Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Od Fontainebleau do Bayonny

Opublikowano w Geneza i przebieg wojny w Hiszpanii

Rozpoczynając temat traktatu z Fontainebleau należy wrócić do roku 1803. Już wtedy w jednym z listów Godoya do Marii Ludwiki znajdujemy wzmiankę o pragnieniu posiadania "własnej rezydencji w Portugalii"1. Od tego momentu widać jak luźny z początku projekt Godoya zaczął przybierać coraz konkretniejszą formę. W pierwszej połowie 1804 r. odbył "Manolo" wiele poufnych konferencji z Eugeniuo Izquierdo, człowiekiem utalentowanym, zajmującym się działalnością naukowa jak również ekonomią i dyplomacją, pełniącym funkcję dyrektora Królewskiej Akademii Historycznej. Podczas tych spotkań wprowadził Izquierdę w swoje plany i określił instrukcję do przyszłych rokowań z Napoleonem i jego przedstawicielami. Po wstępnych rozmowach toczonych w Paryżu z Talleyrandem, Decresem i Lacepede'em wysłannik Godoya poinformował go o życzliwym zainteresowaniu strony francuskiej przedstawionymi projektami. Dalszy ciąg negocjacji miał miejsce w marcu 1805 r. w Madrycie i Aranjuez. Stronę francuską reprezentował Junot, który wówczas udawał się z misją dyplomatyczną do Lizbony. W wyniku ustnych ustaleń postanowiono, że Cesarz wesprze Godoya w jego planach utworzenia księstwa w Portugalii jeżeli Hiszpania jeszcze w marcu postawi w gotowości 26 do 29 okrętów liniowych oraz wywrze presję na regencie Portugalii, księciu Janie, na zerwanie sojuszu z Anglią i zawarcie sojuszu z Francją. W przypadku odmowy ze strony Portugalii Hiszpania i Francja wspólnymi siłami miały uderzyć na Portugalię i dokonać jej rozbioru.2 Trzeba przyznać, że Godoy wykonał swoją część umowy niezwykle szybko nie szczędząc środków. W drugiej połowie 1805 r. należało się spodziewać rozpoczęcia przygotowań do inwazji na Portugalię.
Tymczasem, jak wiadomo, sytuacja w Europie zmusiła Napoleona do odłożenia planów portugalskich na później. Napoleon w liście skierowanym do Godoya 17 września 1805 r. nie pozostawił żadnych złudzeń co do priorytetów swojej polityki. Pomimo tego pierwszy minister Karola IV zachował spokój i kontynuował wysiłki nad wzmocnieniem hiszpańskiej floty. Klęska pod Trafalgarem całkowicie zmieniła relacje francusko-hiszpańskie. Hiszpania straciła największy swój atut - flotę. Godoy przeciwstawiając się stronnictwu Fernandystów i dążąc do zmniejszenia ich wpływów, walnie przyczynił się do obalenia Ferdynanda IV w Neapolu, przekazując Napoleonowi korespondencję pomiędzy Marią Karoliną królową Neapolu a jej córką Marią Antoniną, wówczas żoną księcia Asturii. Można więc rzec, że "w pocie czoła" starał się zarobić na swoje udzielne księstwo Algarbes. Po pokoju w Preszburgu sprawa wojny z Anglią, a co za tym idzie z Portugalią wypłynęła ponownie na plan pierwszy. Natychmiast też w Paryżu pojawia się Izquierdo wznawiając rozmowy z Talleyrandem i Lacepede'em. W ciągu trzymiesięcznych rokowań Godoy poprzez swego wysłannika powoli konkretyzuje swoją wizję "rozwiązania portugalskiego". Koniec końców proponował Napoleonowi objęcie przez siebie regencji Portugalii lub podziału Portugalii na dwie albo cztery części. Przy podziale na dwie części, część północna przypaść by miała Franciszkowi de Paula (bratu księcia Asturii) a południowa jemu samemu. Natomiast przy podziale na cztery części dodatkowo obdarowanymi mieli by być infant Karol oraz Jan aktualny regent Portugalii. W każdym wypadku powstałe księstwa miały podlegać władzy króla Hiszpanii3. Napoleon wstrzymał się od podjęcie decyzji wysuwając na razie w rokowaniach sprawę szczegółowych ustaleń dotyczących współpracy wojskowej w toku planowanej operacji oraz kwestię spłaty zaległych subsydiów, które Hiszpania winna była Francji. Stosowna konwencja finansowa została podpisana 10 maja 1806 r., przy czym Hiszpanom udało się zredukować dług wobec Francji o blisko 24 miliony franków, co stanowiło blisko trzecią część zobowiązania. Wkrótce jednak groźba konfliktu z Prusami ponownie odwróciła uwagę od problemu Portugalii. Niemniej jednak Lacepede przedstawił stronie hiszpańskiej nową propozycję Napoleona. Zasadnicze jej tezy można streścić w czterech punktach :
1. Do inwazji Portugalii Hiszpania wystawi 40-tysięczną armię, którą wzmocni 20-tysięczny korpus francuski.
2. Portugalia zostanie podzielona na dwie części jedna dla Godoya, druga dla Królowej Toskanii, jako rekompensata za utratę królestwa Toskanii. Oba księstwa podlegać by miały w przyszłości zwierzchności madryckiego tronu.
3. Regent Portugalii opuści swoje królestwo i uda się do Brazylii.
4. W zamian za udzielone wsparcie Francja otrzyma od Hiszpanii okręg Guipuzcoa i port Pasajes.4



