Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

...na trzeźwo..." czy jednak ze znieczuleniem... cz. 2

Opublikowano w Historia medycyny

Maria J. Turos

Warszawski Uniwersytet Medyczny

"...na trzeźwo..." czy jednak ze znieczuleniem.

Krótka próba odpowiedzi na pytanie czy w początkach XIX wieku chirurdzy wojskowi stosowali leki uśmierzające ból, cz. 2

Chcąc jeszcze lepiej rozproszyć ewentualne wątpliwości rodzące się w kwestii stanowiącej zasadniczy temat rozważań wypada pokrótce przyjrzeć się, przedstawiając to dość żartobliwą, acz sympatyczną frazą - co też w księgach dla medyków wojskowych przeznaczonych, w temacie leków "...ból odeymuiących..."[1] napisane stało.

Generalnie poczynając od przełomu XVI i XVII wieku, a już szczególnie od drugiej jego połowy w kulturze medycznej Europy, rozpoczyna się okres, kiedy zaczynają masowo powstawać, a następnie ukazywać drukiem farmakopee, czy szerzej publikacje poświęcone sporządzaniu lekarstw oraz innych środków używanych w terapii. Może to być przykładowo "Codex Medicamentarius" autorstwa Ph. Hardina wydany w Paryżu w 1639 roku, czy tzw. "Pharmacopoeia Lillensis" wydana w Lille w 1640 roku. Działo się tak również na ziemiach polskich. O powstałych w tym samym czasie tekstach "Dispensatorii Gedanensis" z 1657 roku oraz "Pharmacopoea Cracoviensis Joannie Woynae" drukowanej we Frankfurcie w 1683 roku, jak również o pierwszym dekrecie królewskim Zygmunta Starego wydanym w Piotrkowie już w 1525 roku, a dotyczącym przygotowania takiego dzieła, wspomina ręczny dopisek nieznanego autora na karcie przedtytułowej zachowanego w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie egzemplarza "Przepisów Lekarstw dla Szpitalów Woyska Polskiego..." opublikowanych w Warszawie w 1810 roku[2].

Powoli odchodziła w cień aura tajemniczości, jaka otaczała aptekarzy, będących często spadkobiercami średniowiecznych tradycji alchemicznych[3]. Do opracowań tych, z czym szczególnie mamy do czynienia na terenie Francji[4], coraz szerzej zaczynał wkraczać również język narodowy zajmując równorzędne miejsce z nadal obowiązującą jako język medyków łaciną. Jednak, dzieła owe, były to na ogół publikacje potężnego formatu, już nie zawsze, co prawda "...in folio..." jak stare traktaty, lecz nadal opasłe, niewygodne by nosić je ze sobą i mieć w każdej sytuacji pod ręką, co ograniczało możliwość częstego korzystania z nich. Nawet popularna w XVIII wieku "Pharmacopoeia extemporanea..."[5] autorstwa Th. Fullera liczyła sobie ponad 500 stron druku, a konkretnie 537 stron[6]. Pomiędzy rokiem 1750 a 1800 w oparciu o tekst tej książki wydano jeszcze - nie licząc, szybko po sobie następujących kolejnych edycji samego dzieła - osiem podobnych publikacji[7], przy czym, pomimo zaakcentowanego już w tytule słowa "...extemporanea..." były to zawsze pozycje objętościowo bardzo duże.

Początek wieku osiemnastego to jednocześnie czas, gdy dynamicznie zaczyna rozwijać się medycyna wojskowa, jako samodzielna instytucja, której podstawy działania zatwierdzają dekrety królewskie[8]. Działo się tak przede wszystkim na terenie Francji[9], lecz w analogicznym okresie na ziemiach I Rzeczpospolitej również można znaleźć pierwsze próby odgórnego usankcjonowania pomocy medycznej dla żołnierzy. Informacje o działaniach tych zgromadził m. in. Fr. Giedroyć[10]. Oficjalne zatwierdzenie prerogatyw medyków związanych z armią wymusiło konieczność skonstruowania dla nich spisów lekarstw, z przeznaczeniem dla różnych formacji; poczynając od pułków, a na dużych garnizonach stacjonujących w twierdzach kończąc. Dodatkowym zagadnieniem było ustalenie, jakie medykamenty miały stanowić wyposażenie apteczek na okrętach wojennych szczególnie tych, odbywających rejsy transoceaniczne[11].

Pierwszą, dość szczegółową prezentację tego, co powinno znajdować się w aptece wojskowej przedstawił w zakończeniu swojego dzieła poświęconego obrażeniom wojennym i zatytułowanego "Chirurgie d'armee..." H. Ravaton[12]. Wyliczył on przy tym szacunkowo ilości, w jakich preparaty lecznicze powinny zostać przygotowane dla dywizji liczącej "... dwadzieścia tysięcy ludzi pod bronią... "[13]. Zagadnieniu temu poświęcił jedenaście stron - od str. 653 do str. 663[14]tego obszernego traktatu. Kolejno zostały przez niego wymienione używane podówczas w aptekarstwie surowce roślinne[15] następnie pochodzenia zwierzęcego[16], dalej "...gumy, żywice, balsamy i soki zestalone..."[17] oraz substancje pochodzenia mineralnego. W zakończeniu wyliczone zostały jedno- oraz wieloskładnikowe specyfiki lecznicze wśród nich zaś syropy i nalewki, a także środki opatrunkowe jak różnego rodzaju plastry i wreszcie maści.

