Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Kruszewski Kamil, Generał Bülow w Szczecinku (styczeń-luty 1813)

Opublikowano w Monografie

Wydarzenia epoki napoleońskiej kilkakrotnie zakłóciły spokojne życie mieszkańców powiatu szczecineckiego. W 1807 roku Szczecinek został zdobyty przez polskich żołnierzy walczących u boku Napoleona. W pamiętnym roku 1812 powiat znalazł się na trasie marszu Wielkiej Armii na Rosję. Na przełomie lat 1812 i 1813 wracały tędy jej niedobitki. Wtedy to nazwa Neustettin przez ponad miesiąc pojawiała się w korespondencji polityków i wojskowych – cesarza Francuzów Napoleona, króla Prus Fryderyka Wilhelma III, czy rosyjskiego feldmarszałka Michaiła Goleniszczewa-Kutuzowa. Działo się tak za sprawą korpusu pruskiego generała Friedricha Wilhelma von Bülowa, który wkrótce odegrać miał znaczącą rolę w „wojnie wyzwoleńczej” Prus przeciw Francji.
Tymczasem jednak Fryderyk Wilhelm III pozostawał wiernym sojusznikiem Napoleona. Po klęsce poniesionej przez jego kraj w latach 1806-1807 nie miał jednak alternatywy. Prusy utraciły część terytorium i zostały sprowadzone do roli wasala wobec Francji. Wobec przewagi Francji i obecności jej wojsk na terenie kraju myśl o rewanżu musiała być odłożona na przyszłość. Pruskie elity podjęły jednak szeroko zakrojone reformy, które wydobyć miały kraj z zapaści po klęsce, a z czasem pozwolić na przywrócenie mocarstwowej pozycji.

 

Friedrich Wilhelm von Bülow (rycina Trojsina z książki K. A. Varnhagena von Ense, Leben des Generals Grafen Bülow von Dennewitz).


Wymuszony sojusz został potwierdzony układem z 24 lutego 1812 roku, kiedy to Prusy zobowiązały się m.in. do wystawienia korpusu, który u boku Wielkiej Armii miał wziąć udział w inwazji na Rosję. Choć władze pruskie nie widziały innej możliwości jak poddanie się woli Napoleona, w społeczeństwie narastało jednak pragnienie uwolnienia się od francuskiego dyktatu. Niektórzy, jak były szef ministrów pruskiego rządu i reformator baron Karl vom und zum Stein czy ówczesny major Carl von Clausewitz, teoretyk wojskowości, dali temu otwarcie wyraz, stając po stronie Rosji, inni wyczekiwali na właściwy moment, kiedy król wezwie naród do walki z Francją.
Przebieg kampanii 1812 roku sprzyjał tym nadziejom. Odwrót spod Moskwy przerodził się w klęskę Wielkiej Armii. Kiedy Napoleon dotarł 5 grudnia do Smorgoni, przekazał dowodzenie marszałkowi Joachimowi Muratowi, królowi Neapolu, a sam udał się pospiesznie do Francji, aby tam odbudować Wielką Armię. Wówczas jedną z niewielu wielkich jednostek, które zachowały spójność i zdolność do walki był X korpus marszałka Étienne’a Macdonalda, ks. Tarentu, w którego składzie znajdował się sojuszniczy korpus pruski pod dowództwem generała Johanna Davida Ludwiga von Yorcka.

Ludwig Yorck von Wartenburg (portret Ernsta Gebauera z 1835 r., http://de.wikipedia.org/wiki/Datei:Ludwig_Yorck_von_Wartenburg.jpg).


Yorck stanął wobec wyboru: wypełniać dalej wolę króla i warunki sojuszu, to znaczy poświęcać swój korpus w obcej sprawie, czy stanąć po stronie „wroga naszego wroga”. Yorck rozstrzygnął ten konflikt, podpisując 30 grudnia 1812 roku z Rosjanami konwencję w Taurogach. Na jej mocy pruski korpus stawał się neutralny w wojnie między Francją i Rosją. Samowola pruskiego generała zapoczątkowała proces, który już w dwa miesiące później doprowadził do rosyjsko-pruskiego sojuszu.
Na razie jednak rząd pruski oficjalnie odciął się od Yorcka, pozbawił go dowództwa i zagroził sądem za niesubordynację. Król Prus i jego kanclerz Karl August von Hardenberg nie mogli jednak postąpić inaczej. Uniezależnienie się od Francji wymagało działań ostrożnych i cierpliwych, tym bardziej że armia francuska – choć wyniszczona – z pewnością nie pozwoliłaby na bunt na swoich tyłach. Rząd pruski ponadto nie chciał stanąć przeciw Francji bez wsparcia Austrii, która też związana była z Napoleonem sojuszem. Planowano razem zapośredniczyć pokój między Rosją i Francją, który zarazem pozwoliłby na przywrócenie mocarstwowej pozycji obu niemieckich monarchii. Co więcej, władze pruskie żywiły obawy przed sojuszem z Rosją, która mogłaby dążyć do dominacji nad Europą, a kolejne wymuszone przymierze znów postawiłoby Prusy w roli wasala.
Rosjanie tymczasem nieuchronnie zbliżali się do granic Prus. Car Rosji Aleksander I wbrew opiniom części doradców, w tym głównodowodzącego Kutuzowa, nie zamierzał bowiem zatrzymać się na granicy Rosji i rokować z pokonanym w jednej kampanii Napoleonem. Stawiał teraz cele sięgające o wiele dalej – pełne zwycięstwo nad Francją, wyzwolenie i przebudowa Europy. Pochód Rosjan oznaczał dla Prusaków w kolejnych prowincjach znajdujących się na szlaku carskiej armii konieczność wyboru: zachować się jak Yorck czy wykonywać posłusznie wolę króla? Przed takim wyborem stanął również generał Bülow, ówczesny wojskowy gubernator prowincji Prusy Wschodnie i Prusy Zachodnie.

Z Królewca do Szczecinka
W pierwszym dniu stycznia 1813 roku w Królewcu Murat oficjalnie poinformował Bülowa o odstępstwie Yorcka. Tego samego dnia pruski generał-gubernator otrzymał list bezpośrednio od Yorcka, który starał się przeciągnąć Bülowa na swoją stronę. Murat, wycofując się dalej do Elbląga, polecił Prusakom podjąć współpracę ze zbliżającym się do Królewca marsz. Macdonaldem. Gubernator Bülow nie miał czasu do stracenia – planowana już od pewnego czasu ewakuacja miasta, musiała zostać podjęta natychmiast. Zapasy wysłał do Grudziądza, a sam na czele 5000 żołnierzy, rezerwistów i rekrutów wyruszył 2 stycznia do Kreuzberga (Krzyżbork, obecnie Sławskoje). Gdy dzień później do Królewca wkroczył Macdonald, korpus rezerwowy był już w Pieniężnie, w drodze ku Wiśle. Bülow zamierzał oprzeć się o Kwidzyń i Świecie, a w rejonie Tucholi, Chojnic i Człuchowa dokończyć organizację korpusu.
Friedrich Wilhelm von Bülow pochodził ze starego i zasłużonego dla pruskiej monarchii rodu. Urodził się 16 lutego 1755 roku w rodzinnym majątku Falkenberg w Starej Marchii. Jego ojciec był m.in. posłem Fryderyka Wielkiego w Szwecji. Friedrich Wilhelm do pruskiej armii wstąpił w 1768 roku. Uczestniczył w bawarskiej wojnie sukcesyjnej (1778) i w wojnie z rewolucyjną Francją (w latach 1793-1795), kiedy to został odznaczony orderem Pour le Mérite. W czasie służby w Prusach Wschodnich zetknął się z Yorckiem, wtedy też z niejasnych przyczyn doszło do konfliktu między obu oficerami, który ciągnął się przez wiele lat. W wojnie z Napoleonem bił się pod Toruniem i Gdańskiem, później walczył pod rozkazami gen. Gebharda Leberechta von Blüchera, z którym zresztą często się spierał. Po wojnie, w 1808 roku uzyskał stopień generała majora i dowodził różnymi jednostkami m.in. Pomorską Brygadą Piechoty. Później służył pod dowództwem Yorcka, co doprowadziło do odnowienia dawnych animozji. W 1812 roku został powołany na stanowisko generał-gubernatora Prus Wschodnich w zastępstwie Yorcka, który miał objąć dowodzenie korpusem biorącym udział w wyprawie na Rosję.
Generał Gerhard von Scharnhorst tak charakteryzował Bülowa: „to dzielny i bardzo rozumny człowiek, a jednak Bülow; wszyscy Bülowowie są specyficzni, mają wielkie wyobrażenie o swoim zdaniu i niezbyt są skłonni do zgody” (Droysen, t. 1., s. 217-218). Ponieważ opinia ta powstała w kontekście sporu z gen. Yorckiem, warto w tym miejscu zacytować charakterystykę Yorcka: „pod względem moralnym zdolny do wielkiej siły woli, ale był egoistyczny, skryty, nieszczery i w relacjach nieprzyjemny” (d’Ussel, s. 66-67). Nie dziwi więc, że dwie takie osobowości z trudem znosiły się nawzajem. Historyk francuski stwierdzał, że „nie mając śmiałości Yorcka, Bülow miał charakter mocny i zdecydowany. [...] łączył wielką bystrość z doświadczeniem 58-letniego życia” (Charras, s. 398).
Bülow jako pruski patriota nie zamierzał wspierać Francuzów, jako monarchista nie chciał podejmować samowolnych działań. Pozostanie w Królewcu oznaczałoby konieczność poddania się rozkazom marsz. Macdonalda, a w rezultacie zapewne zmarnowanie korpusu w walkach z Rosjanami. Próba przejścia na stronę Rosjan, a nawet zachowania neutralności jak to uczynił Yorck, oznaczałaby złamanie dyscypliny oraz mogłaby doprowadzić do walki z Francuzami, której wynik wobec słabości pruskiego korpusu mógłby być tragiczny. Z kolei nawet gdyby udało się Bülowowi połączyć z Rosjanami, ci naciskaliby na niego, aby zbrojnie wystąpił po ich stronie. Generał musiał się liczyć ze słabością swojego korpusu, który nie stanowił wówczas w pełni sprawnej jednostki, wymagał uzupełnień, wyposażenia i szkolenia. Uznał wobec tego, że najkorzystniejszym rozwiązaniem będzie wycofanie się z terenu zagrożonego działaniami wojennymi i znalezienie miejsca, gdzie jego korpus będzie mógł w spokoju osiągnąć pełnię sił. Z dala od kontroli Francuzów i nacisków Rosjan, unikając jednoznacznych deklaracji, doczeka momentu, w którym jego król będzie mógł wystąpić przeciw Napoleonowi albo – w razie gdyby monarchii groziło niebezpieczeństwo – stanie w jej obronie.
Wybór miejsca musiał uwzględniać szereg okoliczności. Nie mogło ono być zbyt oddalone od źródeł zaopatrzenia korpusu, a te znajdowały się w Prusach Wschodnich i Prusach Zachodnich. Musiało natomiast znajdować się na uboczu traktów przemierzanych przez wrogie armie, z dala od ich głównych baz. Istotna była również bliskość twierdzy w Kołobrzegu, gdzie w razie zagrożenia korpus rezerwowy mógłby dołączyć do sił generała majora Karla Leopolda Ludwiga von Borstella. Początkowo Bülow zamierzał zatrzymać się w okolicach Grudziądza. Instrukcje królewskie z grudnia 1812 roku nakazywały mu zresztą formowanie korpusu posiłkowego nad Wisłą. Według nich nie powinien poddawać swoich sił zwierzchności żadnej ze stron konfliktu, a przez to cały czas pozostawać do wyłącznej dyspozycji władz pruskich. Generał zawczasu zabezpieczył swoją ewakuację ze strony Francuzów, uzyskując 26 grudnia zgodę Murata na wymarsz z Królewca w okolice Grudziądza, aby tam formować korpus posiłkowy.
Wyruszając z Królewca, zabrał podlegające mu oddziały, a także rekrutów i rezerwistów. W trakcie marszu gromadził kolejne jednostki i zasoby, stąd też 8 stycznia pod jego komendą znalazł się płk Heinrich Ludwig August von Thümen, który miał organizować w Grudziądzu nowe formacje czyli bataliony rezerwowe, na bazie ewakuowanych oddziałów zapasowych czterech wschodniopruskich pułków piechoty. Gdy jednak 10 i 11 stycznia Bülow przebywał w Nowem, okoliczności zmusiły go do zmiany planów. Murat poprosił go o wsparcie przeciw Rosjanom, jednak pruski generał odmówił, uzasadniając to stanem swoich wojsk, które nie mogłyby podjąć skutecznej walki.
Wydawało się pewne, że Rosjanie zmierzają w stronę Wisły, a Francuzi będą bronić przejść przez rzekę. Stąd planowany rejon dyslokacji korpusu znalazłby się w pobliżu frontu. Jego wybór padł zatem na okolice zachodniopomorskiego miasteczka Szczecinek, które w ówczesnej sytuacji zdawało się spełniać warunki dla dalszej organizacji korpusu.

Aleksander Iwanowicz Czernyszew (portret G. Dawe’a 1820-1823, http://www.museum.ru/1812/Persons/vgzd/vg_ch05.html).


