Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

KAMPANJA FRANCUSKA 1814.

Opublikowano w M. K U K I E L, WOJNY NAPOLEOŃSKIE, WARSZAWA 1927

I. PRZYGOTOWANIA I PLANY WOJENNE.


1. POŁOŻENIE OGÓLNE. W listopadzie 1813 r. sprzymierzeni, 250.000 ludzi, zatrzymują się nad Renem, wahając się z jego przekroczeniem, przeceniając siły, jakie może przeciwstawić im Napoleon. Potrzebują też zwłoki na przygotowanie materjalne kampnnji zimowej.
Tymczasem dzieło Napoleona zaczyna się rozkładać. W Holandji gotuje się rewolucja, Murat zdradza ojczyznę, by zachować swe królestwo neapolitańskie. We Włoszech wicekról Eugenjusz ustępuje krok za krokiem pod naporem armji austrjackiej. W Hiszpanji znaczne siły anglo-hiszpańskie pod dowództwem Wellingtona zmuszają Soulta i Sucheta do odwrotu za Pireneje. (Suchet trzyma jeszcze część Katalonji).
Zasoby materjalne Cesarstwa śą na wyczerpaniu.
W końcu grudnia siły sprzymierzonych nad Renem są podzielone na trzy grupy (szkic 82): na północy Bülow (30.000) - w Holandji, Winzingerode (25.000) - pod Wesel.
Oba korpusy wydzielone z armji północnej Bernadotte'a, który operuje pod Hamburgiem przeciw Davoutowi.
Armja śląska (80,000) - pod dowództwem Blüchera - pod Moguncją.
Armja czeska (200.000) - pod dowództwem Schwarzenberga w okolicy Bazylei.
Liczne wojska drugiej linji blokują zajęte przez Francuzów twierdze Niemiec, lub gotują się do połączenia z armjami operującemi.
Po stronie francuskiej, mimo znacznych sił zbrojnych, jakie Cesarstwo ma jeszcze w Hiszpanji, Włoszech i twierdzach północnych Niemiec, położenie jest krytyczne.
Ogółem Napoleon rozporządza bezpośrednio tylko 70.000 ludzi, które przeszły Ren w Moguncji, a których dziesiątkuje w dalszym ciągu straszna epidemja tyfusu mogunckiego, oraz szczupłemi siłami, które stały nad dolnym Renem, co po uzupełnieniu rekrutem, dać może w styczniu 1814 r. około 100.000 gotowego żołnierza.

2. PRZYGOTOWANIA NAPOLEONA DO KAMPANJI OBRONNEJ. Żywiąc jeszcze złudzenia co do materjal-nego i moralnego położenia sprzymierzonych, oraz co do własnej sytuacji, Napoleon sądzi, że ma jeszcze dosyć czasu, aby zorganizować resztę obszarów Cesarstwa. Jest to zadanie trudne, gdyż zakłady i arsenały są puste (brak karabinów), twierdze ogołocone z zapasów, finanse wyczerpane.
Jeszcze przed Lipskiem Napoleon zażądał powołania 280.000 ludzi z rocznika 1815 (kończących w 1813 roku lat ośmnaście) i z dodatkowego przeglądu szeregu starszych roczników. W połowie listopada zażądał powołania w drodze dodatkowych przeglądów jeszcze 300.000. Dawałoby to rezerwę olbrzymią, 580.000. W praktyce część tylko tej liczby będzie faktycznie wcielona (wyczerpywanie się fizyczne zasobów ludzkich, masowe uchylanie się od poboru, reklamacje). Wcieleni dopiero od stycznia zaczynają zwolna napływać. Przeważają mlodzieńczyki rocznika 1815, tak zwani (od powołującego ich dekretu cesarzowej) Marje Ludwisie. Oni nadają charakter armji 1814 r.
Napoleon reorganizuje korpusy, zachowując stosunkowo dużą ilość jednostek, taką, na jaką pozwalają mu posiadane zastępy oficerów i podoficerów, licząc na wypełnienie jednostek szkieletowych rekrutem.
W początkach kampanji korpusy o dwóch dywizjach piechoty i jednej kawalerji liczą 6 - 10.000 ludzi, bataljony po 150 - 200 ludzi. Jednostki te rosną stopniowo przez napływ rekruta, a silna obsada kadrowa nadaje tej młodzieńczej, niewyszkolonej armji dużą spoistość i bitność.
Poza wojskiem linjowem wskrzesza Napoleon do obrony lokalnej instytucję gwardyj narodowych.
Twierdze doprowadza do stanu obronności, zaczynając od Strassburga, Moguncji i Wesel.
Operacyjne przygotowanie kampanji polega w pierwszym rzędzie na zorganizowaniu osłony nad Renem.
Napoleon dzieli linję Renu na trzy odcinki, powierzając ich trzymanie Victorowi (Strassburg), Marmontowi (Moguncja), Macdonaldowi (Kolonja), generałowi Maison (ujścia Renu). Stara i młoda gwardja pod dowództwem Mortiera i Neya tworzą odwód.
Na całej linji od Bazylei po Nimwegen w Holandii stoi 53.000 Francuzów przeciw 335.000 sprzymierzonych; z tego 10.000 Victora przeciw 200.000 głównej armji.
Cesarz liczy, że tym słabiutkim kordonem zdoła opóźnić ofensywę sprzymierzonych, wywołując nawewnątrz kraju i nazewnątrz przekonanie, że przejścia Renu są bronionej w ten sposób, osłona ma wygrać czas potrzebny na utworzenie właściwej armji, zdolnej do wielkich działań wojennych.
Popełnia przytem pewne błędy, które odbiją się ujemnie na przebiegu kampanji.
Gdy rozbiły się próby pokojowej likwidacji frontu hiszpańskiego, nie decyduje się na jego zupełne cofnięcie za Pireneje i wyciągnięcie stamtąd większej części sił do działań rozstrzygających.
Nie decyduje się również na opuszczenie Włoch, co pozwoliłoby wydobyć z nich siły poważne.
Wreszcie nie przystępuje odrazu do fortyfikowania Paryża, którego będzie musiał bronić swoją armją, tracąc w ten sposób na swobodzie działania.

