17:50 
:oops: :oops: :oops:
...cóż za "...komplimenta...""...płonię się..."po same uszy.
Co do proporcji - rachunków bezpośrednich nigdy nie próbowałam zrobić bo archiwa (nawet na Val-de-Grace) to są kilometry akt i przyczynków, ale dużo do myślenia dają działania pośrednie, chociażby kontakt z zachowanymi obiektami materialnymi.
W 2006 roku w muzeum Val-de-Grace była wystawa poświęcona chirurgii wojennej kampanii napoleońskich gdzie prezentowano takie detale jak chociażby pułkowe apteczki. Zachowało się ich kilka i wszystkie - a teraz nie ma problemu z analizą co było w naczyniach - zawierały silne leki przeciwbólowe. Dla kogo - jak widać po cytacie z pamiętnika bynajmniej nie dla panów marszałków i generalicji (a tak o J.D. Larrey pisał w 1966 roku A. Wybieralski na łamach "Archiwum Historii Medycyny"). Były również eksponowane dwie lub trzy dość nietypowe duże manierki (mniejsze od pojemników na wodę, a zdecydowanie większe od naczyń aptecznych) czyli w takim "...czymś..." lekarz mógł nosić specyfik działający równie szybko i skutecznie jak krople Hoffmanna. Do tej manierki zawsze była dołączana mała miarka z metalu albo z kości.
Co do samych amputacji - ziemia w Wilnie zdradziła swoje tajemnice. Miałam możność oglądania kości udowej z jednego ze zbiorowych grobów z przepięknie wygojonym złamaniem, lekko skośna linia sugerowała ślad po kuli, którą wydobył chirurg. Znów ogląd wspomogła nauka - zabieg najprawdopodobniej odbył się podczas kampanii 1805 roku być może po Austerlitz. Takich śladów wygojonych złamań jest wśród tych szczątków więcej.
...no i rzecz najważniejsza. Zaledwie dwa razy wykonywano w Polsce badania balistyczne (w latach 70-tych Doc. Grzelak) i badania efektu działania kuli okrągłej na tkankę kostną. Amputacje były - niestety - smutna koniecznością. Taką opinię - współcześnie wyrażają tej miary specjaliści od urazów wojennych co M.L. Fackler czy R. Santucci (zdaniem tego ostatniego kule ołowiane - do dziś przedmioty o kształcie kulki stanowią "...ulubione nadzienie..." bomb terrorystów - do broni z przełomu XVIII/XIX wieku powodowały jedne z najcięższych urazów kości i tkanek miękkich; teksty w "Journal of Trauma" w "...razie czego..." bibliografią służę).
...a na zakończenie - w 2005 roku na łamach czasopisma Royal College of Surgeons of England ukazał się tekst poświęcony amputacjom jakie musiały być dokonywane w czasie konfliktu irackiego. W pewnych typach urazów niestety jest to jedyny sposób ocalenia życia.
Przypuszczam iż duży tekst poświęcony tej tematyce "...ujrzy światło dzienne..." jesienią tego roku na łamach "Medycyny Nowożytnej".
Pozdrowienia


Góra
  
 
PostNapisane: 31 lip 2013, o 13:24 
Offline
Chevalier
Chevalier

Dołączył(a): 14 lut 2010, o 13:40
Posty: 3862
...a oto mamy - nomen omen po bitwie pod Lipskiem - coś co zanotował sierżant Faucheur w "Souvenirs de campagne du sergent Faucheur" (najnowsze bardzo staranne wydanie w Bibliothèque napoléonienne Taillandier 2004) na str. 241 tychże notatek:
"...chirurg pułkowy opatrzył moje rany, starannie je przemył, usunął kulę i powiedział że szybko wrócę do zdrowia. Dał mi do picia coś co pachniało jak wódka po czym spałem całą noc..." . To "...coś..." to były krople Hoffmanna (1/3 eteru 2/3 mocnego alkoholu) i jeśli lekarz miał je przy sobie właśnie tam, pod Lipskiem no to pewnie miał je zawsze.
...ale kto przeczyta ten piękny pamiętnik. Trzeba znać francuski.
...hmmm...[/quote]

witam, mam pytanie (a w zasadzie kilka), czy używanie środków przeciwbólowych to był w epoce napoleońskiej standard czy też dobra wola poszczególnych chirurgów czy każdy chirurg był wyposażony w te specyfiki i co było na wyposażeniu ambulansu, jeżeli mogę prosić o odpowiedź lub wskazanie źródeł będę wdzięczny, pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 lip 2013, o 17:14 
...już odpowiadam.
O wyposażeniu apteki ambulansowej decydowały odpowiednie dokumenty. Pierwszy jeszcze z II Roku Republiki, było to "Formulaire pharmaceutique a'l usage des hopitaux militaires". Kolejno powtarzały spis lekarstw właściwie wszystkie rozporządzenia.
Daty wymienia m.in. A. Pigeard w 28 Numerze "Hors Serie Tradition Magazine" zatytułowanym ""Le service de sante de la Revolution au I Empire 1792 - 1815" oraz a "L'Armee de Napoleon" (i pisze z błędem nazwę nalewki Hoffmanna).
Generalnie jeśli chodzi o specyfiki przeciwbólowe skład był taki:
1. Laudanum de Rousseau (mocniejsze od tego Sydenhama) - dowód zachowane butelki m. in. w zbiorach Muzeum Historii Farmacji oraz na Val - de - Grace. O używaniu tego specyfiku - i to przez chirurgów - jest manuskrypt prawdopodobnie z 1812 roku ewidencjonowany w zbiorach paryskiego Fakultetu Medycyny od 1823 roku (niestety nie znajduje się w domenie publicznej)
2. Nalewka Hoffmana
3. Nalewka opiumowa - tu przykładowym eksponatem może być buteleczka z apteczki w Musee d'Armee w Paryżu
4. Pigułki z opium 1/2 grany (to inna miara niż gram) - takowe pudełeczko znajduje się w apteczce opisanej przez J-B. Tranie w "Soldats Napoleoniens" z grudnia 2008 roku
...co do zachowania się chirurgów - no cóż przykład "...szedł z góry..." i jeśli P. Fr. Percy na własnych plecach przenosił rannych a J. D. Larrey przemoczony i przemarznięty nad Berezyną potrafił oddać pół butelki wina rannemu żołnierzowi to o czymś to świadczyło.
Była w latach 60 - tych praca Debenedettiego poświęcona tej tematyce i myślę, iż będąc w październiku w Paryżu postaram się do tego tekstu dotrzeć i uzyskać zgodę na wykorzystanie fragmentów.
Czy coś pomogłam - chętnie służę dalej.
Pozdrowienia


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 783 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30 ... 79  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: omura3 i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL