Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Książę Józef Poniatowski w poezji Artura Oppmana

Opublikowano w Epoka napoleońska w literaturze

Postaci księcia Józefa Poniatowskiego Artur Oppman poświęcił tom wierszy Pieśni o księciu Józefie wydany w 1918 roku. Poszczególne utwory były drukowane na łamach "Tygodnika Ilustrowanego" oraz w zbiorze Pieśni o sławie (1917). Poeta o pseudonimie Or-Ot, współredaktor "Tygodnika Ilustrowanego" i redaktor "Żołnierza Polskiego" do epoki napoleońskiej, jej bohaterów i uczestników odniósł się także w Epopei napoleońskiej (1912), Pieśniach o legionach i o Księstwie Warszawskim (1918) oraz Śpiewach historycznych (1930). Jak zauważa Józefa Bartnicka, wymienione tomy tworzą nurt poezji Oppmana cechujący się "romantycznym kultem bohaterów przeszłości narodowej"1. Powstały one po upływie około stu lat od wydarzeń epoki napoleońskiej. Na uwagę zasługuje także fakt, że w obchody rocznicowe Oppman zaangażował się nie tylko poprzez swoją poezję. Or-Ot był, obok 117 historyków, polityków i pisarzy, członkiem Komitetu Stołecznego obchodów setnej rocznicy śmierci Napoleona w 1921 roku. Wśród pisarzy w uroczystości napoleońskie zaangażowali się między innymi: Kazimierz-Przerwa Tetmajer, Władysław Reymont, Wacław Sieroszewski oraz Józef Weyssenhoff2.

 

     Do tomu Pieśni o księciu Józefie należy 9 utworów składających się na poetycki portret  bohatera narodowego. Dwa z nich - List księcia Józefa i Noc w Krakowie zostają opatrzone datami - 1792 i 1813. Książę Józef po Raszynem, Elstera oraz Pogrzeb księcia Józefa Poniatowskiego dotyczą natomiast wydarzeń, które można zlokalizować w czasie dzięki wiedzy historycznej. W związku z setną rocznicą śmierci Polaka w 1913 roku, powstała Elegia poświęcona pamięci księcia Józefa Poniatowskiego. Do tomu Artur Oppman włączył także Testament wodza będący poetyckim wyliczeniem pragnień księcia, które miałyby być zrealizowane po jego śmierci. Do ostatnich chwil życia królewskiego bratanka odwołuje się Trębacz z Jabłonny. Tom otwiera natomiast wiersz Romans księcia Pepi, który nie ukazuje Polaka wyłącznie w optyce bohatera narodowego. Jak zauważają Monika Bednarczuk i Ewa Pogonowska, "przemyślana kompozycja całości zbioru, układająca się w schemat biografii bohatera, oraz kontekst historyczno-polityczny towarzyszący jego wydaniu, pozwalają traktować go jako autonomiczny poetycki komunikat perswazyjny, obliczony na żywe oddziaływanie na świadomość odbiorców"3. Wybrane utwory Oppman opatruje przypisami autorskimi, w których zarówno wyjaśnia znaczenie poszczególnych słów oraz przedstawia okoliczności wydarzeń, jaki i cytuje biografię księcia Józefa Szymona Askenazego4.

 

 

     W Romansie księcia Pepi Or-Ot tworzy melancholijny obraz spotkania Poniatowskiego - "słońca salonów" z młodą rybaczką - "kwiatem Powiśla"5. Jak zauważają Monika Bednarczuk i Ewa Pogonowska, "w opinii Marii Janion, wyrazistą, acz epigońską kontynuacją romantycznej figury przemiany wewnętrznej bohatera jest pożegnanie żołnierza z dziewczyną"6. W omawianym utworze można odnaleźć "preludium tego motywu"7. Choć radość ze spotkania odczuwa oboje kochanków, to jednak atmosfera szczęścia zostaje widocznie zaburzona. Przyczyną zaistniałego stanu rzeczy nie jest odczuwana przez dziewczynę niższość w stosunku do pań z salonów. Gdy młoda rybaczka wyraża swoje wątpliwości, odpowiedź księcia jest jednoznaczna: 
 

 

     W więzieniach ze złota

 

     O! nie dla mnie, nie dla mnie tam życie!

 

     Moją  duszę porywa tęsknota,

 

     W nieskończonym ją kąpiąc błękicie!

 

     Co mi dworskie asamble i bale!

 

     Jak cień, nuda się za mną tam snuje...

 

     Jam szczęśliwy, gdy warg tych korale,

 

     Gdy twe oczy całuję... całuję... (s. 5) 
 

 

     Możliwą  przyczynę zadumy Poniatowskiego stanowi przeczucie przyszłych wydarzeń, co wyraźnie jest sugerowane w utworze. Przyszłość Polaka wyznacza widmo Elstery: "Czy Elstera błysnęła mu sina, / Że łza w oku, a uśmiech lśni z twarzy?..." (s. 5). Romans księcia Pepi to jedyny utwór, w którym Polak jest pozbawiony cech bohatera narodowego. Oppman ukazuje go w kontekście towarzyskim, nazywając "słońcem salonów", oraz uwydatnia wątek miłosny. Postępując zgodnie z prawdą historyczną, kreśli począwszy od tego utworu przemianę "szaławiły "spod Blachy", ulubieńca kobiet, księcia Pepi w księcia Józefa Poniatowskiego - ucieleśnienie ideału Polaka"8. Królewski bratanek, nazywany księciem Pepi przez swego stryja, Stanisława Augusta Poniatowskiego, o czym Or-Ot informuje w jednym z przypisów, stanie się bohaterem narodowym dopiero po metamorfozie.