3. PLAN OPERACYJNY SPRZYMIERZONYCH. Ze sprzymierzonych tylko Prusacy, zwłaszcza stary feldmar-szałek Blücher (,,marszałek Vorwarts!") odgadują słabość zupełną napoleońskiej siły zbrojnej i wielkie szansę nie-zwłocznej ofensywy za Ren. Po wielu wahaniach monarchowie sprzymierzeni decydują marsz wszystkiemi siłami do Francji. Siły te rozkładają się, jak następuje:
armja śląska, przechodząc Ren pod Moguncją, ma obejść Wogezy od północy i kierować się w dolinę Marny na St.-Dizier
armja czeska ma przejść Ren w Szwajcarji, między Bazyleą a Szafhuzą, obejść Wogezy od południa i zająć płaskowzgórze Langres, uważane za ,,klucz strategiczny Francji", do którego posiadania przywiązuje się znaczenre mistyczne, poczem działać w dolinę Sekwany;
Bülow i Wintzingerode mają zdobyć Holandję i wtargnąć do Francji.
Bernadotte ma działać przeciw Davoutowi osaczonemu w Hamburgu i przeciw sprzymierzonym z Napoleonem Duńczykom.
W całym tym planie myślą przewodnią jest związanie czołowe sił francuskich nad Renem przez działania Blüchera i Bülowa, a obejście oporu główną siłą, armją Schwarzenberga. Zabawne jest znaczenie, przypisywane płaskowzgórzu Langres ze względu wyłącznie na jego wzniesienie nad poziom morza.

4. SPRZYMIERZENI PRZEKRACZAJĄ REN. Nieoczekiwane wydarzenie przyśpiesza działania zaczepne sprzymierzonych.
Z chwilą przybycia Bülowa nad rz. Yssel w Holandji wybucha powstanie celem przywrócenia dynastji Orańskiej. Jest sposobność wyzyskać to i rozszerzyć ruch na Belgię.
Sprzymierzeni postanawiają przejść Ren. Przeprawa odbywa się pomiędzy 20 grudnia a 1 stycznia. Armje śląska i czeska kierują się na Paryż, pierwsza doliną Marny, druga, doliną Sekwany i Aube. Victor, Marmont i Macdonald cofają się zwolna przed niemi; na prawo od Victora występuje, powstrzymując Austrjaków Mortier z gwardją cesarską.
Napoleon, zaskoczony nagłą ofensywą sprzymierzonych, wzmacnia pośpiesznie korpusy rekrutami, których. zaledwie zdążono ubrać i uzbroić, i odwołuje 25.000 żołnierza z Hiszpanji.

5. PODZIAŁ KAMPANJI. Kampanja obejmuje 5 faz, odpowiadających poszczególnym zwrotom zaczepnym Napoleona:
1-sza faza - Brienne;
2-ga faza - Montmirail;
3-cia faza - Montereau;
4-ta faza - Soissons-Laon;
5-ta faza - St. Dizier.:
Widownię działań podaje szkic 83.

II. PIERWSZY ZWROT ZACZEPNY. BRIENNE.


6. POŁOŻENIE WYJŚCIOWE (szkic 84). Napoleon składa regencję w ręce cesarzowej Marji Ludwiki, a obronę Paryża powierza jeneralnemu namiestnikowi Józefowi, poczem 25 stycznia przybywa do Vitry i obejmuje dowództwo nad armją. Dnia tego położenie jest następujące:
Francuzi: Victor, Ney i Marmont stoją w okolicy Vitry (30.000).
Mortier z 15.000 starej gwardji znajduje się w Troyes;
Gerard z jedną dywizją zajmuje Arcis sur Aube;
Macdonald (15.000) nadchodzi przez Ardeny i osiąga Mezieres.
Reszta armji jest w stadjum organizacji lub w drodze na widownię wojny. Zatem 45.000 między Troyes a Vitry, - to wszystko, co Napoleon może przeciwstawić 280 tysiącom sprzymierzonych, których siły są coprawda bardzo rozpro-szone. Polacy - jedyni już teraz sprzymierzeńcy Francuzów - liczą 6 -- 7.000 ludzi, pod nominalnem dowództwem Dąbrowskiego, a faktycznie rozproszeni po korpusach francuskich.
Po stronie sprzymierzonych Bliłcher pozostawił część sił na straży twierdz nadreńskich. Czoła jego kolumn (korpusy Sackena i Ołsufjewa) osiągnęły okolicę między Joinville i St. Dizier. Korpusy Yorcka i Kleista stoją jeszcze za Mozą.
Armja Schwarzenberga jest rozciągnięta na froncie szerszym. Trzy jej korpusy, których centrum znajduje się w Bar-sur-Aube, stoją w pierwszej linji. Reszta w drugiej linji między Langres i Dijon.

7. PLAN NAPOLEONA. Mimo słabych środków i olbrzymiej przewagi liczebnej sprzymierzonych, Napoleon nie waha się przejść do działań zaczepnych. Słabszy od przeciwnika, raz jeszcze ucieka się do działań na linjach wewnętrznych, działań z położenia środkowego, wykazując dzięki swej niezrównanej energji i genialnej koncepcji wojny ruchowej raz jeszcze całą płodność tych środków, dzięki którym młody jego genjusz w r. 1796 osiągnął tak świetne sukcesy.
Dorzecze Sekwany, stanowiąc przed Paryżem w czasie zimy dość poważną zaporę, daje mu znakomite linje obronne, na których będzie można słabemi siłami powstrzymać bardzo znaczne siły przeciwnika.
Znajdując się pomiędzy przeciwnikami, Napoleon dąży do oddzielenia armji śląskiej od armji czeskiej, związania jednej z nich siłnmi jak najmniejszemi, by uderzyć główną masą na drugą, stosując śwoj ulubiony manewr, manewr na tyły.
Cesarz zdąża naprzód tam, gdzie chodzi najbardziej o pośpiech, przeciw armji śląskiej Blüchera, który posuwa się śmiało na St. Dizier, a na którą chce spaść jak piorun, by "należycie skropić te korpusy Blüchera".
27 stycznia, nakazując Mortierowi połączyć się z dywizją Gerarda w Arcis, sam z siłą główną (Victor, Ney i Marmont), rusza na St. Dizier, gdzie spotyka tylko straż tylną Blüchera, który przeszedł już przez Brienne na Arcis-sur-Aube, chcąc zbliżyć się do armji głównej.