Karol IV z rodziną



Dwie z tych kwestii zostały postawione w rokowaniach tak otwarcie po raz pierwszy, rezygnacja Bourbonów z Toskanii i starty terytorialne samej Hiszpanii na rzecz Francji. Propozycje te podziałały na Księcia Pokoju jak zimny prysznic. Cena za upragnione księstwo Algarbes wydała się zbyt wygórowana. Należało więc kontynuować rokowania. Izquierdo i Godoy poczynają mnożyć trudności i usiłują skłonić Napoleona do zmiany francuskiego negocjatora. Wkrótce Napoleon przystał na ich propozycje i prowadzącego dotychczas negocjacje Duroca zastąpił Talleyrandem, który już wcześniej zgłaszał Cesarzowi swoją ofertę prowadzenia rozmów z Hiszpanami. Skoro pojawił się na arenie książę Benewentu to domyślać się należy, że wkrótce pod stołem negocjacyjnym znaczna suma pieniędzy zmieni właściciela. Rzeczywiście za pomyślne przeprowadzenie negocjacji Godoy zaoferował ponoć znaczną sumę pieniędzy. Nie wiedział przy tym, że Talleyrand wziął już pieniądze od Regenta Jana w zamian za odsunięcie groźby konfliktu portugalsko-hiszpańskiego. Wydawałoby się, że obie obietnice były nie do pogodzenia. Ale kto by tak pomyślał nie doceniłby przebiegłości księcia Benewentu. 15 czerwca 1806 r. Talleyrand przedstawił Izquierdzie projekt nowej konwencji. Z tekstu znikły propozycje cesji terytorialnych na rzecz Francji, Godoy mógł więc uznać, że dobrze zainwestował pieniądze, żeby zadowolić Braganzów. Konwencja pomijała milczeniem kwestie współpracy wojskowej Hiszpanii i Francji, co sprawiało, że przyjęcie tej konwencji nie kończyło negocjacji przynajmniej w sprawach wojskowych i odsuwało wybuch konfliktu przynajmniej na jakiś czas.
Najciekawszy jednak element tej konwencji to stwierdzenie, że Napoleon pragnie aby Karol IV przyjął tytuł Cesarza Hiszpanii i Ameryki z władzą zwierzchnią nad terenem Portugalii podzielonej jak w poprzedniej propozycji Napoleona na dwa księstwa. Sprawa Toskanii została nie zmieniona. O ile wcześniej Karol IV nie akceptował strat na półwyspie Apenińskim, nie pogodził się przecież z wypędzeniem Ferdynanda z Neapolu, odrzucał utratę Toskanii, która tak drogo kosztowała Hiszpanię, o tyle teraz zaakceptował wszystkie propozycje bez słowa sprzeciwu, a przecież zarówno Szarlota, żona regenta Jana, jak i Maria Ludwika zasiadająca na tronie Toskanii to były jego córki. Za Toskanię oddali Hiszpanie Napoleonowi całą Luizjanę. Jednak próżność i blask cesarskiej korony zaślepiły Karola IV i jego żonę, nie wypowiedzieli nawet jednego słowa sprzeciwu. Cóż, jak pisał S. J. Lec "Straszny jest knebel posmarowany miodem".



