Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Wojna w Hiszpanii w oczach Hiszpanów

Opublikowano w Bibliteka wojny w Hiszpanii

Crónica de Espańa, dzieło zbiorowe pod redakcją Guillema Burrel i Floria, Esplugues de Llobregat, Barcelona, Plaza&Janes, D.L., 1988.

ALBUERA (s. 604)
Albuera (Badajoz), 16 maja 1811.
Sir Artur Wellesley otrzymał już za swoje działania pod Talavera de la Reyna tytuł wiceksięcia Wellington. W tym czasie był on naczelnym dowódcą armii brytyjsko - hiszpańsko - portugalskiej.
W ciągu 1810 roku utrzymywał się w Portugalii, ale po wygranej pod Fuentes de Ońoro (3.05.1811) skierował hiszpańskich generałów Castańosa i Blake'a żeby połączyli się z Anglikiem Beresfordem, który miał za zadanie przerwać oblężenie Badajoz. Pod Albuera starły się siły hiszpańsko-portugalsko-angielskie z siłami francuskimi marszałka Soulta. Liczebność obu armii była zbliżona (około 26 000 ludzi z każdej ze stron). Pierwsi zaatakowali Francuzi, ale zostali odepchnięci. Jednakże, przy pomocy polskiej jazdy, zajęli wzgórza, na których znajdowali się Hiszpanie. Na pomoc tym ostatnim ruszyła angielska dywizja i wspólnie zmusili oni Polaków do odwrotu. Soult ponownie zaatakował równoległymi liniami. Jedna dywizja hiszpańska rozerwała jego front i Francuzom udało się wyjść cało z tej sytuacji, jedynie dzięki kanonadzie artyleryjskiej, eskortowanej przez jazdę, która towarzyszyła jej aż do Nogales. Alianci stracili 5000 ludzi - zmarłych i rannych -; Francuzi - 7000. Oddziały Soulta wycofały się dalej, aż do Llerena, dokąd dotarły w dniu 23 maja, niepokojeni przez hiszpańską jazdę, choć nie mogła ona już wykazać się zbytnią skutecznością. Po bitwie Soult przestał stwarzać zagrożenie dla Wellingtona ze strony południa.

José Antonio Vaca de Osma, La Guerra de la Independencia, Madrid, Espasa-Calpe, 2002

ALBUERA (s. 195-196)
Wellington zjawił się w Elvas żeby przygotować atak na Badajoz. Wypełniając ten plan, Blake wylądował w Ayamonte z dwoma dywizjami i zajął pozycje w Jerez de los Caballeros. Ballesteros zajął strefę Zafry, a Castańos wysłał posiłki z Meridy. Zwraca naszą uwagę pojawienie się nazwiska generała Castańosa, zwycięzcy z Bailen, aż do tej pory zapomnianego w ciszy i bez ważniejszej roli przywódczej we wszystkich akcjach, jakie do tej pory przeanalizowaliśmy. Po tych przegrupowaniach stron, siły aliantów zebrały się w Albuera, na drodze do Badajoz, w strategicznym dla decydujących dalszych działań punkcie. To, co nie ulega wątpliwości, to przejście inicjatywy w inne ręce.
Również Soult zgromadził liczne wojska przed Albuerą, zdając sobie sprawę z wagi zbliżającej się walki. W tym celu wycofał różne jednostki z Kordowy i Sewilli, osłabiając ich garnizony.
Siły aliantów podzieliły się na trzy skrzydła: Anglicy w centrum, Portugalczycy po lewej i Hiszpanie Blake'a po prawej. Całość pozostała pod dowództwem Brytyjczyka Beresforda, co zostało wcześniej uzgodnione przez Castańosa i Wellingtona.
Ponownie pomijam w opowieści wszystkie szczegóły strategiczne i taktyczne bitwy pod Albuera. Tak naprawdę Anglicy walczyli tam po raz pierwszy i ponieśli olbrzymie straty z rąk polskiej jazdy. Miały miejsce kolejne ataki z jednej i z drugiej strony; oddziały Colborne'a, Abercromby'ego i Hoghtona walczyły z odwagą. Miała tu miejsce największa koncentracja walczących sił na tak małej przestrzeni, jakiej jeszcze nie widziano w tej wojnie. Inicjatywa powoli przechyliła się na stronę aliantów, szczególnie dzięki inteligentnym i odważnym działaniom oddziałów Zayasa, które zatrzymały napór wielu francuskich kolumn i zmusił szwadrony Latour-Maubourga do wycofania się.
Straty obu armii były bardzo duże, przewyższające w sumie 14000. Nie było jasnego zwycięzcy, ale bitwa przysłużyła się Wellingtonowi, gdyż Soult musiał wycofać się do Sierra Morena, a armia hiszpańsko-angielska zachowała zdolność do podjęcia nowych operacji.
 
 
José Antonio Vaca de Osma, La Guerra de la Independencia, Madrid, Espasa-Calpe, 2002

