Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

KAMPANJA SASKA 1813.

Opublikowano w M. K U K I E L, WOJNY NAPOLEOŃSKIE, WARSZAWA 1927

I. POŁOŻENIE OGÓLNE, PRZYGOTOWANIA I PLANY OPERACYJNE.


1. POŁOŻENIE OGÓLNE Z KOŃCEM 1812 I POCZĄTKIEM 1813 (szkic 61). Z Wielkiej Armji 1812 r. przeszło Niemen pod Kownem i Mereczem w dwóch masach do 80.000 ludzi, przeważnie chorych, poodmrażanych, bezbronnych; tylko kilkanaście tysięcy trzymało się orłów pułkowych; tylko korpus polski ocalił swoją artylerję w całości. Poza tem były części korpusu XI (Augereau), jeszcze znajdującego się w Prusach, był cały korpus X Macdonalda liczony na 28.000 tys.Schwarzenberg z Austrjakami i Sasami, do 40.000; z nich Macdonald dopiero cofał się z pod Rygi na Tylżę; Schwarzenberg osłaniał Warszawę. Siły rosyjskie, bardzo wyczerpane, zatrzymały się pod Wilnem. Tylko kozacy niepokoili cofające się resztki wojsk napoleońskich.
Murat liczył na utrzymanie się w Prusach Wschodnich, gdzie chciał doczekać się Macdonalda; w końcu grudnia zebrał 15.000 ludzi zdatnych do boju w okolicy Królewca. Tymczasem posiłkowy korpus pruski gen. Yorcka, stanowiący większą część sił Macdonalda, przeszedł do przeciwnika (konwencja w Taurogach 31 grudnia). Macdonald ledwo zdołał wyprowadzić pozostałych 10.000 ludzi (przeważnie Polacy). Na tę wiadomość Murat nakazał odwrót za Wisłę, a po rzuceniu X korpusu, jako załogi do Gdańska, oraz obsadzeniu Torunia, poczuł się zbyt słabym do jakichkolwiek operacyj i zarządził dalszy odwrót na Poznań. Tam złożył komendę w ręce wicekróla Eugenjusza i bez zezwolenia Cesarza porzu-cił armję, by ratować dla siebie królestwo neapolitańskie. Katastrofa nietylko strzaskała Wielką Armję materjalnie; także i moralnie wstrząsnęła ona wiernością i gotowością bojową niektórych najbliższych pomocników Napoleona.
Eugenjusz organizuje w Poznańskiem cztery dywizje (w tem polska Dąbrowskiego). W Warszawie Poniatowski odtwarza korpus polski.
Napór przeciwnika ustał. Armja Wittgensteina zatrzymała się nad dolną Wisłą w obawie flankowego uderzenia Schwarzenberga i Poniatowskiego od Warszawy. Od wschodu przeciwnik posuwał się bardzo ostrożnie naprzód. W tem położeniu w końcu stycznia Schwarzenberg zawarł konwencję neutralności z Rosjanami, odsłaniając Warszawę. Korpus saski wycofał się na Poznań, a Poniatowski z formującym się polskim musiał odejść na Częstochowę i Kraków.
Odstępstwo Austrjaków zmuszało Eugenjusza do odwrotu za Odrę, której główne twierdze są w ręku francuskiem.
Napoleon każe mu utrzymać się nad Odrą, co ma wielkie znaczenie ze względu na Prusy, które nie mogą jawnie wrogo wystąpić, pokąd ich stolica i przeważna część państwa jest w ręku Francuzów. Siły Eugenjusza wzrastają przez posiłki, ściągnięte z Niemiec, do 60.000 ludzi. Cesarz zaleca mu pośrednią obronę Odry z zajęciem stanowiska wyczekującego dokoła Kistrzynia. Ale Eugenjusz nie jest w stanie skupić dość silnej masy manewrowej. Coraz jawniej wrogie stanowisko Prus i czynność oddziałów przeciwnika na całej linji Odry skłaniają go do opuszczenia Odry i Berlina i odwrotu za Łabę (początek marca 1813).
Prusacy przechodzą na stronę Rosji, pociągając za sobą liczne państwa Niemiec północnych. W królestwie Westfalji szerzy się ruch powstańczy. Saksonja przygotowuje się do odstąpienia sprawy napoleońskiej. Anglja prowadzi energicznie operacje w Hiszpanji (o przebiegu od 1812 r. wyraźnie zwycięskim) wiążąc znaczne siły francuskie na tym teatrze wojennym.
Szwecja (z b. marszałkiem Bernadotte jako następcą tronu) przyłączyła się do koalicji; korpus szwedzki ląduje w Stralsundzie. Austrja ofiaruje swe pośrednictwo, ale czyha na odpowiedni moment, by narzucić Napoleonowi zwrot ziem utraconych, albo rzucić swą armję na szalę po stronie koalicji.

2. PRZYGOTOWANIA NAPOLEOŃSKIE. WIELKA ARMJA 1813 R. Napoleon po spiesznym powrocie do Paryża w grudniu 1812 przystąpił natychmiast do odtworzenia swej zdruzgotanej potęgi wojennej, wyzyskując pozostałe w Cesarstwie nieliczne oddziały, oraz zakłady pułkowe i kadry wyciągane z Hiszpanji do tworzenia nowych pułków, wypełnianych przez powołanie roczników 1813, 1814 oraz surowy ponowny przegląd roczników 1807 - 1814; zwolnieni poprzednio przez wystawienie "zastępców" synowie zamożnych rodzin zostają powołani jako "gwardja honorowa". Ogół tych poborów będzie do użycia w polu dopiero w środku lata; odrazu użyć można 80.000 tys.
będących od 1812 r. pod bronią, 30.000 ściągniętych z Hiszpanji, oraz pewnych dodatkowych kontyngentów Związku Nadreńskiego. Tak dochodzi Napoleon do utworzenia Wielkiej Armji 1813 r., liczącej (bez załóg twierdz nadodrzań-skich i nadwiślańskich i wojska polskiego) 250.000 ludzi, stojących od kwietnia na teatrze wojennym.
Podział tych sił w początkach kwietnia jest następujący:
a) siły główne, armja Menu (100.000).
Skład: gwardja (stara i młoda), III korpus (Ney), VI korpus (Marmont), pod dowództwem Napoleona, w trakcie organizacji nad Renem (z głównym ośrodkiem w Moguncji);
b) masa drugorzędna, armja włoska (45.000).
IV korpus (Bertrand), XII korpus (Oudinot), utworzone z dywizyj organizowanych we Włoszech i dywizji badeń-skiej i wirtemberskiej, posuwają się przez Bawarję drogą na Augsburg;
c) grupa osłonowa: armja Łaby (60.000).
V korpus (Lauriston),
XI korpus (Macdonald).
Siły głównej armji Łaby, pod dowództwem Eugenjusza, stoją przed Magdeburgiem, trzymając główne punkty przeprawy przez Łabę słabemi oddziałami. W ten sposób może armja ta posunąć się na boki lub tyły przeciwnika, gdyby chciał przejść rzekę; wspiera ją VII korpus (Reynier), zajmujący Drezno.
Prócz tego:
II korpus (Victor) formuje się w Erfurcie,
I korpus (Davout) organizuje się nad dolną Łabą w Hamburgu.
Poniatowski organizuje nowe wojsko, 14.000, pod Krakowem;
Dąbrowski, 4 - 5.000 jest nad Łabą.
Licząc załogi Gdańska, Modlina, Zamościa, uczestniczy w kampanji 35.000 Polaków.
Na początku kampanji Napoleon mógł wystawić zaledwie 12.000 jazdy; w maju podniosła się ta liczba do 25.000, w większej części rekrutów na koniach rekwirowanych. Ta słabość kawalerji i zredukowana jej wartość odbija się na wszystkich działaniach tej kampanji.
By wyrównać mierną wartość piechoty, podniesiono ilość artylerji do 4 bateryj w dywizji zamiast 2 dawnych. Wielka Armja 1813 r. jest zupełnie odmienna od armji z obozu pod Boulogne. Jest to młoda milicja niewyszkolona, o kadrach złożonych z weteranów. Siłą jej jest "spuścizna długiej sławy" (Jomini) i osoba wodza.