Tuż za Prusakami postępowali kozacy generała-adiutanta Aleksandra Czernyszewa. Obu stronom zależało na wyjaśnieniu zamiarów. Według raportu Czernyszewa Bülow wysłał do niego dowodzącego ariergardą mjr. Kalla, który miał dowiedzieć się, co Rosjanie zamierzają wobec Prusaków. Kall zasugerował, aby Rosjanie wysłali oficera, który podjąłby rozmowy bezpośrednio z pruskim generałem. Na spotkanie, które odbyło się 11 stycznia w Prabutach, Czernyszew wydelegował młodego, wszechstronnie uzdolnionego kapitana hrabiego Aleksandra Mussin-Puszkina. Starał się on przekonać Prusaków do przejścia na stronę Rosji, podkreślając, że wspólna walka z Napoleonem leży w interesie Prus i całej Europy. Ostrzegał przy tym przed „smutnymi konsekwencjami”, gdyby doszło do konfliktu między Rosjanami i Prusakami. Bülow odmówił podpisania konwencji takiej jak ta, którą zawarł Yorck, dał jednak „słowo honoru”, że nie przyłączy się do Francuzów, nie odda im twierdzy w Grudziądzu i nie będzie przeszkadzał działaniom Rosjan, obiecał ponadto „podtrzymywać tajne kontakty z [rosyjskim] dowództwem” (Pochod, s. 23-24). Według Bülowa w ten sposób – zgodnie z wolą króla – „zewnętrznie” zachowywał się nadal jak francuski sojusznik. Obiecał ponadto porozumieć się z królem w kwestii nawiązania bliższych relacji prusko-rosyjskich.
W dalszej drodze doszło do kilku spięć zarówno z Francuzami, jak i Rosjanami. Gdy Bülow 12 stycznia był w drodze do miejscowości Osie, kozacy Czernyszewa zaskoczyli pruską kawalerię znajdującą się jeszcze w Nowem. Rosjanie zatrzymali trzech oficerów, zaś resztę żołnierzy wypuścili. Dzień później w Osiach sytuacja powtórzyła się – kozacy zatrzymali straż tylną Prusaków, kiedy mjr Kall został przez Rosjan zaproszony na rozmowy. Kall powiadomił o zajściu Bülowa i pozostał ze swoim oddziałem w Osiach, oczekując na decyzje. W obu przypadkach Rosjanie starali się przekonać pruskich oficerów, aby przyłączyli się do Yorcka lub obiecali nie podejmować walki z Rosjanami. Do napięć doszło przede wszystkim z powodu szybkich postępów Rosjan, których trasa pościgu za Francuzami przecięła się z drogami odwrotu Prusaków. Być może też Czernyszew chciał w ten sposób wywrzeć nacisk na Prusaków, aby przyspieszyć ich odstąpienie od Francuzów oraz ułatwić swoim oddziałom dalsze działania. Bülow dowiedziawszy się o zajściu w Chojnicach 14 stycznia, wysłał do Czernyszewa list z żądaniem zwolnienia zatrzymanych, grożąc użyciem siły. Wkrótce Rosjanie uwolnili Prusaków i nie przeszkadzali już w dalszym marszu oddziałom Bülowa.
Dotarłszy do Chojnic 14 stycznia, Prusacy zastali już tam oddział pod dowództwem gen. Maison, jednak jeszcze tego samego dnia Francuzi ruszyli w dalszą drogę. Bülow zapytał wcześniej Maisona, czy ten udzieli mu pomocy w razie ataku Rosjan. Francuz odpowiedział wymijająco, więc to zapewne perspektywa rychłej walki skłoniła go do wymarszu. 16 stycznia Bülow wyruszył do Człuchowa.
W tym czasie w ślad za korpusem maszerował z Grudziądza płk Thümen z dwoma batalionami rezerwowymi (14 stycznia był w Tucholi, oddziały dotarły tam nieco później). 16 stycznia znalazł się tam również mały oddział z marszałkiem Adolphem Édouardem Mortierem, księciem Treviso. Thümen odmówił przyjęcia Francuzów, wobec czego gotowi byli oni zająć je siłą, ale zrezygnowali, gdy Thümen wytłumaczył im, że oznaczałoby to wojnę z Prusami. Potem nadeszli kozacy Czernyszewa z żądaniem, aby Prusacy opuścili miasto. Thümen odparł, żeby zaczekali do jego wyjścia następnego dnia rano, ale w razie ataku będzie się bronić, choć dodał, że życzy Rosjanom powodzenia. Następnego dnia nie niepokojeni Prusacy pomaszerowali dalej.
Do Szczecinka gen. Bülow przybył 17 stycznia i tu ustanowił swoją główną kwaterę. W drodze wciąż były kolumny Thümena i mjr. von Lobenthala. Pierwszy w nich 18 stycznia w Czarnem ponownie musiał przekonywać Francuzów, tym razem z oddziału gen. François Haxo, aby poszukali innej kwatery. Haxo wymusił jednak na mjr. von Borck, aby pruscy fizylierzy ustąpili mu połowę kwater w Gwdzie Wielkiej i Gwdzie Małej. Prusacy niechętnie przyjmowali Francuzów nie tylko ze względów politycznych i zaopatrzeniowych. Major Borck po odejściu oddziału Haxo nakazał oczyścić ich kwatery i wywietrzyć, ponieważ wielu Francuzów cierpiało już na tyfus. Mimo takich zabiegów choroby szerzyły się wśród żołnierzy i cywilów. 19 stycznia w okolicach Okonka znalazły się oddziały Lobenthala, a dzień później do Szczecinka dotarł Thümen.
W okolicach Szczecinka Bülow rozmieścił podległe sobie oddziały w następujący sposób (Prittwitz, s. 62-63):

  •  Kwatera główna – Szczecinek.
  • I batalion 1. wschodniopruskiego pułku piechoty mjr. von Pircha (pułkiem dowodził mjr von Lobenthal) – Okonek, Brokęcino, Borki, Barkniewko, Płytnica, Ciosaniec (ponadto małe oddziały wysłano do Lędyczka i Wałcza).
  • II batalion 1. wschodniopruskiego pułku piechoty mjr. ks. von Hohenzollerna – Szczecinek, okolice Parsęcka, Radacz.
  • III batalion fizylierów (z 1. pomorskiego pułku piechoty) – Gwda Wielka i Gwda Mała (oddział wydzielony w Czarnem).
  • Marszbatalion mjr. von Beyera – Jeziorna, Nobliny, Łubowo, Rakowo – potem Czaplinek.
  • Batalion rekonwalescentów mjr. von Korffa – do 22 stycznia w Czaplinku, kiedy to został rozwiązany, a żołnierzy wcielono do innych jednostek.
  • 1. Batalion rezerwowy – Kalisz Pomorski i okolice.
  • 2. Batalion rezerwowy – Lotyń, Łomczewo, Glinki Suche i Glinki Mokre.
  • 3. Batalion rezerwowy – Wilcze Laski, Łabędź, Drawień, Dziki, Żółtnica.
  • 4. Batalion rezerwowy – Mosina, Jelenino, Sitno, Turowo.
  • 5. Batalion rezerwowy – Stara Korytnica, Łowicz Wałecki koło Mirosławca.
  • 6. Batalion rezerwowy – Stara Studnica, Poźrzadło Wielkie, Sienica koło Kalisza.
  • 8. Batalion rezerwowy – Żabin i Żabinek, Żeńsko, Wierzchowo koło Mirosławca.
  • Oddziały zapasowe (zakładowe, inaczej depoty) dwóch pułków dragonów – litewskiego i 2. zachodniopruskiego – Dalęcino, Spore.
  • Oddziały zapasowe 1. i 2. pułku huzarów przybocznych – Dołgie, Szczytniki koło Drawska.
  • Śląski szwadron marszowy rtm. von Köckritza – Lędyczek, Chwalimie.
  • Pomorski szwadron marszowy rtm. von Winsa – Czarne.
  • Mobilny [w pełni gotowy do działań, zaopatrzony w konie i tabory] 2. pułk huzarów i pułk ułanów – Świdwin, Resko (część z tych oddziałów przedostała się na Śląsk).
  • Oddział zapasowy kawalerii mjr. von Flörckena – Kosobudy koło Złocieńca.
  • Oddział zapasowy chorych koni rtm. von Steinwehra – Barwice.
  • Półtorej baterii, 5 kolumn parku amunicyjnego, kolumna rzemieślników, 1. kompania pionierów oraz kompania artylerii von Spreutha, rezerwiści artylerii por. Lindenberga – Barwice, Chwalim, Ostrowąsy, Sulikowo, Przybkowo, Koprzywno, Łęknica, Piaski – całością dowodził mjr von Rentzel.
  • Kolumny taborów kpt. von Preussa i rtm. von Reitzensteina – Wielawino, Grzmiąca – na północ od Barwic.
  • Kolumna taborów (same konie) por. von Arnima – Chwalimie koło Lędyczka (do 26 stycznia, kiedy to Arnim udał się do Wielawina i przejął dowodzenie nad kolumną Preussa).
  • Części głównych lazaretów polowych nr 1 i nr 2, lotny lazaret nr 1 – Myślibórz (od 23 stycznia).

Pod rozkazami Bülowa w końcu stycznia znajdowało się w tzw. Wschodnio- i Zachodniopruskim Korpusie Rezerwowym: 7079 oficerów i żołnierzy oraz 428 koni (ponadto 723 ludzi chorowało, a 296 zostało odkomenderowanych). Oprócz nich zgromadził około 2500 ludzi i ponad 1100 koni z oddziałów formalnie podlegających gen. Yorckowi. Sprawował też zwierzchnictwo nad wojskiem (4628 ludzi i 98 koni) zgromadzonym w Grudziądzu pod dowództwem komendanta tamtejszej twierdzy, mjr. Johanna Wilhelma von Krausenecka (Prittwitz, s. 521-526).

Organizacja korpusu
Jeszcze w grudniu 1812 roku generał Bülow jako dowódca korpusu posiłkowego i gubernator Prus Wschodnich otrzymał szereg instrukcji, które miały przygotować kraj na nadejście rosyjskiej armii. Do najważniejszych zadań należało zgromadzenie zasobów ludzkich i materialnych, aby w razie wkroczenia Rosjan ewakuować je w bezpieczne miejsce. Dlatego we współpracy z władzami cywilnymi należało zebrać urlopowanych żołnierzy, rezerwistów (tzw. krumperów – od Krümper-system czyli utajnionego przed Francuzami systemu szkolenia rezerwistów) i wszystkich zdolnych do służby wojskowej, następnie zakupić (gotówką lub bonami) konie, a także zapasy sukna na mundury, skóry na oporządzenie i rzędy końskie. Ponadto rząd polecił sformować nowe jednostki tzw. bataliony rezerwowe, każdy liczący 824 ludzi. Ich kadrę miało stanowić 5 oficerów oraz 80 podoficerów i żołnierzy z jednostek liniowych. Część z tych batalionów powstała na bazie zakładów pułkowych, inne od podstaw. Zgodnie z poufnymi zaleceniami wszystkie działania powinny być przeprowadzone w tajemnicy przed wrogiem i sojusznikami.
Organizacyjne poczynania na ziemi szczecineckiej stanowiły kontynuację realizacji królewskich poleceń. Jedną z głównych przeszkód stanowiło jednak oddalenie korpusu Bülowa od zaplecza. Co prawda udało mu się wyprowadzić część ludzi i wyposażenia z Prus Wschodnich, ale do dalszego zaopatrywania zobowiązane były władze Prus Zachodnich. Prusy Wschodnie były już pod okupacją rosyjską, a po przejściu na ich teren korpusu Yorcka, stały się jego zapleczem. Zasoby ziemi szczecineckiej służyły z kolei korpusowi pomorskiemu Borstella. Tymczasem rząd zachodniopruski w Kwidzynie, który powinien zatroszczyć się o potrzeby korpusu posiłkowego, znalazł się w niewygodnej sytuacji, bowiem roszczenia do jego zasobów wysuwali Francuzi, Rosjanie, a ponadto gen. Yorck. Zaspokojenie potrzeb Bülowa okazało się więc bardzo trudne, uwzględniając zarówno porę roku, jak i zubożenie prowincji związane z trwającymi na jej terenie przemieszczeniami wojsk i działaniami wojennymi.

Oficer 1 pułku huzarów przybocznych (Ludwig Wolf – rysunki, Friedrich Jügel – ryciny, Abbildung der neuen Königl. Preuß. Armee-Uniformen, http://www.napoleon-online.de/html/preussen_juegelwolf1810.html).


Tuż po przybyciu do Szczecinka, 18 stycznia, Bülow wysłał dla Ogólnego Departamentu Wojny w berlińskim Ministerstwie Wojny relację ze swoich dotychczasowych działań. Wyjaśniał w niej, że wykonanie wszystkich poleceń okazało się niemożliwe po części z powodu zbyt późnego odebrania rozkazów, po części ze względu na konieczność pospiesznego działania. Udało mu się jednak doprowadzić do przepisowej wielkości bataliony liniowe i kompanie garnizonowe, a do tego utworzono 8 nowych batalionów rezerwowych i jeszcze pozostał zapas ludzi, także dla kawalerii i artylerii. Podkreślił jednak braki w kadrze oficerskiej i podoficerskiej. Bülow chciał, aby jak najszybciej jego oddziały były gotowe do walki, dlatego zamierzał w pierwszej kolejności uzupełnić stany jednostek liniowych, a następnie dopiero jednostek rezerwowych.
Pod względem wyposażenia w najgorszej sytuacji były bataliony rezerwowe. Rezerwiści otrzymali broń, ale tylko połowa z nich otrzymała oporządzenie, tornistrów nie było prawie wcale, około połowa ludzi posiadała płaszcze, natomiast tylko 1000 żołnierzy kurtki i spodnie mundurowe. Bülow poprosił też władze wojskowe o uzupełnienia w kawalerii oraz zwrócił uwagę na to, że prowincja pomorska dysponuje nieco większymi zasobami niż tylko na własne potrzeby.
Póki co ludzie Bülowa musieli zaopatrywać się na terenie swoich kwater, bowiem dopiero 25 stycznia uruchomiono magazyny przeznaczone dla korpusu posiłkowego. Według Juliusa Wilcke (s. 45) znajdowały się one w Czaplinku i Radaczu.
Bülow mógł liczyć na wsparcie mjr. Krausenecka, komendanta twierdzy w Grudziądzu. Jeszcze w styczniu dostarczył on część tak potrzebnego oporządzenia dla kawalerii. W grudziądzkiej twierdzy organizowały się też kolejne oddziały, które miały wejść w skład korpusu posiłkowego, w tym bateria artylerii. Jednak i Krauseneck borykał się z naciskami z różnych stron – o zgromadzone przez niego zasoby ubiegali się Francuzi, Rosjanie i oczywiście gen. Yorck. Ten ostatni zresztą, gdy dotarł do Królewca porozumiał się z prezesem Prus Zachodnich Witzmannem w sprawie przekazania mu zasobów prowincji, co stało się źródłem problemów dla Bülowa.
Władze Prus podejmowały tymczasem coraz szerzej zakrojone działania mające na celu pomnożenie siły zbrojnej. Przez cały okres pobytu w Szczecinku spływała do Bülowa obfita korespondencja z Berlina i Wrocławia, dokąd 25 stycznia przeniósł się król wraz z rządem. W kolejnych rozkazach i zarządzeniach otrzymywał on ogólne lub do niego osobiście skierowane wskazówki, jak powiększyć armię. Ministerstwo Wojny w rozkazie z 1 lutego wyznaczyło etaty poszczególnych jednostek oraz zasady ich formowania. Ogólny Departament Wojny 5 lutego (11 lutego pismo dotarło z Wrocławia) określił ponadto szczegółowe zasady formowania jednostek rezerwowych dla korpusu posiłkowego. Każdy batalion liniowy miał sformować jeden batalion rezerwowy, ponadto z zakładów pułków dragonów i huzarów miał Bülow sformować dwa nowe tzw. kombinowane pułki kawalerii, każdy po 5 szwadronów. Polecono też generałowi, aby sporządził listę potrzeb dla Generalnej Komisji Zaopatrzenia w Berlinie. Broń oraz część oporządzenia miała dostarczyć Komisja, resztę jednak (w tym mundury i rzędy końskie) powinna pochodzić z dostaw zorganizowanych przez władze cywilne. Potrzeby Bülowa w tym względzie Komisja przekazywała władzom prowincji, te zdobywały materiał na drodze zakupu lub rekwizycji i dostarczały go Bülowowi.

Oficer 1 wschodniopruskiego pułku piechoty (Ludwig Wolf, Friedrich Jügel).