 

 

     "Pepi z tych dawnych, Łazienkowskich lat" (s. 8), jak samego siebie z przeszłości nazywa Poniatowski w Liście księcia Józefa, w kolejnych utworach już prawie się nie pojawia. W drugim wierszu omawianego tomu bratanek królewski jawi się czytelnikowi jako niezłomny i honorowy polski wódz. Tytułowy list Poniatowskiego to reakcja na przystąpienie stryja do konfederacji targowickiej w 1792 roku. O okolicznościach powstania korespondencji informuje w jednym z przypisów sam poeta. Przywołuje fakt odesłania przez wodza orderów i dodaje: "zostawił sobie książę tylko krzyż Virtuti, na który odwagą i męstwem słusznie zarobił. Jeden to z najpiękniejszych momentów w życiu ukochanego bohatera" (s. 6). Imperatyw honoru i służby ojczyźnie każe Poniatowskiemu zdecydowanie zareagować na czyn króla. Stanąwszy wobec dylematu - wierność królowi a własnym przekonaniom, dokonuje dramatycznego, lecz jedynego słusznego we własnym przeświadczeniu wyboru. Mówi o stryju jako o ojcu oraz przywołuje także alegorię Ojczyzny-Matki, by uzasadnić swoją decyzję, o której pisze następująco: "Jam się z mym polskim rozsądzał honorem - / I z twych się, królu, wypisuję list!..." (s. 6). Zauważa jednocześnie, że istnieje sprzeczność między byciem Polakiem a żołnierzem wiernym królowi. Ponad pohańbione życie przedkłada śmierć. Jak zauważają Monika Bednarczuk i Ewa Pogonowska, "temat heroicznej śmierci, przeczuwanej czy już spełnionej, powraca w [...] cyklu wielokrotnie, w połączeniu z kluczową dla legendy Poniatowskiego sprawą honoru"9. Odchodząc od króla, książę decyduje się na oddanie przyznanych przez stryja orderów. Przewiduje własną tułacką przyszłość, czyniąc jednocześnie wzmianki o swej śmierci: 
 

 

     W namiocie świta - i słyszę wezwanie,

 

     Że już mi pora za Ojczyzny próg!

 

     Żegnam cię tedy, Najjaśniejszy Panie,

 

     Jako wędrowiec - u rozstajnych dróg.

 

     Żegnam cię - królu! ja o jedno proszę:

 

     Niechaj do śmierci, jako sztandar, noszę

 

     Ten honor Polski, co mi zwierzył Bóg!... (s. 8-9). 
 

 

      Śmierć zostaje usytuowana w nieokreślonym czasie, dlatego książę Józef nie jest pozbawiony aktywności i chęci do działania. Występuje jako rzecznik swoich towarzyszy broni i wszystkich Polaków: 
 
 

 

Oni szli mężnie na ogień granatów,

 

A iluż  legło w nieprzespanym śnie!

 

Wdowom, sierotom i tym, którzy w ranach

 

Na ziemi polskiej zostaną kurhanach,

 

Daj chleb: niech obcy nie sromoci je!... (s. 8) 
 

 

  "Romansowy aspekt osobowości księcia, jakże ważny dla całokształtu etosu ułana"10 pojawia się po raz ostatni w Księciu Józefie pod Raszynem. W utworze tym opisy wydarzeń wojennych poprzedzają słowa o balach organizowanych "pod Blachą". Wśród uczestników zabaw poeta lokalizuje księcia Pepi oraz margrabinę Henriettę Vauban, którą Poniatowski poznał w 1794 roku w Brukseli, w domu swej siostry, o czym w przypisie nadmienia Or-Ot (s. 9). Beztroska atmosfera zabawy, wypowiadane pochlebstwa, śpiew i zewnętrzne piękno tworzą oprawę chwili. Jej uczestnicy, oddając się uciechom, pragną "wyssać miód żywota" (s. 9). Książę Józef szalejący "w pocałunkach i w uściskach" (s. 10) nie zasługuje na miano bohatera narodowego. Biorąc po uwagę tytuł utworu, jego przemiana jest nieunikniona.

 

 

      Omawiany wiersz jako pierwszy łączy księcia z Napoleonem. To cesarz Francuzów, którego "złote słońce od zachodu wstaje" (s. 10), jest siłą sprawczą decydującą o przemianie ulubieńca salonów w dowódcę żołnierzy. Wieść o napoleońskim pochodzie i o tym, że "lecą orłów szumne staje, / Płynie rzeką krew czerwona" (s. 10) dociera także "pod Blachę".  Bywalcom salonu nie jest obce przeświadczenie o epokowym znaczeniu rozgrywających się wydarzeń, dlatego szmerowi prowadzonych rozmów zaczyna towarzyszyć "szczęk szabli" (s. 10). Ukazując podniosłą, a nie beztroską atmosferę w salonie, poeta zdobywa się na zdecydowaną krytykę bawiących się ludzi. Określa ich bezosobowo, jako "pudrowane głowy" i "barwną rzeszę pustaków" (s. 10), wskazując jednoznacznie na ich wartość.

 

     Przemiany Poniatowskiego Oppman dokonuje także na poziomie języka. Z chwilą  formowania szyków przy cesarzu Francuzów książę Pepi staje się księciem Józefem przepełnionym wolą walki. Poprzednie życie przestaje mieć dla niego znaczenie, o czym świadczą słowa: "Żar miłości już mu za nic" (s. 11). Z chwilą rozpoczęcia walk u boku Napoleona królewski bratanek staje się aktywnym członkiem nowej zbiorowości, tym razem wojskowej. Nawiązanie do prowadzonych walk również pojawia się w utworze Oppmana. Książę Poniatowski nie zostaje uczestnikiem kampanii hiszpańskiej, stąd "pierś mu wznosi żalu fala" (s. 11). Jak czytamy w wierszu, żołnierze walczący u boku cesarza Francuzów wyruszają "na sen sławy - i na działa" (s. 11), wierząc w zdobycie wojennej sławy w kampaniach napoleońskich.

 

     Książę  Józef realizuje się jako wódz podczas wojny z Austrią w 1809 roku. By zdynamizować opis rozgrywających się wydarzeń, Oppman wspomina zarówno o marszu Austriaków, jak i reakcjach warszawiaków oraz ich nadziejach na triumf w zbliżającej się wojnie. Wśród mieszkańców stolicy panuje radosna atmosfera, rozlegają się śmiechy i śpiewki. Trwają one także wtedy, gdy pojawia się książę Józef. Po raz kolejny dokonuje on symbolicznego pożegnania z warszawiankami, czemu towarzyszy gest wzniesienia ręki do ułanki: "Wznosi rękę do ułanki, / Jakby, idąc w bój Raszyna, / Żegnał wszystkie warszawianki" (s. 12).

