Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Adam Paczuski, Polscy czerkiesi albo hipoteza o genezie umundurowania pułku krakusów w 1814 r.

Opublikowano w Miscellanea

Mundur krakusów w kampanii 1814 r. należy do najoryginalniejszych w Wojsku Polskim tych czasów. To, że inspirowany był strojem noszonym przez Czerkiesów nie ulega wątpliwości. Pozostaje jednak pytanie: dlaczego? Dlaczego Maćków z krakowskiego i Bartków z poznańskiego przebierano w mundury z gazyrami i dziwaczne nakrycie głowy zwane przez nich melonem? Po co upodabniano ich do Czerkiesów, skoro tych w armii rosyjskiej wówczas prawie nie było?

Aby odpowiedzieć na te pytania trzeba najpierw bliżej przyjrzeć się Czerkiesom i historii rosyjskiego podboju Kaukazu. Czerkiesi, którzy sami siebie nazywali Adygami (Adygejami) byli ludem zamieszkującym północno-zachodni Kaukaz pomiędzy Morzem Czarnym a rzekami Kubań i Terek. Nie byli oni raczej narodem w nowoczesnym znaczeniu tego słowa, a raczej używającą tego samego języka i obyczajów grupą etniczną złożoną z kilkudziesięciu plemion (m.in. szapsugów, kabardyńców, abadzeków, natuhajców, tukajów, ugajów, egarukejów itd.). Czerkiesi jeszcze w średniowieczu (XIV-XV w.) byli chrześcijanamih i choć wkrótce przeszli na islam sunnicki (proces islamizacji trwał do XVIII w.), to nadal w ich zwyczajach istniały relikty wierzeń pogańskich. Zajmowali się głównie pasterstwem, rolnictwem, hodowlą koni, handlem (również niewolnikami) i rzemiosłem. Był to lud wojowniczy, który często prowadził walki pomiędzy sobą, ale przede wszystkim z każdym, kto zagroził ich wolności. Zakochany w nich Lermontow tak pisał o Czerkiesach: "Ich Bóg to wolność - ich prawo to wojna". Do walki przygotowywano ich od dzieciństwa, ucząc władania bronią białą i palną, a przede wszystkim jazdy konnej. Czerkiesi byli fantastycznymi jeźdźcami. Nawet ich język odzwierciedlał przywiązanie i szacunek do koni (słowo oznaczające spieszonego kawalerzystę oznaczało również martwego). Wojaczką na równi z mężczyznami zajmowały się także słynące z urody Czerkieski (najwyżej cenione w bliskowschodnich haremach). Jednak przy całej swej wojowniczości, lud ten był wyjątkowo gościnny (nawet wobec jeńców!), wrażliwy na poezję i muzykę, bardzo przywiązany do tradycji przodków, o silnym poczuciu godności i honoru. Ich szaleńcza odwaga, pogarda śmierci, a przede wszystkim umiłowanie wolności stały się źródłem inspiracji dla całego pokolenia rosyjskich romantyków (Lermontow, Puszkin, Bestużew, oraz Ukrainiec Szewczenko), ale także dla artystów polskich (Grottger) i zachodnioeuropejskich (Delacroix, Allan). Podzieleni na klany, z własnym prawem, Czerkiesi nie stworzyli nigdy zcentralizowanej władzy. Wydawali się więc łatwym celem dla imperium rosyjskiego. Tymczasem jednak okazali się nie byle jakim przeciwnikiem.