Manuel Godoy



Kolejnym zagrożeniem dla portugalskich marzeń Godoya stał się kongres pokojowy w Paryżu. Ewentualny sukces w rokowaniach i zawarcie pokoju między Francją i Anglią położyłoby kres planom rozbioru Portugalii. Negocjacje jednak zostały zerwane w połowie września. Konflikt z Prusami ponownie odsunął atak na Portugalię na dalszy plan. Wydaje się, że zniecierpliwiony Godoy stracił nadzieję na pomyślne zakończenie swoich projektów i zaczął rozglądać się (a może właściwsze byłoby określenie "miotać się"?) za alternatywnym rozwiązaniem. W czasie gdy Wielka Armia kierowała się w stronę Jeny, Godoy popełnił swój największy błąd, ogłosił 6 października 1806 r. deklarację wzywającą swoich rodaków do wojny. Chociaż z tekstu nie wynikało z kim Książę Pokoju chce wojować, to zarówno Hiszpanie jak i niemal cała Europa odebrały tą deklarację jako wystąpienie przeciw Napoleonowi i Francji. Już wkrótce po klęsce Prus pod Jeną, Manolo będzie robił wszystko aby zatrzeć złe wrażenie i poprawić swój wizerunek sojusznika Napoleona. Oprócz zwyczajowych gratulacji Godoy przekazał do dyspozycji Napoleona korpus pod dowództwem gen. de la Romana oraz stacjonujące dotychczas w Toskanii oddziały hiszpańskie pod dowództwem gen. Gonzalo O'Farrilla. Dodatkowo zgodził się przyjąć do Hiszpanii wziętych do niewoli Prusaków. Odkryta przez Napoleona w Berlinie korespondencja Godoya z Prusakami dobitnie unaoczniła dwulicową postawę hiszpańskiego sojusznika. Przypuszczać można, że w tym okresie Napoleon mógł podjąć ostateczną decyzję co do sposobu rozwiązania problemów Hiszpanii i Portugalii. Niestety można tylko przypuszczać albowiem, jak twierdziło wiele osób z otocznie Cesarza, nigdy, nikomu nie zwierzał się on ze szczegółów swych planów wobec półwyspu Pirenejskiego.
Niewątpliwie zapis w tajnej części traktatu tylżyckiego zapowiadający detronizację hiszpańskich Bourbonów i portugalskich Braganzów wskazuje na to, że wyrok na obydwie dynastie zapadł nie później niż w lipcu 1807 r. Odpowiedź na pytanie, czy wcześniejsze rokowania z Godoyem były tylko zasłoną dymną pozostaje póki co w sferze domysłów. Tymczasem Napoleon żadnym gestem lub wypowiedzią nie zdradził swoich zamiarów. Wręcz przeciwnie zachowywał się tak, jakby we wzajemnych stosunkach nic się nie zmieniło. Z uprzejmością podziękował Karolowi IV za gratulacje i życzenia, które po zawarciu pokoju w Tylży przywiózł mu specjalny wysłannik Karola - książę de Frias Uceda. W końcu 25 września doszło do ostatniego etapu negocjacji. Miały one miejsce w pałacu Fontainebleau. Hiszpanię reprezentował tak jak poprzednio Izquierda, Francję Duroc.