Listę środków o działaniu przeciwbólowym wymienionych w tym zestawieniu otwiera oczywiście opium zaliczone do kategorii "... zestalony sok... "[18] którego winno znajdować się "... cztery funty... "[19]czyli 1. 62 kilograma [funt = 405. 5 grama - wszystkie przeliczenia wagowe według E. Grzelaka[20]]. Kolejne preparaty o tym działaniu zostały zapisane w kategorii "...syropy i miody..."[21]. Obecność miodu nie powinna dziwić. W tym czasie był to powszechnie stosowany swoisty nośnik dla substancji leczniczych[22], szczególnie tych, które charakteryzowały się przykrym, gorzkim smakiem. Na pierwszym miejscu w tej grupie specyfików został wymieniony "... syrop z maku czerwonego... "[23], którego należało posiadać 20 funtów co daje w przeliczeniu na współczesne jednostki wagowe ponad osiem kilogramów [konkretnie 8, 1 kg]. Był to podówczas środek cieszący się bardzo dużą popularnością, otrzymywany z fitogeograficznej odmiany maku opiumowego rosnącej w klimacie umiarkowanym. O działaniu tego specyfiku pisał J. H. Dziarkowski[24], iż był on powszechnie stosowany ze względu na mniejszą toksyczność niż pochodzący z Bliskiego Wschodu "...na uśmierzenie bólu w kiszkach i zatrzymanie biegunek..."[25] oraz "...do snu nakłaniał i boleści gorączki uśmierzał..."[26]. Kolejną pozycją był syrop "...de diacode..."[27] czyli mieszanka o działaniu przeciwbólowym, jak również ułatwiającym odkrztuszanie, a zarazem hamującym nadmierne odruchy kaszlowe, zawierająca jednocześnie opium[28] oraz ipekakuanę zbliżona składem do stosowanego jeszcze w drugiej połowie XX wieku, zaś stworzonego w XVIII "...pulvis Doverii..."[29]. Syropu tego, winna znajdować się taka sama ilość jak poprzedniego preparatu, czyli 20 funtów.

Opium, jako substancja zostało wymienione po raz kolejny w kategorii "...ekstrakty..."[30]. Autor, co prawda nie wspomina, jaki konkretnie preparat określił tym terminem, lecz należy przypuszczać, do czego skłania porównanie z tekstami R. J. Czerwiakowskiego[31], iż mogły to być dwie z najsilniejszych znanych podówczas postaci tego specyfiku. Nosiły one nazwę "...opium thebaicum..."[32]często określane mianem "...lacrymaopii..."[33](od sposobu pozyskiwania przez nacinanie makówek) bądź też "... opium crudum... "[34]. Dość powszechnie używana nazwa "...opium thebaicum..." związana była natomiast ze słynnymi plantacjami maku usytuowanymi w okolicach miasta Teby w Egipcie i znanymi już w starożytności[35].

Obydwie postaci sprowadzane były do Europy z terenów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dodatkowo, iż był to preparat o bardzo silnym działaniu, sugerować może niewielka jego ilość, jaka została przewidziana dla wyposażenia apteczki, gdyż był to zaledwie jeden funt czyli 405, 5 grama.

Wśród pigułek stanowiących kolejną grupę leków wymienione zostały niezwykle popularne "... pilules de Cynoglosse... "[36] oraz "... theriaque celeste... "[37] - obydwa specyfiki w bardzo małej ilości zaledwie dwóch uncji czyli 67, 4 grama. Nazwa tego drugiego sugeruje iż przypuszczalnie była to jedna z postaci teriaku przygotowywanego na miejscu we Francji[38], nie zaś sprowadzanego z Wenecji gdyż ten od XVII wieku nosił nazwę "Theriaca fina di Venetia alla Spoziera della Madonna"[39].

Specyfik o podobnie brzmiącej nazwie "...theriacale...'[40] znaleźć również można w kolejnej grupie preparatów czyli "...destylaty, spirytusy i balsamy..."[41] gdzie ponadto wymienione zostały "...anodin de Sydenham..."[42], [należy przypuszczać, iż pod tą nazwą kryje się bardzo popularna podówczas zawierająca opium nalewka Sydenhama potocznie zwana laudanum] którego przewidziano dziesięć funtów [czyli 4, 05 kg. ] oraz "...liqueuranodino-minerale d'Hoffmann..."[43] czego dla odmiany miały być dwa funty [0. 81 kg. ]. W grupie balsamów złożonych, które zamykają tą grupę preparatów wymieniony został również "...baumetranquille...'[44] czyli o działaniu uspokajającym, niestety o jego składzie autor nie zostawił żadnych informacji.

Podobnie tajemniczym preparatem jest zapisany w grupie "...soli złożonych..."[45]specyfik o nazwie "...sedatif cristallise..."[46] czyli w dokładnym tłumaczeniu "...uspokajające kryształki..."[47] którego w apteczce pułkowej przewidziano uncję czyli 33, 7 grama.

Oddzielną kategorię tworzyły "...electuaria, preparaty z opium i cukry lecznicze..."[48] zamykające dział poświęconym lekom przeznaczonym do użytku wewnętrznego. Po raz kolejny został wymieniony tu teriak jak również "...diascordium..."[49] tym razem w bardzo dużych ilościach sięgających stu funtów. Ilość ta, podobnie jak powtórzenie nazw preparatów, nie powinna dziwić, jeśli ma się w pamięci fakt, iż spis ten stanowił schemat do przygotowania zaopatrzenia dla dużej apteki w twierdzy.

Wzorzec zaproponowany przez H. Ravatona bardzo szybko stał się podstawą dla całego szeregu podobnych formularzy powstających w tym okresie na terenie innych krajów. Dowodem może tu być cytowany przez Fr. Giedroycia wykaz leków z polskiej apteczki wojskowej pochodzący z końca XVIII wieku, gdzie jako lek przeciwbólowy wymienione zostały "...Tinctura thebaici..."[50] w ilości trzech uncji (czyli 101. 1 grama - była to jedna z silniej działających nalewek opiumowych sporządzana na bazie czystego opium rozpuszczanego w alkoholu z dodatkiem wyciągu z kory cynamonowca[51]) oraz "...liquor anod. Hoffman..."[52].

Na terenie Francji receptariusz w wersji zaproponowanej przez H. Ravatona utrzymał się aż do Rewolucji, kiedy to wraz z całym szeregiem innych dokumentów[53] sankcjonujących funkcjonowanie wojskowej służby zdrowia opublikowano w II Roku Republiki (1793/94) również nową specjalną farmakopeę[54]. Już sam fakt jej powstania każe poddawać w wątpliwość opinie, głoszące, iż w armii rewolucyjnej, aby pełnić obowiązki lekarza bądź farmaceuty wystarczyło być "...dobrym rewolucjonistą..."[55] i nie było wymagane jakiegokolwiek przygotowanie naukowe czy zawodowe. Wystarczy tu zapoznać się z treścią oryginalnych dokumentów[56], bądź ich analizą[57], z których wyraźnie wynika, iż po początkowej fali entuzjazmu, niezwykle szybko przeprowadzono weryfikację personelu pod kątem posiadanego wykształcenia zawodowego i co za tym idzie liczba medyków w oddziałach, szczególnie liniowych gwałtownie zmalała.