Zgodnie z poleceniem kanclerza Hardenberga w sprawach zaopatrzenia Bülow miał się porozumieć z królewską deputacją prowincji zachodniopruskiej. Tylko w razie gdyby nie mogła ona zapewnić środków, mógł szukać pomocy w sąsiednich prowincjach za pośrednictwem władz wojskowych. Jak się okazało, władze w Berlinie nie mogły skontaktować się z deputacją do połowy lutego, ponieważ nie znały miejsca jej pobytu. Polecenie kanclerza z 6 lutego dotarło zatem do władz w Kwidzynie dopiero 18 lutego.
Następne rozkazy dotyczyły szczegółowych kwestii organizacyjnych, obsady stanowisk oficerskich i zaopatrzenia. Potrzeba szybkiego uzupełnienia etatów oficerskich była paląca, o czym świadczy m.in. rozkaz gabinetowy z 13 lutego nakazujący wyznaczenie spośród podoficerów ludzi zdatnych do pełnienia funkcji oficerskich. Braki te wypełniano również, przywracając do służby już nieaktywnych oficerów, nadając nominacje chorążym czy też wybranym żołnierzom z formacji ochotniczych. Na problemy zaopatrzeniowe wskazują kolejne rozkazy Ministerstwa Wojny (17-19 luty). W jednym z nich nakazano ograniczenie strzelań ćwiczebnych, dla tych którzy jeszcze nie odbyli ostrego strzelania – w piechocie do 10 pocisków. Wydział w Departamencie Ekonomii Wojskowej przyznał też, że nie może zrealizować zleceń związanych z umundurowaniem, dlatego załatwienie tych kwestii pozostawił samym dowódcom. Departament Ogólny stwierdził z kolei, że należy ekonomicznie gospodarować bronią kawaleryjską, dlatego m.in. jeźdźcom przydzielono zamiast dwóch tylko po jednym pistolecie.
Wykonanie rządowych poleceń w ówczesnych warunkach stanowiło niemałą trudność, zważywszy na obecność obcych wojsk i fakt, że o część spraw dowódca musiał się troszczyć we własnym zakresie. Władze Prus Zachodnich miały skromne rezerwy, a na dodatek to co już zebrały, mogło zostać przejęte przez Yorcka lub Rosjan.
Rząd w Kwidzynie 21 stycznia ustanowił specjalnego komisarza, który miał przyczynić się do przyspieszenia dostaw (dostarczanych do Kościerzyny, Czarnego i Wałcza). Bülow szacował potrzeby swojego korpusu – tylko jeżeli chodzi o umundurowanie – na 22 000 łokci szarego sukna (mundury takiej barwy przeznaczono dla batalionów rezerwowych) na płaszcze i spodnie, 12 000 na kurtki, 30 000 łokci płótna na podszewki, 3000 par skarpet, 2000 par butów. Z rozkazu Bülowa władze cywilne miały dostarczyć tajnemu radcy wojennemu von Marquardtowi wszelkie zapasy sukna szarego i czarnego. Okazało się jednak, że jego korpus otrzymał materiały dla zaledwie 100 ludzi, stąd 28 stycznia generał powtórzył swoje żądania, zwiększając jednak wartości zapotrzebowania. Co prawda pojawiły się oferty ze strony kupców, ale na to nie było pieniędzy. Generał nakazał więc władzom Chojnic, Jastrowia, Złotowa, Wałcza, Tuczna i Człuchowa, aby zarekwirowały cały zapas sukna i wysłały do Szczecinka. Nie przyniosło to efektu – większą partię materiału przysłał tylko Elbląg, inne miasta natomiast najwyżej po kilkaset, a nawet zaledwie po kilkadziesiąt łokci. Do akcji włączyły się także władze w Koszalinie, które nakazały podległym sobie powiatom dostarczyć szare sukno do Szczecinka.
Miasto goszczące Bülowa również zostało zobowiązane do zaopatrywania korpusu. 18 stycznia generał rozkazał magistratowi Szczecinka, żeby w ciągu 8 dni dla batalionu rezerwistów dostarczył 132 pary butów i tyleż par skarpet. Szewcy (łącznie 40) zażądali wydłużenia terminu i wypłacenia zaliczki. Podjęto rokowania w tej sprawie, uzasadniając trudności z realizacją polecenia biedą i koniecznością dokonania zakupu materiałów. Dostarczono natomiast całą partię skarpet, choć z przekroczeniem terminu.
30 stycznia władze zachodniopruskie odpowiedziały na żądania, wskazując na braki w zasobach oraz nieprecyzyjne informacje co do zapotrzebowania. Wątpliwe było, czy zdołają zebrać przewidzianą ilość szarego sukna, dlatego postawiły pytanie, czy można je zastąpić innym. Pytanie to jeszcze wielokrotnie powtórzy się w korespondencji – w końcu zresztą okaże się, że władze wojskowe odstąpią od wymogu przygotowania szarych mundurów dla rezerwistów.
Tymczasem Bülow dowiedział się, że grozi mu wstrzymanie dostaw, ponieważ część z nich (płótno, buty i skarpety) dostarczyć miała Kurmarchia. Z tego powodu 6 lutego generał bezpośrednio interweniował w Generalnej Komisji w Berlinie. Stwierdził, że dostawy mogą mu pomóc tylko pod warunkiem pilnego dostarczenia do Szczecinka. Stan swoich wojsk opisał jako „opłakany” – bez ubrań i pieniędzy korpusowi grożą choroby i dezercja. Tylko pilne zapewnienie tych środków pozwoli „zachować wojska dla Króla i uchronić przed nędzą i rozpadem” (Prittwitz, s. 128).

Szeregowy 1 wschodniopruskiego pułku piechoty (Ludwig Wolf, Friedrich Jügel).


Pod wpływem sugestii generała władze podjęły 7 lutego rozmowy z Rosenthalem i Senffem, kupcami ze Złotowa i Chojnic. Kilka dni później Bülow zwrócił się do Generalnej Komisji o pomoc w załatwieniu dostaw od Friedländera z Mirosławca i Rosenthala, co zyskało przychylność w Berlinie. Ich oferty ostatecznie pozwoliły rozwiązać problemy z brakami sukna.
Po odebraniu wspomnianych już rozkazów określających zasady formowania nowych jednostek Bülow przekazał swoje zapotrzebowanie rządowi w Kwidzyniu 11 lutego. W odpowiedzi (z 13 i 16 lutego) władze prowincji stwierdziły, że nie są w stanie zrealizować roszczeń Bülowa. Zasugerowano też, aby porozumiał się bezpośrednio z Yorckiem w sprawie podziału zasobów, aby uniknąć sporów kompetencyjnych.
Bülow jeszcze 11 lutego wysłał do Yorcka rozkazy ministerstwa dotyczące formowania nowych jednostek, bowiem władze nie utrzymywały z nim oficjalnych kontaktów. Yorck w odpowiedzi z 15 lutego (doszła do Szczecinka 4 dni później) obiecał przekazać 2700 rekrutów piechoty, 125 kawalerii i 350 koni, a ponadto polecił prezesowi prowincji Witzmannowi realizować zapotrzebowanie składane przez Bülowa.
Wcześniej jednak Bülow wysłał do Kwidzynia por. huzarów Césara, aby osobiście zapoznał się z sytuacją. Oficer ten spotkał się z prezesem Witzmannnem, który wyjaśnił mu, że ostatnie rozkazy z Ministerstwa Wojny do niego nie dotarły, zresztą Yorck i tak wszystko zarekwirował na swoje potrzeby. O ile można było dostarczyć ludzi, to zapas koni w prowincji już się wyczerpał.
Dzięki rezygnacji Yorcka z zasobów Prus Zachodnich rząd prowincji 17 lutego zadeklarował udzielenie Bülowowi wszelkiej pomocy, choć ponownie zastrzegł, że jego możliwości są ograniczone.
Próby pozyskania zaopatrzenia z innych źródeł przynosiły różne efekty. Władze pomorskie w Stargardzie na razie wysłały tylko 8000 łokci płótna do Szczecinka i odrzuciły prośbę o dostarczenie koni. Bülow odpowiedział w dość ostrym tonie, wskazując, że inne prowincje mimo większych obciążeń nie uchylają się od pomocy. Z Nowej Marchii otrzymał natomiast na początku marca znaczną liczbę koni. Dobrowolne ofiary patriotyczne wyniosły w ciągu lutego i marca łącznie ponad 900 talarów (m.in. 19 koni, 1700 łokci sukna i płótna, 144 pary butów, 45 koszul).
Aby jednostki uczynić w pełni zdolnymi do działań tzn. mobilnymi, potrzebne były konie. Ich brak był stałą bolączką Bülowa. Jeszcze w marcu, gdy opuścił już Szczecinek, wciąż nie dysponował końmi taborowymi. Generalna Komisja w Berlinie nie wydała mu jednak na jego prośbę żądanej liczby zwierząt, ale nakazała zaczekać na dostawę z Kwidzyna.
Do początku marca w Szczecinku pozostał więc odpowiedzialny za dostawy radca Marquardt. Następnie przeniósł się do Stargardu. Wtedy też poprawił się stan zaopatrzenia. Dzięki dostawom kupców Friedländera i Rosenthala do połowy marca cztery nowe bataliony zakładowe były prawie w pełni umundurowane, a kolejnych 2 tygodni potrzeba było na ubranie batalionów rezerwowych.
Generał Bülow starał się również powiększyć swój korpus, wcielając do niego kolejne oddziały. W tym przypadku mógł jednak oprzeć się wyłącznie na jednostkach zebranych w twierdzy grudziądzkiej. Jej komendant Krauseneck czynił konieczne starania, aby przygotować kolejne oddziały do marszu, musiał jednak mieć na względzie potrzeby podległej mu twierdzy. Z misją ściągnięcia 2 batalionów i 2 baterii Bülow wysłał tam 8 lutego por. Prittwitza ze swojego sztabu. Krauseneck jednak, aby nie osłabiać swoich sił, zdecydował się oddać na razie tylko 1 batalion piechoty i 2 baterie artylerii. Oddział ten pod dowództwem mjr. von Gleissenberga wyruszył z Grudziądza 12 lutego. Sześć dni później dotarł do Szczecinka, a po dwóch dniach batalion fizylierów ruszył dalej do Nowogardu. Rosjanie zapewnili mu swobodny przemarsz, ale problem stanowiły pogoda i choroby, zwłaszcza w okolicach Tucholi i Chojnic, choć i w Gwdzie kolumna nie mogła się zatrzymać z powodu panującej tu epidemii. Jak relacjonował Prittwitz „niektóre domy były otwarte, wszyscy mieszkańcy leżeli chorzy w ciężkiej gorączce w izbach, tylko głodne, pozostawione samopas bydło ryczało i szalało w oborach” (s. 146).
Ponieważ 18 lutego Bülow otrzymał rozkaz mobilizacji swojego korpusu, wysłał kolejne polecenia do Grudziądza i nakazał władzom Prus Zachodnich przygotowanie dwu batalionów liniowych do wymarszu. 20 lutego wymaszerował do Świecia batalion 4. pułku, a II batalion 3. wschodniopruskiego pułku piechoty miał zaczekać na dostarczenie przez władze środków transportowych. Do Szczecinka wysłano również kolumnę piekarską.
Jednym z największych problemów Bülowa było stworzenie jednostek kawalerii. Początkowo dysponował oddziałami zakładowymi i marszowymi. Część ludzi i koni miało jednak wrócić do swoich macierzystych oddziałów. Szwadrony zakładowe natomiast wymagały przede wszystkim uzupełnień koni i wyposażenia. Ostatecznie na mocy rozkazu z 1 lutego zaczęto przekształcanie zakładów w szwadrony liniowe. Major von Kall, który nadzorował organizację kawalerii, mógł wówczas przygotować 4 szwadrony w pełni zdolne do działań albo 8 niemobilnych.
Administracja wojskowa poleciła dostarczyć Bülowowi 145 koni z Pomorza, resztę powinny przekazać Prusy Zachodnie (w Wałczu, Czarnem i Kościerzynie, a potem w Białym Borze). Pomorze wywiązało się z zadania, choć trwało to dłużej m.in. powiat szczecinecki zakończył dostawy koni dopiero 13 lutego. Znacznie trudniej przebiegało gromadzenie koni z Prus Zachodnich.
6 lutego łącznie na 4 formowane szwadrony, które powinny dysponować razem około 500 końmi, brakowało jeszcze 77, a do 12 lutego udało się ten deficyt zmniejszyć prawie o połowę. Pozyskanie zwierząt nie rozwiązywało jednak wszystkich problemów, bowiem brakowało dla nich oporządzenia. Sytuacja z czasem uległa poprawie m.in. dzięki dostawom z Departamentu Ekonomicznego. Do 12 lutego udało się dokonać przekształcenia zakładów w szwadrony liniowe.
Rozkaz ministerstwa z 5 lutego nakazał jednak Bülowowi utworzenie ze znajdujących się pod jego rozkazami oddziałów dwóch pułków zbiorczych po 5 szwadronów (w tym 1 zakładowy), czyli trzykrotnie zwiększyć stan swojej kawalerii. Na dowódcę pułku dragonów zaproponował Bülow „godnego szacunku i sprawdzonego” (Prittwitz, s. 158) mjr. Kalla, a na czele pułku huzarów miał stanąć mjr. von Sandrart.
Ponieważ według rozkazu każdy ze szwadronów zakładowych miał utworzyć po dwa szwadrony liczące 150 koni i półszwadron zakładowy (cały pułk miał liczyć 751 koni), znów pojawiły się wszystkie te problemy, które dopiero co udało się zażegnać. Według zestawienia sporządzonego przez Kalla 13 lutego do pełnego stanu kawalerii brakowało 770 ludzi i 873 koni. Braki w wyposażeniu ilustruje informacja z zakładu litewskich dragonów, który potrzebował dodatkowo m.in. 317 czak, 264 kurtek, 302 par butów, 174 par pistoletów, 177 szabel.
14 lutego Kall informował, że w ciągu czterech dni może przygotować w pełni wyekwipowane oba pułki, liczące łącznie 500 koni, czyli 1/3 przewidywanego etatu. Zaznaczył przy tym, że jeżeli władze wojskowe nie dostarczą odpowiednich środków, organizacja będzie bardzo powolna i nawet pozyskanie koni oraz ludzi nie poprawi sytuacji ze względu na brak wyposażenia.
W tym czasie jednak Kall zachorował, zastąpił go Sandrart, a wkrótce na tyfus zapadł mjr. von Buttlar, dowodzący zachodniopruskimi dragonami (jego stanowisko objął rtm von Bültzingslöwen). Jak by tego było mało, mjr dragonów von Platen ze względu na swoje starszeństwo wobec Sandrarta zaprotestował przeciw swojej podległości wobec młodszego oficera. Bülow musiał więc dodatkowo łagodzić spory pomiędzy swoimi podwładnymi.
Zaspokojenie potrzeb w oporządzeniu oddaliło się jeszcze bardziej. Okazało się, że Prusy Zachodnie mogą dostarczyć siodła i inne elementy oporządzenia najwcześniej, o ile w ogóle, dopiero za pół roku. Pomocy nie mogły zapewnić również organy centralne, Ministerstwo Wojny ani Generalna Komisja w Berlinie.
Według raportu za luty sporządzonego przez Bülowa w obu pułkach kawalerii zamiast etatowych 1562 ludzi i 1502 koni, służyło 1042 ludzi i 802 konie. Z tego do pełnej dyspozycji było zaledwie 615 ludzi (reszta to odkomenderowani lub chorzy) i 467 koni.
Nie skorzystał Bülow z formujących się wtedy oddziałów wolnych strzelców. Mieli je tworzyć ochotnicy, którzy sami powinni zadbać o swoje umundurowanie i wyposażenie. Tymczasem do jego korpusu zgłaszali się bardzo nieliczni, przede wszystkim dlatego, że przybył na Pomorze z innej prowincji, zatem miejscowi kierowali się raczej do Kołobrzegu lub Wrocławia, do czego zresztą nawoływały władze. Dopiero na początku marca po interwencji Bülowa i kanclerza Hardenberga ukazały się w prasie ogłoszenia wskazujące również korpus posiłkowy jako punkt zgłoszeń dla ochotników.
Bülow był natomiast sceptyczny wobec jednostek ochotniczych wystawianych przez prowincje. Sugerował władzom lokalnym, że skuteczniej byłoby uzupełnić już istniejące jednostki liniowe niż tworzyć nowe, które będą potrzebowały o wiele więcej czasu, by uzyskać pełną przydatność.
Jeżeli chodzi o piechotę, stan oddziałów liniowych rysował się korzystniej, natomiast organizacja batalionów rezerwowych napotykała na problemy.
Zbiorczy pułk mjr. von Lobenthala był w pełni wyposażony, a nawet posiadał pewną nadwyżkę ludzi. Gorzej przedstawiały się stany etatowe batalionu fizylierów ze względu na dużą liczbę rannych i chorych. Bataliony zakładowe i rezerwy ogółem również nie osiągnęły pełnego stanu, choć niektóre z nich też miały nadmiar ludzi. Brakujące etaty stopniowo uzupełniali napływający rekruci i rezerwiści. Zwiększała się również liczba oficerów i lekarzy.
Trudności z wyposażeniem dotykały zwłaszcza oddziały rezerwowe i zapasowe. Ponieważ drogi zaopatrzenia zawodziły, sięgano po zasoby przeznaczone dla innych jednostek. Thümen zarekwirował za zgodą swojego zwierzchnika transport materiałów mundurowych wysłany ze Złocieńca do Kołobrzegu. Jak pisał Karl Tümpel korpus uzupełniał szeregi również mieszkańcami Pomorza ze względu na trudności ze ściągnięciem rekrutów z Prus Zachodnich i Wschodnich (Tümpel, s. 304).
Pierwsze bataliony rezerwowe zostały utworzone przez płk. Thümena jeszcze w Grudziądzu z batalionów zakładowych. Sformowano je 11 stycznia, praktycznie w ciągu jednej doby. Ten zbiór świeżych rekrutów, rezerwistów i nielicznych doświadczonych żołnierzy wymagał jednak czasu i środków, aby zyskać zdolność bojową. Nowoformowane bataliony miały nosić szare mundury, zamiast tornistrów torby, a uzbrojenie stanowiły przestarzałe karabiny. W ciągu kilku miesięcy swojego istnienia bataliony kilka razy zmieniały swoje nazwy, co może stanowić odbicie zmieniających się koncepcji władz wojskowych. Początkowo występowały jako bataliony milicji, potem stały się rezerwowymi, następnie batalionami zakładowymi już istniejących pułków, z zakładów przekształcono je w trzecie muszkieterskie bataliony liniowe tychże pułków. Dopiero później, w czasie letniego rozejmu, z dawnych batalionów rezerwowych utworzono nowe pułki, początkowo nazwane również rezerwowymi, którym później nadano już kolejne numery w szeregu pułków armii regularnej.
Z jakimi problemami borykano się przy tworzeniu tych formacji, pokazał Prittwitz na przykładzie 1. batalionu mjr. von Schuttera. Każda nowa jednostka tego typu powinna składać się z 19 oficerów, 48 podoficerów, 9 muzyków, 4 chirurgów i 744 szeregowych. Na początku batalion 1. składał się z 62 żołnierzy kadry, 352 rezerwistów i 387 rekrutów. W pierwszych dniach marca w szeregach znajdowało się jednak tylko 702 ludzi, ponieważ aż 110 było chorych (ponadto 4 odkomenderowano). Nadal brakowało do pełnego etatu 6 oficerów i 2 chirurgów. Lista braków w wyposażeniu obejmowała wtedy m.in. 49 szabel podoficerskich, 1 ładownicę, 1 karabin, 353 tornistry, 44 czaka podoficerskie, 4 płaszcze, 19 kurtek, 71 par spodni, 22 pary butów.
Z nadliczbowych żołnierzy przekazanych przez inne bataliony Bülow nakazał sformować kolejny, 9. batalion rezerwowy. Nadliczbowi zostali przeniesieni 12 lutego do Liszkowa koło Szczecinka, gdzie dołączyli do nich żołnierze z innych batalionów. Nad nowym oddziałem objął komendę sztabskpt. von Leslie (później kpt. Meyern von Hohenberg). Do 20 lutego batalion osiągnął stan 400 ludzi, większość stanowili rekruci, kadra była nieliczna, brakowało broni, oporządzenia, mundurów. Mimo usilnych starań nowa jednostka należała do najsłabszych w korpusie, do tego stopnia, że Thümen sugerował, aby wymienić ją na jeden z batalionów stacjonujących w Grudziądzu. Oddział ten formował się ze szczególnym trudem. Najpierw 200 ludzi przekazano kawalerii, potem zwrócono kadrę do macierzystych pułków, dlatego szkoleniem zająć się mogło zaledwie 4 podoficerów i kilku żołnierzy. Oficerów „na papierze” jeszcze w maju było zaledwie 5, a i tak byli poza służbą. Batalion stopniał do połowy stanu, w większości bez wyposażenia.
Wszystkie bataliony rezerwy miały mniejsze lub większe problemy z zaopatrzeniem. Do tego dochodziły skutki panującego w okolicy tyfusu, który zmuszał oddziały do częstych zmian miejsc stacjonowania. Tymczasem szkolenie nowych batalionów mimo wszystkich przeszkód postępowało do przodu na tyle, że rozpoczęto ćwiczenia w strzelaniu.
Z początkiem lutego Bülow przeprowadził kilka istotnych zmian w dyslokacji podległych oddziałów. Pragnąc zabezpieczyć swoje tyły od strony Szczecina, postanowił wysłać dalej na zachód część gotowych już jednostek. Do Stargardu wymaszerował batalion fizylierów, do Maszewa – marszbatalion Beyera. Następnie wysłał zbiorczy oddział kawalerii mjr. Dallmera, złożony z żołnierzy wybranych z poszczególnych szwadronów, który zajął kwatery w Stargardzie, Strachocinie, Klępinie, Maszewie i Nowogardzie. Z kolei w Choszcznie połączyły się kolumny taborów i lazarety.
Po otrzymaniu nowych rozkazów, 12 lutego Bülow wysłał do Ogólnego Departamentu Wojny relację o sytuacji swojego korpusu. Zwrócił w niej uwagę na braki oraz problemy związane z ich usunięciem. Jako najważniejsze przyczyny tego stanu wskazał oderwanie od zaplecza ze względu na oddalenie od Prus Zachodnich, wyczerpanie zasobów tej prowincji, w tym z powodu przejęcia ich przez korpus Yorcka. Z kolei Pomorze zaopatrywało korpus Borstella, który mógł się podzielić tylko tym, na czym mu zbywało. Przy okazji Bülow zwrócił uwagę na fakt, że istnienie dwóch dowództw w jednej prowincji jest niekorzystne dla funkcjonowania armii. Pozyskiwanie zaopatrzenia wiąże się z ciągłymi, długotrwałymi negocjacjami, przez co traci się czas, „którego wartość teraz bardziej niż kiedykolwiek, należy liczyć w dniach” (Prittwitz, s. 157).
25 lutego płk Thümen dostał rozkaz wymarszu. Bataliony zakładowe miały połączyć się z macierzystymi pułkami, stąd 1. i 2. batalion miały dołączyć do pułku Lobenthala, a 3. i 4. powinny spotkać się w Stargardzie z batalionami idącymi z Grudziądza. Tak naprawdę jednak oddziały korpusu wciąż nie były w pełni mobilne, kolumny transportowe nie dysponowały bowiem wystarczającą liczbą koni. Według raportu za luty liczba żołnierzy na ogół była bliska stanowi etatowemu – z wyjątkiem oczywiście niedawno sformowanego 9. batalionu rezerwowego. Część jednak z nich została wyłączona z szeregów z powodu chorób. Nadal też odczuwalny był deficyt oficerów, podoficerów i lekarzy (odpowiednio brakowało: 101, 106, 12). Artyleria składała się na razie tylko z 2 baterii, nad którymi dowodzenie przejął 16 lutego przybyły z Kołobrzegu do Szczecinka mjr. Holtzendorf.
Miesięczny pobyt kilkutysięcznego korpusu był znacznym obciążeniem dla mieszkańców powiatu. Ze względu na brak koszar oraz porę roku okoliczna ludność musiała przyjąć żołnierzy pod swój dach. Zasady kwaterunku były określone przepisami. Jedna z obowiązujących w tamtym okresie instrukcji pruskiej armii stanowiła, że żołnierzom należało przeznaczyć do użytku odpowiednie, przygotowane pomieszczenia, wyposażone w stół, stołki (na każdą osobę), miejsce na składowanie broni i sprzętu oraz w łóżka. Co do tych ostatnich, oprócz siennika, należało zapewnić piernat lub materac, poduszkę, prześcieradło i kołdrę na zimę. Przepis określał też, aby w jednym łóżku nie spały więcej niż dwie osoby, a nieżonaci żołnierze nie powinni zamieszkiwać jednej izby z żonatymi. Izba mieszkalna musiała być ogrzewana i zaopatrzona w oświetlenie. Zakwaterowanym wolno było korzystać z kuchni gospodarza, który powinien zapewnić im naczynia. Dodatkowe wymagania miała kwaterująca kawaleria – poza miejscem dla ludzi, należało też dać schronienie koniom i dostarczyć narzędzia konieczne do ich codziennego oporządzania. Nawóz jednak mógł gospodarz zachować na potrzeby swojego gospodarstwa. Zakładano, że 600-1000 gospodarstw (czyli ok. 3000-5000 mieszkańców) powinno zapewnić kwaterunek dla 1 batalionu (ok. 800 ludzi).
Wyżywienie pochodziło z magazynów, których zapełnienie było obowiązkiem władz lokalnych i obywateli. Przykładowa dzienna porcja (latem 1814 r.) dla szeregowych obejmowała: „2 funty chleba, pół funta mięsa, pół funta warzyw i dziesiątą część kwarty wódki”, natomiast oficerom przysługiwały „2 funty pytlowanego chleba, funt mięsa, dziesiąta część kwarty rumu, koniaku lub likieru (do wyboru), pół funta warzyw” (Hüffmann). Dodać do tego należy furaż dla koni – „ok. 25 kg paszy zielonej (nieco mniej – suchej) na konia” (Nieuważny).
Nawet dla tak energicznego i zdecydowanego człowieka jak Bülow był to bardzo trudny okres. Trudności organizacyjne w powiązaniu z napiętą i niejasną sytuacją polityczno-wojskową stanowiły duże obciążenie psychiczne. Mimo to jego wysiłki przyniosły wymierne efekty. Tak podsumował je francuski historyk: „siłą aktywności i zręczności ze swej strony, gorliwej aktywności ze strony mieszkańców kraju, z pomocą zasobów zgromadzonych w twierdzy Grudziądz, umundurował ich i wyekwipował, sformował kawalerię i stworzył artylerię, tak że kiedy Yorck i Wittgenstein wezwali go na naradę do Chojnic, jego siły będące do dyspozycji wzrosły do 8 tysięcy ludzi, tak jak od niego oczekiwano” (Charras, s. 399).