Z wojowniczymi góralami z Kaukazu mieli już do czynienia żołnierze Piotra Wielkiego w 1772 r. Za czasów Katarzyny II Rosjanie dotarli nad Kubań i półwysep Tamański. Kaukaz nie był wprawdzie głównym celem walk rosyjsko-tureckich, ale to głównie dlatego, że żadna ze stron nie sprawowała nad nim kontroli. Wprawdzie w 1794 r. podczas rozmów w Belgradzie, Rosjanie i Turcy ustalili, ze pozostawią Kaukaz niezależny, jednak wkrótce okazało się, że były to puste słowa. Większe zainteresowanie carów kontrolą nad Kaukazem nastąpiło po przyłączeniu do imperium w 1801 r. Gruzji. Pozostające poza kontrolą terytoria czerkieskie i dagestańskie stały na drodze do nowych posiadłości Romanowów. Jednak Kaukaz to według słów gen. Jermołowa "Ogromna twierdza z półmilionowym garnizonem". I rzeczywiście - zajęcie jej kosztowało Rosjan od czasów Katarzyny II do 1864 r. prawie 1,5 mln poległych. Niektórzy z nich byli to żołnierze z terenów polskich zagarniętych przez Rosję lub zesłańcy siłą wcieleni do carskiej armii.
Tląca się stale od 4 ćwierci XVIII w. wojna pograniczna przerodziła się z czasem w konflikt o większej skali. Wraz z naciskiem Rosjan, budowaniem sieci fortów i ekspedycjami za Kubań, rósł także opór Czerkiesów. Niektórym z dowódców takich jak "lew czerkieski" Szeretluk Tugużoko Kizbecz zwany "Hadżi", który gromił w latach 1810-1839 carskie wojska, udawało się na krótko zjednoczyć kilka plemion. Były to jednak sukcesy krótkotrwałe. Korzystając z podziałów pomiędzy plemionami kaukaskimi Rosjanie postanowili stopniowo je eliminować. Pierwszym celem stali się Kabardyńcy. Już w 1775 rozpoczęto budowę "linii Azowsko-Mozdockiej" złożonej z fortów obsadzonych przez załogi złożone głównie z kozaków. Ekspansja najeźdźców spowodowała wybuchy w 1779, 1794, 1809 i 1810 r. powstań Kabardyńców. Ostatecznie do 1822 r. Kabardyńcy zostali spacyfikowani, a ich populacja zmniejszyła się w ciągu pół wieku dziesięciokrotnie (z około 300 tys. do 37 tys), co najlepiej świadczy o intensywności i bezwzględności walk. Granicą pomiędzy Czerkiesami a Rosją stał się Kubań. W 1816 r. głównodowodzącym 40-tys. korpusem rosyjskim na Kaukazie został gen. Jermołow, który szybko zasłużył na nienawiść ludów kaukaskich. W latach 1822-1826 uległy nasileniu "obronne ekspedycje" sił rosyjskich poza Kubań, na terytorium czerkieskie. W 1823 rozpoczęto wysiedlanie czerkieskich osiedli i osadzanie na ich miejscu kozaków. Odpowiedzią były ataki górali i spalenie kilku stanic. W 1827 r. Jermołowa zastąpił Paskiewicz, któremu Mikołaj I rozkazał "raz na zawsze poskromić niepokornych górali". Pod koniec lat 20-tych w sąsiednim Dagestanie i Czeczenii wybuchły lokalne powstania. Po wygranej wojnie z Turcją w 1828 r., na mocy pokoju adrianopolskiego, ziemie Czerkiesów zostały "oddane" Rosji. Nastąpiła wówczas ofensywa rosyjska na czerkieskim wybrzeżu Morza Czarnego. Ponieważ Rosjanom nie udało się przebić bezpiecznej lądowej drogi przez Kaukaz do Gruzji, przyszły pogromca powstania listopadowego przeprowadził szereg operacji lądowo-morskich i desantów na wybrzeżu. Czerkiesi wycofali się w góry stawiając na każdym kroku twardy opór. Wybijali mniejsze oddziały i garnizony, napadali na konwoje i transporty. W latach 30-tych Czerkiesom zaczęli pomagać Turcy i Wielka Brytania. Również skupione wokół ks. Adama Czartoryskiego środowisko emigracyjne Hotelu Lambert podjęło starania o podjęcie współpracy z mieszkańcami Kaukazu. Misja Ludwika Zwierkowskiego i Kazimierza Gordona zakończyła się jednak fiaskiem. Dopiero w 1857doszło do sformowania z ochotników i zbiegów z armii rosyjskiej 120 osobowego oddziału artylerii (6 dział) pod dowództwem Teofila Łapińskiego. Jeszcze w czasie powstania styczniowego wysłany przez Witolda Czartoryskiego oddziałek płk Klemensa Przewłockiego próbował doprowadzić do wybuchu nowej rewolty wśród ludów Kaukazu, aby odciążyć powstanie styczniowe, ale było już za późno.