3. SIŁY SPRZYMIERZONYCH. W kwietniu sprzymierzeni byli jeszcze dalecy od wystawiania sił równych siłom Napoleona.
Z początku mieli oni dwie armje pierwszej linji;
armja rosyjska Wittgensteina, w okolicy Berlina (50.000);
armja prusko-rosyjska Blüchera na Śląsku (40.000).
W drugiej linji miała działać: t. zw. główna armja rosyjska Kutuzowa (30.000).
Prusy, zmuszone przez traktat tylżycki do redukcji wojska na 42.000, zdołały dzięki mądremu systemowi Scharnhorsta przysposobić sobie potężną armję przez przyjęcie krótkoterminowej służby wojskowej. Stąd ogromna zdolność rozwojowa armji pruskiej 1813 r. Poza tem tajne związki, przedewszystkiem Tugenbund, roznieciły narodowe uczucia niemieckie, wskazując na walkę z Francją jako na wojnę o niepodległość.

4. PLANY KAMPANJI. Plan Napoleona polega na ściągnięciu przeciwnika w kierunku Drezna przez demonstrację, by następnie posunąć się na Berlin, Szczecin i Gdańsk, połączywszy się z załogami twierdz niemieckich i nadwiślańskich (bronią się Gdańsk, Modlin, Zamość) i z temi posiłkami przenieść wojnę między Odrę i Wisłę.
Plan sprzymierzonych polega na rozpoczęciu ofensywy na Saksonję, by w ten sposób przeszkodzić połączeniu armji Łaby z siłami głównemi Francuzów, poruszyć państwa niemieckie, stojące jeszcze dotąd po stronie Cesarza i przenieść wojnę nad Ren.

5. PODZIAŁ KAMPANJI. Kampanja r. 1813, trwająca 6 miesięcy, składa się właściwie z dwóch kampanij odrębnych, przedzielonych rozejmem w Pleisswitz, który zawiesza czynności wojenne od 4 czerwca do 10 sierpnia, a mianowicie:
kampanja wiosenna, o charakterze wyraźnie zaczepnym (Lützen - Budziszyn);
kampanja jesienna, nosząca charakter obrony strategicznej; charakter ten nadaje jej pogotowie strategiczne Napoleona pod Dreznem i Lipskiem.

II. KAMPANJA WIOSENNA.


A. Pierwsza faza. Lützen.

6. POŁĄCZENIE ARMIJ FRANCUSKICH (szkic 70). Na początku kwietnia sprzymierzeni podejmują pierwsi działania zaczepne, przechodząc Łabę pod Rosslau (Wittgenstein) i Dreznem (Blücher),. oraz zmuszając Eugenjusza do wycofania się za Salę, na południe od Magdeburga.
W tych warunkach Napoleon nie może myśleć o przeniesieniu wojny poza Odrę; musi najpierw rozbić przeciwnika i wyrzucić go za Łabę.
Plan jego polega teraz na tem, by połączyć trzy własne armje w okolicy Naumburga, ściągnąć nieprzyjaciela w kierunku na Baireuth, posługując się linją Sali jako zasłoną dla zamaskowania ruchów, a następnie uderzyć całą siłą przez Lipsk na Drezno, na tyły wroga, ruchem odwrotnym do ruchu pod Jena i odciąć go od jego komunikacyj i Berlina.
Zgodnie z tym planem 25 kwietnia siły francuskie są rozłożone, jak następuje: armja Menu: między Jena, Weimarem i Eisenach; armja Łaby: na południe od Magdeburga za Wipperą; armja włoska: (na czele IV korpus) na wysokości Coburga, maszeruje nad górną Salę, by ściągnąć nieprzyjaciela w tym kierunku. 26 kwietnia Cesarz przybyły z Paryża zarządza koncentrację tych trzech grup w kierunku na Naumburg; 30-go połączenie ich jest dokonane:
armja Łaby - w Magdeburgu,
armja włoska - nad Salą między Coburgiem a Saalfeld,
armja Menu - w Naumburgu (VI korpus) i Weissenfels (gwardja i III korpus).
Razem około 180.000 ludzi.
Już 29-go straż przednia Neya przeszła rzekę, a 30-go odrzuciła neprzyjaciela pod Weissenfels, gdzie rekruci rocznika 1813 świetnie odpierali w czworobokach szarże jazdy rosyjskiej.
Siły główne sprzymierzonych, niespełna 100.000 ludzi, dochodzą do prawego brzegu Pleissy na południe od Lipska.

7. PRZEJŚCIE SALI (1 MAJA) (szkic 71). Napoleon, źle poinformowany o przeciwniku, ponieważ nie chciał zbyt daleko wysuwać swej jazdy, sądzi, że nieprzyjaciel jest już nad Elsterą i zamierza maszerować na Lipsk przez Lützen, starając się oskrzydlić jego prawą flankę.
1 maja cała armja przechodzi Salę w trzech kolumnach, pod osłoną III korpusu (Neya), stanowiącego straż boczną w Kaja. Korpusy maszerują poprzez pola w szykach zwartych w obawie przed zaskoczeniem, gdyż nie mają dość jazdy dla ubezpieczenia. W boju straży przedniej pod Pegau ginie marszałek Bessieres.