Odnośnie tej kadry, którą śmiało można nazwać medycznymi "...volontaires An II..."[58] trochę krzywdząca wydaje się być również opinia R. Bieleckiego[59], iż farmaceutami, a często medykami stawali się niewykształceni oraz nie przygotowani do pełnienia swoich obowiązków ex-seminarzyści czy duchowni. Po kasacie zakonów, w tym również prowadzących szpitale oraz apteki, wielu braci rzeczywiście wstąpiło w szeregi armii w takim właśnie charakterze. Posiadane przez nich kwalifikacje były jednak bardzo wysokie, niejednokrotnie zdecydowanie przewyższające przygotowanie zawodowe miejskiego cyrulika. Warto tu również przypomnieć, iż zaczątek wojskowej aptece centralnej[60] przy powołanej w 1793 roku szkole medycznej Val-de-Grâce w Paryżu dała istniejąca tam od założenia opactwa apteka oraz połączone z nią obszerne herbarium klasztorne[61]. Podobnie w programie nauczania tej szkoły prócz patologii, chirurgii czy anatomii znalazła się również "...chemia farmaceutyczna..."[62], której wykłady w wymiarze dwóch godzin dziennie trwały przez cały semestr zimowy[63]. Prócz tego dla farmaceutów w semestrze letnim prowadzone były oddzielne zajęcia praktyczne dotyczące botaniki i ziołolecznictwa[64].

Powstała na potrzeby armii farmakopea nosiła tytuł "Formulairepharmaceutique a l'usage des hôpitauxmilitaires de la republique française"[65]. Jest to dziełko niewielkie objętościowo - liczy w sumie 56 stron - przy czym, pomimo powszechnego jeszcze panowania w naukach medycznych i farmacji terminologii łacińskiej zostało w całości napisane po francusku co wypada uznać za pewnego rodzaju ułatwienie w posługiwaniu się zawartymi w dziełku receptami.

Układ tekstu jest bardzo przejrzysty. Część zasadnicza nosząca tytuł "...formularz farmaceutyczny..."[66] podzielona została na osiemnaście sekcji tematycznych. Poprzedza ją, ułatwiający korzystanie z farmakopei, skorowidz z odniesieniami do stron gdzie dany preparat został opisany, zaś w zakończeniu znajduje się spis leków jakie powinny znajdować się w szpitalach wojskowych w układzie zbliżonym do zamieszczonego przez H. Ravatona z podziałem na trzy ...królestwa..."[67] czyli substancje pochodzenia roślinnego, zwierzęcego oraz mineralnego.

Leki przeciwbólowe omówione w tej publikacji rozpoczyna "...potioncordiale..."[68] wymieniony w sekcji czwartej poświęconej napojom leczniczym. W swoim składzie zawierał on teriak określony nazwą "...teriaque d'Andromaque..."[69] uważany podówczas za jeden z najsilniejszych specyfików tego rodzaju, w ilości jednej drachmy [4, 22 g. ] rozpuszczonej w czterech uncjach [134, 8 g. ] wina. Moc działania tego preparatu podkreślona została również w sposobie podawania gdzie, choć brak jest limitu czasowego dawkowania, zaznaczono, iż "...należy podawać łyżeczkami..."[70].

W sekcji szóstej noszącej tytuł "...juleps..."[71] - słowo "... julep... "można przetłumaczyć polskim wyrażeniem "...ulepek...", czyli roztwór cukru o konsystencji gęstego miodu, który pełnił (podobnie jak wspomniany wcześniej miód) rolę nośnika dla właściwych substancji leczniczych o przykrym smaku[72]wymienione zostały dwa preparaty ze ściśle opisanym dawkowaniem. Pierwszy z nich to "... julepanodin... "[73] - w którego skład wchodziło laudanum i należało go podawać "... w dwóch dawkach w odstępie godziny... "[74]. Drugi zaś to "... julepopiatique... "[75] zawierający gran [czyli 0. 07 grama] czystego opium w czterech uncjach [135. 16 grama] preparatu. Był on ordynowany "... w dwóch dawkach z dwu, lub trzygodzinną przerwą... "[76].

Kolejną sekcją gdzie wymienione zostały leki przeciwbólowe jest sekcja ósma nosząca nazwę "...bols..."[77]. Translacja tego terminu może nastręczać pewne problemy gdyż we współczesnym języku francuskim słowo to oznacza miseczkę do mleka lub czekolady podawanej na śniadanie[78], tu zaś - jednorazową porcję leku[79] odmierzanego do specjalnej czarki z metalu lub z grubego szkła jaką posiadał każdy lekarz wojskowy[80]. Było to bardzo wygodne naczynie w formie dwóch połączonych ze sobą płaskich miseczek, przy czym objętość mniejszej zawierała się - najczęściej trzykrotnie - w większej. W kategorii tej znaleźć można "...bol calmant..."[81] zawierający "...opium czystego jeden gran..."[82] czyli 0. 07 g. Nie ma tu ustalonego ścisłego dawkowania, lecz jedynie informacja, iż można go podawać "...dwa, trzy lub cztery razy dziennie..."[83] czyli adekwatnie do współczesnych wymagań terapii przeciwbólowej lekarz ordynując ów specyfik, kierował się stanem pacjenta oraz odczuwanymi przez niego dolegliwościami.

W sekcji osiemnastej kończącej formularz farmaceutyczny wymienione zostały następne preparaty o działaniu przeciwbólowym. Pierwszym z nich było"... laudanum liquide... "[84]. Podany tu został sposób przygotowywania tego specyfiku, gdzie w funcie (405, 5 grama) "... dobrego wina... ", a w przypadku jego braku w mieszaninie "... czystego białego wina i dwóch uncji dobrej wódki... " rozpuszczano "... dwie uncje... " (67. 58 grama) pokrojonego na drobne kawałeczki czystego opium. W składzie znajdował się ponadto jeszcze szafran, kora cynamonowca oraz pączki goździków. Te ostatnie zawierają w sobie eugenol, który również wykazuje pewne działanie przeciwbólowe tu zaś wzmacnia efekt działania mieszanki.

Drugim preparatem wymienionym w tej sekcji, przy którym również podano sposób przygotowywania, było "...diascordium..."[85]w skład, którego prócz innych składników (w sumie było ich dziewiętnaście) wchodził również suchy ekstrakt z opium w ilości jednego funta.