 

     Położony w pobliżu Warszawy Raszyn, miejsce bitwy z 19 kwietnia 1809 roku, jest przede wszystkim przestrzenią triumfu księcia. Jego umiejętności wojskowe decydują o tym, że szala zwycięstwa przechyla się ostatecznie na stronę Polaków. "Bohatera! bohatera! / Który  łamie i obala!" (s. 13) - takie wezwanie pojawia się w wierszu, gdy, jak czytamy, trumf żołnierzy polskich nie jest jeszcze przesądzony.

 

     Z grona bezimiennych żołnierzy zostaje wyróżniony Cyprian Godebski, poeta, który zginął w bitwie pod Raszynem. W przypisie Oppman informuje, że był on autorem Wiersza do legiów polskich oraz Grenadiera filozofa. W dwuwersie mieści się jego charakterystyka. Pozytywną ocenę zyskuje on zarówno jako żołnierz, jak i poeta: "Padł Godebski z bronią w ręku, / Żołnierz dziarski, śpiewak szczery" (s. 12).

 

      Nie tylko w wierszu Oppmana o bitwie raszyńskiej zostaje przywołana postać  Cypriana Godebskiego. Pojawia się ona także w utworze Pod Raszynem Marii Konopnickiej należącym do Śpiewnika historycznego (1767-1863). Cykl ten ze względu na kształt artystyczny, sposób przedstawienia postaci i wydarzeń historycznych jest zbliżony do tomu Oppmana. W utworze autorki Roty Godebski zostaje wykreowany na podobieństwo dzielnego i odważnego rycerza, który dzięki swoim czynom może aspirować do miana bohatera: 
 

 

      Tam Godebski Cyprian zginął,

 

      Który w Legiach włoskich słynął,

 

     Sławny pieśniarz, rycerz śmiały,

 

     Poległ  w boju pełnym chwały11
 

 

     Uczyniwszy wzmiankę o Godebskim Oppman ukazuje chwilę powrotu zwycięskiego wojska do stolicy. Radość ogarnia wszystkich bez wyjątku. Wesołe okrzyki stają się coraz głośniejsze. Ich kulminacja następuje, gdy w mieście pojawia się Poniatowski. Wówczas kobiety, które pozdrowił bohater narodowy, wołają: "Książę Józef niechaj żyje!" (s. 13) Tym radosnym okrzykiem Oppman zakończył swój utwór. Ukazał pełen entuzjazmu stosunek do księcia. Nie nawiązał do faktu jego znaczącej zmiany, gdy Poniatowski po podpisaniu konwencji z Austrią i podjęciu decyzji o opuszczeniu Warszawy przez polskie wojsko był określany mianem "zdrajcy i sprzedawczyka"12.

 

 

     8 maja 1813 roku książę Józef Poniatowski po raz ostatni przebywał  w Krakowie13. Temu pobytowi Artur Oppman poświęcił utwór Noc w Krakowie. Tytuł wiersza opatrzył następującym komentarzem: 
 

 

     Książę  Józef w czasie ostatniego swego pobytu w Krakowie (1813 r.) nagabywany był nieustannie w sprawie porzucenia Napoleona i przystąpienia do koalicji przeciw niemu. Czartoryski i Radziwiłł nie dawali księciu spokoju. Pewnej nocy, po burzliwej rozmowie, bliski był już samobójstwa, nie wiedząc, w którą stronę się zwrócić. Zdrowy instynkt Polaka i czucie bohatera wskazały mu drogę właściwą. O tej to nocy właśnie mówi wiersz powyższy (s. 14).  
 

 

     Swoją  opowieść o wydarzeniach pamiętnej nocy Oppman rozpoczął w momencie, gdy Poniatowski pozostał sam po odejściu Czartoryskiego i Radziwiłła. Wraz z tymi, którzy próbowali namówić Polaka do zmiany orientacji politycznej, nie odeszły jednak wzburzenie i gotowość do czynu ostatecznego - samobójstwa. Napięta atmosfera jako efekt burzliwej rozmowy jest konsekwentnie tworzona przez Oppmana. W komnacie, w której przebywa książę, nadal rozlegają się ciągłe wezwania do zaprzestania walki u boku Napoleona. Wartościowanie zastosowane w wierszu jest jednoznaczne. Namowy "pełzają w ciemnych kątach" (s. 14), pojawia się w nich również Zdrada jako oponentka księcia i określenie postawy Polaka po jedynie hipotetycznym opuszczeniu cesarza Francuzów. Jednakże w zobrazowanym sporze książę Poniatowski jest także stroną aktywną. Na jedno z jego możliwych działań wskazują nabite pistolety.

 

 

     By uzasadnić wzburzenie księcia i jego gotowość do samobójstwa, Oppman rekonstruuje fragment wypowiedzi i argumenty tych, którzy przybyli do Poniatowskiego. Odwołują się oni do faktu przelanej przez Polaków krwi, wskazując na wojenne zniszczenia i konieczność pokoju. Zwracając się do księcia, są świadomi władzy posiadanej przez niego w wojsku:  
 

 

     Dość dla Polski wojennych pożarów,

 

     Odstąp, Wodzu, francuskich sztandarów!

 

     Dość krwi polskiej granatom, kartaczom,

 

     Każ  na odwrót zatrąbić trębaczom!

 

     Ściągnij warty i pojrzyj na stronę:

 

     Biały orzeł ci niesie koronę!... (s. 14) 
 

 

     W chwili gdy "noc gwiazdami usiana... śpi Kraków..." (s. 14), Poniatowski staje przed jednym z najtrudniejszych wyborów. Jego rozmówcom nie można po części odmówić racji, ofiary poniesione przez Polaków w walce u boku Napoleona to fakt niezaprzeczalny. Poniatowski odwołuje się jednak do sankcji boskiej i odnosi się do ojczyzny. Przywołane w utworze słowa: "Bóg powierzył mi honor Polaków" (s. 14) są symboliczne i stanowią jeden ze znaków rozpoznawczych księcia. Następującym komentarzem opatrzył je Oppman: "Pamiętne słowa, które ks. Józef miał jakoby wyrzec przed śmiercią. Słowa te stają zrozumiałe, gdy się uprzytomni sobie, że w czasie bitwy lipskiej Sasi opuścili Napoleona i przeszli na stronę wroga, że ks. Józef był wodzem naczelnym wojsk polskich i od jego postanowienia zależało stanowisko i dalsze losy całego kraju" (s. 16).