8. BITWA POD LUETZEN (2 MAJA) 1). Sprzymierzeni, pod naczelnem dowództwem Wittgensteina, posiadając dokładne wiadomości o nieprzyjacielu, zamierzają uderzyć na prawą flankę armji francuskiej i zaskoczyć ją, manewrującą, "na gorącym uczynku". Zgromadzeni za Elsterą, w nocy z 1-go na 2-gi maja przechodzą rzekę w Zwenkau (Wittgenstein) i Pegau (Blücher), zostawiając tylko jedną dywizję w Lipsku. Wiadomości otrzymane o godzinie 4-ej rano donosiły wprawdzie Cesarzowi o rozpoczęciu tych ruchów, uważa on jednak, że ma czas na przesunięcie całej armji na Lipsk, by rzucić ją na tyły sprzymierzonych, sądząc, że siły główne wroga przej dą rzekę dopiero nazajutrz. A więc:
V korpus (Lauriston) ma posunąć się niezwłocznie na Lipsk;
III korpus (Ney) pozostaje nadal jako straż boczna w Kaja;
XI korpus (Macdonald) przechodzi do Markranstädt, w pogotowiu do wsparcia Neya lub Lauristona. Korpusy Marmonta, Bertranda i Oudinota mają łączyć do przodu.
Nie nastąpiło jeszcze dotąd uderzenie na prawe skrzydło Francuzów. Cesarz udał się był pod Lipsk, gdzie V korpus wszedł w styczność z nieprzyjacielem, gdy około południa Ney, źle ubezpieczony w Kaja, został zaskoczony przez siły główne Wittgensteina.
Podczas, gdy korpus Neya, ochłonąwszy z pierwszego zamętu, stawia zaciekły opór, Napoleon improwizuje niezwłocznie bitwę, wydając następujące rozkazy:
III i VI korpus (Ney i Marmont) mają związać przeciwnika od frontu; tymczasem IV korpus (Bertrand) zajdzie na tyły z lewej flanki, a XI (Macdonald) uderzy, oskrzydlając prawą flankę.
Gwardja stanie za prawem skrzydłem III korpusu, zaś Lauriston, zostawiając w Lipsku tylko jedną dywizję, ma nadejść na pole bitwy z dwiema pozostałemi, bu utworzyć odwód ogólny.
Do godziny 5-ej po południu bitwa ograniczała się do zaciętej walki na froncie Kaja - Starsiedel. Dopiero zobaczywszy czoła IV i XI korpusu Cesarz, "uważając, że chwila przesilenia, która rozstrzyga o przegraniu lub wygraniu bitew, już nadeszła i że nie ma już chwili do stracenia", rzuca gwardję1) na centrum przeciwnika, wspierając ją baterją 100 dział pod rozkazami Drouota.
Ruch oskrzydlający obu skrzydeł francuskich zmusza nieprzyjaciela do odwrotu, dokonanego zresztą w zupełnym porządku. Wobec braku jazdy nie można było rozpocząć natychmiast pościgu. Wskutek tego zwycięstwa, mimo strat 20.000 po stronie Francuzów (znacznie więcej niż u sprzymierzonych), nie było rozstrzygające.

9. UWAGI O BITWIE POD LUETZEN. Wittgenstein, przypuszczając mylnie, że armja francuska tworzy długą kolumnę od Jeny do Lipska, chciał zaskoczyć jej flankę, skupiwszy swe oddziały pod osłoną nocy. Pomysł był trafny, wykonanie wypadło dużo gorzej.
Przedewszystkiem Wittgenstein chciał przed uderzeniem zgromadzić całkowicie swoją armję, co wymagało nadmiernej straty czasu. Następnie wskutek błędnych rozkazów, to zgromadzenie sił zostało ukończone dopiero w południe, zamiast o 7-ej rano. Nakoniec, mając już gros sił w ręku, zamiast korzystać z tego i otoczyć zaskoczony III korpus Neya, Wittgenstein zużywa kolejno swe siły, rzucając je paczkami przeciw francuskim punktom oporu, a trzymając w odwodzie całą swoją potężną jazdę.
Napoleon, który widzi jasno, jak zawsze, grę przeciwnika, manewrując, trzyma całe wojsko w garści, by wyzyskać nieostrożność nieprzyjaciela, o ileby ten uderzył na lewym brzegu Elstery.
Jeśli wyniki osiągnięte nie były pełne, odpowiedzialność za to spada na Neya, ponieważ cały pomysł manewru skrzydło-wego przez Lipsk polegał na odporności III korpusu umieszczonego w Kaja, osi obrotu.
Mimo ścisłych rozkazów korpus Neya nie był dostatecznie skupiony poza tem jazda korpusu nie przyniosła wiadomości o blisko 80.000 armji, znajdującej się w odległości.kilku kilometrów, gdyż nie wysłano wogóle żadnych zwiadów.
Korpusy IV i V (Bertrand i Lauriston) popełniły ciężki błąd, nie nadciągając dosyć szybko na odgłos strzałów, Trzeba było dopiero parokrotnych rozkazów, by sprowadzić je na pole bitwy.
Znaczenie zwycięstwa pod Lützen było mimo to olbrzymie. Związek Nadreński (z Saksonją) pozostawał przy Napoleonie; urok, jego genjuszu i oręża zmartwychpowstał, a z nim przewaga moralna nad. przeciwnikiem.

B. Druga faza: Budziszyn (Bautzen).

10. PLANY NAPOLEONA (szkic 72). Po bitwie pod Lützen sprzymierzeni, przesłaniając zapomocą licznej jazdy, kierunek swego ruchu, w zupełnym porządku wycofali się na Drezno. Wobec niepewności położenia Cesarz bierze pod uwagę trzy możliwości.
Sprzymierzeni mogli wycofać się:
1) w całości na Berlin dla obrony stolicy;
2) w całości na Drezno i Wrocław, czyli na naturalną linję komunikncyjną Rosjan i Prusaków znajdujących się na Śląsku;
3) na Drezno i Berlin jednocześnie.
By zmusić ich do rozdzielenia sił, Napoleon zafządza ruch następujący:
siła główna (100.000) pod dowództwem Cesarza ruszy na Drezno;
grupa poboczna (80.000) pod dowództwem Neya (II i III korpus oraz Sasi) przez Torgau na Berlin.

