Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Jean Baptiste Bessiéres - książę Istrii (1768 - 1813)

Opublikowano w Marszałkowie Cesarstwa

Bessieres dowodził gwardią cesarską i w wolnych chwilach uczył swych pretorianów pływania. Jan Baptysta Bessieres, pierwotnie fryzjer z Langwedocji, wstąpił w 1792 roku jako szeregowiec do gwardii Ludwika XVI i dziesiątego sierpnia tegoż roku walczył mężnie w obronie swego pana oraz współdziałał w ocaleniu kilku osób z otoczenia królowej. Na jego szczęście był on wówczas zbyt mało znaczącym człowiekiem, aby ponieść karę za swą lojalność. Ukrywał się czas jakiś, później zaś wstąpił do armii republikańskiej w Pirenejach. W następstwie przeniesiono go w stopniu rotmistrza do armii Italii.
 Kampania, która miała przynieść marszałkom tylko śmierć, bezużyteczną walkę i porażkę, rozpoczęła się tragicznie.
 Rankiem pierwszego maja 1813 roku marszałek Bessieres, dowódca kawalerii w oczekiwaniu na przybycie Murata z Neapolu, był bardzo przygnębiony. Nie chciał jeść śniadania i gdy go wreszcie do tego namówiono, rzekł posępnie: "Może to i lepiej; jeśli mam polec dzisiaj od kuli działowej, niech to nie będzie na głodno". Po śniadaniu spalił wszystkie listy żony, wsiadł na konia i pojechał na odcinek frontu pod Rippach, w pobliżu miasta Lützen w Saksonii. Z wysuniętej pozycji nieprzyjacielskiej strzelono z działa i kula zabiła gońca marszałka, kawalerzystę Polaka z lekkiej konnicy gwardii. Marszałek odjechał i po chwili wrócił z grabarzami. "Trzeba go zaraz pochować" - powiedział - "bo jeśli nieprzyjaciel posunie się naprzód i znajdzie trupa gwardzisty, będzie się chwalił, że zmusił do ustąpienia całą gwardię, to zaś rozgniewa cesarza". W tejże chwili dano z działa nieprzyjacielskiego drugi strzał i pocisk trafił bożyszcze gwardii. Była to jego własna wina. Żaden artylerzysta nie wjechałby na punkt, do którego przystrzelono działo. W kilka minut później nadjechał Ney, lecz na jego szczęście działo zostało przez nieprzyjaciół odciągnięte. Surowy specjalista od straży tylnej popatrzył na ciało zabitego kolegi i po chwili powiedział:
 "C'est notre sort. C'est une belle wort". Po czym wolno odjechał, by poprowadzić atak.
 W ciągu całej swej kariery wojskowej Bessieres był pomocnikiem Murata. Sam Napoleon wyraził się, że ci dwaj ludzie byli najlepszymi kawalerzystami w całej armii, lecz Murat celował jako dowódca straży przedniej, Bessieres zaś - jako dowódca rezerwy. Bessieres'a uwielbiali wszyscy weterani gwardii i uważali go za swego. Sam marszałek często mawiał: "Wyszedłem z szeregów i nigdy o tym nie zapomnę". W gruncie rzeczy, z wyjątkiem Lannes'a i Masseny, wszyscy lubili Bessieres'a i wieść o jego śmierci wzbudziła powszechny żal i pogłębiła melancholijny nastrój. "Był on jednym z naszych starych towarzyszy broni z Italii" - powiedział Marmont. Coraz częściej ci ludzie spoglądali wstecz na niezapomniane dni swej bujnej młodości, gdy nikt jeszcze nie myślał o Wielkiej Armii, gdy wszyscy oni byli młodzi i gdy Armia 1796 roku była tą magiczną armią świata. Czasy się zmieniały i to ciągle na gorsze.

A. G. Macdonnel, Napoleon i jego marszałkowie