W 1834 imamem Czeczenii został Szamil, który stanął na czele największego kaukaskiego powstania (które trwało do 1859 r.). Do 1840 r. Rosjanom udało się stworzyć sieć fortyfikacji wzdłuż brzegów Morza Czarnego. Odcięto tym samym górali nie tylko od pomocy z zewnątrz, ale także od zaopatrzenia. Pacyfikujące auły oddziały carskie celowo niszczyły uprawy i rekwirowały zwierzęta hodowlane. Epidemie i nieurodzaj doprowadziły do wybuchu głodu, co tylko wzmogło determinację obrońców. Czerkiesi spalili kilka fortów likwidując tym samym "czarnomorską linię". Rozpoczęła się wojna tak krwawa, że na Kaukazie mówiono, iż wówczas "w rzekach nie woda płynęła, lecz krew". Rosjanie wybijali do nogi całe osiedla, które uznawali za "niepokorne". Scenariusz był zazwyczaj podobny - najpierw ostrzał artyleryjski aułu, następnie natarcie piechoty i jazdy likwidujący resztki oporu i wybijający wszystkich tych mieszkańców, którzy zdołali przeżyć bombardowanie, a następnie podpalenie resztek osiedla. Walki na Kaukazie rozgorzały z nową siłą w czasie wojny krymskiej. Wśród górali walczyli wówczas także Polacy, Serbowie, a nawet Francuzi i Anglicy. W 1860 r. generał Jewdokimow stworzył plan deportacji całego narodu czerkieskiego na stepy, do Kraju Stawropolskiego lub Turcji. Pomysł zyskał akceptację Aleksandra II, który dał na jego realizację 5 lat. Wojska rosyjskie plan wypełniły w 1864 r. Szacunki dotyczące wypędzenia Czerkiesów są różne - przyjmuje się zazwyczaj liczbę ponad miliona. Podczas wysiedleń zginęło, zmarło tak wielu Czerkiesów, iż mówiono, że do podróży przez Morze Czarne do Turcji nie potrzeba wcale statków, bo można przejść suchą stopą po plecach pływających trupów. Tysiące czerkieskich rodzin zgrupowanych w obozach (koncentracyjnych?) czekało miesiącami, bez dostaw żywności i wody. Zanim zdołali podjąć podróż - z głodu, chłodu i od chorób zmarły dziesiątki tysięcy z nich. Niektóre ze statków tonęły w drodze z powodu przepełnienia. Wysiedleńców Turcy przyjęli początkowo niechętnie. Rozlokowali ich głównie w europejskiej części swego imperium, gdzie pełnili służbę policyjną lub wojskową. Z czasem stali się dla sułtanatu tym samym czym dla carów kozacy. Dziś żyje na świecie rozsiana w 50 krajach, od Ameryki, przez Niemcy, Izrael, Egipt, Syrię i Turcję zaledwie cząstka dumnego dawniej narodu. Przechowują oni pamięć o "czerkieskim ludobójstwie" starając się rozpowszechnić wiedzę o tych wydarzeniach na świecie, a szczególnie w Rosji, gdzie jest to nadal "biała plama". Na Kaukazie zostali potomkowie niedobitków plemion czerkieskich, którym udało się uniknąć wysiedlenia.
Niektórzy Czerkiesi, a szczególnie Kabardyńcy w XVIII i XIX w. zaciągali się czasami na służbę do armii rosyjskiej. Np. kabardyński bohater i prototyp lermontowskiego Ismail-beja, książę Ismail-bej Atażukin w stopniu majora walczył pod Oczakowem i w wojnie ze Szwecją (podziwiany przez Potiomkina, znał arabski, francuski i rosyjski). Dążył jednak do zjednoczeniu plemion czerkieskich i dlatego stał się dla Rosjan niebezpieczny. Próbowali z Czerkiesów utworzyć wojska wspierające imperium jeszcze Potiomkin i generał Cycjanow. Generał Rtiszczew doprowadził nawet do wysłania do Petersburga deputacji Kabardyńców, którzy mieli zaoferować wystawienie dla cara sotni czerkieskiej dla jego gwardii, jednakże delegaci po powrocie do ojczyzny zostali... wygnani z niej przez własnych ziomków. Również podczas wojny 1812 r. zdarzały się pojedyncze przypadki uczestnictwa w walkach Czerkiesów. Byli to jednak albo pojedynczy książęta z niewielką świtą, albo "zasymilowani" Czerkiesi służący w składzie pułków kozaków czarnomorskich. Jednym z podwładnych Denisa Dawydowa był w kampanii 1812 r. urodzony w Czerkiesji rotmistrz A.N. Czeczeński z 1 pułku kozaków bugskich. W ikonografii z epoki czasami spotkać można pojedynczego kozaka czarnomorskiego lub Tatara nogajskiego odzianego w kaftan z naszytymi gazyrami. Są to jednak wypadki rzadkie i jednostkowe. Jednym z takich wyjątków jest Denis Dawydow, którego w stroju czerkieskim na czele huzarów achtyrskich sportretował Aleksander Orłowski. Jak sam Dawydow wspominał w pamiętnikach z wojny 1812 r., czerkieskę (czekmer) zaczął nosić, gdyż rosyjscy chłopi źle reagowali na uniform huzarski, który kojarzył im się z Francuzami. Strój czerkieski, (który sam Dawydow bardziej wiązał z Tatarami) wydawał im się za to bardziej "swojski". Być może była to ta sama czerkieska, którą Dawydowowi podarował hrabia Stroganow w 1810 r. (zdobyczna, przywieziona z wojny tureckiej), a za którą poeta odwdzięczył się stosownym wierszem przywołującym swych tatarskich przodków.



