Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Jarosław Czubaty, Problem bezpieczeństwa granic państwa w czasach XW

Opublikowano w Miscellanea

Kwestia ochrony granic w czasach Księstwa Warszawskiego nie była dotąd przedmiotem odrębnych studiów. Z pewnością zasługuje ona na wyczerpujące opracowanie, choć należy zaznaczyć, że przygotowanie tego typu studium może przysparzać pewnych trudności ze względu na niedostatki bazy źródłowej wynikające m.in. ze strat, jakie w wyniku działań wojennych poniosły zespoły archiwalne władz Księstwa Warszawskiego. Niniejsze uwagi nie stanowią zatem całościowego ujęcia dość złożonej problematyki pozostając w istocie jedynie krótkim wprowadzeniem do zagadnienia.
Podczas prowadzonych w Tylży negocjacji zakres terytorialny powołanego do życia Księstwa Warszawskiego określono na tyle ogólnie, że przebieg jego granic stał się w ciągu następnych kilkunastu miesięcy przedmiotem znacznych kontrowersji i sporów między prowadzącymi negocjacje komisarzami Księstwa Warszawskiego i Prus1. Warto zauważyć, że przez cały okres istnienia Księstwa Warszawskiego kształt granicy z Prusami budził liczne spory i podlegał korektom2.
W tym przypadku Polacy mieli jednak pewien wpływ na zapadające rozstrzygnięcia, czego nie można powiedzieć o granicy między Księstwem i Rosją na terenie dawnego departamentu białostockiego, którą wytyczyli wspólnie (na linii Biebrzy i Nurca) generał francuski i rosyjski nie informując strony polskiej o poczynionych ustaleniach3.
Ostatecznie granice Księstwa były "rozciągnięte, powyginane, trudne do obrony". 70% ich długości stanowiła granica z Prusami. Uwagę przyciągać musiał zwłaszcza "trójkąt równoboczny z wyciągniętym u podstawy północnej wąskim, sięgającym kilkanaście kilometrów pasem (w rejonie Suwałk) ciągnącym się (...) od Mławy i Warszawy do Niemna w okolicach Kowna". Bezpieczeństwo owej części Księstwa, wciśniętej w terytorium Rosji i Prus, w razie konfliktu z jednym z tych państw musiało budzić obawy władz w Warszawie. Pewną poprawę sytuacji przyniosła zwycięska wojna 1809 roku i pokój w Schonbrunn, dzięki któremu terytorium Księstwa powiększyło się i przybrało kształt nieco bardziej sprzyjający działaniom obronnym4.
Badający kwestię bezpieczeństwa granic w dziejach Polski Henryk Dominiczak stwierdził, że bezpośrednia ich ochrona należała w Księstwie Warszawskim do kompetencji Ministra Przychodów i Skarbu. W każdym departamencie istniały Izby Administracyjno-Skarbowe, którym podlegały ulokowane przy przejściach granicznych komory celne. Obok urzędników celnych znajdowały się przy nich placówki nielicznej straży granicznej, której zadaniem była kontrola dokumentów w ruchu osobowym i towarowym. Wystawiane przez nią konne i piesze patrole strzegły również granicy w miejscach, w których warunki terenowe ułatwiały jej przekraczanie5.
W rzeczywistości kwestia organizacji ochrony granic była jednak dość złożona, bowiem za ich zabezpieczenie odpowiadali również stojący na czele departamentów oraz powiatów prefekci i podprefekci. Dodatkowy problem stanowił fakt, że wykonujący polecenia podprefektów komisarze policji podlegali również ministrowi policji6. Tego typu krzyżowanie się kompetencji różnych urzędów w praktyce administracyjnej Księstwa Warszawskiego nie należało do rzadkości.
Trudno określić liczbę strzegących granic strażników. Na podstawie zachowanych, fragmentarycznych danych można przypuszczać, że zależała ona od wielkości oraz położenia komory celnej i wahała się od kilku do kilkunastu strażników7. Aktywność oddziałów straży granicznej koncentrowała się zapewne przede wszystkim w okolicach komór celnych, przy których znajdowały się ich placówki. Badająca problem handlu zagranicznego Księstwa Barbara Grochulska stwierdziła, że nie sposób ustalić również całkowitej liczby komór. Na podstawie dostępnych źródeł sporządziła jedynie listę 71 głównych komór celnych istniejących w 1812 roku. Ich rozmieszczenie odpowiadało głównym kierunkom handlu zagranicznego i intensywności wymiany w poszczególnych regionach. Najwięcej z nich znajdowało się na granicy z Prusami. Tylko po części tłumaczy to jej długość -- równomierne rozmieszczenie komór wskazuje również na ważną rolę odgrywaną przez ten kierunek w handlu zagranicznym Księstwa Warszawskiego. Na granicy z Rosją i Austrią gęstość ich rozmieszczenia była już znacznie mniejsza8.
