Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Jean-Baptiste Kléber (1753-1800)

Opublikowano w Słynni dowódcy

To najpiękniejszy giaur, jakiego widziałem w życiu.
O kim te słowa? Wschodnia mentalnoć nie dopuszcza tutaj wyuzdania, w tak prosty sposób, pierwszy wród mameluków Murad-bej oddawał czeć szlachetnemu dowódcy Armii Egiptu, generałowi Kléberowi.
W XVIII wieku by stać się kim i zostawić swój lad w historii trzeba było pieczętować się herbem. Dla innych zostawała zwykle smutna droga drugo lub trzecio planowej postaci. Nawet w wojsku urodzenie było ważniejsze od geniuszu. Ale szła burza, która przewróciła stary porządek dając szansę ludzkim zdolnociom, nawet tym urodzonym w biedzie.
Kléber urodził się 9 marca 1753 roku w Strasburgu, jako przedstawiciel porządnej mieszczańskiej rodziny. Chciano zapewnić mu porządną karierę i wysłano na studia. Architektura nie mogła być szczytem jego marzeń, zrównoważony i spokojny młodzieniec, ku zaskoczeniu bliskich, zamiast zacząć obiecującą dostatnie życie praktykę, wyjeżdża do Monachium. W 1777 roku wstępuje tam do szkoły wojskowej. Umożliwia mu to rozpoczęcie kariery wojskowej w armii cesarskiej. Dla człowieka znikąd nie jest to łatwe, w 1785 roku jest tylko podporucznikiem. Nie widząc sensu w dalszej służbie wraca do kraju. Tu porywa go fala rewolucji, która odmieniła losy bez mała całego wiata, a jego obdarowała niemiertelną sławą.
Alzacja i Lotaryngia nie zostały obojętne na wydarzenia paryskie. Mimo formalnej niezależnoci krainy te ciążyły ku Francji, a szczególnie tamtejsze mieszczaństwo było silnie powiązane z pobratymcami nie tylko gospodarczo, ale przecież i kulturowo. Nie dziwi więc, że z uniesieniem już w 1789 roku w miastach powołano oddziały gwardii narodowej. Młody oficer z dowiadczeniem, bez cienia podejrzenia o zbytni rojalizm, był idealnym kandydatem do kierowania taką jednostką w Strazburgu. Gdy Konwent ogłosił wiosną 1791 roku wywłaszczenie niemieckich panujących tych obszarów, zapanowała euforia, a gwardzici jako pierwsi gotowi byli bronić ojczyzny. A stało się to konieczne już rok później. Kléber znalazł się w armii rewolucyjnej kierowanej przez La Fayetta, gotowej siłą odeprzeć interwencję europejskich mocarstw. Warto tu wspomnieć, że włanie w Strazburgu w kwietniu 1792 roku Rouget de l'Isle napisał pień armii nadreńskiej, którą marsylczycy zaniosą do Paryża i rozsławią w całym kraju. Czasy jednak były okrutne. Wojna zbliżała się dużymi krokami a jej wynik nie był pewny. Zwycięstwo pod Valmy poprawiło nastroje i ruszyła francuska ofensywa, a Kléber, który brał udział w ofensywie nad Renem, został oddelegowany do Moguncji i zajął się jej fortyfikowaniem. Gdy pozycja ta została zajęta przez Prusaków, dowódcę obrony gen. Custine stracono, Klébera aresztowano. Wszak zdrada czaiła się wszędzie, a wielu oficerów zdradziło. Na szczęcie Kléber mający dobrą opinię, nie tylko został uniewinniony, ale też szybko awansował. W 1793 w stopniu jako generała brygady wysłano go do burzącej się Wandei i objął dowództwo Armii Wybrzeży Brestu. Ze swoimi oddziałami ruszył na południe od Loary by tłumić powstanie. Rozbił powstańców pod Cholet i w innych starciach. Sukcesy stają się kolejnym stopniem kariery, mianowany generałem dywizji przechodzi do Armii Północy, później Sambry i Mozy. Pod wietnym dowództwem gen. Jordana 26 czerwca 1794 bije się pod Fleurus, po której armia zajmuje Belgię i wkracza do Holandii. Sam Kléber wyróżnia się przy zdobyciu Masstricht. Pobity wróg zostaje wyparty za Ren, Francuzi zajmują Kolonię i Bonn, a Prusy wycofują się z wojny. W styczniu 1795 roku Kléber kolejny raz w życiu staje pod Moguncją. Tym razem dowodzi oblężeniem. Ale końca wojny nie widać. Austria rusza z nową ofensywą, która przynosi im kolejne sukcesy. W 1796 roku arcyksiążę Karol bije Jourdana pod Ambergiem i Würzburgiem. Mimo pewnych sukcesów Klébera 19 wrzenia pod Altenkirchen, armie francuskie wycofują się za Ren. Mimo, że obie strony zgromadziły tutaj decydujące siły sytuacja wzdłuż rzeki była patowa.