Wszystkie leki o działaniu przeciwbólowym zostały jeszcze raz wymienione we wspomnianym już kończącym książkę zestawieniu noszącym tytuł "Katalog leków prostych i złożonych do użytku aptek wojskowych". Prócz już odnotowanych uwzględniono tam jeszcze "...mak główki..."[86], jako surowiec do sporządzania syropów[87] natomiast w podgrupie "...leki chemiczne..." [88] popularną nalewkę Hoffmanna.

Formularz o takiej konstrukcji stanowił swego rodzaju bazę, na której powstawały listy leków, w jakie powinien być wyposażony chirurg batalionowy czy pułkowy oraz co wchodziło w skład dużej apteczki przeznaczonej dla ambulansu. Zestawienia te ulegały niewielkim zmianom, lecz zawsze wyszczególniano w nich leki przeciwbólowe[89]. Przykładowo w rozporządzeniu autorstwa A. Parmentier z 8 Vendemiaire An XIV (30. IX. 1805)[90] znaleźć można: "...liqueurd'Hoffmann..."oraz "...laudanum de Sydenham..."[91]. Podobną zawartość apteczki batalionowej przewidywały również rozporządzenia z 13 i 27 marca 1813 roku[92]

Czy jednak teksty oficjalnych dokumentów znajdowały swoje odzwierciedlenie w sytuacji rzeczywistej?. Trzeba bardzo dobitnie powiedzieć, iż tak. Niezwykle istotnym potwierdzeniem prócz całego szeregu dowodów materialnych[93] jest tu zachowany w zbiorach Bibliotheque Interuniversitaire w Paryżu[94] rękopis sporządzony przez farmaceutę bądź lekarza o nazwisku Sorlin. Są to dwie karty papieru formatu zbliżonego do współczesnego A4, które, co jest bardzo istotne, pierwszy raz zostały zewidencjonowane w zbiorach biblioteki Fakultetu Medycznego w Paryżu już w 1823 roku[95]. Zawierają one krótki opis specyfików mieszczących się w apteczce wraz ze sposobem ich dawkowania. Listę leków o działaniu przeciwbólowym rozpoczyna wymieniony u dołu zapisanej dwustronnie pierwszej karty teriak, o którym autor pisze, iż wywiera raczej działanie uspokajające niż przeciwbólowe, ale może służyć jako składnik mieszanek "...w ilości pół grana z dodatkiem kamfory i wina..."[96]. Na zapisanej tylko jednostronnie drugiej karcie kolejno wymienione zostało laudanum w dwóch rodzajach, czyli "...laudanum de Sydenham..."[97] oraz "...laudanum de Rousseau..."[98], zaś nazwy obydwu preparatów zostały podkreślone. Odnośnie pierwszego specyfiku autor zaznacza - zaś z początkowych zapisów mieszczących się na pierwszej karcie i dotyczących określonych działań chirurgicznych m. in. szycia ran można wnioskować, iż ta notatka została sporządzona dla asystenta chirurga pułkowego - iż jest słabszy "...o połowę..."[99](niestety nie podaje wzorca od czego, czy od czystego opium czy od drugiego z wymienionych specyfików) i należy go podawać jednorazowo od 30 do 40 kropli. Drugi z preparatów "...laudanum de Rousseau..."[100] charakteryzował się dużo silniejszym działaniem, czyli (styl jest dosyć kolokwialny jak na tekst medyczny, co może stanowić dobrą wskazówkę, iż został przygotowany dla kogoś posiadającego niższe wykształcenie lub też mniejsze doświadczenie zawodowe) "...zaczynasz od 5 - 10 kropli..."[101]. Przypuszczalnie podawano więcej, o czym najlepiej świadczy kolejny wers "...jak ci doktor każe..."[102].

Laudanum de Rousseau, preparat o bardzo dużej zawartości opium znajdowało się w większości zestawów lekarstw o działaniu przeciwbólowym przygotowywanych dla lekarzy cywilnych i wojskowych w aptece należącej do Charles-Louis Cadet de Gassicourt w Paryżu[103]. Zestaw taki znajdował się w drewnianej obitej skórą skrzyneczce o wymiarach 20, 8 - 15, 4 - 9, 2 cm. [104]. Prócz wymienionego już laudanum w skład wchodziły jeszcze dwa pudełeczka pigułek z opium (jedno - pigułki o zawartości jeden gran, czyli 0. 07 gr. i drugie pigułki mocniejsze o zawartości dwa grany, czyli 0. 14 gr. substancji czynnej)[105], a także nalewka Hoffmana[106], spirytusowy wyciąg z melisy[107]oraz kamfora[108].

Kolejnym wymienionym przez Sorlina specyfikiem przeciwbólowym były - "...pilulae de Cynoglosso..."[109] przy opisie, których znalazła się dodatkowa uwaga, iż "...pigułki te bardzo szybko działają nasennie..."[110].

Ostatnim lekiem z tej grupy, jaki znalazł się na tej liście to diascordium, przy którym autor zanotował, iż jest silniejsze od teriaku więc tym samym może być podawane w dawce o połowę mniejszej.

Od autora - w tekście naukowym nie powinno być odniesień emocjonalnych, lecz patrząc na te zniszczone oraz poplamione kartki trudno oprzeć się pytaniu, kto i komu podawał ten czy inny preparat łagodzący ból, a często tym samym ratujący życie. Zapis autorstwa owego lekarza, o którym wiemy tak niewiele, gdyż tylko nazwisko - Sorlin pozostaje w wyraźnej sprzeczności do potocznej opinii o medycynie epoki napoleońskiej konstruowanej przez publicystów zajmujących się historią. Deprecjonująco - pomijam już dostępność materiałów źródłowych dla przeciętnego czytelnika - brzmią również słowa, jakie znaleźć można w jednym z artykułów: "...zawierające opium laudanum i wódka niewiele pomagały..."[111]. W memuarystyce z epoki zachowały się dowody na siłę działania specyfików, posiadanych powszechnie przez lekarzy wojskowych. B. Faucher ranny w czasie bitwy pod Lipskiem tak o tym pisze "...nasz lekarz pułkowy opatrzył moje rany i usunął kulę... zmusił mnie do połknięcia czegoś, co pachniało wódką, po czym spałem całą noc..."[112] (była to przypuszczalnie nalewka Hoffmanna - M. T. ).