Bülow i Yorck
W czasie swojego pobytu w Szczecinku Bülow podtrzymywał kontakty z Yorckiem. Nawiązanie relacji z generałem oskarżonym o niesubordynację nie było oczywiste. Po pierwsze Bülow przyjął inną koncepcję działania, po drugie w pierwszych dniach stycznia 1813 roku otrzymał z Berlina oficjalny rozkaz zakazujący kontaktów z gen. Yorckiem. Po trzecie wreszcie obu oficerów dzieliła osobista „głęboka uraza” (Droysen, t. 1, s. 181), jeszcze z okresu, gdy obaj służyli w Prusach Wschodnich. Doprowadziła ona do tego, że kilka lat wcześniej Yorck protestował u ministra Scharnhorsta wobec nominacji dla Bülowa, pisząc, że „kto zna Bülowa i mnie musi z pewnością przewidywać, że nie możemy się porozumieć i że musi dojść do scen w najwyższym stopniu nieprzyjemnych” (Droysen, t. 1, s. 215). Na szczęście jednak dla pruskiej sprawy w decydującym momencie obaj generałowie przezwyciężyli uprzedzenia.
Yorck od początku starał się przekonać Bülowa do poparcia podjętej przez siebie decyzji. Bülow osobiście akceptował konwencję zawartą przez Yorcka z Rosjanami, pisząc do gen. Borstella 20 stycznia: „uważam ją również za bardzo korzystną dla państwa, jak też jestem przekonany, że Król w gruncie rzeczy ją popiera” (Pertz, s. 643). Nie zamierzał jednak powtarzać tego aktu – jak napisał francuski historyk – wolał w ówczesnych okolicznościach „powoli przygotowywać zerwanie” z Francuzami (d’Ussel, s. 148).
5 stycznia (list odebrany przez adresata dwa dni później podczas postoju w Zalewie) Yorck przekonywał Bülowa, że neutralność to pierwszy krok i jest gotowy uczynić następny – podjąć walkę o niepodległość Prus – rzecz jasna za aprobatą króla. Wkrótce potem król wydał jednak decyzję o zdymisjonowaniu Yorcka i zastąpieniu go gen. Kleistem (dotarła do Bülowa 9 stycznia w Nowem).
Pośredniczący między generałami szwagier Bülowa, rtm. von Auer ze sztabu Yorcka, 12 stycznia przywiózł do Królewca oprócz listu także poufną relację ustną, która tamtejszego szefa władz cywilnych von Auerswalda skłoniła do zapisania w dzienniku, że Bülow przyłącza się do Yorcka. Entuzjazm był jednak przedwczesny. W liście z Nowego Bülow potwierdził, że obaj służą wspólnej sprawie, ale odniósł się z rezerwą do zdecydowanych działań bez wsparcia monarchy. Yorck odpisując 13 stycznia, starał się zatem przekonać Bülowa, że w takiej chwili to zadaniem armii jest stworzenie królowi możliwości podjęcia swobodnej decyzji. W emocjonalnym tonie podkreślał, że nadszedł decydujący dla Prus moment, w którym ważą się ich losy, dlatego mimo świadomości, że działa wbrew rozkazom króla, jednak jest przekonany, że czyni to zgodnie z jego wolą i interesem państwa.
Tuż po przybyciu do Szczecinka, jeszcze 17 stycznia, Bülow wysłał utrzymany w podobnym duchu list do Borstella, przekonując go o konieczności wspólnego działania w interesie państwa i króla. Zaznaczał przy tym, że ze swej strony uczyni wszystko, aby skłonić króla do zdecydowanych działań (Varnhagen von Ense, s. 125).
Wkrótce po odebraniu listu Yorcka, realizując obietnicę daną w piśmie do Borstella, Bülow sporządził 18 stycznia specjalny raport dla króla (Varnhagen von Ense, s. 126-128; Pertz, s. 642-643), w którym zawarł analizę sytuacji i sugerował działania bardzo bliskie duchem temu, o czym wcześniej pisał Yorck. Sytuacja – zdaniem Bülowa – dała nadzieję na odrodzenie ojczyzny. Szansa zostałaby wykorzystana dzięki sojuszowi z Rosją. Możliwe byłoby wówczas zniszczenie armii francuskiej, a przez to szybkie dotarcie do Renu. Do realizacji tego zamiaru „konieczne są: szybka decyzja i szybkie działanie”, zresztą i tak współdziałanie zostanie wymuszone przez Rosjan, którzy wkrótce z pomocą Prus czy bez niej, dotrą nad Odrę. „Cały naród mówi jednym głosem, życzeniem wszystkich jest wojna przeciw Francji” (Pertz, s. 642), natomiast pozostawanie przy wymuszonym sojuszu nie daje Prusom korzyści, grozi nawet dalszym osłabieniem kraju. Takie same niekorzystne rezultaty przynieść może też próba wynegocjowania pokoju, za co mogłyby zapłacić Prusy, a pokój ten pozwoliłby Napoleonowi na odzyskanie sił. „Według mojego przekonania – a jest to przekonanie całego narodu – dobrobyt państwa jest możliwy do utrzymania tylko poprzez wojnę przeciw Francji, okoliczności nigdy nie będą korzystniejsze” (Pertz, s. 643). Nie wiadomo jak król i rząd przyjęli pomysły Bülowa, można jednak przypuszczać, że opinia generała – choć w tamtej chwili niemożliwa do przekucia w czyn – była jednym z ważnych czynników wpływających na zmianę kierunku pruskiej polityki (zob. Leggiere, s. 38).
Na Bülowa próbował oddziaływać również baron Stein, proponując mu nawet przejście na służbę rosyjską. Ten jednak zdecydowanie odmówił, stwierdzając, że jest pruskim generałem i chce nim pozostać, a obecna jego sytuacja wyklucza pójście w ślady Yorcka (Varnhagen von Ense, s. 128).
25 stycznia Auer przywiózł do Królewca odpowiedź Bülowa (wysłaną 23 stycznia), w której generał napisał m.in.: „należy mieć nadzieję, ... że wydarzenia przybiorą obrót bardziej pomyślny. Trzeba więc być coraz bardziej aktywnym, tak aby być gotowym do energicznego działania” (d’Ussel, s. 229). Wyjawił też, że zamierza w razie wkroczenia Rosjan przenieść się w rejon między Chojną i Stargardem, aby osłaniać króla i stolicę (Michailowsky-Danilewsky, s. 13). Yorck przyznał rację tej opinii w liście z 29 stycznia i plan umacniania własnych sił energicznie wprowadzał w życie.
Na tym tle zresztą, o czym była już mowa, doszło do konkurencji pomiędzy obu generałami. Obaj potrzebowali ludzi, koni i wyposażenia, a rościli sobie prawa do korzystania z zasobów na tych samych terenach. Stąd komendant Grudziądza czy prezydent Prus Zachodnich wciąż otrzymywali żądania dostaw to od Bülowa, to od Yorcka. Generałowie poświęcali więc większość swej korespondencji nie kwestiom politycznym, ale wymianie ludzi i dóbr w związku z formowaniem swoich korpusów (m.in. to dzięki Bülowowi poznał Yorck nowe rozkazy dotyczące formowania wojsk). Kontrowersje rozstrzygnął Yorck na korzyść Bülowa we wspomnianym wcześniej liście z 15 lutego, prosząc przy tym o dalsze przekazywanie instrukcji rządowych w sprawie formowania wojsk, te bowiem do niego nie docierały.
Dzień wcześniej z Królewca wyszło inne ważne pismo. Generał, odebrawszy je 18 lutego, dowiedział się z niego, że Yorck ze swoim korpusem opuszcza Prusy Wschodnie i udaje się w okolice Człuchowa, a osobiście do Chojnic, gdzie zamierza się spotkać 22 lutego z Bülowem i rosyjskim gen. Wittgensteinem, dla omówienia dalszych działań.