Pałac w Fontainebleau



Jak widać z tego przydługiego wstępu, rokowania w Fontainebleau były jedynie zakończeniem, ostatnim akordem, dość długiego procesu działań dyplomatycznych. W wyniku około miesięcznych rokowań wypracowana została ostateczna forma układu. W zasadzie nie różniła się w zasadniczy sposób od wcześniejszych propozycji. Jedyną różnicą w proponowanym rozwiązaniu była trzecia strefa wokół Lizbony, o przeznaczeniu której decyzja miała być podjęta później, stosownie do sytuacji. Argument, że strefę Lizbony można będzie przekazać Braganzom w zamian za zwrot Gibraltaru i Trynidadu wytrącił z rąk Izquierdy wszelkie argumenty oponowania przeciwko takiej koncepcji. Pozycja Godoya w trakcie negocjacji była niewygodna, chociaż formalnie skupiał on ogromną i praktycznie niepodzielną władzę to jednak wewnętrzna opozycja przeciw jego osobie przybierała na sile i stawała się groźna. Stanowiska Generalissimusa i wielkiego Admirała Hiszpanii i Ameryki, możliwość decydowania w imieniu króla o wojnie i pokoju, przewodniczenie Radzie Państwa oraz nominacje na komendanta i inspektora dworu królewskiego, dawały Godoyowi władzę niemal nieograniczoną. Jego pozycja przypominała, jako żywo, majordomów ostatnich Merowingów. Zwolennicy Ferdynanda poważnie obawiali się, że Godoy zechce sam przejąć tron po śmierci Karola IV, który coraz poważniej zapadał na zdrowiu. Nie można też było wykluczyć osadzenia na tronie któregoś z braci Ferdynanda. Próbując zapobiec utracie praw do tronu Ferdynand poprzez księdza Escoiquiza przekazał wszelkie pełnomocnictwa księciu Infantado w specjalnym niedatowanym piśmie, w którym tytułował się jako Król Hiszpanii. W przypadku niespodziewanej śmierci Karola IV książę Infantado mógł wpisując datę do dokumentu przejąć władzę nad armią i aresztować nawet samego Godoya. Kłopoty Księcia Pokoju dobrze znane były przy stole negocjacyjnym w Fontainebleau i posłużyły jako elementy gry i nacisku na Hiszpanów, szczególnie zapowiedź poparcia Ferdynanda i możliwość jego ślubu z którąś z francuskich księżniczek.
Napoleon uzyskał w całej rozciągłości zgodę na swoje warunki traktatu. Jak wiadomo jeszcze przed jego ostatecznym podpisaniem, 18 października, Junot rozpoczął marsz na Lizbonę. 27 października 1807 r. negocjatorzy złożyli swoje podpisy pod tekstem traktatu oraz towarzyszącej mu tajnej konwencji regulującej kwestie współpracy wojskowej. Francuzi witani byli początkowo z entuzjazmem. Hiszpanie sądzili, że Cesarz popiera Ferdynanda i wkraczająca armia pomoże w obaleniu znienawidzonego Księcia Pokoju. Sam Godoy liczył na objęcie księstwa Algarbes i wycofanie się z Hiszpanii, gdzie poczuł jak grunt pali mu się pod nogami.
Tymczasem w Madrycie, dokładnie tego samego dnia gdy podpisywano traktat w Fontainebleau, dokonano aresztowania księcia Asturii wraz ze sporym gronem jego zwolenników. Jak głosił dekret królewski następcę tronu oskarżano o to że, "chciał usunąć z tronu swego ojca i kazać, by go zamordowano", dalej, dekret stwierdzał że, "królowi przyniosła tę wiadomość nieznana ręka". Wraz z Ferdynandem aresztowano między innymi, księdza Escoiquiz, księcia Infantado, hrabiego Orgaz, markiza Ayerbe i wielu innych. Uwięzieni w Eskurialu pozbawieni zostali kontaktu między sobą i ze światem zewnętrznym. Interwencja Napoleona była zdecydowana, stanął w obronie hiszpańskiego następcy tronu, groził, że w przypadku skazania zajmie całą Hiszpanię. W efekcie już 25 stycznia 1808 r. sąd jednomyślnie stwierdził, że książę i pozostali oskarżeni są niewinni. Dla Godoya bardzo szybko stało się jasne, że sprawy nie biegną zgodnie z jego oczekiwaniami. Już w listopadzie 1807 r. w liście do Izquierdy pisał: "Jestem zrozpaczony, bo nie wiem jak działać. Doradźcie mi !"5. Sytuacja stawała się poważna, gwałtownie wzrastała liczba żołnierzy francuskich w Hiszpanii, groźba utraty suwerenności była na tyle realna, że w styczniu 1808 r. na posiedzeniu Rady Państwa Godoy wystąpił z propozycją wypowiedzenia wojny Napoleonowi. Wydaje się, że doskonale rozumiał własną odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Jeżeli Książę Pokoju miał jeszcze jakieś złudzenia co do własnego księstwa to proklamacja Junota z 1 lutego 1808 r. rozwiała chyba wszelkie jego złudzenia. Proklamacja skierowana do Portugalczyków obwieszczała koniec panowania Braganzów i przejście Portugalii pod zarząd Francji. W liście napisanym do Izquierdy Godoy tak oceniał sytuację :

"Traktat przez Was zawarty został zerwany. Królestwo i jego porty są opanowane przez wojsko i Junot decyduje tam o wszystkim [...] nie ma nic pewnego, kombinacje i obawy, opinia publiczna jest podzielona, następca tronu jest uwikłany w spisek, oddziały sojusznicze żyją na nasz koszt, ludność nie może już dłużej wytrzymać tego ciężaru [...] W Paryżu jesteście źle widziani, zaś osoba ambasadora wydaje się być bezużyteczna. Co to ma znaczyć? Prosiłem Was o spotkanie lecz nie przybyliście, co wzbudza we mnie dodatkowe wątpliwości. Jeżeli macie jakieś dodatkowe wiadomości przekażcie mi je; jeśli nic nowego nie wiecie, nie ukrywajcie tego."6