Praktycznie równolegle z francuską, w 1794 roku powstała również polska farmakopea w wydaniu kieszonkowym zatytułowana "Pharmacopoea castrensis et nosocomialis"[113], której autorem był J. H. Dziarkowski. Tu już sam tytuł sugeruje, kto miał być odbiorcą tego maleńkiego opracowania gdyż słowo "...castrensis..." użyte w tytule można przetłumaczyć, jako"...obozowa..." czyli - w domyśle - dotycząca obozu wojskowego.

Dziełko liczy zaledwie 32 strony, ale tą niewielką objętość można uznać za cechę charakterystyczną wszystkich tego rodzaju publikacji. Były to książeczki, formatu 1/8 lub 1/16, a nawet mniejsze, które można było bardzo wygodnie schować w szufladce apteczki polowej bądź nosić w kieszeni. Ciekawy też jest ich układ, gdyż spotkać można dwie wersje; jedną zakończoną tabelą leków[114] i drugą, którą kończy "Index morborum"[115]. Był to swoisty skorowidz jednostek chorobowych z wyszczególnionymi specyfikami, jakie wówczas należało zaordynować. Zapoznanie się z zawartością tej drugiej wersji należy właściwie zaczynać od końca, gdyż, jeśli w zasadniczej treści, którą najczęściej stanowi spis leków oraz sposób ich przygotowywania, brak jest wzmianki o lekach przeciwbólowych, nie oznacza to automatycznie, iż zostały pominięte. Ich stosowanie w określonych sytuacjach było samo przez się zrozumiałe, więc nie wymagało szczegółowych opisów czy komentarzy.

"Pharmacopoea castrensis et nosocomialis" pomimo skromnej formy została napisana niezwykle starannie i podzielona na trzy części a mianowicie:

  1. Materia medica
  2. Preparata et composita
  3. Index morborum

Po raz pierwszy leki przeciwbólowe zostały wymienione w grupie "...preparata chemica..."[116] będącej ostatnia kategorią "Materia medica". Znaleźć tam można "...spiritus aethereus nitratus..."[117] (była to oficjalna nazwa nalewki Hoffmana) jak również "...theriaca..."[118].

W części drugiej zatytułowanej "Preparata et composita" wymienione zostało natomiast "... electuarium e scordeo... "[119] w skład, którego wchodziło opium w ilości "...drachmam unam et semis..."[120], czyli półtorej drachmy [ok. 6. 33 grama][121].

Preparatowi temu wypada poświęcić trochę uwagi. W jego skład, prócz opium wchodziła także ożanka czosnkowa (Teucrium Scordium) - i ona też nadała mu przypuszczalnie nazwę - roślina występująca na terenie Polski[122], obecnie rzadka[123], zawierająca w sobie cały szereg ciał biologicznie czynnych o działaniu przeciwzapalnym, przeciwgorączkowym, jak również przeciwbólowym[124] ze względu na dużą zawartość związku o budowie chemicznej zbliżonej do olejku goździkowego[125]. J. H. Dziarkowski dodawał jeszcze iż wyciąg z ożanki "...zgniliźnie ran mocny czyni opór..."[126].

Jest to doskonały przykład niezwykle celowego oraz starannego doboru leków które były wyszczególniane w tego typu publikacjach.

Po raz kolejny leki przeciwbólowe zostały wymienione w indeksie, jako oddzielna grupa "... anodina paregorica... "[127] obejmującą takie substancje jak "... opium, camphora, castoreum, spiritus aethereus vitriolatus, spiritus aethereus nitratus... "[128] oraz"... tinctura Opi ivinosa... "[129]. Biorąc pod uwagę słowo "...paregorica..."[130] użyte w tytule akapitu można przypuszczać, iż uwzględniona poniżej nalewka opiumowa miała skład zbliżony do "Paregoric Elixir" wzmiankowanego po raz pierwszy w farmakopei londyńskiej z 1721 roku[131] i zawierała prócz alkoholowego wyciągu z makówek również miód, kamforę, anyż oraz wino.

W 1810 roku została opublikowana kolejna polska farmakopea adresowana do lekarzy wojskowych, czyli "Przepisy lekarstw dla Szpitalów Woyska Polskiego"[132]. Jest to również dziełko niewielkie objętościowo, gdyż liczy 142 strony.



W nagłówku co prawda przeczytać można, iż zostało ono przetłumaczone z języka francuskiego, ale już pobieżne zapoznanie się z treścią pozwala postawić wniosek, iż jest to opracowanie w pełni samodzielne, powstałe w Polsce. Najlepszym dowodem są wymienione już w tytule "...odmiany stosownie do kraju naszego..."[133]. Zachowuje ona, acz niezupełnie, tylko układ z jakim jego autorzy mogli się zetknąć czy to korzystając z farmakopei francuskiej, gdzie nie ma w zakończeniu leksykonu chorób. Z pewnością wzorowali się na kościuszkowskiej, a nie jest wykluczone, iż konsultowali się z autorem owego tekstu. W treści wprowadzono cały szereg istotnych nowości. Jest nim bez wątpienia szczegółowy układ leków z uwzględnieniem sposobów pozyskiwania surowców, czemu poświęcone są rozdziały "O zbieraniu ziół"[134] oraz "O muchach hiszpańskich"[135], a także zbieraniu maku polnego[136]. Ta notatka jest jeszcze jednym dowodem potwierdzającym, iż "przepisy..." są tekstem powstałym w całości na terenie Polski, gdyż o zastosowaniu "...maczku polnego..."[137]jako specyfiku uśmierzającego kaszel pisze J. H. Dziarkowski[138]. W "Przepisach lekarstw interesujące są również uwagi dotyczące zachowania higieny w salach szpitalnych[139]. W zakończeniu zamieszczona została "Tabella generalna lekarstw prostych i składanych które są w używaniu po szpitalach wojskowych nieruchomych, tymczasowych i ruchomych"[140], a także specjalny formularz "...wyznaczenia lekarstw, które mają składać podwydział farmaceutyczny potrzebny dla szpitalów ruchomych, aby można było dać pierwszy ratunek choremu..."[141]. Ten ostatni wskazuje na to, iż tekst "Przepisów..." stanowił uzupełnienie jeśli chodzi o zaopatrzenie farmaceutyczne opublikowanego rok wcześniej "Urządzenia Szpitalów dla Woysk Księstwa Warszawskiego"[142] gdzie jednym z paragrafów był poświęcony urządzeniu "...szpitala biegającego..."[143] przy którym również znajdowała się apteka polowa[144]. Według tego rozporządzenia w apteczce pułkowej powinno znajdować się cztery uncje - a więc prawie 140 gramów [dokładnie 135. 2 gramów] "...tincturaeOpii..."[145], a ponadto dwie uncje [67. 58 grama] "... spiritussulphuricasaethereus... "[146]czyli nalewki Hoffmanna.