8. MANEWR NA BRIENNE. Napoleon zamierza powtórzyć na Brienne cios, który zawiódł w kierunku na St. Dizier.
Siły główne skierowuje drogą poprzeczną z Eclaron i Montiérender na Brienne, by odciąć linję komunikacyjną na St. Dizier i na Joinville, Marmonta posuwa do Vassy, a przed Marmontem dywizję Duhesme'a. W razie bitwy pod Brienne Marmont i Duhesme mają nadbiec, uderzając już przez sam kierunek swego marszu na tyły prawego skrzydła przeciwnika.

9. BITWA POD BRIENNE LE CHATEAU. 29 STYCZNIA (szkic 85). 29 stycznia Napoleon napotyka siły Blüchera na wysokości Brienne.
Blücher przechodził już Aube i maszerował na Arcis, gdzie chciał zniszczyć Mortiera, gdy na wiadomość o zbliżaniu się Cesarza cofnął się niezwłocznie, by oprzeć się o korpusy armji czeskiej, zbliżające się do Bar-sur-Aube.
Wówczas zajął stanowisko naprzeciw drogi z Montiérender lewem skrzydłem w Brienne la Chateau, tak, aby osłaniać przemarsz wojsk i taborów drogą z Bar-sur-Auhe.
Napoleon, chociaż ma 15.000, uderza bez wahania na 30.000-ną armję Blüchera, który pobity, cofa się w nocy na La Rothiere, gdzie stawia opór. 30 i 31 stycznia obaj przeciwnicy pozostają naprzeciw siebie, a Napoleon spodziewa się, że Blücher popełni jakiś błąd, który będzie można wyzyskać.

10. BITWA POD LA ROTHIERE, 1 LUTEGO (szkic 85). Mimo to położenie jest ciężkie. Z jednej strony mocna postawa Blüchera w La Rothiere każe przypuszczać, że wspierają go zbliska znaczne oddziały armji czeskiej. Z drugiej strony Napoleon nie chce się cofać, zostawiając w rękach przeciwnika tabory i część artylerji, która grzęźnie jeszcze na drodze poprzecznej z Montiérender, ani też rozpoczynać ruchu, którego wynikiem może być zniszczenie Marmonta, wysuniętego na Vassy i Doulevant. Wobec nastroju młodych wojsk odwrót musiałby załamać ducha żołnierzy.
W wyniku Cesarz powziął decyzję, którą mu wytykali później prawie wszyscy pisarze wojskowi, postanowił pozostać w Brienne i przyjąć mimo swej niższości liczebnej uderzenie sprzymierzonych.
I lutego Blücher wzmocniony czterema korpusami armji czeskiej rozpoczyna rzeczywiście ofensywę w 80.000 ludzi przeciw 40.000.
Napoleon zajął stanowisko na linji Dienville - La Rothiere - Chausmenil; lewą flankę osłania w Morvillers Marmont, który połączył się z armją.
W ciągu całego popołudnia luźne natarcia przeciwnika rozbijają się o mocne punkty oparcia frontu francuskiego. Dopiero wieczorem, gdy korpus Marmonta, oskrzydlony przez korpus bawarski Wredego zachwiał się, pociągając za sobą całą linję, trzeba było myśleć o odwrocie. Dzięki gwałtownemu przeciwnatarciu gwardji na La Rothiere zdołano przerwać bój z zapadnięciem nocy. Cesarz mógł przejść zpowrotem Aube w Lesmont i zburzywszy most, skierować się na Troyes. Marmont wycofał się wprost na Arcis, wprowadzając przeciwnika w błąd co do rzeczywistego kierunku odwrotu sił głównych. Sprzymierzeni, nie zdając sobie zresztą sprawy z rozmiarów zwycięstwa, zatrzymali się na wysokości La Rothiere.
Napoleon, przyjmując bitwę przeciwko trzykrotnej przewadze (sprzymierzeni mogli użyć 120.000 ludzi) wystawił się na wielkie niebezpieczeństwo. Trzeba tem bardziej podkreślić mistrzostwo, z jakiem używał swych wojsk.
Pomimo dużej rozciągłości frontu (blisko 10 km) potrafił on zachować w odwodzie prawie trzecią część sił, 10.000, i odciążyć wojska pierwszej linji silnemi przeciwnatarciami.
Sprzymierzeni natomiast nie potrafili skorzystać z olbrzymiej przewagi liczebnej i dwustronnego oskrzydlenia przeciwnika, by otoczyć Francuzów i zadać im klęskę zupełną. Przyczyniły się do tego rozdźwięki polityczne, które właśnie powstały wśród sprzymierzonych, odbijając się na ich współdziałaniu.

III. DRUGI ZWROT ZACZEPNY. MONTMIRAIL.


11. POŁOŻENIE NAZAJUTRZ PO BITWIE POD LA ROTHIERE (szkic 86). Tymczasem nazajutrz po bitwie sprzymierzeni postanowili rozdzielić swe siły i przywrócić pierwotne ugrupowanie w dwie masy, koncentrycznie posuwające się na Paryż. Blücher, mający pretensję do zdobycia Paryża bez wszelkiej pomocy i nie chcący znajdować się pod rozkazami Schwarzenberga, śpieszy teraz, by połączyć sję w dolinie Marny ze swemi korpusami Yorcka i Kleista, które zajęły Chalons i parły przed sobą Macdonalda na Chateau Thierry.
W wyniku, kiedy Blücher maszerował nad Marne przez Bergeres les Vertus, Schwarzenberg, straciwszy kilka dni na skoncentrowanie swoich sił na wysokości Bar-sur-Seine gotował się do natarcia po obu brzegach Sekwany na Troyes, mając wiadomości, że tam znajduje się Napoleon.
Po przybyciu do Troyes 3 lutego Napoleon pozostaje narazie wpogotowiu, podczas gdy Marmont, obserwujący w dalszym ciągu Blüchera, przechodzi Aube w Arcis i posuwa się przez Mery na Nogent.
Jednakże 6 marca, na wiadomość o odwrocie Macdonalda na Chateau Thierry i zbliżaniu się Blüchera do Nogent (ostatnia wiadomość w mylnym meldunku Marmonta), Cesarz zdąża pośpiesznie do Nogent, gdzie łączy się ze znacznemi posiłkami, mianowicie z 25.000 nadeszłemi z Hiszpanji, z których tworzy nowy korpus pod dowództwem Oudinota.