CIUDAD RODRIGO (s. 228-229)
Pod koniec 1811 roku wojska cesarskie i alianckie stały bezczynnie po obu stronach granicy portugalskiej. Wellington nie zdecydował się podjąć ataku w stronę Salamanki, bronionej przez generała Thiebaulta, ani w kierunku Badajoz, którego oblężenie zakończyło się klęską; ale również Francuzi nie odważyli się spróbować ponownej inwazji na Portugalię. Ponadto na początku stycznia 1812 roku, Napoleon dał instrukcje marszałkowi Berthierowi, szefowi sztabu głównego, żeby przystąpił do odsyłania ponad 30000 żołnierzy Armii Północnej z Hiszpanii, wśród których znajdowały się jej najlepsze oddziały Gwardii Cesarskiej. Celem wzmocnienia osłabionej strefy, tak istotnej dla utrzymania połączeń z Francją, Marmont musiał wysłać część swoich wojsk, stawiających czoła Wellingtonowi, do zakrycia rozległej linii od Avili do Asturii.
Przy tym sprzyjającym zbiegu okoliczności, angielski dowódca przygotował atak na Ciudad Rodrigo, które udało mu się zdobyć w połowie stycznia. Miało tam miejsce naprawdę skandaliczne zachowanie wojsk angielskich, które po raz pierwszy rzuciły się do najbardziej brutalnych rabunków, niszczenia hiszpańskich dóbr i okrutnego zabijania jeńców. Był to pierwszy raz, ale potem powtórzył się on we wszystkich miastach hiszpańskich zdobytych podczas "Peninsular War".
Po zdobyciu Ciudad Rodrigo, które przyniosło Wellingtonowi tytuł księcia tego miasta, ustanowił on swą główną kwaterę w Elvas i zostawił linię Salamanki w rękach generała Castańosa. Następnie z armią 60000 ludzi, podzieloną na trzy części: atak, pokrycie i rezerwa, ruszył na podbój Badajoz, bronionego przez 5000 ludzi generała Philippona, kolejnego barona Cesarstwa. Podbój kosztował aliantów wiele strat, które złagodzili sobie znanym sposobem, nowym rabunkiem, równie niecnym jak w Ciudad Rodrigo.

ZE STRONY www.1808-1814.org

19-1-1812. Oblężenie Ciudad Rodrigo.
Po zajęciu miasta, Francuzi naprawili szkody wyrządzone podczas poprzedniego oblężenia i znacznie udoskonalili możliwości jego obrony, fortyfikując wiele budynków na przedmieściach. Lord Wellington pojawił się pod Ciudad Rodrigo 8 stycznia, zdecydowany doprowadzić do końca oblężenie, które planował od tak długiego czasu. Tego dnia w nocy zajął szaniec wzniesiony na wzgórzu Świętego Franciszka, gdzie utworzono pierwszą paralelę, tworząc trzy baterie po jedenaście armat każda, które otworzyły ogień. Następnie zdobyto klasztor Świętego Krzyża 13 stycznia i Świętego Franciszka w nocy 14 stycznia. W dniu 19 ukończono drugą paralelę na 70 toes (dawna francuska miara = 1,964 m) od twierdzy a tego samego popołudnia wykonano wyłomy w murze w dwóch różnych jego częściach, o wielkości odpowiednio 100 i 30 stóp. Po zapadnięciu nocy zaatakowano przez te wyłomy twierdzę. Do tego niebezpiecznego zadania przeznaczono pięć kolumn: trzy z nich, pod wodzą generała Pictona zaatakowały główny wyłom, kolejna, kierowana przez generała Crauforda, zaatakowała mniejszy otwór i trzecia, pod rozkazami generała Packa, symulowała atak od strony południowej. Francuzi bronili się twardo, ale Anglikom udało się po upływie pół godziny rozstawić się wzdłuż murów i opanować miasto. Wówczas broń złożyło 1700 ludzi z ich gubernatorem Barrie'm. Pozostałych 200 żołnierzy zginęło podczas obrony. Armia angielsko-portugalska straciła 1300 Anglików, wśród nich generałów Mackinnona i Crauforda.

Tłumaczenie: Magda

 

W stronę rewizji historii wojny o niepodległość w Katalonii (1808-1814)
Federico Camp Llopis


Federico Camp Llopis był Członkiem Królewskiej Akademii Dobrej Literatury w Barcelonie, Członkiem Stowarzyszenia Ekonomicznego Przyjaciół Kraju i Patronatu nad Studiami Napoleońskimi.

W Wojnie o Niepodległość, podczas inwazji napoleońskiej Katalonia stanowi scenerię zgoła ekscentryczną, tak z punktu widzenia oporu i lojalności Katalończyków, jak i z perspektywy postępowania najeźdźców.

Dawne Księstwo doświadczyło wszelkich nieszczęść w imię wspólnej obrony, lecz wielokrotnie nie zgadzało się z władzą centralną i z dowódcami wojskowymi, a będąc w swojej większości tradycjonalistyczne i przeciwne Cesarzowi Francuzów, po zakończeniu okrutnej z nim walki, było świadkiem, jak jego synowie dzielili się na dwie frakcje, wszczynające między sobą wojnę wokół zasad, które Napoleon głosił.

Kliknij

Te dotyczące przeszłości obserwacje zmuszają do przeanalizowania faktów i działań - wraz z zaangażowanymi w nie osobami - sięgając do dzieł pisanych, oddając się żmudnej pracy skłaniającej do przebadania i uporządkowania wielu ksiąg i dokumentów: tych znajdujących się w Sekretariacie Rady Księstwa, zdeponowanych po zakończeniu wojny w Sztabie Głównym i przeniesionych do Archiwum Korony Aragonii przez don Prospero de Bofarulla w 1817 roku, za wiedzą i zgodą Ferdynanda VII; francuskich dokumentów odkrytych później w Archiwum Ministerstwa Finansów oraz, między innymi, bibliografii publikacji, które wyszły głównie w Madrycie i w Barcelonie. Rozważana rewizja nie jest wymysłem naszych dni - rozpoczyna się ona wraz z samą wojną; Muńoz Maldonado, książę Toreno, Lafuente, a następnie autorzy tacy jak generał Gómez de Arteche w centrum, a Akademia Dobrej Literatury w stolicy Katalonii opublikowali dzieła mniej lub bardziej krytyczne, a często sprzeczne między sobą. Ale dopiero po wojnie 1936-1939 wydobyto wnioski natury wojskowej i społecznej, jakie wyciągnąć można z walki rozpoczętej w 1808 roku oraz dostrzeżono pożytek, jaki może przynieść całościowe przywołanie tego wielkiego wyczynu - przekonanie, które już przyniosło owoce w postaci: dwóch tomów Słownika Bibliograficznego Wojny o Niepodległość, wydanych między 1941 a 1947 rokiem przez Wojskowe Służby Historyczne, prac Instytutu Badań Naukowych i publikacji Biuletynu Akademii Dobrej Literatury w Barcelonie. Przypomnienie sobie cierpień i okrucieństw popełnionych w 1808 roku podczas tragedii roku 1936 przez Hiszpanów dostrzegających w tym starciu walkę moralną analogiczną do tej stoczonej przeciw Konstytucji z Bajonny i projektowi wprowadzenia Kodeksu Cywilnego oraz innych nowych zwyczajów - nie okazało się więc bezproduktywne.