Nie wydaje się, by patrole wystawiane przez straż graniczną odgrywały zasadniczą rolę w systemie ochrony granic. Trudno przypuszczać, by zasięg ich działania był szczególnie duży. Ponadto głównym zadaniem straży granicznej była przede wszystkim walka z przemytem, co nakładało na nią również obowiązek prowadzenia kontroli towarów na szlakach handlowych w miejscach odległych od właściwej strefy przygranicznej. Można założyć, że inne działania związane z bezpieczeństwem granic prowadziły zapewne niejako przy okazji pełnienia zadań, do których zostały powołane.
W rzeczywistości ochroną granic zajmowała się przede wszystkim armia Księstwa Warszawskiego. Ze względu na specyfikę służby granicznej podstawową rolę odgrywały w niej znacznie bardziej mobilne od piechoty pułki kawalerii. Odtworzenie organizacji systemu ochrony granic byłoby możliwe przy pomocy dokładnej analizy ich dyslokacji w kolejnych latach istnienia Księstwa. Zadanie to przekracza ramy niniejszego referatu, którego celem będzie jedynie przedstawienie kilku ogólnych ustaleń i hipotez.
Wydaje się, że w początkowym okresie służbę patrolową i wywiadowczą na znacznej części granicy pełniły przede wszystkim pozostające w Księstwie Warszawskim oddziały francuskie. Potwierdza to list Louisa Davouta do ks. Józefa Poniatowskiego z września 1808 roku. Przekazując dowództwo nad oddziałami polskimi i francuskimi w Księstwie, marszałek informował w nim, że 2 pułk francuskich strzelców konnych, z dowództwem w Augustowie, rozlokowany w różnych miejscowościach w północno-wschodniej części kraju, patroluje granicę z Rosją od wysokości Grodna aż do Nuru oraz prowadzi obserwację granicy pruskiej aż do Kolna.
Wzdłuż Pilicy rozmieszczony był z kolei francuski 1 pułk strzelców konnych, którego zadaniem była obserwacja granicy galicyjskiej z Austrią. Komendant Torunia gen. Stanisław Wojczyński odpowiadał natomiast za organizację służby patrolowej na granicy pruskiej od Chorzeli (komora graniczna w dep. płockim) do Grudziądza9. Prowadziły je oddane pod jego rozkazy siły 6 p. ułanów z Torunia, a zapewne również 2 pułku ułanów od października 1808 roku stacjonującego w okolicach Przasnysza - a zatem o kilkanaście kilometrów na południe od wzmiankowanej w liście Davouta Chorzeli10. Jak dowodzi późniejszy list ks. Józefa Poniatowskiego do marszałka, do zadań tego pułku należało również patrolowanie odcinka granicy z Austrią od Nuru do Serocka11.
Można przypuszczać, że Wojczyński odpowiadał również za część zachodniego odcinka granicy z Prusami. Ochronę pozostałej jej części, aż do granicy z Austrią organizowali zapewne dowódcy oddziałów stacjonujących w departamencie poznańskim i kaliskim. Część zachodniej granicy z Prusami stanowić mogła obszar działania 3 pułku ułanów stacjonującego w 1808 roku w okolicach Konina, Sieradza i Wielunia, a być może również 7 pułku ułanów w 1807 roku konsystującego w okolicach Kalisza12.
Na podstawie znanej dyslokacji pułków polskiej kawalerii można przypuszczać, że granicy z Austrią w 1808 roku strzegły prawdopodobnie : kwaterujący w okolicach nadgranicznego Piaseczna 1 pułk strzelców konnych, rozlokowany aż do sierpnia 1808 roku wzdłuż linii Pilicy polski 5 pułk strzelców konnych ze sztabem w Rawie (wysłany potem na pogranicze z Prusami i Litwą) oraz być może 4 pułk strzelców konnych. Z raportu Poniatowskiego z marca 1809 roku wynika, że do patrolowania odcinka granicy z Austrią na wysokości Piotrkowa odkomenderowana była również część sił 3 pułku ułanów13.
