Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

LIPSK 1813

Opublikowano w DIGBY SMITH, Lipsk 1813

PRZEDMOWA


"Lipsk 1813" to pierwsza przełożona na język polski książka dziś już 70-letniego brytyjskiego autora Digby'ego Smitha, który zaczynał swoją przygodę z okresem napoleońskim pod pseudonimem Otto von Pivka i pod tym pseudonimem jest być może bardziej znany entuzjastom epoki napoleońskiej. Digby Smith należy do najbardziej znanych i płodnych historyków wśród tych opisujących epokę napoleońską. Pod tym względem można go porównać na naszym gruncie do nieodżałowanego Roberta Bieleckiego, który równie często raczył miłośników epoki autorskimi książkami. Digby Smith nie jest zawodowym historykiem, a niemal całe swoje zawodowe życie, podobnie jak ojciec, związał z armią. Urodził się on w Aldershot (Hampshire) w 1935 r., w rodzinie wojskowej i z nią też podróżował, mieszkając w brytyjskich garnizonach rozsianych na całym świecie.

Lipsk 1813



Okres II wojny światowej spędził w Indiach, a po tym jak jego ojciec trafił do japońskiej niewoli wrócił wraz z rodziną do Wielkiej Brytanii. Nic nie zapowiadało, że Smith stanie się najbardziej znany z roli pisarza książek historycznych, gdyż swoją edukację związał z elektroniką, wojskiem i językiem niemieckim. Dzięki znajomości języka niemieckiego trafił do jednostek wojskowych na obszarze Niemiec, na terenie których spędził dużą część życia. W 1965 r. już jako kapitan Smith stacjonując w Krefeld w Niemczech dostał zadanie sporządzenia historii garnizonu, w którym ulokował się jego macierzysty pułk. Te badania zaprowadziły go do westfalskiego 2 Pułku Huzarów i dalej do lansjerów Bergu. W 1979 r. Smith zrezygnował ze służby, podejmując pracę w międzynarodowych koncernach na terenie Niemiec i Rosji. Kilkuletni pobyt w Moskwie wykorzystał m.in. do wielokrotnego odwiedzenia pola bitwy pod Borodino, co zresztą dało później efekt w postaci książki Borodino. Obecnie Digby Smith mieszka w miejscowości Thetford (Norfolk), gdzie nadal prowadzi badania, pisząc książki poświęcone okresowi napoleońskiemu, a także tematyce społeczno-politycznej. Digby Smith to niewątpliwie jeden z najbardziej obecnie popularnych autorów książek o tematyce napoleońskiej obok Jeana Tularda, George.a F. Nafzigera, Alexandra Mikaberidzego, Philipa J. Haythornthwaite'a, Davida G. Chandlera, Thierry'ego Lentza, Jeana Traniégo, Frédérica Hulota, czy Alaina Pigearda. Z szeregu publikacji Smitha należy wymienić zwłaszcza Napoleon's Regiments - Battle Histories of the Regiments of the French Army 1792-1814 (Pułki napoleońskie. Historie bitewne pułków armii francuskiej w latach 1792-1814), Armies of the Napoleonic Era (Armie ery napoleońskiej), Navies of the Napoleonic Era (Floty ery napoleońskiej), Armies of 1812 (Armie 1812 r.); Charge! (Szarża!); Armies of the Middle East (Armie Bliskiego Wschodu); Greenhill Napoleonic Wars Data Book (Leksykon Wojen Napoleońskich).
Jako Otto von Pivka znany jest jako autor szeregu opracowań poświęconych oddziałom cudzoziemskim w wojskach napoleońskich wydanych przez Osprey Publishing. Otto to imię Smitha z lekcji języka niemieckiego, natomiast formę Pivka zaczerpnął od nazwiska charakterystycznego pruskiego starszego dobosza z wojny 1870 r. Pod tym pseudonimem kolejno opublikował: The Black Brunswickers (Czarni z Brunszwiku); Napoleon's German Allies (Niemieccy sprzymierzeńcy Napoleona) cz. 1 Westfalia & Kleve-Berg; cz. 2 Nassau & Oldenburg; cz. 3 Saxony; cz. 4 Bavaria; cz. 5 Hessen-Kassel & Hessen-Darmstadt; Napoleon's Polish Troops (Polskie oddziały napoleońskie); Napoleon's Italian & Neapolitan Troops (Włoskie i neapolitańskie oddziały napoleońskie); The King's German Legion (Królewski Legion Niemiecki); Dutch-Belgian Troops of the Napoleonic Wars (Holendersko-belgijskie oddziały wojen napoleońskich); The Portuguese Army of the Napoleonic Wars (Armia portugalska wojen napoleońskich); Spanish Armies of the Napoleonic Wars (Armia hiszpańska wojen napoleońskich); British Army Uniforms 1965-1980 (Mundury armii brytyjskiej w latach 1965-1985).
Na polskim gruncie Kampania 1813 r., podobnie jak i Kampania 1814 r. nie doczekały się oddzielnego potraktowania w obszernych monografiach, podobnych do tej pióra gen. Mariana Kukiela Wojna 1812 roku z 1927 roku. Opublikowano drukiem jedynie fragmenty Kampanii 1813 r.1) W zasadzie jedynymi polskimi książkami historycznymi poświęconymi Bitwie Narodów są prace Tadeusza Wyleżyńskiego z 1841 r., Wacława Tokarza z 1913 r., Kazimierza Niedzielskiego również z 1913 r. oraz Jadwigi Nadzieji, Lipsk 1813 wydana w serii "Historyczne bitwy."2) O udziale polskich oddziałów napisał dużo Mariusz Łukasiewicz w swojej książce Armia księcia Józefa 1813, a temat poruszali również inni autorzy przy okazji opisywania pokrewnych tematów, jak m.in. Szymon Askenazy, Jerzy Skowronek, Jan Pachoński i Robert Bielecki.3)
Liczna obcojęzyczna literatura na temat Bitwy Narodów doczekała się ujęcia w bibliografii wydanej w 1963 r. w Lipsku.4) Z ostatnio opublikowanych książek poświęconych bitwie lipskiej warto zwrócić uwagę na takie opracowania jak: George'a Nafzigera Napoleon at Leipzig. The Battle of Nations, 1813 wydaną w Chicago w 1996 r.; Dietera Walza Sachsenland war abgebrannt. Leipziger Völkerschlacht 1813, Leipzig 1993; Jeana Thiry'ego Leipzig, 30 juin-7 novembre 1813, Paris 1972; Antony'ego Brett-Jamesa Europe against Napoleon. The Leipzig Campaign 1813, London 1970; Petera Hofschröera Leipzig, 1813. The battle of the nations, Westport, Conn. 2005; Karla-Heinza Börnera Tage nach der Völkerschlacht, Berlin 1988.
Narracja samej książki Smitha to udane połączenie analizy wydarzeń na polu bitwy z obszernymi fragmentami cytatów źródłowych. Ten charakterystyczny dla pisarzy anglosaskich sposób opisywania historii jest łatwo przyswajalny przez czytelnika, a jednocześnie przedstawia wydarzenia z pól bitewnych w optyce bezpośrednich uczestników walki oraz nie biorących udziału w starciu mieszkańców Lipska i okolicznych osad.
Digby Smith w kilku miejscach zwrócił szerzej uwagę na polskich żołnierzy, co szczególnie warte jest podkreślenia zwłaszcza, że w kilku poprzednich swoich książkach zdarzało mu się pominąć, czy to szarżę polskich szwoleżerów pod Somosierrą w opisie najsłynniejszych szarż okresu napoleońskiego, czy też niektóre zdobycze polskich pułków w opisie historii wszystkich pułków napoleońskich. Podobnie Smith momentami nie najlepiej ocenia Bonapartego, nie mówiąc już o francuskim następcy szwedzkiego tronu marszałku Bernadotte. Ale nie zapominajmy, że pisze Brytyjczyk o Francuzach. Miłośnik Wellingtona i Nelsona o klęsce Francji i samych Francuzów. Niemniej takie podejście w optyce XIX-wiecznych narodowych niuansów dodaje książce uroku.