Podporządkowując się ściśle materiałom, jakie mamy do dyspozycji, zamierzamy wskazać - celem zachowania właściwej kompozycji - układy, na mocy których hiszpańska Monarchia, która dopiero co przestała walczyć z Francją w kampanii pod Rosellón, stała się aliantką Napoleona I, potężnego przywódcy sąsiedniego państwa, które z anarchistycznej republiki przekształciło się w cesarskie imperium, cechujące się zwycięstwami i organizacją wojskową.

Lecz sprzymierzona Francja stoczyła się w tyranię, sięgając po którą francuski autokrata wprowadził do Hiszpanii swe wojska - przy pobłażaniu Godoya - zdetronizował parę królewską i zmusił do ogłoszenia królem na ich miejsce swego własnego brata, podczas gdy on sam przygotowywał wspomnianą już Konstytucję pomyślaną tak, by zniszczyć wszystko to, co było tradycyjnego w naszej Ojczyźnie.

Jak wiadomo, kiedy Hiszpanii wydarto jej króla, a nowy monarcha jest już obecny w Madrycie, wybucha ludowy protest, w którym Cesarz Napoleon, przyzwyczajony do odnoszenia wszędzie zwycięstw, spotyka się z wojną na noże, wypowiedzianą przez Palafoxa w Saragossie.

W Katalonii w momencie wybuchu powstania (maj-czerwiec 1808) znajdowały się już wojska chronione zapisami fałszywego sojuszu, wojska dowodzone przez Generała Dywizji Duhesme'a, który źle zapisał się w pamięci naszych przodków, a który po udziale w naszej walce, miał oddać życie w szczytowym dniu Waterloo (rok 1815).

Zmierzając do należytego poznania i kładąc fundamenty pod rewizję, opowiedzmy pokrótce najważniejsze sceny, jakie rozegrały się w teatrze operacji wojskowych oraz na scenie polityki, a także hiszpańskich domostw.

Wojsko narodowe, milicje prowincjonalne, rezerwy oraz organizacje zbrojne właściwe regionowi (somateny1) i miquelety2) ) były zorganizowane i rozdysponowane tak, jak to opisał prześwietny Arteche w swoim dziele Wojna o Niepodległość. Historia Wojskowa Hiszpanii od 1808 do 1814. Wojska regularne były niezbyt liczne, z głównym centrum w Barcelonie - na dobrą sprawę zakładniczką swych "gości" - a poza miastem i w relatywnej swobodzie pozostawało jedynie kilka jednostek. W tym rejonie znajdowały się znaczące twierdze, których nazwy - nawet w stanie ich dekadencji - wciąż wywołują szacunek, pozostając zauważalne z okien pociągu czy samochodu: San Fernando, Rosas, Coll de Balaguer, Cardona, Seo de Urgel, nie wspominając nawet o ufortyfikowanych stolicach, które odegrają dramatyczną rolę, a wśród których wyróżniały się Gerona i Tarragona. Sama Barcelona była imponującą fortecą.

W momencie zjawienia się Francuzów, Kapitan Generalny, Hrabia Ezpeleta - osiemdziesięciolatek o dobrych referencjach - przewodniczył jednocześnie Trybunałowi i był sędzią wszystkich spraw cywilnych. W garnizonie znajdowała się Gwardia Walońska i Hiszpańska, z oficerami takimi jak Alvares de Castro, mającymi się unieśmiertelnić.

Z politycznego punktu widzenia Barcelona podlegała prawom Filipa V, a jej prawo prywatne było oficjalnie zagwarantowane.

Bunt przybrał widoczną formę podczas rezydencji Duhesme'a, który 2 września objął wszystkie resorty administracji, łamiąc w ten sposób ustalenia układu.

Poza stolicą dokonały się wydarzenia tak charakterystyczne i znamienne dla tego, co nadchodziło, jak spalenie w Manresie dokumentu podpisanego przez króla Bonapartego i zawarcie porozumienia pomiędzy wszystkimi okręgami w celu uformowania oddziałów i dostarczenia broni i środków.

W pozostałej części Hiszpanii miały miejsce zdarzenia jeszcze ważniejsze, jak 2 maja w Madrycie, a następnie bitwa pod Bailen - fakt niespodziewany, który zniweczył Napoleońskie plany i skutkował szybkim wycofywaniem się armii francuskiej, ze świeżo ogłoszonym królem Jose Bonapartem na czele.

Zrozumiałe, że w takich warunkach sytuacja Ezpelety w Barcelonie była trudna. W obliczu narastających nieporozumień z Duhesme'm, powoli zostawał sam, aż w końcu jego pozycja stała się żałosna, zwłaszcza w momencie, gdy francuski generał go zatrzymał.

Tymczasem obrońcy terytorium i dziedzictwa narodowego, zasmuceni wydarzeniami i nie zważając już na zalecenia Godoya, przygotowywali się do rozpoczęcia wojny, która miała ich pogrążyć w całej serii zmartwień i dramatów, o jakie miał się powiększyć olbrzymi wykaz nieszczęść wywołanych już w Hiszpanii obecnością Napoleona.

KAMPANIA ROKU 1808

Podobnie jak połączone oddziały z obu stron, patrioci zamierzali odbić Barcelonę, wykorzystując efekt bitwy pod Bailen. Cała równina u stóp Tibidabo i okoliczne wioski z obu stron zapełniały się powoli wojskiem, które nadciągało z Majorki pod rozkazami generała Markiza del Palacio, a z drugiej strony oddziałami, które przebyły jeszcze dalszą drogę, oraz guerrillą dowodzoną przez Hrabiego Caldaguesa, Milansa i innych naprędce wybranych dowódców. Po pewnych wahaniach, komendantem całości tych sił został wybrany generał Vives.