Z informacji przekazanych przez marszałka Poniatowskiemu wynikałoby zatem, że jeszcze przez większą część 1808 roku niemal połowę długości granicy północnej, granicę z Rosją oraz całą granicę z Austrią patrolowały dwa pułki kawalerii francuskiej! Nie były to siły ogromne, skoro pułk strzelców konnych etatowo liczył około 660-690 ludzi. Dlaczego były to właśnie oddziały francuskie? Za pewne dowodzący w Księstwie marszałek Davout wyżej oceniał wartość własnych, doświadczonych pułków, niż organizowanych od jesieni 1806 roku oddziałów kawalerii polskiej. Jak wynika z korespondencji ks. Józefa, dopiero w listopadzie 1808 roku rozpoczęła się wymiana oddziałów strzegących tej części granicy - liczący 161 ludzi szwadron francuskiego 2 pułku strzelców konnych został wówczas wycofany z linii Bugu i zastąpiony przez szwadron z polskiego 5 pułku strzelców konnych. W tym samym niemal czasie inne szwadrony obu wspomnianych pułków przekazały sobie zadanie patrolowania linii Niemna14. 5 pułk strzelców konnych otrzymał również zadanie patrolowania północno-wschodniej części granicy z Prusami15.
Wiosną 1809 roku, w obliczu zbliżającej się wojny z Austrią pułk ów przesunął się w okolice Jabłonny i Nieporętu pozostawiając jedynie słaby szwadron dla obserwacji granicy na odcinku od Rajgrodu do Nuru. Ruch ów związany był z koncentracją kawalerii przed przewidywanym rozpoczęciem działań wojennych. W okolicach Warszawy pojawił się również 2 pułk ułanów, który pozostawił posterunki na granicy z Austrią od Serocka do Nuru. Niepełny szwadron do obserwacji granicy z Prusami w okolicach Kolna pozostawił również 6 pułk ułanów. Podobne rozkazy otrzymał 3 pułk ułanów, którego niewielka część sił pozostała na granicy z Austrią w okolicach Sulejowa. Posterunki na północ od Sulejowa pozostawił także 1 pułk strzelców konnych16.
Po zakończeniu wojny 1809 roku kawaleria nadal odgrywała główną rolę w ochronie granic. Wspomina o tym raport Poniatowskiego z maja 1811 roku, w którym książę informuje, że dla zapewnienia ochrony granic generał Aleksander Rożniecki objął komendę nad pułkami jazdy na prawym brzegu Wisły17. Wydaje się, że w nowych warunkach, mimo powiększenia terytorium Księstwa Warszawskiego, było to zadanie nieco łatwiejsze dzięki zwiększeniu liczby pułków kawalerii (z siedmiu do szesnastu). Nowe jednostki z pewnością wzięły na siebie część obowiązków związanych z pełnieniem służby granicznej - wiadomo na przykład, że wiosną 1810 roku granice z Rosją i Prusami w departamencie łomżyńskim patrolowały oddziały utworzonego w Galicji 8 pułku ułanów18.
W sytuacjach zagrożenia wojennego lub wymagających zwiększenia sił na obszarach przygranicznych oddziały strzegące granicy wzmacniano przesuwając na określone odcinki dodatkowe siły. I tak na przykład w lutym 1811 roku, na wieść o rozruchach chłopskich na pruskim Śląsku, komendant departamentu krakowskiego generał Łukasz Biegański skierował nad granicę dodatkowy szwadron 3 pułku ułanów19.
2 X tegoż roku, na wniosek ks. Józefa, król Fryderyk August II wydał dekret kierujący do służby pogranicznej przy komorach i przy komórkach celnych w departamencie łomżyńskim dwie kompanie gwardii narodowej. W następnym roku, w czasie wojny z Rosją, ze względu na ogołocenie kraju z wojska, oddziałów gwardii narodowej użyto do zabezpieczenia granicy z Rosją w departamentach lubelskim i siedleckim20.
Warto zauważyć, że obok bezpośredniej ochrony terytorium państwa do obowiązków pułków pełniących służbę na granicy należało również prowadzenie rozpoznania sytuacji na obszarach położonych po drugiej stronie granicy, a nawet propaganda np. komendant linii Pilicy w styczniu 1809 roku przemycał na obszar zaboru austriackiego biuletyny Wielkiej Armii z informacjami o zwycięstwach Francuzów w Hiszpanii21.