Warto w tym miejscu przywołać i przypomnieć miejsca związane z poległym pod Lipskiem księciem Józefem Poniatowskim, który utonął w Elsterze 19 października 1813 r. na wysokości dzisiejszych ulic Thomasiusstr. i Leibnitzstr. Od imienia księcia w 1867 r. jedną z ulic w Lipsku, znajdującą się w pobliżu miejsca jego śmierci nazwano Poniatowskistraße. Był to jeden z traktów historycznego zachodniego przedmieścia Lipska, biegnący od Thomasiusstraße w prostej linii i wpadający od wschodu do Elsterstraße (na południe od Elsterbrücke). Na działce pod numerem 14 dawnej Poniatowskistraße (dzisiaj jest to numer Gottschedstraße 42) znajduje się zresztą pomnik upamiętniający śmierć księcia w nurtach pobliskiej Elstery. Ulica pod nazwą Poniatowskistraße nie przetrwała do naszych czasów, gdyż padła ofiarą rozprawy nazistów z polskimi i słowiańskimi nazwami funkcjonującymi na terenie Niemiec.
Dnia 28 lipca 1933 r. nazwa ta mimo protestów w Polsce została zniesiona, a ulica już ze zmienioną numeracją stała się częścią Gottschedstraße i pod taką nazwą funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Podobny los spotkał we wrześniu 1939 r. pomnik Poniatowskiego wzniesiony w 1834 r. W 1875 r. otrzymał on ozdobę w postaci antycznego hełmu podobnego do tego, jaki znajduje się na istniejącym do dzisiaj pomniku gen. Moreau w Dreźnie. W momencie napaści Niemców na Polskę ten pomnik Poniatowskiego został najpierw pokryty smołą, a następnie 22 grudnia 1939 r. zniszczony. Kiedy pomniki Poniatowskiego zostały zniszczone przetrwało popularne zwłaszcza w czasie ostatniej wojny porzekadło: Książę Poniatowski tęgo Niemców kropił, ale to nieszczęście, że się nam utopił.
W XIX-wiecznym Lipsku funkcjonował jeszcze wzniesiony po parcelacji ogrodów Gerhardsa w 1865 r. na Elstermühlgraben - Most Poniatowskiego (Poniatowskibrücke) na ulicy Lessingstraße (pomiędzy Elsterbrücke od zachodu i Funkenburgbrücke od wschodu). W latach 1963-1965 Most Poniatowskiego stracił swoją funkcję na skutek obniżenia poziomu wody w tejże odnodze Elstery i w krótkim czasie został rozebrany. Przez kilkadziesiąt lat książę Poniatowski nie funkcjonował w nazwie żadnej lipskiej ulicy, czy też placu. Dzięki inicjatywie założonego w 1991 r. Towarzystwa Ślężańskiego oraz władz miasta Sobótki doszło jednak do przywrócenia takiej nazwy. Warto podkreślić, że w ramach Towarzystwa Ślężańskiego działa Historyczny Oddział Wojskowy Księstwa Warszawskiego 1807-1813 - Pierwszy Pułk Strzelców Konnych ks. J. Poniatowskiego, przedstawiciel Europejskiej Unii Historycznych Oddziałów Wojskowych.
Dzięki współpracy tego stowarzyszenia podjętej z Radą Miasta Lipska doszło do nadania przez radnych nazwy jednemu z placów - Poniatowski Plan. W pobliżu umieszczono również tablicę z wyjaśnieniem kim dla Polaków był Poniatowski. Uroczystego nadania nazwy dokonano w październiku 1997 r. w towarzystwie Konsula Generalnego RP.
W 189 rocznicę Bitwy Narodów pod Lipskiem na ścianie muzeum historycznego Torhaus Dölitz, związanego szczególnie z walkami Polaków odsłonięto tablicę z dwujęzycznym tekstem: FÜRST PONIATOWSKI/ZUM MARSCHALL V. FRANKREICH AM 16. OKT. 1813/ ERNANNT. KÄMPFTE MIT 8000 POLNISCHEN SOLDATEN/ DES VIII KORPS AUF SEITEN NAPOLEONS/ KSIAZE PONIATOWSKI/ MIANOWANY 16.PAZ. 1813 V. MARSZAŁKIEM FRANCJI/ WALCYŁ WRAZ Z 8000 POLSKIEGO ZOŁNIERZY/ VIII KORPUSU U BOKU NAPOLEONA.
Stało się to również dzięki inicjatywie "napoleończyków" z Towarzystwa Ślężańskiego wspartych przez kierownictwo muzeum Torhaus Dölitz. Podczas obchodów 190-lecia Bitwy Narodów w dniach 18-19 października 2003 r. również miały miejsce symboliczne uroczystości. Do zbiorów pomnika-muzeum Bitwy Narodów przekazano odrestaurowane rękami polskich konserwatorów z Zamku Królewskiego na Wawelu siodło księcia Józefa Poniatowskiego. Odnowiono je dzięki staraniu Towarzystwa Niemiecko-Polskiego z Lipska oraz miejscowego Konsulatu Generalnego RP. Także podczas tych obchodów pod monumentem (Apelstein nr 21) w dzielnicy Lipska Wiederitzsch upamiętniającym walkę dywizji gen. Dąbrowskiego Konsul Generalny RP w Lipsku złożył wiązankę biało-czerwonych kwiatów. W uroczystości uczestniczyła miejscowa Polonia, władze Wiederitzsch oraz Towarzystwo Historyczne.
Analogiczna uroczystość miała miejsce pod pomnikiem Poniatowskiego. Jak przypomniał w swojej książce Smith, w latach 1861-1864 zaprzyjaźniony z Richardem Wagnerem lipski pisarz dr Theodor Apel (1811-1867)5) postawił swoim kosztem 44 kamienie pamiątkowe, nazywane od tego czasu jego imieniem, które upamiętniały wydarzenia z Bitwy Narodów. Trzy z nich zasługują na szczególną uwagę z powodu ich związku z Polską: nr 11, nr 33 i nr 21. Apelstein nr 33 (tzw. Poniatowskistein) pokazuje pozycje wojsk korpusów Poniatowskiego, Augereaua i Oudinota w czasie walk o Connewitz, Dölitz, Dösen i Lößnig dnia 18 października 1813 r. Pomnik ten o wysokości ok. 1,50 m ustawiony został w 1863 r. na Rembrandtplatz w Lößnig. Po północnej stronie monumentu znajduje się następująca inskrypcja: N/ N/ PONIATOWSKI/ AUGEREAU/ VIII. u. IX. CORPS/ OUDINOT/ III. u. IV. DIVISION/ D. JUNG. GARDE/30000M/ 33. Na południowej stronie: S / N/ SCHLACHT/ BEI/ LEIPZIG/18.Oktober/ 1813/ 33 / Dr. Theodor Apel. Górne N oznacza kierunek geograficzny, a dolne N wojska Napoleona. Podobnie na pozostałych kierunkach geograficznych występują litery W, O, S. Apelstein nr 11 stoi na Rilkestrasse w Markkleeberg i upamiętnia walkę 8000 żołnierzy VIII Korpusu przeciwko pruskiemu korpusowi Kleista i austriackiemu Merveldta w czasie bitwy pod Wachau. Główny napis znajdujący się na nim głosi: N/ Fürst/ PONIA/TOWSKI VIII Corps/ 8000 M/O. Wspominany już Apelstein nr 21 poświęcony został udziałowi w bitwie dywizji gen. Dąbrowskiego. W pobliżu tego pomnika jednej z ulic nadano ostatnio imię gen. Dąbrowskiego.
Jak wiemy, pierwotnie zwłoki księcia pochowano w Lipsku na cmentarzu św. Jana, skąd w lipcu 1814 r. zabrano je do Warszawy. Do dzisiaj w murze tego cmentarza znajduje się kamienna tablica poświęcona Poniatowskiemu. Umieszczono na niej łacińską inskrypcję o tradycyjnym przesłaniu: JOSEPHO PRINCIPI/ PONIATOWSKI/ EXERCITUS POLONI/ DUCI SUPREMO/ IN PUGNA AD ELYSTRUM/ POST FOEDERATOPUM/ SECESSIONEM/ D XIX OCTOBR. MDCCCXIII/URGENTIA QUUM SISTERET FATA/ SUBMERSO/ COMMILITIONES/.
Najbardziej jednak znanym polskim monumentem w Lipsku jest ten stojący w pobliżu miejsca śmierci księcia Pepi. Na głównych płytach inskrypcja łacińska z krótką historią jego życia i śmierci. U podstawy pomnika polski tekst: KSIĄŻĘ JÓZEF/ PONIATOWSKI/ 6.V.1761 - 19.X.1813/ i obok: WÓDZ NACZELNY/ WOJSK POLSKICH/ ZGINĄŁ/ W NURTACH ELSTERY/.
Z pewnością odwiedzając Lipsk warto prześledzić przebieg bitwy wykorzystując kamienne pamiątki, a szczególnie te związane z wojskami Księstwa Warszawskiego i ich dowódcą.