W owych dniach w Leridzie utworzyła się Rada Najwyższa, której przewodniczył tamtejszy prałat, a która - w opinii francuskiego historyka Desdevizesa Dezerta - postawiła się ponad władzami, posiłkując się lokalnymi juntami i oddziałami. Wspomniana junta, prawdziwy duch oporu, zdołała pobudzić do walki około 50.000 piechoty (Wywołała tym podziw generała Saint Cyra, jak wyznaje on w swoich Wspomnieniach) i nałożyła kontrybucje celem pokrycia jej potrzeb, a ponadto współpracowała z państwem, wykonując rozkazy Rady Regencyjnej i Kortezów.

Vives zgromadził swoje siły i rozpoczął operacje. Według komentatorów popełnił przy tym wiele błędów, między innymi nie traktując wystarczająco poważnie sytuacji w prowincji Gerony, gdzie atakowano twierdzę Rosas. Ponadto niebawem miał nadejść generał Gouvion Saint-Cyr, jeden z francuskich autorytetów wojskowych, aby ruszyć na Barcelonę i uratować Duhesme'a z opałów. W związku z tym - zdaniem Arteche - Vives miał obowiązek zająć się tymi zagrożeniami, rozstawiając swoje siły między Geroną a Barceloną, zamiast rozdrabniać je, zatrzymując się pod stolicą, o której już było wiadomo, że będzie trudno ją zdobyć. W konsekwencji tych działań Rosas wpadło w ręce Saint-Cyra, który chciał pozbawić flotę brytyjską pobliskiej zatoki (od początku inwazji eskadra ta pilnowała naszych wód, zachowując łączność z patriotami i dostarczając im broń oraz amunicję), a Vives został pokonany pod Llinas (16 grudnia), Barcelona została odblokowana, a oddziały hiszpańskie zostały odepchnięte do Miolins de Rey albo nawet jeszcze dalej; wszystkie te przeciwności losu wykorzystał, nie tracąc ani minuty, francuski generał, i to one doprowadziły do klęski pod Valls (25 lutego 1808) i smutnego spektaklu w Tarragonie, przepełnionej uchodźcami i zablokowanej pod bronią nieprzyjaciela.

Nie ma sensu rozważać wszystkich strat poniesionych przez Hiszpanów w tak nieszczęśliwych starciach, po których Saint-Cyr mógł łatwo przejść przez wszystkie gminy i zagrozić górom, kryjówce guerrilleros. Na domiar złego, generał Vives został na drodze bezprawnej zdymisjonowany i zastąpiony przez Redinga, jednego ze zwycięzców spod Bailen (ale stracił on życie w nieszczęśliwych wypadkach owych dni), a potem Coupigny; rozpoczęła się w ten sposób cała seria zmian, w której przewijają się nazwiska Blake'a, Garcíi Conde, markiza Portago, Enrique O'Donell, Villeny, Wimpfena, Iranzy, markiza Campoverde, barona Eroles, Lacy'ego czy Copónsa. Było to szkodliwe zamieszanie, w czasie gdy wróg cieszył się jednością w dowództwie, którego kulminacją była osoba najwyższego dowódcy, Napoleona. On to, po Duhesme powierzył kolejno dowództwo nad Katalonią marszałkom Augereau, Macdonalowi i Suchetowi oraz hrabiemu Decaen, a ponadto wyznaczył cywilnego gubernatora.

Kampania roku 1808, której pierwszą fazę oświetlił splendor Bruch, kończyła się smutno. Ale tak junta, jak i dowódcy-ochotnicy ani przez moment nie myśleli poddać się strzałom cudzoziemców; a sama Barcelona - branka par excellence, gdzie dopełniała się najczarniejsza zemsta zuchwałego okupanta, na którą patrioci odpowiadali akcjami, które potomności przekazał O. Ferrer - straciła nadzieję na oswobodzenie.

KAMPANIA ROKU 1809

Choć stopa Napoleona nie stanęła w Katalonii - nawet wówczas, kiedy wkroczył on do Hiszpanii, by na swój sposób pomścić Bailen, osadzić na nowo na tronie swojego brata, podyktować prawa i ścigać Anglików (listopad 1808-styczeń 1809) - zapewne miał on wyobrażenie o charakterze Katalończyków, choćby przez swoje rozmowy ze szczwanym Tayllerandem i przez lektury, wiedział więc zapewne o uporze Katalończyków przy okazji powstania przeciw Filipowi IV (1640), w którym brali udział również Francuzi oraz podczas obrony Barcelony przed Filipem V (1711), w którym to wydarzeniu również uczestniczyli Francuzi, choć po przeciwnej stronie. Tym samym, zarządzając nowe operacje przeciw Geronie i pozostałym placówkom, mógł się spodziewać oporu, jaki one wywołają. Jego pycha i niezniszczalny optymizm, otworzyły mu nowy horyzont; poza tym, gardził on Katalończykami i nie dbał w najmniejszym stopniu o ich prawo czy zwyczaje, raczej miał nadzieję zniszczyć to wszystko jednym pociągnięciem pióra, wprowadzając kodeks swego imienia.

Tak czy inaczej, Napoleon udowodnił, że niecałkiem był w błędzie i pośród śmiertelnych walk kusił mieszkańców, korzystając z pośrednictwa afrancesados, między innymi Tomasa de Puig, obywatela Figueres (przyjaciela marszałka Augereau od czasu kampanii z Rosellon) i zmieniając swą politykę poprzez przyznanie urzędnikom cywilnej jurysdykcji, jak to opisał w swojej książce Opuszczenie Hiszpanii (Paryż, 1914) Vidal de la Blanche.

W kampanii roku 1809 w szczególny sposób zapisały się marsz na Vich i zdobycie go, oraz oblężenie Gerony.