Warto tu wspomnieć, że jeszcze przed wybuchem wojny z Napoleonem w 1812 r. podjęto próbę utworzenia na wzór oddziałów kałmuckich, tatarskich i baszkirskich, również pułków czerkieskich w armii rosyjskiej. Wiosną 1812 r. u wicegubernatora "linii kaukaskiej" gen. Wrangla w Gieorgijewsku pojawił się młodzieniec przedstawiający się jako fliegel-adiutant cara porucznik gwardii Sokownin z misją utworzenia z górali sprzyjających Rosji sotni jazdy dla carskiej gwardii. Razem z gen. Portniaginem udało się zainteresować tym pomysłem przedstawicieli kilku znamienitych rodów kabardyńskich. Za ich przykładem do służby zaczęły się zgłaszać i pomniejsze klany, i wkrótce liczba chętnych sięgnęła tysiąca. Wszystko szło jak najlepiej, aż do momentu, kiedy jeden z miejscowych urzędników zdziwiony, iż tak ważna misja została powierzona tak młodemu oficerowi niskiej rangi, wysłał w tej sprawie raport do Petersburga, do ministra finansów. W odpowiedzi przyszedł nakaz aresztowania Sokownina, który okazał się hohsztaplerem. W rzeczywistości nazywał się Medoks i był synem Anglika, który prowadził jeden z moskiewskich teatrów. Służył niegdyś pod dowództwem atamana Płatowa i marzył o odegraniu jakiejś ważnej roli w historii. Medoks trafił do twierdzy pietropawłowskiej (skazany na 12 lat ciężkich robót, które car zamienił na zsyłkę do Irkucka), a zebrany oddział Kabardyńców został rozpuszczony. Do sformowania oddziałów złożonych z Czerkiesów doszło dopiero za czasów Paskiewicza (półszwadron kaukasko-górski lejb-gwardii w Petersburgu oraz pułk konno-muzułmański, który razem z kaukasko-górskim dywizjonem był rozlokowany w Warszawie). Niemal w tym samym czasie, kiedy służący w armii carskiej Polacy tłumili ostatnie zrywy kaukaskich górali, Czerkiesi szarżowali na Krakowskim Przedmieściu, co uwiecznił na swym obrazie Wojciech Kossak.