Mariusz Olczak
wrzesień 2005

PRZYPISY

1. M.in.: Andrzej Nieuważny, Kampania 1813 r. na północnym zachodzie Księstwa Warszawskiego. Napoleońska twierdza Toruń i jej obrona, Toruń 1995; J. Nadzieja, Zamość 1813, Warszawa 1994; Mariusz Olczak, Kampania 1813. Śląsk i Łużyce, Warszawa 2004.

2. T. Wyleżyński, Bitwa lipska 1813, Biblioteka Warszawska 1841, t. 2, s. 265-313; W. Tokarz, Bitwa pod Lipskiem 1813, Kraków 1913; K. Niedzielski, Walka Ludów (Lipsk 1813), Warszawa 1913; J. Nadzieja, Lipsk 1813, Warszawa 1990 (wyd. I), 1998 (wyd. II poprawione).

3. M. Łukasiewicz, Armia księcia Józefa 1813, Warszawa 1986.

4. Die Völkerschlacht bei Leipzig. Eine bibliographische Übersicht, herausgegeben von der Universitätsbibliothek und der Deutschen Bücherei in Leipzig, Leipzig 1963.

5. Cztery lata przed śmiercią, w 50-lecie starcia, opublikował on przewodnik po polu bitwy lipskiej: Theodor Apel, Führer auf die Schlachtfelder Leipzigs, Leipzig 1863. Więcej o samych monumentach w: Reinhard Münch, Marksteine und Denkmale des Völkerschlacht in und um Leipzig, Leipzig 2000.