Leki przeciwbólowe omówione w "Przepisach lekarstw..." rozpoczyna wymieniony pod numerem 52 w rozdziale IV zatytułowanym "Trunki", preparat o nazwie "...trunek uspakaiaiący..."[147] o składzie "...Ptisannae communis unc. 4 Opii puri gr. dimid. ad. 1 sachari albi dr. 3..."[148], zaś z podanego przepisu dawkowania wynika, iż był na ogół podawany "...co godzina po łyżce..."[149].

W tym samym rozdziale pod numerem 57 zapisany został "...konfekt z dryakwi..."[150] czyli "...electuarium theriacae..."[151], gdzie z ilości składników - jest ich zaledwie dziesięć, podczas gdy w pewnych wersjach sięgała czterdziestu[152] - można wysnuć wniosek, iż była to polska, rodzima wersja teriaku z pewnością tańsza i łatwiej dostępna od oryginalnej weneckiej czy nawet francuskiej. Zawarte w składzie opium rozpuszczano w winie [zostało to zaznaczone jako "...vinum Malacensis..."[153]] i dodawano w trakcie sporządzania mieszaniny. W przepisie stosowania przeczytać można, iż "...daie się tego konfektu od pół do całej drachmy celem zaspokoienia boleści szczególnie żołądkowych..."[154].

Kolejne preparaty o działaniu przeciwbólowym znaleźć można w "Przepisach niektórych lekarstw, które w potrzebie mogą być robione w aptekach Dywizyjnych"[155]. Pierwszy z nich został wyszczególniony w paragrafie "Uwagi względem robienia Extraktów"[156] i jest to "...extrakt uspokaiający z Opium..."[157] sporządzany przez wypłukiwanie masy żywicznej w jakiej opium było sprowadzane z Bliskiego Wschodu.

Drugi znajduje się w następnym paragrafie noszącym tytuł "Wyciągi - Tincturae"[158] i jest to "...wyciąg z opium - laudanum liquidum Sydenhamii..."[159]o typowym podówczas składzie, ale z użyciem mocniejszego alkoholu w przypadku "...gdyby wina słodkiego brakowało..."[160].

Z interesującego nas punktu widzenia najistotniejszy jest jednak wers zapisany pod sposobem przygotowywania tego specyfiku "...używanie tego wyciągu iest dostatecznie wiadome służy on do zaspokojenia boleści wszelakiego gatunku..."[161].

I znów nasuwa się pytanie czy ta starannie wydana książeczka nie była li tylko zbiorem - aż się prosi użycie zwrotu kolokwialnego - ówczesnych "...pobożnych życzeń..." adresowanych do farmaceutów wojskowych. Otóż nie.





p class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%; mso-pagination: none; mso-layout-grid-align: none; text-autospace: none;">Potwierdzenie znajduje się w egzemplarzu zachowanym w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie[162]. Jest to zapisana dwustronnie kartka papieru formatu zbliżonego do A4 na której zostały zanotowane wybrane specyfiki, w których z przyczyn finansowych dokonano niewielkich zmian w składzie substancji pomocniczych gdzie "...w których miejscach cukru zastępuje lukrecya..."[163]. Po raz pierwszy zmian w składzie dokonano w sierpniu 1811 roku (co podpisem uwierzytelniają Dr. Skulski i Dr. Kühnell - w 1812 roku pełnił obowiązki "...naczelnika i urzędnika zdrowia dywizyji pierwszej..."[164] wojsk Księstwa Warszawskiego) zaś ich obowiązywanie przedłużone zostało w sierpniu 1812 roku. Wśród preparatów wyszczególnionych na stronie pierwszej znajduje się również specyfik zawierający opium noszący nazwę "...potio anodina..."[165].

Patrząc na te przyżółkłe i mocno już zniszczone kartki papieru oraz równie nadszarpnięte "...zębem czasu..." tomiki znów wypada wrócić do myśli, która stała się niejako leitmotivem tych rozważań, a którą wypowiedział K. Michejda[166] by po raz trzeci już dobitnie powiedzieć - leki były doskonale znane, zaś chirurdzy wiedzieli jak destrukcyjnym czynnikiem dla człowieka jest odczuwany przez niego ból. Po każdej bitwie stawali wobec setek, czy tysięcy rannych, którym trzeba było pomóc... na miarę tego co mieli... a to była przysłowiowa kropla w morzu.

Ot i wszystko... !

 



[1]R. J. Czerwiakowski, Chirurgia praktyczna Rękopis Biblioteka PAN w Krakowie VI. rkps 1462 s. 212

[2] Nr. inw. Bibl. Nar. I 481. 841

[3]K. Walker, Histoire de la Medecine "Marabout Universite" Paris 1962

[4] Tu m. in. "La pharmacietheorique...par N. Chesneau A Paris chezFrederic Leonard 1660

[5]"Pharmacopoeiaextemporaneasivepraescriptorumchilias per Thomam Fuller Amsteldami et prostat LausannaeapudFranciscumGrasset 1761

[6] Tamże

[7] Są to:

1.Pharmacopoeiadomestica, in usumeorum, qui...medicinam, Thomas Fuller 1753

2.Pharmacopoeiabateanaseupharmaca e praxi, GeorgiiBateiGeorge Bate, Johann Juncker, Giuseppe Bertella (Venecia)1762

3.Pharmacopoeiaextemporanea, sivepraescriptorumchilias, Thomas Fuller, Theodore Baron, 1768

4.Formulaeremediorum in materiammedicam et chirurgicamclarissimiFranciscusXaverius Hartmann, 1772.