11. WKROCZENIE DO DREZNA (9 MAJA). Po dość uciążliwym marszu w trzech kolumnach, opóźnianym wskutek walk straży tylnych, Napoleon wkroczył do Drezna 9 maja. Tu zatrzymał się wraz z gwardją i czekał na nowe wiadomości.
Przerwę tę wyzyskuje dla stworzenia w Dreźnie ośrodka działań i przywołania do siebie jednostek nowych formacyj. Eugenjusz, którego armja Łaby była właściwie rozwiązana, zostaje wysłany do Włoch dla wystawienia nowych korpusów i przygotowania obrony na tym teatrze wojennym przeciw Austrji.
Tymczasem sprzymierzeni, cofnęli się na pozycję pod Budziszynem (Bautzen), którą umacniają z zamiarem powstrzy-mania Napoleona u przejść przez Sprewę. Zostają tu wzmocnieni korpusem rosyj skim Barclaya de Tolly do 100.000 ludzi z 600 działami.

12. KONCENTRACJA DO BITWY. Dowiedziawszy się, że sprzymierzeni zajęli pozycję pod Budziszynem, Napoleon postanawia:
uderzyć na nich od frontu siłami głównemi;
rzucić na ich prawą flankę Neya drogą przez Hoyerswerda.
Victor pozostaje chwilowo na północy, przeciw korpusowi pruskiemu Bülowa, który osłania Berlin.
Tak więc w bitwie ma wziąć udział po stronie francuskiej około 160.000.

13. BITWA POD BUDZISZYNEM (BAUTZEN) (19--21 MAJA) (szkic 73 i 74). Sprzymierzeni postanowili wydać Napoleonowi bitwę obronną pod osłoną bagnistych brzegów Sprewy o 4 km na wschód od Budziszyna, na linji prostopadłej do traktu wrocławskiego, na wzgórzach, z oparciem lewej flanki o niedostępne dla mas wojska przedgórza Sudetów, prawej flanki o stawy. Pozycję główną umocniono i wysunięto przed nią oddziały ubezpieczające, tworząc rodzaj linji przesłaniania. Między obiema linjami płynie strumyk Blöserwasser, oddzielający skrajne prawe skrzydło głównej pozycji.
Dzień 19 maja. Napoleon, przybyły 19-go na wzgórza na zachód od Sprewy, rozwija siły w dwie linje frontem do rzeki. Jedna dywizja IV korpusu zostaje wysłana na skrajne lewe skrzydło, by nawiązać łączność z Neyem, który ma nadejść 20-go, wychodząc na Klix i Wurschen. Dywizja ta w ciągu dnia natrafia na Barclaya (z grenadjerami rosyjskimi i z pruskim korpusem Yorcka), którego Wittgenstein, uprzedzony zawczasu, wysłał był na spotkanie Neya; na szczęście wsparł ją V korpus (Lauriston), który wieczorem zdołał osiągnąć Weissig. Niestety Ney, sądząc, ze ma do czynienia z całą armją pruską, zatrzymuje się w Hoyerswerda.
Dzień 20 maja. Nazajutrz rano Napoleon nakazuje Neyowi ruszyć naprzód i ciągnąć 21-go na Klix. Ponieważ zaś trzeba było przeszkodzić wymknięciu się przeciwnika, postanawia związać go na miejscu bojem przewlekłym, który rozpoczyna umyślnie dopiero około południa.
Wieczorem był Napoleon panem Budziszyna i wysuniętych stanowisk wroga, a większość sił francuskich przekraczała Sprewę.
Dzień 21 maja. (Szkic 75). 21-go rano podjęto natarcie, głównie na lewe skrzydło przeciwnika, by zmusić sprzymierzonych do ogołocenia prawego. Sprzymierzeni ściągają rzeczywiście na lewo wszystkie swoje odwody a nawet część sił z centrum i prawego skrzydła.
W południe Ney wychodzi na Preititz, z rozkazem natarcia w kierunku na wieżę kościelną w Hochkirch. Jednakże, ociągając się z uderzeniem na Wurschen, daje się wciągnąć w przewlekłe walki z Prusakami Blüchera o wieś Preititz, Dopiero po 3-ej po południu, kiedy IV korpus rozpoczyna swe natarcie, Ney, widząc, że ma już ścisłą łączność w prawo, decyduje się ruszyć naprzód. Było to hasło do natarcia rozstrzygającego, które Cesarz rozpoczyna, rzucając na ogołocone centrum przeciwnika gwardję, jazdę odwodową oraz 60 dział odwodu arlylerji - 30.000. Jest już jednak za późno; Ney dotarł do Wurschen dopiero o 7 wieczorem, wówczas kiedy nieprzyjaciel zdołał już przeważnie odczepić się i wycofać w dobrym porządku, ze stratą znów o połowę mniejszą od strat młodego wojska napoleońskiego.
Bitwa pod Budziszynem była wprawdzie zwycięstwem, lecz nie dała w wyniku zniszczenia przeciwnika i nie złamała jego siły odpornej.
Nazajutrz Napoleon postępuje za sprzymierzonymi na Wrocław, nie mogąc ich jednak pochwycić. Austrja występuje z interwencją, za którą nastąpić może jej wystąpienie zbrojne. To skłania Napoleona do zawarcia rozejmu w Pleisswitz (4 czerwca).

14. UWAGI O MANEWRZE NA BUDZISZYN. Manewr na Budziszyn jest zupełnie typowym wyrazem jednej z ważnych cech charakterystycznych wojny napoleońskiej, mianowicie spojenia bitwy z całością operacji. Widać tu jasno, jak manewr do bitwy stanowi naturalne przygotowanie manewru taktycznego, który ma być wykonany w dniu bitwy, tak jak bitwa jest ze swej strony ogniskiem, w którem zbiegają się zasadnicze linje całości operacji, a nawet całej kampanji.
Napoleon oczywiście nie wydzielił zgóry korpusu Neya na kilka dni marszu od siły głównej poto, by przeprowadzić owe dośrodkowe natarcie, tak powszechne w bitwach napoleońskich; to samo można powiedzieć o marszałku Davout przed Jena, o Serurierze przed bitwą pod Castiglione, lub o Desaixie przed Marengo. Pewne jest jednak, że Napoleon wyzyskał wlot sposobność użycia tych sił, wydzielonych poprzednio, rzucając je na flankę nieprzyjaciela manewrem dośrod-kowym. Jest to postępowanie stosowane przezeń stale, a to kolejne stosowanie ruchów szerokich, mających na celu osaczenie przeciwnika na całym obszarze widowni działań, oraz ruchów dośrodkowych, prowadzących do dośrod-kowego natarcia, jest doskonałem rozwiązaniem, godzącem wszystkie skrajności i stanowiącem znamię jego genjuszu.
Wśród tak skonstruowanych manewrów do najśmielszych należy budziszyński.
Manewr udał się tutaj niezupełnie, wskutek braku stanowczości u Neya, który jednakże miał wiadomości dostateczne i stałą łączność z Cesarzem, a nie stanął na wysokości samodzielnego i doniosłego zadania, jakie mu przypadło w udziale. Tylko błędy tego walecznego marszałka ocaliły sprzymierzonych od pogromu.