Generał Saint-Cyr opuścił Barcelonę, w której się osiedlił po przeniesieniu swego obozu z Tarragony, i udał się do Vich, wchodząc w długą przełęcz Congost, wychodząc z niej w La Garriga, idąc dalej na Ayguafreda, ścierając się wciąż z somatenami rozstawionymi w Puig, Gracios, Tagamanent i w innych miejscach, i pokonując je niedługo przed dotarciem do miasteczka Centellas. Cały opór zniknął, rozpraszając się w kierunku Collsusoina, Moya i innych miejscowości, a francuski generał wszedł do starego miasta, dopiero co opuszczonego przez mieszkańców, którzy zostawili w nim wszystko. Wówczas u stóp katedry - białej i błyszczącej nowością - najeźdźcy na przeciw wyszedł biskup i miał miejsce epizod, o którym opowiada Historia, a któremu przyszła ojczyzna Balmesa3) (miał się on narodzić rok później) zawdzięcza swe ocalenie.

Jednak z powodu tych zdarzeń okupacja dawnej Ausony nie stała się mniej bezwzględna. Wojsko francuskie nadchodziło głodne i nie darowało niczemu.

Nie jest naszą intencją relacjonować tu przerażające zdarzenia obrony Gerony, o których wspomina się w annałach wojskowych i cywilnych, lecz zgodnie z krytyką upamiętnić ją jako przykładną, a jednocześnie zaznaczyć, że - podobnie jak wiele innych scen z tej epoki - nie jest ona jeszcze całkowicie wyjaśniona w toku badań. Jedynie odkrycie nowych dokumentów może jasno wystawić potomności wszystko to, co się wydarzyło, a co miało związek z brakiem wsparcia, wewnętrznymi sporami pomiędzy obrońcami, zachowaniem generała Alvareza de Castro oraz innymi okolicznościami. Jeżeli chodzi o Alvareza de Castro, protestujemy przeciw pomyjom, jakie nie tak dawno pewni - niesłusznie określający się mianem pisarzy - ludzie wylali na tę postać. Jednakże należy podkreślić, iż w sprawie tej narzuca się potrzeba formalnej rewizji.

Jeżeli chodzi o wojsko francuskie, atak na Geronę był próbą naprawienia błędu polegającemu na nie zaatakowaniu jej przy wkroczeniu na terytorium Katalonii. Jednocześnie następuje niezmiernie znacząca zmiana Saint-Cyra, wahania jego tymczasowego następcy Verdiera, wreszcie sukces marszałka Augereau - dopiero co mianowanego przez Cesarza komendantem francuskich sił - któremu udało się osiągnąć kapitulację, ale który tryumf swój umniejszył poprzez zachowanie się względem obrońcy (który zakończył swój żywot w zamku Świętego Ferdynanda). Czy stało się tak, jak chcą tradycjonaliści - iż został on umęczony, czy też zmarł z przyczyn, które wyłuszcza Arteche w cytowanym już dziele i w Elegii przed obliczem Akademii Historii - należy to jeszcze dokładnie zbadać.

Oblężenie i opór, określone przez generała Banusa podczas sesji, która miała miejsce w Granadzie w roku 1908, jako najświetniejszy wyczyn tej wojny, były tematami komentarzy różnego typu, wśród których wybijają się głosy historyków z Gerony - Garhita i Ahumady - i w których daje się zauważyć jednogłośne uznanie zasług generała Alvareza oraz docenienie oddania jego oddziałów i mieszkańców. Najważniejsze poruszone kwestie to: czy hiszpański generał miał słuszność przedłużać opór, kiedy wszystko było już stracone; czy miały miejsce układy pomiędzy sztabem generalnym a juntą zmierzające do kapitulacji za cenę uniknięciu ataku (szczególnie ze strony generała Fournasa); czy zignorowano ponawiane prośby placówki o wsparcie i czy takie uchybienie można zarzucić generałowi Blake'owi; czy hiszpański rząd nie wykazał zainteresowania tą sprawą i wreszcie czy znajdująca się w pobliżu eskadra hiszpańsko-brytyjska celowo pozostała bezczynna - same poważne zarzuty.

KAMPANIA 1810

Podczas tej kampanii, naznaczonej tragedią Gerony i jej skutkami, miały miejsce ataki na wysokie góry i upadek Hostalrich, Leridy, Mequinezy i Tortosy; pierwszej z tych operacji towarzyszyło opuszczenie miasta przez hiszpański garnizon, kolejne były zaś niezbyt błyskotliwe w wykonaniu naszej armii z powodu różnicy w środkach względem atakującego, którym był generał Suchet - dowódca wrogiej armii w Aragonii, człowiek o wielkim talencie (choć pozaszkolnym, gdyż wywodził się on z ochotników rewolucji francuskiej) - któremu cesarz zlecił zdobycie tych placówek, a który wypełnił swą misję co do joty, o czym będziemy mogli się przekonać przy okazji kampanii kolejnego roku i dramatu Tarragony.

Ponadto podczas tej kampanii miały miejsce: atak na Manresę, bezowocne opuszczenie Vich przez naszego żarliwego O'Donella i Souhama 20 lutego, porażka Augereau pod Mollet i inne drobniejsze wydarzenia towarzyszące uporowi obrońców.

W sferze cywilnej odnotowano uroczystości zarządzone przez rząd najeźdźcy celem zaprzysiężenia nowych władz, fakt, który odnotowuje ze wszystkimi szczegółami O. Ferrer, a o którym przypomina obecnie wielka sala Urzędu Gminy.

Ale na polu hiszpańskim wrzały kontrowersje, na temat charakteru których wypowiada się wielokrotnie już cytowany Artreche (t. VIII, rozdz. III), a jego konkluzje, choć krótkie, mogą służyć odparowaniu fałszywej argumentacji niektórych historyków - między innymi teorii wymuszenia, do której współcześnie nawiązał kataloński pisarz, a którą w toku rewizji należałoby wytrzebić.