12. PLAN NAPOLEONA. Wtem nowy meldunek Marmonta, tym razem ścisły, informuje go dokładnie o marszu Blüchera, który jest już w dolinie Marny i posuwa się na zachód, mając wszystkie korpusy rozproszone.
Napoleon ma zrazu zamiar posunąć się wprost na Meaux, by zatrzymać Blüchera na drodze do Paryża, lecz porzuca tę myśl i układa plan następujący: siły główne (30.000) mają wyjść przez Sézanne i Champaubert na flankę rozproszonych korpusów Blüchera, gdy tymczasem Oudinot (25.000), Victor (15.000) i dywizja jazdy Pajola pozostają nad Sekwaną od Nogent do Montereau, by w razie potrzeby powstrzymać armję Schwarzenberga.
9 lutego zostaje powzięta ostateczna decyzja. Marmont znajdujący się pod Sezanne zostaje skierowany niezwłocznie jako straż przednia na Champaubert.

13. POŁOŻENIE BLUECHERA 9 LUTEGO. Dnia tego położenie armji śląskiej, rozstawionej rzutami na froncie 60 km jest mniej więcej następujące: Yorck w Dormans napiera na Macdonalda, który opuszcza właśnie Chateau Thierry.
Dalej na południe na drodze Chalons - Ferte-sous-Jouarre:
Sacken (straż przednia) przeszedł Montmirail;
Ołsufjew znajduje się w Champaubert;
Kleist i Kapcewicz są wtyle, na wschód do Bergeres-les-Vertus.
Tegoż wieczora Blücher, uwiadomiony o ruchu Napoleona, odwołuje Yorcka i Sackena na Montmirail, sam zaś z dwoma korpusami udaje się wskos na południe przez Fere - Champenoise, by otoczyć armję francuską. Wobec szybkości ruchów Napoleona zbraknie mu na to czasu, armja śląska zostanie przyłapana na "gorącym uczynku".

14. CHAMPAUBERT 10 LUTEGO. 10-go rano Marmont, a za nim Ney nadciągają do Champaubert i uderzają znienacka na część korpusu Ołsufjewa, znosząc ją doszczętnie. Ołsufjew dostaje się do niewoli.
"Cesarz szalał z radości" - pisze Marmont, a ten entuzjazm był łatwo zrozumiały, gdyż wyjaśniona zupełnie sytuacja wyglądała jak najkorzystniej. Armja francuska rozerwała armję śląską na dwie masy odległe o 40 km i miała przestrzeń wystarczającą, by pobić je kolejno.
Napoleon zamierza znów działać po linjach wewnętrznych, czyli z położenia środkowego. W jakim kierunku ma. ruszyć naprzód?
Maszerując przeciw Blücherowi, należało się obawiać, czy nie cofnie się on na Chalons, by zyskać na czasie i połączyć się w dolinie Marny ze swymi podkomendnymi. Idąc natomiast na zachód, przy szybkiem działaniu można było prawie napewno dopaść Sackena, może nawet i Yorcka, gdy oba te korpusy starać się będą połączyć ze sobą, n liylo to rzeczą prawdopodobną.
Cesarz wybiera więc drugą możliwość i wyrusza w nocy na Montmirail.
Marmont zostaje w Etoges, by powstrzymać Blüchera; Macdonald ma podjąć ofensywę na nowo.
Zgodnie z rozkazami, wydanemi przez Blüchera 9-go wieczorem, Sacken, który osiągnął już Ferté-sous-Jouarre, wykonał wtył zwrot, by wrócić w ciągu nocy 10-go na 11-go na Montmirail i wezwał Yorcka do połączenia się z nim drogą przez Chateau Thierry.

15. MONTMIRAIL 11 LUTEGO (szkic 87). Sacken uderza na armję francuską w chwili, gdy wychodziła ona z Montmirail. Zamiast jednak starać się połączyć na północy z Yorckiem, który musi nadejść od Chateau Thierry, popełnia błąd, rozwijając się na południe od drogi z Ferté-sous-Jouarre w zamiarze obejścia lewego skrzydła Francuzów. Natomiast Napoleon postępuje przeciwnie, stawiając silny opór na swem lewem skrzydle, a przez silne natarcie oskrzydlające na lewą flankę przeciwnika (Ney ze starą gwardją i jazdą gwnrdji) odcinając około 5-ej po południu Yorcka od Sackena.
Dzięki pomocy Yorcka, który przybył o zmierzchu na pole bitwy, szczątki korpusu Sackena zdołały się cofnąć w kierunku Chateau Thierry.
Chociaż Napoleon miał zaledwie 15.000 przeciwko 30.000, to w każdej z dwóch kolejnych faz bitwy miał względną przewagę nad przeciwnikiem. Jego potęga duchowa, urok jego imienia i entuzjazm wojsk dały mu pełne zwycięstwo. Nieprzyjaciel ze stratą 8.000 ludzi, uchodził w nieładzie. Klęska Sackena byłaby zupełniejsza, gdyby Macdonald zgodnie z otrzymanym rozkazem uderzył był na tyły. Podług swego własnego zeznania słysząc huk dział od strony Montmirail, Macdonald pod różnemi pretekstami pozostał na miejscu w Meaux, popełniając przez to jeden z najcięższych błędów, jaki można popełnić na wojnie, błąd, potępiany w regulaminach słowami: "jest tylko jeden błąd hańbiący - bezczynność".

16. CHATEAU THIERRY, 12 LUTEGO. 12-go Napoleon, pozostawiwszy w Montmirail część wojska dla poparcia Marmonta w razie potrzeby, rusza z resztą sił wślad za Prusakami i rozbija ich straż tylną na drodze do Chateau Thierry, gdzie zburzony most nie pozwala mu ścigać ich dalej. Macdonald, który miał iść z Meaux wgórę rzeki, by zamknąć Prusakom drogę odwrotu, pozostaje bezczynny; wskutek tego szczątki korpusu Sackena i Yorcka wymykają się prawym brzegiem Marny i są ścigane dopiero od 13-go, po poprawieniu mostu, przez Mortiera i jazdę.