 

WSTĘP

U podstawy ogromnego pomnika Bitwy Narodów w Lipsku znajduje się niewielkie wojskowe muzeum. Zawiera ono jedne z najbardziej interesujących, a zarazem dobrze zachowanych zabytków armii Saksonii, jakie kiedykolwiek widziałem, oraz wiele innych rzadkich okazów z bitwy łącznie z siodłem Poniatowskiego i czaprakiem. Sam pomnik usytuowano na południe od dawnych terenów wystawowych przy Carl-Hampel-Platz. Można wspiąć się na wzgórze oferujące cudowne panoramiczne widoki na miasto i południową stronę pola bitwy.
Wartownia przy rezydencji Dölitz została również zamieniona w muzeum zawierające liczne dioramy faz bitwy. Jest ona dobrze zachowana i naprawdę warta odwiedzenia. Kiedy zwiedzałem pole bitwy w 1999 r. inna wartownia w Markkleebergu była w trakcie renowacji, i sądzę, że planowane jest otwarcie tutaj kolejnego muzeum. W archiwach Lipska znajduje się wiele materiałów dotyczących bitwy oraz ogólnie wydarzeń z 1813 r.
W latach 1861-1864, doktor Apel ustawił wokół pola bitwy okrąg z 44 niewielkich monumentów, z których większość przetrwała do dzisiaj. Na każdym z nich zapisano informację dotyczącą dywizji lub korpusu usytuowanych w danym miejscu, w określonym dniu bitwy wraz z podaniem siły formacji.
Oprócz monumentów doktora Apela na polu bitwy jest jeszcze wiele innych miejsc wartych odwiedzin. Jednym z najbardziej urzekających jest rosyjska cerkiew przy Semmelweisstrasse, pomiędzy Friedenspark a dawnymi terenami wystawowymi, w centrum miasta. Wejdź tam. Naprawdę warto to zobaczyć.
Niestety, spora południowo-zachodnia część pola bitwy padła ofiarą odkrywkowej kopalni węgla brunatnego, a sektor północny został całkowicie zabudowany. Część wschodnia i południowo-wschodnia są ciągle w takim samym stanie jak dawniej, i zasługują na zwiedzenie. Mam nadzieję, że poniższa lektura pozwoli czytelnikowi zwiedzającemu pole bitwy lepiej poznać wszystkie te pamiątkowe miejsca.

Droga do Lipska

 

Skutki kampanii rosyjskiej


Napoleon stracił większą część Wielkiej Armii, którą poprowadził na Rosję w 1812 r., łącznie z całą prawie artylerią i kawalerią. Straty w ludziach podczas tej katastroficznej kampanii w znacznej mierze poniesione zostały na długo zanim skutki wielkiej zimy dały się we znaki. Do połowy sierpnia większość z jego korpusów została zredukowana o 50 procent w stosunku do siły początkowej, chociaż dobrze zaopatrzona Gwardia Cesarska nie osiągnęła tego poziomu strat aż do końca września.
Obaj przeciwnicy ucierpieli z powodu zimy, lecz utrata istnień ludzkich z powodu głodu, chorób i zimna w Wielkiej Armii wzrosła dramatycznie podczas odwrotu. Na szczęście dla Napoleona, Kutuzow czuł ogromny respekt do jego zdolności dowódczych, dlatego pościg za najeźdźcą nigdy nie był zbyt energiczny. Rosyjskie dowództwo zaprzepaściło szansę schwytania Francuzów w zasadzkę nad Berezyną, gdzie zacięty opór Victora ocalił cesarzowi tysiące ludzi. Z chwilą, gdy ostatni z najeźdźców został przepędzony ze Świętej Rosyjskiej Ziemi. pościg armii rosyjskiej uległ znacznemu spowolnieniu. Pomimo to, straty w Wielkiej Armii osiągnęły wstrząsające rozmiary 90 procent siły początkowej, nie licząc sporej części oficerów odesłanych do Francji w trakcie kampanii, gdy wielu z nich nie było zdolnych do walki wskutek wycieńczenia z powodu głodu i chorób.
Wycofując się i mając nadzieję na powrót oraz odbicie straconych ziem, Napoleon pozostawił liczne garnizony w różnych fortecach w Polsce: 30 000 żołnierzy w Gdańsku oraz po 5000 w Głogowie, Kostrzynie, Modlinie i Toruniu. Ta polityczno-strategiczna decyzja kosztowała go 50 000 weteranów, z których wielu było poważnie chorych, podczas gdy sprzymierzeni, mimo iż musieli pozostawić siły blokujące w tych miejscach, w wielu przypadkach mogli oddelegować zupełnie świeże wojska do tego zadania, zwalniając w ten sposób własnych żołnierzy pierwszej linii od tych zadań i przeznaczając ich do decydujących działań na froncie.
Przez klęskę Napoleona krajobraz militarny uległ dramatycznym zmianom, co spowodowało falę wstrząsów w sojuszach politycznych w Europie. Działalność dyplomatyczna przybrała na gwałtowności na początku 1813 r., gdy w następstwie zniszczenia Wielkiej Armii wszystkie strony rozważały możliwości utworzenia nowych sojuszów. W tym samym czasie, oprócz rzadkich zagonów zwiadowczych daleko na północy Niemiec przeprowadzanych przez lekkie siły złożone najczęściej z kawalerii, działalność militarna ustała. W tym czasie Rosja i Prusy utworzyły sojusz przeciw Francji i Konfederacji Reńskiej, Austria pozostała neutralna, a Wielka Brytania dostarczała przez Morze Bałtyckie pieniądze i wyposażenie do skarbców i składów wrogów Napoleona.1)
4 marca książę Eugeniusz, po objęciu dowodzenia nad pozostałościami Wielkiej Armii, w trakcie nieobecności Napoleona ewakuował Berlin, opuścił linię Odry, a następnie wycofał się pod Lipsk i zajął linię Łaby. W następnym miesiącu protagoniści zbliżyli się do siebie nad Łabą, co spowodowało wzmożenie częstotliwości niewielkich starć zbrojnych. Doszło do pierwszych poważniejszych bitew zwycięskich dla Napoleona: pod Lützen (Gross-Görschen) 2 maja, oraz Budziszynem i Wurschen 20 i 21 maja. Sojusznicy rosyjsko-pruscy zostali zmuszeni do odwrotu na Śląsk i aby uniknąć kompletnego zniszczenia desperacko potrzebowali czasu do obmyślenia nowej strategii i przegrupowania. Rosyjski dowódca Barclay de Tolly gotów był nawet porzucić Prusaków i wycofać się do Warszawy. Również Napoleon potrzebował czasu na umocnienie pozycji i uporządkowanie nowych, napływających z Francji formacji. W konsekwencji zaproponował on zawieszenie broni, które po negocjacjach w Poischwitz (mowa o Pleiswitz - Pielaszkowice na Dolnym Śląsku - M.O.) ogłoszono dnia 4 czerwca.
Innym czynnikiem mającym wpływ na propozycję Napoleona była koncentracja, neutralnych dotąd, austriackich korpusów Schwarzenberga na południowej flance armii francuskiej, nad rzeką Ohře w Czechach. Gdyby Napoleon próbował uderzyć na Śląsk, by zniszczyć wojska rosyjsko-pruskie, mógł być narażony na poważne zagrożenie z tej strony.
Przerwa w działaniach wojennych ustąpiła pola szaleńczej dyplomacji pomiędzy Austrią i Saksonią, Austrią i Bawarią, Francją i Austrią, oraz Wielką Brytanią i sprzymierzonymi. W północnej Europie doprowadziło to do przystąpienia Austrii do koalicji Rosji, Prus i Szwecji przeciwko Francji, Konfederacji Reńskiej i Danii. Gdy tymczasem na południu sprzymierzone armie księcia Wellingtona przedarły się przez rzekę Bidasoę do Francji, a Austria zmagała się z księciem Eugeniuszem we Włoszech.
Austria przystąpiła do sprzymierzonych na mocy traktatu w Dzierżoniowie podpisanego 27 czerwca 1813 r. Poprzedniego dnia, w pałacu Marcolinich w Dreźnie Napoleon wyszeptał do austriackiego kanclerza tę słynną frazę: "Cóż dla mnie znaczy życie 200 000 ludzi", na co kanclerz zakrzyknął: "Otwórzcie drzwi i okna, by Europa mogła usłyszeć te słowa".2)
11 sierpnia Austria powiadomiła Napoleona o zerwaniu rozejmu i wkroczeniu na drogę wojny z Francją. Jednakże król Saksonii, którego kraj znajdował się pod protektoratem Napoleona, nie potrafił zdecydować się na przejście na stronę sprzymierzonych i po wznowieniu działań wojennych powrócił nieszczęśliwy do swego kraju.

Plan Żmigrodzki


Przystąpienie Austrii do sprzymierzonych w lipcu znacznie zmieniło układ sił w Niemczech na ich korzyść, i już w czerwcu Radetzky, szef sztabu, sformułował strategiczny plan, mający doprowadzić sprzymierzonych do zwycięstwa pod Lipskiem. Plan był prosty:

Cofać się przed atakującym wrogiem i atakować jego jednostki tylne i flanki.

Książę Schwarzenberg, naczelny wódz sprzymierzonych podkreślał wagę tej strategii, ostrzegając przed niedocenianiem zagrożenia ze strony Napoleona, oraz przed podejmowaniem ryzyka wtedy, gdy istniały pewniejsze i bezpieczniejsze sposoby na osiągniecie zamierzonego celu.
Uważał on, że:

W aktualnym położeniu Napoleon powinien dążyć jak najszybciej do głównej bitwy, bo siły jego będą słabły z każdym dniem, podczas gdy nasze będą rosły. My, mimo trudności z koncentracją, nie możemy pozwolić by taka bitwa doszła do skutku aż do chwili, gdy będziemy pewni zwycięstwa.
W celu stworzenia sprzyjającej sytuacji armia francuska musi zostać osłabiona działaniami zaczepnymi na mniejszą skalę. Cel ten można osiągnąć przez koncentrację naszych armii w trzech zgrupowaniach: po jednym w Czechach, Śląsku i Brandenburgii, lecz będzie to możliwe jedynie przy przestrzeganiu żelaznej zasady, że ta armia, która zostanie zaatakowana przez Napoleona wycofa się, a pozostałe dwie zaatakują go na flance i od tyłu, odciągając go w ten sposób od armii atakowanej.
Ciągłe natarcia i wycofania muszą uszczuplić siły Napoleona bardziej, niż trzy nasze armie, a im umożliwić natarcie i zniszczenie wrogich sił. Gdy straty te dostatecznie osłabią nieprzyjaciela, będziemy w stanie odeprzeć go od Łaby nad Soławę, i tam, możliwe że w rejonie Lipska, będziemy mogli wydać mu bitwę z naszymi zjednoczonymi siłami, a los rozstrzygnie resztę.