Kontakty z Rosjanami
Zanim jednak doszło do tych rozstrzygających rozmów przez ponad miesiąc Bülow zmuszony był prowadzić dyplomatyczną grę z Rosjanami i Francuzami, aby nie angażując się po żadnej ze stron dotrwać do momentu, kiedy władze Prus podejmą ostateczne decyzje co do kierunku polityki. Niechęć do Francji i dążenie do przywrócenia znaczenia kraju sprzed niesławnej klęski 1806 roku ogarnęły wówczas niemal całe Prusy. Władze jednak nie miały takiej swobody. Jak twierdzili niektórzy: „możliwość uwolnienia od ucisku francuskiego to nie powód, aby popaść pod jarzmo rosyjskie” (Żuczkow, s. 35).
Rosjanie, choć witani jako wyzwoliciele, wciąż oficjalnie byli wrogami Prus. Liczyli oni jednak na antyfrancuskie nastroje Prusaków i starali się skłonić ich do pójścia śladem Yorcka, a wreszcie doprowadzić do sojuszu przeciw Napoleonowi. Car Aleksander I korzystał w tym celu z pomocy pruskich polityków i wojskowych, którzy wcześniej zbiegli do Rosji przed groźbą francuskich represji. Nakazano też wojskom rosyjskim wkraczającym na teren Prus traktować tamtejszą ludność przyjaźnie jako potencjalnego przyszłego sojusznika. W ocenie samych Prusaków był to „dotąd pierwszy i ostatni raz, kiedy synowie despotyzmu przynieśli narodowi wolność” (Beitzke, s. 181).
Na razie Rosjanie bardzo powoli podążali za Francuzami. W połowie stycznia ich prawe skrzydło pod dowództwem generałów Piotra Wittgensteina, Matwieja Płatowa i admirała Pawła Cziczagowa dotarło do Elbląga i Malborka, część sił jednak musieli przeznaczyć do oblężenia twierdz w Piławie i Gdańsku. Z końcem stycznia siły główne z feldmarszałkiem Kutuzowem i carem osiągnęły Płock i Mławę. Lewe skrzydło w początku lutego dotarło do Warszawy. Car naciskał na bardziej dynamiczne działania, ale Kutuzow wolał zachować ostrożność. Rosjanie mimo zwycięstwa również byli wyczerpani po kampanii 1812 roku, armia topniała, wymagała więc uzupełnień, a pora roku nie sprzyjała działaniom wojennym. Tymczasem wysłano jako awangardę siły lekkie w większości złożone z pułków kozackich, które miały prowadzić rozpoznanie, nękać oddziały Francuzów i zagrażać ich liniom komunikacyjnym. Rosyjskie dowództwo liczyło, że działania te przyspieszą decyzję Prus o porzuceniu sojuszu z Francją. Na prawym skrzydle zadanie to powierzono generałom Czernyszewowi i Aleksandrowi Benkendorfowi oraz płk. Karlowi von Tettenbornowi, badeńskiemu oficerowi w służbie rosyjskiej.
Rosjanie Czernyszewa, o czym była już mowa, zetknęli się z oddziałami Bülowa już w czasie ich marszu na zachód. Początkowo – jak twierdził Czernyszew – Bülow „nie utrzymywał z nami żadnych kontaktów i nie wyjaśniał nam swojego położenia” (Czernyszew, s. 18). Wspomniana wcześniej ustna umowa z Rosjanami zawarta w Prabutach 11 stycznia, mimo pewnych napięć podczas marszu Bülowa, została dotrzymana przez obie strony aż do momentu, kiedy Prusy zawarły sojusz z Rosją.
Prittwitz określił relacje z Rosjanami jako oficjalnie żadne – nieoficjalnie jednak pokojowe a wręcz przyjazne. Oddziały obu stron nie wchodziły sobie w drogę – Rosjanie używali dróg na południe od kwater Bülowa i nie przekraczali linii Miastko-Debrzno. Prusacy nie powstrzymywali mniejszych oddziałów kozackich działających na ich terenie.
Kiedy Czernyszew został odwołany pod Gdańsk (19 stycznia – 2 lutego), Bülow podtrzymywał kontakty z Rosjanami. Generał Fiodor Steinheil dowodzący jednym z korpusów podlegających Wittgensteinowi raportował 30 stycznia o wizycie mjr. Kalla. Za jego pośrednictwem Bülow informował Rosjan o położeniu swojego korpusu i prosił, aby nie wkraczali na ten teren, ponieważ w ciągu dwóch tygodni zamierza tam przygotować swoje wojska do działań, licząc na ewakuację króla spod francuskiej okupacji, dzięki czemu usunięta zostałaby przeszkoda przeciw wspólnym działaniom. Steinheil polecił wówczas Płatowowi przeciąć komunikację między Prusakami i Francuzami. (Pochod, s. 39). Płatow z kolei wyraził zgodę, aby Czernyszew nawiązał kontakt z Bülowem (Pochod, s. 44-45).
Rosjanie stacjonowali w końcu stycznia m.in. w Tucholi, Kamieniu, Chojnicach, Debrznie, dotarli też do Sępólna i Więcborka, ale starali się nie przeszkadzać Bülowowi w kontaktach z władzami pruskimi i z Yorckiem. Prittwitz zanotował, że Bülow odebrał jeden z listów od Krausenecka z dopiskiem poczty w Chojnicach na kopercie: „Z szacunku dla Adresata rosyjski wojskowy kazał przepuścić tę depeszę” (Prittwitz, s. 67). Innym razem, w Człuchowie kozacy zatrzymali jadącego do Grudziądza por. von Prittwitza i przekazali go stacjonującemu w Chojnicach płk. Tettenbornowi, który przyjął pruskiego oficera przyjaźnie. Nie po raz pierwszy padła propozycja przyłączenia się do Rosjan, a chociaż Prittwitz jej nie przyjął, to jednak zapewniono mu swobodny przejazd.
Ze swej strony Bülow również czynił przyjazne gesty. Świadczy o tym list z 2 lutego skierowany do Czernyszewa, który planował wtedy rajd na tyły Francuzów. Wcześniej rosyjski generał wysłał do Szczecinka swojego adiutanta, korneta Ottona Szeppinga, który miał prosić Prusaków o umożliwienie swobodnych działań. Bülow nie tylko zapewnił Rosjan, że droga przez Złotów, Krajenkę, Piłę do Trzcianki jest wolna, ale także zasugerował najlepszy jego zdaniem kierunek ataku. Odradził planowany pierwotnie przez Rosjan marsz na Gorzów, ponieważ mogłoby to zbyt wcześnie wzbudzić u Francuzów niepokój. Lepiej natomiast byłoby uderzyć na Poznań we współpracy z oddziałem gen. Michaiła Woroncowa, dzięki czemu Francuzi zostaliby odcięci od Odry, co wpłynęłoby na przyspieszenie decyzji króla Prus o sojuszu z Rosją. Bülow stwierdził: „z niecierpliwością oczekuję tego momentu, kiedy będziemy mogli jawnie działać razem, co jest już bliskie” (Pochod, s. 42-43). Uchylił się jednak od podjęcia sugerowanego przez Rosjan ataku na Szczecin, przynajmniej do momentu, kiedy będzie w pełni gotów do działań (Pochod, s. 45). Gdy Wittgenstein i Yorck rozpoczęli swój marsz w lutym, oczyścił dla nich teren na południe od drogi Czaplinek-Drawsko-Stargard, nakazując stacjonującym tam oddziałom przeniesienie się w inne miejsce.
O takim przypadku informował zresztą francuski oficer sztabowy wysłany do Bülowa, Holender kapitan Pieter Hendrik van Zuylen van Nyewelt.
W jego raporcie pojawiła się też informacja o balu z udziałem Rosjan, który miał odbyć się w Szczecinku („Po moim przybyciu do Szczecinka, był tu na balu adiutant generała rosyjskiego Czernyszewa” – Archives, s. 578). Według późniejszej relacji francuskiego historyka: „10 lutego, damy z miasta Neustettin, gdzie swoją kwaterę główną miał generał pruski Bülow, wydały bal dla rosyjskiego generała Czernyszewa” (Fain, s. 68). Ówczesny dowódca wojsk francuskich w Prusach, książę Eugeniusz Beauharnais, wicekról Włoch i dowódca wojsk francuskich na Wschodzie, informował cesarza na podstawie relacji Nyewelta, że bal wydał Bülow, ale wydaje się mało prawdopodobne, aby w ówczesnej sytuacji ostrożny generał poważył się na taki czyn.
Sytuacja stała się wówczas na tyle drażliwa, że Bülow zmuszony był poprosić Wittgensteina, aby nie pozwalał zbliżać się Rosjanom do kwater pruskich (w liście z 10 lutego wysłanym do Starogardu), na co rosyjski generał wyraził zgodę.
Wtedy oddziały Czernyszewa (łącznie ok. 5000 ludzi) rozpoczęły rajd na tyły Francuzów, kierując się ku Odrze i dalej, w okolice Berlina oraz ku Łabie, zatem konieczne było zabezpieczenie od strony Pomorza Zachodniego. Gwarantowała to umowa z Bülowem, ale dla pewności Czernyszew rozstawił ubezpieczenia pod Człuchowem, Debrznem i Złotowem, dla obserwacji poczynań Prusaków. Główne siły rosyjskiej awangardy Czernyszewa wyruszyły z Chojnic 6 lutego i dotarły do Nowej Marchii kilka dni później. Wtedy to 12 lutego pod Sierakowem kozacy zaskoczyli dwa litewskie pułki kawalerii i rozproszyli je, biorąc do niewoli m.in. ich dowódcę generała Giedroycia. Potem jednak, obawiając się okrążenia, Czernyszew zmienił kierunek marszu i połączył się z oddziałem Tettenborna, który kierował się w okolice Schwedt. 16 lutego Tettenborn przekroczył Odrę pod Czelinem, a dzień później podążył jego śladem Czernyszew ze swoimi głównymi siłami. 20 lutego kozacy na krótko wkroczyli do Berlina, skąd jednak zostali wyparci. Entuzjastyczne przyjęcie Rosjan przez berlińczyków zasiało niepokój wśród Francuzów. Już wcześniej, obawiając się postępów Rosjan (wobec słabości własnych sił), książę Eugeniusz nakazał wycofać się nad Odrę, a wkrótce miał rozkazać dalszy odwrót.
Za awangardą ruszyły siły główne Rosjan, ale ze znacznym opóźnieniem. Dalsze działania w dużej mierze zależne były jednak od postawy Prus. Rosjanie tymczasem nie dysponowali odpowiednimi siłami, aby rozstrzygnąć kampanię. 8 lutego Kutuzow nakazał Wittgensteinowi ruch w stronę Piły, aby zbliżył się do głównej armii. Jego flankę miał osłonić Yorck, podchodząc pod Szczecinek. Wittgenstein przekazał propozycje Kutuzowa Yorckowi, ten poinformował o sytuacji swojego króla i ostatecznie wyruszył 17 lutego, ale dzień później zadeklarował Rosjanom, że uda się tylko do Człuchowa, by tam oczekiwać na decyzje swojego monarchy.
W związku z prusko-rosyjskimi rokowaniami Kutuzow przedstawił kolejny plan (17 lutego). Zakładał on podjęcie na nowo ofensywy, która doprowadziłaby do zniszczenia sił francuskich za Odrą. Warunkiem jej podjęcia było jednak współdziałanie Prusaków – Yorcka, Bülowa i Blüchera. Wobec tego, że pruscy generałowie podtrzymali decyzję oczekiwania na deklarację swoich władz, Kutuzow musiał porzucić swój plan. W rezultacie odmowy Prusaków Wittgenstein, który dopiero w połowie lutego wyruszył z okolic Starogardu do Chojnic, miał dotrzeć w okolice Drezdenka i tam zatrzymać się do wyjaśnienia sytuacji.
Kwestię dalszej współpracy Wittgenstein postanowił omówić z oboma pruskimi generałami w Chojnicach. Podczas spotkania, które odbyło się 22 lutego, mimo że Prusacy nadal nie godzili się na udział w walkach bez jasnej deklaracji swoich władz, uzgodniono jednak, że ich korpusy podejmą marsz ku Odrze, oczekując spodziewanego wypowiedzenia wojny Francuzom. Wittgenstein miał ruszyć śladem swojej awangardy na Gorzów, Yorck na Myslibórz, a Bülow na Stargard. Na decyzję generałów miał wpływ list wysłany 17 lutego z rosyjskiej kwatery głównej w Kole przez pruskiego negocjatora ppłk. Karla Friedricha von dem Knesebecka. Zalecał on bowiem marsz pruskim korpusom ku Odrze, jednak bez podejmowania wrogich działań wobec Francuzów i w sposób nie stwarzający wrażenia, że współdziałają z Rosjanami. Zdaniem d’Ussela „dowódcy wojskowi swoją inicjatywą przyspieszyli w ten sposób zerwanie” (s. 311). Relacja Wittgensteina z tego spotkania dotarła do rosyjskiej kwatery głównej w Kaliszu 24 lutego.
Rokowania Knesebecka trwały tymczasem już od 16 lutego. Rosjanie starali się skłonić w nich Prusaków do pośpiechu, ale Knesebeck stawiał warunki zgodnie z maksymą „żądać więcej niż się oczekuje, aby być pewnym, że się uzyska to, czego się oczekuje” (d’Ussel, s. 319). Wspomniany list do Bülowa był skutkiem owych nacisków. Pruski negocjator przedłużał rozmowy, ponieważ uznawał rosyjskie propozycje za nie w pełni satysfakcjonujące.
Car postanowił zatem znaleźć inną drogę do porozumienia. 25 lutego do Wrocławia dotarli jego wysłannicy Johann von Anstett i baron Stein. Również władze pruskie zaczęły się niecierpliwić przedłużającymi się rozmowami. Istniała obawa, że Rosjanie rozstrzygną wojnę bez udziału Prus, a wtedy to car będzie dyktować warunki w Niemczech. Choć obawy te okazały się przesadne, a Rosjanie w rzeczywistości nie byli tak silni, jak się przedstawiali, kanclerz Hardenberg uznał, że nie ma chwili do stracenia. 27 lutego podpisał układ we Wrocławiu, a dzień później w Kaliszu uczynił to gen. Scharnhorst. Był to sojusz zaczepno-odporny, na mocy którego oba kraje miały zapewnić bezpieczeństwo swoim granicom. Rosjanie w tym celu zobowiązali się wystawić 150 000 wojska, a Prusy 80 000 (bez załóg twierdz). Obie strony deklarowały, że nie zawrą z przeciwnikiem żadnych odrębnych układów oraz podejmą starania w celu zawarcia porozumień z Austrią i Anglią. Car zobowiązał się w tajnym protokole, że będzie prowadzić wojnę, dopóki Prusy nie odzyskają swojej pozycji sprzed 1806 roku, przy czym ich obszar zostanie poszerzony o nowe prowincje (miało to oznaczać m.in. utratę ziem polskich, które car zamierzał przyłączyć do Polski pod jego berłem). Układ powinien być ogłoszony dopiero po wyzwoleniu ziem pruskich spod francuskiej okupacji.
Tak zakończył się proces wyjścia Prus z niechcianego sojuszu z Francją, rozpoczęty przez konwencję Yorcka w grudniu 1812 roku.