15. ROZEJM W PLEISSWITZ (4 CZERWCA - 10 SIERPNIA).
Rozejm w Pleisswitz miał stać się fatalniejszym dla Cesarza niż przegranie kilku bitew.
Istotnie był to z jego strony pomysł błędny. Tłumaczy go poniekąd nadzieja wyzyskania czasu dla powołania sił nowych i powiększenia zbrojeń. W rzeczywistości jednak rozejm ten miał ułatwić sprawę sprzymierzonym, dając Austrji i Szwecji czas na rzucenie swych armij na szale wypadków.
Wskutek rozejmu Napoleon stracił wszystkie korzyści osiągnięte w tej pięknej kampanji wiosennej, która całkowicie stoi na wysokości jego genjuszu. Zorganizowanie armji, koncentracja nad Salą, ruchy wstępne i przeprowadzenie bitwy pod Lützen, były to działania znakomite, a bitwa pod Budziszynem, choć przebieg jej nńe zrealizował szans, tkwiących w mistrzowskiej koncepcji, doprowadziła jednak do odrzucenia sprzymierzonych za Odrę.
Kampanja wiosenna 1813 r. powetowała częściowo pogrom w Rosji, przywracając zachwiany urok Napoleona.

III KAMPANJA JESIENNA.


A. Pierwsza faza. Działania po obu brzegach Łaby.

16. POŁOŻENIE PRZY WZNOWIENIU KROKÓW WOJENNYCH, (Szkic 76). Rokowania nic doprowadziły do celu; a 10 sierpnia Prusacy złamali rozejm. W ciągu tych dwóch miesięcy Napoleon powiększał swe siły z nadzwy-czajną energją.
Przybyły korpusy Vandamme'a (I), Ponitatowskiego (VIII) i St. Cyra (XIV), nie licząc korpusu Davouta, odosobnionego w Hamburgu. Gwardja osiąga stan 40.000, jazda liczy 50.000 koni; jej korpus IV tworzą Polacy. Tak więc Cesarz rozporządza w chwili wznowienia kroków wojennych 440.000 ludzi (w tem 21.000 Polaków). Nadto 26.000 ludzi jest jeszcze w twierdzach nadłabskich, około 50.000 w oblężonych twierdzach na tyłach przeciwnika.
Sprzymierzeni wystawiają siły znacznie większe: a mianowicie 184.000 Rosjan, 128.000 Austrjaków, 160.000 Prusaków, 27.000 Szwedów, 12.000 innych sojuszników, razem 512.000 w pierwszym rzucie; 143.000 korpusów odwodowych i oblężniczych; 112.000 załóg. Siły te tworzą:
a) armję północną pod Bernadottem (najpierw 100, później 150.000 Szwedów, Prusaków i Rosjan) w okolicy Berlina;
b) armję śląską pod Blücherem (100.000 Rosjan i Prusaków) na Śląsku;
c) armję czeską pod Schwarzenbergiem (250.000 Austrjaków i Rosjan) w Czechach.
Prócz tego blisko 100.000 w drugim rzucie, w drodze na widownię działań.

17. PLAN SPRZYMIERZONYCH polega na działaniu koncentrycznem na flanki i linje komunikacyjne Napoleona, z tem, aby unikać bitwy z połączonemi siłami Cesarza, natomiast zmuszać go do wydzielania osobnych grup, które należy bić oddzielnie. Słowem unikać Napoleona, gnieść jego marszałków. Sprzymierzeni liczą na stopniowe zużycie sił francuskich, aż do chwili, gdy osaczając go coraz ciaśniejszem kołem, będą mogli stoczyć bitwę rozstrzy-gającą połączonemi siłami. "Obóz przeciwnika ma być miejscem ich spotkania".

18. PLAN NAPOLEONA. Napoleon rozstawia siły w pogotowiu koło Zgorzelic (Görlitz) w trzech grupach:
1) w kierunku na Berlin - Oudinot (70.000) na północ od Wittenbergi. Skład: korpusy IV, VII i XII (Bertrand, Reynier, Oudinot);
2) w kierunku na Wrocław - Ney (130.000) między Wrocławiem a Zgorzelicami,
Skład: III, VI, XI i V korpus. (Ney, Marmont, Macdonald i Lauriston);
3) w kierunku na Czechy - St. Cyr (100.000) między Zittau, Budziszynem i Dreznem.
Skład: korpusy I, VIII, II, XIV (Vandamme, Poniatowski, Victor i St. Cyr);
4) w centrum ugrupowania gwardja i część kawalerji (70.000) w Zgorzelicach jako odwód ogólny;
5) nad dolną Łabą Davout (37.000).
Po obu brzegach Łaby utworzono przedmościa; umocniono i zaopatrzono w żywność Torgau, Wittenbergę i Magdeburg.
W Dreźnie, ośrodku działań, Cesarz zgromadził znaczne zapasy,
Tak przygotowany, stojąc wewnątrz olbrzymiego koła, którego obwód zajmują sprzymierzeni, Napoleon postanawia działać po linjach wewnętrznych, wznawiając na wielką skalę w tem dorzeczu Łaby dawne cudowne działania, które rozpoczęły w dorzeczu Adygi jego świetną karjerę.

19. PIERWSZE DZIAŁANIA. Wbrew zdaniu swych marszałków, których pytał o radę, Cesarz chce uderzyć naraz na Berlin "armją berlińską" Oudinota, a z siłą główną rzucić się przeciw "armji śląskiej" Blüchera, którą uważa za siłę główną przeciwnika.
Oudinot wraz z Davoutem (nadchodzącym z Hamburga) mają uderzyć na Berlin.
Napoleon z gwardją maszeruje na pomoc armji Neya, przeciw któremu Blücher rozpoczął ofensywę.
Za zbliżeniem Cesarza Blücher zaczyna odwrót, nie dając się wciągnąć w walkę.
Następnie, na wiadomość, że "armja czeska" Schwarzenberga maszeruje na Drezno, Cesarz śpieszy na pomoc armji Gouvion St. Cyra; zostawiając dowództwo armji obserwacyjnej na Śląsku Macdonaldowi, a biorąc ze sobą Neya, korpus VI i gwardję, która w przeciągu 4 dni przebyła 160 km.

20. MANEWR NA DREZNO PRZECIW ARMJI CZESKIEJ. Przeciw armji czeskiej Napoleon układa manewr, polegający na tem, że St. Cyr (40.000) zwiąże Schwarzenberga pod Dreznem od frontu, a siły główne uderzą na tyły przeciwnika, przechodząc Łabę pod Pirna (twierdza Königstein).
Niestety, Gouvion St. Cyr donosi, że nie może ręczyć, czy młode jego wojska zdołają się utrzymać przez trzy dni, t. j. tak długo, ile trzeba do przeprowadzenia manewru.
Wobec tego Cesarz, sądząc, że nie może ryzykować utraty Drezna,, maszeruje tam z wszystkiemi siłami (90.000), wydzielając jedynie korpus Vandamme'a przez Pirnę na tyły Schwarzenberga (40.000).