9 lipca 1813 r. w Żmigrodzie, na północ od Wrocławia na Śląsku spotkali się car, król Prus i następca tronu Szwecji. 11 lipca zebrała się Rada Wojenna w której uczestniczyli: następca tronu Bernadotte, Suchtelen, Stedingk, Knesebeck, książę Wołkoński oraz Toll. Ten ostatni przedstawił carowi plan będący rezultatem obrad. I chociaż nic nie wiadomo o istnieniu tego dokumentu, pamiętniki Tolla zawierają następujący zapis:

"Główne siły sojuszników winny zawsze być skoncentrowane naprzeciw głównych sił nieprzyjaciela. Oznacza to, że:

1. Korpusy operujące przeciw flankom i tyłom wojsk wroga winny zawsze obierać najkrótszą do nich drogę.
2. Główne siły sprzymierzonych przyjmą taką pozycję, która zapewni możliwość przeciwstawienia się nieprzyjacielowi, niezależnie od tego w którąkolwiek stronę by on uderzył. Bastion czeski zdaje się nadawać do tego zadania".

Taka była treść strategii kampanii z 1813 r. wg Tolla. Istnieje jednak inna wersja. Mianowicie, 31 maja 1813 r. książę Schwarzenberg oraz Radetzky udali się do Pragi, by spotkać się ze śmiertelnie rannym i przebywającym tam w szpitalu Scharnhorstem, szefem sztabu Blüchera. Plan Żmigrodzki miał być rezultatem rozmowy ich trzech tego dnia. Mając na uwadze potęgę umysłu oraz umiejętność planowania strategicznego Scharnhorsta, ta wersja wydarzeń wydaje się bardziej wiarygodna.

Radetzky niezwłocznie przystąpił do przekształcenia planu w możliwą do wykonania operację militarną. Miała ona odnieść absolutny sukces, a Napoleon najprawdopodobniej nigdy w pełni nie zrozumiał, że w trakcie kampanii tak skrupulatnie nim manipulowano. Zgodnie ze strategią planu, armie sprzymierzonych zostały podzielone na trzy główne zgrupowania: po jednym w Czechach, Śląsku i północnych Niemczech. Ze 150-tysięcznej armii rosyjsko-pruskiej stacjonującej na Śląsku miało pozostać 50 000, podczas gdy 100 000 z jej głównych sił miało podejść przez Kamienną Górę i Kłodzko do linii Mladá Boleslav-Budyne nad Ohři, pod koniec zawieszenia broni, gdzie po połączeniu z Austriakami miała zostać utworzona główna armia sprzymierzonych, zdolna do podejmowania działań ofensywnych. Następca tronu Bernadotte miał odprawić 15-20 000 żołnierzy ze swych sił, by obserwować ruchy wojsk francuskich i duńskich w Hamburgu i Lubece, a pozostałe 70 000 zostało zgrupowane wokół Treuenbrietzen, około 50 km na północny zachód od Berlina, na skrzyżowaniu dzisiejszych dróg B 2 i B 102. Armia Czeska miała za zadanie działać zależnie od sytuacji tak, aby móc zawsze przeciwstawić się głównym siłom wroga, czy to na Śląsku, w Saksonii czy w Czechach. Armia Śląska miała unikać większych działań, chyba że wszystkie możliwe atuty leżałyby po jej stronie. Gdyby doszło do przesunięcia pod Łabę, armia ta miała dokonać przeprawy pomiędzy Torgau i Dreznem, a następnie połączyć się z Armią Czeską, łącznie tworząc siłę o wielkości 120 000 żołnierzy. Gdyby jednak Armia Czeska została wzmocniona przed połączeniem, Armia Śląska wyruszyłaby na Czechy.
Armia Północna miała ruszyć na Łabę pod koniec zawieszenia broni i po dokonaniu przeprawy pomiędzy Torgau i Magdeburgiem skierować się na Lipsk. Plan sprzymierzonych kończył się stwierdzeniem: "Wszystkie armie sojusznicze będą działać ofensywnie, ich cel to obóz wroga".

Plan Radetzky'ego oceniał siły będące w posiadaniu sprzymierzonych na 405 000 ludzi łącznie z 40 000 stacjonującymi we Włoszech. Napoleon dysponował siłami o wielkości 430-450 0003) żołnierzy, których skład stanowiły:

Główna Armia pod dowództwem Napoleona 190 000
Armia księcia Eugeniusza we Włoszech 60 000
Korpus w Monachium 40-50 000
Korpus Augereau w pobliżu Würzburga 40-50 000
Davout w dole Łaby 20 000
Korpusy duńskie 10 000
Garnizony w fortecach nad Łabą 70 000

Zakładał on, że Napoleon dokona koncentracji swych armii nad Łabą, po to by niezwłocznie po zakończeniu zawieszenia broni móc zadać decydujący cios i zniszczyć świeży sojusz. Cios ten musiał być zadany armii austriackiej w Czechach, znajdującej się na jego prawej flance i zagrażającej komunikacji z Renem. Uderzając na Czechy, Napoleon jednocześnie zabezpieczyłby swą prawą flankę i wszedł w posiadanie żyznych ziem, do tej pory nie nękanych wojną i będących w stanie zaopatrywać jego armie przez pewien czas. Gdyby pierwsza operacja odniosła sukces, Napoleon mógłby wesprzeć Augereau i Wredego w ataku na dolinę Dunaju, co w efekcie wspomogłoby księcia Eugeniusza w marszu z Włoch na Styrię. Gdyby Eugeniusz był w stanie wkroczyć do doliny Dunaju i połączyć się z oddziałami francusko-bawarskimi, ich połączone siły byłyby znacznie liczniejsze od austriackich korpusów Reussa i Hillera, i mogłyby zagrozić Wiedniowi, tak jak w latach 1805 i 1809. Napoleon mógł powziąć natarcie na Czechy w przekonaniu, że umocniona linia Łaby ochroni jego tyły.
W każdej innej operacji przeciwko armiom Północnej lub Śląskiej Napoleon pozyskałby znaczne obszary, lecz żadnej strategicznej korzyści, gdyż im dalej na północ lub wschód od Łaby się posuwał, tym większe zagrożenie dla komunikacji z Renem stanowiła Armia Czeska. Z drugiej strony, natarcie na Odrę a później Wisłę, oswobodziłoby jego żołnierzy stacjonujących w tamtejszych fortecach, lecz osłabiłoby armię bez osiągnięcia decydującego zwycięstwa. Najprawdopodobniej sojusznicy ewakuowaliby lub zniszczyli wszystkie składy z dostawami na jego drodze, zajmując pozycję na jego prawej flance w Czechach i tym samym wciskając go w wyniszczoną wojną strefę pomiędzy Odrą i Wisłą. Z tego powodu austriaccy stratedzy jednogłośnie twierdzili, że logika militarna popchnie Napoleona do uderzenia na Armię Czeską na początku nowej kampanii. Inne możliwości - ataki na Berlin* czy Śląsk - były uważane za mniej prawdopodobne.
Na oczekiwany najazd Napoleona na Czechy, Blücher i Bernadotte mieli odpowiedzieć bliźniaczymi atakami na Drezno, podczas gdy armia austriacka wycofałaby się na południe unikając bitwy. Dlatego Radetzky planował początkowo pozostawić Armię Czeską w defensywie, utrzymując dwie sojusznicze armie w gotowości do rozpoczęcia gwałtownych ataków na flankę i tyły nieprzyjaciela, by w ten sposób odciągnąć Napoleona od ataku na Czechy, gdyby taki miał nastąpić.
Książę Schwarzenberg zgadzał się całkowicie z pomysłami swego oficera sztabowego, zarówno w tej kwestii jak również co do zasadności strategii unikania jakiejkolwiek większej bitwy do momentu znacznego osłabienia wojsk wroga, wykorzystując jednocześnie nadarzające się okazje. To była jedyna możliwa metoda walki z nieprzyjacielem rangi Napoleona. Do rozstrzygającej bitwy, która mogła mieć miejsce w sprzyjających warunkach, trzy sprzymierzone armie winny pozostawać odizolowane wokół obszarów zajętych przez Napoleona, próbując zmęczyć jego armie i zmusić do marszu naprzód i w tył po zniszczonych lasach Saksonii. Po dopracowaniu szczegółowych instrukcji plan został za pośrednictwem płka Latoura przesłany na ręce cara. Między innymi plan zakładał natychmiastowy wymarsz i przekazanie w Czechach korpusów Wittgensteina pod komendę Schwarzenberga. Po poinformowaniu Austriaków przez Rosjan o dokładnej sile tych korpusów, zostaną poczynione przygotowania w zaopatrzeniu ich w żywność i paszę według standardów obowiązujących w armii austriackiej. Sam korpus będzie traktowany tak, jakby był częścią armii austriackiej. Z powodu przewidywanych trudności w przekroczeniu Łaby w jej środkowym biegu przez siły północne sojusznik ów, Austriacy zasugerowali przeprawę w górze rzeki, w Czechach. Do tego zadania miały posłużyć ufortyfikowane mosty w Litomericach, Roudnicach i Melniku, na północ od Pragi. Na wypadek, gdyby most pontonowy był potrzebny Austriacy posiadali jeden w Roudnicach, pozostający do dyspozycji cara. Car skrzętnie skorzystał z tego przywileju i początkowo nosił się z zamiarem wysłania do 20 sierpnia 115 000 żołnierzy do Budziszyna, położonego na prawym brzegu rzeki Ohře w Czechach. Mimo to, przemieszczenie posiłków nie było możliwe z powodu niezadowalających środków transportu w północno-wschodnich Czechach, niezdolnych do dostarczenia zaopatrzenia niezbędnego do utrzymania tylu ludzi i koni. Austriacki Komisarz Generalny na Czechy był w stanie dostarczyć chleba dla 90 000 ludzi i paszy dla 25 000 koni tylko przez 20 dni. Mając to na uwadze cesarz zaproponował przesunięcie do Czech początkowo zaledwie 70 000 wojska, podczas gdy 45 000 miało pozostać na Śląsku do chwili poczynienia odpowiednich przygotowań organizacyjnych do utrzymania takiej liczby żołnierzy na określonym obszarze działania.
Odpowiednio, 27 lipca w austriackim sztabie w Liben generałowie porucznicy Radetzky i Prohaska zawarli porozumienie z rosyjskim gen. Dybiczem oraz gen. intendentem Bachmanowem, na mocy którego I i II Korpus rosyjski pod dowództwem Wittgensteina oraz II Korpus pruski pod dowództwem Kleista dnia 11 sierpnia przekroczą granicę Czech w czterech kolumnach drogami z Kamiennej Góry, Nowej Rudy i Kłodzka na Śląsku. Osiem dni później, rezerwy rosyjsko-pruskie podążą za nimi w dwóch kolumnach drogami z Trutnova przez Novą Pakę oraz z Broumova przez Police n. Metuji i Eeską Skalice. Dzięki temu władze austriackie będą mogły rozwiązać problem dostaw. Schwarzenberg, ze swej strony zapewnił, niezależnie od okoliczności, koncentrację Armii Czeskiej do 9 sierpnia w pobliżu Kuřivodów i Doksy, oraz utworzenie sztabu w Mseno, na północ, pomiędzy Pragą i Eeską Lipą. Zabezpieczałoby to miejsce zgrupowania sił sprzymierzonych przed wojskami francuskimi zlokalizowanymi wokół Drezna oraz zagrażałoby ich jakimkolwiek posunięciom lub manewrom na wschód w kierunku Łużyc. Car zaaprobował wszystkie te propozycje. Wkrótce po dokonaniu wszelkich uzgodnień dotyczących działań wojsk sojuszniczych, Napoleon wszedł w posiadanie kopii całego planu. Przekazał mu go minister wojny Saksonii, za łapówkę w wysokości 250 złotych napoleonów. Fatalna i zbyt pewna siebie reakcja Napoleona na ten plan wyrażała się następująco: "Sprzymierzeni na pewno popełnią błędy, a wtedy my napadniemy ich i zniszczymy". W międzyczasie Napoleon wykorzystał bezpieczeństwo gwarantowane przez trwające zawieszenie broni do odbycia tajnej, trwającej 3 dni podróży do cesarzowej Marii Luizy w Moguncji oraz załatwienia różnych spraw politycznych. Wczesnym rankiem 25 lipca opuścił Drezno w towarzystwie Berthiera, Rustana, koniuszego, kilku wyższej rangi oraz dwóch młodszych oficerów i gońców. Powrócił 2 sierpnia przez Bamberg i Plauen. Podczas nieobecności Napoleona na Kongresie Praskim jego interesy reprezentował Caulaincourt, cesarskie wojska zaś udały się na oczekiwany odpoczynek.