Podstawowe zadania w służbie granicznej stanowiły jednak przede wszystkim' patrolowanie wyznaczonych odcinków granicy, zatrzymywanie podejrzanych oraz wymiana osób aresztowanych przez służby sąsiedniego państwa. Przykładu tego typu działań dostarcza sprawa odebrania z pruskiego Grudziądza 55 aresztantów pochodzących z Księstwa Warszawskiego w lipcu 1808 roku Uzgodniono, że zostaną oni doprowadzeni przez stronę pruską do pierwszej na granicy straży wojskowej Księstwa Warszawskiego22.
Oddziały pełniące służbę graniczną były również zobowiązane do chwytania osób nielegalnie przekraczających granicę. Wśród nich znaczącą liczbę stanowili dezerterzy z armii sąsiednich państw. W stosunkach z Rosją działania tego rodzaju regulowały konwencje w sprawie wydawania zbiegłych kryminalistów i dezerterów zawarte między Saksonią i Rosją a następnie Rosją i Księstwem Warszawskim. W przypadku Austrii, wobec braku podobnej konwencji, podobne przypadki stawały się z czasem przyczyną interwencji na wysokim szczeblu urzędowym. Zadrażnień nie brakowało jednak również w stosunkach z Rosją a ich liczba rosła w miarę narastania konfliktu między Napoleonem i Aleksandrem I. Ks. Józef kilkakrotnie przedstawiał Fryderykowi Augustowi szczegółowe wyjaśnienia na temat śledztw prowadzonych w związku z oskarżeniami strony rosyjskiej wobec polskich oficerów z oddziałów przygranicznych o sabotowanie konwencji, nie wydawanie dezerterów lub utrudnianie stronie rosyjskiej poszukiwań na terytorium Księstwa.
Trudno jednoznacznie ocenić, czy były to zarzuty uzasadnione. Wydaje się, że w pewnych sytuacjach wina leżała jednak po stronie rosyjskich oficerów, którzy - celowo lub przez niedbalstwo - lekceważyli formalności wymagane przy tego typu sprawach. Oto na przykład poseł rosyjski w Dreźnie złożył protest w sprawie porucznika Musina-Puszkina, któremu w czerwcu 1810 roku komendant placu w Terespolu kapitan Aleksander Janicki miał odmówić zgody na przejazd do Białej w celu poszukiwania zbiegów. Z wyjaśnień ks. Józefa wynikało jednak, że rosyjski oficer nie miał na sobie munduru, ani nie przedstawił przepisowej reklamacji o wydanie zbiegów23.
Podobnie ostrą reakcję dyplomacji rosyjskiej wywołała sprawa porucznika Albrechta, który w styczniu 1810 roku pojawił się w pogranicznej Olicie z żądaniem umożliwienia mu poszukiwań czterech dezerterów. Zdaniem strony rosyjskiej, został on bezprawnie zatrzymany.
Z wyjaśnień ks. Józefa, opartych na raporcie warszawskiego majora placu podpułkownika Józefa Aksamitowskiego, wynikało jednak, że sprawa miała zupełnie odmienny przebieg. Dezerterzy zostali wcześniej zatrzymani przez dzierżawcę jednego z okolicznych majątków i przekazani komendantowi placu w Kalwarii - porucznikowi Kozłowskiemu. Ten jednak, nie mając odpowiedniej liczby żołnierzy do dyspozycji, odesłał ich do przełożonego (zapewne w Augustowie?) pod eskortą ułana Tyszkiewicza. Zbieg okoliczności, a może miękkie serce ułana, sprawił, że dezerterzy nie dotarli do miejsca przeznaczenia -- w trakcie podroży Tyszkiewicz zachorował, a prowadzona przezeń czwórka zbiegła w nieznanym kierunku. Przybyły wkrótce potem do Olity porucznik Albrecht otrzymał od kontrolującego właśnie posterunki kapitana Otwinowskiego zgodę na przeprowadzenie poszukiwań. Ponieważ nie znalazł ich w mieście, tego samego dnia przekroczył granicę i powrócił na teren zaboru rosyjskiego. Pojawił się ponownie nazajutrz z życzeniem kontynuowania poszukiwań w powiecie kalwaryjskim.