Aresztowanie Manuela Godoya



Tymczasem oczekiwany wcześniej Izquierda pojawił się niespodziewanie w Madrycie w pierwszych dniach marca 1808 r.. Przywiózł ze sobą nowe propozycje Napoleona w kwestii ułożenia wzajemnych stosunków pomiędzy Francją i Hiszpanią. W kluczowym punkcie owego dokumentu Napoleon proponował scedowanie na rzecz Karola IV całej Portugalii w zamian za ziemie Hiszpanii leżące pomiędzy Pirenejami i rzeką Ebro. Po naradzie zdecydowano się odrzucić propozycję Napoleona, jednakże odpowiedź, zredagowana prawdopodobnie przez Godoya, była oględna, ostrożna i niejasna w nadziei, że Napoleon w końcu ujawni swoje ostateczne plany wobec Hiszpanii. Tymczasem 13 marca Godoy na czele gwardii królewskiej opuścił Madryt i udał się do Aranjuez gdzie przebywał Karol IV wraz z rodziną. Książe Pokoju usilnie namawiał Karola do opuszczenia Aranjuez i udania się na południe, do Andaluzji. Wszystko wskazuje na to, że Godoy planował powtórzyć manewr regenta Jana i stworzyć ośrodek władzy królewskiej w którejś z kolonii hiszpańskich. Być może z punktu widzenia hiszpańskiej racji stanu było to wówczas posunięcie optymalne. Niestety Karol IV jak zwykle nie potrafił podjąć stanowczej decyzji. Początkowo wyraził zgodę, w wyniku czego rozpoczęto przygotowania do wyjazdu, ale niedługo po tym zmienił zdanie i postanowił zostać. Rozpoczęte przygotowania oraz przejazd oddziałów gwardii wzbudziły niepokój. Dla zwolenników Ferdynanda jasnym się stało, że wyjazd Karola IV do kolonii pokrzyżuje ich plany osadzenia na tronie księcia Asturii. Oświadczenia dworu wydane 16 marca, dementujące pogłoski o wyjeździe, wzbudziły tylko jeszcze większe podejrzenia. Dowodziło to niezbicie że było coś na rzeczy. Dodatkowo przejazd przez Aranjuez kierujących się na południe powozów z Pepitą Tudo wieloletnią przyjaciółką Godoya ostatecznie zmobilizował przebywających w Aranjuez arystokratów hiszpańskich do zdecydowanego działania. W nocy z 17 na 18 marca zgromadzili oni ludność z pobliskich wiosek oraz służbę z okolicznych pałaców i zorganizowali wystąpienie skierowane przeciwko Godoyowi. Tłum ruszył pod pałac Księcia Pokoju. Pałac został splądrowany, ale samego faworyta Karola IV nie udało się znaleźć. Jak napisał w swych wspomnieniach Talleyrand, skrył się on na strychu swojego pałacu w specjalnie na taką okoliczność przygotowanej skrytce. Tymczasem po całonocnych zamieszkach, tłum zgromadził się przed pałacem królewskim domagając się usunięcia Godoya ze wszystkich zajmowanych stanowisk. Zgromadzeni wznosili również okrzyki na cześć księcia Asturii. W zasadzie nie było żadnych oznak agresji wobec osób innych niż Godoy. Ponoć nawet żona Godoya, Maria Teresa de Borbon i Villabriga jadąca powozem wraz z córką przez Aranjuez, została z szacunkiem odprowadzona przez manifestantów w bezpieczne miejsce7. Karol IV zrozumiał chyba w końcu, że nie da się już dłużej zachować przy sobie niezastąpionego Manolo. Z balkonu swojego pałacu oświadczył, że pozbawia Księcia Pokoju wszelkich tytułów i odwoła go ze wszystkich zajmowanych stanowisk. Uspokojony tłum powoli rozszedł się. Tymczasem 19 marca Godoya dostrzeżono podczas próby opuszczenia swojej kryjówki. Został otoczony przez nadbiegających zewsząd ludzi, istniała poważna groźba, że tłum dokona na nim samosądu. Gwardziści próbowali chronić go przed ciosami tłumu ale niezbyt skutecznie. Powiadomiony o wszystkim Karol IV chcąc ratować swojego ulubieńca, poprosił Ferdynanda aby spróbował przemówić do tłumu i zażegnać zamieszki. Trzeba przyznać, że Książę Asturii, wykazał się wówczas odwagą, wszedł między rozgorączkowanych ludzi i obiecując aresztowanie i osądzenie Godoya niewątpliwie uratował życie swojemu przeciwnikowi. Gwardziści odprowadzili pokiereszowanego Manolo do koszar gwardii i tam tymczasowo go aresztowano. Koniec wielkiej kariery nastąpił więc dokładnie w tym samym miejscu gdzie się rozpoczął, w koszarach gwardii królewskiej w Aranjuez. Pozbawiony wsparcia Godoya, załamany i bezradny Karol IV, postanowił abdykować. Na jego prośbę de Cavallos sporządził stosowny akt, który Karol podpisał 19 marca wieczorem. Ferdynand spodziewając się poparcia Cesarza zwrócił się natychmiast z listem informującym o rozpoczęciu procesu Godoya oraz z uprzejmą prośbą o uznanie własnej pozycji. Odpowiedź Napoleona była delikatna i wymijająca, "Wasza Królewska Wysokość nie ma żadnych innych praw, tylko po matce, Jeśli proces zhańbi królową, Wasza Królewska Wysokość unicestwi swoje własne prawa." Komentujący wydarzenia z pozycji całkowicie przeciwnych Cesarzowi Józef de Maistre napisał, że "słowa odnoszące się do królowej pisano szponami szatana"8. Faktycznie Napoleon pozostał nadal potężnym arbitrem i nie zajął stanowiska popierającego którąkolwiek ze stron. Zrobił to z finezją, której pozazdrościłby mu sam Machiavelli.