17. VAUCHAMPS 14 LUTEGO. Tymczasem Blücher przeszedł do ofensywy przeciw Marmontowi, który, zaatakowany w Etoges przez przeważające siły, ustępuje powoli.
Na tę wiadomość Napoleon opuszcza w nocy Chateau Thierry, przybywa o g. 8-ej rano do Montmirail i z Neyem oraz z jazdą Grouchy'ego nadbiega błyskawicznie na pomoc Marmontowi pod Vauchamps. Blücher, oskrzydlony z dwóch stron, wycofuje się w nieładzie na Etoges, gdzie ma zamiar stawić opór, lecz skąd wyrzuca go w boju nocnym Marmont. Szczątki armji śląskiej uciekają w zupełnym popłochu aż do Chalons, gdzie spotykają uciekinierów z pod Montmirail i Chateau Thierry.
W ciągu pięciu dni armja śląska straciła przeszło 1/3 swego stanu i większą część artylerji i taborów.
Te kolejne zwycięstwa zelektryzowały armję. Nigdy od czasów 1796 r., nawet pod Dreznem, Napoleon nie wymagał ani nie osiągnął od swych wojsk tyle, wykazując raz jeszcze, że wojnę prowadzi się głową dowódcy i nogami żołnierzy. Nigdy jednak także fatalność losu czy błędy podkomendnych dowódców nie przeszkodziły mu tak. bardzo w zupełnem wyzyskaniu powodzeń.

IV. TRZECI ZWROT ZACZEPNY. MONTEREAU.


18. NAWRÓT PRZECIW SCHWARZENBERGOWI (szkic 88), Tymczasem Napoleon musi zaniechać pościgu za Blücherem, gdyż ważne wypadki wzywają go nad Sekwanę.
Armja Schwarzenberga bowiem, prąc przed sobą Victora i Oudinota nad Yéres, posuwa się na Paryż po obu brzegach Sekwany w trzech kolumnach: Wittgenstein przez Nogent, Wrede przez Bray, ks. Wirtemberski przez Montereau i staje 14 lutego o dwa dni marszu od Paryża a zarazem na tyłach Napoleona. Wobec tego Cesarz wyrusza 15 lutego z gwardją z Montmirail, gromadzi w Guignes 50.000 ludzi i skierowuje się 17-go szybkim marszem na Montereau, by uderzyć na tyły korpusów austrjackich, maszerujących po prawym brzegu, które na wiadomość o ruchu Cesarza otrzymały rozkaz odwrotu. Straże tylne tych korpusów zostają napadnięte w Mormant, Nangis, Valjouan, a korpus ks. Wirtemberskiego stawia opór na wzgórzach pod Montereau. Trzeba całego dnia 18-go, by go stamtąd wyrzucić, pobić i opanować mosty. Wskutek tego opóźnienia manewr nie udaje się, a Schwarzenberg zyskuje czas na wycofanie wszystkich korpusów. Napoleon zamierza ścigać go i wpaść jeszcze na jego tyły, przechodząc w Mery na prawy brzeg Sekwany i idąc wgórę rzeki. Przybyły już z pozbieranemi siłami Blücher trzyma jednak przeprawy, a armja czeska wymyka się na Chaumont przez Troyes, gdzie 24-go Cesarz staje ponownie wpogotowiu, wysuwając straże przednie dla obserwowania obu armij sprzymierzonych (150.000 ludzi).
Tak więc położenie wróciło do tego punktu co przed miesiącem. Zaniepokojony ruchem marszałka Augereau (20.000) od Lyonu w stronę Dijon, Schwarzenberg stoi bezczynnie, myśli nawet o odwrocie na płaskowzgórze Langres.

V. CZWARTY ZWROT ZACZEPNY. SOISSONS -- LAON.


19. NOWY ZWROT PRZECIW BLUECHEROWI (szkic 89). 24-go lutego Blücher, rozgniewany, że Schwarzenberg zaniechał myśli ofensywy, odłącza się ponown:e od armji czeskiej i przechodząc Aube pod Anglure, rusza w dolinę Marny naprzeciw Bülowa i Winzingerode, którzy nadchodzą od północy przez Soissons, by wzmocnić jego armję.
Droga marszu prowadzi przez Sézanne, La Férte Gaucher i La Férte-sous-Jouarre, gdzie Blücher przechodzi Marnę, burząc za sobą mosty. Nad rz. Ourcq Marmont i Mortier stawiają mu gwałtowny opór. Nie mogąc go pokonać, Blücher zwraca się na północ i na wiadomość, że Napoleon idzie na jego tyły, przechodzi Ourcq w Oulchy le Chateau i kieruje się na Soissons.
Napoleon, zostawiając Macdonalda, Oudinota i Gerarda naprzeciw Schwarzenberga, ruszył rzeczywiście 27-go w pościg za Blücherem z Neyem, Victorem i gwardją.
Mimo zwłoki w marszu, spowodowanej złym stanem dróg, Cesarz przechodzi Marne 3 marca w La Ferte i zwraca się na Fismes, wysuwaj ąc Victora na Chateau Thierry, a Mortiera i Marmonta przyzywając do siebie przez Oulchy. Wobec tego, że Francuzi, trzymają Soissons, Blücher ma zamknięte wszystkie drogi wyjścia i będzie musiał walczyć przyparty plecami do rzeki Aisne, silnie wezbranej, pozbawionej brodów.

20. KAPITULACJA SOISSONS (3 MARCA). Niestety dowódca, twierdzy Soissons, generał Jan Klaudjusz Moreau, kapituluje wobec gróźb Bülowa i Winzingeroda. Blücher nietylko zostaje ocalony, lecz za rzeką Aisne znajduje posiłki w liczbie 50.000, co podnosi jego siły do 100.000, dając dwukrotną przewagę nad Napoleonem.
Mimo, że położenie zmieniło się zupełnie, Cesarz nie chce stracić owoców swego manewru i trwa w postanowieniu odcięcia Blüchera od Reims i odrzucenia go na północ.
By związać go, nakazuje Marmontowi i Mortierowi demonstrować przed Soissons, a z resztą sił rusza przez Berry-au-Bac, gdzie przechodzi Aisne. Następnie chce zwrócić się na lewą flankę przeciwnika przez płaskowzgórze Craonne. Tu jednak napotyka znaczne-siły, zostawione jako straż boczna Blüchera, który na wiadomość, o ruchu Cesarza cofnął się na Laon, by wydać tu bitwę.