Relacje z Francuzami
Dopóki nie doszło do otwartego zerwania układu, Napoleon wiązał z Prusami duże nadzieje. W obliczu klęski Wielkiej Armii, do czasu jej odbudowania, każdy kontyngent stanowił wielkie wsparcie w obronie przed Rosjanami. Kolejne miesiące jednak systematycznie podważały zaufanie Francji do Prus – władze uchylały się od zdecydowanych działań, wojskowi unikali współpracy, nie wspominając już o wrogiej postawie ludności. Z drugiej strony, zdając sobie sprawę z tej ewolucji we wzajemnych relacjach, Francuzi nie chcieli zadrażniać napiętej sytuacji poprzez bardziej zdecydowane próby egzekwowania od Prusaków spoczywających na nich sojuszniczych zobowiązań. Antyfrancuskie powstanie wobec słabości resztek Wielkiej Armii mogłoby mieć katastrofalne skutki. Napoleon nie miał jednak Prusakom w ówczesnych okolicznościach nic pozytywnego do zaproponowania.
W tej delikatnej sytuacji również generał Bülow wykazać się musiał wielką ostrożnością i talentami dyplomatycznymi, aby zrealizować swoje (antyfrancuskie) plany, przy tym zachowując pozory trwania w sojuszu. Pierwszy krok uczynił, wychodząc z Królewca na zachód, przez co uniknął współdziałania z Macdonaldem i walki z Rosjanami. Instalując się w Szczecinku, chronił się przed bezpośrednim nadzorem Francuzów, ci jednak nie ustawali w zabiegach, aby skłonić Bülowa do współpracy.
Już podczas jego marszu w stronę Wisły (8 i 9 stycznia) z kwatery głównej Murata otrzymał pisma, w których przypominano mu, że dowodzi oddziałami pomocniczymi, które zgodnie z układami podlegają Francuzom i mają być użyte przeciw Rosjanom. Bülow miał jednak kontrargumenty – jego korpus był słaby i tylko częściowo zdolny do walki.
Tymczasem pozostałości Wielkiej Armii odpływały na zachód – część obsadziła twierdze, w tym Gdańsk, który wkrótce został oblężony przez Rosjan. Inni zdążali przez Wielkopolskę i ziemię lubuską, a wśród nich siły pod dowództwem marszałka Murata. Stan tych oddziałów był opłakany – do tego stopnia, że nawet nieprzychylni Francuzom Prusacy byli wstrząśnięci losem wycofujących się wojsk: „Nędza ludzi i koni przekracza wszelki opis” (Prittwitz, s. 78).
Nie tylko żołnierze, ale i ich dowódcy cierpieli niedostatek oraz łatwo ulegali panice. W połowie stycznia kwaterą główną Wielkiej Armii stał się Poznań. Król Neapolu jednak, jak wielu innych, zamierzał jak najprędzej wydostać się z beznadziejnej sytuacji. 17 stycznia 1813 roku oddał więc dowództwo w ręce ks. Eugeniusza i wyjechał do swojego królestwa. Pasierb Napoleona przyjął niewdzięczne i niezwykle trudne zadanie dowodzenia pozostałościami Wielkiej Armii, choć w pełni zdawał sobie sprawę z własnych ograniczonych zdolności jako wodza („generał przeciętny, ale mający dość inteligencji, aby rozpoznać swoją przeciętność i – rzecz rzadka w świecie Cesarstwa – dość skromności, aby się do tego przyznać.” – Charras, s. 86). Stało przed nim zadanie uporządkowania armii i podjęcia obrony, a szczególnie utrzymania Poznania i Berlina, co nakazał Napoleon nowemu dowódcy. Cesarz zalecił też, aby skorzystać z pomocy Prusaków, którzy powinni zebrać odpowiedni kontyngent wojskowy, dostarczyć tak potrzebne konie i osłonić lewe skrzydło Francuzów (list z 24 stycznia 1813 roku, Correspondance, t. 24, s. 438).
Wicekról pisał wtedy w jednym z listów do żony: „Trzymam się dobrze, ale znajduje szalenie ciężkim brzemię dowodzenia. Zastałem wszystkie sprawy w największym nieładzie, wszyscy myślą tylko o swoim ratunku. (…) Nie można powiedzieć, mam nadzieję, że to pragnienie chwały kazało mi przejąć naczelne dowództwo, ale przecież uczyniłem to z poświęcenia dla cesarza, gdyż inaczej byłoby niemożliwym przyjęcie zadania tak trudnego i zawiłego do wypełnienia” (Du Casse, s. 219-220).
Eugeniusz jednak już od początku liczył się z koniecznością dalszego odwrotu, uznając, że siły podległe Francuzom mogą okazać się zbyt słabe, aby powstrzymać napór Rosjan. Po objęciu dowództwa dysponował zaledwie 12 000 żołnierzy zebranymi z różnych jednostek, nie licząc garnizonów twierdz. (Wśród nich były również jednostki złożone z Polaków, w tym pułki piechoty nadwiślańskiej, ułani litewscy oraz oddział szwoleżerów pod komendą Jerzmanowskiego.) Już 21 stycznia zwierzał się żonie: „obawiam się, by wróg nie zmusił nas do odwrotu za Odrę; cała ta biedna Polska będzie więc okupowana przez Rosjan” (Du Casse, s. 224). Defetyzm, brak wystarczającej wiedzy o przeciwniku, przecenianie znaczenia i siły rosyjskich zagonów – wszystko to osłabiało pozycję Francuzów w zbliżającym się kolejnym etapie konfrontacji. Postawa Prusaków, którzy znajdowali się na francuskich flankach (Pomorze, Śląsk) i na tyłach (Berlin), mogła mieć kluczowe znaczenie dla realizacji francuskich planów wojennych. Wkrótce po objęciu dowództwa Eugeniusz zwrócił się do ambasadora francuskiego w Prusach Antoine’a de Saint-Marsan, aby informował go o organizacji korpusu pruskiego, a równocześnie przekonywał władze pruskie, że te siły pomogłyby zabezpieczyć Pomorze i Odrę.

Książę Eugeniusz de Beauharnais (portret Andrei Appianiego, 1810 r., https://en.wikipedia.org/wiki/File:EugeneBeau.jpg).


Już po przybyciu do Szczecinka, 20 stycznia, Bülow otrzymał pismo gen. Simona Dufresse, komendanta Szczecina, który oczekiwał od Prusaków informacji o przeciwniku i nawiązania korespondencji. Książę Eugeniusz wysłał natomiast 23 stycznia do Szczecinka swojego oficera w celu nawiązania kontaktu. 25 stycznia Bülow otrzymał więc pismo z francuskiej kwatery głównej w Poznaniu, w którym ponownie domagano się od niego informacji o Rosjanach oraz dokładnego opisu stanu pruskiego korpusu. Wicekról nakazywał mu również bardziej aktywne działania, bowiem Prusacy mieli wystawić silne posterunki w celu osłony przed Rosjanami oraz nawiązania kontaktu z Gdańskiem i siłami głównymi w Wielkopolsce poprzez rozciągnięcie prawego skrzydła aż do Noteci. Relacje dla francuskiej kwatery głównej Bülow miał wysyłać codziennie. Ten jednak, nie odbiegając zresztą daleko od prawdy, poinformował ks. Eugeniusza, że ze względu na szczupłość sił żadnego ze wspomnianych zaleceń wykonać nie może m.in. na wyszkolenie rekrutów potrzebuje co najmniej 4 tygodni. Dodawszy nieco ogólnych informacji o Rosjanach, zakończył, że jeśli zostanie zmuszony, wycofa się do Kołobrzegu lub podejmie obronę w ufortyfikowanym obozie.
Dwa dni później gen. François Bailly de Monthion, ówczesny szef sztabu generalnego armii ks. Eugeniusza, w imieniu wicekróla wyraził zdziwienie słabością Bülowa i obiecał interwencję u władz pruskich, żeby jego korpus został wzmocniony. W tym celu wicekról wysłał list do ambasadora francuskiego, żeby uświadomił on władzom pruskim, jak mało zrobiły dla organizacji korpusu Bülowa. Polecił przy tym, aby w razie odwrotu pruski korpus udał się nie na północ, ale na zachód w kierunku Schwedt nad Odrę, aby utrzymać komunikację z Francuzami. Bülow 29 stycznia odpisał, że „król, jego Pan” nakazał mu ruch na Kołobrzeg, ale też uspokajająco dodał, że może dopasować swoje działania do zmieniającej się sytuacji, „aby ogólny interes pogodzić z rozkazami swojego Pana” (Prittwitz, s. 71).
Francuzi nadal liczyli na pomoc Prusaków, ale nadziejom tym towarzyszyła narastająca nieufność do sojusznika. Dowodzący siłami w Berlinie marsz. Pierre Augereau, ks. Castiglione, sugerował 31 stycznia, aby przenieść siły Bülowa pod Kostrzyń, żeby uniknąć powtórzenia sytuacji z Taurogów. Komendant Szczecina Dufresse wątpił w słabość korpusu podkreślaną tylekroć przez Bülowa i dawał do zrozumienia, że w rzeczywistości jest on gotów do walki. Brak zaufania do Prusaków widoczny był też w zaleceniach Napoleona. Polecił on m.in. zwrócić uwagę marsz. Augereau na korpus pruski w Szczecinku. Zdaniem cesarza, „byłoby niebezpiecznie pozostawić na naszych tyłach tak sformowane zgrupowanie”, stąd korpus Bülowa powinien znaleźć się w pierwszej linii i zająć miejsce na lewym skrzydle Wielkiej Armii (list z 7 lutego; Correspondance, s. 491). Dzień później, zalecając przekazanie kontroli nad Pomorzem marsz. Louisowi Davout ks. Eckmühl, powierzyć miał mu również nadzór nad Bülowem (Correspondance, s. 501). Prusacy powinni się połączyć z kontyngentem bawarskim pod rozkazami marsz. Laurenta de Gouvion-Saint-Cyr.
Obawy Eugeniusza co do możliwości utrzymania lewego brzegu Odry wzrastały. 9 lutego raportował Napoleonowi, że dzień wcześniej powrócił jego wysłannik do Bülowa i oznajmił, że nie zastał Prusaków w Szczecinku, co zaskoczyło wicekróla, ponieważ Bülow obiecał informować szefa sztabu o swoich działaniach. Ponadto Saint-Marsan przekazał mu, że korpus Bülowa to zbiór rekrutów, którym nakazano przejść do Kołobrzegu.
Dalsze plany cesarza przewidywały włączenie kontyngentu Bülowa do francuskiego II korpusu pod rozkazami marsz. Claude’a Victora ks. Belluno, kwaterującego w Kostrzynie. Marszałek powiadomił Bülowa o tym planie w piśmie wysłanym 9 lutego z Berlina (13 lutego w Szczecinku) wraz ze stosownym rozkazem kwatery głównej. Victor chciał, aby stale się porozumiewali oraz zażądał dokładnego spisu wojsk Bülowa i relacji o ruchach nieprzyjaciela. Pruski generał powtórzył w odpowiedzi stały zestaw argumentów – brak wyszkolenia podległych mu wojsk oraz podległość wyłącznie swojemu suwerenowi, która uniemożliwia mu realizację cudzych rozkazów. Zapytał marszałka wprost, czy wolno generałowi bez wyraźnego rozkazu swego suwerena, poddać się rozkazom generała innego państwa? (Prittwitz, s. 178). Dwa dni później Victor poinformował ks. Eugeniusza, że Prusacy odmawiają współpracy, z kolei Bülow przekazał informację o francuskich naciskach królowi. Co więcej, jego postawa została potwierdzona przez władze pruskie w nocie kanclerza Hardenberga do Francuzów i w liście króla Prus do generała Bülowa z 15 lutego). Król napisał, że polecił posłowi w Paryżu zakomunikować, że oddziały „są jeszcze w trakcie formowania, a w rezultacie nie są gotowe do walki”. Generała zapewnił natomiast, że „Pan i Pańskie wojska pozostają niezależne, więc nie przyjmuje Pan żadnych rozkazów od władz francuskich” (d’Ussel, s. 265).
Kolejna misja wysłana przez gen. Monthion z Poznania szczególnie zaważyła na dalszych relacjach francusko-pruskich. Kapitan van Zuylen van Nyevelt dotarł do Szczecinka 10 lutego w nocy. W piśmie, które dostarczył, Monthion nawiązał do obecności Rosjan pod Drezdenkiem i Gorzowem Wielkopolskim, próbując skłonić Bülowa do zapełnienia niebezpiecznej luki dzielącej go od francuskich głównych sił w Wielkopolsce i po raz kolejny domagał się codziennych raportów. Bülow tego samego dnia odpisał, że nie może spełnić życzeń Francuzów, ponieważ rosyjskie wojska Wittgensteina odcięły go od Noteci. Tym samym, jego zdaniem, jedyne możliwe kierunki działań to Kołobrzeg i utrzymanie komunikacji przez Odrę, stąd też przesunął część oddziałów do Stargardu.
O ile odpowiedź Bülowa zbytnio nie różniła się od poprzednich, o tyle relacja van Nyewelta zdawała się rozwiewać złudzenia co do postawy Prusaków. Oficer ten zanim dotarł do Szczecinka, przejeżdżając przez Czaplinek widział kozaków szukających kwater dla swojego oddziału. Działo się to przy obojętnej postawie stacjonującego tam batalionu pruskiego. Burmistrz wytłumaczył kozakom, że kwateruje tam ów batalion, zatem Rosjanie postanowili poszukać miejsca gdzie indziej. Według raportu van Nyewelta „pomiędzy kozakami i Prusakami panuje najlepsza zgoda, podobno komunikacja między kwaterami głównymi Rosjan i Prusaków były bardzo częste” (Archives, s. 578). Francuski oficer przyniósł też informację o balu, który miał się odbyć 10 lutego w Szczecinku ku czci Czernyszewa (zapewne z udziałem rosyjskich oficerów).
Pruski generał stwierdził w rozmowie z Van Nyeweltem, że nie podlega rozkazom wicekróla, a jego korpus nie stanowi części armii francuskiej. Dodał przy tym, że w Szczecinku zatrzymał się tylko w celach organizacyjno-szkoleniowych. Zdaniem Nyewelta jego wojsko dobrze się prezentowało, „choć nie w pełni umundurowane”, w tym dwa bataliony piechoty i kawaleria, które nadawały się do wykorzystania. (Archives, s. 578). Według jego raportu Bülow miał nawet zawrzeć z Rosjanami układ o zwolnieniu z niewoli 400 Rosjan i oddaniu ich kozakom (por. Leggiere, s. 41).
Wieczorem 15 lutego z Międzyrzecza Eugeniusz wysłał do Napoleona raport Van Nyewelta wraz z odpowiedzią Bülowa. Dodał przy tym: „Wasza Wysokość stwierdzi na podstawie tych dwóch pism, jak mało należy liczyć na tamte wojska, a wręcz przeciwnie, na ile nakazuje to im nie dowierzać”, ponadto Bülow jego zdaniem tak dalece „posunął swoją bezczelność, że przyjmował na swoich balach adiutantów generałów nieprzyjaciela i jest ciągle w rokowaniach z nimi, a wreszcie kozacy zajmują kwatery w tych samych miejscowościach, gdzie są pruskie bataliony” (Du Casse, s. 358). Wydarzenia te podważyły zaufanie do Prusaków. Napoleon jeszcze przed rewelacjami Nyewelta nakazał powstrzymać pruską mobilizację (list do wicekróla z 10 lutego) i polecił zadowolić się wojskami Bülowa takimi, jakie były, co Eugeniusz uczynił formalnie 17 lutego. Wkrótce potem polecił Prusy traktować jako kraj nieprzyjacielski. Wprowadzenie w życie tych rozkazów okazało się w ówczesnych warunkach niemożliwe.
Wcześniej wicekról podjął decyzję o porzuceniu Poznania i wycofaniu się za Odrę. O zrealizowaniu tego zamiaru rozstrzygnął atak Rosjan pod dowództwem gen. Woroncowa na Rogoźno i błędne przekonanie, że Wittgenstein jest już w drodze z głównymi siłami. 12 lutego Eugeniusz opuścił stolicę Wielkopolski, a 18 lutego dotarł do Frankfurtu nad Odrą.
Jednak i linia Odry nie wydała się Eugeniuszowi bezpieczna. Jeszcze w Międzyrzeczu 17 lutego pisał do żony, że jeśli Prusy oszukają Francję, trzeba będzie odejść za Łabę. Rajd Czernyszewa zagroził już wtedy nawet Berlinowi. Wicekról alarmował z Frankfurtu o rosnącym niebezpieczeństwie ze strony Prusaków: władze odmawiają dostaw dla wojska, chłopi uciekają, aby uniknąć przyjmowania na kwaterę wojsk francuskich, a burmistrzowie wskazują nieprzyjacielowi ruchy oddziałów (Du Casse, s. 365). 20 lutego Eugeniusz wyruszył do Berlina i dwa dni później zajął kwaterę w Köpenick, pozostawiając jednak jeszcze oddziały obserwacyjne nad Odrą.
Kolejny odwrót wobec wrogiej postawy Prusaków i nadciągających sił głównych Wittgensteina uznał wicekról za nieunikniony: 4 marca Francuzi wycofali się z Berlina, a wkrótce znaleźli się za Łabą. 20 marca Eugeniusz prosił cesarza o przekazanie dowództwa bardziej odpowiedniej osobie, ponieważ „wielkie zadania, które przejściowo wpadły mi w ręce, wymagają więcej talentu niż gorliwości i zapewne przewyższają wszystkie wysiłki mojego poświęcenia” (Du Casse, s. 179). Odwrót Wielkiej Armii za Odrę, a zwłaszcza porzucenie linii obronnych nad tą rzeką spotkało się z krytyką Napoleona (i wielu późniejszych historyków). Wydaje się, że wicekról przecenił siły Rosjan i nie docenił własnych możliwości skutecznej obrony. Duże znaczenie miała jednak obawa o zaplecze w związku z niepewną postawą Prus, w tym z „nielojalnością” Bülowa, jak oceniali to Francuzi. W opinii Faina: „Yorck, oddając linię Niemna, zmusił nas do odwrotu nad Odrę; Bülow, oddając linię Odry, zmusił nas do odwrotu nad Łabę” (s. 71-72).