W tym czasie wojska francuskie znajdowały się już niemal u wrót Madrytu. Natomiast Karol IV, po chwilowym załamaniu, już 21 marca postanowił wycofać akt abdykacji. Nie do pominięcia były w tej kwestii listy Murata zachęcające Karola do wytrwania i zapewniające o przyjaźni Cesarza. Nie mógł Karol tym gestem zrobić Napoleonowi większego prezentu. Rola arbitra w skłóconej królewskiej rodzinie była wymarzoną dla realizacji planów Cesarza. Do czasu ostatecznego opanowania stolicy i rozstrzygnięcia przyszłości Hiszpanii korzystnym było nie opowiadanie po żadnej ze stron. Stąd też zatrzymanie Ferdynanda w Aranjuez stało się potrzebą chwili. Niestety ambasador Francji obecny przy Ferdynandzie nie najlepiej wywiązał się z tego zadania. Dodatkowo jego sympatie dla Ferdynanda i uwikłanie w wewnętrzne sprawy Hiszpanii, sprawiły, że Napoleon szybko zareagował dokonując zmiany na tym stanowisku. Niebawem Franciszka Beauharnais zastąpił Antoni Laforest, co więcej razem z nowym ambasadorem przybył do Madrytu gen. Savary. Powierzonych mu przez Cesarza zadań możemy się tylko domyślać.
Trochę zdumiewa fakt, że uradowani z obalenia Godoya Hiszpanie zdawali się nie dostrzegać zagrożenia ze strony armii francuskiej. Wkraczający 23 marca do Madrytu Francuzi witani byli radośnie by nie powiedzieć entuzjastycznie. Opinia publiczna Madrytu nadal kojarzyła ich jako sprzymierzeńców swego ukochanego Ferdynanda. Otrzeźwienie nastąpiło bardzo szybko. Już nazajutrz tj. 24 marca przybyły do Madrytu młody król został w oczach Hiszpanów zlekceważony przez Murata. Murat nie tylko odmówił spotkania z Ferdynandem ale nawet nie tytułował go jak króla. Nic dziwnego Murat realizował dokładnie instrukcje Cesarza: "Niech nie staje Pan po stronie żadnego stronnictwa w tym kraju. Niech traktuje Pan wszystkich dobrze i nie przesądza w niczym decyzji, którą muszę podjąć"9, a wycofanie aktu abdykacji przez Karola IV stwarza doskonały pretekst do takiego zachowania. Żeby tego nie było dosyć Murat staje w obronie aresztowanego Księcia Pokoju domagając się w imieniu Napoleona jego uwolnienia. Wśród składających hołd nowemu królowi Hiszpanii ambasadorów brakuje ambasadorów Holandii, Saksonii i Francji. Oczywiście nierozstrzygnięta spawa abdykacji Karola IV formalnie rzecz biorąc tłumaczy takie postępowanie. Ambasador Francji pojawił się na oddzielnej i prywatnej audiencji. Oznajmił Ferdynandowi, że Cesarz nosi się z zamiarem odwiedzenia Hiszpanii i doradzał Ferdynandowi wyjechanie naprzeciw Cesarza. W tym kontekście wymieniona zostaje Bajonna jako optymalne miejsce aby wywrzeć na Cesarzu odpowiednio korzystne wrażenie. Powołana przez Ferdynanda Rada, w skład której weszli między innymi ksiądz Escoiquiza, i książę Infantado po namyśle poparła pomysł udania się do Bajonny. Dziwny brak instynktu samozachowawczego, szczególnie, że Murat kategorycznie nie zgadzał się na jakąkolwiek dyslokację armii hiszpańskiej a w szczególności nie godził się na najmniejsze wzmocnienie garnizonu Madrytu. 9 kwietnia 1808 r. opuścił Madryt i udał na spotkanie Napoleona młodszy brat Ferdynanda infant Don Carlos. Sam Ferdynand ustępując ciągłym namowom Murata, Savarego i swoich doradców postanowił wyjechać do Burgos i tam oczekiwać na informację od Don Carlosa, czy Napoleon przybył już do Bajonny. Na czas swojej nieobecności władzę powierzył Juncie której przewodził jego stryj infant Don Antonio. W drodze do Burgos towarzyszyli Ferdynandowi członkowie Rady, trochę służby oraz szwadron gwardii przybocznej. Towarzyszył mu dodatkowo ktoś jeszcze, gen Savary. Drogi dosłownie zapchane były żołnierzami francuskimi. W Burgos "wędrowcy" zastali marsz. Bessieres. Z wielką uprzejmością marszałek zaproponował aby Ferdynand skierował się do Vittorii i skorzystał po drodze z popasów przygotowanych dla Cesarza. Marszałek Bessieres starał się być jak najbardziej miły i pomocny, ale dysponował już wtedy rozkazami Cesarza nakazującymi porwanie i doprowadzenia Ferdynanda do Bajonny gdyby chciał on zrezygnować z dalszej podróży10. Ferdynand spędził trzy dni w ratuszu w Vittorii najpierw oczekując na Savarego, który udał się do Bajonny po nowe instrukcje, potem zastanawiając się nad celowością dalszej podróży. Podczas pobytu w Vittorii, być może pod wpływem masy francuskiego wojska, Ferdynanda opadły nowe wątpliwości, ale po naradzie z towarzyszącymi mu doradcami razem doszli do wniosku, że zawrócić z drogi jest niepodobieństwem. Ostatecznie ruszyli dalej. Po przekroczeniu granicy karetę króla otoczyły oddziały Gwardii Cesarskiej, formalnie jako eskorta honorowa przydana gościowi przez Cesarza. Liczebność tej eskorty mogła nasuwać jednak podróżującym niezbyt wesołe myśli. 