W Kalwarii uzyskał wszelką pomoc (łącznie z czterodniową gościną) ze strony porucznika Strzembosza z 8 pułku ułanów. Opuścił miasto wyposażony w polecenie podprefekta do wszystkich magistratów i dzierżawców dóbr narodowych, by udzielili rosyjskiemu oficerowi wszelkiej pomocy w poszukiwaniach. Albrecht odnalazł dezerterów w dobrach Rudawka, zamiast jednak oddać ich w ręce podprefekta, skierował się ku granicy i bez zawiadomienia komendanta okolicznego posterunku przekroczył Niemen po lodzie24. Być może wtedy właśnie doszło do zatrzymania, które stało się powodem oficjalnej interwencji rosyjskiej?
Opisany w raporcie ks. Józefa przypadek niezgodnego z procedurą, a może nawet prowokacyjnie lekceważącego zachowania rosyjskiego oficera, rzuca również sporo światła na skuteczność ochrony granic w owym czasie. Wydaje się, że stosunkowo łatwo przenikała przez nie kontrabanda - i to nie tylko cenione wówczas a łatwe do przewozu- tytoń, skóry, wódka, czy wino, ale nawet bydło i konie25.
Przekroczenie granicy nie przysparzało, jak się wydaje, większych problemów również ludziom, choć zapewne wymagało łutu szczęścia i dobrej znajomości terenu. Przybywającym do Księstwa zbiegom z armii rosyjskiej i austriackiej sprzyjać mógł niekiedy pobłażliwy stosunek strzegących granicy żołnierzy do uciekinierów zza kordonu. W protokołach obrad Rady Stanu i korespondencji Poniatowskiego dość często pojawiają się jednak wzmianki nie tylko o dezerterach lub kryminalistach, którym udało się przedrzeć przez łańcuch patroli i wedet, ale również innych, niekiedy bardziej drastycznych przykładach naruszenia granic państwa.
Oto na przykład jesienią 1808 roku ks. Józef kilkakrotnie interweniował u marszałka Davouta i dowodzącego siłami austriackimi na granicy z Księstwem pułkownika Neipperga w sprawie samowolnego przekraczania granicy przez austriackich żołnierzy oraz celników pod pozorem ścigania kontrabandy26.
Z kolei wiosną 1810 roku na terytorium Księstwa wkroczył oddział kawalerii pruskiej ścigając zbiegłego złodzieja. Gwoli ścisłości, należy jednak zauważyć, że pod obrady Rady Stanu trafiały również skargi władz pruskich na bezprawia popełniane na pograniczu przez polskich wojskowych lub mieszkańców pogranicznych miejscowości27.
Uderzający przykład łatwości naruszania granicy i niewielkiego stopnia kontroli nad sytuacją na niej stanowi epizod, który stał się przyczyną interwencji marszałka Davouta u Rady Stanu. Oto niejaki Muchowicz, ekonom z okolic Grochowa "związał dezertera austriackiego, który tu już służył dwa lata i odwiózłszy do granicy wydał Austriakom! sam uciekł, ale przytrzymano jego 16-letniego syna i czterech ludzi, którzy mu do spełnienia tego gwałtu dopomagali'. Oburzony marszałek domagał się potraktowania owego przypadku -- biorąc pod uwagę karę, jaka mogła grozić wydanemu - jako rozmyślnego zabójstwa28.
Wydaje się, że przy ówczesnych środkach komunikacji, możliwościach technicznych i logistycznych w pełni skuteczna kontrola granic nie była możliwa. W przypadku Księstwa Warszawskiego dodatkowo utrudniały ją ich długość i kształt oraz - jak się wydaje - szczupłość sił, które można było skierować do ich ochrony. Ze wstępnych ustaleń wynikałoby, że strzeżono ich przede wszystkim siłami kilku pułków kawalerii. Ich liczebność wahała się od 700 do 800 żołnierzy, przy czym z pewnością do bezpośredniej służby granicznej wydzielano jedynie część sił.
Można przypuszczać, że służbę na granicy pełniły na zmianę kompanie i plutony z pułków odpowiedzialnych za bezpieczeństwo poszczególnych jej odcinków. Zapewne ich aktywność koncentrowała się w tych okolicach, w których warunki terenowe ułatwiały przekroczenie granicy. Trudno rozstrzygnąć, czy służba oparta była przede wszystkim na działaniach regularnych patroli, czy też wyznaczano również stałe wedety? Wydaje się, że szczegółowa analiza dyslokacji poszczególnych oddziałów i pododdziałów uzupełniona kwerendą w rozproszonych i zdekompletowanych zbiorach korespondencji służbowej pozwoliłaby uzupełnić stan wiedzy na temat organizacji ochrony granic w Księstwie Warszawskim.

