Odpowiedź: ZenobiUderz w stół, a nożyce się odezwą. I oto jestem.
Różne myśli cisną mi się do głowy i nie wiem, od czego zacząć, tak cieszy mnie reaktywacja tematu Somosierry.
Najpierw więc uwaga na temat tzw. pierwszej baterii. Zauważyłem, że w różnych opracowaniach za pierwszą baterię uznaje się dopiero tę, która stała za pierwszym zakrętem drogi i pomija się dwa działa stojące na drodze przed wejściem do wąwozu. Stąd też mogą pochodzić różnice w liczeniu ilości armat - większość podaje 16, ale niektórzy mówią o 14. I tu kolej na relację Kozietulskiego, a jednocześnie pytanie do naszego głównego specjalistyod spraw artylerii, Horhego. Mianowicie, gdzieś kiedyś czytałem, że w dawnych czasach używano zamiennie określenia armata i bateria. Jeżeli tak było, to może Kozietulski nie mówił o dwóch działach, ale o dwóch bateriach (armatach) - pierwszej, na drodze przed wąwozem i drugiej za zakrętem, prawdopodobnie z czterch dział. Co o tym sądzicie?
Idac dalej w prezentowanym artykule godne zainteresowania wydały mi się następujące fragmenty, które są ewidentną wodą na mój młyn i o nich możnaby dyskutować:
Cytuj:
Badacze hiszpańscy, w przeciwieństwie do polskich, twierdzą, iż pierwsza bateria składała się z 6 - 8 dział osłoniętych parapetem.
Cytuj:
Dwie lub trzy armaty ustawiono na drodze, a resztę obok niej, wykorzystując płaszczyzny terenu. Wincenty Płaczkowski wspominał, że "w wąwozie tym w poprzek stopniami były armaty; jedne na lawetach postawione, drugie jak na podwalinach położone, bez lawet, coraz wyżej na kształt schodów".
Zawsze twierdziłem, że wiele nieporozumień brało się stąd, że wszyscy uparli się mówić o Somosierze na podstawie relacji Załuskiego i Niegolewskiego, którym według mnie wcale nie zależało na obiektywnej prawdzie, ale na budowaniu mitu z soba w roli głównej. Pozdrawiam.