21. BITWA POD DREZNEM (26 i 27 SIERPNIA) (szkic 77). 26 sierpnia po południu Austrjacy (180.000), sądząc, że Napoleon stoi jeszcze pod Katzbach, uderzają na Drezno. Na widok kolumn gwardji, występującej z miasta, cofają s:ę zdumieni na stanowiska zajmowane rano.
27 sierpnia atakuje Napoleon. Pewny co do swego frontu, wzmocnionego redutami i liczną artylerją, zamierza obejść naraz oba skrzydła, wroga, a zatem: Murat i Victor na prawem skrzydle, Ney z młodą gwardją - na lewem.
Wśród ulewnego deszczu bitwa rozpoczyna się gwałtowną kanonadą w centrum - niebawem kirasjerzy Murata otaczają skrzydło nieprzyjaciela oddzielone wąwozem Plauen, zmuszając je do złożenia broni. Natarcie oskrzydlające Neya daje mniejsze wyniki, lecz mimo to około godziny 5-ej Schwarzenberg nakazuje odwrót na Cieplice, w 4-ch kolumnach. Na wiadomość bowiem o ruchu korpusu Vandamme'a przez Königstein zląkł się zupełnego osaczenia.
W bitwie pod Dreznem Napoleon, debuszując z ciaśniny (mosty i ulice miasta) bije rozwiniętą do boju, przeważającą liczbą i sprzętem armję przeciwnika.

22. POŚCIG. PORAŻKA POD KULM (szkic 78). Nieprzyjaciel zostawił na polu bitwy 25.000 zabitych, rannych i jeńców. Jednak dopiero nazajutrz Napoleon poznał swe zwycięstwo i mógł dać rozkaz pościgu.
Podczas tego pościgu korpus Vandamme'a, działając na linje nieprzyjacielskiego odwrotu i licząc, że nieprzyjaciel naciskany jest zbliska przez główną masę Wielkiej Armji, związał się uporczywą walką pod Kulm z korpusem ks. Eugenjusza Wirtemberskiego i częścią gwardji rosyjskiej, a nazajutrz został ztyłu napadnięty przez cofających się z pod Drezna, niedość energicznie ściganych Prusaków, ponosząc najzupełniejszą klęskę 30 sierpnia (przeważnie wzięty da niewoli).
Powodem tej porażki bylu pomyłka Napoleona co do kierunku odwrotu sprzymierzonych. Poza tem St. Cyr, ciągnący za Prusakami,, przez opieszałość dał im się wymknąć i rzucić na Vandamine'a.

23. KLĘSKI MARSZAŁKÓW NAPOLEONA. (Szkic 69). Zwycięstwo pod Dreznem zrównoważone zostało porażką pod Kulmem oraz klęskami, poniesionemi w innych stronach widowni przez marszałków Cesarstwa.
Porażka Oudinota pod Gross-Beeren (23 sierpnia). Oudinot - jak powiedziano wyżej - ciągnął na Berlin. Zaskoczony przy przejściu ciaśniny przez Prusaków Bülowa z armji Bernadotte'a, zostaje pobity pod Gross-Beerem1). Na wiadomość o tej porażce Davout, który wyruszył z Hamburga, cofa się zpowrotem.
Klęska Macdonalda nad Katzbach (26 sierpnia). Macdonald, postawiony na czele grupy obserwacyjnej na wschodzie, próbuje uderzyć na Blüchera w zbyt luźnem ugrupowaniu i zostaje pobity nad Katzbach. Po trzech dniach opłakanego odwrotu doprowadza swoją armję do Budziszyna, straciwszy 25.000 ludzi i prawie cały sprzęt wojenny. Napoleon nadbiega z pomocą, ale Blücher uchyla się od ciosu spiesznym odwrotem. Cesarz wraca do Drezna.
Klęska Neya pod Dennewitz (6 września). Cesarz na miejsce Oudinota wysłał Neya z rozkazem marszu na Berlin przez Baruth, oraz nawiązania łączności z siłą główną, która podejmuje ruch przeciw Blücherowi. Zaskoczony znowu natarciem z flanki pod Dennewitz2), Ney zostaje pobiły przez Bernadotte'a i wykonywa na Torgau nieszczęśliwy odwrót. Cesarz zajęty w innej stronie widowni (pościgiem za Blücherem) nie mógł nadesłać mu żadnej pomocy.

24. DZIAŁANIA W KOŃCU WRZEŚNIA. W ciągu miesiąca, września następują nowe działania zaczepne Blüchera i Schwarzenberga, którzy jednak manewrują ostrożnie i nie dają się zaskoczyć; Napoleon zaś nie decyduje s:ę atakować czołowo przeciwnika przygotowanego do obrony na mocnych pozycjach.
Napoleon skupia swe siły coraz ciaśniej wokoło Drezna, a wkońcu, rezygnując z działań zaczepnych przeciw nieprzyja-cielowi, uważając, że Drezno (ośrodek działań i zaopatrzenia) leży zbyt blisko gór czeskich, postanawia przenieść punkt ciężkości swych sił w stronę Lipska (z Torgau, jako ośrodkiem działań) i przeprowadzić wszystk;e korpusy na lewy brzeg Łaby.
Słowem pod koniec września położenie jest krytyczne. Wojsko jest zdemoralizowane i przemęczone liczńemi marszami i kontrmarszami, liczba jego zmniejszyła się o przeszło 100.000, zarówno wskutek walk, jak dezercji kontygensów niemieckich. Pozostawało tylko 270.000 do użycia w polu. Wreszcie korzyści strategiczne, wynikające ze stanowiska centralnego i używania linij wewnętrznych, zaczynają znikać, a konsekwencje tego położenia zwracają się przeciw Cesarzowi, wystawiając go na niebezpieczeństwo taktycznego osaczenia, ponieważ trzy armje nieprzyjacielskie tak ścieśniły obręcz, że są w stanie wspomagać się wzajemnie, a żadnej z nich nie zdołał dotąd rozbić.