21. BITWA POD CRAONNE (6 i 7 MARCA) (szkic 90). Blücher z siłą główną rusza na Laon, zostawiając 30.000 (korpusy Sackena i Woroncowa) na płaskowzgórzu Craonne dla wytrzymania natarcia armji francuskiej. Winzingerode z całą jazdą, poparty korpusem Kleista, miał tymczasem posunąć się przez Festieux na tyły Napoleona, by uderzyć nań w chwili walki z Woroncowem.
6-go marca wieczorem Cesarz rozkazuje rozpoznać bojem stanowisko nieprzyjacielskie. Ney opanowuje dojścia, lecz natrafia na tak silny opór, że natarcie na płaskowzgórze musi odłożyć na dzień następny.
Jest ono rzeczywiście trudno dostępne wobec tego, że Woroncow, poparty potężną artylerją, stanął za ciaśniną, w której leży folwark Heurtebise, opierając oba skrzydła o dwa głębokie parowy, jeden na północ spadający ku Aillette, a drugi na południe ku Aisne. Siły jego, uszykowane w trzy linje, okraczają drogę Chemin de Dames, idącą wzdłuż grzbietu płaskowzgórza.
7 marca Napoleon chce zdobyć wysilniętą naprzód część płaskowzgórza, aby na przesmyku Heurtebise uderzyć od frontu, skierowując równocześnie Neya i jazdą Nansouty'ego na oskrzydlenie obu flank przeciwnika.
Ney niestety pierwszem przedwczesnem natarciem angażuje się zbyt głęboko i zastaje odrzucony ze znacznemi stratami. Dopiero 72 działa artylerji gwardji, które stają śmiało na stanowisku w Heurlebise, biorąc pod ogień centrum rosyjskie, torują drogę natarciu Francuzów.
Na wiadomość, że zamierzony ruch Winzingerodego, którego jazda utknęła w błotnistej dolinie, nie może się dokonać, Blücher postanawia dać rozkaz odwrotu.
Około 5-ej Rosjanie zajmują stanowisko odwrotowe pod Cerny, a następnie wycofują się pośpiesznie aż do późnej nocy.

22. BITWA POD LAON.9 i 10 MARCA (szkic 91). Krwawą bitwa o płaskowzgórze Ćraonne oddała w ręce Napoleona teren między Aillette i Aisne. Opór Blüchera dowodził jednak, jak znaczne, posiłki otrzymała armja śląska. Nie była to już armja uciekająca w popłochu, lecz poważny przeciwnik, który trzymał się mocno, Mimo to Napoleon postanawia uderzyć ponownie. Po dniu wypoczynku i obsadzeniu Soissons, Cesarz rusza 9 marca, w dwóch kolumnach na Laon:
Marmont (który otrzymał 12.000 ludzi posików z Paryżą ) drogą z Berry-au-Bac;
Napoleon z resztą sił (około 30.00.0) drogą z Soissons.
Koncentracja obu kolumn ma się dokonać na równinie w obliczu nieprzyjaciela. Blücher postanowił trzymać się na silnej pozycji pod Laon, gromadząc tam 100.000:
Bülow na samem płaskowzgórzu jako centrum;
Winzingerode na prawem skrzydle na równinie Clasy;
Kleist i Yorck na skrzydle lewem pod Athies;
Sacken i Langeron w odwodzie, na północ od przedmieścia Vaux.
Rano lewa kolumna francuska wyciągająca w gęstej mgle, dochodzi do Clasy i Semilly. Marmont opuścił Berry-au-Bac dopiero w sześć godzin po oznaczonym terminie.
Gdy w południe przybywa Napoleon, widzi w świetle słońca całą armję Bülowa w boju przed Laon. Mimo to, że nie posiada wiadomości od Marmonta (oficerowie łącznikowi wpadli w ręce kozaków), Cesarz postanawia atakować, nie chcąc dopuścić do tego, by nieprzyjaciel zniósł odosobniony korpus tego marszałka.
Przez cały dzień toczy się zacięta walka o przedmieście Lon, przy znacznych stratach obu stron.
23. NAPAD W ATHIES. Marmont nadchodzi dopiero o 2-ej po południu pod Athies, zdobywa wieś, lecz widząc przed sobą znaczne siły przeciwnika, zatrzymuje się. Zamiast cofnąć się aż do ciaśniny Festieux, gdzie korpus jego byłby bezpieczny, pozostaje wobec mas nieprzyjacielskich, nie troszcząc się o ubezpieczenie wojsk.
W tem położeniu o 7-ej wieczorem w zupełnej ciemności zaskoczył go korpus Yorcka. Francuzi porzucając działa, uciekają drogą do Reims. Pułkownik Fabvier, szef sztabu Marmonta, wstrzymuje z tysiącem ludzi Prusaków tak, że odwrót dokonać się może w porządku aż do Festieux. Nazajutrz korpus Marmonta koncentruje się w Berry-au-Bac, straciwszy na 9.000 ludzi 3.000, w tem 700 zabitych i rannych, a reszta jeńców, oraz prawie całą artylerję (45 dział).
10 marca Napoleon, nie wiedząc jeszcze o porażce Marmonta, atakuje na nowo Laon. Jego przewaga moralna jest jeszcze, tak wielka, że w ciągu całego dnia zdołał utrzymać przewagę nad Blücherem, który poprzestaje na obronie.
W nocy Napoleon cofa się na Soissons.
Ostro wytykano Napoleonowi tę bitwę pod Laon i rzeczywiście można zapytać, czy przezornem było po odrzuceniu Blüchera od rz. Aisne atakować go tak słabemi siłami na stanowisku tak silnem.
Zarządzenia Cesarza do uderzenia na Laon były zresztą w sprzeczności z jego teorją operacyjną (od której nieraz w praktyce odstępował w swych najśmielszych operacjach). "Sztuka wojenna wymaga, mówił, by obejście lub oskrzyd-lenie flanki przeciwnika było wykonane bez rozdzielania armji własnej".
Tymczasem uderzenie na Laon szło dwiema drogami, od Soissons i Reims, przez teren błotnisty i bezdrożny, w oddzielnych kolumnach, które miały połączyć się w obliczu przeciwnika; tkwiło w tem w ówczesnych warunkach taktycz- nych wielkie ryzyko.

24. MARSZ NA REIMS - 12 i 13 MARCA. 12 marca jednak, na wiadomość, że 15.000-ny korpus pruski St. Priesta, emigranta francuskiego, jest w drodze do Reims, Cesarz wyrusza w nocy, napada go znienacka, biorąc 20 dział. St. Priest ginie w walce.
Sukces ten ma znaczenie czysto moralne. Jednakże sama obawa, że Napoleon, oparty o Reims i twierdze nad Mozą rozwinie masowy ruch powstańczy na komunikacjach armij sprzymierzonych, paraliżuje w dużym stopniu ich ducha zaczepnego.