Koniec rozejmu


Kiedy w dniu 17 sierpnia rozejm z Poischwitz (mowa o Pleiswitz - M.O.) się skończył, 380 000 spośród 420 000 żołnierzy Napoleona zgrupowanych nad Łabą było zdolnych do działań na froncie. Jego linie komunikacyjne z Francją przebiegały przez Lipsk, Naumburg, Kassel i Moguncję, z północnymi Niemcami biegły na wschód od fortecy w Wesel na dolnym Renie, przez Hanower do Hamburga i Magdeburga. Sprzymierzeni posiadali w polu 750 000 żołnierzy, w tym 520 000 (a później 580 000) w Niemczech, 90 000 było zgromadzonych wokół fortec będących wciąż w posiadaniu Francuzów, 30 000 utrzymywano w gotowości przeciw Bawarii, a 50 000 stacjonowało we Włoszech. Na linii Łaby Francuzi zajmowali ufortyfikowane miasta: Drezno, Königstein, Lilienstein, Miśnia, Pirna i Sonnenstein oraz Magdeburg i Torgau. Aby ułatwić ruchy wojsk francuskich w kierunku Budziszyna, zbudowano nową 10-kilometrową drogę na północ, z Lilienstein do Stolpen.
Tkwiąc w przekonaniu, że zdobycie stolicy Prus mogłoby doprowadzić do rozłamu wśród sprzymierzonych, 13 sierpnia Napoleon mianował marszałka Neya dowódcą Armii Bobru, której celem miał być atak na Berlin. Armia Neya składała się z III Korpusu pod jego dowództwem, XI Korpusu Macdonalda, V Korpusu Lauristona, VI Korpusu Marmonta oraz II Korpusu Kawalerii Sébastianiego. W tych okolicznościach zdobycie Berlina miałoby mniejszy wpływ na przebieg wydarzeń niż w przeszłości, chociaż pomimo przeniesienia organów rządu na wschód, na Śląsk, wciąż znajdowały się tam skarby narodowe, pozostałości po wizytach Francuzów w latach 1806-1812. Za obronę Berlina odpowiedzialna była Armia Północna Bernadotte'a, lecz Napoleon nie oczekiwał żadnego poważniejszego zagrożenia ze strony ex towarzysza broni. Pytany o zamiary Bernadotte'a Napoleon odpowiadał: "Będzie maszerować w miejscu". Jednak tym razem cesarzowi zabrakło jego zwykłej pewności siebie i zdecydowania. Po wyjaśnieniu planu działania marszałkom, Napoleon podjął zdumiewający krok, pytając ich o opinię. Marszałek Marmont skomentował, że podzielenie Wielkiej Armii na dwie części było ryzykowne, i że: "W dniu, w którym jego Wysokość odniesie zwycięstwo wierząc, że wygrał decydującą bitwę, może się okazać iż przegrał dwie".
17 sierpnia Napoleon wraz z VIII Korpusem i Gwardią (60 000 żołnierzy) opuścił Drezno udając się naprzód w kierunku Reichenbach, by tam połączyć się ze 120 000 armią Neya. W rejonie Drezna pozostał Saint-Cyr z 25 000 żołnierzy. Następnego dnia Napoleon kontynuował marsz na Görlitz. Tam dowiedział się, że Wittgenstein z 40 tysiącami żołnierzy udał się na południe, do Czech, oraz że Austriacy przeszli na lewy brzeg Łaby i dalej w nieznanym kierunku. Napoleon, mając wciąż nadzieję na pojmanie Wittgensteina skierował swe wojska na południe. 19 sierpnia przekroczył Żytawę posuwając się naprzód aż po Gabel (dzisiaj Jablonne w Czechach) z zamiarem rozpoznania ruchów wojsk wroga na przedzie jego armii. Tu dowiedział się, że Armia Czeska przesunęła się przez Pragę na zachód, oraz że dołączyło do niej 40 000 Rosjan i Prusaków (Faktycznie informacja ta była błędna, gdyż rzeczywista liczba żołnierzy wynosiła 120 000)
Na podstawie informacji wywiadu Napoleon błędnie dedukował, że Armia Śląska (wtedy 100 000 żołnierzy) liczyła 200 000 i dlatego winna być jego pierwszoplanowym celem przed atakiem na Schwarzenberga. Był to pierwszy poważny błąd w ocenie sił przeciwnika podczas kampanii lipskiej, co jasno ilustruje problem rozpoznania z jakim borykali się dowódcy na froncie.
Blücher mimo protestów osób mu towarzyszących, po usłyszeniu w połowie sierpnia, że armia francuska 14 sierpnia wkroczyła na terytorium neutralne przekraczając linię demarkacyjną i łamiąc w ten sposób warunki rozejmu, przeszła 70 km w 7 dni w kierunku zachodnim, zatrzymał się 20-go w rejonie Bolesławca. Z uwagi na okropną pogodę oraz braki w dostawach żywności dramatycznie spadało morale w Armii Śląskiej. Sporo landwery po prostu rozeszło się do domów, aby się wysuszyć i coś przegryźć. Yorck miał poważną kłótnię z Blücherem dotyczącą operacji. W jej efekcie złożył rezygnację, ale jej nie przyjęto. Armie francuska i pruska poszukiwały się wzajemnie po omacku w rejonie Bolesławca (w miejscu przecięcia z rzeką Bober, teraz Bóbr). Blücher szybko usunął się z potyczki pod Lwówkiem Śląskim nad Bobrem, gdy tylko usłyszał, że znajduje się tam Napoleon. Czym prędzej wycofał się do Złotoryi, 20 km na wschód od Bobru, docierając 24-go do Jawora nad Nysą Szaloną, na południe od Legnicy.
Pod Lwówkiem pruska landwera przeszła chrzest bojowy. Batalion świdnicki stawił opór zasypując nieprzyjaciela kartaczami i odrzucając go w starciu na bagnety. Wskutek braku amunicji musiał jednak wycofać się. Yorck rozkazał swoim pułkom liniowym prezentować broń, gdy żołnierze z tego batalionu przemaszerowali przed nim. Blücher napisał: "Na początku z batalionami landwery było jako tako, lecz teraz, gdy poczuły smak prochu są tak dobre jak bataliony liniowe". Z kolei Napoleon był odmiennego zdania i tak napisał po ujrzeniu jednego z pojmanych żołnierzy landwery: "Piechota wroga jest nędzna. To dobry omen".
Blücher zaplanował mistrzowskie strategiczne posunięcie pod Lwówkiem Śląskim, ale rosyjscy generałowie Langeron i Sacken zawiedli go. Blücher napisał do Hardenberga: "Zamierzam wkrótce oczyścić Śląsk. Wróg stracił dużo ludziś Nie jestem jeszcze w stanie podać naszych dokładnych strat, ale w świetle informacji, jakie posiadam, nie są one duże. Rosyjski korpus Langerona stracił 2000 zabitych i rannych; nie wiem ilu stracił Sacken. Jestem zmęczony, więc nie będę pisać więcej". Blücher zdecydował w przyszłości spędzać jak najwięcej czasu z Langeronem, by umocnić ich współpracę.
Kolejne działania kampanii skoncentrowały się na stolicy Saksonii, Dreźnie. Cała kampania Napoleona dużo straciła wskutek jego tezy, że miasto należy utrzymać za wszelką cenę. Była to radykalna zmiana w jego strategii zazwyczaj nastawionej na pokonanie wrogiej armii, a nie statyczną defensywę. Tuż przed zakończeniem rozejmu powiedział on: "Dla mnie ważne jest aby nie dać się odciąć od Drezna i Łaby, niewiele mnie obchodzi by nie zostać odciętym od Francji".
22 sierpnia, po wyjściu Armii Czeskiej z gór Erzgebirge (Kru.né Hory) i podejściu pod Drezno, sprzymierzeni odnieśli niewielkie zwycięstwo pod Pirną (Goldberg). Przez całe dnie pogoda była nieznośnie deszczowa, co spowalniało marsz przez wzgórza. Jednak 22-go Napoleon otrzymał wiadomość z Drezna, że natarcie armii sprzymierzonych zagraża miastu. Wskutek tej informacji powierzył pościg za Blücherem Macdonaldowi z 90 tysiącami ludzi III, V i XI Korpusu oraz II Korpusu Kawalerii; wydzielił z Armii Bobru korpusy swoje oraz Neya i pomaszerował na ratunek Dreznu. Plan Żmigrodzki zaczynał więc działać.
Ney zostawiając Armię Bobru zabrał ze sobą swój III Korpus, lecz stało się tak wskutek niezrozumienia rozkazu Napoleona. Korpus ten miał być wysłany do wzmocnienia Macdonalda. W tej sytuacji musiał się przemieścić i do południa 25-go nie dotarł do Bolesławca.
23-go pod Gross-Beeren, zaledwie 17 km na południe od Berlina Oudinot starł się z korpusami Armii Północnej dowodzonymi przez von Bülowa i Tauentziena. Bernadotte, wierny swojemu kredo trzymania się na uboczu, znajdował się z rosyjskimi i szwedzkimi korpusami swej armii w znacznej odległości od tego miejsca. Pomimo to, dzięki ogromnej woli walki von Bülowa i jego ludzi, Oudinot został pokonany tracąc 5300 żołnierzy, 14 dział oraz 58 wozów z amunicją. Straty Bülowa sięgnęły 1700 ludzi. Oudinot wycofał się na południowy zachód, do Wittenbergi nad Łabą, gdzie dotarł pod koniec sierpnia. Tak więc Berlin został ocalony bez udziału następcy tronu Szwecji.
Patrole Saint-Cyra wykryły natarcie przednich formacji Armii Czeskiej na północ, przez Erzgebirge, szybko stało się więc jasne, że sprzymierzeni "połkną" garnizon Drezna w wyniku swojej przewagi liczebnej. Wysłał on do Napoleona niezwłocznie prośbę o pomoc, którą Napoleon otrzymał 22-go sierpnia. Rosyjska straż przednia Armii Czeskiej zbliżyła się do Drezna od południa i odrzuciła francuskie posterunki w głąb miasta, lecz nic poza tym się nie stało. W przeciągu kilku kolejnych dni miały miejsce niewielkie potyczki wszczynane przez posuwające się mozolnie w strugach deszczu kontyngenty rosyjskie i pruskie. O 10-tej rano 25-go na wzgórzach Räcknitz (dzisiaj wchłonięte przez przedmieścia Mockritz) zebrali się monarchowie sprzymierzonych wraz z doradcami. Stąd świetnie było widać słabość garnizonu Drezna. Car oraz gen. Moreau chcieli wykorzystując okazję, dokonać natychmiastowego ataku, lecz Schwarzenberg nalegał by poczekać do dnia następnego, kiedy armia austriacka miała przybyć spod Erzgebirge. Za tę zwłokę sprzymierzeni mieli zapłacić wysoką cenę.
W dniach 23-26 sierpnia Napoleon, Gwardia oraz VI Korpus Marmonta pokonały marszem w trudnych warunkach 140 km, by ratować Drezno. Przybycie Napoleona do oblężonego miasta wywarło iskrzący efekt na morale garnizonu. Yorck von Wartenburg napisał później: "Nie wiadomo mi o przykładzie wojny, która dostarczyłaby bardziej oczywistych dowodów na to, że liczba i morale żołnierzy, będące jakże ważnymi czynnikami zwycięstwa, zostają przebite skalą geniuszu jednej osoby".
Pod Dreznem losy wojny przeważyły się dalece na stronę cesarza, który wykorzystując jak tylko można 24 godziny podarowane przez Schwarzenberga, pewnie zwyciężył w dwudniowej bitwie, z 26 na 27-go sierpnia. Osłabiona Armia Czeska została wyparta w góry, na południe, z dala od sojuszników. Armia austriacko-rosyjska straciła 23 tysiące ludzi, 40 dział i 15 sztandarów. Te ostatnie pochodziły z dywizji Metzko, osaczonej i wziętej do niewoli przez kawalerię Murata, na zachodniej flance bitwy. Straty Napoleona szacowano na 10 tysięcy.
Mimo tak wczesnej porażki w kampanii, dowództwo sprzymierzonych nie upadło na duchu i starało się nadal przestrzegać Planu Żmigrodzkiego. W tym czasie Blücher nadal prowadził ofensywne działania na Śląsku. Słysząc, że Macdonald zatrzymał się nad Kaczawą, widział szansę skutecznego uderzenia na Armię Bobru, gdy ta uległa rozciągnięciu i dokonał tego 26-go sierpnia, dotkliwie pokonując Francuzów w bitwie nad Kaczawą. Deszcz padał tutaj tak rzęsiście, że nie sposób było wystrzelić z muszkietu i dlatego wszystkie starcia rozstrzygano przy użyciu kolb i bagnetów. Gdy Francuzi przesuwali się do przodu przez wezbraną Kaczawę, Blücher wysłał adiutanta do Yorcka, mówiąc by ten liczył uważnie wrogów przeprawiających się przez rzekę i przepuścił na drugą stronę tylko taką ich liczbę, z którą sam mógłby walczyć. Na to Yorck odparł: "Ach tak. Więc przyjedź tu i policz ich sam. W tym deszczu nie potrafię policzyć swych palców". Macdonald stracił 30 000 ludzi, 105 armat (36 w bitwie, a resztę w błocie podczas odwrotu), 300 wozów z amunicją oraz dwa orły. III Korpus Neya nie brał udziału w bitwie. Sacken podejmował nadzwyczaj aktywne działania, Langeron nie.
Następnego dnia, 27 sierpnia miała miejsce kolejna potyczka, pod Hagelberg (Lübnitz), gdzie dywizja gen. barona Girarda została poważnie poturbowana przez rosyjsko-pruskie korpusy Armii Północnej. Również 27 i 28 francuski I Korpus dowodzony przez Vandamme'a pokonał z kolei II Korpus rosyjski pod dowództwem księcia Eugeniusza Wirtemberskiego pod Pirna, niedaleko Drezna, lecz tym razem obie strony poniosły niewielkie straty.