25. UWAGI O PIERWSZEJ FAZIE KAMPANJI JESIENNEJ. Czy z faktu, że działania z położenia środkowego nie dały w pierwszej fazie kampanji jesiennej pomyślnych wyników, należy, wnosić o błędności systemu?
Z wszelkiem prawdopodobieństwem trzeba sądzić, że nie sam system okazał się błędny, lecz, że wykonanie miało pewne braki; metody, stosowane w sztuce wojennej nie są bowiem prawdami bezwzglednemi w sensie matematycznym; wartość ich leży w sposobie ich zastosowania.
Jak się zdaje, Napoleon w 1813 r. popełnił błąd, gdyż, podejmując w jednym kierunku działanie główne, jednocześnie kazał lub pozwalał swym marszałkom angażować się zaczepnie na pozostałych kierunkach, sam nie doprowadzając żadnego uderzenia do końca i przed końcem wykonania jednego planu przerzucając się do nowej odmiennej idei manewru. Można przypuszczać, że gdyby działał był tak, jak w r. 1796, początkowe rozdzielenie sprzymierzonych dałoby mu sposobność do odniesienia podobnych triumfów jak w kampanji włoskiej. Nie należy zapominać jednak, że warunki w r. 1813 były daleko bardziej skomplikowane niż w r. 1796:
1) masy, uczestniczące w wojnie, były zbyt ciężkie, co uniemożliwiało prawie zupełnie szybkie i nagłe ciosy, rozdawane na prawo i lewo w r. 1796.
2) obszary, na których działają armje nieprzyjacielskie są prawie nieograniczone, ponieważ sprzymierzeni mogą się cofać aż w głąb Polski, aż nad Dunaj, lub aż nad Bałtyk.
3) system postępowania, przyjęty przez sprzymierzonych, utrudnia niezmiernie manewrowanie z położenia środkowego. Wobec przeciwników, którzy przez 17 lat wojny uczyli się własnym kosztem, trzeba działać z większym wysiłkiem, a przeciw wrogom, którzy unikają bitwy i wymykają się, metoda z 1796 r. może zawieść.
Działanie z położenia środkowego możliwe jeszcze jast zawsze, lecz warunkiem powodzenia jest skombinowanie bardzo stanowczej i gwałtownej ofensywy na wybranym kierunku, zmierzającej do zupełnego powalenia jednego z przeciw-ników, z przezorną i zręczną defensywą na innych kierunkach, unikającą częściowych, porażek. Przy środkach nowoczesnych ruchy Napoleona w r. 1813 byłyby łatwiejsze (wyzyskanie kolei, samochodów ciężarowych, łatwiejsze kierownictwo armjami wydzielonemi), ale również sprzymierzeni, mając na swe usługi lotnictwo, samochody, telegraf i radjo, mogliby uzgodnić lepiej swe działania.
Pierwsza faza kampanji jesiennej wykazuje możliwość ujemnego wpływu wielkiego miasta, stanowiącego ośrodek operacyj, na prowadzenie działań przez armję polową. W ciągu całego okresu wszystkie manewry Napoleona podporządkowane są myśli o obronie Drezna, od którego nie ośmiela oddalić swych sił głównych. W ten sposób traci korzyści, jakie Drezno mogłoby mu przynieść, uważane tylko za punkt etapowy i zdolne do obrony własnemi siłami.
Klęski poniesione przez marszałków Napoleona (Gross-Beeren, Katzbach, Dennewitz) potwierdzają doświadczenie, opłacone tak krwawo w Hiszpanji, mianowicie niedostateczność metody dowództwa, która nie rozwijając stale u podwładnych ducha inicjatywy, zostawia ich zdezorientowanych w chwili, gdy są zdani na własne siły.
Nakoniec trzeba zaznaczyć, że naogół słuszny jest sąd Marmonta o ludziach, powołanych do odgrywania przeważnej roli w działaniach tej kampanji. Ani Oudinot ani Ney lub Macdonald nie byli zdolni do dowodzenia armją. Jomini twierdził, że w chwili tej brakowało przedewszystkiem Cesarzowi dwóch ludzi, którzyby umieli działać z dala od niego. Otóż z tych dwóch jeden był pod ręką, Davout, pierwszy z jego marszałków, ten, który od Ulm do Wagram przyczyniał się najwięcej do każdego zwycięstwa, a który - w niełasce przez zazdrość, Berthiera - znajdował się obecne w Hamburgu, gdzie nie mógł odegrać żadnej roli. Drugim mógł być Soult, walczący w Hiszpanji. Innych nie było już wcale.

B. Faza druga. Operacja na lewym brzegu Łaby.

26. PLAN SPRZYMIERZONYCH. (Szkice 79 i 40). Podnieceni pierwszemi powodzeniami i wzmocnieni przez armję Bennigsena, t. zw. "armję polską" (60.000) sprzymierzeni zamierzają przejść do ogólnej ofensywy. W tym celu chcą połączyć swe siły w dwóch masach:
na północy - Blücher i Bernadotte, którzy przekroczą Łabę między Torgau u Magdeburgiem;
na południu - za górami Kruszcowemi na kierunku Chemnitz - Schwarzenberg i Bennigsen.
Obie grupy armij mają posuwać się jednocześnie w kierunku Lipska, odcinając Napoleonowi jego komunikacje i zmuszając go do walki z odwróconym frontem.
27. PLAN NAPOLEONA. Napoleon przenosi punkt ciężkości swoich sił na lewy brzeg Łaby. Armja jego dzieli się na trzy grupy:
na północy Ney, (72.000 ludzi, 200 dział) przeciw Bernadotte'owi i Blücherowi;
na południu Murat z Poniatowskim (44.000, 160 dział) przeciw Schwarzenbergowi;
masa środkowa - Napoleon (do 120.000, ponad 300 dział); gotowa do poparcia Neya lub Murata;
prócz tego St. Cyr w Dreźnie (ok. 30.000, 100 dział).

28. OGÓLNA OFENSYWA SPRZYMIERZONYCH. Tymczasem sprzymierzeni rozpoczynają ogólną ofensywę:
Bernadotte forsuje Łabę pod Roslau (naprzeciw Dessau) i ciągnie na Halle;
Blücher forsuje Łabę pod Wartenburg, po marszu wzdłuż Czarnej Elstery i idzie na Halle;
Schwarzenberg maszeruje z Czech przez Chemnitz na Lipsk.
Licząc na powolność Schwarzenberga, Napoleon pozostawia przeciw niemu Murata i podąża z siłą główną przez Düben na pomoc Neyowi, aby odciąć Blüchera od Łaby. Ten jednak, nie troszcząc się o swą dotychczasową linję operacyjną, spiesznie łączy się z Bernadottem, podczas, gdy na południu armja czeska, przygniatającą przewagą liczby spycha Murata aż pod Lipsk.
Napoleon nie zdołał pobić oddzielnie Blüchera; grozi mu osaczenie przez dwie potężne masy przeciwnika. Powziął myśl przerzucenia działań na prawy brzeg Łaby, owładnięcia Berlina, połączenia całej armji i manewrowania w oparciu o oswobodzone twierdze nadodrzańskie na tyły sprzymierzonych.
Tymczasem odpadnięcie Bawarji prowadzi do bezpośredniego zagrożenia Francji, zmuszając Napoleona do zmiany planu; do skoncentrowania wszystkich sił pod Lipskiem, by stoczyć tu bitwę rozstrzygającą, która ma mu otworzyć drogę do Francji.
Nie uprzedzony o tej zmianie wskutek przejęcia rozkazów, St. Cyr pozostaje w Dreźnie, wskutek czego zostaje związanych 30.000 ludzi, których brak da się odczuć dotkliwie.