Zresztą wtedy już pałeczkę pierwszeństwa dzierżył kto inny. Młody generał Napoleon Bonaparte na czele małej i zaniedbanej armii decydował we Włoszech o wyniku wojny. Gdy opromieniony zwycięstwem zbierał siły na nową, egzotyczną wyprawę, rozglądał się za najlepszymi oficerami. Naturalnie w pierwszej kolejnoci Bonaparte wyróżnił swoich towarzyszy z Armii Włoch. Ale jego szczególną cechą była wnikliwa i trafna ocena ludzi nawet po krótkim spotkaniu. Korzystał z niej dobierając skład wyprawy i nie uszedł jego uwagi gen. Kléber, który szybko stał się jednym z ważniejszych oficerów Armii Egiptu.
Przygotowania nowej armii szły pełną parą, kolejne rozkazy Bonapartego ustalały skład oddziałów. 20 kwietnia mianował Klébera dowódcą obozu w Tulonie, ale dodatkowo podporządkowano mu jednostki z Marsylii i Korsyki. To nie jedyny dowód zaufania dla nowego podwładnego, Kléber należał też do wąskiego grona osób znającego cel wyprawy. Ostatecznie flota ruszyła 19 maja 1798 roku. On sam płynął na pokładzie "Franklina", z którego zsiadł 30 czerwca by stanowić prawe skrzydło lądującej armii. W czasie marszu na Aleksandrię oddziały Klébera szły w centrum w towarzystwie Bonapartego i jego sztabu. 2 lipca mając wyznaczony kierunek na kolumnę Pompejusza ruszył do szturmu, który dla niego osobicie skończył się raną w czasie forsowania muru. Jako że nie mógł maszerować dalej, mianowano go dowódcą garnizonu Aleksandrii i funkcję tę pełnił do 21 października, kiedy zjawił się w Kairze. Co ciekawe został wezwany po konflikcie z Bonapartym o sposób zarządzania prowincją, który załagodziło porednictwo gen. Caffarellego. Warto podkrelić, że poza obowiązkami zarządcy Kléber opiekował się pracownikami Instytutu Egipskiego, którego członkiem był zresztą osobicie i aktywnie brał udział w jego pracach np. w okolicach Suezu. Po odjeździe Bonapartego przeprowadził jego reorganizację.
W 1799 roku ruszyła wyprawa do Syrii, w której Kléber objął dowództwo dywizji. Przydarzyła mu się przykra przygoda, 23 lutego jego oddziały pobłądziły na pustyni. Wziął udział w bitwie pod Gazą i oblężeniu Akki, w bitwie pod górą Tabor odegrał decydującą rolę, a Napoleon powiedział: "nie ma piękniejszego widoku, niż Kléber w bitwie". W czasie odwrotu do Egiptu dowodził ariergardą, po czym został skierowany do Damietty. Został z wezwany pod Abukir, ale przybył po bitwie. W tym momencie rozegrała się wzruszająca scena, Podszedł do wodza i nagle obejmując go powiedział: "Wybacz generale, że Cię ucałuje. Jeste wielki jak wiat, lecz wiat jest dla Ciebie za mały".
Niedługo po tym Kléber przejął dowództwo wszystkich oddziałów francuskich w Egipcie. Mając za główny cel zachowanie sił swojej armii decyduje się na podpisanie konwencji w Al-Arisz. Na jej mocy do Francji wyrusza pierwsza grupa żołnierzy, z gen. Desaix na czele. Jednak wydarzenia w Europie i pieniądze Anglików znowu zaogniają sytuację. Na Egipt rusza kolejna ekspedycja turecka, którą spotkała niemiła niespodzianka. 20 marca 1800 roku wielokrotnie słabsza, niedoceniana armia Klébera sprawiła jej krwawą łaźnię. W czasie bitwy doszło do ciekawego wydarzenia, najzajadlejszy wróg Francuzów, wódz mameluków Murad-bej przeszedł na ich stronę. Kléber wrócił do Kairu gdzie stłumił rozruchy. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana, okazało się to złudzeniem o tragicznych konsekwencjach. 14 czerwca 1800 r., gdy włanie we Włoszech rozstrzygała się bitwa pod Marengo, Kléber spacerujący bez należytej obstawy po ogrodach Kairu, został zasztyletowany przez niejakiego Solimana, według legendy, w tym samym momencie w innym miejscu, kula karabinowa odebrała życie generałowi Desaix.
Ciało generała wróciło do Francji wraz z resztkami Armii Egiptu. Początkowo spoczywało w zamku If koło Marsylii, ale w 1818 roku staraniem mieszkańców sprowadzono je do Strasburga, który uczcił swego bohatera pięknym pomnikiem na centralnym placu miasta, gdzie można oddawać mu hołd do dzisiaj.

Opracował: Miłosz Korczyk