 

     Do złożonej przez Polaków ofiary krwi odwołuje się także Zdrada. Stworzone przez nią opisy są sugestywne i przemawiają do wyobraźni. Nieprzypadkowo odnosi się do kampanii rosyjskiej i wojennej hekatomby sprzed kilku miesięcy. W zastosowanym przez nią obrazowaniu nie brakuje echa "czarnej" legendy napoleońskiej. Krew Polaków postrzega ona jako "purpurę pod stopy Cezara" (s. 15):  
 

 

     Od wrót Moskwy czerwonej w pożodze

 

     Twoi wierni, jak łachman, na drodze!

 

     W głuchych zaspach, stężałych od lodu,

 

     Krew twojego zastygła narodu,

 

     A czerwona ich śmierci ofiara,

 

     To purpura pod stopy Cezara!... (s. 14) 
 

 

       Zaprezentowane przez nią argumenty zostają z pełną konsekwencją odrzucone. W rolę oponenta Zdrady wciela się sam Oppman. Cytuje on słowa umarłych żołnierzy odwołujących się do symboliki agrarnej i postrzegających optymistycznie znaczenie własnej śmierci:  
 

 

     My w swych grobach, jak ziarno, zostali,

 

     A te rany, ciekące krwawizną,

 

     To purpura dla Ciebie, Ojczyzno! (s. 15)  
 

 

     Władzy nad księciem Zdrada nie ma nawet w momencie, gdy w dalszej odsłonie dramatycznego konfliktu odwołuje się do bliskiego upadku Bonapartego, wykorzystując metaforę tonącego okrętu i mówiąc o kresie napoleońskiego orła złotego i polskiego orła białego. Książę  konsekwentnie objawia swoją niezłomność wobec Zdrady, której obecność, jak sam mówi, czuł podczas walk na polach Raszyna i w miejscu kolejnych bitew.

 

     Poniatowski w utworze Oppmana nie przejawia żadnej słabości. Jej dowodem nie byłoby nawet samobójstwo, którego widmo kilkakrotnie przewija się w wierszu. W kończącej Noc w Krakowie dynamicznej wymianie zdań Polak z pełną konsekwencją odrzuca kolejne argumenty Zdrady, mając pewność co do wyboru właściwej drogi. Jest jednocześnie całkowicie świadomy ciążącej na nim odpowiedzialności. Wyraża gotowość do poniesienia konsekwencji swoich czynów:  
 

 

     - Naród żąda odwrotu swych znaków!

 

     - Mnie powierzył Bóg honor Polaków!

 

     - Imię Polski zatracisz, jak morem!

 

     - Żyję Polską! lecz Polską z honorem!

 

     - Ty odpowiesz za Jutro strzaskane!

 

     - Ja odpowiem! I przeto: zostanę! (s. 16) 
 

 

     To książę odnosi moralne zwycięstwo. Z chwilą odejścia Zdrady znikają niepokoje i wzburzenie. W utworze Oppmana pojawia się jeszcze jedna postać. Tym razem to "z mgły wysnute cudowne zjawisko" (s. 16), którego natura zostaje dookreślona. "Masz mnie, [...] Śmierć piękną ... Śmierć piękną" (s. 16) - czytamy w zakończeniu utworu będącego prezentacją kanonu etycznego Poniatowskiego.

 

 

     Kolejny wiersz cyklu - Trębacz z Jabłonny - "ewokuje nastrój poprzedzający, koronującą los herosa,  bitwę pod Lipskiem"14. Wzmianka o batalii z października 1813 roku pojawia się w drugiej części utworu. Pierwsza z nich zostaje poświęcona tytułowemu trębaczowi z Jabłonny, który żegna się z rodzinnymi stronami, by pełnić swą służbę przy ułanach. Do początkowych strof utworu nie wkracza niepokój związany z nieodległymi w czasie działaniami wojennymi. Trębacz jest przekonany o tym, że powróci w rodzinne strony: "Bądźcie zdrowi, serdecznie ojcowie! / Bądźcie zdrowi! Powrócę! powrócę!" (s. 17). Wokół trębacza i ułańskich szwadronów przemierzających jedną z wiosek tworzy się wspólnota. Jej członkiem staje się także książę Józef, który "przed pułkiem, na wronym rumaku, / [...] z uśmiechem się kłania" (s. 17). Choć "gra wesoło ułańska muzyka" (s. 17), to jednak w finale tej części utworu pojawia się "dziewczyna szalona" (s. 17), której nastrój radości nie towarzyszy. Odmawia ona pacierze, podczas gdy ma miejsce błogosławieństwo "ułańskim szwadronom" (s. 17). Błogosławi krzyż - symbol męczeństwa i Chrystusowej ofiary.

 

     Oppman nie ukazuje w tym wierszu walki żołnierzy w "bitwie narodów". Opis działań wojennych zastępuje przedstawieniem nastroju panującego w obozie. Wszystkie elementy opisu składają się na ponury obraz żołnierzy, których przebieg prowadzonych walk i rozwój wydarzeń pozbawiają nadziei: 
 

 

     Gwarzą  z cicha, ćmiąc lulki, ułany

 

     O cesarzu - o księciu - o bitwie... 
 

 

     Ale chmurnie gawędzą wąsacze,

 

     Już  nadzieja im złota nie błyska,

 

     Ktoś  tam w kąt się zasunął i płacze,

 

     Łzy na żółte mu kapią wąsiska.

 

     Próżno wiarus przeczucie odpycha,

 

     Ono w sercu, jak żmija, mu syczy...

 

     Śmierć na boku stanęła i czyha,

 

     Łup wybiera... i liczy, i liczy... (s. 18) 
 

 

     Duchową  jedność ze swoimi żołnierzami odczuwa także książę Józef. Wspomina on walki sprzed kilkunastu lat pod Raszynem oraz oblężenie Sabacza w 1788 roku. On sam nie kieruje myśli ku przyszłości, lecz pragnie powrócić do minionych chwil. Pomóc ma w tym tytułowy trębacz. "Graj mi, chłopcze, piosenki ludowe, / Proste piosnki wsi twojej... wsi naszej..." (s. 19) - czytamy w utworze. Młody człowiek nie tylko trafnie ocenia aktualną sytuację, lecz także zapowiada przyszłość, wprowadzając motyw śmierci przeczuwanej: 
 

 

     Trębacz siedzi w namiocie u proga,

 

     Wódz oczyma na gwiazdach zawisnął...