Jednakże tego, co się działo nie można porównać z wypadkami z głównej sceny, na której Józef Bonaparte, król-intruz, spadł na Andaluzję, i tam, o dwa kroki od Bailen, pokonał zorganizowane wielkim wysiłkiem wojsko hiszpańskie, wkroczył do Sewilli i otoczył Kadyks - ostatnią kryjówkę hiszpańskiej opozycji.

Nie można tego również porównać z ekspedycją przygotowywaną - pod wodzą szanowanego marszałka Masseny - przez cesarza Francuzów, który zamierzał uderzyć na naszych aliantów, spychając ich do ich własnych koszar w Królestwie Portugalii.

KAMPANIA ROKU 1811

Po zastąpieniu Augereau przez Macdonalda, kolejny marszałek wywodzący się z nowopowstałej arystokracji, Suchet, przejmuje dowództwo nad operacjami i następują kolejno po sobie (w rytm posunięć, przy pomocy których najeźdźca chciał przekupić ludność - począwszy od pojawienia się Kodeksu w zaciszu gabinetów rządowych, a kończąc na podróży delegatów z Barcelony do Paryża i propozycji zorganizowania corridy autorstwa Pujola Buquica, śmiałego guerrillero w służbie francuskiej) napaści milicji regionalnych na twierdzę San Fernando, którą zdobyto wraz z całym garnizonem; barbarzyńskie podpalenie Manresy, które przyniosło nowemu marszałkowi przydomek francuskiego Nerona czy, wreszcie, oblężenie i atak na Tarragonę, ostatnią placówkę na tym terenie, którą zdobywając francuski arystokrata spodziewał się poniżyć Katalończyków.

Opis tej twierdzy, przygotowań do jej obrony i nieporozumień pomiędzy Juntą Księstwa - która często zmieniała rezydencję - a dowództwem wojskowym oraz pomiędzy dowództwem i podwładnymi oraz anarchii panującej na kongresach i radach został dokonany przez Artreche oraz generała artylerii Salasa a także pana Alegreta. Ze swojej strony atakujący wprowadza na karty swoich Wspomnień (Paryż, 1826) bezkrwawy wyczyn wojskowy. Polegał on na atakach dostosowanych do rozlokowania i uzbrojenia miasta, na zdobyciu fortu Olivo i dokonaniu wyłomów oraz próbie wymuszania poddania. Gdy próba ta się nie powiodła, nastąpiła energiczna napaść, podczas której nie baczono na rozlew krwi, a kiedy zdobyto już placówkę, rozprawiono się bezlitośnie z garnizonem i zemszczono się na jego sąsiedztwie. Andresowi Egoaguirre zawdzięczamy patetyczny opis szczytowych godzin Tarragony, opublikowany w Walencji przez Vicente Ferro w 1813 roku. Wymowne jest także ludowe wyobrażenie tego faktu, wspominając chociażby to uwiecznione przez publicystę Carlosa Mendozę w stulecie wydarzenia, w 1911 roku, pod tytułem Zapomniana epopeja.

Suchet wysłał Napoleonowi klucze do miasta z listem, w którym przewidywał poddanie się Katalonii. Cesarz awansował go na marszałka. Ale zapowiadana zmiana nie nadeszła.

Francuski generał rozproszył swe zwycięskie wojska po różnych regionach, aby ostudzić ich zachowanie z czasu oblężenia oraz wspiął się na górę Montserrat, aby odpowiedzieć na uzbrojenie klasztoru i rozproszyć wojska hiszpańskie, które były na rozkazach znanych guerrilleros tam się znajdujących. Było to wydarzenie, które odbiło się szerokim echem, jako że po przegranej naszych oddziałów - z powodu przewagi francuskiej lub zdrady - nastąpiło zniszczenie kościoła poświęconego Najświętszej Marii Pannie, rabunek i inne nadużycia, choć na tym nie skończył się dramat świątyni i klasztoru, gdyż w 1812, pod pretekstem ukrywania się w jednej z jego skalistych pustelni pewnego angielskiego oficera, Montserrat zostało wysadzone i przestało istnieć, jak to opisał opat Muntadas.

Po upadku Tarragony i po dramatycznych konsekwencjach wojskowych, odnotowanych przez Historię, Junta Księstwa przestała istnieć z rozkazu generała Lacy, który zastąpił tymczasowo w Sztabie Głównym Campoverde (w grudniu 1812). Nie doszło do żadnych rozruchów, rozkaz został posłusznie wykonany, ale członkowie junty skierowali do uwięzionego króla list, polecając naród jego opiece - gest, który w równej mierze symbolizował wiarę i nadzieję pokładaną w monarsze, co nieufność względem tego, kto utrzymywał być jego przedstawicielem. Warto zauważyć, że nie mylili się oni w tej mierze, gdyż kilka lat później Lacy się zbuntował i zmarł z zamku Bellver, rozstrzelany z rozkazu generała Castańosa, w którego rękach spoczywała wówczas cała władza sądownicza.

ROK 1812

Napoleon wykorzystał upadek Tarragony, żeby ogłosić koniec wojny, a Katalończyków uznać za podległych jego berłu. W dniu 26 stycznia wysłał do Paryża dekret - powszechnie znany w katalońskiej wojnie - na mocy którego według modelu francuskiego dzielił Katalonię na cztery departamenty o nazwach: Montserrat, Ter, Bocas de Ebro i Segre, włączając Valle de Aran do Francji. Generał rządzący w Geronie opublikował ten dokument 14 lutego, ogłaszając go na całym terytorium.