22 kwietnia Ferdynand wraz z towarzyszącymi mu osobami przybyli do Bajonny. Niedługo potem Napoleon złożył mu kurtuazyjną wizytę nie ujawniając jeszcze swoich zamiarów. Tego samego dnia Hiszpanie zaproszeni zostali na obiad podczas którego starano się stworzyć możliwie przyjemną atmosferę i o ile się da, nie rozmawiać o polityce. Dopiero nazajutrz Napoleon udzielił prywatnej audiencji księdzu Escoiquiz oraz panom San Carlosowi i Infantado. Oświadczył im, że zamierza dokonać zmiany dynastii na tronie w Madrycie. W gronie Rady Ferdynanda rozpoczęły się pełne napięcia narady. Tymczasem 30 kwietnia przybyli do Bajonny Karol IV i Maria Ludwika. Towarzyszyła im eskorta pod dowództwem gen. Exelmansa.
Powitanie Karola IV było niezwykle uroczyste, przybywającym gościom starano się okazać najwyższe honory. Godoy, który na skutek francuskiej presji opuścił więzienie 20 kwietnia oczekiwał już w Bajonnie od pięciu dni i niezwłocznie dołączył do przybyłej pary królewskiej. Podróż Księcia Pokoju do Bajonny nie odbyła się tak spokojnie jak pozostałych gości. Rozpoznany przez Hiszpanów w Tolosie, tylko energii dowodzącego kirasjerską eskortą oficera zawdzięczał życie. Miejscowa ludność chciała zepchnąć z mostu karetę razem ze znajdującym się wewnątrz Manuelem Godoyem. Tymczasem w Bajonnie, nazajutrz po przybyciu pary królewskiej, Napoleon wydał niezwykle uroczysty i starannie przygotowany obiad na cześć swoich gości. Według słów L.W. Constatnta Karola i jego żonę całkowicie pochłaniała degustacja potraw tak jakby był to główny i jedyny cel przyjazdu do Bajonny. W następnym dniu doszło do spotkania Ferdynanda z Karolem i Marią Ludwiką w obecności Napoleona. Pomiędzy Bourbonami doszło do gorszących i żenujących otoczenie kłótni. Karol zamierzył się laską na swojego syna, a Maria Ludwika ponoć publicznie podważyła prawo do tronu Ferdynanda kwestionując ojcostwo Karola. Dodatkowo Karol groził członkom Rady młodego króla oskarżeniem o bunt i stosownymi do tego karami.
W wyniku brutalnej presji i braku poparcia ze strony członków Rady, Ferdynand zrzekł się tronu na rzecz swojego ojca. Niedługo potem do Bajonny dotarły wieści od Murata o rozruchach w Madrycie. Napoleon wykorzystał to z kolei do wywarcia presji na Karolu. Przekonywał go, że wystąpienia są skierowane przeciwko niemu przez zwolenników Ferdynanda i tylko on, Napoleon, jest w tej chwili w stanie położyć kres rozlewowi krwi. Dodatkowo zapewniał Karola o zachowaniu integralności terytorialnej Hiszpanii oraz utrzymaniu pozycji religii katolickiej jako panującej. Załamany wieściami z Madrytu Karol zgadza się abdykować na rzecz "swojego przyjaciela Cesarza Napoleona". Jednocześnie z aktem abdykacyjnym Karol IV podpisuje dokument mianujący Murata Namiestnikiem Królestwa Hiszpanii. Rzecz o tyle ważna, że w ten sposób unieważnione zostały pełnomocnictwa udzielone przez Ferdynanda Juncie pod przewodnictwem infanta Don Antonia. Jak widać Cesarz o niczym nie zapomniał. Natychmiast też Murat otrzymał polecenie wyekspediowania don Antonia i całej Junty do Bajonny. 6 czerwca po krótkich targach pomiędzy braćmi Napoleon przekazał koronę Hiszpanii Józefowi.
To jednak jeszcze nie koniec, dramat musiał być odegrany do końca. W dniach 15 czerwca - 7 lipca w Bajonnie konferowała Junta hiszpańska. Efektem obrad było przyjęcie nowej konstytucji Hiszpanii, wzorowanej na konstytucji francuskiej. Pytanie jednak, czy Hiszpanie chcieli podążać śladem wytyczonym przez Francję? Najbliższa przyszłość miała pokazać, że zdecydowanie nie. Na razie jednak wszystko wskazywało na to, że zmiana została dokonana w sposób trwały i co najważniejsze legalny, a przynajmniej z mocnymi pozorami legalności. Na otarcie łez Ferdynand zachował tytuł Jego Królewskiej Wysokości i przywileje należne książętom Francji oraz dochody z Navarry. Stosowne porozumienie uzgodnili Duroc i Escoiquiz 10 maja 1808 r. W najbliższym czasie Ferdynand oraz jego młodsi bracia mieli przebywać w zamku Valencay pod opieką Talleyranda, formalnie do czasu aż zamek w Navarze nadawać się będzie do zamieszkania11. Natomiast Karol IV wraz z żoną i nieodstępnym Księciem Pokoju mieli przebywać w Compiegne. Po pewnym czasie przenieśli się oni do Marsylii ze względów na klimat, i stan zdrowia Karola IV.