Ze Szczecinka do Berlina
Tymczasem kiedy Wielka Armia cofała się, szukając korzystnej linii obrony, Prusy szykowały się już do wojny przeciw Francji.
27 lutego, w dniu zawarcia układu prusko-rosyjskiego, korpus Wittgensteina zatrzymał się w Drezdenku. Dzień później wcielając w życie decyzje podjęte na spotkaniu 22 lutego, Yorck wyruszył do Człuchowa, a Bülow ze Szczecinka do Czaplinka. Yorck 1 marca był w Okonku, następnie idąc przez Sypniewo, Mirosławiec, Drawno, Choszczno, Barlinek, Myślibórz, Chojnę, Werneuchen, Weitzensee, zmierzał w stronę Berlina.
2 marca Wittgenstein podjął dalszy marsz. Dwa dni później jego awangarda po komendą Czernyszewa wkroczyła do Berlina, po tym jak Francuzi na mocy porozumienia zgodzili się opuścić miasto bez walki. 11 marca do stolicy Prus wkroczył gen. Wittgenstein, relacjonując potem, że „przyjazne przyjęcie ze strony mieszkańców było nie do opisania” (Michailowsky-Danilewsky, s. 38). Sześć dni później do Berlina wszedł ze swoimi wojskami generał Yorck.
Król Prus ogłosił publicznie zawarcie sojuszu z Rosją 17 marca i w proklamacji „Do mojego Ludu” wezwał całe społeczeństwo do walki: „Jest to ostatnia decydująca walka, którą stoczymy za nasze istnienie, naszą niepodległość, nasz dobrobyt” (Prittwitz, s. 264). Rozpoczęto na pełną skalę mobilizację, powołano nowe formacje: Landwehrę i Landsturm. Apel króla spotkał się z żywą, patriotyczną reakcją społeczeństwa.
Oficjalnie Francuzów poinformowano o sojuszu z Rosją 17 marca. Zresztą w odpowiedzi na ten akt francuski minister spraw zagranicznych Hugues-Bernard Maret ks. Bassano wspomniał m.in. że Bülow dopuścił się zdrady, pozwalając w lutym na przemarsz wojsk rosyjskich, choć wtedy jeszcze obowiązywał sojusz prusko-francuski (Fain, s. 277). Napoleon podsumował ten fakt słowami: „Wolę zdeklarowanego wroga niż przyjaciela zawsze gotowego do odstępstwa” (Fain, s. 103).
Bülow wyruszył w drogę wraz ze swoim korpusem 28 lutego – przeniósł się tego dnia do Czaplinka, dzień później był w Ińsku, a 2 marca w Stargardzie. Problemem podczas marszu był tyfus panujący w okolicznych miejscowościach, co utrudniało znalezienie kwater. Wcześniej – 27 lutego oddział wysunięty Dallmera przeniósł się do Bań. Tymczasowo korpus Bülowa przyjął następującą dyslokację: stare bataliony liniowe i trzecie bataliony muszkieterów wraz z dragonami Królowej – w Pyrzycach oraz między Pyrzycami i Stargardem, cztery bataliony rezerwowe płk. Thümena – na wschód od Stargardu między Chociwlem i Suchaniem, natomiast reszta kawalerii pozostała koło Drawska w celu ukończenia organizacji. Do Bülowa dołączył 2 marca w Stargardzie gen. Borstell, przybywając z Kołobrzegu z korpusem liczącym 6500 ludzi, który rozlokowano miedzy Nowogardem i Stargardem.
Wieść o sojuszu dotarła do Yorcka 1 marca (lub drugiego wg Droysena, t. 2, s. 15), już w trakcie marszu, a długo oczekiwane rozkazy królewskie (do Yorcka w Choszcznie i do Bülowa w Stargardzie) – 6 marca. W pierwszym z nich (datowanym na 1 marca we Wrocławiu) poinformowano o zawarciu układu z Rosją, zalecając przy tym utrzymanie go na razie w tajemnicy i nakazano koncentrację sił pod komendą gen. Yorcka. Kolejny datowany na 20 lutego nakazywał marsz w stronę Odry (Borstellowi polecono pozostać w Kołobrzegu, co okazało się spóźnione) w ślad za Rosjanami, bez podejmowania wrogich działań wobec Francuzów. Yorck nakazał więc Bülowowi osłonę prawego skrzydła i obserwację twierdzy Szczecin.
Ostatni rozkaz poddawał wszystkie zdolne do działań jednostki znajdujące się na Pomorzu pod dowództwo gen. Yorcka i określał strukturę podlegającego mu odtąd korpusu Bülowa, którym jak stwierdzał król „dotąd dowodził Pan ku Mojemu zadowoleniu” (Prittwitz, s. 230). Stanowiska brygadierów powierzono ks. Ludwigowi von Hessen-Homburg i płk. Thümenowi. Król dodał ponadto: „Ze względu na Pana przywiązanie do mojej Osoby i Państwa, wolno mi zresztą obiecywać sobie, że przekazaną Panu komendę będzie Pan sprawować z odwagą i rozwagą oraz będzie Pan działać ze wszystkich sił swoich dla dobra Ojczyzny w tym tak ważnym czasie” (tamże).
Bülow następnie przeniósł się do Pyrzyc (9 marca), Chojny (10-13 marca), a 14 marca udał się do przeprawy przez Odrę w Schwedt. Wcześniej, 10 marca na drugi brzeg Odry przeprawiła się awangarda Bülowa. Przejście na drugi brzeg nastręczało niemałe problemy – przeprawy zostały zniszczone lub uszkodzone przez Francuzów, a budowa mostów wymagała czasu i pieniędzy, w rezultacie do dyspozycji pozostawały promy i łodzie. 17 marca Bülow przeniósł swoją kwaterę do Gartz.
Osobno maszerowały oddziały pod komendą Thümena – z okolic Chociwla i Suchania 13 marca przeszły do Stargardu, dwa dni później przez Chojnę dotarły do Schwedt i przekroczyły Odrę. W Wapnicy koło Dobrzan pozostał tylko dawny 9. batalion rezerwowy, który był nadal w trakcie organizacji i wymagał uzupełnień. 13 marca wyruszył również z Drawska mjr Sandrart z kawalerią. Kolejne oddziały miały dołączyć do Bülowa z Grudziądza.
Jeszcze 11 i 12 marca generałowie Yorck i Bülow spotkali się w Chojnie. W tym czasie finalizowano nakazaną przez kwaterę główną wymianę oddziałów, która miała na celu przywrócenie ich dawnej struktury. Miasto wydało wówczas dla oficerów obu korpusów bal, choć zmiany organizacyjne nie zostały dobrze przyjęte ani przez generałów, ani też przez podlegających im żołnierzy.
17 marca Bülow otrzymał rozkaz z kwatery głównej z 11 marca, w którym król nie tylko uwalniał od zarzutów gen. Yorcka za jego konwencję w Taurogach, ale dał wyraz swojemu uznaniu i zaufaniu dla niego. Z kolei Yorck w rozkazie dziennym ogłaszał zawarcie sojuszu z Rosją i wzywał do „świętego boju, gdyż chodzi tu o niepodległość naszej Ojczyzny, chodzi o to, czy pozostaniemy Prusakami, czy będziemy musieli nosić haniebne okowy wściekłego zdobywcy” (Prittwitz, s. 259-260).
Ówczesne poczynania cechował w opinii Bülowa pewien chaos, dawało też znać jego zmęczenie okresem wypełnionym niecierpliwym oczekiwaniem na rozstrzygnięcia i mozolną pracą organizacyjną. W liście do żony (Pauline Juliane z domu von Auer) wysłanym 17 marca z Gartz pisał: „Jak to się skończy, Niebiosa wiedzą; przyznaję, jestem bardzo chmurny i rozdrażniony, tęsknię do chwili, kiedy będę mógł zejść całkowicie ze sceny, ze sceny, na której źli aktorzy grają główne role. Jestem zapalonym żołnierzem i kocham mój stan, jednak sposób w jaki to się toczy, wszystko mi obrzydza. Jeśli Pan Bóg nie zatroszczy się dalej o całą sprawę, to nie można się wiele spodziewać” (Varnhagen von Ense, s. 137-138).
Do 25 marca korpus Bülowa (od 17 marca jako 2. dywizja w korpusie gen. Yorcka) miał za zadanie obserwację obsadzonej przez Francuzów twierdzy w Szczecinie. Zastąpił go następnie korpus gen. Friedricha von Tauentziena złożony z jednostek formowanych na Pomorzu, wzmocnionych trzecimi batalionami i oddziałami rezerwowymi z korpusu Bülowa. Ten zaś, mianowany 14 marca generałem porucznikiem, rozpoczął 27 marca marsz w kierunku Berlina, by tam połączyć się z głównymi siłami Yorcka. Do Berlina wkroczył w ostatnim dniu marca. Jak pisał Prittwitz „przed Pałacem Królewskim odbył się paradny przemarsz, któremu przyglądały się obecne w Berlinie księżniczki z rodziny królewskiej” (Prittwitz, s. 312). Dodał przy tym, że wkroczenie wojsk Bülowa „nie przedstawiało już nic niezwykłego” dla mieszkańców Berlina, których entuzjazm wyczerpał się na fetowaniu Wittgensteina i Yorcka.
Po krótkim postoju w stolicy żołnierze Bülowa ruszyli w dalszą drogę – część pod Spandau, a reszta do Poczdamu. Na początku kwietnia jego korpus liczył prawie 12 000 ludzi i około 1800 koni, w 8 batalionach piechoty, 2 kompaniach strzelców, 3 kompaniach ochotniczych, 8 szwadronach kawalerii i 7 bateriach artylerii.
Do pierwszego starcia z Francuzami doszło 5 kwietnia pod Möckern. W tym zwycięstwie nad wojskami ks. Eugeniusza znaczący udział miał również korpus Bülowa. Kilka tygodni później w pole wyruszył Napoleon z odbudowaną Wielką Armią. Wiosenna kampania 1813 r. nabierała rozmachu.
Przyniosła ona Napoleonowi kolejne zwycięstwa – pod Lützen i Bautzen (Budziszynem), chociaż nie okazały się decydujące i zostały krwawo okupione. Napoleon zdecydował się więc 4 czerwca na rozejm i podjął rokowania z przeciwnikami. Kiedy po wygaśnięciu rozejmu w sierpniu rozpoczynał się kolejny etap działań wojennych, przeciwko Francji opowiedziały się również Austria i Szwecja. Takiej koalicji Bonaparte nie sprostał, kończąc ostatecznie karierę po przegranej pod Waterloo jako brytyjski więzień na Wyspie Świętej Heleny.
Wydarzenia 1813 r. w pruskiej i niemieckiej tradycji zapisały się jako początek „wojny wyzwoleńczej” przeciwko francuskiej okupacji. Szczecinek i jego okolice za sprawą pobytu korpusu Bülowa zapisał swoją kartę w historii tej wojny. Po odejściu jego żołnierzy mieszkańcy szczecineckiego powiatu włączyli się do walki przeciw Napoleonowi – osobiście jako żołnierze formacji liniowych, Landwehry czy Landsturmu – oraz materialnie, zgodnie z głoszonym wówczas hasłem „złoto oddaję na żelazo”. Pruski patriotyzm przyczynił się do szybkiego stworzenia silnej armii i zapewnił jej wysokie morale.
Nie wszędzie jednak ciężary związane z wojną, pogarszające i tak trudną sytuację ekonomiczną, ludność znosiła bez szemrania. W kwietniu 1813 r. właśnie w okolicach Szczecinka (w 11 miejscowościach: Chwalim, Mieszałki, Grzmiąca, Lubogoszcz, Wierzchowo, Sławno k. Grzmiącej, Stare Łozice, Krągłe, Sucha, Sulikowo, Wielawino) mieszkańcy przeciwstawili się poborowi do Landwehry, co jednak szybko udało się władzom spacyfikować (Hippler, s. 206 – podobne zajścia miały miejsce na Śląsku i w Poczdamie; Tümpel, s. 325).
Bülow za swój udział w wojnie z Napoleonem zyskał sobie opinię „zawsze szczęśliwego” wodza, ponieważ nie przegrał żadnej bitwy. Za zdobycie Halle nad Salą 2 maja 1813 roku otrzymał Żelazny Krzyż II klasy. Pod Luckau 4 czerwca powstrzymał atak marsz. Nicolasa Oudinota na Berlin. Wtedy to Bülow wypowiedział do swoich żołnierzy zdanie, które przeszło do legendy: „Wasze kości powinny bieleć przed Berlinem, a nie za nim”. 23 sierpnia po raz drugi pokonał Oudinota, tym razem pod Grossbeeren (Żelazny Krzyż I Klasy), a 6-7 września pod Dennewitz wraz z gen. von Tauentzienem powstrzymał ostatnią próbę marszu na Berlin podjętą przez marsz. Michela Neya. Za ów sukces został nagrodzony m.in. liśćmi dębu do Orderu Pour La Mérite i Wielkim Krzyżem Żelaznego Krzyża. Po raz kolejny korpus Bülowa odznaczył się w bitwie pod Lipskiem i w zdobyciu Niderlandów. W kampanii 1814 roku walczył pod komendą Blüchera. Po jej zakończeniu stanął na czele wojsk w Prusach Wschodnich i Zachodnich już w stopniu generała piechoty i z tytułem hrabiego von Dennewitz. Pod Waterloo przybył w porę na czele IV korpusu, przyczyniając się do ostatecznego zwycięstwa aliantów nad Napoleonem. Po wojnie objął komendę w Królewcu, ale sprawował ją krótko. 25 lutego 1816 roku zmarł tam w wyniku powikłań po przeziębieniu.
Zasługi z lat 1813-1815 zapewniły Bülowowi miejsce w panteonie pruskich bohaterów. Według biografa – Varnhagena von Ense – jako dowódca był człowiekiem surowym, zdecydowanym, ale dbałym o swoich podwładnych. Wymagał wiele, ale też starał się o potrzeby żołnierzy. Szczęście, które mu przypisywano, w istocie wynikało z połączenia umiejętności, zdolności i cech umysłu: „jego śmiałością zawsze kierowały uważna przezorność, mądry osąd i spokojna rozwaga” (Varnhagen von Ense, s. 453).
W życiu prywatnym – szczególnie w gronie rodziny, przyjaciół i najbliższych współpracowników – okazywał się człowiekiem przyjaznym i towarzyskim o swobodnym obejściu. Lubił dobrze zastawiony stół i wino, nie stronił od żartów, nie znosił jednak pochlebstw i … tabaki. Łatwo jednak wpadał gniew a „ze względu na wysokie mniemanie o sobie, drażliwość i krytycyzm, … nie zachował zgodnych relacji z żadnym ze swoich zwierzchników” (Klein-Hattingen, cyt. za: Digby Smith). Posiadał też talent muzyczny: pozostawił po sobie m.in. motety, mszę i muzykę do psalmów 51. i 100., chętnie słuchał Glucka i Mozarta oraz starej muzyki kościelnej, grał też z upodobaniem na fortepianie.
Czy podczas pobytu w Szczecinku znalazł czas, by ukoić nerwy, grając na ulubionym instrumencie, o tym historycy niestety nie wspomnieli.