Przypisy:

1. Por. J. Willaume, Rozgraniczenie Księstwa Warszawskiego z Prusami, "Przegląd Zachodni" 1951, nr 3-4; J. Czubaty, Wodzowie i politycy. Generalicja polska 1806-1815, Warszawa 1993, s. 79-81.

2. B. Grochulska, Handel zagraniczny Księstwa Warszawskiego, Warszawa 1967, s. 146.

3. J. Goclon, "Polska na królu pruskim zdobyta". Ustrój, administracja i sądownictwo doby Komisji Rządzącej w 1807 r., Wrocław 1999, s. 68.

4. H. Dominiczak, Granice państwa i ich obrona na przestrzeni dziejów 966-1966, Warszawa 1997, s. 181-184.

5. Tamże, s. 185.

6. M. Kallas, Organy administracji terytorialnej w Księstwie Warszawskim, Toruń 1975, s. 19-20.

7. Grochulska, Handel..., s. 150.

8. Tamże, s. 147-148.

9. L. Davout do Poniatowskiego, 5 09 1808, [w:] Korespondencja księcia Józefa Poniatowskiego z Francją, wyd. A. M. Skałkowski, t.1, Poznań 1921, s. 145-146, 166.

10. B. Gembarzewski, Wojsko polskie. Księstwo Warszawskie 1807-1814, Warszawa 1905, s. 138, 145.

11. Poniatowski do Davouta, Warszawa 16 03 1809, [w:] Korespondencja..., t. II, s. 57.

12. B. Gembarzewski, dz. cyt., s. 139, 146.

13. Tamże, s. 137, 142, 140; Poniatowski do Davouta, Warszawa 16.03.1809, [w:] Korespondencja..., t. II, s. 57.

14. Poniatowski do Davouta, Warszawa 17.11.1808 i 28.11.1808; tamże, t.1, s. 166, 177.

15. B. Gembarzewski, dz. cyt., s. 142.

16. Poniatowski do Davouta, Warszawa 16 03 1809, [w:] Korespondencja..., t. II, s. 57.

17. Rapport sur les mesures militaires prises a Varsovie, Paryż 12.05.1811, [w:] Korespondencja..., t. III, s. 251.

18. Poniatowski do Fryderyka Augusta, Warszawa 3.10.1810; tamże, t. III, s. 83.

19. Poniatowski do Fryderyka Augusta, Warszawa 25.02.1811; tamże, t. III, s. 166.

20. B. Gembarzewski, dz. cyt., s. 323-324.

21. Poniatowski do Davouta, Warszawa 28.01.1809, [w:] Korespondencja..., t. II, Poznań 1923, s. 21.

22. Protokoły Rady Stanu Księstwa Warszawskiego, wyd. B. Pawłowski, t.1, cz. II, s. 22 (sesja z 19.07.1808).

23. Poniatowski do Fryderyka Augusta, Warszawa 3.10.1810, [w:] Korespondencja..., t. III, s. 79-80.

24. Poniatowski do Fryderyka Augusta, Warszawa 27.05.1810; tamże, t. III, s. 41-44.

25. B. Grochulska, Handel.., s. 258.

26. Poniatowski do Neipperga, Warszawa 14.09, 16.09, i 6.10.1808 oraz do Davouta, Warszawa 7.10.1808, [w:] Korespondencja..., t.1, s. 150-153.

27. Protokoły Rady Stanu, t.1, cz. II, s. 56, 132 (sesje z 09.08 i 23.09.1808).

28. Protokoły Rady Stanu, t.1, cz. II, s. 105 (sesja 10.09.1808).

dr hab. Jarosław Czubaty UW w Warszawie