Znacznie poważniejsze skutki miało starcie w Płakowicach nad rzeką Bóbr 29-go, w którym 17 Dywizja Puthod z V Korpusu została odizolowana, przyparta do brzegu wezbranej rzeki, a następnie skutecznie zniszczona przez VI Korpus gen.-mjra księcia Szczerbatowa i I Korpus Kawalerii barona Korffa. Puthod wraz z ponad 3000 żołnierzy zostali wzięci do niewoli, przejęto 16 dział i 3 orły, nim Francuzi ostatecznie skapitulowali. Rosjanie odnieśli niewielkie straty.
28-go cesarz z Gwardią opuścił Drezno i skierował się na południe, ku górom, by tam połączyć się z innymi korpusami francuskimi ścigającymi poturbowaną Armię Czeską. Maszerował przez Freiberg i Frauenstein, lecz gdy otrzymał raporty od dowódców korpusów nabrał przekonania, że miał w garści wszystkie możliwe atuty do zniszczenia wojsk wroga i dlatego mógł zająć się innymi sprawami. Rzekł zatem do hrabiego Löbau: "Nic tutaj nie widzę. Rozkaż więc Starej Gwardii powracać do Drezna. Młoda Gwardia zostanie tu na biwak". Po czym wdrapał się do swego powozu i zawrócił do stolicy Saksonii. Skutki zaprzestania ścigania pobitej armii sprzymierzonych dały o sobie znać dwa dni później. 28-go sierpnia, Napoleon, po otrzymaniu wieści o porażce Girarda pod Hagelbergiem, natarciu Bernadotte'a na Wittenbergę oraz wycofaniu Macdonalda do Görlitz, postanowił wbić się klinem pomiędzy Bernadotte'a i Blüchera. W tym celu ruszył z Drezna do Hoyerswerda, 60 km na północny wschód. Jednak dowiedziawszy się, że Macdonald będzie zmuszony opuścić Görlitz, cesarz skierował się na południe do Budziszyna, 50 km na wschód od Drezna, by tam zająć się wojskami Blüchera. Ten jednakże 1 września, po nadejściu głównych wojsk francuskich, wycofał się.
W tym czasie na mokrych wzgórzach i w dolinach czeskich gór rodził się kolejny cios wymierzony w Napoleona. Była to bitwa pod Kulm w Erzgebirge rozegrana 29 i 30 sierpnia, w której to zniszczono osamotniony i wysunięty najdalej ze wszystkich oddziałów francuskich I Korpus Vandamme'a, ścigający pokonane armie sprzymierzonych na południe od Drezna. Vandamme wraz z trzema generałami dostał się do niewoli. 5000 z 37 000 żołnierzy pod jego dowództwem zginęło lub odniosło rany, 10 000 dostało się do niewoli. Utracono 21 dział, 200 wozów z amunicją i innymi zapasami, 2 orły oraz 3 sztandary. Sprzymierzeni stracili 12 000. ludziś Tutaj właśnie, po zaskakującym wdarciu się w wojska Vandamme'a od północy gen. Kleist uzyskał tytuł von Nollendorf. (od nazwy wsi w regionie). Gdyby Napoleon z Gwardią kontynuował natarcie 28-go, jak wcześniej zamierzał lub gdyby wojska Saint-Cyra napiera ły w szybszym tempie, porażkę odniósłby Kleist, a nie Vandamme.
Baron von Odeleben, saksoński pułkownik przydzielony do sztabu Napoleona tak opisywał ponurą ciszę panującą w Dreźnie po dotarciu wiadomości o klęsce: "Z gabinetu Napoleona dochodziły głosy, że winę za przegraną ponosi Vandamme. Powodowany chęcią zdobycia sławy, zbyt daleko wysunął swe wojska bez zachowania dostatecznej ostrożności. Miał jedynie za zadanie zabezpieczyć przełęcze górskie, umożliwiające kolejny atak na Drezno, oraz ułatwić marsz Napoleona na Berlin".
Napoleon miał ochotę ponownie uderzyć na Berlin, lecz wołanie o pomoc Saint-Cyra z Drezna w dniu 6 września zmusiło go do zmiany plan ów i powrotu na południe. Ten sam dzień przyniósł kolejne nieszczęście w postaci klęski pod Dennewitz (Francuzom ta miejscowość ta znana jest jako Jüterborg), marszałka Neya, który szedł na Berlin. Zaledwie 60 km na południowy zachód od stolicy Prus, II Korpus Pruski Armii Północnej, dowodzony przez gen. Bülowa prawie samodzielnie pokonał 45 000 żołnierzy Neya, zabijając i raniąc 6500, biorąc do niewoli 13 500 oraz przejmując 54 działa, 300 wozów z amunicją i 4 sztandary, odnosząc straty własne niewiele ponad 6000 zabitych i rannych. Sam Ney pisał, że został: "kompletnie zdruzgotany". Jego pobita armia uciekała przez dwa dni do odległego o 40 km Torgau nad Łabą.
Francuzi tymczasem 10 września odnieśli niewielkiej wagi zwycięstwa pod Dohną i Pirną nad Łabą, około 8 km na południowy wschód od Drezna. W rezultacie tych wydarzeń Schwarzenberg objął nadzwyczaj silną pozycję na wzgórzach Aussig (dziś Usti na trasie nr 30 w Czechach, trochę na północ od Łaby), w czeskich Erzgebirge. W świetle ostatnich porażek swych generałów, Napoleon nie czuł się na siłach przypuszczać atak na Schwarzenberga i po daremnym oczekiwaniu na błąd wroga, wycofał się, by przygotować wypad na wojska Blüchera w rejonie Budziszyna. Jednak po raz kolejny pruski dowódca uniknął ciosu. Cesarz powrócił więc do Drezna.
Dziwne, że podczas rozejmu Napoleon nie okazywał większego zainteresowania górami Erzgebirge, przez które chciał teraz ustanowić komunikację pomiędzy Saksonią i Czechami. Dopiero 9 września opuścił Drezno w celu dokładniejszego zbadania tej przeszkody. Początkowo nie zgadzał się, że góry stanowią poważną barierę, lecz zmienił zdanie, gdy po bezowocnych próbach przedarcia się w kierunku Teplic i Nollendorf, 15-go dokonał odwrotu do Peterswalde. I pomimo kolejnych starań 16-go i 18-go zmuszony był opuścić ten rejon i 18-go zawrócić do Drezna.
17 września sprzymierzeni odnieśli kolejne nieistotne zwycięstwo w potyczce pod Teplicami, w Erzgebirge, około 55 km od Drezna, gdy Napoleon usiłował ruchem wojsk na południe dogonić osamotnioną Armię Czeską, a następnie rozbić ją, zanim Blücher czy Bernadotte przyszliby na ratunek i zagrodzili mu drogę.
Tymczasem Blücher otrzymał rozkaz zbliżenia do Erfurtu i działania wspólnie z Armią Północną przeciw liniom komunikacyjnym wroga. Armia Czeska przesunęłaby się na północ, by od południa stawić czoło tyłom wojsk wroga, skoncentrowanym wokół Drezna.
W ripoście Napoleon pozostawił pod Dreznem, na prawym brzegu Łaby XI Korpus Macdonalda, wysłał III Korpus do Miśni (około 26 km w dół rzeki od Drezna), by zabezpieczał jego lewą flankę, oraz skierował XI Korpus do Wurzen na rzece Mulde, 26 km na wschód od Lipska. IV i VII Korpus Neya oraz korpus kawalerii Arrighiego zostały przesunięte na lewo od Wurzen, a korpusy II, V i VIII z Muratem osłaniały prawą flankę przy Erzgebirge.
Gwardia Mortiera nowy I Korpus oraz XIV Korpus zostały ulokowane wokół Dippoldiswalde i Pirny, zabezpieczając drogę z Teplic i Nollendorfu, podczas gdy Napoleon z resztą Gwardii przebywał w Dreźnie.
26 września, widząc trzy okrążające go armie sprzymierzonych i dysponując 300 000 wyczerpanych długimi jałowymi marszami żołnierzy, Napoleon podjął przykrą decyzję opuszczenia prawego brzegu Łaby. Plan Radetzky'ego działał doskonale. Po demonstracji sił w Bischofswerda Murat przekroczył rzekę pod Miśnią. Na wyniszczonym już prawym brzegu rzeki Napoleon nakazał stosowanie taktyki spalonej ziemi. Wszystko miało być zabrane, lasy podpalone, drzewa owocowe ścięte, a jakiekolwiek źródło żywności, paszy lub schronienia zniszczone. Region miał zostać zamieniony w jałowy. Na szczęście jednak, większość dowództwa korpusów zignorowała te drakońskie zalecenia.
Od 26 września do 6 października Napoleon przebywał w Dreźnie. 26 września sprzymierzonym udało się zaczepić armię Napoleona pod Altenburgiem, 60 km na południe od Lipska, gdzie kolumna lotna (Streifkorps) Thielmanna, Płatowa i Mensdorfa pojmały w zasadzkę oddział Lefebvre-Desnoëttesa w sile 6500 ludzi i 12 dział. Oddział stracił 2100 ludzi, 5 dział i 3 sztandary. Straty sprzymierzonych wśród kolumny lotnej wyniosły zaledwie 200 zabitych i rannych.
Tego samego dnia Blücher i Schwarzenberg rozpoczęli uzgodnione wcześniej natarcie, kulminację którego stanowiła Bitwa Narodów. Za Blücherem mimowolnie podążał Bernadotte. Był to również dzień, w którym baron von Odeleben zauważył, że Napoleon przestał dyktować warunki na polu bitwy, najwyraźniej stracił inicjatywę i tylko reagował na posunięcia sprzymierzonych. Znudzony i niespokojny pozostawał w mieście nadzorując obronę, lub w gabinecie, oczekując na nieuchronny błąd sprzymierzonych mający wydać ich w jego ręce.
3 października Blücher przekroczył Łabę pod Wartenburgiem, około 100 km w dół od Drezna. Tam też w drodze na południe przez rzekę, pruski I Korpus gen. Yorcka pokonał IV Korpus Bertranda. Konsekwentnie kontynuowano więc Plan Żmigrodzki. I Korpus Yorcka stracił 67 oficer ów oraz 1548 żołnierzy zabitych, rannych lub zaginionych, podczas gdy Francuzi stracili 900 zabitych i rannych, 1000 wziętych do niewoli oraz 13 dział i 80 wozów z amunicją. Bertrand wycofał się na południe, na Lipsk.
Podczas gdy Bernadotte ze swą Armią Północną trząsł się niezdecydowanie wokół Dessau (na rzece Mulde i Łabie, pomiędzy Magdeburgiem i Wartenburgiem), Blücher przeprawił się przez Łabę w marszu na południe, na Lipsk, połączył z Armią Czeską i był gotów wydać Napoleonowi bitwę.
8 października, na mocy traktatu z Ried Bawaria dołączyła do sprzymierzonych i wkrótce, w celu działania przeciwko szlakom komunikacyjnym Napoleona przez Moguncję, został utworzony korpus austriacko-bawarski.
Napoleon tymczasem otrzymał informację o przekroczeniu Łaby przez Blüchera 5 października i udanym połączeniu pruskiego dowódcy z Armią Północną, posuwającą się na południe w górę rzeki Mulde ku Lipskowi. Słyszał również, że Ney wycofał się, a Armia Czeska znalazła się pod Chemnitz, zaledwie 60 km na zachód od Drezna i 100 km na północny wschód od Lipska.
6-go po południu w Dreźnie miała miejsce długa rozmowa Napoleona z Saint-Cyrem, podczas której cesarz imał się przeróżnych możliwości strategicznych, podkreślając zarazem znaczenie utrzymania miasta. Miało ono być jego osią przyszłych operacji zbrojnych. Saint-Cyr, mimo że nie był przekonany co do korzyści utrzymania miasta, nie odważył się przeciwstawić Napoleonowi. Tego samego dnia o północy Napoleon ponownie posłał po Saint-Cyra. Otrzymał wiadomość od Neya i zmienił plany. Teraz zamierzał opuścić Drezno, i zabierając cały garnizon zetrzeć się i zniszczyć wojska Bernadotte'a i Blüchera. Oto jak Saint-Cyr zapamiętał usprawiedliwienie radykalnej i nagłej zmiany strategii cesarza:

Z pewnością powinienem przystąpić do bitwy. Jeśli wygram, pewnie będę żałował, że nie miałem wszystkich moich żołnierzy pod ręką. Z drugiej strony, jeśli przegram i będę zmuszony do odwrotu, pozostawienie was tutaj nie przyniesie mi żadnych korzyści, a wy będziecie zgubieni.
Ponadto, cóż warte jest dzisiaj Drezno? Nie może już stanowić osi operacyjnej armii, która z uwagi na spustoszenie kraju nie będzie się tu w stanie utrzymać. Miasto to nie może służyć za większy skład z zaopatrzeniem, gdyż zapasy tu zgromadzone wystarczyłyby zaledwie na kilka dni. W Dreźnie znajduje się 12 tysięcy śmiertelnie chorych, będących pozostałością 60 tysięcy przyjętych do szpitali od początku tej kampanii. Do tego trzeba mieć świadomość późnej pory roku oraz faktu, że Łaba po zamarznięciu nie będzie stanowić dobrej pozycji. Chciałbym zająć inną pozycję na zimę, przesuwając prawe skrzydło na Erfurt i rozciągając środek armii wzdłuż rzeki Soławy, która jest dobrym miejscem o każdej porze roku, bo wzgórza na jej lewym brzegu stanowią wyśmienitą linię obronną. Lewe skrzydło winno oprzeć się na Magdeburgu, miasto to będzie miało dla mnie większe znaczenie niż Drezno.

Po zbadaniu mocnych punktów obronnych Magdeburga, Napoleon kontynuował:

Poza tym powtarzam: chcę zmienić pozycję. Drezno leży zbyt blisko Czech. Gdy tylko wykonam najmniejszy ruch w sąsiedztwie miasta w kierunku Czech, armie wroga, mające do pokonania niewielki dystans wrócą tu, a ja nie będę miał żadnej szansy zajść je od tyłu i odciąć. Ostatecznie, osadzając się trochę dalej mam nadzieję zadać im dotkliwe ciosy, by zmusić monarchów sprzymierzonych do trwałego pokoju, kończąc serię nieszczęść w Europie. Zaledwie 12 godzin później, po ostatecznym opuszczeniu Drezna, Napoleon dokonał obrotu o 180 stopni w planowaniu strategicznym, odrzucając wszystkie ważne argumenty z poprzedniej nocy. O godzinie pierwszej po południu 7 października przebywający w Miśni, 26 km w dół Łaby od Drezna, Napoleon napisał do Saint-Cyra, że mimo wszystko zamierza zatrzymać Drezno. Miasto miało otrzymać konwoje z dostawami, umocnienia miały być naprawione, a ranni i chorzy ewakuowani. Posuwając się w kierunku północno-wschodnim cesarz dążył do wczesnej bitwy. W ten sposób pozbawił się samoczynnie dwóch korpusów (I i XIV) w nadciągającej bitwie pod Lipskiem. Korpusy te, dokładnie według wcześniejszych przewidywań cesarza zostały "beznadziejnie stracone".
To niesłychanie nietypowe kluczenie cesarza może wskazywać na brak jasności umysłu podczas tej kampanii.
Mając nadzieję na odnalezienie Blüchera pod Wittgenstein nad Łabą Napoleon przesuwał się na północ. Miał przy sobie III, IV, VI, VII i IX Korpus, Gwardię oraz dywizję Dąbrowskiego. I Korpus Kawalerii zabezpieczał jego lewe skrzydło na południe od Delitzch. Tego samego dnia Blücher dowiedział się o czekającym go niebezpieczeństwie. Początkowo chciał się wycofać na północ do Wartenburga, gdzie znajdowały się tabory z dostawami, lecz później zdecydował się działać zgodnie z zaleceniami, u boku Armii Północnej. 9 października dokonał słynnego "marszu na flankę" na zachód przez Mulde, docierając do Halle nad Soławą. W dniu następnym zajął pozycję na lewym (południowym) skrzydle Bernadotte'a, niedaleko Zorbig, przyspieszając połączenie wojsk obu armii sprzymierzonych 11-go pod Merseburgiem. Do 16-go Bernadotte pozostawał w rejonie Kothen, Alsleben i Pitersburg. Wiodące do Berlina przejście nad Łabą koło Dessau i Wittenbergi utrzymywane były przez korpus Tauentziena i dywizję Thümena.
Zamierzony przez Napoleona cios w Blüchera pod Wittenbergą trafił w próżnię.
Dąbrowski oswobodził Wittenbergę 12-go. Do tego czasu Blücher, z Bernadottem na północ od niego, przesunęli się do Halle, a Napoleon przegrupował swą armię w oczekiwaniu na poważniejsze ataki od zachodu i południa. Najbardziej jednak martwiło go zerwanie kontaktu z armią Blüchera. Mylił się również co do położenia wojsk Bernadotte'a, sądząc że znajdują się na północ od Łaby, w kierunku Berlina, gdy tymczasem wojska te zlokalizowane były pod Rottenberg, na wschód od Soławy. Na południu Armia Czeska przesuwała się powoli z linii Chemnitz-Altenburg w kierunku Lipska, popychając przed sobą wojska Murata (korpus Lauristona, Poniatowskiego i Victora).
Na tym etapie kampanii Schwarzenberg dysponował 220 000 żołnierzy przeciwko 80-90 000 Murata i Saint-Cyra. Armie Północna i Czeska liczyły 160 000 przeciw 70 000 Neya i Marmonta. Napoleon w środku miał 90-100 000 żołnierzy.
Działania zbrojne zostały podjęte 10 października pod Naumburgiem i Stössen. Francuski IX Korpus nadchodząc z Hiszpanii przez Bayreuth do Lipska odparł słabe blokujące siły sprzymierzonych, odnosząc zwycięstwo niewielkiej wagi. Poważniejsza potyczka, nie rozstrzygnięta, miała miejsce pomiędzy kawalerią Murata i sprzymierzonych pod Liebertwolkwitz.
W dniach 10-14 października Napoleon przebywał w zamku Duben, nad rzeką Mulde, około 34 km na północ od Lipska. Baron Odeleben wspomina, że dla cesarza były to jedne z najbardziej niespokojnych dni w ciągu wielu ostatnich lat:

Widziałem cesarza oczekującego nerwowo na wieści znad Łaby, siedzącego bezczynnie na kanapie w swoim pokoju. Przed nim stał ogromny stół, na którym leżała biała kartka papieru, z wysmarowanymi przez niego gotyckimi literami. W rogu pokoju, równie bezczynnie, przebywał jego geograf i jakiś inny oficjał. Tak rzadkie momenty jego kariery zasługują na zapamiętanie.

W końcu z odrętwienia wyrwały go wiadomości o podejściu Schwarzenberga pod Lipsk, z kierunku Czech. O godzinie trzeciej rano Berthier otrzymał instrukcje od cesarza, by rozkazać korpusom Wielkiej Armii koncentrację pod Lipskiem. Napoleon udał się na południe by wesprzeć Murata.
Warto zauważyć, że Napoleon nie tylko nie wiedział o pozycji Armii Czeskiej, lecz z powodu braku kawalerii stracił również z oczu Armię Śląską i Północną. Dlatego atak Blüchera na tyły wojsk Napoleona miał być ogromną i wielce nieprzyjemną niespodzianką. Sam Napoleon mówił tak: "Dobry generał może być pokonany, lecz nigdy nie powinien dać się zaskoczyć".

PRZYPISY

1 Środki przeznaczone przez każde z państw na odbudowę armii oraz rezultaty ich działań zostały przedstawione w rozdziale drugim

2 Zapis z rozmowy takiej treści pochodzi z wydanych w latach 1813-1815 opracowań pt.: "Österreich in den Befreiungskriegen - Die Politik Metternichs", str. 112. Jednakże Grabowski, jeden z ordynansów Napoleona i oczywiście jego wielbiciel, przebywający wtedy w jednym z sąsiednich pomieszczeń twierdzi, że cesarz nigdy nie wypowiedział tych słów. Grabowski przypisuje ów cytat Thiersowi, który rzekomo wtrącił słynne słowa do XVI tomu jego "Historii Konsulatu i Cesarstwa". Dodatkowym dowodem na potwierdzenie tej tezy wg Grabowskiego jest fakt, iż "Pamiętniki" Napoleona napisane lata później na wyspie Św. Heleny frazy powyższej nie zawierały. Lecz "Pamiętniki" zawierają i pomijają lub zmieniają wiele faktów takich jak np., że przegranie bitwy pod Lipskiem Napoleon zawdzięczał "całej armii saksońskiej, która zajmując z 60 oddziałami znaczną część naszego frontu przeszła na stronę nieprzyjaciela i skierowała swe działa na nas". W dalszej lekturze czytelnik będzie miał okazję zauważyć dokładność powyższego twierdzenia oraz osądzić ogólną wiarygodność cesarskich "Pamiętników". Grabowski dodaje, że gdy Napoleon stracił cierpliwość w gniewie podszedł do Metternicha i krzyknął: "Metternich, jak Anglia ci płaci za zdradzanie mnie?". Metternich nie odpowiedział, lecz po cichu podniósł kapelusz, ukłonił się chłodno, po czym opuścił pokój.

3 Jak wiadomo było to 380 000.

* Zadaniem Armii Bobru było powstrzymanie Armii Śląskiej Blüchera.