VI. PIĄTY ZWROT ZACZEPNY. ST. DIZIER.


25. NOWY ZWROT PRZECIW SCHWARZENBERGOWI (szkic 92). W czasie tych wydarzeń na północy, Schwarzenberg podjął na nowo ofensywę, odrzucając Oudinota (bitwa pod Bar-sur-Aube) i Macdonalda na prawy brzeg Sekwany, poczem zatrzymał się w Troyes aż do 13 marca, czekając na wiadomości od Blüchera i wysuwając czoła kolumn aż do Nogent i Montereau.
Napoleon bierze pod uwagę trzy następujące możliwości uderzenia na Schwarzenberga:
1) ruszyć przez Arcis-sur-Aube na Troyes, czyli na tyły armji głównej ("czeskiej");
2) połączyć się wprost z Macdonaldem i Oudinotem, którzy znajdują się pod Provins;
3) ruszyć na Meaux, uprzedzając przeciwnika na drodze do Paryża.
Z tych trzech projektów wybiera pierwszy, odpowiadający najlepiej jego usposobieniu. Był on zdaniem jego najśmielszy, i najpłodniejszy strategicznie; wykonany, mógł wzniecić u przeciwnika największy popłoch i dać najlepsze wyniki. Plan drugi prowadził do odcięcia oddziałów nieprzyjaciela na prawym brzegu Sekwany, lecz nie dawał wyników tak doniosłych. Trzeci, chociaż najpewniejszy, bo prowadzący najprędzej do Paryża, pozostawiałby wszystko losom walnej bitwy, a nie wywarłby żadnego efektu moralnego.
Po kilkudniowym pobycie w Reims w celu zreorganizowania sił, Napoleon zostawia Marmonta i Mortiera (18.000) przeciwko Blücherowi, a sam z resztą (20.000) rusza nad rzekę Aube, przechodzi ją w Plancy i opanowuje przeprawy przez Sekwanę w Mory. Jednakże natrafia tu tylko na straże tylne wroga, gdyż na wiadomość o wzięciu Reims przez Napoleona, Schwarzenberg rozpoczął odwrót, koncentrując armję swoją między Troyes i Lesmont.
W ten sposób raz jeszcze ominęła Cesarza sposobność pochwycenia armji Schwarzenberga na gorącym uczynku, w trakcie dokonywania odwrotu.

26. MANEWR NA ST. DIZIER. Sądząc z pozorów, że zbliżanie się jego wzbudzi popłoch w kwaterze głównej sprzymierzonych, Cesarz, zamiast maszerować na Troyes, gdzie natrafiłby na znaczne siły przeciwnika, uważa, że nadeszła chwila do wykonania układanego już od przeszło miesiąca szerokiego manewru na jego tyły przez St. Dizier.
Myślą Napoleona jest marsz na St. Dizier, leżące między drogami Paryż - Strassburg i Bazylea - Chaumont, które stanowią jedyne linje komunikacyjne Schwarzenberga. Tu chce ściągnąć do siebie załogi twierdz alzackich i lotaryńskich. W ten sposób utworzy siłę 100.000-ną, która zmusi sprzymierzonych do odwrotu przez działanie rozstrzygające.
Tymczasem jednak Schwarzenberg, wskutek zgodnej tym razem decyzji monarchów sprzymierzonych, postanawia uderzyć i rozkazuje korpusom swym zawrócić do Arcis, idąc wdół międzyrzecza Aube i Sekwany, skutkiem czego 20 marca Cesarz natrafia z 20.000 przed Arcis na całą armję główną przeciwnika.

27. BITWA POD ARCIS-SUR-AUBE (20 - 21 MARCA). Około 2-ej po południu jazda francuska spotyka liczną jazdę sprzymierzonych. Przybyły na pomoc Ney rozpoczyna gwałtowną walkę z korpusem Wredego około Torcy le Grand, lecz wkońcu zostaje odrzucony w nieładzie na Arcis. Sam Cesarz musi przytem ze szpadą w ręku zatrzymywać pierzchających młodych żołnierzy, by nie dopuścić ich do mostów.
Szczęściem nadchodzi, w pomoc prawym brzegiem dywizja Frianta ze starej gwardji i debuszuje z Arcis wraz z odwodem artylerji. Napoleon staje na jej czele i przechodzi do natarcia; walka trwa aż do nocy. W ciągu boju w pewnej chwili Cesarz znajduje schronienie przed szarżą kawaler)i w czworoboku legji nadwiślańskiej.
Tak więc w ciągu tego dnia 18.000 Francuzów stawia czoło przez 8 godzin wciąż powtarzanym natarciom 40.000 sprzymierzonych wspartych o silne odwody, nietylko nie tracąc piędzi ziemi, lecz zmuszając przeciwnika do odwrotu dla zaciągnięcia biwaków.
To połowiczne powodzenie złudziło Napoleona, ponieważ Schwarzenberg wprowadził w bój zaledwie trzecią część sił.
Zamiast tedy przejść zpowrotem Aube, Cesarz, otrzymawszy 21 marca rano posiłki Oudinota, utwierdzacie w przekonaniu o odwrocie wroga i postanawia atakować go na nowo w sile 30.000. Teraz jednak spotyka 100.000 armję czeską, ustawioną w półkole koło Arcis.
Szczęściem dla Francuzów Schwarzenberg, wprowadzony zaciekłym oporem wczorajszym również w błąd co do siły swego przeciwnika, pozostaje przez pewien czas w obronie i dopiero o g. 15 m. 30 rozpoczyna natarcie, odrzucając Francuzów na Arcis. Napoleon tymczasem zdążył już przejść Aube większą częścią sił.
Oudinot w straży tylnej stawia opór sprzymierzonym i przechodzi przez rzekę, zburzywszy most.
Schwarzenberg nie ściga. Napoleon łączy się z Macdonaldem, przechodzi Marne pod Vitry i staje 23 marca w St. Dizier, oczekując nadejścia Marmonta i Mortiera.
Tu pozostaje do 27-go, ciągle w oczekiwaniu na wyniki manewru, gdy otrzymuje wiadomość, że armja śląska i czeska, nie wzruszone bynajmniej obecnością jego na linjach komunikacyjnych, maszerują, wspólnie na Paryż. 28. MARSZ SPRZYMIERZONYCH NA PARYŻ. Na wiadomość o ruchu Cesarza na St. Dizier, główna kwatera sprzymierzonych postanowiła zrazu 22 marca na radzie wojennej odwrót przez Szwajcarję; następnie zdecydowano, by Schwarzenberg połączył się w Chalons z Blücherem ze wspólną linją komunikacyjną przez Holandję. Nakoniec jednak, 24 marca, wskutek wiadomości o rozpaczliwem położeniu rządu paryskiego, postanowiono skończyć ostatecznie z Napoleonem, uderzając w ognisko jego władzy politycznej i ruszyć na Paryż, gdzie można było stanąć wcześniej od niego.
Pozwalając tedy Cesarzowi manewrować w próżni przeciw paru tysiącom jazdy Winzingerodego, sprzymierzeni maszerują pośpiesznie na Paryż, prąc przed sobą Marmonta i Mortiera, którzy walcząc, ustępują krok za krokiem,