Zamek Valencay



Rozpatrując wydarzenia związane z abdykacją Bourbonów hiszpańskich, zagadnieniem, na które nie sposób dać jednoznacznej odpowiedzi, jest kwestia kiedy Cesarz Napoleon podjął ostateczną decyzję o detronizacji hiszpańskiej dynastii. Jedyną pewną i udokumentowaną cezurą jest tajna konwencja z Tylży. Car i Cesarz zgodzili się na detronizację Bourbonów i Braganzów. Takie zapisy nie powstają na wyrost, niewątpliwie Napoleon był już wówczas zdecydowany. Natomiast sposób w jaki tego dokonał budzi zdumienie badaczy do dziś. Nikt z otoczenia Cesarza nie był wtajemniczony w całość jego zamierzeń, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Osoby uczestniczące w tym przedsięwzięciu otrzymywały precyzyjne polecenia bez wyjaśnień przedstawiających całość zagadnienia. Nawet Murat sprawujący naczelne dowództwo operacji wojskowej nie znał docelowego rozwiązania. W tym kontekście zdumiewa elastyczność i skuteczność podejmowanych przez Napoleona działań. Były one błyskawicznie i precyzyjnie dostosowywane do zmieniających się okoliczności. Nawet jeśli wielu obserwatorom i badaczom tych wydarzeń wątpliwa wydaje się moralna strona postępowania Cesarza, (co sam Napoleon przyznał na św. Helenie) to jednak intelektualna sprawność Napoleona budzi podziw.
Istnieje jeszcze, moim zdaniem, druga, w zasadzie drobna kwestia, pomijana w dostępnych mi opracowaniach. Otóż Manuel Godoy przybył do Bajonny już 25 kwietnia. Przez pięć dni oczekiwał na przyjazd Karola IV. Wydobyty został z więzienia na wyraźne życzenie Napoleona i niewątpliwie zawdzięczał Cesarzowi życie. Nikt nie ma wątpliwości jak brzmiałby wyrok hiszpańskiego sądu. Czy Napoleon wykorzystał Godoya do skłonienia Karola do abdykacji? Wszak z niczyim zdaniem niedołężny Bourbon nie liczył się tak jak ze zdaniem swojego Manolo. Książę Pokoju podpisał akt abdykacji Karola bez słowa protestu ani nawet zdziwienia. Potem tłumaczył to szacunkiem dla woli monarchy, która to wola była zawsze wyznacznikiem jego działania. Osobiście jakoś trudno mi w to uwierzyć.

PRZYPISY:

1. M. Obtułowicz, Książę pokoju księciem wojny, Kraków 1999
2. ibidem
3. ibidem
4. ibidem
5. ibidem
6. ibidem
7. Ch. Talleyrand, Pamiętniki, Londyn 1994
8. A. Manfred, Napoleon, Warszawa 1980
9. J.Tulard, Murat, Gdańsk 2002
10. Corr., t. XVII nr 13749, 13751, 13756
11. Ch. Talleyrand, op. cit.

BIBLIOGRAFIA:

Bibliografia
A. Manfred, Napoleon, Warszawa 1980
T. Miłkowski, P. Machcewicz, Historia Hiszpanii, Wrocław 2002
M. Obtułowicz, Książę pokoju księciem wojny, Kraków 1999
J. Orieux, Talleyrand, Warszawan 1989
Ch. Talleyrand, Pamiętniki, Londyn 1994
J. Tulard, Murat, Gdańsk 2002
J. Tulard, Mit zbawcy, Warszawa 2003
A. Zahorski, Napoleon, Warszawa 1985

Opracował: Waldemar Karczmarczyk