Napoleon wezwał do Francji Macdonalda, ze wszech miar nieudolnego, i zastąpił go Hrabią Decaen, żeby dowodził wojskiem podczas gdy on sam ustanawiał układ rządzący, pomimo opozycji wojska, powierzając go baronowi Gerande. On to miał, przy pomocy młodych i nieufnych doradców wprowadzić w życie Kodeks cywilny i przekształcić administrację zgodnie z opracowaniami powierzonymi dowódcą departamentów i przygotowanymi przez każdy z regionów (w Archiwum Korony Aragonii, w dokumentacji francuskiej, znajduje się Relacja zastępcy prefekta Bocas de Ebro, Albana de Villeneuve, z godnym odnotowania, kompletnym planem). Jednym słowem: spacyfikować. Jednakże - bądź ze względu na kampanię rosyjską, podjętą w czerwcu przez Napoleona, bądź w wyniku ofensywy podjętej przez Anglików - w konsekwencji niepowodzenia marszu Masseny na Portugalię oraz innych niekorzystnych okoliczności, inwazja znalazła się w kryzysie. Z tego powodu Gerando spotkał się z trudnościami - prawnicy i kler przeciwstawili się (choć chyba w zakamuflowanej formie) sprawnemu i pomyślnemu działaniu tego legalnego ciała (Nie powinien rządzić w Katalonii ten, kto zrozumiał to później, przed 1889), a działania naprawcze przyjmowane były ze wzgardą, manifestującą się między innymi w dowcipach i kpinach, jak te zainspirowane inskrypcją łacińską na monetach pięciopesetowych Józefa Bonapartego, na których widnieje skrót Nap (Napoleon), przez co zaczęto nazywać Nap czyli Nabo (po hiszpańsku: rzepa) srebrne monety tej wartości (epizod ten przywodzi na myśl historię z Madrytu, z Królewskim Orderem Hiszpanii, ustanowionym przez Józefa Bonapartego, który naród zaczął nazywać oberżyną ze względu na kolor emalii, jak opowiada Mesonero Romanos w swoich Wspomnieniach).

Z drugiej strony, walka zbrojna wciąż trwała i miały miejsce ostre starcia na zboczach Pirenejów (Valle de Ribas), w La Bisbal del Panades i w okolicach Tarragony, podczas gdy Suchet zdobywał, a chwilę później tracił Walencję.

ROK 1813

Działy się nadzwyczajne rzeczy. Prawdą jest, że Lacy przyczynił się do zniknięcia Junty Księstwa, przed którą należy chylić czoła, mimo jej pomyłek; ale jest chyba słuszne przyznać, że dowódcy, a nawet sposób prowadzenia walk przez obrońców tego terytorium były już inne niż na początku. Jest również usprawiedliwione uznanie, że aroganccy Francuzi przeżywali swój upadek i że, po pokonaniu kolosa przez Rosję, cesarska gwiazda, jeszcze niedawno tak błyszcząca, powoli gasła. Partia prokrólewska, zatopiona przez rewolucję francuską, zmierzała ku restauracji, wspierana przez tysiąc okoliczności.

Na Półwyspie, angielski generał Lord Wellington kontynuował po bitwie pod Vittorią (w czerwcu) swój zwycięski marsz w kierunku granicy na Pirenejach, podczas gdy z drugiej strony morska ekspedycja brytyjska zmuszała Sucheta do opuszczenia Walencji i wkraczała do Katalonii. Postawa armii napoleońskiej była defensywna, i nie chodziło już o rząd cywilny czy o urzędników, którzy pospiesznie opuścili pole i wrócili w popłochu i bezładnie do swych domów. Aneksja, to szczytowe osiągnięcie cesarskiego systemu, nie poskutkowała. To przez nią o mały włos nie nastąpiło zerwanie między Napoleonem i Józefem, który zagroził abdykacją, jeśli nastąpi podział terytorium, którego niepodzielność zagwarantował sam Napoleon w Bajonnie. Równocześnie europejska dyplomacja śledziła czujnie ten projekt, jednak wówczas wydarzenia zmusiły do zarzucenia go i odważny Cesarz obrał inny kierunek.

W rzeczy samej: tan wielki człowiek po raz kolejny podejmował ofensywę - pomimo olbrzymich strat poniesionych w Rosji - celem zatrzymania aliantów, którzy wkraczali do Niemiec zdominowanych przez francuskie imperium. Wydał rozkazy swoim generałom podtrzymującym jego sprawę w Hiszpanii, a w Katalonii nakazał wycofanie, z ofensywnymi nawrotami (mając wciąż nadzieję, że bogini Fortuna, jego dawnej opiekunka, powróci), i wspierając się na Barcelonie (która wciąż była zniewolona, który to stan miał trwać aż do ostatnich chwil) i na Figueras. Suchet dotarł do tej placówki z resztkami swych budzących strach wojsk, obciążonych walenckim łupem, a za nim pojawili się (w końcu) angielscy żołnierze, przygotowując się do wyparcia najeźdźców. W owych dniach nastąpiło wysadzenie fortyfikacji tarragońskich i bitwa pod Ordal (20 września) (patrz: relacja o bitwie na odpowiednim miejscu tej strony web). Wojska francuskie wycofywały się do Pirenejów, gdzie królował szok i zaskoczenie.

Bonaparte, chcąc zmniejszyć ciężar swych zmartwień, uwolnił Ferdynanda VII.

W 1814

Było już za późno na pogodzenie się. Król Hiszpanii, który kazał się tytułować Hrabią Barcelony, zmierzał ku granicy, którą minął, przyjęty przez Sucheta. Po przejściu Gerony, dociera pod Barcelonę, owacyjnie witany przez poddanych. Wyróżnia Manso, kierując pod jego adresem słowa wdzięczności i częstując go dwoma daniami na obiad. (Manso ucieleśniał wojnę, a jego pochodzenie i czyny sytuowały go na godnej pozazdroszczenia pozycji, zwłaszcza po tym, jak Wellington stanął po jego stronie podczas jego sporu z Coponsem). Ferdynand udał się następnie do Saragossy, a później do Walencji, gdzie postawa przedstawicieli Kortezów wpłynęła na rozwiązanie podjęte przez monarchę - źródło represji pomiędzy stronami, na jakie Hiszpania była podzielona, co dawało się już wówczas zauważyć.

Wielki dramat się skończył, ale nigdy nie zostanie zapomniany.