29. BÓJ POD FERE - CHAMPENOISE. W ciągu tego odwrotu dywizje gwardyj narodowych Ameya i Pacthoda, próbując połączyć się z obu marszałkami, zostają pod Fere Champenoise opadnięte przez pięciokrotnie silniejszego przeciwnika. Dziesiątkowane artylerją, szarżowane przez jazdę, bronią się w czworobokach i pozwalają wybić się do nogi, wykazując, czego mogą dokonać wojska improwizowane, jeśli ożywia je gorący patrjotyzm i poczucie obowiązku wojskowego.

30. MARSZ NAPOLEONA NA PARYŻ. Tymczasem, nie widząc oczekiwanych posiłków i czując, że wytwarza się wokół niego próżnia, Napoleon zaczyna domyślać się prawdy i rusza na Vitry, gdzie dowiaduje się o marszu sprzymierzonych i o odwrocie Marmonta i Mortiera.
Wówczas zdąża w marszach forsownych do Paryża, niespokojny; pozostawia armję wtyle i pocztą śpieszy do stolicy. W Juvisy dowiaduje się o kapitulacji Paryża.

31. BITWA POD PARYŻEM (30 MARCA) I UPADEK NAPOLEONA. W przeddzień sprzymierzeni uderzyli na Paryż, Blücher przez Montmartre, Schwarzenberg przez Vincennes. Napróżno Marmont i Mortier starają się od 29-go powstrzymać ich, mając zaledwie 20.000 wojska i 10.000 gwardyj narodowych. Środki obrony są zbyt nikłe, wieczorem 30 marca Marmont i Mortier zostają całkowicie wepchnięci do miasta.
W nocy Marmont, upoważniony przez rząd regencyjny, podpisuje konwencję, wydającą Paryż sprzymierzonym i zmuszającą armję do cofnięcia się za Essonne.
Sprzymierzeni stracili w bitwie pod Paryżem do 10.000 ludzi.
Napoleon stanął tymczasem, wyprzedzając swe wojsko, w Fontainebleau. Jeszcze chce zrazu walczyć dalej, opierając się o Loarę; jednakże pod naciskiem marszałków decyduje się abdykować. Po wstrząsającem pożegnaniu z gwardją udaje się na wyspę Elbę, przeznaczoną mu jako miejsce wygnania (w składzie jego maleńkiej gwardji jest szwadron lekko-konnego pułku polskiego). Na tron wraca dynastja Burbonów, a Ludwik XVIII podpisuje 30 maja traktat paryski, wtłaczający Francję w granice z 1792 roku.

VII. UWAGI O KAMPANJI 1814.


Kampanja francuska 1814 roku jest mimo nieszczęśliwego wynikur najbardziej godna podziwu ze wszystkich, które prowadził Napoleon. Prowadzona garstką, przeciw przygniatającej przewadze liczebnej, jest ona stale prowadzona zaczepnie, inicjatywa wciąż przechodzi w ręce Napoleona, jego wola ubezwładnia raz po razu wolę potężnych przeciwników. W nierównej tej walce Wódz przeszedł sam siebie; genjusz jego jakby nabrał młodzieńczego lotu w zetknięciu z ziemią ojczystą; jego siła moralna, porywająca wojsko i przerażająca przeciwników, stanęła wyżej niż kiedykolwiek w przeszłości.
Kampanję tę krytykowano. Krytyka zarzucała Napoleonowi, że odrazu po odwrocie za Ren nie kazał opuścić Włoch i Hiszpanji i że z wojsk, stamtąd wyciągniętych, a zasilonych rekrutem, nie utworzył gdzieś pod Lyonem masy manewrowej; gdy osłona z nad Renu cofałaby się na Paryż, ciągnąc za sobą sprzymierzonych, Cesarz z armją odwodową uderzyłby na ich tyły.
Niewątpliwie, decyzja porzucenia Hiszpanji i Włoch, powzięta na czas, mogła przyczynić się do spotęgowania ilościowo i jakościowo sił, użytych do rozstrzygającego działania (chociaż fronty hiszpański i włoski istnieć musiałyby nadal i wiązałyby nadal osobne armje). Teoretycznie Napoleon powinien był poświęcić wszystko, by wygrać kampanję na teatrze wojennym głównym. W praktyce, jak stwierdza Clausewitz, decyzje takie (poświęcanie ogromnych obszarów własnych, czy zdobytych) przychodzą bardzo trudno.
Z minimalnemi siłami, jakie ma Napoleon, może uczynić jedno tylko: broniąc się, czyhać na błędy przeciwnika i karać je, uderzając raz po razu w punkty słabe nieprzyjacielskiego układu sił. W wykonaniu będzie to zatem obrona manewrowa, z ciągłemi zwrotami zaczepnemi po linjach wewnętrznych, ów jeu de va et vienś, jak nazwał to Napoleon w 1813 r., tylko zuchwalsza, aniżeli kiedykolwiek przedtem. Jeśli przytem nie zawsze środki użyte odpowiadały zamierzeniu, tem więcej uwielbiać należy bohaterską potęgę duchową Wodza. Nikt inny nigdy nie dokazał rzeczy podobnych.
Wojna 1814 roku specjalnie bliska jest nam Polakom. Jest to wojna obrony narodowej, prowadzona przeciw przemocy najazdu, podobna, jak nasze wojny 1794 i 1831.
Mimo wszelkie przeobrażenia sztuki wojennej, naród, zagrożony najazdem obcym, szukać będzie zawsze otuchy i natchnienia w kampanji 1814 r.