 

     Wodzu! wodzu! gdzie tobie dziś droga?

 

     Wodzu! wodzu! sen gaśnie! sen prysnął!

 

     Widzisz śmierci krwawego anioła?

 

     Widzisz grób ten i napis na grobie?

 

     A pieśń płacze... i płacze, i woła:

 

     "To po tobie! po tobie! po tobie!" (s. 19) 
 

 

     Za sprawą słyszanych dźwięków książę Józef powraca do przeszłości. Wspomnieniom zostaje nadane wyjątkowe znaczenie. Myśli Polaka ulatują bowiem w utworze do "wspomnień ołtarza" (s. 19). Wartość traci marszałkowska buława, którą Napoleon przyznał Poniatowskiemu pod koniec czerwca 1813 roku. Sam bohater narodowy kieruje się myślą do miejsc sielskich, niezniszczonych orężem wojennym: "kurnej chaty", "boru sosnowego" i "sadu wonnego" (s. 20).

 

 

     W tomie wierszy Oppmana pojawiają się także utwory stanowiące "tryptyk dotyczący zgonu bohatera narodowego"15. Są to: Elstera, Pogrzeb księcia Józefa Poniatowskiego oraz Elegia poświęcona pamięci księcia Józefa Poniatowskiego. Pierwszy z wymienionych utworów ukazuje śmierć dowódcy. Oppman przedstawia sekwencję migawkowych scen, które składają się na dynamiczny opis dramatycznego wydarzenia. Jego kulminacja pojawia się w drugiej strofie utworu. Przestrzeń kilku wersów Or-Ot wykorzystał w celu ukazania silnych emocji i stopniowej utraty nadziei na przeżycie księcia. W utworze nie ma wprost mowy o postrzałach, które raniły księcia. Pojawia się jednak czytelna sugestia ich wystąpienia: "I krwawieje ułanka, jak gwiazda w obłoku" (s. 20). Opis śmierci Poniatowskiego tworzący pierwszą część wiersza wieńczą słowa:  
 

 

     Drapieżna ręka śmierci, wysunięta z mroku!

 

     Koniu, koniu rycerski! o, płyń! krok! pół kroku! 

 

     O, falo! nie bądź katem!

 

                                     O, falo ponura!... (s. 20) 
 

 

     Oppmanowi, który stworzył poetycką wizję śmierci królewskiego bratanka, znany był opis zgonu bohatera narodowego zawarty w książce Szymona Askenazego pt. Książę Józef Poniatowski. Or-Ot cytuje w przypisie następujący fragment:  
 

 

     Widząc, że odwrót odcięty, książę, ranny już po raz trzeci, rzucił  się wpław do Pleissy, ale już koniem kierować nie mógł. Kapitan francuski, Bléchamp, uwolnił księcia od tonącego konia i wydobył na brzeg przeciwny. Książę ruszył dalej pieszo do Elstery przez błotniste ogrody, już pełne nieprzyjaciela... Tutaj został raniony po raz czwarty... Dosiadł z trudnością podanego mu świeżego konia... Wtem, na widok nadbiegającej nieprzyjacielskiej piechoty, porwał się raptem sił ostatkiem i skoczył z koniem do Elstery. Tu ostatnią kulę odbiera w lewą pierś; przeszyty na wylot, osuwa się z konia i, po krótkim pasowaniu się -znika pod wodą. (s. 20) 
 

 

      W utworze Oppmana został ukazany najbardziej dramatyczny moment skoku księcia do rzeki i następująca po nim śmierć Poniatowskiego, która "jest aktem symbolicznym, jest wywyższeniem śmierci za ojczyznę, uczynieniem z niej normy ostatecznie nobilitującej postawę Polaka patrioty"16. Drugą część swego wiersza poeta poświęcił refleksji o kresie epoki napoleońskiej. "Trzask! Imperium się wali! Ludy! Epos kona!" (s. 21) - zauważa Oppman. Czyni on eliptyczną wzmiankę o gwieździe Polski i Napoleona, które związane ze sobą w ciągu kilkunastu lat nieuchronnie gasną. W pesymistycznej zadumie o końcu napoleońskiej chwały nie brakuje nawiązania do postaci księcia. Nie jest on już częścią świata żywych, lecz "z ziemi, jak mgła, płynie i w lazurach stawa" (s. 21). W pojawiającej się postaci można dopatrzeć się Poniatowskiego dzięki słowom kończącym utwór. Postać "we łzach zwraca Bogu, co jej Bóg powierzył..." (s. 21). Finalna uwaga to czytelne nawiązanie do słów przypisywanych Józefowi Poniatowskiemu: "Bóg mi powierzył honor Polaków i Jemu tylko go oddam". Zdaniem Moniki Bednarczuk i Ewy Pogonowskiej, "swoistym pars pro toto [tej frazy] jest hasło: ˃˃Bóg - Honor - Ojczyzna˂˂"17.

 

     W Pogrzebie księcia Józefa Poniatowskiego Oppman ukazał szereg obrazów składających się na poetycką wizję pochówku Polaka w kościele św. Krzyża w 1814 roku. Utwór rozpoczyna się opisem pochodu ze zwłokami bohatera narodowego, do którego zostają skierowane następujące słowa: "Śpisz w krwawych laurach, stu bitew piorunie, / I twoje orły zakrwawione śpią" (s. 21). O trwałej żywotności etosu rycerskiego w poezji poświęconej księciu Józefowi i jego pogrzebowi świadczą jednak nie tylko słowa o stoczonych bitwach. Równie istotne znaczenie ma dopełniający poetycką wizję pochodu obraz konia kroczącego za książęcą trumną. Zwierzę zostaje ukazane jako atrybut bohatera i towarzysz w walce, który także "na boje wspomina" (s. 21). W poetyckiej wizji "rży [...] za trumną, grzmiąc kopytem dumnie, / Rozdyma chrapy i rwie się ku trumnie!" (s. 21). Jako towarzysz księcia i współuczestnik kampanii wojennych ma instynktowną zdolność odczuwania panującego nastroju. Jego udziałem staje się niepokój, dlatego: "Dwu go ułanów ledwo strzymać zdoła, / Koń klęskę czuje i na pana woła!" (s. 21). On także jako ostatni żegna księcia przed złożeniem jego zwłok do grobu.