PO WOJNIE

Po zakończeniu walk, zaczyna się okres powojenny, w czasie którego następują niezmiernie ważne wydarzenia, począwszy od podziału wśród Hiszpanów. Badaniu należałoby poddać osądy ludzi i faktów - których przykładność jest dogłębna - rozpoczynając w ten sposób rewizję.

W rzeczy samej, jak już wspomnieliśmy na początku, potrzeba rewizji jest sprawą jasną od momentu zakończenia Wojny o Niepodległość.

Historycy, przede wszystkim katalońscy, choć również i hiszpańscy, natychmiast rozpoczęli badania, posługując się zasadami mniej lub bardziej naukowymi, począwszy od O. Ferrera, barona Eroles, Cabanesa (chwalonego w pruskiej Szkole Wojskowej), pułkownika Puig y Laca i innych, którzy dopiero co zaistnieli na scenie, po Victora Balaguera, Blancha, Bofarulla, itd. Akademia Dobrej Literatury powzięła szczególnie interesującą inicjatywę. Zaczynał się rok 1816, gdy kanonik z Barcelony, Felix Torres Amat przed członkami Akademii przywróconymi na swoje miejsca po wszystkich niebezpieczeństwach, a kierowanymi przez Księcia Almenara Alta, markiza Villel (który jeszcze niedawno zajmował się politycznymi zadaniami obrony) zaproponował temat, który wydaje się być żywcem wyciągnięty z archiwum: sekretnym planem Napoleona w momencie najazdu na Hiszpanię nie było nic innego, jak wypędzić Anglików z Morza Śródziemnego, odebrać im Gibraltar, zająć hiszpańskie terytoria na pobliskim wybrzeżu afrykańskim i zbudować w Kadyksie francuską bazę. W tym właśnie celu cesarz posłał tam dywizję morską. Torres Amat przytoczył przekonywające szczegóły i konkludował, twierdząc, że Napoleon nie osiągnął swych zamierzeń przez powstanie Hiszpanów, którzy ostatecznie uniemożliwili mu realizację planu bitwą pod Bailen.

Warto wspomnieć że po upływie lat wspomniany generał Artreche przywoła ten epizod jako dowód na to, że założenia jego kolegi, wyłożone przed członkami barcelońskiej Akademii tak dawno temu, były słuszne.

Później opublikowali swe dzieła wspomniani już autorzy. Dzieła te miały charakter rewizjonistyczny, choć bez kryteriów technicznych, implikowany przez żądania weryfikacji historycznej, które już w czasie trwania wojny wywołały sprzeczności. Na ten właśnie temat napisał Artreche swoje czternastotomowe dzieło, wydane między 1868 a 1903 rokiem, które, choć jest dziełem wojskowym, ma jednak cechy cywilne. Cechy szczególne Katalonii podczas wojny, autor - pod wpływem przeszłości i psychologii etnicznej - traktuje z taktem, z niewzruszonej pozycji i dowodząc, że orientuje się w sprawach życia wewnętrznego naszych przodków, skłaniając się ku stałości i lojalności względem Państwa. Ta postawa historyka dostarcza wielu aspektów problemu, przysparzając materiałów do dyskusji. Ale człowiek, który w głównym nurcie zachował się jak gentleman wychwalając Napoleona (t. I, rozdz. I) i który uwalniał francuskich oficerów od dyshonoru martyrologii obrońcy Gerony, ma autorytet, by zostać wysłuchanym.

Pozostawiając osobom kompetentniejszym wyjaśnienie punktów widzenia, jakie się tu jawią, nie ulega wątpliwości, że rewizja jest koniecznością.

Dawno temu minął okres obchodów stuleci. tych wydarzeń. Uroczystości upamiętniające inwazję napoleońską dały okazję do publikacji licznych tomów rozmaitego pochodzenia: pojawiły się wówczas w Madrycie dzieła Pereza de Guzmana, obserwatora 2 Maja, markizów Lema, Villa Urrutia i Dos Fuentes, którzy zajmowali się stosunkami afrancesados i dyplomatów z Anglią.

W Katalonii okazja ta zainspirowała Miguela S. Olivera do napisania Katalonii w czasie rewolucji francuskiej, Majorki w pierwszej rewolucji, Emigrantów roku 1810 i Oblężenia Tarragony. Bassegoda i Mariera wspomianają trudy pułkownika Llanzy oraz weteranów walk, natomiast Wystawa Równej Walki przypominała El Brucha, a biskup Torras y Bagés wydał jedną z najwznioślejszych interpretacji prześwietnej akcji.

SYNTEZA HISTORII PODDANEJ REWIZJI

Można ją uszczegółowić, przyjmując założenia, że rewizją powinno się objąć:

a. Wizję całości sytuacji roku 1808.
b. Pierwsze wydarzenia. c. Juntę z Leridy, generałów, państwo i króla.
d. Operacje.
e. Przymierze z Anglikami.
f. Kongresy, propagandę i jej nurty.
g. Afrancesados, Capmanyego i jego paszkwil (czy markiz de Dos Fuentes miał słuszność).
h. Oblężenia. Tragiczny koniec. Biuletyn z Katalonii do Kortezów.
i. Kodeks Napoleona i jego ślady.
j. Wpływ inwazji na ruchy rewolucyjne w Katalonii.
k. Straty tego regionu.

W konsekwencji, misja rewizjonistyczna wymaga szczególnej ostrożności i uwagi. Nie jest istotne, że mija czas, jeżeli prawda rozbłyśnie, jeżeli zostanie oddane to, co się należy obrońcom ziemi i moralności, oraz tym, którzy ich atakowali piórem i słowem.

PRZYPISY:
1. Uzbrojona grupa ludzi, nie należących do armii, która zbiera się na sygnał dany przez dzwon, by ścigać przestępców lub bronić się przed wrogiem. Instytucja rdzennie katalońska.
2. Strzelcy z gór Katalońskich
3. Jaime Balmes Urpía (Vich 1810 - Barcelona 1848) hiszpański filozof i teolog.

 
Artykuł udostępniony przez www.1808-1814.org
Tłumaczenie: Magda