Zanim jednak to nastąpiło, Polacy na przełomie XVIII i XIX wieku o Czerkiesach wiedzieli stosunkowo niewiele. Była wprawdzie pamięć o rekrutowanych na Kaukazie w czasach Rzeczpospolitej petyhorcach, jednak dopiero doniesienia o walkach górali z carską Rosją ponownie zwróciły uwagę na Czerkiesów. Docierali na Kaukaz jeńcy z powstania kościuszkowskiego (być może także siłą wcieleni do armii carskiej żołnierze pułków litewskich i ukraińskich z 1792) i nieliczni podróżnicy. Wśród tych ostatnich był Jan Potocki, który jako urzędnik rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych odbył w latach 1797-1798 podróż na Kaukaz. Przyszły autor "Rękopisu znalezionego w Saragossie", członek akademii petersburskiej i warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk był zwolennikiem rosyjskiego zaangażowania na Kaukazie. Jest wysoce prawdopodobne, że Potocki znał się z innym Polakiem zamieszkującym od 1802 r. w Petersburgu, który był wielkim miłośnikiem Czerkiesów. Był nim malarz Aleksander Orłowski, w którego twórczości znaleźć można wiele dzieł, na których występują czerkiescy jeźdźcy. Sam kolekcjonował kaukaskie stroje i broń. Sławne były w Petersburgu konne eskapady Orłowskiego, który przebrany za Czerkiesa paradował nad Newą na kabardyńskim koniu.



Powróćmy w tym miejscu do głównego pytania: skąd pomysł ubierania krakusów w czerkieskie stroje? Wprowadzone w okresie reorganizacji pułku w Żytawie granatowe wołoszki, szare opończe z kapturami i futrzane czapy bardziej ich przecież upodabniały do kozaków. Tymczasem na przełomie 1813 i 1814 r. (z więc w okresie kryzysu cesarstwa raczej niesprzyjającym folgowaniu fantazjom mundurowym), podczas pobytu w Sedanie, "polscy kozacy Napoleona" otrzymali ponownie nowe mundury. Pierwszą nowością były naszywane na piersi kieszonki na ładunki czyli gazyry. Białkowski daje taki ich opis: "Zamiast ładownic mieli (krakusi) po obu stronach na piersiach kartusze z kilku ładunków blaszanych, z których każdy był opatrzony przykryciem i łańcuszkiem także metalowym. Całe owe kartusze obwiedzione po czerkiesku były taśmami i sznurkami". Po co jednak dodawano do munduru gazyry zamiast znajdujących się w powszechnym użyciu ładownic? Jak pisze niewątpliwy znawca mundurów Henryk Wielecki: "Pochodzenie tego charakterystycznego elementu umundurowania nie jest do końca wyjaśnione. Dotychczas w Polsce nie noszono tego typu kieszonek na ładunki. Przypuszczać można, iż brak ładownic na naboje pistoletowe skłonił organizatorów pułku krakusów do zastosowania wynalazku pasterskich ludów zamieszkujących Kaukaz, które upodobały sobie ten sposób praktycznego ozdabiania strojów męskich" . I tak, jak w przypadku umundurowania szeregowych, możnaby przyjąć "oszczędnościową" tezę Wieleckiego, to w przypadku munduru oficerskiego, w skład którego wchodziła także ładownica z pendentem, już raczej nie. Można mieć jednak wątpliwości wobec wprowadzania tego typu "wynalazku" akurat we Francji i to w tak "gorącym" okresie, kiedy o wiele łatwiej było o zwykłą ładownicę niż wyszywane kieszonki ze srebrnymi lub drewnianymi tulejkami.