 

      Żałobnemu pochodowi i uczestniczącym w nim "posępnym grenadierom" (s. 22) towarzyszy także dźwięk ułańskich trąb. Księciu są oddawane wszystkie należne mu honory wojskowe. Żołnierze wyciągają szpady, do współodczuwania jest zdolna także natura, bowiem "wiatr o chorągwie łopoce i płacze" (s. 22). Otoczony powszechną chwałą jest ten, z którym może równać się jedynie Napoleon określony peryfrastycznie jako "ten, co ma konać na śródmorskiej skale" (s. 22). Osobliwy jest fakt, że to do Poniatowskiego jest porównywany cesarz Francuzów, a nie odwrotnie. Zastosowanie takiego zabiegu to konsekwencja przekonania o tym, że Polak "już chwałą ponad króle wzrósł" (s. 22).

 

 

      Należne Poniatowskiemu honory wojskowe oddają mu także jego wrogowie. Ich zachowanie może być zaskakujące. Zachowują oni milczenie, jednak ich gest jest niezwykle wymowny. W wierszu czytamy: "Otwarli drogę żałobnej kolumnie / I salutują - honorowi w trumnie" (s. 22). Do wrogów księcia Józefa zwracają się uczestniczący w pochodzie Polacy:  
 

 

      Patrzcie, wrogowie: Tyle nam zostało

 

     Z zwycięskich bojów śród tysiąca pól!

 

     Sztandar bez plamy i to martwe ciało

 

     Jeszcze krwawiące od ostatnich kul!

 

     Wawrzyn na ranach, potrzaskane miecze

 

     I krwawy orzeł, co skrzydłami wlecze! (s. 22) 
 

 

     Słowa uczestników żałobnego pochodu wskazują na tragiczny los Polaków, którzy po latach zwycięskich bojów nie wywalczyli ostatecznie wolności. Osieroceni przez Poniatowskiego żołnierze gromadzą się wokół zwłok księcia przekonani jednak o tym, że mają one szczególną moc. Traktują je jak relikwie o nieocenionym dla potomności znaczeniu: 
 

 

     Lecz nam tych prochów zazdrościć możecie,

 

     Bo jest w nich świętość dla potomnych lat,

 

     A kiedyś o nim pójdzie pieśń po świecie

 

     I do wieśniaczych zawędruje chat -

 

     I będzie Polak śnił od pacholęcia,

 

     By mu Bóg zwrócił to, co wziął od księcia! (s. 22-23) 
 

 

     Krąg  żałoby obejmuje jednakże nie tylko żołnierzy uczestniczących w pochodzie. W wierszu czytamy o jękach "krzyża na rozstaju" (s. 23) i chłopa idącego za pługiem. Do głosu zostaje dopuszczony sam zmarły książę. Jego słowa to stwierdzenie całkowitego oddania się ojczyźnie. Poniatowski wyznaje, że poświęcił dla niej nie tylko życie: "O, Polsko moja! dla Ciebie! dla Ciebie - / I męka duszy! - i życie! - i zgon! (s. 23).

 

     Gdy pochód dociera do Warszawy, miejsca pochówku Polaka, emocjonalnie reagują dawni towarzysze broni Poniatowskiego: "Nie było dla nich postrachu i trwogi, / A teraz łzy im lecą z twarzy srogiej" (s. 23).

 

     Zbliżającemu się pogrzebowi księcia towarzyszy szczególna oprawa dźwiękowa. Rozkołysane są dzwony oraz "grzmi piorun armat, jak mu w bitwach grzmiał! (s. 23). Wiersz kończy zapowiedź triumfu wodza opromienionego blaskiem legendy. W nieokreślonej przyszłości, gdy "zamigota nieskalana broń" (s. 24), powróci on "jako strażnik honoru i pobudka wojny" (s. 24). Poniatowski znajdzie miejsce w panteonie bohaterów narodowych.

 

     O żywej obecności księcia Józefa w świadomości kolejnych pokoleń  świadczy przedostatni wiersz tomu - Elegia poświęcona pamięci księcia Józefa Poniatowskiego. Utwór ten został wydrukowany w pierwszym numerze "Tygodnika Ilustrowanego" z 1913 roku. Pisząc go Or-Ot zaangażował się dzięki słowu poetyckiemu w uroczyste obchody setnej rocznicy śmierci polskiego wodza, które swą kulminację osiągnęły w październiku 1913 roku. W tym przepełnionym emocjonalnością wierszu zostaje wyrażone przekonanie o ciągłej pamięci o zmarłym Polaku: 
 

 

     Sto lat minęło, a w sercach narodu

 

     W tej samej zjawie trwasz polskiemu oku:

 

     Z oczyma w niebie  - i w rycerskim skoku 

 

     Do ostatniego w zaświaty pochodu! (s. 26) 
 

 

     Nad brzegi Elstery, w której przed stuleciem utonął książę, miejsce dla Polaków święte, gdzie "jak gdyby z wszystkich grobowców Wawelu / Szła tutaj Polski dusza narodowa!" (s. 25), dociera młody wędrowiec. Ten uczestnik sztafety pokoleń, który losy Poniatowskiego poznawał dzięki opowieściom dziadów, odwiedza miejsce, gdzie przed laty rozegrała się historia i wraz ze śmiercią księcia zakończył się istotny etap walki o wolność. Pamięć o nim jest trwała i stanowi narodową świętość. W sercu Polaka te wspomnienia "w taką świętą splotły się koronę, / Że ich nie wydrzeć ogniem i żelazem, / Bo w jedną całość z sercem się stopione!" (s. 25).

 

     Całą opisywaną rzeczywistość przenika smutek. Towarzyszy on zarówno wędrowcowi, jak i naturze. Październikowa aura dodatkowo go potęguje. W utworze dostrzegalna jest istotna paralelność zachowań człowieka i przyrody: "Liść się ostatni na drzewie kołycha / I, jak łza twoja, do Elstery spada" (s. 25). Zaskakującym nie jest, że fala Elstery szemrze początek frazy o honorze Polaków powierzonym Poniatowskiemu przez Bogu. Użyta w tym kontekście przypominać może, zdaniem Piotra Michałowskiego, "formułę magiczną, która zastępuje rzetelną argumentację"18.