 



Bibliografia:
Alison Archibald, History of Europe from the commencement of the french revolution to the restoration of the Bourbons in 1815, vol. XI, Edinburgh-London 1860.
Archives parlementaires de 1787 a 1860, recueil complet des débats législatifs et politiques des Chambres françaises. 2e série (1800-1860), t. 11 (10 Août 1810 Au 30 Septembre 1813) , ed. J. Mavidal, E. Laurent, Paris 1867.
Bantysz-Kamienskij Dmitrij Nikołajewicz, Słowar’ dostopamiatnych ludiej russkoj ziemli. Czast’ wtoraja E-P, Sankt-Peterburg 1847.
Baranowski Marcin, Bitwa pod Kaliszem 13 lutego 1813, Zabrze 2006.
Beitzke Heinrich, Geschichte der Deutschen Freiheitskriege in den Jahren 1813 und 1814, t. 1, Berlin 1859.
Bielecki Robert, Encyklopedia wojen napoleońskich, Warszawa 2001.
Biezotosnyj Wiktor Michajłowicz, Czernyszew Aleksandr Iwanowicz, http://www.museum.ru/museum/1812/Persons/slovar/sl_ch05.html, dostęp: 18.03.2014.
Bogdanowitsch Modest, Geschichte des Krieges im Jahre 1813 für Deutschlands Unabhängigkeit, t. I cz. 1. Vom Übergange der russischen Truppen über Gränze bis nach Schlacht bei Lützen, St. Petersburg 1863.
Borisowa Tatjana, O biednom majorie zamołwitie słowo, http://beiunsinhamburg.de/2013/o-бедном-мaйоре-замолвите-слово/, dostęp 30.05.2015.
Branig Hans, Bülow von Dennewitz, Friedrich Wilhelm Graf [w:] Neue Deutsche Biographie 2 (1955), s. 738n, http://www.deutsche-biographie.de/pnd118666029.html, dostęp: 16.05.2014.
Brauer Hans, Die Preussischen Reserve-Infanterie-Regimenter 1813-15, „Zeitschrift für Heereskunde“ 1929 http://www.napoleon-online.de/Dokumente ... menter.pdf, dostęp: 18.03.2014.
von Bredow Klaus, von Wedel Ernst, Kriegsministerium [w:] Historische Rang- und Stammliste des deutschen Heeres, Berlin 1905, http://www.grosser-generalstab.de/regim ... bw006.html, dostęp: 30.09.2014.
Brun Jean-François, Du Niémen à l’Elbe: la manœuvre retardatrice de la Grande Armée, „Revue historique des armées“ [En ligne], nr 267, 2012, http://rha.revues.org/7447, dostęp 29.12.2014.
von Bülow Heinrich August Ernst, Generalfeldmarschall Graf Bülow von Dennewitz, [Reichenberg] 1910.
Du Casse Albert, Mémoires et correspondance politique et militaire du Prince Eugène, t. VIII, Paris 1860.
Charras Jean Baptiste Adolphe, Histoire de la guerre de 1813 en Allemagne, Paris 1870.
Chronologische Geschichte oder Tagebuch vom deutschen Freiheitskriege, 1. Tl., Berlin 1814, http://www.napoleon-online.de/html/tagebuch1813.html, dostęp: 30.09.2014.
Clément G., Campagne de 1813, Paris [1904].
Correspondance de Napoléon Ier publiée par ordre de l'Empereur Napoléon III, t. 24, Paris 1868.
Czernyszew Aleksandr Iwanowicz, 1812 g. Russkije biografii, http://www.museum.ru/1812/Persons/Russ/ra_ch05.html, dostęp 21.07.2015.
Czernyszew Aleksandr Iwanowicz, Wojennyje diejstwija otriada gienierał-adjutanta Czernyszewa, w 1812, 1813 i 1814 godach, Sankt-Peterburg 1839.
Droysen Johann Gustav, Das Leben des Feldmarschalls Grafen Yorck von Wartenburg, t. 1-2, Leipzig 1913.
Dudź Jerzy, Ślady pobytu wojsk napoleońskich w Szczecinku [w:] „Szczecineckie Zapiski Historyczne” 5/2011, s. 159-182.
Fain Agathon-Jean-François, Manuscrit de mil huit cent treize, contenant le précis des événemens de cette année, pour servir à l'histoire de l'empereur Napoléon, t. 1., Paris 1825.
Förster Friedrich, Geschichte der Befreiungskriege 1813, 1814, 1815, t. 1, Berlin 1864.
von Franseky Eduard, Geschichte des Königlich Preussischen 16ten Infanterie Regiments, Münster 1834.
Głowacki Michał, Piechota Wielkiej Armii, http://portal.strategie.net.pl/, dostęp: 24.11.2014.
von Hassenkamp Heinrich, General Graf Bülow von Dennewitz in den Feldzügen von 1813 und 1814, Leipzig 1843.
Hippler Thomas, Citizens, soldiers and national armies: military service in France and Germany, 1789-1830, London-New York 2008.
Hüffmann Helmut, Zwischen Krieg und Frieden in der Provinz in den Jahren 1814/15, http://www.luebbecke.de/Unsere-Stadt/St ... uo=2&sub=0, dostęp: 29.12.2014.
Jähns Maximilian, Bülow, Friedrich Wilhelm Freiherr von [w:] Allgemeine Deutsche Biographie (1876), s. 520-524, http://www.deutsche-biographie.de/pnd11 ... anchor=adb, dostęp: 16.05.2014.
Klaje Hermann, Pommern im Jahre 1813. Ein Beitrag zur Geschichte der Befreiungskriege in einzelnen Bildern, Tl. 1., Kolberg 1914.
Klöffler Martin, Materialien zu den Aushebungen der preußischen Landwehr 1813-15, http://www.napoleon-online.de/quellen_ejournal.html, dostęp: 30.09.2014.
Krümpersystem [w:] Meyers Konversations-Lexikon, Bd. 10, Leipzig und Wien 1888, s. 263, http://peter-hug.ch/10_0264?Typ=PDF, dostęp: 10.06.2014.
Kuehn John Trost, Operational art and the 1813 campaign in Germany, Fort Leavenworth 1998.
Kukiel Marian, Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej 1795-1815, Poznań 1912 [reprint: Poznań 2009].
Leggiere Michael V., Napoleon and Berlin: the Franco-Prussian war in North Germany 1813, University of Oklahoma Press 2002.
Mantle Robert, Prussian Reserve Infantry: 1813-15, http://www.napoleon-series.org/military ... esinf.html, dostęp: 16.05.2014.
Michailowsky-Danilewsky Alexander, Denkwürdikeiten aus dem Feldzuge vom Jahre 1813, przekł. z ros. K. Goldhammer, Dorpat 1837.
Nafziger George, The Nafziger Collection of Orders of Battle, http://usacac.army.mil/cac2/CGSC/CARL/nafziger.asp, dostęp: 24.03.2014.
Nervenfieber [w:] Brockhaus Bilder-Conversations-Lexikon, Band 3, Leipzig 1839, s. 264-265, http://www.zeno.org/nid/20000848352, dostęp: 30.09.2014.
Nieuważny Andrzej, Nie liczyć na patriotyzm koni... Logistyczne dylematy Wielkiej Armii w 1812 r., http://ioh.pl/artykuly/pokaz/nie-liczy- ... w--r,1126/, dostęp: 12.11.2014.
Owsiannikow S.N., Mitroszenkowa L.W., Dipłomaticzeskaja pobieda. Rozenberg, 30 diekabria 1812 goda, http://www.1812panorama.ru/hg/hg_hist33.html, dostęp: 30.05.2015.
Pertz Georg Heinrich, Das Leben des Ministers Freiherrn vom Stein, t. 3, 1812 bis 1814, Berlin 1851.
Pieter Hendrik van Zuylen van Nijevelt, http://en.wikipedia.org, dostęp: 16.05.2014.
von Plotho Carl, Der Krieg in Deutschland und Frankreich in den Jahren 1813 und 1814, t.1, Berlin 1817
Pochod russkoj armii protiw Napoleona w 1813 g. i oswobożdienije Giermanii: sbornik dokymientow, sostawitieli P.E. Altszullier … et al., otwiestwiennyj riedaktor L.G. Bieskrownyj, Moskwa 1964.
Popow Andriej Iwanowicz, Diejstwija partizanskich otriadow [w:] Zagranicznyje pochody russkoj armii 1813-14 gg. , http://www.runivers.ru/doc/patriotic_wa ... /?SEC=8465, dostęp: 30.06.2015.
Poten Bernhard von, Tettenborn, Karl Freiherr [w:] Allgemeine Deutsche Biographie, (1894), s. 596–605, http://de.wikisource.org/w/index.php?ti ... id=2226533, dostęp: 30.09.2014.
Poten Bernhard von, Thümen, Heinrich Ludwig August von [w:] Allgemeine Deutsche Biographie (1894), S. 167-169, http://www.deutsche-biographie.de/pnd13 ... anchor=adb, dostęp: 16.05.2014.
Preussische Uniformen nach Jügel/Wolf 1813-1817, http://www.napoleon-online.de/, dostęp: 17.05.2014.
von Prittwitz Karl Ludwig Wilhelm Ernst, Beiträge zur Geschichte des Jahres 1813, t. 1., Potsdam 1843.
Quintin Danielle, Quintin Bernard, Dictionnaire des colonels de Napoléon, Paris 2013.
Reboul Frédéric, Campagne de 1813. Les préliminaires, T. 1. Le Commandement de Murat (5 décembre 1812 – 16 janvier 1813) , Paris 1910.
Reboul Frédéric, Campagne de 1813. Les préliminaires, T. 2. Le Commandement de Prince Eugène. 1re Période de Posen à Berlin (16 janvier – 28 février) , Paris 1912.
Die Reserve Bataillone 1813, „Militärische Blätter“, nr 27, 1863, s. 6-7.
Rischke Janine, „Vor dem Sturm“. Militärische Reformen und Mentalitätswandel in Preußen und Deutschland 1812/13, „Militärgeschichte. Zeitschrift für historische Bildung“, 4/2012, s. 4-9.
Röder Franz, Der Kriegszug Napoleons gegen Russland im Jahr 1812, Leipzig 1848.
Salmonowicz Stanisław, Prusy. Dzieje państwa i społeczeństwa, Poznań 1987.
Sarrazin Jean, Histoire la guerre de Russie et d'Allemagne depuis le passage du Niémen, juin 1812, jusqu'au passage du Rhin, novembre 1813, Paris 1815.
Schaper Henrik, Dislokation und Kantonierungswesen, http://www.napoleon-online.de/Dokumente ... ierung.pdf.
Schaper Henrik, Das französische Kriegskommissariat und das Einquartierungswesen nach F.W. von Maubillion, http://www.napoleon-online.de/Dokumente ... sariat.pdf.
von Seydlitz Anton Florian Friedrich, Tagebuch des Koniglich Preussichen Armeekorps unter Befehl des General-lieutenants von York im Feldzuge von 1812, t.2, Berlin-Posen 1823.
Smith Digby, Prussian Generals of the Napoleonic Wars 1793-1815, http://www.napoleon-series.org/research ... rals1.html, dostęp: 16.05.2014.
von Strotha Karl, Die Königlich Preussische Reitende Artillerie vom Jahre 1759 bis 1816, Berlin 1868.
Sztejngejl Faddiej (Fiodor) Fiodorowicz (Fabian Gotgard) [w:] Otieczestwiennaja wojna 1812 goda. Biograficzeskij sprawocznik, http://www.brdn.ru/person/555.html, dostęp: 1.12.2015.
Tümpel Karl, Neustettin in 6 Jahrhunderten, Neustettin 1910.
d’Ussel Jean, Études sur l'année 1813: La défection de la Prusse (décembre 1812-mars 1813) , Paris 1907.
Wienkow Andriej Wadimowicz, Kazaki protiw Napoleona. Ot Dona do Pariża, Moskwa 2013.
Wilcke Julius Adolph, Chronik der Stadt Neu-Stettin, Neustettin 1862.
Varnhagen von Ense Karl August, Leben des Generals Grafen Bülow von Dennewitz, Berlin 1853.
York von Wartenburg Maximilian, Précis militaire de la campagne de 1813 en Allemagne, Leipzig 1881.
Żuczkow Konstantin Borisowicz, „Wozmożnost’ izbawitsia ot francuzkogo gnieta jeszcze nie powod popast’ pod russkoje jarmo“: konflikt s wostoczno-prusskim prawitielstwom w naczale 1813 g. , „Russkij sbornik: issledowanija po istorii Rossii”, 2012 Т. XIII, s. 27-41 [http://www.reenactor.ru/ARH/PDF/Zychkov.pdf].
Żurnał wojennych diejstwij Izwiestija o wojennych diejswijach 1812-1814 gg. Po matieriałam pieriodiczeskoj pieczati,
http://www.museum.ru/1812/War/News_rus/index.html#160, dostęp: 27.12.2014.

Strony internetowe:
http://arsenal.org.pl
http://leib-regiment.de
http://napoleon.org.pl
http://napoleonistyka.atspace.com
http://pulk12.pl
http://wikipedia.org
http://www.5-preussische-brigade.de
http://www.dennewitz.com
http://www.der-chronist.de/preusisches-heer.html
http://www.napoleon-online.de
http://www.napoleon-series.org
http://www.preussen-infanterie1813.de
http://www.preussenweb.de
http://www.runivers.ru

Artykuł opublikowany był po raz pierwszy na forum szczecinek.org