Drugim, jeszcze dziwaczniejszym elementem nowego umundurowania była okrągła, karmazynowa czapka w kształcie melona ozdobiona sznurami srebrnymi lub białymi i kitką z białych piór. Czapki podobne nosili Czerkiesi, ale także sąsiadujący z nimi Tatarzy nogajscy. W albumie "Polski mundur wojskowy" Zdzisław Żygulski jun. oraz Henryk Wielecki piszą: Po reorganizacji wojsk w Sedanie w 1814 krakusi otrzymali inne mundury, dość nieoczekiwanie, w stylu czerkieskim. Był to bez wątpienia wpływ formacji znanych z armii rosyjskiej, jakie tak mocno dały się we znaki Francuzom, można więc w tym znów dopatrzeć się "prawa oręża zwycięskiego". Moim zdaniem wniosek dotyczący "prawa oręża zwycięskiego" jest jak najbardziej zasadny, tyle że jego adresatem nie byli Francuzi, lecz Rosjanie. Pomysł przebrania Polaków w stroje czerkieskie, w czasie kiedy wojska carskie miały jak najgorsze doświadczenia z bitnymi góralami, miał podziałać szczególnie na Rosjan deprymująco. Krakusi odwoływali się do stroju narodu, który był symbolem nieugiętej walki z Rosją. Kluczem do takiego wniosku jest dla mnie osoba ówczesnego dowódcy krakusów - płk Aleksandra Oborskiego.



Oborski należał do wojskowych związanych z osobą ks. Józefa Poniatowskiego (ożenił się z jedną z kochanek księcia - piękną Zofią z Potockich Czosnowską). Weteran wojen 1792, 1794, walk legionowych we Włoszech i nad Renem, kampanii 1806 i 1807, wojny 1809 i 1812 r., posiadał także talent do rysunków i malarstwa. Przyjaźnił się wiele lat z Aleksandrem Orłowskim, którego styl rysowania i tematykę naśladował. Ich wzajemne kontakty były na tyle serdeczne, że Orłowski nie sprzeciwiał się, kiedy Oborski używał przy swoich pracach podobnej do jego sygnatury złożonej z identycznych przecież inicjałów. Moim zdaniem kontakty obu panów w czasach Księstwa Warszawskiego nie uległy zerwaniu. O serdeczności tych kontaktów świadczyć może opis ich spotkania w 1817 r. w Petersburgu, które tak opisuje Halina Cękalska-Zborowska "Artysta cieszył się obecnością dawnego przyjaciela, słuchał opowieści o kampanii napoleońskiej, w której Oborski brał udział, rozprawiał o sztuce, jak ongiś w Warszawie, wspominał dawnych znajomych. Oborski pokazał sławnemu już koledze własne rysunki i akwarele, a od Orłowskiego otrzymał w prezencie nieduży autoportret z przyjacielską dedykacją ("a mon ami Oborski")". Z pewnością Oborskiemu nieobca mu była trwająca c najmniej od 1805 r. "czerkieska pasja" jego przyjaciela. To właśnie po przejęciu przez Oborskiego dowództwa nad krakusami, nastąpiła reorganizacja pułku w Sedanie i przebranie ich w mundury "czerkieskie".



Moim zdaniem (choć jest to tylko oparta na domysłach hipoteza) Oborski znając dzięki Orłowskiemu legendę jaką cieszyli się Czerkiesi (możliwe, że podzielając także jego fascynację), postanowił przebrać swoich podkomendnych w uniformy naśladujące stroje ludu, który przysparzał wojskom rosyjskim tak wielu strat. Poza tym, dzięki znanemu kunsztowi jeździeckiemu nasi Maćkowie i Bartki dodatkowo upodabniali się do słynnych kawalerzystów z Kaukazu. Postać Czerkiesa (czy raczej pseudo-Czerkiesa) wzbudzać miała u wrogów strach i szacunek. "Prawo oręża zwycięskiego", o którym pisał Wielecki zadziałało podobnie jak w 1863 r., kiedy to niektórzy powstańcy przebierali się za żuawów, którzy dopiekli armii rosyjskiej podczas wojny krymskiej. Wspomnienie o przewagach Czerkiesów czy żuawów miało dzięki upodobnieniu się do nich strojem, działać na żołnierzy carskich.
Po samych Czerkiesach pozostały dziś ubiory z gazyrami, które przejęły inne ludy kaukaskie, szaszka którą przejęła rosyjska armia i opowieści o dumnych jeźdźcach z Kaukazu. Nam zaś pozostał mundur krakusów i jego zagadka.

Adam Paczuski