 

     W ostatnim wierszu poświęconym śmierci księcia nie brakuje także poetyckiej wizji pochodu ze zwłokami bohatera. Tak jak w utworze o pogrzebie Polaka, jego kreacja jest stereotypowa i schematyczna, a jednocześnie do głębi autentyczna. Składają się na nią: dźwięk żałobnych dzwonów, smutni żołnierze osieroceni przez dowódcę i zniecierpliwiony bojowy rumak. W elegijnym utworze pojawia się jednocześnie przekonanie o tym, że emocje towarzyszące żołnierzom żegnającym księcia staną się także udziałem kolejnych pokoleń. Utwór Oppmana pisany z perspektywy setnej rocznicy śmierci księcia wspomina również o sarkofagu w wawelskiej krypcie, do której zostały przewiezione zwłoki Poniatowskiego w lipcu 1817 roku. Uczyniwszy wzmiankę o miejscu spoczynku Polaka, Oppman wzywa: "I jemu kiedyś mogiłę usypcie / Obok tamtego - pod polskie obłoki!" (s. 26). Wymieniona postać to pochowany także na Wawelu Tadeusz Kościuszko, którego kopiec góruje nad Krakowem.

 

     Poniatowski w tym utworze jest bohaterem na wskroś polskim, toteż esencję polskości w zestawieniu z opowieścią o bohaterze próbuje wydobyć sam Or-Ot: "A polskie kwiaty z jego polskiej łąki / Może się jeszcze zwiną w lauru wieńce!... (s. 26). Książę zostaje wyróżniony ze zbiorowości Polaków walczących zbrojnie na przestrzeni wieków. Jest on wyjątkowy i stanowi niedościgniony wzór. Złączenie swego życia z losem ojczyzny to dowód jego patriotycznej postawy:  
 

 

     Wodzu! Nikt nigdy nie przeżył tak górnie

 

     Losów narodu w sercu swem człowieczem,

 

     Jak ty, gdyś złożył w śmierci swej, jak w urnie,

 

     Życie ojczyzny pod strzaskanym mieczem!

 

     Ono z niej bujnym wystrzeliło kwiatem,

 

     A z tego życia i śmierci przymierza

 

     Tyś  wyniósł Polski obronę przed światem

 

     I nieskalany pióropusz rycerza!... (s. 26) 
 

 

     Przybywający nad Elsterę wędrowiec  przeżywa spotkanie z przeszłością, podczas gdy obcy przechodnie w ten rytuał wskrzeszenia pamięci wtajemniczeni nie są. W młodym człowieku dokonuje się znacząca zmiana. Początkowo kierował swe myśli w stronę przeszłości, by ostatecznie zacząć czerpać siłę dla przyszłości. W utworze czytamy:  
 

 

     Oni nie wiedzą, jak mu serce rośnie,

 

     Jak duch się pręży, gdyby ostra szpada! -

 

     I że ta jesień - mówi mu o wiośnie,

 

     I że ten wieczór - o dniu mu powiada... (s. 26) 
 
 

 

     Wiersz Oppmana powstał niemalże w przededniu I wojny światowej. Marzący o czynie wędrowiec stał się prefiguracją walczących żołnierzy, dla których książę Józef był wzorem. Jak zauważa Krzysztof Stępnik, mit księcia Józefa podlegał w poezji Legionów "poza Listopadem i Styczniem" najintensywniejszej reaktywacji19. Zapowiedź wiosny i dnia to w istocie optymistyczna prognoza na przyszłość. Duchowym spadkobiercą księcia staną się nie tylko walczący żołnierze. Zapatrzony w bohatera narodowego jest bowiem cały naród. O jego pragnieniu pisze poeta, zwracając się do Poniatowskiego: "Z równą miłością, wierną i pamiętną, / Chce czuć w swem sercu twego serca tętno / I z ręki Boga honor twój - wziąć w siebie!... (s. 26-27)

 

     Zaskakujące miejsce w linearnym porządku tomu wydaje się mieć ostatni zamieszczony w nim utwór. W Testamencie wodza do głosu zostaje dopuszczony sam Poniatowski, który przed "wielką wyprawą" (s. 27), najpewniej "drugą wojną polską", ogarnięty przeczuciem spisuje swoją ostatnią wolę. To zaburzenie chronologii wydarzeń jest jednak uzasadnione. W wierszu pojawia się bowiem autocharakterystyka dowódcy. Wyliczenie życzeń Polaka, które miałyby być zrealizowane po jego zgonie, poprzedza refleksja o samej śmierci. Jest ona pożądana i oczekiwana. Jej wartość przewyższa nawet "zwycięstwo ze sławą" (s. 27). Bohater wiersza marzy o śmierci podczas bitwy, a także wspomina o tym, że byłby żegnany przez towarzyszy broni. Jako dowódca żołnierzy zwraca się do nich, wydając rozkaz i mówiąc o oprawie przyszłego pochówku:  
 

 

     Sztandarów naszych wiejących tak dumnie

 

     Na polach bitew, o, żołnierze moi!

 

     Nie dajcie wrogom! - Niech przy mojej trumnie

 

     Zaszumią  wszystkie u grobu podwoi!

 

     Trębacze zagrzmią marsz mój ulubiony,

 

     We śnie zobaczę lecące szwadrony

 

     I pożegnanie dadzą mi ostatnie,

 

     Nim się na wieki furta grobu zatnie! (s. 28) 
 

 

     Nie brakuje w wierszu słów o samej armii. Poniatowski w kontekście prowadzonej przez nią walki wspomina o Napoleonie. Znacząco niuansuje rolę  żołnierzy i zadania, które powinni spełnić. Jak zauważa, podlegają  oni rozkazom "Wielkiego Cesarza" (s. 28), lecz służą nie jemu, lecz ojczyźnie. Celem armii jest działanie, z którego owoców korzystałyby kolejne pokolenia. Walczący Polacy mieliby "przez śmierć ległych i żywych krwawiznę / Zostawić wolną synom swym Ojczyznę" (s. 28). Służyłyby im materialne pamiątki po księciu, a zwłaszcza jego oręż. Sam Poniatowski chce zapisać się w ich pamięci jako "wódz i kamrat" (s. 28). Nie zapomina również o tych, którzy, walcząc pod jego rozkazami, "ponieśli swe chwalebne blizny / Śród skwarnych piasków i zgłodniałych śniegów" (s. 29). Złożoną ofiarę i odniesione rany traktuje jako świętość.  