5.Pharmacopoeiaextemporaneasivepraescriptorumchilias, Thomas Fuller, Francesco Pezzana(Venecia), 1776

6.PharmacopeiaextemporaneasivePraescriptorumchilias in qua ... Thomas Fuller, FelipeFraudorfferi, Joseph Jackson, 1776

7.Pharmacopoeia Officinalis et Extemporanea: Or A Complete, JohnQuincy, Thomas Longman Ed. Londres1782,

[8]"Edit du Roy" styczeń 1708 Tekst interlinearny w: "Medecine et Armees" Revuedu Service de Santé des Armées T. 36 - Nr. 5 - Décembre 2008 s. 393 - 408

[9] Tamże

[10] Tu: Fr. Giedroyć, Służba zdrowia w dawnem wojsku polskiemWarszawa 1927

[11]J. Marchioni, Place a monsieurLarrey "ActeSud" 2004

[12]"Chirurgie d'armee ou traite des plaies d'armes a feu et d'armes blanches... " par M. Ravaton Paris Chez P. Fr. Didot 1768

[13]Tamże

[14] Tamże

[15] Tamże

[16] Tamże

[17] Tamże

[18]Tamże

[19]Tamże

[20]"Chirurgia praktyczna Rafała Józefa Czerwiakowskiego" opr. E. Grzelak Wyd. MON Warszawa 1969 s. 477

[21] Dz. cyt. pkt. 12

[22]Fr. K. Skobel, Wykład farmakomorfiki i katarografologii Kraków w Drukarni Uniwersyteckiej1851 s. 288 - 289

[23]Dz. cyt. pkt. 12

[24]Wybór roślin krajowych dla okazania skutków lekarskich ku użytkowi domowemu przez J. Dziarkowskiego wydany w Warszawie w Drukarni Księży Piiarów 1806

[25] Tamże, s. 107

[26] Tamże, s. 108

[27] Dz. cyt. pkt. 12 s. 658

[28] Skład tego preparatu bywał bardzo różny, przy czym prócz czystego opium używano do jego otrzymywania o czym wspomina R. J. Czerwiakowski także "... dekoktu makowych główek... " -Tu za: Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego. Część V §1344 - §1702 przez Rafała Czerwiakowskiego w Krakowie 1816 r. s. 139

[29] Znany od 1732 roku proszek stworzony przez Thomasa Doverazawierał mieszaninę sproszkowanego opium (10%), korzenia wymiotnicy (10%) oraz substancje pomocnicze (sól, sproszkowany korzeń lukrecji i inne dodatki głownie smakowe m. in. anyż). Tu za: Manuał aptekarski: 08. 2009 - "Mak lekarski i opium. " http://aptekarz polski. pl. index

[30] Dz. cyt. pkt. 27

[31]"Narządu opatrzenia chirurgicznego" Część VI §1703 -§2421 przez Rafała Czerwiakowskiego w Krakowie 1817 r.

[32]Tamże, s. 274

[33]Dz, cyt. pkt 31 - s. 274

[34]Tamże, s. 278

[35] Tu m. in. za: T. G. Russel, T. M. Russel, Medicine in Egyptat the time of Napoleon Bonaparte w:"British MedicalJournal" 20 - 27 Dec. 2003 Vol. 327 s. 1463

[36] Dz. cyt. pkt. 12, s. 659

[37] Tamże

[38] "La composition de la theriaqueduMithridat...par J. L. Rigaud Toulouse chez Dominique Desclassan 1689 czy "Nouveautraite de la theriaque par Christophe de Jussieu a Trevouxchez Etienne Ganeau 1708

[39] Tu za: Opis eksponatu - Wystawa stała. Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

[40] Dz. cyt. pkt. 12

[41] Tamże

[42] Tamże

[43] Tamże. Preparat ten zawierający proporcjonalnie 2 części alkoholu i 1 część eteru został sporządzony po raz pierwszy w latach 30-tych XVIII wieku przez Fr. Hoffmanna. Tu za: Fr Hoffmann "La médecineraisonnée de M. Fr. Hoffmann. Premier Médecindu Roi de Prusse vol. IV" Paris ChezBriasson 1739 s. 410 - 436

[44]Dz. cyt. pkt. 12

[45] Tamże

[46] Tamże

[47]Słownik francusko-polski i polsko-francuski plus gramatyka "Delta" Warszawa br. r. wyd.

[48]Dz. cyt. pkt. 12

[49] Tamże

[50] Dz. cyt. pkt. 10 - s. 280

[51]Tuza: "Pharmacopoeiachirurgicaorformulae for the use of surgeons London G. G. and J. Robinson Paternoster-Row 1795 s. 138. R. J. Czerwiakowski podając skład tej mieszanki odwołuje się do "PharmacopoeaEdinburgensis" J. Quincy'ego - tu za: Dz. cyt. pkt. 31

[52] Dz. cyt. pkt. 8 - s. 280

[53] Tu m. in. dekret dotyczący organizacji ambulansów - "Decret de la ConventionNationaledu 16 Novembre 1792, l'An I RepubliqueFrancaise

[54]Formulairepharmaceutique a l'usage des hopitauxmilitaires de la RepubliqueFrancaise Paris 1792

[55]B. Baldivia, La service de sante de l'armee. Histoire et realites a Eylau. W "La Revue Napoleon" Nr. 29 Fevrier 2007 s. 31

[56] M. Morillon, Leshôpitaux de campagne de la Revolution et de l'Empire- konspekt wykładów. Dzięki uprzejmości Autora. Informacja własna

[57] J-Fr. Lemaire, Ramassage et evacuation des blesses des armeesnapoleoniennes. Zapis wykładu wygłoszonego 28 sierpnia 2010 r. w Châlons-sur-Marne. Dzięki uprzejmości Autora. Informacja własna.

[58] Była to potoczna nazwa ochotników zgłaszających się do wojska w roku 1793. Tu za: 'La Grande Armee" Tresor du Patrimoine Paris 2004 s. 15

[59]"...odwołano się do seminarzystów, a nawet księży mających jakie takie pojęcie o medycynie. Niektórzy z nich służąc w armii zrzucili ostatecznie sukienkę i stali się rzeczywiście dobrymi chirurgami..." R. Bielecki, "Wielka Armia Napoleona" "Bellona" Warszawa 2004s. 143

[60]P. Burnat, J. -F. Chaulet, F. Chambonnet, F. Ceppa, C. Renard, De l'apothecaire au pharmacien des armees w: "Medecine et Armees" Revuedu Service de Santé des Armées T. 36 - Nr. 5 - Décembre 2008 s. 479

[61] "Le Val - de - Grâce. Enseignement et culture" Glyphe&Biotem Paris 2004

[62] "Programme des cours de l'An VIII (1800) - w: "Le Val-de-Grâce Deuxsiecles de MedecineMilitaire" Ed. Hervas 1993 s. 85

[63] Tamże

[64] Tamże

[65] Dz. cyt. pkt. 54

[66] Tamże

[67] Tamże

[68] Tamże

[69] Tamże

[70] Tamże

[71] Tamże

[72] Dz. cyt. pkt. 22 - s. 265

[73]Dz. cyt. pkt. 54 - s. 24

[74] Tamże

[75] Tamże

[76] Tamże

[77] Tamże

[78]Dz. cyt. pkt. 47 s. 103

[79] M. Garnier, V. Delamarre, Dictionnaire des termestechniques de medecine "Maloine SA" Paris 1974 s. 152

[80] Czarki tego rodzaju zachowały się w zbiorach Museedu Service de Sante des Armees au Val-de - Grâce w Paryżu. Kolekcja Debat oraz "Le Museedu Service de Sante des Armees au Val - de - Grâce" Catalogue Paris 1998

[81] Dz. cyt. pkt. 54

[82] Tamże

[83] Tamże

[84] Tamże

[85] Tamże.