29. BITWA POD LIPSKIEM CZYLI BITWA NARODÓW (16 - 19 PAŹDZIERNIKA). (Szkic 80 i 81). 15 października Napoleon, przybyły do Lipska, zastaje armję Murata stawiającą opór armji czeskiej na wysokości Wachau, z prawem skrzydłem, opartem o Pleissę. Do bitwy zbiera Napoleon 190.000 ludzi, do 700 dział.
Sprzymierzeni mają 205.000 ludzi, 1.000 dział; dalszych 100.000 ludzi nadciąga.
Ponieważ wachlarz rzek, rozchodzący się od Lipska, przecina okolicę na szereg odcinków, nie mających między sobą połączenia, Cesarz postanawia umieścić siłę główną na odcinku na zachód od Pleissy przeciw Schwarzenbergowi, zostawiając siły nieznaczne przeciw armjom Blüchera i Bernadotte'a.
,,Bitwa narodów" trwa przez cztery dni.
Dzień pierwszy. Przeciwko armji czeskiej Napoleon zamierza uderzyć od frontu, z oskrzydleniem prawego jej boku przez Macdonalda. Natarcie jego spotyka się wszędzie z potężnem natarciem sprzymierzonych. Natarcie oskrzydlające Macdonalda udaje się około 1-ej po południu, połączone z natarciem rozstrzygającem na Wachau, wykonanem przez gwardję z 150 dział. Mimo przegranej, przeciwnik nocuje na stanowiskach wyjściowych, Napoleon zaś nie rozporządza już żadnym odwodem. Stąd staje się nieunikniona klęska na dzień następny, kiedy trzeba walczyć w 160.000 przeciw 300.000, z 630 działami przeciw 1.400.
Dzień drugi. 17 października toczy się na północ od Lipska zacięta walka z Blücherem. Napoleon traktuje o zawieszenie broni, lecz spotyka go odmowa sprzymierzonych, którzy czekają na przybycie armij Bennigsena i Bernadotte'a. Cesarz nie może zdecydować się na odwrót i nie przedsiębierze nic, by go ułatwić.
Dzień trzeci. 18 października, nadchodzący Bernadotte i Bennigsen zamykają lukę między armją czeską i armją śląską. Obręcz wokoło armji francuskiej zamknięta jest prawie zupełnie. Zdrada Sasów, którzy przechodzą nagle na stronę wroga i zwracają broń przeciw dawnym towarzyszom, rozstrzyga o wyniku dnia. Armja napoleońska odparła przeciwnika, ale jest u kresu sił; sprzymierzeni mają jeszcze 100.000 świeżego wojska. Trzeba myśleć o odwrocie, tem więcej, że jest już tylko jedna droga otwarta, droga przez ciaśniny Lindenau.
Dzień czwarty. W nocy na 19 października zaczyna się odpływanie mas Wielkiej Armji przez most na Elsterze i długą groblę ku zachodowi. Osłonę odwrotu poruczył Napoleon szczątkom czterech korpusów (w tem Polacy Poniatow-skiego). Częściowe odstępstwo pułków "nadreńskich" otwiera drogę kolumnom szturmowym rosyjskim i pruskim. Gdy korpusy tylnej i straży jeszcze walczą w Lipsku, tyraljery rosyjskie docierają do mostu, który zostaje wysadzony. Pociąga to za sobą zagładę wojsk tylnej straży i zgon bohaterski Poniatowskiego.
Straty Wielkiej Armji pod Lipskiem wyniosły 50.000 ludzi, w tem 10.000 straty polskie.
straty sprzymierzonych około 60,000.

Następstwem bitwy było ostateczne załamanie się napoleońskiej potęgi wojennej i hegemonji w Europie. 30. ODWRÓT NAD REN. - BITWA POD HANAU. Pościg prowadzą Blücher i Schwarzenberg, podczas gdy Austrjacy.i Bawarzy pod komendą Wredego próbują odciąć odwrót. Napoleon przechodzi pod Hanau (30 października) po ich karkach, a w początku listopada niedobitki francuskie (70.000) przekraczają Ren pod Moguncją. 120.000 pozostaje oblężonych w twierdzach (Hamburg, Magdeburg, Głogów, Szczecin, Gdańsk, Modlin, Zamość).
St. Cyr kapitulował pod Dreznem.
W ciągu niespełna roku Francuzi cofnęli się z nad Moskwy nad Ren.

31. UWAGI O DRUGIEJ FAZIE KAMPANJI JESIENNEJ. W drugiej fazie kampanji jesiennej występują jaskrawo wszystkie niebezpieczeństwa położenia środkowego bez odpowiednio rozległego pola manewrowego. W stosunku do mas, występujących z obu stron, pole manewrowe Wielkiej Armji między Łabą, Salą i granicą czeską staje się zbyt zacieśnione, zbyt mało daje możliwości manewru przeciw oddzielnym armjom przeciwnika oraz narzucenia im bitwy w niebezpiecznych dla nich warunkach. Natomiast w miarę zacieśnienia się polu manewrowego, armje przeciwnika współdziałają coraz ściślej, z koordynacji ich ruchu wyłania się taktyczne współdziałanie na jednem polu bitwy. Z tą chwilą wszelkie korzyści położenia przechodzą na stronę dośrodkowo działającego napastnika: obrońca, jeśli prostym aktem siły nie zdoła pierścienia rozerwać, staje wobec niebezpieczeństwa zagłady (sytuację Napoleona pod Lipskiem żywo przypomina Sedan, gdzie Moltke umiał jednak odebrać osaczonej armji Mac-Mahona wszelkie możliwości odwrotu, na co nie zdobył się Schwarzenberg pod Lipskiem).
W kampanji jesiennej 1813 r. widzimy pewne załamanie się wielkiego wodza, podobnie jak w czasie odwrotu z Moskwy. Czas nie wyzyskany w całej pełni, ekonomja sił nie dość bezwzględna, pewien brak jednolitości działania, wreszcie niezrozumiałe przedłużanie bitwy pod Lipskiem po niepowodzeniu pierwszego dnia, rzucają cień na czynność Mistrza w tragiczne tygodnie pomiędzy porażką pod Kulm a katastrofą 19 października.