 

     Żegnając się z towarzyszami broni, Poniatowski pisze o nadziei na przetrwanie pamięci o swoich czynach. Jako "depozytariusz uznawanych przez naród wartości, a zarazem rzecznik i protektor swej wspólnoty" chce, by jego legenda współtworzyła przyszłość20
 

 

     Alebym w sercu mojego narodu

 

     Pragnął pamiątką zostać nieustanną, 

 

     Żyć w jego myśli na wojennym błoniu,

 

     Z szablą wzniesioną, na lecącym koniu,

 

     I tak go z sobą prowadzić przez wieki

 

     Do jakiejś zorzy - wielkiej, choć dalekiej... (s. 29) 
 
 
 
 

 

     * 
 

 

     Pieśni o księciu Józefie Artura Oppmana to cenny wkład poety w tworzenie legendy polskiego dowódcy. Or-Ot zastosował optykę "jasnej" legendy. Posłużył się "kodem prostym i czytelnym, mocno osadzonym w tradycyjnych konwencjach, przesyconym frazeologią patriotyczną, obrazowymi alegoriami i przejrzystymi znakami"21. Wykorzystując ten kod, Oppman był w stanie dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Wykreował Poniatowskiego na bohatera niemalże bez skazy. Ukazał go jednak jako ulubieńca salonów. Z chwilą swej śmierci książę nie zniknął ze świadomości narodu. Trwał w niej nieustannie, by ze szczególną mocą pojawić się, gdy po dziesięcioleciach Polacy ponownie chwycili za wojenny oręż.

 

     Henryk Mościcki, autor Pozgonnej czci dla księcia Józefa tak pisał o poezji Or-Ota: "W całej pełni, głosem natchnionego uczucia, rycerskość życia i zgonu Poniatowskiego na pamięć przywołał dopiero Artur Oppman [...]. Ubrał go w blaski nieprześnionej legendy, wywołał wizję barwną i tak bliską, że w słowach poety zadźwięczał dawno zapomniany szczęk ułańskich szabel i z ech przeszłości wydobyte zostało przedśmiertne wołanie Księcia o czystość polskiego honoru, o dozgonną znakom ojczystym wierność"22. Poniatowski Artura Oppmana jest patriotą na miarę swoich czasów i przyszłości. Staje się wzorem, a "określenie wzorcowy mieści w sobie zarówno przykładowość postawy, jak i idealne, najdoskonalsze wcielenie wartości uznanych przez grupę narodową za najważniejsze"23.  

PRZYPISY:

1 J. Bartnicka, Artur Oppman, [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, red. Cz. Hernas, Warszawa 1985, t. II, s. 87.

 

2 Por. Księga Pamiątkowa Obchodu Napoleońskiego w Polsce, Warszawa 1921, s. 109-114; A. Zahorski, Spór o Napoleona we Francji i w Polsce, Warszawa 1974, s. 205-206.

 

3 M. Bednarczuk, E. Pogonowska, Znani, czyli "upamiętnieni" (książę Józef i Piotr Wielki), [w:] tychże, Znani, nieznani, nierozpoznani. O kilku figurach zbiorowej wyobraźni, Warszawa 2009, s. 14.

 

4 Młodopolski historyk Szymon Askenazy w 1905 roku wydał Księcia Józefa Poniatowskiego. Jubileuszowa edycja miała miejsce w 1913 roku.

 

5 A. Oppman, Pieśni o księciu Józefie, Warszawa 1918, s. 4. Kolejne cytaty pochodzą z tego wydania i są lokalizowane przez podanie numeru strony.

 

6 M. Janion, Wojna i forma, [w:] tejże, Płacz generała, Warszawa 1998, s. 24.

 

7 M. Bednarczuk, E. Pogonowska, dz. cyt., s. 20.

 

8 Tamże, s. 16.

 

9 Tamże, s. 20.

 

10 Tamże, s. 19.

 

11 M. Konopnicka, Pod Raszynem, [w:] tejże, Śpiewnik historyczny (1767-1863), Warszawa 1919, s. 108.

 

12 Por. B. Pawłowski, Warszawa w r.1809, Toruń 1948, s. 155.

 

13 W 1913 roku w celu upamiętnienia tego pobytu Towarzystwo Opieki nad Polskimi Zabytkami Sztuki i Kultury w Krakowie ufundowało tablicę z brązu z charakterystycznymi godłami wojskowymi i pamiątkowym napisem (por. Kronika krakowska, "Tygodnik Ilustrowany" 1913, nr 20, s. 389).

 

14 M. Bednarczuk, E. Pogonowska, dz. cyt., s. 19.

 

15 Tamże.

 

16  M. Szafraniec, Napoleon w polskiej świadomości społecznej, "Miesięcznik Literacki" 1979, nr 9, s. 12.

 

17 M. Bednarczuk, E. Pogonowska, dz. cyt., s. 22.

 

18 P. Michałowski, Schematy przeciw schematom. Retoryka aforyzmu, [w:] Rozgrywanie światów. Formy perswazji w kulturze współczesnej, pod red. I. Iwasiów i J. Madejskiego, Szczecin 1994, s. 137.

 

19 K. Stępnik, Legenda Legionów, Lublin 1995, s. 141.

 

20 M. Micińska, Między Królem-Duchem a mieszczaninem. Obraz bohatera narodowego w piśmiennictwie polskim przełomu XIX i XX w. (1890-1914), Wrocław 1995, s. 11-12.

 

21 M. Bednarczuk, E. Pogonowska, dz. cyt., s. 25.

 

22 H. Mościcki, Pozgonna cześć dla księcia Józefa (Pogrzeb - pomniki - pieśń i legenda), Warszawa [b.r.w.], s. 181.

 

23 M. Szafraniec, dz. cyt., s. 12.

 

Agata Wąsacz