[86] Tamże

[87]Dz. cyt. pkt. 28 - s. 139. Nie można też wykluczyć, iż były to całe rozdrobnione rośliny używane do przygotowywania odwaru noszącego nazwę "...meconium..." Dz. cyt. pkt. 31- s. 275

[88] Dz. cyt. pkt. 53

[89] A. Pigeard, "La Service de Sante de la Revolution au I-er Empire" Tradition Magazine Hors Serie Nr. 28 s. 33

[90] Dz. cyt. pkt. 60 - s. 479

[91] Tamże

[92] J. M. 1813/1 - s. 163. Tu za: Dz. cyt. pkt. 89 - s. 33

[93] M. J. Turos, "...na trzeźwo..." czy jednak ze znieczuleniem. Krótka próba odpowiedzi na pytanie czy w początkach XIX wieku chirurdzy wojskowi stosowali leki uśmierzające ból w: "Medycyna Nowożytna" T. 17 Zesz. 1(2011) s. 90

[94]Manuscript. Nr. 52. 491 (1). W tym samym poszycie sygnowany numerem MS 2491 (3) znajduje się jeszcze spis leków jakie znajdowały się w apteczce polowej - został on sporządzony przez inną osobę na co wskazuje charakter pisma.

[95] Opis bibliograficzny - www. bium. univ-paris5. fr/histmed/medica

[96]Dz. cyt. pkt. 94

[97] Tamże

[98] Tamże

[99] Tamże

[100] Tamże

[101] Tamże

[102] Tamże

[103] Zachowany obiekt w zbiorach Faculte de Pharmacie de Paris. Kolekcja R. Montagut

[104] Tamże - opis eksponatu

[105] Tamże - opis eksponatu

[106] Tamże - opis eksponatu

[107]Tamże - opis eksponatu

[108] Tamże - opis eksponatu

[109]Dz. cyt. pkt. 94

[110] Tamże

[111] B. Maciejewska, Taśmowe amputacje. W: "AleHistoria Extra" Magazyn Historyczny Nr. 1(1) 2012 s. 54

[112] B. Faucher, Souvenirs de campagnedusergentFaucherBibliothequeNapoleonienneTallandier Paris 2004 s. 241

[113]Pharmacopoeacastrensis&nosocomialisexercitusnationalis" editaVarsoviae Anno 1794 - reprint Kraków 2010.

[114] Dz. cyt. pkt. 54

[115] Dz. cyt. pkt. 113. Podobny układ ma "Pharmacopoeiachirurgicaorformulae for the use of surgeons London G. G. and J. Robinson Paternoster-Row 1795 licząca 163 strony oraz "Pharmacopoeaextemporanea" Fr. L. Augustina wydana w Berlinie w 1809 roku licząca 300 stron

[116] Dz. cyt. pkt. 113

[117] Tamże

[118] Tamże

[119] Tamże

[120] Tamże

[121] Dz. cyt. pkt. 20

[122] J. Biegański, Zielarz polski. Podręcznik dla zbierających zioła. Nakł. Stow. Prac. Księgarskich. Warszawa 1932 s. 92

[123]http://pl. wikipedia. org/wiki/O%C5%BCanka_czosnkowa

[124] K. Moretza-Semani, M. Saedi, M. Abkarzadeh, Essentials oilcomposition of Teucrium ScordiumL. w: Acta Pharm. 57 (2007) 499-504

[125]ß-caryophyllen stanowi 22. 8% wszystkich substancji aktywnych tej rośliny. Tamże - s. 501

[126] Dz. cyt. pkt. 24 - s. 120

[127]Dz. cyt. pkt. 113

[128] Tamże

[129] Tamże

[130] Tamże

[131] Dz. cyt. pkt. 28

[132] "Przepisy lekarstw dla szpitalów Woyska Polskiego. Dzieło tłomaczone z języka francuzkiego..." w Warszawie roku 1810

[133] Tamże

[134] Tamże - s. 88 - 93

[135] Tamże - s. 93 - 97

[136] Tamże - s. 91

[137] Dz. cyt. pkt 24 - s. 108

[138] Tamże

[139]Dz. cyt. pkt. 132 - s. 98 - 110

[140] Tamże - s. 118 - 131

[141] Tamże

[142] "Urządzenie Szpitalów dla Woysk Polskich Xsięstwa Warszawskiego" Warszawa 1809

[143] Tamże

[144]Z. Lech, Karol Eichler "Bieg życia móy" Nieznany pamiętnik farmaceuty Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego. Część I kampania 1812 w: "Arch. Hist. Med. " 1978, XLI, s. 114

[145] Dz. cyt. pkt. 142

[146] Tamże

[147] Tamże - s. 13

[148] Tamże

[149] Tamże

[150] Tamże - s. 32

[151] Tamże

[152] "Dictionnaireraisonne de pharmacie-chimiquetheoretique et pratique par J. Rivet Lyon - Paris An XII - 1803 s. 415 - 417.

[153] Dz. cyt. pkt. 132

[154] Tamże - s. 32

[155] Tamże - s. 59

[156] Tamże - s. 68

[157] Tamże

[158] Tamże - s. 72

[159] Tamże

[160] Tamże

[161] Tamże

[162] Dz. cyt. pkt. 2

[163] Tamże

[164] Tamże

[165] Tamże

[166]K. Michejda, Stulecie uśmierzania bólu i aseptyki W: "Polski Tygodnik Lekarski" 1946 Nr. 11 s. 425